granice feminizmu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 20:31
Dziewczyny gdzie dla was zaczyna się feminizm. Przecież ma różne oblicza i
feministką jest się z różnych powodów. Ja zostałam tak wychowana. A wy?
    • tad9 Re: granice feminizmu 03.08.04, 21:50
      Gość portalu: mona napisał(a):

      > gdzie zaczyna się feminizm.

      Feminizm, zaczyna się tam, gdzie kończy się zdrowy rozsądek.
      • kochanica.francuza Re: granice feminizmu 03.08.04, 21:55
        tad9 napisał:

        > Gość portalu: mona napisał(a):
        >
        > > gdzie zaczyna się feminizm.
        >
        > Feminizm, zaczyna się tam, gdzie kończy się zdrowy rozsądek.
        Kolega tad9 jak zwykle rzeczowy i uzbrojony w konkretne argumenty.;-)))))
        • tad9 Re: granice feminizmu 03.08.04, 22:02
          kochanica.francuza napisała:


          > Kolega tad9 jak zwykle rzeczowy i uzbrojony w konkretne argumenty.;-)))))

          Pożądasz konkretów? Proszę bardzo. Oto do czego prowadzi feminizm:

          info.onet.pl/959337,16,item.html
          info.onet.pl/959418,12,item.html
          info.onet.pl/959126,12,item.html
          • Gość: mona Re: granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:07
            Nie jestem przekonana. Konkrety. Konkrety.
          • Gość: ??? Re: granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 19:54
            Mont Blanc, zwierzę w Cieszynie i pirania w basenie ? któs widzi związek ?

            > info.onet.pl/959337,16,item.html
            > info.onet.pl/959418,12,item.html
            > info.onet.pl/959126,12,item.html
          • kochanica.francuza Re: granice feminizmu 04.08.04, 19:59
            tad9 napisał:

            > kochanica.francuza napisała:
            >
            >
            > > Kolega tad9 jak zwykle rzeczowy i uzbrojony w konkretne argumenty.;-)))))
            >
            > Pożądasz konkretów? Proszę bardzo. Oto do czego prowadzi feminizm:
            >
            > info.onet.pl/959337,16,item.html
            > info.onet.pl/959418,12,item.html
            > info.onet.pl/959126,12,item.html

            Jasne tad.Za to tradycyjne wartości prowadzą do ogólnego pokoju i milości na
            świecie.
            Nie chce mi się czytać tych linków - znając ciebie są tam same bzdury.
            • Gość: trevik Re: granice feminizmu IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.04, 20:40
              BTW zabrzmialo to tak, jak gdyby tradycyjne wartosci byly najbardziej obrzydliwa
              rzecza na tym swiecie.
              • kochanica.francuza Re: granice feminizmu 04.08.04, 21:37
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > BTW zabrzmialo to tak, jak gdyby tradycyjne wartosci byly najbardziej obrzydliw
                > a
                > rzecza na tym swiecie.
                Eeee ,przesadzasz.
          • kochanica.francuza Zatem feminizm prowadzi do: 04.08.04, 21:41
            efektu cieplarnianego, gryzienia przez piranie (piranie - wyznawczynie
            tradycyjnych wartości nie gryzą) oraz ukąszeń węży.
            Wiadomo,że przed pojawieniem się feminizmu nie istniały jadowite węże, efekt
            cieplarniany oraz gryzące piranie...
        • Gość: mona Re: granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:02
          to gdzie kończy się ten zdrowy rozsądek? Precyzyjnie. Jakie zachowania kobiet
          uważasz za feministyczne.
          • Gość: bezdenny Re: granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:13
            Gość portalu: mona napisał(a):

            > to gdzie kończy się ten zdrowy rozsądek? Precyzyjnie. Jakie zachowania kobiet
            > uważasz za feministyczne.
            Tad juz napisał: chuchanie na Mont Blanc, wpuszczanie piranii do fontann w
            HongKongu i wprowadzanie jadowitych gadów do ekosystemu Cieszyna i okolic.
            A na serio: na czym polegało wychowanie w Twoim domu skoro rzuciło Cie w
            ramiona ideologii feminizmu?
            • tad9 Re: granice feminizmu 03.08.04, 22:17
              Gość portalu: bezdenny napisał(a):


              > Tad juz napisał: chuchanie na Mont Blanc, wpuszczanie piranii do fontann w
              > HongKongu i wprowadzanie jadowitych gadów do ekosystemu Cieszyna i okolic.

              Dokładnie tak! Czyż feministki nie wzywają, by w walce z racjonalnym
              patriarchatem sięgac po irracjonalizm?
              • Gość: bezdenny Re: granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:31
                tad9 napisał:

                Dokładnie tak! Czyż feministki nie wzywają, by w walce z racjonalnym
                > patriarchatem sięgac po irracjonalizm?
                patriarchat nie jest racjonalny. Feministki chciałyby zastapić jeden głupi
                porządek, drugim jeszcze głupszym.
                • kochanica.francuza Re: granice feminizmu 04.08.04, 20:02
                  Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                  > tad9 napisał:
                  >
                  > Dokładnie tak! Czyż feministki nie wzywają, by w walce z racjonalnym
                  > > patriarchatem sięgac po irracjonalizm?
                  > patriarchat nie jest racjonalny. Feministki chciałyby zastapić jeden głupi
                  > porządek, drugim jeszcze głupszym.
                  A co ty proponujesz?
                  Poza tym matriarchat w praktyce daje lepsze skutki niż patriarchat - np.nikt nie
                  głoduje,nie zyje w nędzy.
                  Więc chyba epitet "jeszcze głupszy" odnosi się nie do tego systemu.
                  • Gość: bezdenny Re: granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 13:42
                    kochanica.francuza napisała:

                    > Poza tym matriarchat w praktyce daje lepsze skutki niż patriarchat - np.nikt
                    ni
                    > e
                    > głoduje,nie zyje w nędzy.
                    > Więc chyba epitet "jeszcze głupszy" odnosi się nie do tego systemu.

                    owszem - epitet jeszcze głupszy odnosi się do feminizmu, czy też jak wolisz
                    matriarchatu. Pokaż mi gdzie w praktyce matriarchat daje lepsze skutki. nędza i
                    głód to nie wynik patriarchatu, tylko zupełnie iinych spraw.
      • apetyt_na_zycie Re: granice feminizmu 04.08.04, 08:48
        O, jak miło... Odezwała się najczęściej pisująca dziewczyna na forum. Zawsze
        gotowa na wezwanie.. Od dziś mówić na ciebie "tadzia"?
      • bobofruit99 Re: granice feminizmu 06.08.04, 17:10
        Ależ tad9 ma absolutną rację - feminizm zaczyna się tam gdzie kończy się zdrowy
        rozsądek. Tyle, że prawdopodobnie odmiennie wartościujemy oddalenie od zdrowego
        rozsądku. Dla mnie common sens jest największym złem, największym wrogiem i od
        razu napiszę, że takie stanowisko w najgłebszym pokładzie jest absolutnie
        irracjonalne. Jak każde.
        Jednak, gdzie kończy się common sens, tam zaczyna się myślenie. A powoływanie
        się na to, że coś jest racjonalne (czyli dobre) bądź irracjonalne (czyli złe) ma
        bardzo krótkie nogi i świetnie pasuje do brylowania na forum, ale już nie do
        poważnego namysłu, bo opozycja racjonalne-irracjonalne jest najbardziej
        zdyskredytowaną opozycją w filozofii (myśleniu) naszych czasów.
    • Gość: mona Re: granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:23
      Moi rodzice zawsze dzielili ze sobą obowiązki. Mama nigdy nie była kurą domową
      zawsze miała swoją prace i hobby. Zawsze podejmowali razem decyzje i jak
      byłyśmy starsze (mam siostre) to konsultowali je z nami. Wykształcili nas i
      powtarzali że zawsze mamy mieć własne pieniądze i mamy być niezależne. Tata
      zainteresowała nas polityką, historią i teraz na partnerki do dyskusji. Z
      antyfeminizmem spotkałam się dopiero poza domem i na początku nie wieżyłam że
      jest aż tak źle. Już jako dorosła osoba zapytałam się mamy czy jest feministką
      i odpowiedziała mi że tak.
      • Gość: Nina Granice feminizmu IP: *.dial.pl 03.08.04, 22:48
        Mona, u mnie w domu też tak było. Tyle że ja jestem np. przeciwniczką aborcji,
        więc feministki raczej mnie nie przyjmą;)Postanowiłam więc nigdzie się nie
        zapisywać i starać się w życiu żyć w zgodzie z sobą. Banalne, prawda?
        • ardzuna Re: Granice feminizmu 03.08.04, 23:45
          Gość portalu: Nina napisał(a):

          > Mona, u mnie w domu też tak było. Tyle że ja jestem np. przeciwniczką
          aborcji,
          > więc feministki raczej mnie nie przyjmą;)Postanowiłam więc nigdzie się nie
          > zapisywać i starać się w życiu żyć w zgodzie z sobą. Banalne, prawda?

          Ja też jestem generalnie przeciwniczką aborcji, i też sie nigdzie nie zapisuję,
          bo nie muszę - ale uważam się za feministkę.
        • apetyt_na_zycie Re: Granice feminizmu 04.08.04, 08:50
          Bycie feministką na szczęście nie zmusza do zapisywania się gdziekolwiek:)) Ani
          do popierania aborcji, ani do popierania jej zakazu. Feminizm dotyczy praw, nie
          zniewolenia...
          W moim przypadku było zwyczajnie... Jak się jest kobietą i myśli, nie można nie
          być feministką :))
          • Gość: mona Re: Granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 09:22
            Bo bycie feministką nie sprowadza się tylko do kwesti aborcji. Sama jestem za
            liberalną ustawą. I nie poto aby zaraz zajść w ciąże i szybko ją usunąć. Obecna
            ustwa jest zła ale to jest moje zdanie. Ale feminizm to coś więcej.
            Jestem nowa na forum ale zauważyłam że przeciwnicy (tzn panowie antyfeminiści )
            nie dyskutują tylko coś bełkoczą. Czy tak jest zawsze?
            • apetyt_na_zycie Niestety, zawsze. 04.08.04, 12:38
              Al;e na szczęście bywają tu też panowie - nieantyfeminiści i grono całkiem
              mądrych kobiet;))
            • Gość: Nina Re: Granice feminizmu IP: *.dial.pl 04.08.04, 19:15
              Gość portalu: mona napisał(a):

              > Bo bycie feministką nie sprowadza się tylko do kwesti aborcji.

              Wiem o tym. Ale ja mam akurat do aborcji zupełnie odmienne podejście. Zakładam
              że człowiekiem jest się od momentu poczęcia. Uważam również że płód nie jest
              własnością kobiety. W związku z tym wydaje mi się że dzieci poczęte (wiem że
              nie lubicie tego określenia, ale mi trudno bez niego pisać) wymagają ochrony,
              tym bardziej że są bezbronne. W moim przekonaniu należą one do swego rodzaju
              mniejszości, są dyskryminowane, podobnie jak homoseksualiści w naszym kraju.

              Czy z takimi poglądami mogę mówić o sobie "feministka"?
              • Gość: mona Re: Granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 19:26
                Jeżeli o mnie chodzi to tak. Nie cierpię wpisywania kogoś w sztywne ramy.
                Poglady feministyczne chyba na tym się nie kończą? Nie należe do żadnej
                organizacji femnistycznej bo zajmuję się zarabianiem (też feministycznie:) ale
                może kiedyś.
              • Gość: trevik Re: Granice feminizmu IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.04, 19:46
                Oczywiscie, Ty mozesz z takimi pogladami nazwac sie feministka. Ja jednak gdybym
                mial takie poglady w kwestii aborcji (a w sumie je mam) nie musialbym wiecej o
                sobie pisac a jestem prawie pewien, ze bylbym w tym momencie juz uwazany za
                antyfeministe.
                • Gość: mona Re: Granice feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 19:53
                  A jesteś antyfeministą?
                  • Gość: trevik Re: Granice feminizmu IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.04, 20:38
                    Zalezy co przez to rozumiec - jest kilka definicji.

                    Problem w tym, ze pod feminizm naciaga sie tak wiele, ze o ile okreslajac siebie
                    feministka (feminista) przynajmniej na tym forum mozna miec poglady zroznicowane
                    to w momencie gdy okresle sie jako antyfeminista bede potraktowany tak, jak
                    gdybym byl przeciwko wszystkiemu, w co wierza feministki.

                    Kiedys sie tak okreslilem (zgodnie z jedna z definicji) i to podtrzymuje.

                    Po prostu wiele z pomyslow firmowanych przez feministki jest dla mnie nie do
                    zaakceptowania przy czym obecnie panuje taki sposob patrzania na wrogow pewnych
                    idei uwazanych za nowoczesne, ze strach sie bac.
                    Lansuje sie niby wolnosc do wlasnych racji, ale w sumie tej wolnosci jest coraz
                    to mniej a brak akceptacji (nie tolerancji, bo z sama tolerancja jako taka az
                    tak zle nie jest) do pewnych pomyslow jest niemalze zbrodnia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja