empeka 02.07.04, 13:33 ...tak doradza titus_cośtam. Nie ciągnę tamtego wątku o biciu, bo to osobna sprawa, mnie chodzi o mechniczne wpajanie nawykow. Dobre to czy złe? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
uli Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 13:36 rodzice się ze mnie śmiali jak wracałam od babci, że skłądam ubrania w kosteczkę, gdy od niej wracam;-) myślę, że wpajanie nawyków jest dobre, warto nauczyć dziecko jak sobie radzić w domu - to są rzeczy, na które w dorosłości jest już często za późno. lepiej w pomału i na błędach uczyć się gotować zupę niz w dorosłości puścić kuchnię z dymem:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.04, 13:55 Zgadzam się. Oczywiście należy dziecku tłumaczyć dlaczego np trzeba myć zęby albo sprzątać zabawki, ale nie można bawić się w wyjaśnienia za każdym razem gdy mała królewna ma akurat ochotę sobie pogrymasić. Tresura to niezbyt ładne słowo, ale bez pewnego rodzaju "tresury" nie daje się wychować dziecka. Naturalnie bicie w skład takiej "tresury" absolutnie nie może wchodzić - i nie musi, bo są lepsze metody. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 14:35 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Zgadzam się. Oczywiście należy dziecku tłumaczyć dlaczego np trzeba myć zęby > albo sprzątać zabawki, ale nie można bawić się w wyjaśnienia za każdym razem > gdy mała królewna ma akurat ochotę sobie pogrymasić. Tresura to niezbyt ładne > słowo, ale bez pewnego rodzaju "tresury" nie daje się wychować dziecka. > Naturalnie bicie w skład takiej "tresury" absolutnie nie może wchodzić - i nie > musi, bo są lepsze metody. Chaire, a jakie, gdy własnie mała królewna grymasi? Np. złośliwie rozbija kubek? T. Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 15:31 zad.1 zapropnuj listę tortur w ramach kary za zbicie szklanki. zapropnuj karę za rozbicie filiżanki. potem - filiżanki z porcelany. potem filiżanki z porcelany z cennej rodzinnej zastawy. zad.2 zaproponuj karę ze względu na stopień złośliwości: zbicie szklanki napełnionej wodą, szklanki pełnej słodkiego napoju, szklanki pełnej słodkiego, gorącego napoju. zbicie szklanki przez upuszczenie a)na ziemię b)na dywan. ciśnięcie szklanką o ziemię. wyrzucenie szklanki przez okno przez okno. rzut szklanką w titusa f. rzut napełnioną szklanką. rzut szklanką napełnioną wrzatkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 15:36 uli napisała: > zad.1 > zapropnuj listę tortur w ramach kary za zbicie szklanki. > > zad.2 > zaproponuj karę ze względu na stopień złośliwości ponowie pytanie Tada, zadane przy innej lecz podobnej okazji: w czym kara 'psychiczna' ma byc lepsza od fizycznej? przeciez tez mozna ja stopniowac. czy moze dziecko ma byc zawsze tak samo karane, niezaleznie od przewinienia? a jesli nie tak samo, to czemu w niektorych przypadkach nie wolno zastosowac klapsa? np. wtedy, gdy moze ZAPOBIEC stluczeniu cennej (lub np. zawierajacej wrzatek) filizanki? czy lepiej zapowiedziec dziecku, ze jesli to zrobi, to nie obejrzy dobranocki przez nastepny rok? i tak dalej, i tym podobne. Twoje propozycje Zulu sa niestety tendencyjne w utozsamianiu tortur z klapsem. pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 16:10 Ech, Młody Paniczu, te zadania były tylko do tytusa, który do każdego wątku przmyca to swoje "wychowywanie pociech pasem". to miała być złośliwa riposta (tortura też była w żartobliwym tonie na to, że w wątku o "tresowaniu dzieci" znowu zaczyna pisać, że dzieci należy bić, zeby były dobrze wychowane. nie odniosę się inaczej do twojego listu, cóż mogę powiedzieć, nie zrozumiałes żartu, trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 16:27 uli napisała: nie > odniosę się inaczej do twojego listu, cóż mogę powiedzieć, nie zrozumiałes > żartu, trudno. jesli nie zrozumialem, to pewnie dlatego, ze jade na urlop i tylko to mi w glowie. :) pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 17:13 :-) miłego urlopu:-) wypocznij też za mnie:-) a gdzie jedziesz? pozdrawiam u. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 17:17 uli napisała: > :-) miłego urlopu:-) wypocznij też za mnie:-) a gdzie jedziesz? > pozdrawiam > u. eee.. nie bede sie chwalil :) ale co pewien czas bede tu zagladal dziekuje za zyczenia i pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 17:20 no powiedz powiedz, moze przynajmniej sobie powyobrażam, gdzie sa inni forumowicze i to nieco uatrakcyjni moje "wakacje" w biurze. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 18:59 uli napisała: > no powiedz powiedz, moze przynajmniej sobie powyobrażam, gdzie sa inni > forumowicze i to nieco uatrakcyjni moje "wakacje" w biurze. nie, nie, nie ale postaram sie pokazac jakos pare zdjec po powrocie. moge tylko dodac, ze teraz jest tam 15 stopni, przelotne opady i nie moge sie wprost doczekac. pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
piccolo_diavolo :-\ 02.07.04, 22:14 sranitas sranitatum sromnia sranitas sruid srabet sramplius sromo sre sruniverso srabore sruo sruod sraborat srub srole Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.04, 09:15 Norges Vestlandet? Kanskje Bergen...? Jeśli tak, to zazdrość już mnie zżera. Ja w tym roku jestem uziemiona w domu na całe wakacje...:(( BTW dziękuję za to co napisałeś na innym wątku o Jacku Kuroniu. Miłych wakacji życzę! Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 03.07.04, 09:45 :-) czekam na zdjęcia:-) i miłej podróży! Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 03.07.04, 22:09 uli napisała: > :-) czekam na zdjęcia:-) i miłej podróży! dziekuje. mysle, ze co pewien czas bede tu wpadal. z drugiej strony mam nadzieje, ze atrakcje wakacyjne beda tak wielkie, ze ani mi w glowie bedzie to robic. pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlody panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? IP: *.hi.is / *.rhi.hi.is 05.07.04, 10:17 no to dojechalem. pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sagan no powiedz... IP: *.desy.de 05.07.04, 11:15 ... gdzie dojechales :) nie chce mi sie szukac, co to jest hi.is ... Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: no powiedz... 05.07.04, 14:23 Gość portalu: sagan napisał(a): > ... gdzie dojechales :) > nie chce mi sie szukac, co to jest hi.is ... jejejej, przeciez to mowi wszystko. háskóla íslands pa mp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uli Re: no powiedz... IP: *.tvn.pl 05.07.04, 14:53 łał! super! jesteś w islandii! ja też chcę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sagan Re: no powiedz... IP: *.desy.de 05.07.04, 16:02 no widzisz, poruszyc szare komorki nie latwo, za to sumienie kolegi - idzie lepiej :) milych wakacji! wykap sie za mnie w gejzerze... Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 03.07.04, 22:08 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Norges Vestlandet? Kanskje Bergen...? nie, o wiele lepiej :) > Miłych wakacji życzę! dziekuje. pozdrawiam mp ps. ach, przypomnialo mi sie. skoro juz sobie tak milo gawedzimy, Barbinator, to moze przypomnisz sobie o pewnym watku, z ktorego nagle zniklas, zostawiajac mnie samego, bez zadnej odpowiedzi. pamietasz? mp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 09:40 > ps. ach, przypomnialo mi sie. skoro juz sobie tak milo gawedzimy, Barbinator, > to moze przypomnisz sobie o pewnym watku, z ktorego nagle zniklas, zostawiajac > mnie samego, bez zadnej odpowiedzi. pamietasz? Hmmm, prawdę mówiąc nie pamiętam. Przypomnisz mi? Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 04.07.04, 09:46 Gość portalu: barbinator napisał(a): > > ps. ach, przypomnialo mi sie. skoro juz sobie tak milo gawedzimy, Barbinat > or, > > to moze przypomnisz sobie o pewnym watku, z ktorego nagle zniklas, > zostawiajac > > mnie samego, bez zadnej odpowiedzi. pamietasz? > > > > Hmmm, prawdę mówiąc nie pamiętam. Przypomnisz mi? > > Pozdr. B. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=12530016&a=12661652 pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 16:12 Panicz, a powiedz mi, dlaczego szef nie ma prawa "karcic klapsem" swojego podwladnego, chocby po to, aby zapobiec jakiejs katastrofie w firmie? Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 16:25 sagan2 napisała: > Panicz, a powiedz mi, dlaczego szef nie ma prawa "karcic klapsem" swojego > podwladnego, chocby po to, aby zapobiec jakiejs katastrofie w firmie? alez ma! jesli pracownik stoi z detonatorem, to nie tylko klapsem, ale i pistoletem moze go szef potraktowac. pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sagan Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? IP: *.desy.de 05.07.04, 11:45 moment, przeciez rozmawiamy o "klapsie jako formie karcenia", a nie o terrorystach! naprawde nie widzisz roznicy??? nie wierze Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 06.07.04, 10:18 nie, nie, nie sagan, rozmawiamy o klapsie jako formie karcenia DZIECI (wlasnych). nie ja zaczalem rozszerzanie zakresu tematu rozmowy. pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 06.07.04, 11:16 mlody.panicz napisał: > nie, nie, nie sagan, > rozmawiamy o klapsie jako formie karcenia DZIECI (wlasnych). > nie ja zaczalem rozszerzanie zakresu tematu rozmowy. czekaj, rozmawialismy o tym, dlaczego niby klaps ma byc dobry dla dzieci jako forma karcenia. nie sadzisz, ze jesli "klaps jest dobry jako forma karcenia", to powinno to dzialac "w ogolnosci", a nie tylko w odniesieniu do dzieci? a jesli nie, to dlaczego? dlaczeo uwazasz, ze skuteczna dla dzieci forma karcenia nie jest skiteczna w doroslym swiecie? wg mnie chodzilo o zwrocenie uwagi, ze kary fizyczne (niektore kary psychiczne tez!) w jakis sposob lamia godnosc czlowieka (czy to dziecka czy doroslego), w pewien sposob go "upodlaja". oczywiscie moze to byc i male upodlenie, ale jednak zawsze jest. przeciez (mam wrazenie) nietykalnosc cielesna jest jednym z najbardziej cenionym prawem czlowieka. dlaczego odbierac go dzieciom? do mnie tlumaczenia "bo skutkuje" (np. Tytus, Robert) nie przemawia - uwazam, ze skutkuja rowniez inne metody. w sumie w swiecie doroslych klaps pewnie tez by skutkowal (mamy przyklad niewolnikow czy chlopow panszczyznianych...). a jak narazie nikt nie wykazal, ze *tylko* kary fizyczne skutkuja. nie zgadzam sie rowniez z wypowiedzia Tada "a czemu niby mamy dbac o godnosc dziecka" (czy jakos podobnie). jesli bedziemy odbierac godnosc dzieciom, nie przeszkodzi nam nic w odbieraniu godnosci doroslym... tak wiec wg mnie nie mozna rozpatrywac sprawy dzieci w oderwaniu od doroslych - bo i dzieci i dorosli to *ludzie* i pewne (wspolne) prawa, np prawo do nietykalnosci cielesnej, im sie naleza Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 19:00 uli napisała: > zad.1 > zapropnuj listę tortur w ramach kary za zbicie szklanki. zapropnuj karę za > rozbicie filiżanki. potem - filiżanki z porcelany. potem filiżanki z porcelany > z cennej rodzinnej zastawy. > > zad.2 > zaproponuj karę ze względu na stopień złośliwości: zbicie szklanki napełnionej > wodą, szklanki pełnej słodkiego napoju, szklanki pełnej słodkiego, gorącego > napoju. zbicie szklanki przez upuszczenie a)na ziemię b)na dywan. ciśnięcie > szklanką o ziemię. wyrzucenie szklanki przez okno przez okno. rzut szklanką w > titusa f. rzut napełnioną szklanką. rzut szklanką napełnioną wrzatkiem. Chaire, powiedz mi widzisz śmiesznego w tych swoich powyższych, idiotycznych porównaniach? Uważam, ze najgorsze co moze być, to ustalanie dzieciom listy kar z góry. Nie rozumiem,jak można na chłodno karać dzieci, z góry zaplanowanej listy. Rodzic ma obowiązek karać zauważone złe zachowanie, stosownie do wymagań chwili, ale to z złego zachowania, a na zimno. Dobrze, ze nie karcisz dzieci, bo widać, że nie rozumiesz zasad, ani jego sensu. T. Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 03.07.04, 09:07 jedyną śmieszną rzeczą w tej dyskusji wydają mi się twoje wypowiedzi. na pytanie o tresowanie dzieci ty znowu zaczynasz pisać o biciu, sadysto. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 09.07.04, 07:49 uli napisała: > jedyną śmieszną rzeczą w tej dyskusji wydają mi się twoje wypowiedzi. na > pytanie o tresowanie dzieci ty znowu zaczynasz pisać o biciu, sadysto. Chaire, masz kłopoty z udzielaniem kulturalnych odpowiedzi? Czy ja nazywam Ciebie kretynką? T. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 02.07.04, 15:39 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Naturalnie bicie w skład takiej "tresury" absolutnie nie może wchodzić - i >nie musi, bo są lepsze metody. Co masz na myśli pisząc o tych "lepszych metodach"? O ile pamięć mnie nie myli, pisałaś, że zdarzyło Ci się dwa razy skatować swoją córkę. Gdzie były wówczas "lepsze metody"? > Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator to złośliwość czy kłopoty z pamięcią? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.04, 17:42 Myli cię pamięć i to w oburzający sposób. W życiu nie "skatowałam" nikogo - ani dorosłego ani dziecka, własnego czy cudzego. Pisałam kiedyś o tym, że dwukrotnie w swoim życiu dałam KLAPSA W PUPĘ mojej córce oraz że do końca życia będę się z tego powodu wstydziła a wyraz jej oczu w tamtym momencie będzie mnie prześladował. Jeżeli w celowy sposób przekręciłeś moje słowa, to po prostu brak mi słów na takie postępowanie. Jeśli to tylko skleroza, to trudno - współczuję. Zaś jeśli chodzi o twoje pytanie, to metody dogadania się z dzieckiem mogą być różne a tylko głupi i nieudolny rodzic ucieka się do bicia. Ja stosuję w zależności od okoliczności: stanowczość (specjalny ton głosu na specjalne okazje), tzw "ukochiwanie"(nic tak dobrze nie uspokaja histeryzującego kilkulatka jak mocne przytulenie i pogłaskanie) oraz - to specjalność mojej rodziny, niezwykle skuteczna - rozbrajanie za pomocą łaskotania. Po kilku minutach takiej zabawy moja córka turlając się ze śmiechu sama szła do łazienki myć ząbki. A teraz ma już nawyk mycia zębów po każdym posiłku i żadne zabiegi nie są konieczne. A dzieci się nie bije i koniec. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: to złośliwość czy kłopoty z pamięcią? IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.07.04, 18:27 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Pisałam kiedyś o tym, że > dwukrotnie w swoim życiu dałam KLAPSA W PUPĘ mojej córce I o to chodzi. To konsekwencja stawiania znaku równości pomiędzy klapsem, a maltretowaniem dzieci. DWUKROTNIE maltretowałaś dziecko. Pewnie trzeba by Ci je odebrać i oddać do domu dziecka. > A dzieci się nie bije i koniec. A szpinaku się nie je i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: to złośliwość czy kłopoty z pamięcią? 02.07.04, 18:48 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Myli cię pamięć i to w oburzający sposób. W życiu nie "skatowałam" nikogo - > ani dorosłego ani dziecka, własnego czy cudzego. Pisałam kiedyś o tym, że > dwukrotnie w swoim życiu dałam KLAPSA W PUPĘ mojej córce oraz że do końca >życia będę się z tego powodu wstydziła a wyraz jej oczu w tamtym momencie >będzie mnie prześladował. Jakże to? A więc widzisz różnicę między "skatowaniem", a "klapsem w pupę"? Zdumiewające! Ale jeśli tak jest, jesteś chyba wyjątkiem wśród osób będących przeciwnikami kar fizycznych. >Jeżeli w celowy sposób przekręciłeś moje słowa, to po prostu brak > mi słów na takie postępowanie. Postępowałem w sposób jak najbardziej celowy, lecz nie przekręcałem Twoich słów, lecz zastosowałem "logikę" tych, dla których każda kara fizyczna, oznacza znęcanie się nad dzieckiem. > Zaś jeśli chodzi o twoje pytanie, to metody dogadania się z dzieckiem mogą >być różne a tylko głupi i nieudolny rodzic ucieka się do bicia. Ja stosuję w > zależności od okoliczności: stanowczość (specjalny ton głosu na specjalne > okazje) Czy nie można nazwać tego "znęcaniem się psychicznym"? > A dzieci się nie bije i koniec. A czy karze się dzieci w jakikolwiek sposób? > Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator "Tad to pedofil i zboczeniec" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.04, 19:54 > Jakże to? A więc widzisz różnicę między "skatowaniem", a "klapsem w pupę"? > Zdumiewające! Ale jeśli tak jest, jesteś chyba wyjątkiem wśród osób będących > przeciwnikami kar fizycznych. A więc intuicja mnie nie zawiodła. To nie skleroza tylko czysta złośliwość i manipulacja. > Postępowałem w sposób jak najbardziej celowy, lecz nie przekręcałem Twoich > słów, lecz zastosowałem "logikę" tych, dla których każda kara fizyczna, oznacza > > znęcanie się nad dzieckiem. Jasne. Bo jak ktoś powie o tobie że jesteś pedofilem i zboczeńcem, to nie będzie to bynajmniej wredne pomówienie tylko "zastosowanie logiki tych, dla których każde dotknięcie dziecka oznacza molestowanie seksualne". Przechodzisz sam siebie. > Czy nie można nazwać tego "znęcaniem się psychicznym"? Nie można. > A czy karze się dzieci w jakikolwiek sposób? Tak. Uprzedzając następne pytanie: nie, taka kara nie jest znęcaniem się psychicznym. Może nim być, ale nie musi. U mądrych rodziców nie jest. Teraz zapytaj jak odróżnić mądrego rodzica od głupiego... Odpowiedź: mądry rodzic nie zadaje takich pytań jak ty. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 02.07.04, 20:15 Gość portalu: barbinator napisał(a): > A więc intuicja mnie nie zawiodła. To nie skleroza tylko czysta złośliwość i > manipulacja. Ani jedno, ani drugie, chociaż drugie, może trochę .... > Jasne. Bo jak ktoś powie o tobie że jesteś pedofilem i zboczeńcem, to nie > będzie to bynajmniej wredne pomówienie tylko "zastosowanie logiki tych, dla > których każde dotknięcie dziecka oznacza molestowanie seksualne". >Przechodzisz sam siebie. Nie uderzasz tutaj we mnie, droga B. lecz w tych, którzy każdą "karę fizyczną" traktują jak zbrodnię. > Nie można. A klapsa "znęcaniem się fizycznym" nazwać można? > Tak. Uprzedzając następne pytanie: nie, taka kara nie jest znęcaniem się > psychicznym. Może nim być, ale nie musi. U mądrych rodziców nie jest. Czy nie można tego samego powiedzieć o karach fizycznych? >Teraz zapytaj jak odróżnić mądrego rodzica od głupiego... Odpowiedź: mądry > rodzic nie zadaje takich pytań jak ty. Nie zapytam. Ja wiem. To wyznawcy Postępu zwykle pytają "a co to jest zdrowy rozsądek"? > Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.04, 22:02 > A klapsa "znęcaniem się fizycznym" nazwać można? A mówiłam, ze można? Ja mówiłam tylko, ze zarówno klapsy jak i maltretowanie dzieci są złem - przy czym to drugie złem znacznie większym. Nie miałabym też nic przeciwko innemu sformułowaniu, np "agresja fizyczna wobec słabszego". Klaps, nawet lekki, jest formą takiej agresji. Niedopuszczalną formą. > > Tak. Uprzedzając następne pytanie: nie, taka kara nie jest znęcaniem się > > psychicznym. Może nim być, ale nie musi. U mądrych rodziców nie jest. > > Czy nie można tego samego powiedzieć o karach fizycznych? Nie można. Kary fizyczne, nawet w formie lekkich klapsów są zawsze czymś złym, czymś czego należy się wystrzegać - a jak już się zdarzy to wstydzić. > Nie zapytam. Ja wiem. To wyznawcy Postępu zwykle pytają "a co to jest zdrowy > rozsądek"? Wręcz przeciwnie. To ty zaraz zapytasz "a co to jest zdrowy rozsądek"... Bo ja teraz powiem tak: każdy mądry rodzic wie, że dzieci trzeba karać gdy na to zasłużą, nie wolno ich jednak bić. Każdy mądry rodzic wie także czym różni się kara od "znęcania psychicznego". Do oceny tego wystarcza mu najzupełniej zdrowy rozsądek". A porządny i mądry człowiek obdarzony zdrowym rozsądkiem nigdy nie uderzy dziecka i tyle. Nie próbuj sztuczek z podstawianiem "znęcania fizycznego" w miejsce "znęcania psychicznego" bo to będzie tania demagogia. Bicie od wychowywania różni się tak samo jak zakłucie kogoś nożem od ukłucia ratującym zycie zastrzykiem. Ludzi się nie zakłuwa nożami a dzieci się nie bije. Po prostu spróbuj to zrozumieć. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 03.07.04, 07:30 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Klaps, nawet lekki, jest formą takiej agresji. Niedopuszczalną formą. A "kara psychiczna", nie jest "formą agresji"? A jeśli nie, to dlaczego nie? Dlaczego "specjalny ton", który przecież sprawia dziecku przykrość, nie jest "formą agresji", a klaps jest? > Nie można. Kary fizyczne, nawet w formie lekkich klapsów są zawsze czymś >złym, czymś czego należy się wystrzegać - a jak już się zdarzy to wstydzić. Może jakieś argumenty? > Wręcz przeciwnie. To ty zaraz zapytasz "a co to jest zdrowy rozsądek"... Bo >ja teraz powiem tak: każdy mądry rodzic wie, że dzieci trzeba karać gdy na to > zasłużą, nie wolno ich jednak bić. Każdy mądry rodzic wie także czym różni >się kara od "znęcania psychicznego". Do oceny tego wystarcza mu najzupełniej >zdrowy rozsądek". Zgadzam się PRAWIE w pełni. Każdy mądry rodzić potrafi odróżnić karę od znęcania się. Zarówno karę fizyczną, jak i karę psychiczną. Mądry rodzić nie wyrzeka się tak dobrego narzędzia wychowawczego jakim jest klaps. >A porządny i mądry człowiek obdarzony zdrowym rozsądkiem nigdy nie > uderzy dziecka i tyle. Uważasz się zatem za nieporządną, niemądrą i pozbawioną zdrowego rozsądku? (bo skoro zdarzyło Ci się bić córkę....). >Nie próbuj sztuczek z podstawianiem "znęcania > fizycznego" w miejsce "znęcania psychicznego" bo to będzie tania demagogia. To, co tutaj usiłujesz wykonać to próba pozbycia się kłopotu, poprzez nazwanie go "tanią demagogią". Nic z tego. Będę porównywał, przynajmniej do czasu, aż uzyskam wyjaśnienia o które prosiłem. > Bicie od wychowywania różni się tak samo jak zakłucie kogoś nożem od ukłucia > ratującym zycie zastrzykiem. Ludzi się nie zakłuwa nożami a dzieci się nie >bije To właśnie jest "tania demagogia"! To tak, jakbym ja zestawiał "kary psychiczne" z "praniem mózgu". Wstyd! > Po prostu spróbuj to zrozumieć. > > Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiu Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.07.04, 08:28 tad9 napisał: > Może jakieś argumenty? No przecież. Maja jeden, jedyny, ale za to bardzo poważny: "DZIECISIĘNIEBIJE" :-))) Jeszcze nie wpadli na drugi, znacznie lepszy od pierwszego: "ABRAKADABRA" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.04, 08:53 > A "kara psychiczna", nie jest "formą agresji"? A jeśli nie, to dlaczego nie? > Dlaczego "specjalny ton", który przecież sprawia dziecku przykrość, nie > jest "formą agresji", a klaps jest? Czy jak szef karze cię odbierając premię albo ostrym tonem zwracając uwagę na zaniedbania w pracy to uznasz to za identyczną formę agresji co spoliczkowanie cię? Celowo piszę o spoliczkowaniu, a nie o pobiciu - spoliczkowanie to w moim odczuciu dokładny ekwiwalent klapsa. Boli od niego nie ciało, tylko godność. > Może jakieś argumenty? Jak cię szef w pracy skarci spoliczkowaniem to też będziesz argumentował dlaczego nie powinien był tego robić czy może od razu polecisz do prokuratora (albo sam wymierzysz sprawiedliwość, zależnie od twojego temperamentu)? A dziecko karcone klapsem przez dorosłego jest bezbronne - i tylko tym się różnią te dwie sytuacje. > Zgadzam się PRAWIE w pełni. Każdy mądry rodzić potrafi odróżnić karę od > znęcania się. Zarówno karę fizyczną, jak i karę psychiczną. Mądry rodzić nie > wyrzeka się tak dobrego narzędzia wychowawczego jakim jest klaps. Mądry rodzic wie, że klaps jest bardzo złą karą - primo nieskuteczną na dłuższą metę, secundo raniącą godność dziecka. Wie też, że zazwyczaj rodzice dają klapsa nie dlatego że dziecko zrobiło coś naprawdę strasznego, tylko po prostu dlatego, że to jemu, dorsłemu na chwilę puściły nerwy. Ci którzy leją na zimno i z wyrachowaniem należą do rzadkości i nie wiem czy przypadkiem nie są jeszcze gorsi od "nerwowych". Z moich własnych obserwacji wynika, że ludzie "dają klapsy" z głupoty, leniwstwa i braku panowania nad sobą - idź kiedyś na osiedlowy skwerek i zobacz jak zachowują się niektóre mamusie którym dzieciak np przeszkadza w plotach z przyjaciółkami. > Uważasz się zatem za nieporządną, niemądrą i pozbawioną zdrowego rozsądku? (bo > skoro zdarzyło Ci się bić córkę....). Czy ciebie nigdy nie znudzi wybieranie z tego co piszę tego co ci akurat pasuje i wyjmowanie z kontekstu? Ostatni raz wyjaśniam: każdemu może się zdarzyć uderzyć i większości z nas niestety się to zdarza. Ważne jest by niedorabiać sobie do własnych błędów ideologii i nie twierdzić, że bicie to świadoma metoda wychowawcza. Każdy powinien się wstydzić, że uderzył dziecko. > To właśnie jest "tania demagogia"! To tak, jakbym ja zestawiał "kary > psychiczne" z "praniem mózgu". Wstyd! No to wstydź się, bo przecież to własnie robisz. Nie odróżniasz przecież kary polegającej na niekupieniu dziecku loda od znęcania się psychicznego czy też "formy agresji". Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 03.07.04, 09:20 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Czy jak szef karze cię odbierając premię albo ostrym tonem zwracając uwagę na > zaniedbania w pracy to uznasz to za identyczną formę agresji co >spoliczkowanie cię? Przykro mi, lecz snucie (wątpliwych) analogii nie stanowi argumentu. Relacja między szefem a podwładnym różni się od relacji między rodzicem, a dzieckiem. Jeśli tego nie wiesz, współczuję zarówno Twoim dzieciom, jak i Twoim podwładnym, bowiem, albo traktujesz swoje dziecko, jak podwładnego, albo traktujesz swoich podwładnych jak dzieci. >Celowo piszę o spoliczkowaniu, a nie o pobiciu - spoliczkowanie to w moim > odczuciu dokładny ekwiwalent klapsa. Boli od niego nie ciało, tylko godność. Rozumiem, że uważasz iz klaps ZAWSZE i AUTOMATYCZNIE obraża godność dziecka, za to "kara psychiczna" MOŻE, ale NIE MUSI owej godności obrażać. Skąd taki automatyzm w przypadku klapsa? Nie rozumiem. > Jak cię szef w pracy skarci spoliczkowaniem to też będziesz argumentował(..) Prosiłem o argumenty, a nie o wątpliwe analogie. > Mądry rodzic wie, że klaps jest bardzo złą karą - primo nieskuteczną na >dłuższą metę, secundo raniącą godność dziecka. To wyznanie wiary, a nie dowody. Ja mogę napisać, że "mądry rodzic wie, że klaps jest skuteczny i nie godzi w "godność dziecka". > Wie też, że zazwyczaj rodzice dają > klapsa nie dlatego że dziecko zrobiło coś naprawdę strasznego, tylko po >prostu dlatego, że to jemu, dorsłemu na chwilę puściły nerwy. Ci którzy leją na zimno > i z wyrachowaniem należą do rzadkości i nie wiem czy przypadkiem nie są >jeszcze gorsi od "nerwowych". Co powiesz na coś takiego: rodzice każą psychicznie najczęściej dlatego, że puściły im nerwy, ci, którzy robią to na zimno, są jeszcze gorsi, od tych "nerwowych". > Z moich własnych obserwacji wynika, że ludzie "dają > klapsy" z głupoty, leniwstwa i braku panowania nad sobą - idź kiedyś na > osiedlowy skwerek i zobacz jak zachowują się niektóre mamusie którym dzieciak > np przeszkadza w plotach z przyjaciółkami. To samo można powiedzieć i o karach "psychicznych". Również mogą wynikać z lenistwa, głupoty itd, itp. Zrozum droga B. że piszesz o OKOLICZNOŚCIACH w jakich karanie jest czymś wątpliwym. Nie piszesz WCALE o czymś specyficznym dla kar fizycznych. >> Czy ciebie nigdy nie znudzi wybieranie z tego co piszę tego co ci akurat >pasuje i wyjmowanie z kontekstu? Ostatni raz wyjaśniam: każdemu może się >zdarzyć uderzyć i większości z nas niestety się to zdarza. Czy aby nie pisałaś, że mądrym rodzicom NIGDY się to nie zdarza? Ważne jest by niedorabiać > > No to wstydź się, bo przecież to własnie robisz. Nie odróżniasz przecież >kary polegającej na niekupieniu dziecku loda od znęcania się psychicznego czy > też "formy agresji". Ja odróżniam. Odróżniam zarówno "znęcanie się psychiczne" od "kary psychicznej", jak i "znęcanie się fizyczne", od "kary fizycznej". > Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.04, 11:25 > Przykro mi, lecz snucie (wątpliwych) analogii nie stanowi argumentu. W tym wypadku stanowi. Argument jest taki: ludzie mądrzy i kulturalni nie uciekają się do agresji i przemocy aby wymóc na zależnych od siebie osobach zachowania z różnych powodów pożądane. Skoro nie akceptujesz bycia spoliczkowanym przez szefa, to nie powinieneś także wymierzać klapsów dziecku. Relacja > między szefem a podwładnym różni się od relacji między rodzicem, a dzieckiem. > Jeśli tego nie wiesz, współczuję zarówno Twoim dzieciom, jak i Twoim > podwładnym, bowiem, albo traktujesz swoje dziecko, jak podwładnego, albo > traktujesz swoich podwładnych jak dzieci. Moja analogia jest bardzo dobra a ty nie przedstawiłeś żadnego argumentu na jej wadliwość. Zarówno dziecko jak i podwładny to osoby za które ponoszę jakąś odpowiedzialność. Jeśli mój pracownik niegrzecznie potraktuje klienta a ten zrezygnuje z naszych usług, to stratę finansową ponoszę ja. Dlatego mam prawo "skarcić" pracownika za niewłaściwe zachowanie podobnie jak mam prawo skarcić dziecko które np podarło książkę. Forma skarcenia musi być naturalnie dostosowana do wieku i pozycji "sprawcy" jednak jeżeli nie dopuszczam możliwości spoliczkowania nieudolnego pracownika - to analogicznie do dopuszczam możliwości dania klapsa dziecku. Klaps u dziecka = policzek u dorosłego. Jedno i drugie to agresja fizyczna. > > >Celowo piszę o spoliczkowaniu, a nie o pobiciu - spoliczkowanie to w moim > > odczuciu dokładny ekwiwalent klapsa. Boli od niego nie ciało, tylko godnoś > ć. > > Rozumiem, że uważasz iz klaps ZAWSZE i AUTOMATYCZNIE obraża godność dziecka, Tak, klaps zawswze obraża godność dziecka tak samo jak spoliczkowanie zawsze obraża godność dorosłego. Nawet jeśli klaps jest lekki a policzek wręcz symboliczny. Nawet jeśli "delikwent" faktycznie zachował się niewłaściwie i jakaś kara mu się należy. za > > to "kara psychiczna" MOŻE, ale NIE MUSI owej godności obrażać. Skąd taki > automatyzm w przypadku klapsa? Nie rozumiem. Dlatego, że gdyby mnie spoliczkowano, to poczułabym się urażona w swojej godności niezależnie od okoliczności czyli właśnie "automatycznie". A ty nie? > > Mądry rodzic wie, że klaps jest bardzo złą karą - primo nieskuteczną na > >dłuższą metę, secundo raniącą godność dziecka. > > To wyznanie wiary, a nie dowody. Ty też nie przedstawiłeś dowodów na to, że bicie jest dobre i skuteczne. Masz tylko swoją wiarę a nie argumenty. Ja mogę napisać, że "mądry rodzic wie, że > klaps jest skuteczny i nie godzi w "godność dziecka". A twój szef może napisać, że "mądry szef wie, że policzek jest skuteczny i nie godzi w "godność pracownika". Powiedzmy, że to ja jestem tym szefem i że to ja wyrażam taki pogląd. Jakie argumenty mi przeciwstawisz? > > Co powiesz na coś takiego: rodzice każą psychicznie najczęściej dlatego, że > puściły im nerwy, ci, którzy robią to na zimno, są jeszcze gorsi, od > tych "nerwowych". Powiem, że to bzdura gdyż jak komuś puszczają nerwy to z definicji działa szybko i bez zastanowienia. Często wtedy ręka sama sięga do pupy dzieciaka który miał nieszczęscie się pod nią nawinąć. Jak widzę dziecko które jak tylko coś zmaluje to natychmiast zmyka z "miejsca zbrodni" to od razu wiem, że jego rodzice są skłonni do bicia. Moja córka nigdy nie wypiera się tego co zrobiła i nigdy nie ucieka. Zazwyczaj od razu próbuje jakoś zaradzić złu (np posprzątać, przeprosić... kiedyś stłukła mojego pamiątkowego słonia z porcelany, taki mój amulet - najpierw próbowała go bezskutecznie skleić a potem za swoje kieszonkowe kupiła mi misia-maskotkę) Dzieci zawsze odpłacają dorosłym tym samym co od nich dostały. Jeżeli dajesz miłość, życzliwość i troskę - dostaniesz miłość, życzliwość i troskę. Dajesz ból, nieczułość, krzyk i agresję - po latach dostaniesz to samo. Wybór należy do ciebie. > To samo można powiedzieć i o karach "psychicznych". Również mogą wynikać z > lenistwa, głupoty itd, itp. Oczywiście, że tak. Naturalnie tylko wtedy jeżeli ktoś nie odróżnia "kary psychicznej" od znęcania się. "Psychicznym odpowiednikiem" bicia dziecka jest np wyzywanie go od najgorszych, wypominanie w stylu "nic dobrego z ciebie nie wyrośnie" albo "przez ciebie znowu mnie serce boli". To równie złe jak bicie, może nawet gorsze. I też wynika z głupoty. Zrozum droga B. że piszesz o OKOLICZNOŚCIACH w > jakich karanie jest czymś wątpliwym. Nie piszesz WCALE o czymś specyficznym dla > kar fizycznych. Bo o tym pisałam wcześnie. W tym przykładzie zwróciłam tylko uwagę na przepaść między teorią a praktyką. Większość rodziców bijących dzieci to bynajmniej nie jacyś natchnieni pedagodzy (jak to możnaby wnosić z tych forumowych, strasznie teoretycznych dyskusji) tylko albo takie panie z parku o których pisałam albo prawdziwi sadyści (tu już nie mam na myśli dawania klapsów) > > Czy aby nie pisałaś, że mądrym rodzicom NIGDY się to nie zdarza? Czy aby nie czepiasz się słówek? > Ja odróżniam. Odróżniam zarówno "znęcanie się psychiczne" od "kary > psychicznej", jak i "znęcanie się fizyczne", od "kary fizycznej". > To świetnie, bo ja też. Ten temat mamy więc zamknięty. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 03.07.04, 14:34 Gość portalu: barbinator napisał(a): > W tym wypadku stanowi. Mylisz się. Relacja szef-podwładny nie jest relacją rodzic-dziecko. >Argument jest taki: ludzie mądrzy i kulturalni nie > uciekają się do agresji i przemocy aby wymóc na zależnych od siebie osobach > zachowania z różnych powodów pożądane. Nie mówimy o "agresji". Mówimy o wychowywaniu dzieci. Czy Twój "specjalny to" można nazwać "odmianą agresji"? Zapewne. Klapsa też można nazwać w ten sposób, nie zmienia to jednak faktu, że nie o "agresję" tu chodzi, lecz o "działanie wychowawcze". >Skoro nie akceptujesz bycia > spoliczkowanym przez szefa, to nie powinieneś także wymierzać klapsów dziecku. Mylisz się, nie istnieje taka zależność. >> Moja analogia jest bardzo dobra a ty nie przedstawiłeś żadnego argumentu na >jej wadliwość. Ależ przedstawiłem! Relacja szef-podwładny RÓŻNI SIĘ od relacji dziecko-rodzic. > Tak, klaps zawswze obraża godność dziecka tak samo jak spoliczkowanie zawsze > obraża godność dorosłego. Rozumiem, że szczerze w to wierzysz. Dlaczego chcesz innym narzucić swoją wiarę? > Dlatego, że gdyby mnie spoliczkowano, to poczułabym się urażona w swojej > godności niezależnie od okoliczności czyli właśnie "automatycznie". > A ty nie? Nie mówimy o policzkowaniu. Mówimy o karaniu dzieci klapsem. Klaps bynajmniej nie stanowi "obrazy godności dziecka" w sposób autmatyczny, poza tym nie widzę powodów, by za wszelką cenę zawsze takiej "obrazy godności" unikać. > Ty też nie przedstawiłeś dowodów na to, że bicie jest dobre i skuteczne. Masz > tylko swoją wiarę a nie argumenty. Wieki praktyki wykazały, że klaps jest dobrym narzędziem wychowawczym. > A twój szef może napisać, (...) Masz wyraźne kłopoty z trzymaniem się tematu. Tłumaczyłem Ci już, że mówimy o relacji: rodzic-dziecko. > Powiem, że to bzdura gdyż jak komuś puszczają nerwy to z definicji działa > szybko i bez zastanowienia. Często wtedy ręka sama sięga do pupy dzieciaka > który miał nieszczęscie się pod nią nawinąć. Znów piszesz o OKOLICZNOŚCIACH w jakich karanie jest niewłaściwe. Nie piszesz WCALE o tym, że karanie fizyczne jest niewłaściwe. > Dajesz > ból, nieczułość, krzyk i agresję - po latach dostaniesz to samo. Wybór należy > do ciebie. To samo da się powiedzieć o dzieciach karanych w niewłaściwy sposób "psychicznie" > Większość rodziców bijących dzieci to bynajmniej nie > jacyś natchnieni pedagodzy (jak to możnaby wnosić z tych forumowych, >strasznie teoretycznych dyskusji) Większość rodziców karzacych "psychicznie", też psychologami nie jest. >> Czy aby nie czepiasz się słówek? Nie. To prośba o wyjaśnienie. Jak to w końcu jest z tym "nigdy"? > Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 09:31 Dziękuję Tad za tę rozmowę. W tej chwili wszystko jest jasne. Nie potrafisz przedstawić żadnego argumentu i ratujesz się erystyką oraz łapaniem za słówka. Ponadto sposób w jaki omijasz rafę w postaci wskazania na podobieństwa sytuacji klapsa i policzka wymierzonego podwładnemu wskazuje dobitnie na bezradność. Bezradnością nazywam twoje uparte powtarzanie tekstu "Mylisz się. Relacja szef- podwładny nie jest relacją rodzic-dziecko" i sprowadzanie do tego całej twojej, pożal się Boże, argumentacji. Informuję cię więc, że niewątpliwie istnieją duże różnice między pracownikiem a dzieckiem a ja jestem ich całkowicie świadoma. Podobnie jak istnieją duże różnice między cudzym samochodem a truskawkami u sąsiada. Jednak zawłaszczenie któregoś z nich zawsze nazwiemy kradzieżą i zawsze będzie to czyn naganny. Tak samo jak naganne jest zarówno spoliczkowanie dorosłego w celu skarcenia go i wymierzenie dziecku klapsa w tym samym celu. Zauważ przy tym, że mówię cały czas o spoliczkowaniu pracownika w celu skarcenia go - a więc spoliczkowaniu rozumianym własnie jako działanie "wychowawcze" (czyli pseudowychowawcze - tak samo jak pseudowychowawczy jest klaps). Czymś zupełnie innym jest natomiast agresja w innym celu - np spałowanie kibola przez policjanta. Nie potrafisz obalić mojej argumentacji i właściwie nawet nie próbujesz tego robić. Sprowadzasz rozmowę do łapania za słówka i chwytów retorycznych a mnie erystyka ostatnio nudzi. Jeśli napiszesz coś z sensem, to ci odpiszę - jeśli nie, to EOT. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 04.07.04, 11:19 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Dziękuję Tad za tę rozmowę. W tej chwili wszystko jest jasne. Nie potrafisz > przedstawić żadnego argumentu i ratujesz się erystyką oraz łapaniem za >słówka. Droga B. - bywasz niesamowita! Jak mogłem "odeprzeć Twój argument", skoro nie przedstawiłaś ŻADNEGO argumentu. Wszytko, co miałaś do powiedzenia, sprowadzało się do przedstawienia analogii: "szef-podwładny" - "rodzic-dziecko". Analogia nie jest argumentem. Do tego analogia tak wątpliwa. Powtarzam raz jeszcze: relacja "szef-podwładny" NIE JEST relacją "rodzic-dziecko". Twoje zestawienie pozbawione jest sensu. Skoro uznajesz tego rodzaju zestawienia, to - wytłumacz mi proszę - o co właściwie masz pretensje do Macieja, za jego post "Feminizm to nowa wersja komunizmu"? > Ponadto sposób w jaki omijasz rafę w postaci wskazania na podobieństwa >sytuacji klapsa i policzka wymierzonego podwładnemu wskazuje dobitnie na >bezradność. Więcej tu RÓŻNIC, niż podobieństw. Uprawiasz zabawę w rodzaju: "gwałt, to stosunek płciowy, baraszkowanie kochanków, to też stosunek płciowy, a zatem gwałt nie różni się od baraszkowania kochanków". Owszem - w jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z czymś, co nazwać można "stosunkiem płciowym", a jednak gwałto to nie baraszkowanie kochanków, prawda? > Bezradnością nazywam twoje uparte powtarzanie tekstu "Mylisz się. Relacja >szef-podwładny nie jest relacją rodzic-dziecko" i sprowadzanie do tego całej >twojej, pożal się Boże, argumentacji. Nie jest to "bezradność", lecz proste wskazywanie na fakt, że relacja "rodzic- dziecko" NIE JEST relacją "szef-podwładny". To Ty zdajesz się być bezradną, skoro nie przychodzi Ci do głowy nic, ponad tworzenie tego rodzaju zestawień. Mogę w ten sposób dowodzić, że "zesłanie" nie różni się zgoła od "wysłania na delegację", itd, itp. >Informuję cię więc, że niewątpliwie istnieją duże > różnice między pracownikiem a dzieckiem a ja jestem ich całkowicie świadoma. Trudno mi w to uwierzyć. > Podobnie jak istnieją duże różnice między cudzym samochodem a truskawkami u > sąsiada. Jednak zawłaszczenie któregoś z nich zawsze nazwiemy kradzieżą i > zawsze będzie to czyn naganny. No właśnie: istnieją duże różnice między "zesłaniem do obozu", a "wysłaniem dzieci na wczasy", a przecież -mimo to - tyle tutaj podobieństw! I tu i tu wszak chodzi np. o "zmianę miejsca pobytu"! Słowem, "zesłanie do obozu" nie jest czymś wiele gorszym od "wysłania na kolonię"!. Tak> Nie potrafisz obalić mojej argumentacji i właściwie nawet nie próbujesz >tego robić. Przedstaw jakieś argumenty - zobaczymy. > Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 03.07.04, 19:56 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Dlatego mam > prawo "skarcić" pracownika za niewłaściwe zachowanie podobnie > jak mam prawo skarcić dziecko które np podarło książkę. Analogia zupełnie nietrafiona. Gdy pracownik zachowuje się niewłaściwie - wina jest zawsze po stronie szefa, który powierzył zadanie niewłaściwej osobie. Bo to szef decyduje, kto dla niego pracuje, natomiast dzieci sobie nie wybieramy :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 04.07.04, 09:04 kamfora napisała: > Analogia zupełnie nietrafiona. (.....) A mnie bardzo interesuje, kiedy Barbinator ostatnio łaskotała jakiegoś podwładnego. Córce to robi, więc ..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 09:38 Gdy pracownik zachowuje się niewłaściwie - wina jest zawsze po stronie szefa, > który powierzył zadanie niewłaściwej osobie. Bo to szef decyduje, kto > dla niego pracuje, natomiast dzieci sobie nie wybieramy :-)) Ale za to kształtujemy je poprzez wychowaywanie oraz przez własny przykład, o genach nie wspominając. Mamy pełny wpływ na to jakie to dziecko będzie czego nie można powiedzieć o pracowniku. Co uzasadniałoby raczej większe prawo do policzkowania pracownika niż do wymierzania klapsa własnemu dziecku. Poza tym, skoro tak bardzo cię kręcą figury retoryczne, pracownika można zwolnić a dziecko oddać do domu dziecka - analogia jest więc pełna. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
mlody.panicz Re: 04.07.04, 10:37 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Poza tym, skoro tak bardzo cię kręcą figury retoryczne, pracownika można > zwolnić a dziecko oddać do domu dziecka - analogia jest więc pełna. a jaka pensje wyznaczylas swoim dzieciom? czy je awansujesz? czy chcesz wprowadzenia parytetow? czy dalas ogloszenie do gazety, ze potrzebujesz nowego dziecka? itd.itp. zacznij rozmawiac powaznie, prosze. pozdrawiam mp Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: "Tad to pedofil i zboczeniec" 04.07.04, 11:17 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Ale za to kształtujemy je poprzez wychowaywanie oraz przez własny przykład, o > genach nie wspominając. Mamy pełny wpływ na to jakie to dziecko będzie czego > nie można powiedzieć o pracowniku. Pełnego wpływu jakie to dziecko będzie - nie mamy. > Co uzasadniałoby raczej większe prawo do > policzkowania pracownika niż do wymierzania klapsa własnemu dziecku. I dlatego nie ma żadnego uzasadnienie większego prawa. > Poza tym, skoro tak bardzo cię kręcą figury retoryczne, pracownika można > zwolnić a dziecko oddać do domu dziecka - analogia jest więc pełna. Chyba się zagalopowałaś. I to nawet nie jest zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius nie nadajesz się na matkę 02.07.04, 19:52 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Myli cię pamięć i to w oburzający sposób. W życiu nie "skatowałam" nikogo - > ani dorosłego ani dziecka, własnego czy cudzego. Pisałam kiedyś o tym, że > dwukrotnie w swoim życiu dałam KLAPSA W PUPĘ mojej córce oraz że do końca życia > > będę się z tego powodu wstydziła a wyraz jej oczu w tamtym momencie będzie mnie > > prześladował. Chaire, jesteś za słaba psychicznie. Przecież nie zgodzisz się na wbicie dziecku igły, bo będzie płakało. Nie dasz mu gorzkiego lekarstwa, bo będzie płakać. Jak Twój synalek pobije inne dziecko, to mu powiesz: "nie bij Jasia, bo się spocisz". A potem będziesz mu posyłała paczki do poprawczaka. Dobry rodzic karcąc dziecko płacze razem z nim, ale mimo to karci, bo wie, że to dla dobra dziecka. T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator ależ szczeniacka odzywka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.04, 20:06 Pieprzysz, Ave Tytus. Moja córka jest już na tyle duża by dało się ocenić efekty mojej pracy jako matki. Są one co najmniej niezłe. Więc nie pouczaj mnie do czego się nadaję a do czego nie, bo to nie twój interes. Baw się dalej w Jowisza wszechwiedzącego, puszczaj te swoje nadęte teksty - ale od moich prywatnych spraw trzymaj się z daleka, ok? Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: ależ szczeniacka odzywka 02.07.04, 20:25 Gość portalu: barbinator napisał(a): > Pieprzysz, Ave Tytus. > Moja córka jest już na tyle duża by dało się ocenić efekty mojej pracy jako > matki. Są one co najmniej niezłe. Więc nie pouczaj mnie do czego się nadaję a > do czego nie, bo to nie twój interes. Baw się dalej w Jowisza wszechwiedzącego, > > puszczaj te swoje nadęte teksty - ale od moich prywatnych spraw trzymaj się z > daleka, ok? Chaire, cóż, niestety nie możemy sprawdzić Twoich przechwałek. Musimy uwierzyć Ci na słowo. A może to była zasługa tych klapsów wymierzonych w stosownym momencie? T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: femistka przez F nadety tytus jak stado bawolow.... IP: *.telia.com 02.07.04, 20:57 tytusie nadety, bede cie teroryzowac jeszcze troche DZIECI SIE NIE BIJE DZIECI SIE NIE BIJE DZIECI SIE NIE BIJE Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: nadety tytus jak stado bawolow.... 02.07.04, 21:08 Gość portalu: femistka przez F napisał(a): > tytusie nadety, bede cie teroryzowac jeszcze troche > DZIECI SIE NIE BIJE > DZIECI SIE NIE BIJE > DZIECI SIE NIE BIJE Chaire, cztery nogi dobrze, dwie nogi źle! T. Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: ależ szczeniacka odzywka 03.07.04, 09:11 dlaczego piszesz o sobie w liczbie mnogiej? "nie możemy spradzić" - wiesz, że to początki schizofrenii? Odpowiedz Link Zgłoś
titus_flavius Re: ależ szczeniacka odzywka 09.07.04, 07:47 uli napisała: > dlaczego piszesz o sobie w liczbie mnogiej? "nie możemy spradzić" - wiesz, że > to początki schizofrenii? Chaire, my - czytelnicy .... T. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To jeden z naturalnych mechanizmów uczenia się 02.07.04, 15:30 empeka napisała: > Dobre to czy złe? Nie można tego oceniać w kategoriach dobra i zła. Nawet dorosły człowiek tak się uczy, np. choćby tego, że zza rogu korytarza na zakręcie nie można wyskakiwać, gdy się szybko idzie tuż przy ścianie, ale trzeba zwolnić lub odejść od ściany aby mieć szersze pole widzenia, żeby nie zderzyć się z kimś wychodzącym zza roku z naprzeciwka. Złem jest używanie tego mechanizmu wtedy, gdy w naturalny sposób narzuca się zastosowanie innych, skuteczniejszych i przyjemniejszych mechanizmów, opartych na świadomej współpracy czy rozumieniu. Złem jest używanie tej metody jako narzędzia poniżenia pod pretekstem tylko nauczania. Metoda sama w sobie jest moralnie obojętna, tak jak padający deszcz czy śnieg, chociaż może być nieprzyjemna, a wtedy należy jej unikać. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Mysle, ze podobnie 02.07.04, 16:06 jak z machanicznym uczeniem sie na pamiec rozwiazania zadania matematycznego. Robilam tak przez caly ogolniak, poniewaz nauczycielka byla psychiczna - nic nie tlumaczyla, za to chetnie stawiala dwoje. Wiec cala klasa uczyla sie zadan na pamiec. Nie wiem, jak inni - mi w glowie nic nie zostalo. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Niektórych treści można uczyc się mechanicznie... 02.07.04, 16:27 e_wok napisała: > w glowie nic nie zostalo. np. języka, ponieważ mamy genetycznie zaprogramowane mechanizmy pomagające zapamiętać tekie treści na zasadzie podobnej do imprintingu w klasycznym rozumieniu tego słowa. Dzieci nie trzeba uczyć gramatyki, wystarczy z nimi rozmawiać, a gramatyka jest przyswajana przez umysł instynktownie. Matematyki nie można w ten sposób zapamiętać, gdyż inne funkcje mózgu (wymagające świadomego rozumienia) odpowiedzialne są za uczenie i zapamiętywanie takich treści. Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Re: Niektórych treści można uczyc się mechaniczni 02.07.04, 17:05 dokowski napisał: > Dzieci nie trzeba uczyć gramatyki, wystarczy z nimi > rozmawiać, a gramatyka jest przyswajana przez umysł instynktownie. Dorosły też tak ma, to złe metody nauczania języka powodują takie wrażenie. Jaki człowiek po trzech klasach postawówki pamięta gramaytkę? A fleksję stosuje poprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Gramatyki nie trzeba pamiętać, wystarczy ją stosow 02.07.04, 17:20 empeka napisała: > Dorosły też tak ma, to złe metody nauczania języka powodują takie wrażenie. > Jaki człowiek po trzech klasach postawówki pamięta gramaytkę? Jednak dzieci w każdym języku w pewnym wieku zaczynają instynktownie stosować regularną odmianę do wyuczonych wcześniej słów, które odmieniają się nierogularnie, mimo że pamiętały wcześniej i bezbłędnie używały nieregularnych. Ten wiek instynktownego buntu przeciwko wyjątkom mija. Człowiek dorosły uczy się już gramatyki bardziej świadomie. Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Gramatyki nie trzeba pamiętać żeby mówić 02.07.04, 23:48 > Jednak dzieci w każdym języku w pewnym wieku zaczynają instynktownie stosować > regularną odmianę do wyuczonych wcześniej słów, które odmieniają się > nierogularnie, mimo że pamiętały wcześniej i bezbłędnie używały nieregularnych. Takie zjawisko nie jest znane. ''Wcześniej'' nie znały nieregularnej odmiany. ''Wcześniej'' stosują odmianę super regularną. > > Ten wiek instynktownego buntu przeciwko wyjątkom mija. Człowiek dorosły uczy > się już gramatyki bardziej świadomie. Wcale nie bardziej. Świadoma nauka, to nauka według jakiejś metody zewnętrznej, a nie intuicyjna. Ta nauka dotyczy teorii gramatycznych i poprawności językowej (gramatyka normatywna). Co chcesz zresztą powiedzieć? To są odrębne sprawy: kompetencja językowa i intuicyjna znajomość struktur gramatycznych, a świadoma nauka gramatyki. To drugie może nie mieć żadnego związku z praktyczną znajomością języka. Wyjątki od zasad w języku własnym są wpajane przez ''osłuchanie'' (w uczonym - zależnie od metody). Bez niego małe dzieci mówią bardzo ''logicznie'', czyli błędnie w wypadkach tu wspomianych nieregularności. Osoby uczące się języka obcego mogą znać zasady, mogą wyuczyć się wyjątków, ale bez wpojenia ich dowolną metodą i tak będą popełniać błędy, ale za to będą mówić logicznie. Więc co masz na myśli, chyba nie jakieś badania nad językiem? Odpowiedz Link Zgłoś
ix Czy to jest wątek o... 02.07.04, 20:00 "tresowanych sokołach", czyli o dzieciach, które "idealnie" spełniają oczekiwania dorosłych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: graga Re: Czy to jest wątek o... IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.04, 02:37 Chcialam zwrocic uwage, ze przemoc domowa to nie tylko bicie, to rowniez przemoc psychiczna. Obydwie krzywdza dzieci, juz nad kilkuletnim dzieckiem rodzice z lubiscia potrafia sie znecac psychicznie: pojdziesz do "dziada", nie kocham cie, pojde sobie od ciebie, gaszenie dziecku swiatla, ktore sie boi, jestes tuman, wrzaski, ponizanie, lekcewazenie. Przecietne dziecko, bez specjalnych defektow emocjonalnych mozna wychowac i bez bicia i bez przemocy psychicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
uli Re: Czy to jest wątek o... 03.07.04, 09:15 no, najgorszym przykładem tego, że z dziecko można ukształtować na absolutnie każdego, bo jego JEDYNĄ doktryną jest opdbać sierodzicą, ufać dorosłym itp - jest przykład armii dzieci. tak wytresowane dziecko to jest najgorszy przykład zwyrodnialstwa człowieka i jego polityki wojennej. czy gdyś był/a żołnieżem strzelałabyś do armii dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
uli errata 03.07.04, 09:49 w drugiej linijce miało być: "podobać się rodzicom" a w ostatniej: "gdybyś" i "żołnierzem" Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 09.07.04, 08:51 empeka napisała: > Nie ciągnę tamtego wątku o biciu, bo to osobna sprawa, mnie chodzi o > mechniczne wpajanie nawykow. Dobre to czy złe? Co to takiego właściwie to "mechaniczne wpajanie nawyków"? O ile wiem - nawyki wpaja się przez przykład (w czynie, nie w opowieści). Klaps "wychowawczy" jest czasem konieczny. I nie ma on nic wspólnego z biciem dzieci, tak jak przytulenie dziecka nie może być od razu traktowane w kategoriach pedofilii. Zabronić prawnie klapsa w obawie przed możliwością pobicia to jak zabronić prawnie przytulania w obawie przed możliwością wykorzystania seksualnego. To brnięcie w ślepą uliczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 09.07.04, 09:14 kamfora napisała: > Klaps "wychowawczy" jest czasem konieczny. prosze udowodnij to. inaczej jest tzw "pustoslowie" Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 09.07.04, 21:08 sagan2 napisała: > prosze udowodnij to. inaczej jest tzw "pustoslowie" Co mam udowodnić? Że tak uważam? Kiedy się jest odpowiedzialnym za życie małego człowieka, kiedy się tego człowieka kocha - czasem trzeba wybierać rozwiązania dostępne i chociaż bolesne - to dające natychmiastowy rezultat. Nie mam na myśli klapsa stosowanego w celu szybszego nauczenia się przez dziecko tabliczki mnożenia czy też w celu "oduczenia zawracania głowy mamusi lub tatusiowi" gdy zmęczeni oglądają jakiś serial w tv. Rozumnej miłości nie zastąpisz zakazami prawnymi. Jeśli ktoś myli klapsa z biciem w celu odreagowania agresji na słabszym dziecku - to powinien się leczyć. Etatowi przeciwnicy klapsów powoli tracą z oczu człowieka. Ktoś tu lekko rzucił porównanie: "pracownika można zwolnić a dziecko oddać do domu dziecka". Wydaje się, że niektórym bardziej chodzi o lansowanie siebie jako szalenie postępowej osoby, należącej do "trendy" nurtu, niż o rzeczywiste dobro dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 12.07.04, 09:15 kamfora napisała: > sagan2 napisała: > > > prosze udowodnij to. inaczej jest tzw "pustoslowie" > > Co mam udowodnic? ze tak uwazam? zartujesz ze mnie, prawda? uwazaj sobie co chcesz, nie musisz mi tego udowadniac, a nawet tlumaczyc, czy chocby mnie o tym informowac... nie napisalas: wg mnie klaps jest czasem *konieczny* napisalas cos, co ja odebralam jako tzw "prawde absolutna" - ze klaps jest czasem *konieczny*. i poprosilam Cie o udowodnienie tej wlasnie prawdy absolutnej - ze ten klaps jest *konieczny*. bardzo mnie interesuje, co stanie sie z dzieckiem, ktore *nigdy* nie zostalo uderzone - zapewne cos koszmarnego, bo przeciez "klaps jest czasem *konieczny*"... tego dotyczyla moja prosba o udowodnienie. jesli jest to wylacznie twoje prywatne zdanie, to ma mala wartosc, jako argument w ogolnej rozmowie. jesli umiesz swoje zdanie umowtywowac szerzej, ogolniej - zrob to. jak na razie nie zauwazylam zadnego konkretnego arumentu za *koniecznoscia* klapsa! Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 12.07.04, 19:05 sagan2 napisała: > jesli jest to wylacznie twoje > prywatne zdanie, to ma mala wartosc, jako argument w ogolnej rozmowie. Sagan, a czyje zdanie Ty prezentujesz na tym forum? Chciałabym Cię poinformować, że ja, jeśli nie podaję, że cytuję - to wypowiadam się we własnym imieniu. Nie widzę więc powodu na wpisywanie za każdym razem "moim zdaniem" "według mnie", czy coś w tym rodzaju. A to, jak Ty to odbierasz - to już chyba Twój problem? Może warto by nad tym pomyśleć dlaczego odbierasz pewne słowa jako "prawdę absolutną" ? Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 13.07.04, 08:51 czyli nie masz zadnych (oprocz wlasnej opini) argumentow na poparcie stwierdzenia "klaps jest czasem konieczny"? tak myslalam Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 13.07.04, 15:56 sagan2 napisała: > czyli nie masz zadnych (oprocz wlasnej opini) argumentow na poparcie > stwierdzenia "klaps jest czasem konieczny"? > tak myslalam Być może nie chodzi tu o "opinię", lecz o "doświadczenie"? Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 13.07.04, 20:19 Kamfora jest mi bliską osobą, więc cieszy mnie gdy ktoś chce dla niej dobrze. Czemu jednak mam przypisać tyle dobrej woli u Tada w interpretowaniu czyichś słów: tad9 napisał: > Być może nie chodzi tu o "opinię", lecz o "doświadczenie"? Jakiś sekret się za tym kryje, chyba Ci, Ba, zazdroszczę ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 13.07.04, 20:02 sagan2 napisała: > tak myslalam udowodnij to ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Sagan......... 12.07.04, 19:16 Zastanawisz mnie czasami droga Sagan. O ile pamiętam Twoje stanowisko w kwestii aborcji wygląda tak: "uważam, że człowiek istnieje od poczęcia, ale nie chcę narzucać moich poglądów innym, więc gdy kto nie wierzy w to, co ja, nie mnie go oceniać", w tym wątku zdajesz się należeć do obozu zwolenników przeciwników klapsa. Jak to jest, że gotowa jesteś zgodzić się na ZABIJANIE dzieci "z przyczyn społecznych", a tak mocno oburza Cię UDERZENIE dziecka w "celach wychowawczych"? Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: Sagan......... 13.07.04, 08:50 a skad wiesz, do jakiego "obozu" naleze? moze zwyczajnie chce poznac argumenty? i z obozu "bijacego" nie slysze nic bardziej przekonujacego od niczym nie popartego stwierdzenia "klaps jest czasem konieczny"... Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Re: Sagan......... 13.07.04, 15:55 sagan2 napisała: > a skad wiesz, do jakiego "obozu" naleze? > moze zwyczajnie chce poznac argumenty? i z obozu "bijacego" nie slysze nic > bardziej przekonujacego od niczym nie popartego stwierdzenia "klaps jest czasem > konieczny"... Powiedz więc proszę do jakiego obozu należysz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? IP: 195.85.227.* 12.07.04, 09:27 W pełni popieram Cię kamfora. Ten głos w dyskusji dokładnie określa moje zdanie na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 09.07.04, 21:26 kamfora napisała: > Co to takiego właściwie to "mechaniczne wpajanie nawyków"? > O ile wiem - nawyki wpaja się przez przykład (w czynie, nie w opowieści). > Klaps "wychowawczy" jest czasem konieczny. Specjalnie zaczęłam nowy wątek, żeby w tamtym pozostala kwestia bicia/karania/klapsow/ niebicia/niekarania/ nieklapsow. Mechaniczne wpajanie nawykow to nie dzialanie wlasnym przykładem (zresztą sądzę, że to przeważnie raczej teoria), co uczenie i egzekwowanie w sposób metodyczny ('mechanicznie'). Co podobno daje efekt drugiej skóry. Dam przykład: moj syn nie znosił natki, a miał anemię. Wobec tego dostawal zupę i natka była wrzucana na talerz już przed nim stojący, przez mojego męża, jednym zręcznym ruchem. Zrobił się z tego sport, kiedy ta natka w talerzu wyląduje. Aż kiedyś jej zabrakło, a dziecko pyta 'A gdzie natka?' - był serio rozczarowany. Obecnie uwielbia natkę. Czy takie metody sprawdzają się także w innych sprawach? Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 09.07.04, 22:27 empeka napisała: > Mechaniczne wpajanie nawykow to nie dzialanie wlasnym przykładem > (zresztą sądzę, że to przeważnie raczej teoria), co uczenie i egzekwowanie > w sposób metodyczny ('mechanicznie'). Nawyk mycia rąk po skorzystaniu z toalety wpajamy dziecku własnym przykładem. (na zasadzie: pokazuję i omawiam) Nawyk mycia zębów - raczej trudno wpoić inaczej. Nawyk czytania w toalecie - nie inaczej (a kto powiedział, że wpaja się tylko dobre nawyki?) Nie sądzę, żeby "tresura" była tutaj właściwym określeniem. (no, może w przypadku przymuszania do nauki gry na fortepianie aby móc się pochwalić przed znajomymi, jakie to się ma muzykalne dziecko). Zainterersowało mnie Twoje "uczenie i egzekwowanie w sposób metodyczny ('mechanicznie'). " Co oznacza w praktyce "egzekwowanie w sposób metodyczny" gdy dziecko odmawiłoby jedzenia owej nieszczęsnej natki razem z zupą (no, przykładowo ;-)? Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 09.07.04, 22:44 kamfora napisała: > Co oznacza w praktyce "egzekwowanie w sposób metodyczny" gdy dziecko odmawiłoby > jedzenia owej nieszczęsnej natki razem z zupą (no, przykładowo ;-)? No, moje odmawiało i to hałaśliwie! ;-))) Tresura to nieco żartobliwe określenie, ale miałam na myśli właśnie uczenie na zasadzie automatyzmów. Co może mieć złe i dobre strony, właśnie o takie dwie strony medalu mi chodzi. Bo przecież nawyk działania na zasadzie nawykowej może być zgubny, albo nietwórczy, albo odwrotnie - zbawienny. Jak sądzisz? Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ida Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 12.07.04, 23:34 Fatalna.Dzieci mają moralny obowiązek być dziećmi:)))))Tzn.grymasić,pluć nielubianą zupą,rozrzucać zabawki itp.To ich prawo i przywilej zarazem.A nawyki przyjdą same.W końcu dzieci uczą się wszystkiego od "swoich bogów"-czyli nas,rodziców.Jak dziecko widzi,że mama myje zęby ,to znaczy,że jest to dobre i dlatego robi to samo.I w ten właśnie sposób niepostrzeżenie staje się człowiekiem dorosłym:))))Niestety :))))Pozdrawiam wszystkich rodziców.Ida Odpowiedz Link Zgłoś
empeka Re: Tresura dzieci, dobra rzecz ? 13.07.04, 21:41 Gość portalu: Ida napisał(a): > Fatalna.Dzieci mają moralny obowiązek być dziećmi:)))))Tzn.grymasić,pluć > nielubianą zupą,rozrzucać zabawki itp.To ich prawo i przywilej zarazem.A nawyki > przyjdą same. A jednak, a jednak - nic samo nie przychodzi. Na ogół wymaga ciężkiego trudu. Jak za łatwo, to na ogół kryje się za tym pułapka. Jak wiadomo autorytet mamy/taty działa do czasu. Bardzo krótkiego czasu... ;-) Mądre, stare ludy i współcześni nam Włosi pozwalają dzieciom 'na wszystko'... do trzeciego roku życia. Potem coraz więcej obowiązków... aż do emerytury ;-) Odpowiedz Link Zgłoś