Jak bym się zachował/a?

28.05.04, 16:26
To pytanie kieruję do kobiet i mężczyzn orientacji heterosexualnej.

Czy zastanawialiście się, co byście zrobili, gdyby okazało się, że zakochała się w was osoba tej samej płci?

    • dokowski Z pewnością byłyby to uczucia ambiwalentne 28.05.04, 16:49
      Czułbym sie pochlebiony, jak prawie każdy obiekt miłości, ale fizycznie czułbym
      chyba odrazę w obecności tego faceta. Widziałem parę razy pedałów na filmach,
      pierwsze wrażenie było obrzydliwe, ale po jakiejś pół godzinie filmu można się
      przyzwyczaić. Ale chyba nie mógłbym się przyzwyczaić do obecności zakochanego,
      który by mnie adorował.
      • solfuga Re: Z pewnością byłyby to uczucia ambiwalentne 28.05.04, 17:36
        To mnie najbardziej rozkręciło w tym wyobrażeniu.
        Takie banalne sytuacje. Telefony. Listy. "Przypadkowe" spotkania.
        Albo coś takiego - wychodzisz z domu, on czeka na ciebie, chciał poważnie porozmawiać. Jak się zachować w takiej sytuacji?
        Adoracja pociąga za sobą wstyd przed ambientem w którym żyjesz.
        • dokowski Tego słowa nie znam 28.05.04, 23:38
          solfuga napisał:

          > Adoracja pociąga za sobą wstyd przed ambientem w którym żyjesz.

          Piszesz o wstydzie, którego by mi narobił taki adorator przed ludźmi?
          • solfuga Tak. 29.05.04, 09:44
            Jeżeli zachowywałby się bardzo desperacko.
            Albo byłby wyjątkowo ekscentrycznym ;-) adoratorem.

            Oczywiście różne są środowiska i różny poziom naszego wstydu społecznego.
        • dokowski Czy ambient to rodzaj środowiska społecznego? 30.05.04, 17:45
          solfuga napisał:

          > Adoracja pociąga za sobą wstyd przed ambientem w którym żyjesz.

          Jaka jest etymologia?
          • solfuga Tutaj tak. 30.05.04, 17:53
            Ambient to środowisko, otoczenie.
            W Polsce wyraz mało rozpowszechniony.
            z łac. i ang.
            • Gość: Klarysa Re: Tutaj tak. IP: 62.233.181.* 31.05.04, 11:06
              Oj,rozpowszechniony,ale stosowany do pewnego typu muzyki:) Głównie oczywiscie:)
              • solfuga Ambient 31.05.04, 11:15

                Tak mi się spodobał, że nie mogłem się oprzeć :~)

                Brian i epigoni?
        • empeka Re: Z pewnością byłyby to uczucia ambiwalentne 31.05.04, 23:45
          solfuga napisał:

          > Adoracja pociąga za sobą wstyd przed ambientem w którym żyjesz.

          Co to jest ambient?
          www.google.pl/search?hl=pl&ie=UTF-8&q=ambient&btnG=Szukaj&lr=lang_pl
          Serio pytam
          Marta
          • empeka Re: Z pewnością byłyby to uczucia ambiwalentne 31.05.04, 23:50
            Solfugo, nie doczytałam.
            Acha - z łaciny i angielskiego.
            Po francusku ambience to nastrój i to mnie rozstroiło... ;-)))

            Jednak wprowadzanie nowych słów do języka wymaga jakiegoś powodu... spodobało Ci się i już?

            Marta
            • solfuga Ambient 01.06.04, 00:06

              Używam tego słowa od dość dawna (z 15 lat) i pisząc nie pomyślałem, że w takim znaczeniu nie jest ono popularne.

              Tak, spodobało mi się :-)
            • solfuga Ambiance 01.06.04, 00:30
              W języku francuskim:

              ambiance to nastrój - pasuje do znaczenia ambient jako atmosfera

              ambiance to środowisko (femininum ;-)

    • Gość: Monika Re: Jak bym się zachował/a? IP: *.chello.pl 28.05.04, 16:50
      Rozumiem, że nie tylko zakochała, ale także wyznała ci co czuje.
      • solfuga Re: Jak bym się zachował/a? 28.05.04, 17:23
        Tak. I co dalej z tym zrobić?
        Zastanawiałem się nad tym, i mówiąc szczerze pociągałoby mnie w tym to, by sprowadzić uczucie tej osoby do formy przyjaźni.
        Niestety nie wiem jak byłoby w realu, ale "kasować" osobę, która ulokowała we mnie uczucia byłoby mi trudno.
        Doku napisał o ambiwalencji. Jasne, też bym się tak czuł. Ale wyzwanie ułożenia tego w jakiś bezbolesny sposób jest pociągające ;-)

    • Gość: bezdenny Re: Jak bym się zachował/a? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 16:57
      solfuga napisał:

      > To pytanie kieruję do kobiet i mężczyzn orientacji heterosexualnej.
      >
      > Czy zastanawialiście się, co byście zrobili, gdyby okazało się, że zakochała
      si
      > ę w was osoba tej samej płci?
      >
      Zrobiłbym to samo, co w przypadku gdyby zakochała się we mnie kobieta.
      • solfuga Re: Jak bym się zachował/a? 28.05.04, 17:24
        Co?
        • Gość: bezdenny Re: Jak bym się zachował/a? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 17:48
          solfuga napisał:

          > Co?
          Nic.
          Przynajmniej w fazie wstępnej. Kocha, to kocha. Wolno jej/mu.
          Trochę zbyt ogólnie sformułowany problem. Bo np. jeśli kocha na odległość,
          oczyma wodzi, płoszy się, szybko odwraca wzrok, najgłośniej śmieje się z twoich
          żartów, ciągle ma do ciebie jakąś sprawę, jest uczynny/uczynna(ale w dobrym
          znaczeniu tego słowa), to ja wiem, że kocha, ale udaję, że nie wiem i tak to
          sobie trwa aż po zgon naturalny (miłości oczywiście).
          oczywiście sytuacja może się rozwijać i w zależności od tego rozwoju, reaguję.
          Np. czy zaczyna się ocierać, czy nie. Czy wyznaje, czy nie. Pisze wiersz, czy
          nie pisze. Śle kwiaty, czy butelki itd.itp
          Ale koniec zawsze jest taki sam: Nic z tego, koleżanko/kolego.
          • tad9 Re: Jak bym się zachował/a? 28.05.04, 17:54
            Gość portalu: bezdenny napisał(a):

            Śle kwiaty, czy butelki itd.itp
            > Ale koniec zawsze jest taki sam: Nic z tego, koleżanko/kolego.

            A butelki zwracasz? (a jeśli tak, to pełne czy puste?)
            • Gość: bezdenny Re: Jak bym się zachował/a? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 17:58
              tad9 napisał:

              > A butelki zwracasz? (a jeśli tak, to pełne czy puste?)
              Ani kwiatów ani butelek nie odsyłam.
            • solfuga Re: Jak bym się zachował/a? 28.05.04, 18:36
              HE! HE!
              Tajny Agent Dyktatury No 9 zadowcipnił!
    • magic00 Re: Jak bym się zachował/a? 30.05.04, 16:23
      Reakcja nie zależy od płci adoratora, lecz od jego uciążliwości. Dawno temu,
      jeden taki łaził za mną krok w krok, bałam sie konserwy otworzyć...
      Zamieniłabym go wtedy na 10 cicho wzdychających dziewczyn.
    • kamfora Re: Jak bym się zachował/a? 30.05.04, 18:08
      solfuga napisał:

      > Czy zastanawialiście się, co byście zrobili, gdyby okazało się, że zakochała
      > się w was osoba tej samej płci?

      Myślę, że dokładnie to samo, co w przypadku, gdyby zakochała się osoba płci
      przeciwnej a ja nie byłabym zainteresowana: powiedziałabym, że nie odwzajemniam
      uczuć. W czym właściwie tkwi problem?
      • solfuga Re: Jak bym się zachował/a? 30.05.04, 18:17
        Problemu nie ma. Chodziło mi o wyobrażenie sobie nietypowej sytuacji.
        • kamfora Re: Jak bym się zachował/a? 30.05.04, 18:30
          solfuga napisał:

          > Problemu nie ma. Chodziło mi o wyobrażenie sobie nietypowej sytuacji.

          "Nietypowa sytuacja" to by była, gdyby np. zakochał się w Tobie obrzydliwie
          wręcz bogaty potomek Rochefellera, który przypadkiem okazałby się
          homoseksualistą ;-)
    • Gość: ruda Re: Jak bym się zachował/a? IP: 62.148.79.* 31.05.04, 12:10
      powiedziałabym, zgodnie z prawdą, że dobrze mi się żyje z moim mężem, i innych
      amorów chwilowo nie planuję :o)

      a w duchu byłoby mi miło, że mogę się podobać :o)))
    • Gość: ggigus Re: Jak bym się zachował/a? IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.04, 19:21
      wiesz , solfuga, z pewnoscia Ci sie zdarzalo, ze ulokowala w tobie uczucia
      osoba plci jak najbardziej przeciwnej, z ktora nie chcialbys miec za wiele do
      czynienia. Wg nmie to sytuacja porownywalna.
      Kazdy ma prawo sie nieodpowiednio zakochac.
      ja bym tam byla ostrozna z przyjaznia, nigdy nie zaprzyjaznialam sie z
      chlopacami, ktorzy ulokowali we mnie zle swoje uczucia, tylko schodzilam im z
      drogi na bezpieczna czasoprzestrzen. Przyjazn z takim wzdychulcem jest wg mnie
      niemozliwa, chyba ze ktos potrzebuje dywanik przed soba, gotow spelnic kazde
      zyczenie. Po jakims czasie przechodzilo chlopcom i po bolu. To samo
      doswiadczenie odnioslabym do osob tej samej plci, gdyby mi sie zdarzylo.
Pełna wersja