tad9
27.05.04, 16:31
Jak wiadomo feminizm niejedno ma imię. Są feministki - anarchistki,
feministki - komunistki, feministki - neonazistki, itd, itd, a jednak, w
moich badaniach nad feminizmem nigdy nie natknąłem się na femininistki-
monarchistki. Oczywiście może to znaczyć, że nie szukałem dość głęboko, ale,
prawdopodobnie chodzi jednak o to, że idea monarchii nie cieszy się uznaniem
w ruchu feministycznym. Wydaje się więc, że istnieje przynajmniej jeden nurt
myśli politycznej do feministycznego zaadaptowania. Czy nie daje to okazji,
by zaistnieć wśród mozaiki feminizmów z czymś nowym? Zwracam się zatem do
bywających tu pań (i nie tylko): dlaczego by nie stworzyć ruchu
femimonarchistycznego, czy monarchofeministycznego? Co właściwie stoi na
przezzkodzie? Idea monarchii ma wszak wcale "kobiecy" charakter. Co właściwie
macie przeciw niej?