gabbik
27.07.04, 13:42
Feministki walczą o równouprawnienie kobiet, równość szans dla kobiet. Czy
tak? Jeśli tak: nasuwa mi się pytanie, czy to jest w ogóle możliwe do
uzyskania. Jeśli nawet stworzymy idealne prawo gwarantujące taką równość,
tępiace wszelkie oznaki niesprawiedliwości, to wciąż coś będzie nie tak.
Weźmy taki przykład. Kobietka 30 lat, dobry zawód, dobre stanowisko, dobra
płaca i wychodzi za mąż, rodzi dziecko i co dalej? Po paru miesiącach
macieżyńskiego wraca do pracy. I jak wygląda jaj dzień. Pobudka 5 rano, by
zdążyć się ubrać i zrobić śniadanie zanim obudzi się dziecko. W oczekiwaniu
na przyjscie opiekunki (8:30), godzi zabawę z dzieckiem i przygotowanie
posiłku dla dziecka na cału dzień. Potem ma czas na pracę :). Ale nie może
zostać dłużej w pracy jeśli tego wymaga sytuacja, bo przecież trzeba zwolnić
opiekunkę (18:00). I nie może poczytać po godzinach nowinek branżowych, bo po
powrocie dziecko nie pozwoli jej na to, a jeszcze powinna przygotować obiad.
Więc nici z awansu, awans jest dla tych którzy wykazują pełne zaangazowaie w
życie zawodowe i rozwijają się. I nie chodzi o to, że nasza kobietka jest
dyskryminowana bo jest kobieta, lecz o to że ona nie ma szans (=czasu)by
zasłużyć na awans. Idźmy dalej: 20:00 wraca z pracy mąż naszej kobietki, ona
jednoczesnie próbuje umyć, uśpić dziecko i podać obiad mężowi. Wreszcie o
21:30 dziecko idzie spać, można więc w spokoju zrobić coś w domu.
I teraz końcowe pytanie: Czy o takie równouprawnienie walczyły feministki?
Czy prawne regulacje mogą tu coś pomóc? Raczej wątpie. Na pewno dużo jest do
zrobienia w sferze wychowania dzieci, by przyuczone do równego pełnienia
domowych obowiązków nie tworzyły rodzin w których panuje taki model jak w
naszym przykładzie. Ale niestety myślę, że i to nie rozwiąże problemu. To
kobiety rodzą dzieci, a to nawet przy bardzo dobrym partnerstwie w rodzinie
zrzuca na ich barki znacznie większy ciężar niż na barki męża. Może więc
walka o prawo do pracy dla kobiet była błędem? Dodała tylko kobietom
obowiazków. Może trzeba było walczyć o coś zupełnie innego? Ale o tym już w
innym poście niebawem...