praca w męskim świecie

03.06.04, 11:50
Pracuję z samymi facetami. Przez 3 lata byłam jedyną kobietą, relacje były
jak najbardziej OK. Od miesiąca pracuje z nami dziewczyna, która w żaden
sposób nie potrafi dać sobie z "nimi" rady. Tak, z facetami trzeba umieć
sobie radzić, zwłaszcza w miejscy pracy, kiedy wykonuje się zajęcia typowo
męskie(przynajmniej tak sądzi większość ludzi).Nie potrafi znaleźć z nimi
wspólnego języka, ciągle wojują ze sobą o drobiazgi, które dezorganizują
pracę wszystkich. Napiszczie jak sobie radzicie w takim miejscu pracy. U mnie
to działo sie tak naturalnie, że teraz traktują mnie trochę jak kumpla, z
którym chodzi się po pracy na piwo.A może jest jakiś inny sposób
na "nich"?????
    • Gość: Maggie Re: praca w męskim świecie IP: *.client.comcast.net 12.06.04, 21:10
      Przez 1.5 roku pracowalam z facetami.Ja jedna ich czterdziestu.Na poczatku
      bylam zalamana tym bardziej ze z natury jestem niesmiala.Pare dni przetrzymalam
      z wielkim bolem modlilam sie zeby zmiana szybko sie skonczyla a pozniej
      postawilam wszystko na jedna karte albo mnie zaakceptuja albo zgine marnie.I
      tak bylo.Na odzywki odpowiadalam smiechem i odzywkami.Wiedzialam ze nie moge
      sie poddac.I wygralam z nimi i z sama soba.Zostalam ich kumplem.Teraz po latach
      gdy do tego wracam stwierdzilam ze z facetami pracuje sie o wiele lepiej niz
      kobietami.Powodzenia dla kolezanki.
    • ala100 Praca w męskim świecie nie dla feministek? 17.06.04, 22:37
      Trochę jestem zdziwiona, że to taki niepopularny wątek na tym forum. Dlaczego?

      Czyżby był już niejednokrotnie omawiany?

      A może dlatego, że na tym forum nie ma feministek o takich doświadczeniach?
      Wydaje mi się, że to drugie.

      Czy feministki omijają "męski świat". I dlaczego?

      Pozdrawiam. Ala

    • Gość: bezdenny Re: praca w męskim świecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 20:10
      Do intersujących wniosków można dojść obserwując np. zawodowych brydżdżystów/ki.
      Otóż żeńskie pary nie są w stanie grać dłużej niż rok. partnerki ciągle się
      zmieniają. Nie ma więc tandemów, które grałyby latami. U facetów jest zupełnie
      inaczej. Dwóch facetów może grać ze sobą w parze dziesiątki lat.
    • Gość: Maggie Re: praca w męskim świecie IP: *.client.comcast.net 18.06.04, 21:57
      Nie wiem jaki jest twoj staz ale gdziekolwiek bys sie znalazla w damskim
      towarzystwie(sklep lub inny zaklad pracy)zawsze jest jakis problem.Kobiety
      niestety nie potrafia zyc ze soba w zgodzie.Jedna od drugiej chce byc
      lepsza.Plotkom nie ma konca.Dlatego uwazam ze najlepiej pracuje sie z
      mezczyznami.
    • dokowski Tacy mężczyźni też istnieją. Taki debil w pracy... 19.06.04, 09:38
      kat_ro napisała:

      >... Nie potrafi znaleźć z nimi
      > wspólnego języka, ciągle wojują ze sobą o drobiazgi, które dezorganizują
      > pracę wszystkich.

      To nie jest cecha kobieca, ale zwykły brak profesjonalizmu w podejściu do tej
      sfery życia. Nieumiejętność koncentracji na obiekcie (przedmiocie),
      rozpraszanie uwagi przez emocje i ambicje. Możliwe, że kobietom to się częściej
      przytrafia - ciekawe czy istnieją badania psychologiczne na ten temat.
    • Gość: samica nie bać się mężczyzn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 12:12
      pracuję wyłącznie z facetami! A uświadomiłam to sobie dopiero po dwóch
      miesiącach.
      NIe jest mi źle, wszyscy ze mną flirtują, nie mam konkurencji, która kopałaby
      mi jakieś dołki, panowie zachowują się kulturalnie, zauważyłam u nich wzrost
      dbałości o siebie w miarę częstotliwości wizyt w biurze.
      Jest to firma budowlana, tak więc mam do czynienia z mężczyznami-
      przedstawicielami handlowymi, dostawcami, wykonawcami, no i klientami.
      Najciekawsze jest zdziwienie w męskich oczach, kiedy na powstały problem
      potrafię znaleźć szybkie rozwiązanie. Poza tym mają porównanie - przede mną
      pracowała przz 7 miesięcy dziewczyna, która nie wytrzymała tego psychicznie i
      sama się zwolniła. Do dziś opowiadają mi, jak było z nią strasznie. BO SIĘ ICH
      BAŁA! to był jej problem. A mężczyźni to nie zwierzęta.
      Podsumowując - niczego mi nie ubyło przez pracę z mężczyznami. MOje poczucie
      wartości co dnia jest mile głaskane. No i mam kolejną propozycję pracy od
      jednego z klientów.
      Takiej roboty to ja już chyba w życiu nie znajdę...
      • julla Re: nie bać się mężczyzn 20.06.04, 13:33
        Zaryzykuję twierdzenie, że bardzo miło pracuje sie z mężczyznami, jeżeli
        spełnia się ich oczekiwania. Jesli jest się "fajną", nieustannie usmiechniętą
        sympatycznie reaguje na ich flirciki i sprawnie sprząta wszystkie problemy bez
        oglądania sie na kolegów.
        Schody zaczynaja się, gdy kobieta zaczyna mieć własne zdanie, próbuje cokolwiek
        robić wg, własnych zapatrywań, nie daje się zbajerowac i nie kupuje miłych
        flircików. Wtedy nazywa się, że jest 'konfliktowa' a męzczyźni w roli wroga
        głównie sprowadzają przeciwnika do parteru...Czasem tez lubią wdeptać w
        ziemię:)
        • Gość: tom Re: nie bać się mężczyzn IP: *.triton.vessel.int.slb.com 21.06.04, 05:40
          Acha, jest i feministka:) Mimo, ze to "babskie" forum tez cos skrobne. Pracuje
          w amerykanskiej firmie za granica, konkretnie na statku sejsmicznym. Mamy tutaj
          ok 3 kobiety i ok 40 mezczyzn. Jako, ze w amerykanskich firmach obawa
          przed "sexual harassment" jest posunieta do absurdu dziewczyny sa traktowane
          dokladnie tak samo, jak i faceci. Z wszelkiego tego stanu konsekwencjami, tzn
          praca fizyczna przy linach tez je obowiazuje. Czasem pomaga sie im w ciezszych
          pracach, ale glownie radza sobie same. Nie ma zadnych glupich "meskich"
          tekstow, grozi to natychmiastowym wyleceniem z pracy. Jak sadze dziewczyny
          czuja sie niezle w takim srodowisku. Moze po prostu w Polsce jeszcze nie doszlo
          do ludzi, ze w pracy nie obrazamy siebie nawzajem zadnymi glupotami, to po
          prostu nie wypada:)
          Pozdrawiam
          • misae Re: nie bać się mężczyzn 21.06.04, 13:53
            wow tom, u was prawdziwa jednosc panuje, zuchy dziewczyny :o)
            Ja rowniez pracuje wsrod mezczyzn i jestem zadowolona :o) Nie mialam problemow
            z "przystosowaniem sie" bo 5 lat studiow bylo preludium do zycia zawodowego
            (rowniez sami panowie). Na flirty nigdy nie pozwalam, owszem czasem zdarza sie,
            ale bardzo szybko sie konczy. Plotki sa i w meskim srodowisku, dotycza glownie
            stylu pracy obgadywanych - nigdy wygladu :o). A o "pchniecie" wlasnych pogladow
            i uwag trzeba powalczyc, to prawda. Ale po ostrej walce, zwyciestwo jest
            slodsze...
        • ola_er Re: nie bać się mężczyzn 21.06.04, 15:10
          Podpisuję się pod tym rękami i nogami!!! Zwłaszcza nie można mieć wlasnego
          zdania, a najgorzej jest jak się podważy autorytet faceta. Ja tak pracowałam. Z
          kilkoma facetami (ja jedna kobieta). Znałam się na tych samych rzeczach,
          przeważnie gorzej, a na niektórych lepiej. Ale nie daj Boże któremuś wytknęłam,
          że się gdzieś pomylił albo nie miał racji. Koibeta powinna siedzieć cicho i "się
          prezentować." Nie raz to słyszałam.
          Kobieta ma dobrze w pracy z mężczyznami jak podejmuje flirciki, i skrywa swoje
          zdanie i inteligencję.
          Z tej pracy zwolnił mnie szef (bez podania powodu). Później dowiedziałam się,
          że komuś powiedział, że dlatego że byłam za bardzo dominująca (tylko ciekawe w
          czym to się przejawiało?)

          Pozdrawiam,
          • misae Re: nie bać się mężczyzn 21.06.04, 16:43
            nie powinno sie "wytykac" bledow, tylko sprowadzac umiejetnie myslenie innych
            ludzi na wlasciwe tory, gdy opanujesz ten chwyt, zycie stanie sie lzejsze ;o)
            Dominacja przejawiala sie zapewne w wytykaniu, ktore chyba mialo udowodnic, ze
            znasz sie dobrze na rzeczy, w co nie watpie.
            • ola_er Re: nie bać się mężczyzn 22.06.04, 13:34
              Przeważnie chodziło o głupoty (dominacja), ale przy zwolnieniu zapewne nie o to
              chodziło, tylko o pieniądze. Więc po co takie gadanie?
              Sytuacja: miałam wysłać newslettery. Postarałam się i napisałam naprawdę dobry
              tekst. Wszystko było ok, tylko szef się musiał przyczepić, że gdzieś brakuje
              przecinka. A tego przecinka tam nie powinno być wg. zasad polskiej pisowni.
              Tylko miałam czelność to powiedzieć a powinnam się chyba zamknąć.
              Albo moja uwaga, że wysyłanie newsletterów codziennie (4 razy pod rząd) może
              zdenerwować klienta spotkała się z porządną naganą.

              Zresztą chyba w ogóle faceta trzeba tak naprowadzić na jakiś pomysł, żeby
              myślał, że sam to wymyślił. Niestety tego nie potrafię :)
              • misae Re: nie bać się mężczyzn 22.06.04, 13:52
                Ja raczej bym tego nie nazwala "wytykaniem".
                Dziwne, ze pracodawca zamiast podac przyczyne finansowa, mowi o dominacji.
                Nagana za sluszna uwage... Moze i dobrze, ze tam nie pracujesz.
                Pomysl zawsze powinien byc Twoj i pozostac Twoj, a poprzez umiejetne zadawanie
                pytan mozna naprowadzic czlowieka na odpowiednie tory myslowe.
                • ola_er Re: nie bać się mężczyzn 22.06.04, 16:11
                  I w dodatku powodów zwolnienia nie podał mi!!! Tylko naszemu wspólnemu
                  znajomemu. Faceci to tchórze!
Pełna wersja