Gość: Zły Wilk
IP: *.crowley.pl
16.08.04, 21:23
Jeden z komentarzy do artykułu "Wojna płci":
kiosk.onet.pl/charaktery/1,65,8,6088495,21543982,1040127,0,forum.html
Droga Feministko!
Ja też kiedyś tak myślałam, dziś po latach zmieniłam zdanie.
Każdy spektakl kiedyś się kończy, publiczność opuszcza widownię, światła
gasną a Ty, jako nawet gwiazda wieczoru musisz udać się do garderoby i
zrzucić maskę. Wychodzisz na ulicę i widzisz ludzi spieszących do domu i
zajętych wyłaącznie swoimi sprawami. Oni Ciebie nie poznają, tej gwiazdy
sceny / życiowej /. A Ty wracasz do pustego domu i
... Rzucasz się na łóżko i płaczesz, bo wokół jest pustka i pustka. Po pewnym
czasie spektakl schodzi z afisza i Twoja wielka rola zostaje zapomniana, na
scenie rozgrywają się inne scenariusze, ale bez Ciebie. Bo widzisz, każda
rola to tylko Twoje 5 minut, a potem pustka. Wykasowałaś sobie wszystkich
walką i maską, którą założyłaś. Uświadamiasz sobie ,że przegrałaś. I
co,będziesz walczyc dalej? Oni wcale Ciebie nie będą chcieli. Przegrałaś
życie, ale to uświadomisz sobie zbyt późno. Taki jest mo niestety życiorys.
Pozdrawiam.
~kiedyś wielka aktorka, 2004-08-16 10:02