tigertiger
28.09.12, 09:46
Najmłodsze klasy są sfeminizowane.(..) W zeszłym roku z ok. 70 tys. dzieci w tryby edukacyjnej machiny rodzice wpuścili ponad 40 tys. dziewcząt i tylko 29 tys. chłopców. Taki rozkład jest stały, niezależnie od regionu kraju. (..) W efekcie zerówki zostały mocno zmaskulinizowane. (...) Doszło do tego, że w niektórych klasach pierwszych zniknęła koedukacja.
(...) Z jednej strony to efekt przewrażliwienia rodziców, którzy chuchają na synów, pozwalając im na więcej – także na późniejszą naukę czytania i pisania. Zdają też sobie sprawę, że w początkowej edukacji przydają się cechy, które stereotypowo przypisuje się dziewczynkom, takie jak pilność i nauka przez powtarzanie regułek. Chłopcy w tym wieku wykazują je rzadko. (...)ewidentnie szkoła faworyzuje takie postawy.
Jak twierdzi Karolina Elbanowska prowadząca akcję „Ratuj maluchy”, do jej fundacji Rzecznik Praw Rodziców docierają dużo częściej sygnały o chłopcach, którzy mają problemy w I klasie, niż o dziewczynkach. Chłopcy przede wszystkim miewają kłopoty z dostosowaniem się do szkolnego rygoru.(...) W badaniu pilotażowym przeprowadzonym przez Instytut Badań Edukacyjnych, w którym wzięły udział dzieci z przedszkoli oraz niewielki procent z pierwszych klas, wyszło, że najmłodsze dziewczynki nieco lepiej piszą, czytają, a nawet liczą niż chłopcy. Jak wynika z innych badań, różnice te później się wyrównują.(...) powielając inne stereotypy – szkoła i rodzice stawiają u chłopców na rozwój umiejętności ścisłych, a u dziewczynek – humanistycznych. W efekcie o obecność dziewcząt na politechnikach walczyć trzeba przez kampanie medialne.
serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/650688,szescioletnia_corka_pojdzie_do_szkoly_szescioletni_syn_bawi_sie_w_przedszkolu.html
I w ten sposób mamy dziś w szkołach do czynienia z dyskryminacja obojga płci i utrwalanie szkodliwych stereotypów. oh MEN!