Moje świadectwo

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.06.04, 15:12
Piszecie tu ostatnio sporo o homoseksualizmie. Dodam coś od siebie (uważam,
że zasługuje to na odrębny wątek).
Mojego męża spotkałam we wspólnocie modlitewnej. Był tam stosunkowo nowy. Od
razu zaiskrzyło. Widziałam, że ma jakieś opory, ale nie naciskałam. W końcu
wyznał mi, że niedawno przeszedł kurację psychiatryczną - jest wyleczonym
homoseksualistą. W pierwszej chwili mnie zatkało, ale wzięłam go za rękę i
dalej wszystko potoczyło się jak w bajce:)
Okazało się, że nasze matki są znajomymi z netu i kiedyś klikały do siebie,
jak to by było fajnie jakbyśmy się zeszli, bo on taki zdolny, wysportowany
tenisista, świetny tancerz, poliglota etc, a ja...cóż, nie będę się tu
przecież przechwalać;), poza tym oboje jesteśmy katolikami:)
Dziś mieszkamy razem z jego mamą, jeździmy razem z nią na narty, robimy masę
cudownych rzeczy:) Moja teściowa mówi, że przy nas przeżywa drugą młodość, że
widzi całkiem nowe rzeczy, bo zanim się zeszliśmy to w jakąś apatię popadła i
tylko przed komputerem siedziała.
A mój mąż jest cudowny, delikatny, rozumiejący, to gejowstwo to był jakiś
wybryk, wpływ złych wzorców (sądzę, że zbłądził na kursach tańca, na które
posyłano go od małego). Teraz jest wspaniale! Wkrótce zdecydujemy się chyba
na dziecko:)
Pozdrawiam wszystkich wątpiących
anka
    • ggigus dobre! 22.06.04, 15:14
      swietny tekst, slowo, pisze spontanicznie, bo jestem zachwycona!!
      • Gość: szczęśliwa Re: dobre! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.06.04, 17:01
        Jak miło, dziękuję:) Kiedy coś z serca płynie, to i słowa łatwo się znajdują:)
    • Gość: biskup_Pieronek Re: Moje świadectwo IP: *.edipress.pl 22.06.04, 15:53
      To okropne. Tyle frustracji i nieszczescia na tym biednym swiecie!
    • dokowski To opis klasycznego przypadku 23.06.04, 12:47
      Gość portalu: szczęśliwa napisał(a):

      > niedawno przeszedł kurację psychiatryczną - jest wyleczonym
      > homoseksualistą.

      Większość biseksualistów nie potrzebuje takiej bezsensownej kuracji, tak czy
      siak w końcu się żenią i mają dzieci.

      > A mój mąż jest cudowny, delikatny, rozumiejący, to gejowstwo to był jakiś
      > wybryk, wpływ złych wzorców (sądzę, że zbłądził na kursach tańca

      To efekt ignorancji. Biseksualizm jest najczęściej dziedziczony poprzez geny.
      Badania naukowe (z biologii a nie z psychiatrii) dowodzą, że biseksualiści są
      statystycznie lepszymi małżonkami, wcześniej mają dzieci i odnoszą większy
      sukces reprodukcyjny niż zwyczajni hetero.

      Geny warunkujące biseksualizm szbko by wyparły z populacji geny hetero, dgyby
      nie fakt, że jeżeli trafi się małżeństwo obojga biseksualistów, to ich dzieci z
      reguły są homoseksualistami, których żaden psychiatra nie wyleczy. Takie dzieci
      oczywiście się nie rozmnażają, a wtedy geny biseksualizmu gina bezpotomnie.
      Taka jest przyczyna niewielkiego ale stabilnego odsetka biseksualizmu w
      populacjach ludzkich.

      Jeżeli w przyszłości ludzie zrezygnują z naturalnego zapłodnienia, jeżeli seks
      będzie tylko zabawą, a każde zapłodnienie będzie świadomą i ostrożną decyzją
      wykluczającą patologiczne kombinacje genów, to wtedy po kilkuset pokoleniach
      cała ludzkość będzie biseksualna, tak jak Twój mąż.
      • piccolo_diavolo ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 24.06.04, 03:12
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      • piccolo_diavolo Re: To opis klasycznego przypadku 24.06.04, 03:21
        DGYBY
        NIE FAKT, ŻE JEŻELI TRAFI SIĘ MAŁŻEŃSTWO OBOJGA BISEKSUALISTÓW, TO ICH DZIECI Z
        REGUŁY SĄ HOMOSEKSUALISTAMI
    • Gość: Obi Van Kenobi Re: Moje świadectwo IP: *.aster.pl 23.06.04, 15:00
      Gość portalu: szczęśliwa napisał(a):

      > Okazało się, że nasze matki są znajomymi z netu i kiedyś klikały do siebie,
      > jak to by było fajnie jakbyśmy się zeszli, bo on taki zdolny, wysportowany
      > tenisista, świetny tancerz, poliglota etc, a ja...cóż, nie będę się tu
      > przecież przechwalać;), poza tym oboje jesteśmy katolikami:)
      > Dziś mieszkamy razem z jego mamą, jeździmy razem z nią na narty, robimy masę
      > cudownych rzeczy:) Moja teściowa mówi, że przy nas przeżywa drugą młodość, że
      > widzi całkiem nowe rzeczy, bo zanim się zeszliśmy to w jakąś apatię popadła i
      > tylko przed komputerem siedziała.
      > A mój mąż...

      moja uwage zwraca tu przede wszystkim to, ze wymieniasz wasze matki jako bardzo
      istotne elementy. Wasze matki sa znajomymi, wy mieszkacie razem z jego mama (nie
      na przyklad "jego mama mieszka z nami" tylko wlasnie w tej kolejnosci jak
      napisalas, tesciowa przy was przezywa druga mlodosc...
      Tak zwani psychiatrzy leczacy homoseksualizm (w rzeczywistosci trudno nazwac ich
      lekarzami) maja taki model wedlug ktorego homoseksualizm laczy sie wlasnie z
      uzaleznieniem psychicznym od matki. Jesli jakis homoseksualista wykazuje takie
      cechy uzaleznienia podejmuja sie go leczyc. No i paradoksalnie czesto to
      "leczenie" to jest wlasnie wykorzystanie tego wplywu dominujacej matki na
      takiego klienta. Po prostu terroryzuje sie go poczuciem winy w stosunku do niej
      i on sie poddaje, bo akurat poddawanie sie matce ma przecwiczone do perfekcji.
      Wiesz jak "leczy sie" homoseksualizm? Dam ci przyklad w postaci cytatu jednego z
      "wyleczonych".
      "Patrze na sciane ktora jest zolta, ale chce, zeby byla niebieska. Powinna byc
      niebieska. Zamykam oczy. Patrze raz jeszcze. JEST niebieska. Sciana jest
      niebieska."
      Dziecieca przyjazn miedzy toba a twoim partnerem nie zastapi zadnemu z was
      dojrzalosci. Czas predzej czy pozniej upomni sie o swoje.

      Obi Van
      • Gość: Klarysa Re: Moje świadectwo IP: *.devs.futuro.pl 23.06.04, 15:31
        Dawno,dawno temu w liceum miałam koleżankę. Taką naiwną ,słodką
        dziewczynę,która chciała mieć mężą,dwójkę dzieci itp...czyli nie mogłysmy mieć
        ze sobą własciwie żadnego bliższego kontaktu,bo mnie co innego obchodziło. Po
        II kl. zmieniłam liceum i straciłam ją z oczu. Jakieś dwa lata temu spotkałam w
        gejowskim pubie kumpla mojego kumpla.Fajnie się rozmawiało,piło
        piwko,poznalismy się i przypadliśmy sobie do gustu.Co pewien czas spotykaliśmy
        sie w parę osób w jednej knajpie i wszystko było fajnie i pięknie,jak to zawsze
        bywa z ludźmi,którzy przypadli sobie do gustu . Aż tu nagle , pewnego
        popołudnia ,kiedy wracalismy grzecznie w trójkę (ja,kumpel +jego kochanek)
        pewną ulicą w centrum ,przeszła koło nas moja koleżanka z liceum z dwojgiem
        małych dzieci za ręke.Popatrzyła i przeszła,na nic się zdało moje 'cześć" i
        próba rozmowy.No,nie chce to nie chce ,trudno ,w końcu nie z każdym po tylu
        latach chce się gadać ,bo niby o czym ,jak na dzień dobry widać ,że należymy do
        dwóch innych światów...Niby nic...
        Tylko,że potem okazało się ,że kochanek mojego kumpla ,który był w nim
        zadurzony po uszy i jest po dziś dzień ,jest ojcem owej dwójki bliźniąt.
        Dziewczyna bardzo chciała takiego kochającego ,delikatnego chłopaka na męża i
        chciała mieć z nim dziecko ,o co postarała się ,na własną zgubę...A on ?
        Wychowany w rodzinie z tradycjami,chciał "się wyleczyć" dla tejże
        rodziny ,zwiał z domu -chciał być jak inni ,pobył pół roku z nią i
        zrozumiał,ze nie może być taki jak inni ...Rezultat- czwórka nieszczęśliwych
        ludzi(2 dzieci),choć paradoksalnie ,on najszczęśliwszy z nich obecnie...w
        homoseksualnym związku...Nawet ze sobą nie rozmawiają .nie piszę tego
        dlatego,żeby cię zdenerwować ,czy sarkastycznie pokazać ,że sielanka to
        złuda.Po prostu życie pisze bardzo dziwne scenariusze i trudno uciec przed
        samym sobą...
        PS. Ale życzę ci szczęścia!
        • e_wok A ja 23.06.04, 17:04
          znam pewna osobe, ktora zawsze uwazala, ze zbieg okolicznosci sprzysiagl sie
          przeciwko niej. Popelniala blad za bledem, ale kazdy, kto probowal jej to
          uswiadomic, uznawany byl za wroga. Uznanie za wroga oznaczalo
          sledzenie "winowajcy", obgadywanie go, w koncu wysylanie mu anonimow z
          powycinanymi z gazety literami. Zupelny odpal. Na dodatek doszlo jeszcze do
          tego uzaleznienie od netu, szpiegowanie w wirtualnej przestrzeni roznych ludzi,
          ktorzy mieli jakies tam swoje sprawy i o nich rozmawiali, potem probowanie
          zycia ich zyciem, jakies zwidy, rozdwojenie jazni - tego typu problemy.
          Mozliwe, ze spotkacie kiedys taka osobe, biedna sfrustrowana wariatke,
          rozmawiajaca z sama soba uzywajac roznych nickow. Pomyslcie sobie wtedy, jakie
          to szczescie, ze Wam zycie inaczej sie ulozylo. Czasem wlasne szczescie
          najlatwiej dostrzec przez stopien frustracji roznych nieszczesnikow.
          • dokowski Czyżbyś należała do sekty "kwietnych" z FA 23.06.04, 17:09
            e_wok napisała:

            > Mozliwe, ze spotkacie kiedys taka osobe, biedna sfrustrowana wariatke,
            > rozmawiajaca z sama soba uzywajac roznych nickow.

            To co piszesz, to typowy objaw paranoi "kwietnych"
            • Gość: Klarysa Re: Czyżbyś należała do sekty "kwietnych" z FA IP: *.devs.futuro.pl 23.06.04, 17:13
              A kto to są "kwietni"?
              • e_wok Dokowski 23.06.04, 18:00
                znasz mnie od wczoraj, ze tak piszesz?
                • dokowski Z tej strony Cię nie znałem 24.06.04, 13:28
                  e_wok napisała:

                  > znasz mnie od wczoraj, ze tak piszesz?

                  "Mozliwe, ze spotkacie kiedys taka osobe, biedna sfrustrowana wariatke,
                  rozmawiajaca z sama soba uzywajac roznych nickow"

                  Podporucznik Dub też dawał się najpierw poznać tylko z dobrej strony
              • dokowski Rodzaj awanturników, którzy pisują tylko o tym... 24.06.04, 13:26
                Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                > A kto to są "kwietni"?

                ... kto kiedy i do kogo napisał coś niemiłego pod innym nickiem, kto kiedy
                sfałszował jakiś cytat z innego postu, kto zacytował na forum otrzymanego
                maila, kto jest najwiekszą pacynką i w ogóle kto jest najbardziej be.

                Kwietni napisali na FA przez kilka lat setki tysięcy postów na te tematy.

                Słowo "kwietni" pochodzi chyba od nicka "Hiacynt", który chyba był prekursorem
                tego stylu dyskutowania na forum.

                Paranoja jest objawem chorobowym "kwietyzmu". Kwietny próbuje zastanawiać się,
                które nicki używane są przez tę samą osobę - to początek choroby.
          • Gość: szczęśliwa Re: A ja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.04, 17:11
            Takie osoby ciągle niestety się spotyka. Wyśmieją, wydrwią wszystko co dobre i
            szczere. To nieszczęśliwi ludzie. A pewnie i oni odnajdą kiedyś drogę do Boga.
            Pozdrawiam
            anka
        • Gość: szczęśliwa Do wszystkich krytykantów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.04, 17:08
          Sądzę, że po prostu macie problem z zaakceptowaniem, iż komuś może się w życiu
          powieść i jest szczęśliwy. Wasze próby napędzienia mi strachu i zubrzenia
          mojego spokoju psychicznego trafiają jednak kulą w płot.
          Ja jestem pewna mojego męża, wiem, że zerwał z poprzednim brudnym życiem.
          Co do tego, jak był leczony nie chcę się wypowiadać, bo po prostu o tym nie
          rozmawiamy. Wystarczy mi, że kuracja była skuteczna, gdyby mi nie powiedział,
          to na pewno nigdy nie domyśliłabym się, iż kiedyś wykazywał skłonności
          dewiacyjne. Mogę się mylić co do tego sprowadzenia z właściwej drogi akurat na
          kursach tańca. Przyznaję, że to moje domysły, nie zamierzam też o to mojego
          ukochanego wypytywać, bo niby po co? Ważne, że teraz jest dobrze. To by było na
          tyle.
          Pozdrawiam
          anka
          • dokowski Na pewno się mylisz 23.06.04, 17:12
            Gość portalu: szczęśliwa napisał(a):

            > Mogę się mylić co do tego sprowadzenia z właściwej drogi akurat na
            > kursach tańca.

            Takie kursy naprawdę są nieszkodliwe. On jest po prostu lepiej wyposażony
            genetycznie od nas, ale ta odmienność trudna jest do zaakceptowania.
            • Gość: szczęśliwa Re: Na pewno się mylisz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.04, 17:16
              Jest wyposażony w wiele talentów: świetnie tańczy , gra w tenisa, śmiga
              niesamowicie na nartach. Poza tym pisze piękne wiersze, nie tylko po polsku. A
              jak je deklamuje! Zgadzam się z tobą, że jest lepiej wyposażony od większości
              mężczyzn, których znam:)
          • tad9 do Anny 23.06.04, 17:55
            Gość portalu: szczęśliwa napisał(a):

            > Sądzę, że po prostu macie problem z zaakceptowaniem, iż komuś może się w
            życiu
            > powieść i jest szczęśliwy. Wasze próby napędzienia mi strachu i zubrzenia
            > mojego spokoju psychicznego trafiają jednak kulą w płot.


            Szanowna Anno. Nie wiem oczywiście, że Twoja historia jest prawdziwa, w końcu,
            każdy może napisać tutaj co zechce, zakładam jednak, że prawdziwa jest. Otóż,
            mylisz się sądząc, że występuje tutaj problem z zaakceptowaniem, tego, że komuś
            może się w życiu powieść. Z tym nie ma akurat najmniejszego problemu. Występuje
            tu problem z zaakceptowaniem, tego, że ktoś może po pierwsze chcieć "wyleczyć
            się z homoseksualizmu", po drugie może mu się to udać, a do tego po trzecie,
            może być z tego powodu zadowolony. Wyleczenie się z homoseksualizmu, uderza w
            kilka dogmatów, czy przekonań, którym sporo osób na tym forum hołduje. Jednym z
            tych przekonań, jest to, że homoseksualizm jest przeznaczeniem, innym, że jest
            czymś równie dobrym jak heteroseksualizm, trudność sprawia też zaakceptowanie
            faktu, że ktoś może być ze swojego homoseksualizmu niezadowolony z przyczyn
            innych, niż te, które powodować może "nietolerancyjne, homofobiczne,
            otoczenie". Historia którą opowiedziałaś, dla wielu tutaj jest skandalem. Nie
            dziw się więc ich reakcji.
            • e_wok Krotkie wyjasnienie 23.06.04, 18:09
              Osoba, ktora tym razem uzywa nicka Anna ( i nie tylko) jest tzw. trollem
              netowym. Akurat tak sie zlozylo, ze zainteresowala sie moja skromna osoba, a
              jej wypowiedzi sa wlasnie czyms w rodzaju anonimu z literkami powycinanymi z
              gazet, a ja jestem ich adresatem. Czy naprawde tylko ja zwracam uwage na IP?
              Oczywiscie kazdy moze sie bawic w necie, jak mu sie podoba, nie mam zamiaru
              nikomu psuc radosci, chcialam tylko zwrocic uwage, ze polemika z tekstami o
              takiej genezie niekoniecznie musi miec cel albo sens.
              • Gość: szczęśliwa Re: Krotkie wyjasnienie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.04, 18:17
                Dziwne jest to co piszesz. I niepokojące. Nie będę komentować, bo to w końcu
                nie moja sprawa (zresztą już pojechałam z tą nieszczęśliwością krytykantów i
                teraz żałuję - przecież ich nie znam).
                Pozdrawiam
                anka
              • tad9 Re: Krotkie wyjasnienie 23.06.04, 18:37
                e_wok napisała:

                > Osoba, ktora tym razem uzywa nicka Anna ( i nie tylko) jest tzw. trollem
                > netowym. (..) Czy naprawde tylko ja zwracam uwage na IP?

                Ja - jeśli mam być szczery - specjalnej uwagi na te numery nie zwracam. Nie
                chce mi się. Powiedzmy, że zakładam dobrą wolę bywalców forum "Feminizm".
                • e_wok Re: Krotkie wyjasnienie 23.06.04, 18:42
                  Ja zakladam dobra wole internautow w ogole. Ale chyba bede musiala zmienic
                  zdanie.
              • Gość: Klarysa Re: Krotkie wyjasnienie IP: *.devs.futuro.pl 23.06.04, 18:44
                Dobra,przyznam szczerze,że teraz to już nic nie rozumiem...E_wok,czy
                wspomniana osoba wysyła do Ciebie maile dziwnej treści i włamuje na skrzynkę
                itp,bo od razu widzę taką teorię jak żywcem z "Archiwum X"...
                Od razu też dodam ,że upierdliwy netowiec trafił mi się raz w życiu...Szkoda
                tylko,że dobrze znał się na komputerach -wrrrrrrr...No,ale jeśli pisze tylko
                tu,to chyba jest nieszkodliwa?
                • tad9 Re: Krotkie wyjasnienie 23.06.04, 18:45
                  Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                  > Dobra,przyznam szczerze,że teraz to już nic nie rozumiem...E_wok,

                  Ja też. Ewok - prosimy jaśniej!
                  • e_wok Po prostu 23.06.04, 18:58
                    wyciaga rozne moje wypowiedzi z roznych forow, przerabia je na swoje kopyto i
                    wplata w swoje posty, tak, ze ja wiem, ze do mnie pije, a dla osob postronnych
                    wyglada to na normalny mail. Tak sie sklada, ze feminizm jest jedynym
                    forum "publicznym", na jakim bywam, na inne trzeba byc wpuszczonym (i
                    zalogowanym). Wiec pisze tutaj. Zwracam Wam na to uwage tylko dlatego, ze
                    zaczeliscie odpowiadac na te posty, tak jakby byly autentycznymi zwierzeniami
                    jakiejs osoby, a nie sa. Wiec pomyslalam, ze moze chcielibyscie o tym wiedziec.
                    • Gość: Klarysa Hmmm...Ostatnio więcej schizofreników jakby... IP: *.devs.futuro.pl 23.06.04, 19:03
                      No,interesujące...Ciekawe ,czym się tak naraziłaś,że Ciebie sobie
                      wybrał/wybrała? Ale poniekąd,ciekawe.Spójrz na to z tej strony -masz gdzieś na
                      swiecie internetowego fana:)
                      • Gość: szczęśliwa Re: Hmmm...Ostatnio więcej schizofreników jakby IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.06.04, 19:10
                        Mnie się to wszystko bardzo dziwne wydaje. Nie będę udowadniać, że nie jestem
                        wielbłądem. Proponuję, żeby osoba, która wypisuje o mnie niestworzone rzeczy
                        przeczytała swoją tfurczość w tym wątku i przemyślała, czy wygląda to rozsądnie.
                        Pozdrawiam
                        anka
                        • e_wok Re: Hmmm...Ostatnio więcej schizofreników jakby 23.06.04, 20:36
                          Mnie tam obojetne, mozesz sobie dalej sledzic moje posty, nawet mi to
                          pochlebia. Przeszkadza mi jedynie wciaganie w twoja obsesje innych osob, ktore
                          ci w dobrej wierze odpowiadaja.
                          • tad9 thiller 23.06.04, 21:24
                            I co o tym wszystkim powiedzieć ma osoba postronna? Sytuacja jak z thillera:
                            dwie kobiety, dwie wersje. Czy to Szczęśliwa prześladuje Ewok, naśladując jej
                            posty, czy to Ewok, dopatruje się prześladowczyni, tam, gdzie jej nie ma?
                            Zgroza! Nagłe zwroty akcji! Kto rozwikła tę intrygującą zagadkę? Widział ktoś
                            ostatnio Marlowea?
                            (zwracam uwagę, że w tego typu historiach, zwykle nic nie jest takie, jakim się
                            wydaje)
                          • uli Re: Hmmm...Ostatnio więcej schizofreników jakby 25.06.04, 10:00
                            ooo

                            a "nie będę udawac, że nie jestem wielbłądem" to moje ulubione powiedzonko
                            ostatnio...

                            ciekawe

                            troll przedżeźniacz?
                        • piccolo_diavolo szczęśliwa osoba jest trollem netowym. 24.06.04, 03:12
                          Gość portalu: szczęśliwa napisał(a):

                          > Mnie się to wszystko bardzo dziwne wydaje. Nie będę udowadniać, że nie jestem
                          > wielbłądem. Proponuję, żeby osoba, która wypisuje o mnie niestworzone rzeczy
                          > przeczytała swoją tfurczość w tym wątku i przemyślała, czy wygląda to rozsądnie
                          > .
                          > Pozdrawiam

                          Pod postem Klarysy taka forma, będąca pewną wariacją-collage'm sugeruje
                          jednak obecność trolla netowego.


                          Krotkie wyjasnienie
                          Autor: e_wok

                          Osoba jest tzw. trollem
                          netowym.

                          Tak, lub też gnomem sieciowym.
                          Jest to zabawne, lecz biorąc pod uwagę
                          potencjalne problemy osobowościowe
                          internautów może być też niepokojące.

                          Strategia:
                          Ignorować lub free-stylowo zabawić się trollem.

                          Pozdrawiam.


                    • Gość: Zły Wilk do Ewok (jestem b. zaniepokojony...) IP: 193.19.143.* 26.06.04, 20:33
                      e_wok napisała:

                      > wyciaga rozne moje wypowiedzi z roznych forow, przerabia je na swoje kopyto i
                      > wplata w swoje posty, tak, ze ja wiem, ze do mnie pije, a dla osob
                      postronnych
                      > wyglada to na normalny mail.

                      A więc Ty bywasz na wielu różnych forach, a Anna Cię śledzi, odnajduje na nich
                      i kopiuje Twoje posty, tak, by nikt poza Tobą się niezorientował...! Zgroza!

                      > Tak sie sklada, ze feminizm jest jedynym
                      > forum "publicznym", na jakim bywam, na inne trzeba byc wpuszczonym (i
                      > zalogowanym). Wiec pisze tutaj.

                      A więc jednak nie bywasz na wielu róznych forach??? Skąd więc Anna kopiuje
                      Twoje posty, skoro bywasz tylko tutaj???

                      Tak więc drugie zdanie Twojego postu zaprzecza pierwszemu zdaniu, całość zaś
                      wskazuje na Twoje urojenia prześladowcze... Jestem serio zaniepokojony, Ewok,
                      polubiłem Ciebie przez tyle czasu wspólnych dyskusji i naprawdę zaczynam
                      obawiać się o Twoje zdrowie psychiczne. Napisz proszę, że to był tylko żart,
                      albo jednak idź do psychiatry i powiedz mu, że masz wrażenie, iż internetowy
                      troll o imieniu Anna prześladuje Cię na różnych forach (choć bywasz tylko na
                      jednym), kopiując Twoje posty tak, by nikt się nie zorientował - a tak naprawdę
                      pije do Ciebie...

                      Pozdrawiam -

              • dokowski Nie widzę tu żadnej Anny 24.06.04, 13:32
                e_wok napisała:

                > Osoba, ktora tym razem uzywa nicka Anna ( i nie tylko) jest tzw. trollem
                > netowym.

                Co to znaczy "troll netowy"?
                • dokowski Teraz rozumiem. Odptaszkowałem sobie nieprzyjaciół 24.06.04, 13:41
                  żeby zobaczyć, czy jakiejś Anny nie wpisałem kiedyś na listę, a tu okazuje się,
                  że dałaś się sprowokować Tadowi, którego postów ja nie widzę, bo też kiedyś go
                  sobie zapisałem, jako nieprzyjaciela.

                  A więc to Tad wpędza Cię w paranoję.
                  • e_wok Dokowski, oprzytomnij 24.06.04, 14:32
                    Niejaki warszawiak, zwolennik prostytucji, przyznal sie wlasnie do autorstwa
                    postow, o ktore mi chodzilo.
                    • dokowski Nie widzę, gdzie post, w którym się przyznał? 24.06.04, 15:05
                      e_wok napisała:

                      > Niejaki warszawiak, zwolennik prostytucji, przyznal sie wlasnie do autorstwa
                      > postow, o ktore mi chodzilo.
                      • e_wok Re: Nie widzę, gdzie post, w którym się przyznał? 24.06.04, 18:33
                        A co to ma za znaczenie? Przyznal sie - koniec sprawy. Osoby, ktorym dalam
                        przeslanki do rozmyslan na temat mojej kondycji umyslowej - czyli Ciebie -
                        przepraszam za zamieszanie, to byla obrona konieczna.

            • Gość: szczęśliwa Re: do Anny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.04, 18:14
              Ja nie pisałam o homoseksualiźmie w ogóle, tylko o swoim przypadku. Nie jestem
              psychiatrą albo psychologiem, żeby wygłaszać prawdy ogólne na temat życia
              płciowego.
              Pozdrawiam
              anka
            • Gość: Obi Van Kenobi Re: do Anny IP: *.aster.pl 24.06.04, 06:57
              > Występuje tu problem z zaakceptowaniem, tego, że ktoś może po pierwsze chcieć
              > "wyleczyć się z homoseksualizmu", po drugie może mu się to udać, a do tego po
              > trzecie, może być z tego powodu zadowolony. Wyleczenie się z homoseksualizmu,
              > uderza w kilka dogmatów, czy przekonań, którym sporo osób na tym forum hołduje.

              o zadnym skandalu mowy tu nie ma. Oczywiscie umieszczenie tego "swiadectwa"
              akurat na forum Feminizm a nie Milosc czy Zwiazki na przyklad musialo miec jakas
              swoja przyczyne i autor lub autorka musial/musiala byc swiadoma istnienia
              jakiegos zwiazku miedzy trescia tekstu a zainteresowaniami forumowiczow.
              Trzeba coskolwiek o temacie forum wiedziec zeby byc tego zwiazku swiadomym.
              Wiekszosc wchodzacych tu "krytykow feminizmu" nie ma przeciez nawet polowy
              potrzebnej do tego wiedzy. Do gloszenia takich "swiadectw" we wszelkiego rodzaju
              wspolnotach modlitewnych czy wspolnotach "wyleczonych homoseksualistow" uzywa
              sie glownie osob poczatkujacych. Nie od dzis wiadomo, ze przekonywanie innych
              sprawia iz sami zaczynamy byc bardziej przekonani. Wspolnoty czesto uzywaja tej
              metody manipulacji.

              Zalozylem, ze tekst jest elementem dynamicznie ostatnio prowadzonej kampanii
              inspirowanej przez takie kola jak na przyklad Fronda, nie wykluczajac, ze uzywa
              sie do tego realnych ludzi w charakterze zywych torped naklaniajac ich do
              sieciowej spowiedzi w celu "oczyszczenia" czy tez wlasnie "dawania swiadectwa".
              Okazuje sie, ze mamy tu do czynienia z calkiem prywatnym trollowaniem. W kazdym
              razie mozna sie ustosunkowac czysto teoretycznie, byle nie za dlugo to trwalo.

              Leczenie homoseksualizmu ma naprawde dluga tradycje i nie jest niczym nowym.
              Robiono to za pomoca roznych terapii awersyjnych juz od XVIII wieku. W praktyce
              stosowano kombinacje tortur i perswazji, w wielu przypadkach produkujac osoby
              deklarujace wyleczenie. Czasem zdolne zyc w samozaklamaniu nawet wiele lat. W
              wieku XX tez tego czesto probowano i skutek byl podobny.
              Homoseksualizm jest do tego stopnia nieakceptowany spolecznie, ze odkrycie go u
              siebie dla wielu mezczyzn bywa zyciowa tragedia. Jesli ktos im daje nadzieje
              zostania osoba ktora inni mogliby latwiej zaakceptowac czesto sie tej nadziei
              chwytaja. W efekcie popadaja w stan zupelnego rozdarcia i samozaprzeczania.

              Czy homoseksualne zachowanie mozna zamienic na heteroseksualne? Dokladnie tak
              samo, jak heteroseksualne w homoseksualne. Da sie sprawic, ze heteroseksualny
              czlowiek odbedzie homoseksualny stosunek i odwrotnie. To kwestia sugestii,
              presji spolecznej itd. Da sie nawet miec orgazm. Ale preferencja to kwestia duzo
              glebsza niz prywatna decyzja. Wpadki znanych i tryumfalnie obwozonych po swiecie
              "wyleczonych" ktorych przylapywano po roku czy dwu w gejowskich klubach sa
              powszechnie znane.
              Szczerze mowiac nie chce mi sie wiecej na ten temat pisac. Na ten temat powinni
              wypowiadac sie sami homoseksualisci.

              Obi Van

    • Gość: pielegniaz Re: Moje świadectwo IP: 168.143.113.* 24.06.04, 03:48
      Gość portalu: szczęśliwa napisał(a):

      > Mnie się to wszystko bardzo dziwne wydaje. Nie będę udowadniać, że nie jestem
      > wielbłądem. Proponuję, żeby osoba, która wypisuje o mnie niestworzone rzeczy
      > przeczytała swoją tfurczość w tym wątku i przemyślała, czy wygląda to
      rozsądnie
      > .
      > Pozdrawiam
      > anka

      To po jakiego grzyba piszesz tu o tym?
      Czego oczekujesz od tej twojej tfurczosci?
      Nawet niezla masz fantazje,ale teraz prosze do lozeczka,tylko spokojnie
      bo zalozymy kaftanik.

      ;(

Pełna wersja