co na to feministki?

26.07.04, 23:53
"Sądzę więc, że ważną rolę odgrywa tradycyjnie silna u nas pozycja kobiet. W
kulturze polskiej pozycję kobiet kształtował m.in. wzór kobiety matki, kult
maryjny, ich wyjątkowa rola podczas wojen i powstań. Dziś polskie kobiety
lepiej radzą sobie ze stresami, są przedsiębiorcze [z ostatniego raportu
Banku Światowego wynika, że Polska ma najwyższy w Europie odsetek
samozatrudnienia wśród kobiet - red.]. "

to z artykulu o samobojstwach, polki popelniaja ich znacznie mniej niz
polacy, a pani profsor tlumaczy czemu

czy pani profesor reprezentuje fallocentryczny, patrirchalnoopresywny i
heteronormatywny system? stad jej slowa?


    • Gość: Ewax Re: co na to feministki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 01:02
      "Zapomniałeś" zacytować ten framgent, gdzie pisze, że "W przypadku samobójstwa
      trudno mówić o jednej konkretnej przyczynie. Na ogół wywołuje je zbiór wielu
      czynników, choć jakieś konkretne zdarzenie może być kroplą, która przepełnia
      czarę goryczy."
      A także: "Bo jeśli mężczyzna np. nie ma pracy, nie może utrzymać rodziny, to co
      mu zostaje? Rola męska w naszej kulturze raczej nie przewiduje możliwości
      spełnienia się np. na polu rodzinnym... - U nas inaczej wychowuje się
      dziewczynki, a inaczej chłopców - dziewczynka niekoniecznie musi pracować, może
      zwyczajnie być matką, robić jeszcze inne rzeczy. A chłopcu nie wolno płakać, ma
      być macho."
      Czyzby daltego, ze pierwszy wskazuje ze nie trudno o jednoznaczne werdyksty i
      osoądy - a drugi, że skończenie z tradycyjnym, czesto uwazanym za 'jedynie
      słusznym' wychowaniem chłopca wyjdzie mu na dobre?
      • monikaannaj Re: co na to feministki? 27.07.04, 09:57
        A kto właściwie ciągle wychowuje tak tych chłopców? Dlaczego uciskane w roli
        kury domowej kobiety wychowują synów na mężów kolejnych kur domowych?
        • e_wok Re: co na to feministki? 27.07.04, 10:23
          A co to za rodzina, w ktorej tylko matka wychowuje dziecko? Chyba jakas
          patologiczna!
          • monikaannaj Co to za rodzina? 27.07.04, 11:27
            • monikaannaj Re: Co to za rodzina? 27.07.04, 11:32
              Jeszcze raz: Myślę że typowa. Ciągle najczęściej to matka wychowuje dziecko,
              nawet gdy pracuje zawodowo spędza z nim więcej czasu. No a oczywiście poza
              matką jest jeszcze PANI przedszkolanka i PANI nauczycielka - też wychowują...
              • e_wok Re: Co to za rodzina? 27.07.04, 11:46
                A ja nadal uwazam, ze w takim modelu rodziny jest cos nie tak. Matka, ktora
                odreagowuje jakies swoje frustracje (np. jak wspomnialas, bycie "kura domowa",
                a ja bym jeszcze dorzucila meza pracoholika, ktory jest ciagle w delegacji,
                zreszta powodow frustracji moze byc calkiem sporo) poprzez wychowywanie syna na
                maminsynka i robienie z niego krolewicza to nie jest zjawisko normalne. Moze to
                jest czesto spotykane, ale normalna relacja bym tego nie nazwala.
        • anka-drzew Re: co na to feministki? 28.07.04, 10:50
          Bardzo trafna uwaga. skoro ktos uwaza, ze to głównie kobieta wychowuje dziecko,
          a z drugiej strony takiej osobie przeszkadza społecznie przypisana męzczyznie
          rola-zarabia, czasem wynosi smieci, to on prowadzi samochód... wierutne bzdury.
          Niestety ciagle funnkcjonują. Przeciez mozna to zmienic. jesli jako rodzice
          bedziemy wychowywac dzieci na osoby odpowiedzialne, samodzielne, pewne siebie-
          stawiajmy im wymagania, wyznaczajmy równe obowiązki niezaleznie od płci. O
          gotowanie, sprzątanie, zmywanie i dziesiatki nieistotnych spraw(w opinii
          niektórych mężczyzn) przeciez chodzi. O to toczą się domowe boje.Bądzmy madrymi
          rodzicami, a nasze latorosle beda tworzyc partnerskie związki- tyle wolnosci
          (przyjemnosci)ile odpowiedzialnosci(realnie stawianych wymagań)-cytat p.dr
          Ziarko.Zawsze jak spotykam fajnego faceta, wiem, że to jaki jest, to zasługa
          madrosci jego rodziców. Pozdrawiam
    • Gość: julia68 faceci do domu, do garów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 10:56
      Panowie powinni siedzieć w domach i zajmowac się wychowywaniem dzieci, a panie
      powinny pracować i zarabiać na utrzymanie rodziny. OK, so far so good.
      Ale czy Wy, drogie forumowiczki, nie uważałybyście takiego pana/partnera
      życiowego/męża za życiowego nieudacznika, ofermę, itp.?

      Jakie jest Wasze wyobrażenie mężczyzny? Czy to ktoś, kto Was w razie czego
      obroni?

      Julia
      • e_wok W razie czego konkretnie? nt 27.07.04, 11:00

        • Gość: julia68 w razie napadu, np. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:36
          • e_wok Ale oso chodzi...? 27.07.04, 13:29
            jaka dostrzegasz zaleznosc pomiedzy tym, ze facet potrafi zajmowac sie dziecmi,
            ugotowac obiad, albo tym, ze slabo zarabia a umiejetnoscia przeciwstawienia sie
            trzem dresom z motylkami w dloniach, ktorzy chca ci zabrac kolczyki?
            Jakas dziwna ta wizja meskosci.
            • Gość: julia68 Re: Ale oso chodzi...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 15:18
              Fakt, głupio to ujęłam :)
              Ale odkladajac na bok kwestie obrony przed napastnikiem - czy bylabys w stanie
              przyjac na siebie role osoby utrzymujacej cala rodzine? Czy nie uwazasz, ze to
              ON w wiekszym stopniu, niz ONA powinien zajmowac sie "zarabianiem na dom"?
              A jesli wolalabys zarabiac i zostawic meza w domu - czy naprawde w pewnym
              momencie nie patrzylabys na niego wilkiem?

              Tak sobie gdybam...

              Julia
              • Gość: ggigus Re: Ale oso chodzi...? IP: 5.3R2D* / *.lrz-muenchen.de 27.07.04, 15:22
                'Julio, nie kazda kobieta uwaza, ze ON powinien sie zajac zarabianiem na dom.
                Nawet jesli Ty tak uwazasz, ze ON powinien i chetnie siedzisz w domu (choc
                raczej przypuszczam, ze jestes mezczyzna), musisz pamietac o tym, ze inne
                kobiety maja prawo do innych pogladow dot. rodziny, zarabiania itp. i , ba!,
                inne kobiety maja prawo do realizacji tych pogladow
                pozdrawiam
                • Gość: julia68 giggus, zlituj się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 10:27
                  Skąd przypuszczenie, że jestem facetem!? Kurczę, już ktoś mi tu przyczepiał
                  męskie narządy - to byłaś Ty?

                  Czy mam założyć osobny wątek, żeby wszystkie zainteresowane osoby mogły
                  przeczytać, że jednak - mimo wszystko - JESTEM KOBIETĄ? Szkoda, że jesteś w
                  Niemczech. Mogłybyśmy się np. spotkać - wiesz, jak zobaczysz, to uwierzysz.

                  Zresztą - trudno karmić piersią, będąc mężczyzną, nie sądzisz? :)

                  Czy do takich poglądów, jakie mam, muszę być facetem?
                  Oczywiście, że szanuję poglądy innych, ale mogę też wyrażać swoje zdanie.
                  Gdybym siedziała cicho, nie byłoby dyskusji, prawda?
                  No i nie dostąpiłabym wątpliwego zaszczytu zmiany płci :)

                  Pozdrawiam,

                  Julia
                  • sagan2 Julia... 28.07.04, 10:41
                    ... wiesz, ze zmiana plci wcale nie musi byc taka straszna...

                    ponoc kazdy mezczyzna chcialby wiedziec, jak to jest doswiadczac wielokrotnego
                    orgazmu, a kazda (?) kobieta chcialaby umiec (higienicznie...) sikac na
                    stojaco... :)
              • e_wok To zalezy 27.07.04, 15:36
                Nie znam ani jednej pary, w ktorej maz niezarabiajacy przejmuje obowiazki
                stereotypowo przypisywane kobietom tylko: albo walkoni sie pod pozorem
                rozkrecania wlasnej firmy (od dwoch lat stan constans, zadnych dochodow,
                zadnego postepu) albo nie rozkreca firmy tylko "jest na wychowawczym",z tym, ze
                dziecko juz dawno do przedszkola chodzi (od 8 do 16), a od zony wracajacej z
                pracy oczekuje, ze ona w te pedy rzuci sie do domowych obowiazkow, ktorych on
                przez caly dzien nie ruszyl. To sa sytuacje zaobserwowane u znajomych. TAKIEGO
                meza nie chcialabym miec, ale watpie tez, ze sie znajdzie mezczyzna, ktory
                chcialby miec TAKA zone. Bo kto chce bez konca utrzymywac pijawke?
      • Gość: Messa Re: faceci do domu, do garów! IP: 212.160.172.* 27.07.04, 11:30
        > Panowie powinni siedzieć w domach i zajmowac się wychowywaniem dzieci, a
        > panie powinny pracować i zarabiać na utrzymanie rodziny.
        Kto to napisał? Na podstawie badań można antomasit wnioskować, że wychowywanie
        wg modelu "Panie powinni siedzieć w domach i zajmowac się wychowywaniem dzieci,
        a panowie powinny pracować i zarabiać na utrzymanie rodziny" ma negatywne
        skutki.
        • Gość: julia68 Re: faceci do domu, do garów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:39
          OK, podaj mi namiary na wyniki takich badań. Chętnie się douczę. Kto
          przeprowadził te badania, może je znajdę w Internecie.

          Julia
          • Gość: Messa Re: faceci do domu, do garów! IP: 212.160.172.* 27.07.04, 14:09
            Mam oczywiście na myśli komentowany artykuł, a zwłaszcza cytat zamieszczony
            tutaj w 2. poście. Wg profesor Jarosz, dla męzczyzn, wychowanych tak, by byli
            silni, macho i zarabiali na rodzinę, bezrobocie jest silnym czynnikiem
            suicydogennym.
      • Gość: sol_bianca Re: faceci do domu, do garów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:16
        > Ale czy Wy, drogie forumowiczki, nie uważałybyście takiego pana/partnera
        > życiowego/męża za życiowego nieudacznika, ofermę, itp.?
        Nie. Takiego co zarabia, podczas gdy żona siedzi w domu, też nie. Jakoś się
        składa, że mam inną definicję ofermy (nieumiejętność zrobienia sobie nawet
        kanapki, czy przysłowiowe przypalanie wody na herbatę mieści się w tej definicji).
        A czemu facet siedzący w domu ma być ofermą, a kobieta siedząca w domu - nie?

        > Jakie jest Wasze wyobrażenie mężczyzny? Czy to ktoś, kto Was w razie czego
        > obroni?
        Mężczyzna fajny ma być ;) obronić się potrafię sama, chociaż faktycznie
        wolałabym nie musieć jeszcze bronić jego. Ale wizji słabej kobietki wspartej na
        ramieniu napakowanego testosteronem samca mówię nie.
Pełna wersja