Urazy, urazy, tendencyjne czytanie

22.07.04, 12:09
Szanowna Jendzo!
Nie zależało mi nigdy, żeby Ci dokuczyć.
Nie mam też dużo cierpliwości, więć zwykle pisuję skrótowo, co - czasem - może być
odebrane jako agresja. Jednak Ty doprawdy przesadzasz, a ja spróbuję wyjaśnić dlaczego.

Zaczęłam Cię rozpoznawać po ataku dziwnie gwałtownym na mnie, gdzie użyłaś słowa
chamstwo i jeszcze innych paskudnych określeń, równocześnie powołując się na własny
katolicyzm. Po prostu nie odpowiedzialam (ale coś sobie o Tobie pomyślałam). Potem
pisywalaś jeszcze sporo, na przemian merytorycznie lub gwaltownie, emocjonalnie w tonie
obrażalskim i wrednowatym. Ten przekładaniec też niepokoi.

Teksty tej drugiej kategorii zachęcają do złośliwych odpowiedzi. Złośliwość sama w sobie nie
jest dowodem chamstwa, wulgarności, niedelikatności, jak niesłusznie sądzisz. Często nią
szafują (ale nie wobec Ciebie) różne cenione przez Ciebie osoby, ale wtedy nie reagujesz - nie
ma potrzeby, prawda?
Złośliwość jest odruchem satyrycznym u ludzi z poczuciem humoru. Na ogół, jak myślę.

Bywają inne powody złośliwości, Twój rodzaj bym widziała w takim świetle zadawnionych
urazów, a to dlatego że (cytuję):

<<Bo poczulam sie
autentycznie dotknieta w samo centrum mnie. A przeciez nie o to chodzi...
NO to postanowilam nauczyc sie, jak brac udzial w pyskowkach, zarazem sie tym
nie przejmujac, he, he... Na miotle? Dobra, moze byc i miotla:)))!
Zeby bylo smieszniej, osoba mnie tam odsylajaca sama sobie swiadectwo
daje...hm, oczywiscie tego tez nie-zauwazajac... BO to taka polityka zyciowa:
nie widziec.>>

Wydaje mi się, że osoba, która doznała jakichś krzywd, jak się sama określasz, może mieć
poważne problemy z rozpoznaniem intencji innych ludzi, może być przewrażliwiona na
własnym punkcie, może wreszcie miotać się między wściekłością a racjonalnym
rozpoznaniem sytuacji.
Gdyby było inaczej niż tu opisuję (w zarysie), to nie jątrzyłabyś pisząc post, w którym
PODOBNO się odsłaniasz.

Nawet taki passus:
<<Nigdy nie pytalam nikogo, czy sie wyskrobal. A zdarzylo mi sie wiele razy
slyszec ot tak, na zasadzie 'uderz w stol', ze 'ja tego nie zrobilam i nie
zrobie, ale bede bronic prawa innych do...'. Bzdura. Podtekst bowiem jest
oczywisty i jednoznaczny. NIestety:(.>>
Przecież to jawna, pozamerytoryczna DIFFAMATION. Nie do udowodnienia, ale do jątrzenia.

Mam jakieś przeczucie, że nie chesz wcale rozmawiać z obozem przewników ideowych, lecz
chcesz ich zmiażdżyć. Nie lubię iść na przemiał, czy Cię to dziwi?

Tym razem nie żartowałam, ani nawet nie byłam złośliwa - piszę co myślę.
    • jendza1 Empeko 22.07.04, 12:44
      Przeczytalam z wielka uwaga Twoj watek zalozycielski
      i musze powiedziec, ze zrobil na mnie wrazenie:).
      Jeszcze na tym forum nie zostalam poddana takiej
      'psychoanalizie' i to przez osobe, ktora mnie bodaj
      na miotle wczesniej odeslala...

      Czy Twoje zajmowanie sie moim 'przypadkiem' mam rozumiec,
      jako akces do wspolnego latania? No to witaj w niebie:))) (piekle?:)))?

      No i jeszcze nikt nie zalozyl specjalnie dla mnie watku:).

      Czuje sie zatem wyrozniona podwojnie:)))!

      A tak juz poza zartami.
      Proponuje Ci rzecz nastepujaca: wroc do tych naszych - pozal sie Boze -
      wymian zdan najpozniej, jak sie da, ale nie wczesniej, niz za dwa tygodnie.
      I - jesli jestes uczciwa, jak zdajesz sie deklarowac - popatrz uczciwie
      na przebieg tych rozmow.

      MOze cos dostrzezesz?

      Pozwol tymczasem, ze Twoim wzorem nie odesle CIe ani do srodkow komunikacji
      miejskiej, ani tez nie zrobie Ci bardziej lub mniej subtelnej psychoanalizy,
      a to po prostu dlatego, ze nijak nie daje sobie prawa wypowiadac sie o Twoich
      uwarunkowaniach oraz emocjonalnosci - jako osoby.

      Jedyne, co moge, to dostrzec na przyklad chamstwo w wypowiedziach, brak wiedzy
      czy umiejetnosci przyznania sie do bledu. To jednak demonstruje bezposrednie
      napisany przez Ciebie tekst.
      A o przyczynach takiego Twojego sposobu bycia na forum wypowiadac sie nie bede -
      w przeciwienstwie do Ciebie, bo to po prostu tanie i bezpodstawne
      psychologizowanie.

      Nie wiem tez, po co caly ten watek - nie wyobrazam sobie,
      by nasi wspolforumowicze, ci myslacy, mieli ochote tracic czas
      nie tylko na pisanie, ale nawet i chocby na czytanie
      o podlozu psychicznego niezrownowaznia jendzy, ktore zdajesz
      sie pracowicie w swoim watku udowadniac.

      Nie przewiduje zatem zadnej innej mojej wypowiedzi w tym watku, jak mozesz
      sie latwo domyslec.
      No, chyba ze za pare tygodni przedstawisz jakas korekte swojej opinii na temat
      wlasnych wypowiedzi? Albo moich?
      Dystansu Ci trzeba, Empeko, dystansu...

      Milego dnia
      j.

      • empeka Beznadziejny przypadek 22.07.04, 13:16
        Rezygnuję z wymiany zdań.
        Do "psychologizowania" sama zaprosilaś, pisząc o sobie. Należało się powstrzymać.
        A o chamstwie znowu bredzisz, więc dajmy sobie spokój. jesteś nieuleczalna.
        • jendza1 Empeko, Empeko, 22.07.04, 13:19
          a czego, Twoim zdaniem, jest przejawem Twoj ostatni post?

          pzdr
          j
Pełna wersja