te podłe geny homoseksualistów...

IP: 217.96.29.* 29.06.04, 11:17
czy istnienie genu odpowiedzialnego za skłonności homoseksualne jest
wystarczającym uzasadnieniem do akceptacji społecznej tego typu zachowań?
albo do tzw homoseksualnych adopcji? (wątek ggigusa) Jeżeli uważamy, że to
wystarczy jak więc powinniśmy postąpic z genem odpowiadającym za alkoholizm
(znany od kilku lat), albo ze skłonnoscią do agresj (ważną dla feministek),
którą płeć brzydsza ma takze podobno w genach?
Gen alkoholizmu daje tzw "twardszą głowę". Jednak powoduje także, że gdy
nosiciel tego zapisu genetycznego zacznie pić ma małe szanse na to, że
przestanie. Pije bo chce, a gdy po wielu latach spogląda na własne zycie
dostrzega spustoszenie jakie otrzymał od tego małego wrednego genu... "ach
Ziutek, Ziutek gdzieś Ty był kiedy ja zaczynałam pić!, dlaczegoś nie bił w
pysk?" chciałoby się zaśpiewać za Czarną Julką... tak lepiej było nigdy nie
spróbować! Podobnie jest z homoseksualizmem. Jest w niego wpisany jakiś
straszny dramat. Szczególnie męskie pary homoseksualne(kobiety mają rzecz
jasna większe możliwości) w wysoko rozwinietych społeczeństwach mają coraz
mizerniejsze szanse na adopcje (mały przyrost, wiele dobrze sytuowanych
rodzin z najlepszymi referencjami oczekujących w kolejce do adopcji-wzrost
bezpłodności określany jako jedna z chorób cywilizacji). Wreszcie sama
adopcja jako uznana społecznie droga do realizacji rodzicielskiej także ma w
sobie coś z oczekiwania na "nerkę od motocyklisty" (społeczeństwo musi
pracować nad tym aby porzuconych dzieci było jak najmniej, a nie nad tym aby
homosexualiści mogli je adoptować!) Homosexy są tacy bo taki jest ich wybór.
Ale mijają lata wesołego życia i okazuje się, że to nie wystarcza, że pragną
być także rodzicami. Tymczasem ich homoseksualizm daje im małe szanse na to
aby zrealizować się na tym polu. To rozdarcie oznacza dramat tych ludzi. Czy
zatem społeczeństwo działając w interesie samych nieszczęśników nie powinno
uczynić wszystkiego aby ten mały, wredny gen nigdy sie nie rozwinął, tak jak
gen alkoholizmu albo gen agresji?
    • Gość: barbinator Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.04, 12:03
      A co to ma do rzeczy?
      Alkoholik nie otrzyma szansy na adoptowanie dziecka po prostu dlatego, że z
      racji swojego nałogu nie może być dobrym rodzicem - nawet gdyby poza tym był
      dusza-człowiek i wcielenie wszelkich zalet.
      Nie istnieje żadne logiczne uzasadnienie tego, że homoseksualista z racji
      samego faktu bycia homoseksualistą musi być złym rodzicem - tak jak to jest w
      przypadku alkoholika czy człowieka agresywnego. Nie widzę żadnego sensu w tym
      co napisałeś.

      Pozdr. B.
      • Gość: M Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: 204.52.187.* 29.06.04, 12:25
        Nie musi być złym rodzicem, ale co z tego wynika? Absolutnie nic, bo nie żyjemy
        na bezludnej wyspie. Liberałom wydaje się, że zmienią ludzi tak, że będą
        kochali homoseksualistów. Nie łudźmy się nawet. To niemożliwe. Nie mówię tu
        nawet o dorosłych. Funkcjonowanie takiego dziecka (dziecka pary homoseksualnej)
        pośród innych dzieci (mających matkę i ojca) będzie niezwykle trudne. Dzieci są
        baaardzo nietolerancyjne i żadna agitka tego nie zmieni. Poglądy kształtują sie
        później, wcześniej rządzi "prawo obserwacji". Dziecko jest jakby odbiciem
        otaczającej go rzeczywistości, bo nie jest jeszcze w stanie myśleć w sposób
        abstrakcyjny i tu dochodzimy do innego problemu. Jeśli nie jest w stanie myśleć
        w sposób abstrakcyjny to jak ma zrozumieć, że ma dwóch tatusiów, lub dwie
        mamusie skoro świat jaki widzi jest nieco inny. Tutaj jest ten cały dysonans
        mieszający w głowie dziecka. Mały człowiek nie myśli jak dorosły i o tym często
        zapominamy. Co do genów. Możliwe, że to one odpowiadają za preferencje
        seksualne, ale kto ma dziecko ten wie, że dziecko to naśladowca zachowań. Mój
        bratanek naśladuje praktycznie wszystko to co robie, nawet rzeczy nieistotne
        jak ruchy ręką, czy miny. Rozbieżność między genami, a wychowaniem może być
        wieeelkim problemem dla już dorosłego człowieka. Tak naprawdę nie warto
        eksperymentować na ludziach.
        • Gość: Jecenty Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: 217.96.29.* 29.06.04, 12:37
          Prawda to święta i zresztą wykorzystywana komercyjnie. Do pieluch "Pampers"
          dąłączana jest reklamowa koszulka z napisem "chcę byc taki jak mój tata". A ja,
          jako tata, ze swojej już strony dodałbym, że chciałbym aby mój syn tak właśnie
          uważał... może to pycha ale bardzo naturalna i gwarantowana przez konstytucję.
          Tak więc geny genami ale mamy możliwość panowania nad własnymi namiętności ...
          szczególnie jeśli ostatecznie nas unieszczęśliwiają.
          Pozdrawiam
        • Gość: barbinator Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.04, 20:34
          Nieskromnie powiem, że masz absolutną rację...
          A "nieskromne" jest to dlatego, że jakiś czas temu w podobnej rozmowie
          napisałam dokładnie to samo.
          Stwierdziłam wtedy także, że priorytetem musi być zawsze dobro dziecka - a nie
          dobro dorosłych pragnących realizować się w rodzicielstwie. Polskie realia
          życiowe są zaś takie jakie są - wiadomo, że takie dziecko dwóch mamuś czy dwóch
          tatusiów miałoby strasznie ciężkie życie. Trzeba po prostu poczekać i nie
          realizować przemian obyczajowych kosztem dzieci - dzieci nie mogą być
          instrumentem w walce z homofobią. W tym się zgadzamy.
          ALE...
          Czym innym jest zdroworozsądkowe nagięcie swoich poglądów do realiów życiowych
          (tak jest właśnie ze mną w tym przypadku) a czym innym pryncypia. Moje
          pryncypia są takie, że obiektywnie rzecz biorąc para gejów lub lesbijek jest
          tak samo predystynowana do bycia rodziną zastępczą jak małżeństwo hetero. Fakt
          iż realia życiowe skłaniają mnie do nieprzyznawania im tego prawa nie może mieć
          wpływu na zmianę moich pryncypiów.
      • Gość: Robert Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: 195.85.227.* 29.06.04, 12:47
        a ja się zastanawiam barbinator (nie jestem lekarzem) dlaczego lekarze uznają
        że homoseksualizm nie jest chorobą a przyznają, że ma od podłoże genetyczne.
        Dlaczego wobec tego homoseksualizm nie jest chorobą genetyczną, której skutkiem
        jest niemożność spłodzenia dzieci (coś jakby bezpłodność psychiczna - to taka
        moja nazwa)
        • ggigus homseksualizm a geny 29.06.04, 13:30
          Robercie, badz tak mily i nie mieszaj pojec.
          homoseksualizm czy w ogole sklonnosci seks., jak i np. lewo/praworecznosc,
          sklonnosci do tycia, kolor oczu, wlosow i wiele innych rzeczy sa uwarunkowane
          genetycznie.
          A czy praworecznosc,piwny kolor oczu czy kolor wlosow pszeniczny blond to
          choroba? Na top ytanie musisz sobie odpowiedziec sam.
          • Gość: Robert Re: homseksualizm a geny IP: 195.85.227.* 29.06.04, 14:35
            wymienione przez Ciebie przykłady ("praworecznosc,piwny kolor oczu czy kolor
            wlosow pszeniczny blond") nie są chorobami bo nikomu to nie przeszkadza. Ty
            pewnie powiesz: homoseksualistom też ich choroba nie przeszkadza. I ja się
            zgadzam. W końcu nie każdy chory musi się leczyć. Tylko jeżeli się zgodzimy, że
            homoseksualizm to choroba to musimy się zgodzić że homoseksualiści nie mogą
            zawierać małżeństw albo adoptować dzieci. Nie rozumiem dlaczego
            taka "bezpłodność psychiczna" nie jest chorobą. Przecież homoseksualiści
            (widząć jak walczą o prawo do adopcji dzieci) bardzo cierpią z tego powodu że
            nie mogą mieć dzieci.
            • ggigus oj, Robercie 29.06.04, 14:39
              geny warunkowuja wiele rzeczy, takze orientacje seks. czy kolor oczu
              a ja sie nie zgadzam z tym , ze homosesks. jest choroa i jakos nie mozesz mi
              tego dowiesc
              wieskzosc ludzi chce miec dzieci - w tej grupie sa takze sadysci, pijacy,
              sfrustrowani nieudana kariera zawodowa, osoby labilne psychicznie, cholerycy,
              niezbyt inteligentni i nazbyt wymagajacy geniusze....
              • Gość: Robert Re: oj, Robercie IP: 195.85.227.* 29.06.04, 14:45
                wszystkie wymienione przez Ciebie przypadłości ("sadysci, pijacy,
                sfrustrowani nieudana kariera zawodowa, osoby labilne psychicznie, cholerycy")
                często tak utrudniają ludziom życie że chcą się z tego leczyć. Jak to zwykle
                bywa granica pomiędzy chorobą a zdrowiem jest płynna. Ale zawsze można
                powiedzieć że skrajny sadyzm to choroba, pijaństwo też i według mnie skrajny
                homoseksualizm też jest chorobą.
                • ggigus leczyc??? 29.06.04, 14:47
                  Robercie, pomysl ponownie, zanim cos napisesz.
                  Moj zanjomy - sfrustrowany nieudana kariera zawodowa - jest ojcem dwojki synow.
                  Bardzo szczesliwym i wcale nie chce sie z tego leczyc. BO jak sie lczyc z
                  nieudanej karier
                  • Gość: Robert Re: leczyc??? IP: 195.85.227.* 29.06.04, 14:58
                    bycie sfrustrowanym jest przypadłością psychiczną utrudniającą życie. I jeśli
                    komuś to przeszkadza to idzie do terapeuty po pomoc. Łagodna frustracja jest
                    chyba nawet zdrowa ale skrajna to już choroba, z którą ciężko się żyje zarówno
                    tej osobie jak i jemu najbliższych. I oczywiście frustracja nie jest
                    przypadłośćią uniemożliwiającą posiadanie dzieci - co najwyżej osobie takiej
                    może być trudno znaleść "drugą połowę" do tego dziecka (Ciekawe jak na te moje
                    poglądy zapatrują się psychologowie?).
                    • ggigus Re: leczyc??? 29.06.04, 14:59
                      ludzie sfrustrowani w jednej dziedzinie - kariera - uzupelniaja sobie w innej -
                      rodzina i w ten sposob itnuicyjnie unikaja pomocy psychologa.
                      Kompensacja. Takiej rady udzielilby kazdy psycholog.
            • sagan2 Re: homseksualizm a geny 30.06.04, 10:02
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > Tylko jezeli się zgodzimy, ze
              > homoseksualizm to choroba to musimy się zgodzic ze homoseksualisci nie moga
              > zawierac malzeństw albo adoptować dzieci.

              czy dobrze rozumiem, iz postulujesz iz chorzy ludzie - bezplodni, z chorobami
              genetycznymi, z roznymi schorzeniami, niepelnoscprawni itp itd - nie maja
              *prawa* zawierac zwiazkow malzenskich i adoptowac dzieci?
              no bo skoro piszesz, ze choroba (w tym wypadku homoseksualizm) pociaga za soba
              niemoznosc malzenstwa i adopcji, to w takim razie kazda choroba, tak?
              a jesli tylko homoseksualizm, to niby dlaczego tylko on?

              czy jestes za tym, zeby ludzie z wadami genetycznymi dziedzicznymi nie mogli
              (prawnie) miec dzieci? przeciez oni z duzym prawdopodobienstwem przekaza swoja
              chorobe potomstwu, a homoseksualizm nie jest dziedziczny?...

              czy uwazasz, ze kobiety po 45 roku zycia nie powinny (prawnie!) miec dzieci -
              przeciez jest duuuza szansa, ze dziecko bedzie mialo zespol downa...

              czy uwazasza...
          • Gość: Robert Re: homseksualizm a geny IP: 195.85.227.* 29.06.04, 14:41
            bezpłodność jest uważana za chorobę - a homoseksualizm będący "bezpłodnością
            psychiczną" nie - dlaczego? co ma zrobić homoseksualista jeżeli chce mieć
            dzieci. Jaką terapię podjąć?
            • ggigus Re: homseksualizm a geny 29.06.04, 14:43
              bezplodnosc to niemoznosc -psychiczna czy biologiczna - zajscia w ciaze
              , a zdrowa osoba o orientacji homoseksualnej- kobieta- moze w te ciaze zajsc,
              a zdrowy mezczyzna o orientacji homoseks. moze zostac ojcem
              nastepnym razem pomysl troche, zanim napiszesz cos rownie glupiego jak powyzszy
              post
              • Gość: Robert Re: homseksualizm a geny IP: 195.85.227.* 29.06.04, 14:51
                Jak ma zajść w ciążę lesbijka, która brzydzi się kontaktów seksualnych z
                mężczyzną? oczywiście fizycznie może zajść w ciążę ale przecież psychika jej
                nie pozwala na seks z facetem. Tak na marginesie jeśli zatwierdzono by
                małżeństwa homo to aby zajść w taką ciążę musiałaby zdradzić swoją żone/męża.
                No chyba że zdrada to też przeżytek i wierność nie powinna być cechą małżeństwa.
                • ggigus Re: homseksualizm a geny 29.06.04, 14:55
                  oj, Robercie, jak widzisz da sie, mozna np. wstrzyknac nisienie, unikajac
                  bezposr. kontatku, da sie, jak widzisz, trzeba tylko chciec!
                  i pomyslec, zanim sie napisze cos glupiego!
                  • Gość: Robert Re: homseksualizm a geny IP: 195.85.227.* 29.06.04, 15:10
                    Jednym słowem zgadzasz się że homoseksualizm to choroba - a leczenie jednego z
                    jej objawów czyli bezpłodności polega na "wstrzyknięciu nasienia" (zresztą
                    bardzo podobnie leczy się często bezpłodność tradycyjną)... Zdaje się że
                    rozmowa staje się za bardzo filozoficzna. Obawiam się że mnie nie przekonasz do
                    tego że homoseksualizm to zdrowie i dalej będę uważał że małżeństwa i adopcja
                    powinny być niedostęne dla homoseksualistów. I wcale nie uważam się za
                    niepostępowego albo zacofanego. Gdyby moje dziecko było chore na homoseksualizm
                    to szukałbym wszystkich możliwośći aby mu pomóc - może kiedyś powstaną terapie
                    genowe dające nadzieję na wyleczenie z tej choroby.
                    • Gość: ggigus nie przekrecaj mych slow, IP: 5.3R2D* / *.lrz-muenchen.de 29.06.04, 18:34
                      Robercie.
                      nie napisalam, ze homosesk. to choroba. Uswiadomilam Cie, bo zyles w niewiedzy,
                      ze homoseksualista nie jest bezplodny i moze miec dzieci.
            • Gość: Jacenty Re: homseksualizm a geny IP: 217.96.29.* 29.06.04, 15:04
              Oczywiście homoseksualista może podjąć terapię ale musi najpierw zgodzic się z
              faktem, ze jest chory. Dla wielu lekarzy homoseksualizm to choroba uleczalna.
              Fromm czy Horney zgodnie twierdzili, że przyczyna homoseksualizmu są rozmaite
              braki osobowościowe (różne u różnych pacjentów). Według ich badań dotarcie do
              tych "braków" powoduje pozbycie sie skłonności homoseksualnych. O ile wiem w
              najsłynniejsza klinika lecząca pederastię jest w Holandii ale i w Polsce
              psychiatrzy odnoszą na tym polu sukcesy. Warunek wyleczenia jest taki sam jak w
              wiekszości tego typu dolegliwości osobowościowych: chęc wyleczenia się.
            • Gość: barbinator do Roberta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.04, 20:20
              Według twojego rozumowania homoseksualizm jest czynnikiem powodującym
              bezpłodność - a raczej taką jej formę którą nazwałeś "bezpłodnością
              psychiczną". Naturalnie można tak to ująć - chociaż to dość wysoki poziom
              abstrakcji, jak dla mnie...:))). Jednak później popełniasz błąd w rozumowaniu
              uznając, że każdy czynnik powodujący chorobę także jest chorobą - a to już jest
              fałsz.
              Przykładowo: czynnikiem powodującym raka płóuc jest palenie papierosów, czy
              więc palenie papierosów jest chorobą? Czynnikiem powodującym raka skóry jest
              opalanie się, czy więc opalanie się jest chorobą? Itd itd...
              Trzeba jednak nadmienić, ze nie ty jeden wpadłeś na podobny pomysł - takie
              sztuczne rozdmuchiwanie pojęcia "choroba" to (niemądra moim zdaniem) moda
              ostatnich lat. Na tej zasadzie za chorobę zaczyna się uznawać skłonność do
              obżarstwa (nie chodzi o bulimię, która faktycznie jest chorobą) czy zwykłe
              leniwstwo ("syndrom wypalenia")

              Pozdr. B.
          • Gość: wikul Biseksualizm a geny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.07.04, 00:57
            ggigus napisała:

            > Robercie, badz tak mily i nie mieszaj pojec.
            > homoseksualizm czy w ogole sklonnosci seks., jak i np. lewo/praworecznosc,
            > sklonnosci do tycia, kolor oczu, wlosow i wiele innych rzeczy sa uwarunkowane
            > genetycznie.
            > A czy praworecznosc,piwny kolor oczu czy kolor wlosow pszeniczny blond to
            > choroba? Na top ytanie musisz sobie odpowiedziec sam.


            Bądź tak dobra i wyjaśnij mi jakie to geny posiada biseksualista ? Bo pewnie
            uważasz że to człowiek w pełni zdrowy psychicznie.
          • Gość: wikul Leworęczni blondyni a geny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.07.04, 01:03
            ggigus napisała:

            > Robercie, badz tak mily i nie mieszaj pojec.
            > homoseksualizm czy w ogole sklonnosci seks., jak i np. lewo/praworecznosc,
            > sklonnosci do tycia, kolor oczu, wlosow i wiele innych rzeczy sa uwarunkowane
            > genetycznie.
            > A czy praworecznosc,piwny kolor oczu czy kolor wlosow pszeniczny blond to
            > choroba? Na top ytanie musisz sobie odpowiedziec sam.



            Jakoś nie widziałem żeby blondyni organizowali parady. Nie słyszałem również by
            byli kiedykolwiek na listach chorób. Ale moze sie myle. Tyle ciekawych rzeczy
            mozna sie od ciebie dowiedzieć. Pewnie masz z 60 lat i jesteś łysa. Taka
            wiedza, no, no !
        • Gość: Jacenty Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: 217.96.29.* 29.06.04, 14:02
          Część lekarzy tak uważa. Kiedyś w USA w słynnym głosowaniu większość
          psychologów uznała, że to nie jest jednostka chorobowa. Nie sądzę, że ci którzy
          przegrali głosowanie zmienili zdanie.
          • ggigus a kiedy 29.06.04, 14:05
            przeprowadzono to glosowanie?
            i jaka wage ma opinia czesci psychologow ameryk. (jaka czesc??) dla opnii
            calej rezsty ludzkosci?
            • Gość: Jacenty Re: a kiedy IP: 217.96.29.* 29.06.04, 14:11
              Piszę oczywiście z przekąsem, a rzecz dotyczy pewnego amerytkańskiego
              stowarzyszenia psychologów, które głosowało nad ta sprawą. Po tym głosowaniu
              wymazano homosex. z rejestru chorób w USA (lata 60 XX w.). Głosowanie to
              rozpoczęło podobne zmiany w innych częściach globu. Co ciekawe pewien
              amerykański profesor psychologii, który w owym pamiętnym głosowaniu był szefem
              stronnictwa "to nie choroba" ostatnio zmienił zdanie. Dzisiaj twierdzi, że to
              chroba, która warto leczyć.
              • ggigus lata 60 XX w. - no to dziekuje, Jacenty, 29.06.04, 14:13
                ale daj sobie spokoj z takimi wynikami.
                A ze jakis jeden psycholog zmienil zdanie, to rzeczywiscie jakze wazka dla
                ludzkosci rewelacja!
                • Gość: JAcenty Re: lata 60 XX w. - no to dziekuje, Jacenty, IP: 217.96.29.* 29.06.04, 14:18
                  Akurat dla mnie te wyniki nigdy nie miały znaczenia. Mają one jednak znaczenie
                  dla ludzi, którzy na ich podstawie uprawiaja propagandę za np adopcja dzieci
                  przez homoseksualistów.
                  • ggigus Re: lata 60 XX w. - no to dziekuje, Jacenty, 29.06.04, 14:23
                    skoro dla Ciebie te wyniki nie maja znaczenia, po co je przytaczac?
                    a po drugie- jaka wage DZIS ma opinia psychologow ameryk. z konca lat 60 XX
                    w.? przeciez od tego czasu wiele sie zmienilo o to nie tylko w psychologii i to
                    nie tylkow psychologii amerykanskiej
              • Gość: wikul Re: a kiedy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.07.04, 01:11
                Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                > Piszę oczywiście z przekąsem, a rzecz dotyczy pewnego amerytkańskiego
                > stowarzyszenia psychologów, które głosowało nad ta sprawą. Po tym głosowaniu
                > wymazano homosex. z rejestru chorób w USA (lata 60 XX w.). Głosowanie to
                > rozpoczęło podobne zmiany w innych częściach globu. Co ciekawe pewien
                > amerykański profesor psychologii, który w owym pamiętnym głosowaniu był
                szefem
                > stronnictwa "to nie choroba" ostatnio zmienił zdanie. Dzisiaj twierdzi, że to
                > chroba, która warto leczyć.


                Masz rację.Właśnie mija 30 lat od chwili, gdy Amerykańskie Stowarzyszenie
                Psychiatryczne przegłosowało stosunkiem głosów 58 proc. do 42 proc. (przy ok.
                40 proc. frekwencji) wykreślenie homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych
                (swoją drogą bardzo naukowa metoda orzekania o jednostkach chorobowych). Od tej
                pory sprawy poszły mocno do przodu i można się spodziewać, że w niedługim
                czasie stosowny komitet naukowy na listę dewiacji wciągnie "homofobię".
        • Gość: wikul Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.07.04, 00:54
          Właśnie mija 30 lat od chwili, gdy Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne
          przegłosowało stosunkiem głosów 58 proc. do 42 proc. (przy ok. 40 proc.
          frekwencji) wykreślenie homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych (swoją
          drogą bardzo naukowa metoda orzekania o jednostkach chorobowych). Od tej pory
          sprawy poszły mocno do przodu i można się spodziewać, że w niedługim czasie
          stosowny komitet naukowy na listę dewiacji wciągnie "homofobię".
      • Gość: Jacenty Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: 217.96.29.* 29.06.04, 12:53
        Ale ten post nie dotyczy tego czy homoseksualista będzie dobrym czy złym
        rodzicem. Ten post dotyczy argumentu, z którego wynika, że powinniśmy
        zakceptować np. własne skłonności homoseksualne ponieważ byc może akurat mamy
        je zapisane w genach. Ten post dotyczył tego, że w genach jest zapisanych wiele
        skłonności (ewidentnie złych - agresja, alkoholizm, dewiacje), a jednak leczymy
        się z tych skłonności i z nimi walczymy bowiem są ruinujące dla nas i naszego
        otoczenia.
        I ja pozdrawiam.
        PS. Alkoholik może byc dobrym rodzicem pomimo swojego nałogu. Może np nie
        pić.
        • ggigus niepjjacy alkolik 29.06.04, 13:31
          jest bylym alkoholikiem.
          • Gość: Jacenty Re: niepjjacy alkolik IP: 217.96.29.* 29.06.04, 14:05
            To jesteś pewne kuriozum... bo powiadają, że alkoholikiem jest sie już do końca
            życia, że można najwyżej nie pić.
            • ggigus Re: niepjjacy alkolik 29.06.04, 14:06
              owszem, tak mowia o sobie akoholicy, bo sklonnosc do alkoholu pozostaje na cale
              zycie. Chodzi o to, aby pamietac, ze zawsze mozna zaczac od nowa (tak jest
              zkazdym nalogiem).
              Ale jesli ktos nie pije, nie jest alkoholikiem.
              • Gość: Jacenty Re: niepjjacy alkolik IP: 217.96.29.* 29.06.04, 14:16
                W grupach AA, gdzie alkocholizm uważa się za chorobę, stan nie picia nie
                oznacza, że nie jesteś alkoholikiem. Możesz nie pić 20 lat ale Twoj stan
                chorobowy objawia się np. tym, że nie możesz skosztować nawet kropli. Człowiek
                zdrowy moze. Oczywiście bywaja i inne definicje alkoholizmu np. to nie choroba
                ale skłonność do dobrej zabawy itp.
                • ggigus Re: niepjjacy alkolik 29.06.04, 14:20
                  o tym pisalam, Jacenty, jakie znaczenie ma mowienie o sobie samym jako
                  alkoholiku, jelsi sie pilo. Ale dla osob postronnych, jesli sie kiedys pilo, a
                  teraz juz nie, jest sie bylym alkoholikiem. Prawa logiki.
                  Dlatego nonsesnem jest stwierdzenie, ze alkoholik moze byc dobrym rodzicem. Dla
                  swiata zewnwetrznego moze to byc tylko byly alkoholik, nawet jelsi taka osoba -
                  jako przestroge dla samej siebie - mowi i mysli o sobie jako o alkoholiku. to
                  juz nie pije.
                  ale to dyskusja poboczna, wiec ja ja zakanczam niniejszym
          • Gość: wikul Nie ma byłych alkoholików IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.07.04, 01:06
            ggigus napisała:

            > jest bylym alkoholikiem.



            Nie ma byłych alkoholików. Taki forumowy geniusz powinien to wiedzieć !
        • Gość: sol_bianca Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 15:07
          > Ten post dotyczył tego, że w genach jest zapisanych wiele
          >
          > skłonności (ewidentnie złych - agresja, alkoholizm, dewiacje), a jednak
          leczymy
          >
          > się z tych skłonności i z nimi walczymy bowiem są ruinujące dla nas i naszego
          > otoczenia.

          No więc jeśli jakiś homoseksulista uzna swoje "skłonności" za "ewidentnie złe",
          nikt mu nie broni się leczyć. Pytanie, z jakim skutkiem (moim zdaniem najwyżej
          analogicznym do wspomnianego "niepijącego alkoholika"), ale mniejsza z tym.
          Różnica między leczeniem złych skłonności a leczeniem homoseksualizmu jest
          taka, że homoseksualizm nie jest jednoznacznie zły czy dobry.
          • Gość: Jacenty Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: 217.96.29.* 29.06.04, 15:20
            Byc może masz rację-może i skutek jest taki jak w przypadku alkoholizmu. Jednak
            sądzę, że tak jak alkoholikowi warto podjąc trud nie picia pomimo choroby tak i
            homoseksualiście warto spróbować doświadczyć ojcostwa, wziąć na ręce własne
            dziecko i cieszyc się gdy jego żona karmi je własną piersią. Dążenie do adopcji
            przez homes.dowodzi, że oni mają tego typu potrzeby. Jeśeli mały gen powoduje
            tyle nieszczęścia to może lepiej, w ramach prewencji :-), nie stwarzać mu
            korzystnego środowiska do rozwoju.
    • dokowski Re: te podłe geny homoseksualistów... 29.06.04, 13:20
      Gość portalu: Jacenty napisał(a):

      > czy istnienie genu odpowiedzialnego za skłonności homoseksualne jest
      > wystarczającym uzasadnieniem do akceptacji społecznej tego typu zachowań?
      > albo do tzw homoseksualnych adopcji? (wątek ggigusa) Jeżeli uważamy, że to
      > wystarczy jak więc powinniśmy postąpic z genem odpowiadającym za alkoholizm
      > (znany od kilku lat), albo ze skłonnoscią do agresj (ważną dla feministek),
      > którą płeć brzydsza ma takze podobno w genach?
      > Gen alkoholizmu daje tzw "twardszą głowę". Jednak powoduje także, że gdy
      > nosiciel tego zapisu genetycznego zacznie pić ma małe szanse na to, że
      > przestanie. Pije bo chce, a gdy po wielu latach spogląda na własne zycie
      > dostrzega spustoszenie jakie otrzymał od tego małego wrednego genu... "ach
      > Ziutek, Ziutek gdzieś Ty był kiedy ja zaczynałam pić!, dlaczegoś nie bił w
      > pysk?" chciałoby się zaśpiewać za Czarną Julką... tak lepiej było nigdy nie
      > spróbować! Podobnie jest z homoseksualizmem. Jest w niego wpisany jakiś
      > straszny dramat. Szczególnie męskie pary homoseksualne(kobiety mają rzecz
      > jasna większe możliwości) w wysoko rozwinietych społeczeństwach mają coraz
      > mizerniejsze szanse na adopcje (mały przyrost, wiele dobrze sytuowanych
      > rodzin z najlepszymi referencjami oczekujących w kolejce do adopcji-wzrost
      > bezpłodności określany jako jedna z chorób cywilizacji). Wreszcie sama
      > adopcja jako uznana społecznie droga do realizacji rodzicielskiej także ma w
      > sobie coś z oczekiwania na "nerkę od motocyklisty" (społeczeństwo musi
      > pracować nad tym aby porzuconych dzieci było jak najmniej, a nie nad tym aby
      > homosexualiści mogli je adoptować!) Homosexy są tacy bo taki jest ich wybór.
      > Ale mijają lata wesołego życia i okazuje się, że to nie wystarcza, że pragną
      > być także rodzicami. Tymczasem ich homoseksualizm daje im małe szanse na to
      > aby zrealizować się na tym polu. To rozdarcie oznacza dramat tych ludzi. Czy
      > zatem społeczeństwo działając w interesie samych nieszczęśników nie powinno
      > uczynić wszystkiego aby ten mały, wredny gen nigdy sie nie rozwinął, tak jak
      > gen alkoholizmu albo gen agresji?
      >
      • dokowski Przepraszam. Napisałem post a ten idiotyczny ... 29.06.04, 13:22
        ... portal wysłał coś jakbym nic nie napisał
    • dokowski Jeszcze raz więc wystąpię przeciw eugenice 29.06.04, 13:33
      Gość portalu: Jacenty napisał(a):

      > czy istnienie genu odpowiedzialnego za skłonności homoseksualne

      Ale najpierw trzeba wiedzieć, że natura sama eliminuje geny homo, ponieważ
      homosie się nie rozmnażają. Natomiast faktem jest, że natura premiuje geny
      biseks, ponieważ biseksy są z reguły lepszymi (bardziej doświadczonymi i
      wrażliwszymi) kochankami i policzono już, że statystyczny biseks ma dzieci
      wcześniej niż zwykły heter. Gdyby nie to, że biseksy w parze mają często dzieci
      homo, to biseksy po kilkuset pokoleniach zdominowałyby populację ludzi.

      > jest wystarczającym uzasadnieniem do akceptacji społecznej tego typu
      > zachowań? albo do tzw homoseksualnych adopcji?

      A to już zupełnie inna kwestia. Człowiek uczciwy raczej pyta: "czy istnieje
      wystarczające uzasadnienie, żeby odmówić komuś akceptacji?". Każdy człowiek z
      założenia zasługuje na aceptację, dopóki nie zasłuży sobie na jej odmowę.

      > Czy zatem społeczeństwo działając w interesie samych nieszczęśników nie
      > powinno uczynić wszystkiego aby ten mały, wredny gen nigdy sie nie rozwinął

      Taki program próbowano juz w kilku krajach wprowadzić, ale dzisiaj już wszyscy
      cywilizowani ludzie zgodnie uznają eugenikę za program zbrodniczy.

      Poza tym w tym przypadku jest on nielogiczny. Jeśli chcielibyśmy wyeliminować
      geny biseksów, to powinniśmy ich zachęcać do zawierania małżeństw i adoptowania
      dzieci, aby ich linie rodowe wygasły bezpotomnie
      • Gość: Jacenty Re: Jeszcze raz więc wystąpię przeciw eugenice IP: 217.96.29.* 29.06.04, 14:53
        Trzeba wiele złej woli aby zachętę do samoopanowania destruktywnych społecznie
        i jednostkowo skłonności uznać za eugenikę. Chyba, że uznamy za eugenikę także
        odkrycia z końca ubiegłego wieku, dowodzące, że każdy z nas posiada pewien
        ograniczony wpływ na świadome kształtowanie własnego zapisu genetycznego w
        okresie całego życia...
        Wcześniejsze posiadanie dzieci przez biseksy dowodzi głównie tego, że ...
        biseksy wczesniej posiadaja dzieci, a czuły kochanek ma się tak do ojca rodziny
        jak mały miś do dużego misia.
        A co do selekcji naturalnej... weź pod uwagę, że natura człowieka to także
        cywilzacja, ktróra wyraża się między innymi wychowaniem i wzmacnianiem
        okreslonych (oczekiwanych) postaw. Porównaj np. sposoby życia promowane przez
        feministki i np przez LPR. W ramach selekcji naturalnej rodzina lansowana
        przez LPR 2+10 :-) może traktować feministyczny model (2 i 0? 1? 2?) jako
        jeszcze żywą skamienielinę. Tak czy inaczej człecze dobry sam kształtujesz swój
        świat.
        • dokowski To złudzenie z tym poczuciem kształtowania 29.06.04, 16:36
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > przez LPR 2+10 :-) może traktować feministyczny model (2 i 0? 1? 2?)

          Popatrz na Afrykę i inne dzikie miejsca. Sukces reprodukcyjny osiągnęły te
          populacje, które mają mało dzieci. Nasz gatunek pokazuje dobitnie, że sukces
          reprodukcyjny mierzy się liczbą wnuków a jeszcze lepiej prawnuków. Rodzenie
          dzieci po to, żeby umierały młodo, jest ewolucyjnie nieskuteczne. LPR jest na
          poziomie Murzynów.

          > Tak czy inaczej człecze dobry sam kształtujesz swój świat.

          Przeczytaj "Fenotyp rozszerzony". Nasze geny kształtują nasz świat.

          Nasze wyobrażenie o świecie jest w takim samym stopniu poduktem genów, jak
          mózg, który te geny zbudowały.
          • Gość: Jacenty Re: To złudzenie z tym poczuciem kształtowania IP: 217.96.29.* 30.06.04, 10:28
            Nie podzielę twojej opinii, że zwolennicy LPRu nie szczepią swoich dzieci czym
            sprowadzają na własne rodziny wysoką śmiertelność. Nie sądzę też aby współżyli
            ze sobą na murzyna czyli z pominięciem wszelkich zasad albo też kopulowali z
            zielonymi małpami, czym infekują swoje środowiska Aidsem.
            Sukces reprodukcyjny osiągaja te społeczności, które potrafia połączyc trzy
            elementy: 1. Wielodzietność 2. Podstawową opiekę medyczną 3. Uporały się z
            głodem. A co do sukcesu reprodukcyjnego skutkującego politycznym, polecam
            dzieje Kanady, a szczególnie okres gdy KK prowadził akcję na rzecz
            wielodzietności. Model rodziny oscylował wówczas w granicach 15 dzieci!
            Historycy utrzymują, że gdyby nie ta akcja Kanady by nie było. Konsekwencje
            tamtych zdarzeń to np. dzisiejsza odrebność Quebecku mająca korzenie francusko-
            katolickie.
            A co do ostatniej uwagi-czy przekonujesz do teorii dykatu genów czy
            współzalezności wpływu dziedzictwa genetycznego i mózgu? Bo jak rozumiem
            dyktat tego ostatniego odrzucasz całkowicie. osobiście nie śmiem powiedzić, że
            któraś z tych teorii jest błędna. Za każdą z nich stoją wielkie autorytety
            naukowe... wobec, których blaknie nawet sam dokowski. Mnie osobiście najbliższą
            wydaje się teoria współwpływu, w której wielkość obszarów zastrzezonych możemy
            sami kształtować... Precyzując: mam dużą nadzieję że tak jest :))
            • dokowski Paradygmat nauk przyrodniczych zawiera ... 30.06.04, 16:45
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > teoria współwpływu, w której wielkość obszarów zastrzezonych możemy
              > sami kształtować

              ... paradygmat ewolucjonizmu, który jest pojęciowo najtrudniejszym jego
              składnikiem. Kiedy jednak zaakceptuje się ten punkt widzenia, to znika pozorna
              sprzeczność pomiędzy genetyką a wolną wolą. Wolna wola jest z tego punktu
              widzenia adaptacją, czyli funkcją mózgu zaprogramowaną przez geny. Dobór
              naturalny tak ukształtował nasz mózg, aby podejmował on spontaniczne i
              autonomiczne decyzje.

              Okazało się nawet, że jeśli niektóre decyzje podejmowane są pod wpływem
              czynników zewnętrznych, to korzystne jest dla komfortu psychicznego i sprawnego
              funkcjonowania, kiedy człowiek podejmujący taką decyzję wierzy, że podejmuje tę
              decyzję autonomicznie. I to też dobór naturalny musiał uwzględnić, ponieważ
              taka zmienność samooceny w populacji jest bardzo prawdopodobna. W konsekwencji
              wiara w to, że wszystkie decyzje podejmujemy pod wpływem wolnej woli, także
              jest adaptacją.

              Człowiek, który myśli, że dziedziczenie cech poprzez geny jest sprzeczne z
              podatnością na wpływy środowiska, taki człowiek nie rozumie ewolucjonizmu.
              Rozumienie ewolucji daje po prostu dodatkową, głębszą wiedzę, daje fundamenty
              naukom humanistycznym, tak jak fizyka daje fundamenty chemii i biologii,
              natomiast wcale nie zaprzecza faktom przez chemików i biologów opisywanym.

              To tak jak seksuolog dawniej wiedział, że kobieta ma podczas orgazmu większą
              przyjemność niż w czasie stosunku bez orgazmu. Wiedział, że kobieta chce
              orgazmu, ponieważ chce zażyć przyjemności. Ewolucjonista nie zaprzecza tej
              wiedzy, ale dodaje wyjaśnienie ewolucyjne - wyjaśnia, jaka jest funkcja tej
              przyjemności i dlaczego dobór naturalny preferował geny kodujące tę
              przyjemność.
        • dokowski Zapomniałem o tym 30.06.04, 16:49
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > odkrycia z końca ubiegłego wieku, dowodzące, że każdy z nas posiada pewien
          > ograniczony wpływ na świadome kształtowanie własnego zapisu genetycznego w
          > okresie całego życia...

          Co to ma być? O jakich mechanizmach kształtowania piszesz?
          • Gość: Jacenty Re: Zapomniałem o tym IP: 217.96.29.* 01.07.04, 13:25
            Zanim odpowiem polecam mały cytat Profesora genetyki Steve Jones. (wywiad z
            Wyborczej). Jesli przebrniesz przez wątki religijne (których złośliwie nie
            wycinam przez wzgląd na Twój wojujący ateizm) zwróć uwagę na najciekawsze-dla
            naszej dyskusji- opinie dotyczace, mówiąc oględnie, wzięcia "genów za pysk",
            żadne wymyślne strategie tych małych robaków nic tu nie pomogą...

            (...)Z reguły nie zgadzam się z Papieżem, jednak w pewnej kwestii przyznaję mu
            rację. Otóż dziesięć lat temu, mówiąc o teorii ewolucji, Papież powiedział, że
            kiedyś, w przeszłości, jakiemuś naczelnemu za sprawą Boskiej interwencji
            została zaszczepiona dusza, a to sprawiło, że staliśmy się ludźmi. Jestem
            człowiekiem niewierzącym, jednak ta myśl wydaje mi się wyjątkowo trafna.

            Co zatem określamy mianem "duszy"? Cokolwiek się pod tym określeniem kryje, nie
            jest to nic namacalnego. Jeżeli nawet zbadamy detalicznie, punkt po punkcie,
            cały nasz DNA, nie odkryjemy w nim genów duszy. W skamielinach też nie
            odnajdziemy dodatkowej kości, w której byłaby ukryta. No i badania mózgu także
            nam w tym nie pomogą. Stoję na stanowisku, że od kiedy mamy duszę i staliśmy
            się ludźmi, przestaliśmy też ewoluować. Człowiek najwyraźniej wyzwolił się z
            pęt ewolucji.

            To wiara czy ma Pan dowody?

            Widać to świetnie na przykładzie naszych zmagań z wirusem HIV. Proszę zauważyć,
            co stało się z naczelnymi zaatakowanymi przez małpiego kuzyna HIV. Wymarły
            przez niego miliony małp, a przetrwały wyłącznie te wyposażone w geny oporności
            na wirus. Tymczasem człowiek wygra z HIV nie w wyniku darwinowskiej ewolucji,
            lecz dzięki swojemu rozumowi. Będzie uprawiał bezpieczny seks, wynajdzie leki,
            będzie analizował przeszłość i przewidywał przyszłość. Żadne inne stworzenie
            tego nie potrafi. I to, że człowiek jest do tego zdolny, nie wynika
            bezpośrednio z naszych genów. A zatem, chociaż nie uciekliśmy całkowicie przed
            ewolucją, w jakimś stopniu stoimy ponad nią. Pozostaję więc w zgodzie z
            Kościołem katolickim w kwestii, że człowiek różni się od reszty stworzeń czymś,
            czego nie da się określić za pomocą DNA.

            Twierdzi Pan, że człowiek przestał ewoluować. Czy to wyłącznie efekt naszego
            wyjątkowego rozumu?

            Nie tylko. Wyczerpało się również paliwo doboru naturalnego i w rezultacie
            silniki darwinowskiej machiny ewolucyjnej w odniesieniu do naszego gatunku
            stanęły w miejscu.

            Wiadomo, że ewolucja karmi się mutacjami - nagłymi zmianami w genach. Tymczasem
            liczba tych zmian w naszym DNA wyraźnie maleje. Dlaczego? Bo ludzie,
            przynajmniej ci z krajów bogatszych, skracają okres swojej aktywności
            reprodukcyjnej. Późno zaczynają, ale też i wcześnie kończą płodzić dzieci.
            Chodzi tu przede wszystkim o mężczyzn, a zwłaszcza o tych zaawansowanych
            wiekiem, którzy są nośnikami mutacji. Im bowiem mężczyźni są starsi, tym w ich
            plemnikach więcej błędów. Ostatnio stwierdzono, że dzieci starszych mężczyzn
            noszą w sobie aż 30 razy więcej mutacji niż potomkowie mężczyzn młodych.
            Jeślibyśmy więc próbowali odpowiedzieć na pytanie, czy liczba mutacji w
            przyszłości wzrośnie, powinniśmy de facto zastanowić się, jak wielu będzie
            ojców, którzy spłodzą dzieci dopiero po czterdziestce.

            • dokowski To jest fałsz oczywisty 01.07.04, 17:21
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > od kiedy mamy duszę i staliśmy się ludźmi, przestaliśmy też ewoluować.
              > Człowiek najwyraźniej wyzwolił się z pęt ewolucji.

              Każdy parazytolog czy epidemiolog palcem pokaże przykłady ewolucji zachodzącej
              na naszych oczach.

              > Widać to świetnie na przykładzie naszych zmagań z wirusem HIV.
              > Proszę zauważyć, co stało się z naczelnymi

              z ludźmi także

              > zaatakowanymi przez małpiego kuzyna HIV. Wymarły
              > przez niego miliony małp, a przetrwały wyłącznie te wyposażone
              > w geny oporności na wirus.

              To samo dzieje się z ludźmi, tak jak uodporniła się ludzkość na wiele
              śmiertelnych jeszcze kilkaset lat temu chorób. Przecież to fakty, którym
              zaprzeczanie jest szczytem arogancji.

              > chociaż nie uciekliśmy całkowicie przed
              > ewolucją, w jakimś stopniu stoimy ponad nią.

              Z tym się akurat zgadzam.

              > człowiek różni się od reszty stworzeń czymś,
              > czego nie da się określić za pomocą DNA.

              Tak jak dowolne dwa różne gatunki zwierząt.

              Jednak najwięcej różnic widać na poziomie DNA. Bardzo łatwo pokazać różnice w
              DNA pomiędzy ludźmi a szympansami czy gorylami. Są to różnice tak wyraźne, że
              nie ma potrzeby ględzenia o jakichś innych kontrowersyjnych różnicach.

              > Wyczerpało się również paliwo doboru naturalnego i w rezultacie
              > silniki darwinowskiej machiny ewolucyjnej w odniesieniu do naszego gatunku
              > stanęły w miejscu.

              Trudno mi znaleźć stosowne słowa, aby wyrazić osłupienie na widok idiotyzmu i
              infantylności powyższego zdania - byłbym zaskoczony nawet w koszmarnym śnie.
              Równie dobrze wyglądałby tekst mówiący, że wyczerpało się paliwo fizyki i
              machina mechaniki nieba stanęła w miejscu. Nie mogę prowadzić dyskusji na takim
              poziomie.
              • Gość: Jacenty Re: To jest fałsz oczywisty IP: 217.96.29.* 02.07.04, 09:28
                Oczywiście ja nie jestem zadnym autorytetem genetyki i mądrzyć sie nie
                zamierzam. Dlatego też naturalne wydaje mi się poszukuiwanie autorytetów w
                zakresie tej wiedzy. Dlatego w sytuacji wyboru pomiedzy dokowskim, a profesorm
                Stev'm Jones'em wybierem tego ostatniego.
                • dokowski Czerp wiedzę z książek a nie z gazet. nt 02.07.04, 10:23
            • dokowski To niemożliwe. Przedtem przegapiłem, że to genetyk 02.07.04, 10:11
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > cytat Profesora genetyki Steve Jones. (wywiad z Wyborczej).
              > (...)
              > Stoję na stanowisku, że od kiedy mamy duszę i staliśmy się ludźmi,
              > przestaliśmy też ewoluować. Człowiek najwyraźniej wyzwolił się z pęt ewolucji.
              > (...)
              > chociaż nie uciekliśmy całkowicie przed ewolucją, w jakimś stopniu stoimy
              > ponad nią.
              > (...)
              > Wyczerpało się również paliwo doboru naturalnego i w rezultacie
              > silniki darwinowskiej machiny ewolucyjnej w odniesieniu do naszego gatunku
              > stanęły w miejscu.

              Zapewniam, że gdyby jakiś genetyk przeczytał te idiotyzmy, to by osłupiał z
              zbaraniał. Jeżeli ten "profesor" jest naprawdę genetykiem, to musi być facetem
              całkowicie amoralnym, który w jakimś celu (pieniądze, sława) zadaje kłam nauce,
              którą powinien reprezentować. To w ogóle dla mnie niepojęte. Skąd GW wzięła
              taką świnię do wywiadu?!

              Na szczęście na świecie publikuje tysiące uznanych genetyków i ewolucjonistów,
              a w każdej księgarni mamy dziesiątki pozycji na ten temat
    • Gość: NIKA Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 15:46
      Błąd w faktografii. Dzieci do adopcji jest znacznie więcej niż chętnych. Choć
      niekoniecznie w Polsce. Na adopcję czekają tabuny noworodków w Chinach, w b
      ZSRR, w Afryce... Także co do efektów ew. adopcji homoseksualnej dla
      adopotowanych dzieci warto spojrzeć jak radzą sobie w krajach, gdzie występuje
      ona szerzej.
      • Gość: Jacenty Re: te podłe geny homoseksualistów... IP: 217.96.29.* 30.06.04, 10:59
        To nie jest błąd w faktografii bowiem pisałem o sytuacji w społeczeństwach
        wysokorozwinietych. zachęcam do tego aby wybiec myslą w przyszłość-wtedy
        stwierdzimy, że włąśnie społeczeństwa wysokorozwinięte wyznaczaja kierunek
        rozwoju innym (gospodarczy, obyczajowy, prawny). Nie budowałbym szczęśliwej
        przyszłości dla chętnych do adopcji na przekonaniu, że zawsze bedziemy mieli
        światowe zagłebia biedy, które dostarczą tyle dzietwy do zaspokajania
        instynktów rodzicielskich ile tylko nasze społeczności sobie zapragną.
Pełna wersja