przestroga dla feministek

IP: *.crowley.pl 16.08.04, 21:23
Jeden z komentarzy do artykułu "Wojna płci":

kiosk.onet.pl/charaktery/1,65,8,6088495,21543982,1040127,0,forum.html
Droga Feministko!
Ja też kiedyś tak myślałam, dziś po latach zmieniłam zdanie.
Każdy spektakl kiedyś się kończy, publiczność opuszcza widownię, światła
gasną a Ty, jako nawet gwiazda wieczoru musisz udać się do garderoby i
zrzucić maskę. Wychodzisz na ulicę i widzisz ludzi spieszących do domu i
zajętych wyłaącznie swoimi sprawami. Oni Ciebie nie poznają, tej gwiazdy
sceny / życiowej /. A Ty wracasz do pustego domu i
... Rzucasz się na łóżko i płaczesz, bo wokół jest pustka i pustka. Po pewnym
czasie spektakl schodzi z afisza i Twoja wielka rola zostaje zapomniana, na
scenie rozgrywają się inne scenariusze, ale bez Ciebie. Bo widzisz, każda
rola to tylko Twoje 5 minut, a potem pustka. Wykasowałaś sobie wszystkich
walką i maską, którą założyłaś. Uświadamiasz sobie ,że przegrałaś. I
co,będziesz walczyc dalej? Oni wcale Ciebie nie będą chcieli. Przegrałaś
życie, ale to uświadomisz sobie zbyt późno. Taki jest mo niestety życiorys.
Pozdrawiam.

~kiedyś wielka aktorka, 2004-08-16 10:02



    • magic00 Re: przestroga dla feministek 16.08.04, 21:26
      strasznie straszne, że aż strach się bać
    • kochanica.francuza Re: przestroga dla feministek 16.08.04, 22:51
      Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

      > Jeden z komentarzy do artykułu "Wojna płci":
      >
      > <a
      href="kiosk.onet.pl/charaktery/1,65,8,6088495,21543982,1040127,0,forum.html"
      target="_blank">kiosk.onet.pl/charaktery/1,65,8,6088495,21543982,1040127,0,forum.html</a>
      > Droga Feministko!
      > Ja też kiedyś tak myślałam, dziś po latach zmieniłam zdanie.
      > Każdy spektakl kiedyś się kończy, publiczność opuszcza widownię, światła
      > gasną a Ty, jako nawet gwiazda wieczoru musisz udać się do garderoby i
      > zrzucić maskę. Wychodzisz na ulicę i widzisz ludzi spieszących do domu i
      > zajętych wyłaącznie swoimi sprawami. Oni Ciebie nie poznają, tej gwiazdy
      > sceny / życiowej /. A Ty wracasz do pustego domu i
      > ... Rzucasz się na łóżko i płaczesz, bo wokół jest pustka i pustka. Po pewnym
      > czasie spektakl schodzi z afisza i Twoja wielka rola zostaje zapomniana, na
      > scenie rozgrywają się inne scenariusze, ale bez Ciebie. Bo widzisz, każda
      > rola to tylko Twoje 5 minut, a potem pustka. Wykasowałaś sobie wszystkich
      > walką i maską, którą założyłaś. Uświadamiasz sobie ,że przegrałaś. I
      > co,będziesz walczyc dalej? Oni wcale Ciebie nie będą chcieli. Przegrałaś
      > życie, ale to uświadomisz sobie zbyt późno. Taki jest mo niestety życiorys.
      > Pozdrawiam.
      >
      > ~kiedyś wielka aktorka, 2004-08-16 10:02
      >
      >
      > pierdu,pierdu
    • e_wok Moge uderzyc w pdobnie dramatyczny ton 17.08.04, 11:04
      Wracasz do domu pelnego ludzi, o ktorych zwyklas myslec, ze sa ci bliscy, a tak
      naprawde to tylko jestes im potrzebna - jako kucharka, opiekunka, dyzurny
      pschyoterapeuta. Rodzina przywykla traktowac cie jak kapcie, a ty myslalas, ze
      tworzycie poglebione wiezi. Te wiezi koncza sie wtedy kiedy przestajesz byc
      uzyteczna, bo po co komu stary wysluzony grat?
      • Gość: jendza A po co? IP: *.fbx.proxad.net 17.08.04, 13:13
        e_wok napisała:

        > Wracasz do domu pelnego ludzi, o ktorych zwyklas myslec, ze sa ci bliscy, a
        tak
        >
        > naprawde to tylko jestes im potrzebna - jako kucharka, opiekunka, dyzurny
        > pschyoterapeuta. Rodzina przywykla traktowac cie jak kapcie, a ty myslalas,
        ze
        > tworzycie poglebione wiezi. Te wiezi koncza sie wtedy kiedy przestajesz byc
        > uzyteczna, bo po co komu stary wysluzony grat?
        >
        A dlaczego tak się przez całe to swoje życie zakłamywałaś?
        Dlaczego nie zadałaś sobie nigdy paru pytań o istotę relacji w Twojej rodzinie?
        Hm, a może świadomie się oszukiwałaś, bo... bałaś się prawdzie w oczy spojrzeć?
        Bo tak CI było po prostu wygodniej? BO dobrze, bezpiecznie, czułaś się tak
        naprawdę tylko w roli 'kapcia w papilotach'? Albo po prostu bałaś się
        powalczyć, zeby nie zostać sama? I nie chodzi tu o jakąś walkę 'o siebie', nie!
        Jeśli rodzina używa kogoś jak kapci, to nie jest to zdrowa rodzina, to DLA TEJ
        RODZINY calej, czyli CIEBIE TEZ powalczyc trzeba o własciwe wszystkiego
        ustawienie... Bo inaczej jesteś sama. W 'rodzinie', ale sama...
        A jak nie powalczysz, to osiagasz nie tyle spokoj w rodzinie,ale jej gleboka
        demoralizacje...
        Hm, w nastepnym zyciu zatem przegniesz w druga strone: po cholere Ci rodzina,
        jacys egoistyczni samce alfa i prozne bachory (ktore, swoja droga, prozne sa,
        bo tak je wychowuja rodzice, czyli Ty tez...)? Ty zrealizujesz sie zawodowo.
        Pokazesz im wszystkim... Ech, to bedzie WIELKIE ZYCIE:)))
        Tylko.... rownie samotne...:(( Kto wie, moze nawet bardziej? Bo nawet nie
        bedzie mozliwosci, by sie pooszukiwac... Choc moze ostatecznie... tak zdrowiej?
        Bo oszukujesz tylko siebie... gd mowisz, ze CI nie zalezy...

        Optymalnie jest natomiast, gdy Ci zalezy, gdy chcesz, dzialasz i walczysz.
        I mowisz sobie prawde w oczy.
        To nie znaczy, ze masz wybrac rodzine.
        To znaczy jedynie, ze masz wybrac, w zgodzie z soba. Z wlasna wewnetrzna
        prawda...

        Czego Ci i sobie takze zyczy
        j.
    • dokowski Bełkot! A moja żona jest feministką. 17.08.04, 13:07
      Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

      > A Ty wracasz do pustego domu

      Nie wraca do pustego domu, jak większość feministek.
      • Gość: klip ... ciąg dalszy... IP: *.chello.pl 17.08.04, 14:06
        wtedy sięgasz głęboko, na samo dno szuflady i wyciągasz pamiątki z lat
        niewinnej młodości... Różowa kartka z serduszkiem wciąż popiskuje "Dla Elizy",
        spłowiały, zasuszony kwiatuszek wypada spomiędzy kartek pamiętnika... Myślisz
        czule o Tym, który ci go podarował, o spokojnym szczęśliwym życiu, które mogłaś
        mu stworzyć, gdyby cię nie opętał demon feminizmu. Gorąca łza toczy się po
        policzku, spada na zapisaną kartkę, rozmywając atramament. Wzdychasz, zamykasz
        szufladę i kończysz dzień zawziętą masturbacją. O, biedna feministko,
        nieznająca słodyczy uległości...
        A może ktoś opisze poranek feministki?
        Albo niedzielę feministki?
        Temat wdzięczny...
        • ardzuna Re: ... ciąg dalszy... 17.08.04, 19:25
          Gość portalu: klip napisał(a):

          > wtedy sięgasz głęboko, na samo dno szuflady i wyciągasz pamiątki z lat
          > niewinnej młodości... Różowa kartka z serduszkiem wciąż popiskuje "Dla
          Elizy",
          > spłowiały, zasuszony kwiatuszek wypada spomiędzy kartek pamiętnika... Myślisz
          > czule o Tym, który ci go podarował, o spokojnym szczęśliwym życiu, które
          mogłaś
          >
          > mu stworzyć, gdyby cię nie opętał demon feminizmu. Gorąca łza toczy się po
          > policzku, spada na zapisaną kartkę, rozmywając atramament. Wzdychasz,
          zamykasz
          > szufladę i kończysz dzień zawziętą masturbacją. O, biedna feministko,
          > nieznająca słodyczy uległości...

          Hehe, ależ masz fantazję! Robi wrażenie.
        • dokowski Widzę, że się rozmarzyłeś, ale zapewniam cię... 19.08.04, 16:30
          Gość portalu: klip napisał(a):

          > kończysz dzień zawziętą masturbacją

          ... że jestem hetero, więc daj sobie spokój
          • Gość: kocia_n Re: Widzę, że się rozmarzyłeś, ale zapewniam cię. IP: *.rtk.net.pl 19.08.04, 16:53
            Wreszcie się posmiałam troszkę.Znam tę wypowiedź, pochodzi z onetu i daję
            głowę,że napisał ją facet.Ale dlatego wolę to forum, bo tu jednak poziom
            wyższy.Dzięki za opis poranka feministki.Dokowski , masz rację, jestem femin
            istką i teraz nie jestem sama, jak chyba większość ludzi,ale bywałam i jest to
            całkiem przyjemne.Różne rzeczy są potrzebne do rozwoju - czasem pobycie sobie w
            samotności.
            • Gość: kocia_n Re: Widzę, że się rozmarzyłeś, ale zapewniam cię. IP: *.rtk.net.pl 19.08.04, 17:02
              Zły wilku, pójdź za moją radą, wyrażona w wątku "przestroga dla złego wilka" i
              poczytaj o projekcji.
        • magic00 Re: ... ciąg dalszy... 20.08.04, 11:18
          Ha, ha, gdy przypadkiem znajdę jakiś klamot, co przypomina mi któregoś
          z "byłych", czuję sią jak ktoś, kto w ostatniej chwili umknął przed
          nadjeżdżającym pociągiem.
Pełna wersja