Gość: szczęśliwa
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
22.06.04, 15:12
Piszecie tu ostatnio sporo o homoseksualizmie. Dodam coś od siebie (uważam,
że zasługuje to na odrębny wątek).
Mojego męża spotkałam we wspólnocie modlitewnej. Był tam stosunkowo nowy. Od
razu zaiskrzyło. Widziałam, że ma jakieś opory, ale nie naciskałam. W końcu
wyznał mi, że niedawno przeszedł kurację psychiatryczną - jest wyleczonym
homoseksualistą. W pierwszej chwili mnie zatkało, ale wzięłam go za rękę i
dalej wszystko potoczyło się jak w bajce:)
Okazało się, że nasze matki są znajomymi z netu i kiedyś klikały do siebie,
jak to by było fajnie jakbyśmy się zeszli, bo on taki zdolny, wysportowany
tenisista, świetny tancerz, poliglota etc, a ja...cóż, nie będę się tu
przecież przechwalać;), poza tym oboje jesteśmy katolikami:)
Dziś mieszkamy razem z jego mamą, jeździmy razem z nią na narty, robimy masę
cudownych rzeczy:) Moja teściowa mówi, że przy nas przeżywa drugą młodość, że
widzi całkiem nowe rzeczy, bo zanim się zeszliśmy to w jakąś apatię popadła i
tylko przed komputerem siedziała.
A mój mąż jest cudowny, delikatny, rozumiejący, to gejowstwo to był jakiś
wybryk, wpływ złych wzorców (sądzę, że zbłądził na kursach tańca, na które
posyłano go od małego). Teraz jest wspaniale! Wkrótce zdecydujemy się chyba
na dziecko:)
Pozdrawiam wszystkich wątpiących
anka