Feminizm a dziecko

IP: *.acn.waw.pl 26.06.04, 18:01

Odnoszę ostatnio wrażenie,zwłaszcza w Warszawie, że jest coraz więcej
dziewczyn około 30-tki (+ - 5 lat)które dzieci nazywają bachorami. Bachorami
które śmierdzą i wrzeszczą. Ale na nazywaniu się nie kończy, dają do
zrozumienia, że bycie matką kobietę upokarza, zniewala . Jednocześnie cały
swój instynkt macierzyński przelewają na kota. Mam takie dwie koleżanki w
pracy, dla nich wizja przytycia w ciąży jest nie do przyjęcia. Dla nich każde
dziecko jest oślinione, śmierdzące i głupie. Jednocześnie zajmuja się małymi
bezdomnymi kotkami.
Ja urodziłam dziecko mając 32 lata - a i tak dla nich jestem głupia Matka
Polka- bo myślałam o prokreacji , a nie o sobie.
Ich bezdzietność - w mojej firmie- nie zwieksza szans na zrobienie kariery,
więc nie można tu mówić o poświęceniu na rzecz pracy.
Może mi to wytłumaczycie , bo ja nie rozumiem

    • kamfora Re: Feminizm a dziecko 26.06.04, 19:16
      No ale czy te wszystkie te dziewczyny to na pewno feministki?
      Chyba jednak przesadziłaś :-)

      W jaki sposób można dawać do zrozumienia, że bycie matką upokarza?
    • bacha76 Re: Feminizm a dziecko 26.06.04, 19:37
      A skąd wiesz, że one są feministkami? Przecież niechęć do dzieci nie jest
      tożsama z feminizmem.

      Może one po prostu nie lubią dzieci i nie chcą ich mieć. Przecież nie ma
      obowiążku posiadania dzieci i nie każdy musi je mieć.
      • Gość: wikul Re: Feminizm a dziecko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 00:22
        bacha76 napisała:

        > A skąd wiesz, że one są feministkami? Przecież niechęć do dzieci nie jest
        > tożsama z feminizmem.
        >
        > Może one po prostu nie lubią dzieci i nie chcą ich mieć. Przecież nie ma
        > obowiążku posiadania dzieci i nie każdy musi je mieć.



        Oczywiście że nie ma obowiązku. Każdy ma prawo do urządania sobie życia po
        swojemu. Myślę jednak że autorce wątka nie o to chodzi. Sądzę że chodzi jej
        o głęboką pogardę wyrażaną przez niektóre kobiety do kobiet chcących mieć
        dzieci i do samych dzieci. I taką postwę można uznać za naganną nie tylko
        z przyczyn etycznych czy moralnych ale również z praktycznych. Rozsądny
        przyrost (minimum reprodukcja prosta) niezbędny jest w każdym zdrowym
        społeczeństwie dla zabezpieczenia tzw. zastępowalności pokoleniowej. Dlatego
        kobiety decydujące sie na rodzenie dzieci powinny korzystać z wszelkich
        możliwych preferencji i udogodnień na które stać społczeństwo.
        • Gość: bacha76 Re: Feminizm a dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 17:24
          Gość portalu: wikul napisał(a):
          Sądzę że chodzi jej
          > o głęboką pogardę wyrażaną przez niektóre kobiety do kobiet chcących mieć
          > dzieci i do samych dzieci.

          Jeśli konkretnie o to jej chodziło to powinna zapytać sie konkretnych kobiet, w
          tym przypadku jej koleżanek. Ja zrozumiałam, że autorka wątku pyta sie
          dlaczego niektóre kobiety nie chca mięc dzieci, tylko wybierają np. kota. A
          więc dałam odpowiedz.

          Ponadto wydaje mi sie, że to raczej kobiety posiadające dzieci mają negatywne
          zdanie o kobietach bezdzietnych.


          Dlatego
          > kobiety decydujące sie na rodzenie dzieci powinny korzystać z wszelkich
          > możliwych preferencji i udogodnień na które stać społczeństwo.

          Zgadzam sie całkowicie.
          • Gość: wikul Re: Feminizm a dziecko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.06.04, 03:56
            Gość portalu: bacha76 napisał(a):


            > Ponadto wydaje mi sie, że to raczej kobiety posiadające dzieci mają negatywne
            > zdanie o kobietach bezdzietnych.


            Mam inne zdanie. A opieram je własnych doswiadczeniach. Pomimo trudności,
            posiadanie dzieci jest niesłychanie dowartościowujące wewnętrznie. Człowieka
            ogarnia duma i euforia. Sądzę ze kobiety mające dzieci nie potrzebują się
            dowartościowywać czyimś kosztem.
            Oczywiscie, posiadanie dzieci nie jest wyłącznie pasmem przyjemnych i
            szczęsliwych chwil. Zwłaszcza jak dziecko choruje, nie chce jeść, ciągle
            płacze itp. Ale w sumie warto.
            • Gość: bacha76 Re: Feminizm a dziecko IP: *.krakow.pl / *.devs.futuro.pl 29.06.04, 12:18
              Gość portalu: wikul napisał(a):


              "Mam inne zdanie. A opieram je własnych doswiadczeniach"

              Każdy ma ine doświadczenia.

              . Pomimo trudności,
              > posiadanie dzieci jest niesłychanie dowartościowujące wewnętrznie. Człowieka
              > ogarnia duma i euforia. Sądzę ze kobiety mające dzieci nie potrzebują się
              > dowartościowywać czyimś kosztem.

              Jesli człowiek zna swoje możliwości, wie na co go stac i co potrafi, zna swoją
              wartość, to nie potrzebuje dowartościowywać sie niczym. Tymbardziej dzieckiem.

              > Oczywiscie, posiadanie dzieci nie jest wyłącznie pasmem przyjemnych i
              > szczęsliwych chwil. Zwłaszcza jak dziecko choruje, nie chce jeść, ciągle
              > płacze itp. Ale w sumie warto

              Nie twierdze, że nie watro. Ale każdy ma prawo życ jak chce. I nie nalezy na
              siłe wmawiac kobietom, że powinny mięc dzieci. jak nie chca to nie. To prywatna
              sprawa.
    • Gość: ggigus Re: Feminizm a dziecko IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.04, 20:55
      Maja inny poglad na zycie niz Ty.I maja prawo do tego pogladu, nawet jesli on
      Cie oburza.
      A czemu zamieszczasz to pytanie na forum feminizim? Myslisz, ze takie sa
      wszystkie feministki? jesli tak, to jestes w bledzie.
      • Gość: Magda Re: Feminizm a dziecko IP: *.acn.waw.pl 26.06.04, 21:52
        Po pierwsze miałam nadzieję, że pisząc na forum Feminizm, będzie zrozumiałe, że
        opisane dziewczyny są feministkami- przynajmniej za takie chcą być uważane.
        Po drugie tu nie chodzi o inny pogląd na życie- tu chodzi o brak tolerancji
        jaki one okazują kobietom, które mają dzieci.
        Po trzecie- nie myślę, że takie są wszystkie feministki. Nigdy tego nie
        powiedziałam.
        Po czwarte nikogo nie atakuję, nie rozumiem tylko pewnych zachowań i miałam
        nadzieję, że np.odpowie mi "mama" kota dlaczego woli zwierzę od dziecka.
        • Gość: sol_bianca Re: Feminizm a dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 21:55
          Utrzymanie kota mniej kosztuje, nie trzeba mu zmieniać pieluch i nie ryczy w
          nocy. :)))
          • lolyta Re: Feminizm a dziecko 26.06.04, 23:36
            Wiesz co, moja mama mi nie zmienia pieluch od dawna.
            Ja nie rycze w nocy.
            No i niedawno mama wyliczyla, ze kot ja kosztuje - no tu kwoty nie pamietam, ale
            naprawde sporo to bylo. Na pewno ja jej tyle nie kosztuje. :DD
            • lolyta bym zapomniala... 26.06.04, 23:37
              ...nie slinie sie. No cudowne dziwecko jestem po prostu.
              • Gość: graga Re: mysle, ze przesadzasz IP: *.ny325.east.verizon.net 27.06.04, 05:03
                ze tak cie szykanuja te bezdzietne kobiety moze jakas zrobila ci przykrosc,
                ale czy od razu nadaje sie do generalizowania ? trudno odpowiedziec dlaczego
                cos sie woli i jakie to ma znaczenie dla ciebie dlaczego jeden woli bliodynki a
                druga brunetow. Ciesz dzieckiem, zyciem i nie frustruj sie tym, ze ktos bardzo
                lubi koty, a inny nie lubi malych dzieci.
                • lolyta Re: mysle, ze przesadzasz 28.06.04, 04:23
                  Hę? Ale mnie nikt nie szykanuje. Ja tak sobie prowadze tylko rozwazania na boku,
                  na przykladzie mojej mamy, bo ona ma kota i dzieci, a ja tylko dzieci wiec
                  wlasnego materialu porownawczego brak.
                  Wyluzuj, Graga. To forum warto czasem potraktowac z dystansem.
        • Gość: bacha76 Re: Feminizm a dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 10:16
          Gość portalu: Magda napisał(a):

          > Po drugie tu nie chodzi o inny pogląd na życie- tu chodzi o brak tolerancji
          > jaki one okazują kobietom, które mają dzieci.

          Być może te Twoje koleżanki nie są tolerancyjne w stosunku do matek. Ale
          przeważnie jest na odwrót. To kobiety, które nie chca miec dzieci sa traktowane
          jak jakies dziwaczki.

          i miałam
          > nadzieję, że np.odpowie mi "mama" kota dlaczego woli zwierzę od dziecka.
          Co prawda nie mam kota, ale mam 2 koszatniczki. Więc chyba moge napisać. Wole
          zwierze, bo mniej kosztuje, bo mnie nie ogranicza tak jak ograniczałoby mnie
          dziecko. Bo nie chce sobie brać na głowe takiej odpowiedzialnosci jaka jest
          posiadanie dziecka. Bo dzieci mnie nie bawią, nie rozczulają, na widok dziecka
          nie czuje wzruszenia i napływu matczynych uczuć. A zwierzęta lubie. I można by
          naprawde pisac jeszcze wiele. Tylko po co? Dlaczego tak Cie to dziwi, że ktoś
          chce żyć inaczej niż Ty, czyli w tym wypadku nie chce miec dzieci?
        • Gość: ggigus Re: Feminizm a dziecko IP: *.dip.t-dialin.net 27.06.04, 12:30
          nie napisalas za kogo opisane przez Ciebie dziwczyny chca byc uwazane, bo
          skupilas sie na ich milosci do kotow.
          CO do braku tolernacji - tak samo okazuja brak tolerancji niektore zaangazowane
          matki swoim bedzietnym kolezanko, znam to z wlasnego doswiadczenia.
          A poza tym mama kota ma prawo bardziej lubic swojego kota niz ew. dziecko. Tak
          samo Ty wolisz dziecko niz kota.
    • julla Re: Feminizm a dziecko 27.06.04, 08:50
      No a ja mam zupełnie odwrotne odczucie- że czasami szykanowane są kobiety
      bezdzietne, bo obowiązkowo muszą być nieszczęśliwe i właśnie omotane tymi
      kotami, co bardzo źle świadczy o ich kobiecości...
      Stanowczo brakuje tolerancji dla ludzkiej róznorodnośći
    • kamea9 Re: Feminizm a dziecko 27.06.04, 17:05
      ...to kwestia wyboru...realizują sie zawodowo,robia kariery a na dzieci
      przyjdzie czas...im dalej tym gorzej...a tu nagle brak
      partnera,wygodnictwo...pozostają tylko koty...
    • Gość: heksa Re: Feminizm a dziecko IP: *.samorzad.uw.edu.pl 27.06.04, 20:34
      Uważam się za feministkę, mam kota, nie mam dzieci.
      Brzydzę się obcymi dziećmi, szczególnie jak narobią w pieluchę.
      Ale mam dwuletniego siostrzeńca, którego bardzo kocham.Nawet gile mu wycieram.
      Odpowiadając na pytanie.
      Mam zamiar kiedyś mieć dzieci, ale nie muszę kochać i wzruszać się obcymi.
      Ale reaguje czasem agresywnie na moje koleżanki, teraz matki, które
      egoistycznie potrafią gadać mi 45 min na temat gęstości kupek i częstotliwości
      siuśków ich pociech. A jak w końcu się irytuję, mówią:"czemu ty tak nie lubisz
      dzieci?" i "nie bądź taka samolubna, wiesz, że Stasio jest dla mnie wszystkim i
      tylko o nim mogę już rozmawiać".
      No więc reasumując: czarownicą nie jestem, kiedyś planuję mieć dzidziusia, ale
      pomna moich dotychczowych doświadczeń nie będę zadręczała miłośćią do własnego
      berbecia moich znajomych.
    • e_wok Re: Feminizm a dziecko 27.06.04, 21:42
      Moze w ten sposob odreagowuja popularny obecnie model :pelnia kobiecosci =
      macierzynstwo...? Mam wrazenie, ze obecne postrzeganie rodzicielstwa stawia
      przed rodzicami bardzo duze wymagania, wlasciwie jest tak, ze w kazdej gazecie
      adresowanej do kobiet koncepcja macierzynstwa jest utozsamiana z calkowitym
      poswieceniem sie dziecku, wrecz nie wypada, zeby matka (i coraz czesciej
      ojciec) miala jakiekolwiek inne zainteresowania niz wlasne dziecko. Bo w innym
      wypadku to oczywiscie czarna wizja - zaniedbane dziecko,staczajace sie do
      rynsztoka, jakies potworne problemy psychofizyczne, kryzys rodziny i w ogole
      placz i zgrzytanie zebow. Jestem w stanie zrozumiec, ze sa kobiety, ktore po
      prostu przeraza wizja podporzadkowania calego zycia dziecku, jesli te
      artykuliki przyjmuja bezkrytycznie i z jakis powodow nie potrafia sie
      racjonalnie zdystansowac.
      • Gość: breskva Re: Feminizm a dziecko IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.04, 23:59
        Ewok, chyba troche przesadzasz. Czytam czasem te gazetki i z przyjemnoscia
        obserwuje ze lansuja partnerski model rodzicielstwa, sa strony dla ojcow, sa
        artykuly o tym jakie prawa maja kobiety ciezarne w pracy, jak przygotowac
        sie 'na powrot do pracy po macierzynskim itp. A w 'Dziecku' np sa super
        felietony M. Szczypiorskiej-Mutor i Leszka Talki opisujace naprawde pozytywne
        modele rodzicielstwa.

        Co do feministek i dzieci-jestem feministka, mam dziecko i dwa koty-i to
        niestety koty ucierpialy na moim macierzynstwie bo nie mam dla nich tyle czasu
        (i serca tez jakby mniej) Nie zauwazylam tez niecheci moich kolezanek
        feministek do dzieci. Natomiast rzeczywiscie czesto mozna zaobserwowac mlode
        matki ktore bija i krzycza na swoje dzieci, bardzo to przykre ale nie wydaje mi
        sie zeby w tej grupie akurat przewazaly feministki-wydaje mi sie ze zazwyczaj
        sa to kobiety ktore matkami zostaly za wczesnie (i do tego musza sie zajmowac
        dzieckiem same) i w zwiazku z tym swoja frustracje przelewaja na dziecko.
        • verdana Re: Feminizm a dziecko 28.06.04, 09:52
          E_wok nie przesadza. Partnerski model rodzicielstwa konczy się na udziale w
          porodzie i podtrzymywaniu na duchu - nikt nie proponuje np. żeby facet poszedł
          na macierzyński, a może. I te trzy lata sam na sam z dzieckiem (a facet na
          dwóch etatach, zeby na to zarobić), to się musi tak skonczyć.
          A mój kot płacze w nocy.
        • e_wok Breskvo 28.06.04, 11:32
          chyba zle rozlozylam akcenty - nie chodzi mi o partnerstwo w wychowywaniu
          dziecka tylko o jakas taka atmosfere, ze jesli juz masz dziecko to ono powino
          Ci wypelniac cale zycie. Czesto tak sie dzieje, w wielu przypadkach to jest
          naturalne, ale odnosze wrazenie, ze probuje sie z tego zrobic jedynie
          obowiazujaca norme. Nie dziwie sie, ze sa osoby, ktore moga to odbierac - no
          tak, to juz z MOIM zyciem koniec, teraz bede juz tylko i wylacznie matka.
          A z drugiej strony naciera model superwoman, ktora moze wszystko - dziecko,
          jogging, joga, kariera, bungee, garncarstwo, wolontariat w schronisku dla
          zwierzat, kurs przyrzadzania sushi i wielogodzinny seks w stylu zen. A to
          wszystko zdominowane przez jedno wielkie marzenie - w koncu sie wyspac! Tez
          model, przed ktorym mozna sie zawahac. Kobietom latwo wmowic rozne powinnosci,
          znacznie latwiej niz mezczyznom, one sie tym przejma, beda sie starac, mnostwo
          ludzi na tych staraniach zarobi, a poniewaz gra jest przewidziana na przegrana
          to nastepne mnostwo ludzi zarobi na frustracjach, bo mialo byc tak pieknie, a
          cos sie nie udalo - oczywiscie ta biedna kobieta NAWALILA, bo nikt jej przeciez
          nie uswiadomi, ze zalozenie bylo od poczatku felerne. Oj, skrecilam z tematu,
          ale to moj prywatny konik, jak juz wejde w te tory to trudno mi wyhamowac :-)
    • brn Re: Feminizm a dziecko 28.06.04, 10:33
      Kiedyś miałam koty, pracowałam w korporacji, nie lubiłam dzieci i szalejących
      matek-polek, które narzucają wszystkim swoje macierzyństwo i uważają tą drogę
      za jedynie słuszną i właściwą dla kobiety.
      Teraz jestem w ciąży.
      Niedługo przyjdzie na świat moje dziecko. Nadal nie zachwycają mnie niemowlęta
      i małe dzieci - a zachowanie ich rodziców (a teraz obserwuję je bardziej
      uważnie niż kiedyś) wprawia mnie często w zakłopotanie i konsernację.
      Raczej unikam kontaktu z innymi kobietami w ciąży, bo większość z nich
      podchodzi histerycznie do swojego macierzyństwa.
      Rozumiem, że młoda mama potrafi godzinami rozprawiać o zupkach i kupkach, bo to
      chwilowo jedyne jej zajęcie, ale nie rozumiem pretensji, kiedy chcę zmienić
      temat i porozmawiać chociażby o pogodzie.
      Nie wszystkie zmiany zachodzące w moim organizmie mnie cieszą - niektóre
      owszem, zachwycają, a inne wprawiają mnie w zakłopotanie. Uważam, że to
      naturalne. Czasem czuję się zniewolona przez ciążę i przyszłe macierzyństwo.
      Irytująca jest nieuchronność tego, co wkrótce się wydarzy. Mam na to niewielki
      wpływ - to niepokoi i złości. Dotychczas robiłam to, co chciałam, to ja
      decydowałam (przynajmniej w większym stopniu).
      Podejście tych "30+ dziewczyn" może powodować sprzeciw, ale one też mają swoje
      racje. Ważna jest tolerancja. To, że one nie są matkami nie znaczy, że są
      gorsze/lepsze. To, że ja jestem/będę matką nie oznacza, że ja jestem
      lepsza/gorsza. Szanujmy nawzajem swoje wybory życiowe i decyzje.
      To, że obce dziecko nie zachwyca jest jak najbardziej normalną sprawą i nie
      powinno dziwić rodziców - niestety do większości z nich to nie dociera.
    • dokowski Nie może być feministką niewolnica swojego szefa 28.06.04, 10:33
      Kobieta, która rezygnuje z dzieci, aby podlizywać się szefom, być dyspozycyjną
      i robić karierę, nie może być feministką. Podstawową cechą feministki jest
      poczucie wolności, godności i pewność siebie. Kobieta, która dla kariery gwałci
      swoja duszę i swoje instynkty, jest niewolnicą, a nie feministką.

      Kobieta w pracy, która boi się zajść w ciążę, ze strachu przed szefem, to
      najżałośniejszy typ niewolnicy - to przeciwieństwo feministki
    • Gość: chicarica Re: Feminizm a dziecko IP: 213.199.221.* 01.07.04, 08:19
      A ja myślę, że problem jest obustronny. Kobiety nie mające dzieci pogardliwie
      odnoszą się do tych które mają, nazywając je matkami-polkami, kobiety dzieciate
      uważają te niedzieciate za sfrustrowane samotnice, przelewające instynkt
      macierzyński na koty. A racja leży pośrodku. Myślę, że problem polega raczej na
      tym, że ludzie uwielbiają narzucać innym swój styl życia. Matki bezdzietnym,
      bezdzietne matkom, prawicowcy lewicowcom, lewicowcy prawicowcom, autobusiarze
      zmotoryzowanym, zmotoryzowani autobusiarzom - długo by tak można... Ludzie
      lubią, gdy wszyscy robią dokładnie to samo co oni - a odmieńca najchętniej by
      pozagryzali.
      Być może te "kociary" to faktycznie jakieś egoistki, prezentujące
      pseudofeministyczną konsumpcyjną postawę rodem z prymitywnych gazetek w stylu
      Cosmo. Być może. Ale może po prostu one mają inne plany życiowe? I oczywiście
      od razu "instynkt" - a może one po prostu lubią koty i nie ma to nic wspólnego
      z niespełnionym macierzyństwem? Nie bronię ich jakoś szczególnie, bo spotkałam
      takie osoby w realu, ale zauważcie, że znamy sprawę tylko od strony autorki
      wątku.
      Druga strona medalu wygląda tak, że faktycznie pełno jest matek-polek, które
      uważają swoje macierzyństwo za misję, którą powinna spełnić każda kobieta, i
      faktycznie potrafią być wręcz agresywne w stosunku do kobiet bezdzietnych. Ja
      sama, dla wyjaśnienia, zamierzam mieć dzieci (dwójkę) ale dopiero za kilka lat.
      Mimo młodego wieku (26) czasami spotykam się z takimi właśnie, niezbyt
      uzasadnionymi zresztą, atakami. A wszystko dlatego, że faktycznie niezbyt lubię
      dzieci - tzn. lubię tylko niektóre. Trochę drażni mnie, że wszyscy oczekują ode
      mnie, że moja kobiecość będzie wyrażała się siusianiem z zachwytu na widok
      każdego bobaska. A mnie, niestety, większość bobasków nieco obrzydza - te
      kupki, smoczki, oślinione buźki. Do dzieci starszych nie mam cierpliwości i
      staram się ich unikać - lubię tylko te, które są faktycznie mądre, a niestety
      czasami dzieci potrafią być i tępe, i okrutne, i złośliwe - generalnie są
      zwierciadłem swoich rodziców. Nikt nie mówi przecież, że mam uwielbiać
      wszystkich dorosłych - a przecież dziecko to taki mały dorosły, więc czemu mam
      kochać wszystkie dzieci? Owszem, zdaję sobie sprawę że jak będę miała własne
      dzieci, to będą one najpiękniejsze, najmądrzejsze i najwspanialsze ;) -
      postaram się jednak, pomna własnych doświadczeń, nie zamęczać tym faktem
      otoczenia. ;) Domyślam się, że zachowanie opisanych w tytułowym poście pań może
      być buntowniczą reakcją na ten właśnie model: "jesteś kobietą, musisz mieć
      dzieci, musisz je wszystkie uwielbiać". Ciekawa też jestem, jakimi to dokładnie
      zachowaniami objawia się opisany problem, bowiem myślę, że większość rodzi się
      jedynie w wyobraźni autorki.
      Podsumowując, problem wynika chyba z tego, że wszystkim nam brakuje tolerancji
      dla innych ludzi, i że sprzeciw przeciwko ustalonym wzorcom odbywa się często w
      zbyt histeryczny sposób.
      • Gość: Magda Re: Feminizm a dziecko IP: *.acn.waw.pl 01.07.04, 09:39
        chicarica napisała:
        "Domyślam się, że zachowanie opisanych w tytułowym poście pań może
        być buntowniczą reakcją na ten właśnie model: "jesteś kobietą, musisz mieć
        dzieci, musisz je wszystkie uwielbiać". Ciekawa też jestem, jakimi to dokładnie
        zachowaniami objawia się opisany problem, bowiem myślę, że większość rodzi się
        jedynie w wyobraźni autorki"

        Czytałam spokojnie wszystkie wypowiedzi w zwiazku z moim pytaniem. Jedne były
        złośliwe, inne ironiczne, zabawne, były też rzeczowe.
        Ale ta wypowiedź zaskoczyła mnie. Najpierw próba bezstronnego podejścia do
        problemu, potem watek osobisty, a na koniec mały atak na mnie.
        Wyjaśniam więc. Nie jestem Matką-Polką, NIGDY nie opowiadam o swoim dziecku.
        Sama urodziłam późno- bo tak chciałam. Też nie lubię i nie lubiłam podniecania
        się mamusiek kupkami, raczkowaniem,itp. Nie spędzałam dni na pogadauchach przy
        piaskownicy.Moje dziecko to moja sprawa i nie uważam, by praca była odpowiednim
        miejscem by absorbować nim innych.
        Mój styl życia jest moim i nie zamierzam narzucać go innym. I TEGO SAMEGO
        oczękuję od innych. Dlaczego więc mam wysłuchiwać kpin na temat macierzyństwa,
        nazywania dzieci bachorami, które śmierdzą. Nawet jeśli te wypowiedzi nie są
        skierowane do mnie, to czuję się dotknięta, w jakiś sposób napiętnowana tylko
        dlatego, że zamiast myśleć o sobie i tylko o swoich przyjemnościach
        zdecydowałam się na dziecko.
        Swoją drogą też bardzo lubię zwierzęta- mam psa i kota. Ale o nich też nie
        opowiadam- co niestety w kółko robią moje współpracownice.
        I zaręczam to nie jest wymysł mojej wyobraźni.
        • chicarica Re: Feminizm a dziecko 01.07.04, 10:17
          Ale ja nie chciałam Ciebie atakować! Ja się po prostu zastanawiam, czy nie
          wyolbrzymiasz. A poza tym - dziewczyno, co się przejmujesz, niech sobie
          zrzędzą, jeśli to faktycznie jakieś frustratki to metodą na nie jest kompletne
          olanie tego co mówią. Niech sobie szczekają zza płotu, a Ty po prostu ciesz się
          własnym życiem. Nie dyskutuj z nimi, i tak nie zmienisz ich podejścia do życia,
          a zresztą po co zmieniać? Jak zaczynają kląskać o swoich kotkach, to zmyj się
          pod pozorem że masz dużo roboty i masz z głowy. Ja tak robię, gdy jakieś
          nawiedzone mamuśki ćwierkają o swoich dzieciach.
        • Gość: ggigus Re: Feminizm a dziecko IP: 194.95.59.* 01.07.04, 14:08
          Magdo, przypominam, ze napisalas:

          Odnoszę ostatnio wrażenie,zwłaszcza w Warszawie, że jest coraz więcej
          dziewczyn około 30-tki (+ - 5 lat)które dzieci nazywają bachorami. Bachorami
          które śmierdzą i wrzeszczą. Ale na nazywaniu się nie kończy, dają do
          zrozumienia, że bycie matką kobietę upokarza, zniewala . Jednocześnie cały
          swój instynkt macierzyński przelewają na kota. Mam takie dwie koleżanki w
          pracy, dla nich wizja przytycia w ciąży jest nie do przyjęcia. Dla nich każde
          dziecko jest oślinione, śmierdzące i głupie. Jednocześnie zajmuja się małymi
          bezdomnymi kotkami.
          Ja urodziłam dziecko mając 32 lata - a i tak dla nich jestem głupia Matka
          Polka- bo myślałam o prokreacji , a nie o sobie.
          Ich bezdzietność - w mojej firmie- nie zwieksza szans na zrobienie kariery,
          więc nie można tu mówić o poświęceniu na rzecz pracy.
          Może mi to wytłumaczycie , bo ja nie rozumiem

          Magdo!
          W Twojej pierwszej wypowiedzi nie padlo ani razu slowo feminizm, wiec mnie np.
          Twoje pozniejsze laczenie postawy Twoich kolezanek z feminizmem nieco
          zirytowalo. Czasem mam wrazenie ( np. czytajac Twoj post), ze jak ktos nie lubi
          dzieci, a woli koty, to dla niektorych jest od razu feministka. A to nie tak.
          A ja bym powtorzyla za chicarica - wiecej tolerancji! i dla bezdzietnych i dla
          dzieciatych.
          Z wlasnego doswiadczenia dodam, ze wiele moich dzieciatych kolezanek wciaz mowi
          o dziecku. a jakakolwiek uwaga czy proba zmiany tematu rodzi protest. A
          dlaczego wolno gadac o dziecku, a o psie, pracy czy ostatnio obejrzanym filmie
          nie wolno? Dlaczego mam sie od razu zachwycac czyims dzieckiem? Ta dziwaczna
          postawa tzw. swiezych matek (niezaleznie od wieku) albo matek w ogole irytuje.
          moja mama tez nie lubila, kiedy jej opowiadano o cudach wykonywanych przez inne
          dzieci. I to nie dlatego, ze nie ona nie mialaby sie czym pochwalic. Po prostu
          monotematycznosc jest nudna. Obojetnie czy chodzi o kota czy dziecko.I
          powtarzam jeszcze raz - tytul Twojego postu nijak sie ma do Twojej pierwszej
          wypowiedzi, w ktorej owszem skupiasz sie na dzieciatych i bezdzietnych,
          dzieciach i kotach. Ale o feminizmie - widniejacym w tytule postu - nie ma ani
          slowa.
          Moze za szybko nadajesz innym stempel feminizmu? I jakos nie moge pozbyc sie
          wazrenie, ze dla Ciebie feminizm nie jest specjalnie pozytwynym zjawiskiem. W
          takim konteskcie, w jakim piszsz o feminizmie w tym poscie - ja PROTESTUJE.
          • Gość: kalka Re: Feminizm a dziecko IP: 81.168.209.* 01.07.04, 15:36
            kazda postawa kobiety jest warta zainteresowania! bo kazda wynika z
            uwarunkowan w jakich kobieta egzystowala od zarania!
            nie mam nic przeciwko matkom-polkom,( maja taka potrzebe!) nie mam nic
            przeciwko kobietom nie matkom-polkom, kobietom-powojom, kobietom-wszystkozrobie
            sama, kobietom-wampom, kobietom... cotylkosobiewymysle!!
            lubie siebie, lubie kobiety i tym wyrazam caly swoj feminizm! a wiem co mowie
            bo i dzieci dorosle + niedorosle mam i kota ktory bardziej psi jest i taki
            jakis dziwnie rozmowny( ciagle wymaga ode mnie komentarzy dla swoich poczynan)
            i meza ktorego nie ma...a.. i mam taki "meski" zawod... ot cala gama barw
            kobiecosci a moze feminizmu...
            na codzien rezygnuje z glupoty, i nie obchodzi mnie czy ma ona plec!
            pozdrawiam was wszystkie
Pełna wersja