Antyfeminiści,ile macie lat?

16.08.04, 23:14

    • ardzuna Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 17.08.04, 19:29
      Milczą :) Nie chcą się przyznać, że mają powyżej 19-tki i już nie są jędrni :-
      DDD
      • bezdenny Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 17.08.04, 19:57
        ardzuna napisała:

        > Milczą :) Nie chcą się przyznać, że mają powyżej 19-tki i już nie są jędrni :-
        > DDD

        Ja mam 23, a co do jędrności to nie wiem, bo się nie macam.
        • Gość: bezdenny Re: Przedstaw sie ladnie IP: *.net4u.hr 18.08.04, 00:23
          Skoro juz podszywasz sie i nie jestes w stanie wymyslic sobie ksywki, to
          przynajmniej pomacaj sie. Opisz swe wrazenia. Czy ty sie nie myjesz?
    • Gość: Piter Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 07:12
      A cóżeś ty taka ciekawa? Jakaś nowa forma klasyfikacji? Same poglądy nie
      wystarczą?
      P.
      • apetyt_na_zycie Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 18.08.04, 08:20
        Wystarczą. Ale jak się ma do czynienia z 15.latkiem, to ma się więcej
        wyrozumiałości....
      • kochanica.francuza Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 18.08.04, 21:10
        Gość portalu: Piter napisał(a):

        > A cóżeś ty taka ciekawa? Jakaś nowa forma klasyfikacji? Same poglądy nie
        > wystarczą?
        > P.

        Bo jestem ciekawa,czy macie po 59,czy jednak trochę mniej...
        • Gość: Sobiepanna Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 22:06
          Myślisz,że się przyznają?
          Wstydzą się.

          Oj,ci podtatusiali,łysiejący panowie...


          Pozdr.S.
          • Gość: Piter Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 22:19
            Taka forma rozmowy na forum gwarantuje minimum anonimowości. Wybaczcie miłe
            panie, ale wy nie piszecie o swoim wieku, miejscu zamieszkania i innych
            szczegółach z waszego życia.
            A ty Sobiepanno wysmiewaj się, wysmiewaj, ale i tak nic ta metoda nie
            osiągniesz. Jak mawiał pewien heroj polskiego filmu: "Nie ze mną te numery,
            Brunner"!
            P.
    • Gość: lola Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: 195.85.227.* 19.08.04, 17:20
      24!
      • Gość: kocia_n Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.rtk.net.pl 19.08.04, 17:36
        Skoro nie chcą odpowiedzieć, to może zgadnę - żaden jeszcze nie jest dorosły...
        • Gość: trevik Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.04, 19:28
          Skoro juz raz odpowiedzieli, to co beda tak w kolko sie powtarzac. Bede jednak
          tolerancyjny, bo wiem, ze niektorzy sa tutaj od wczoraj i wskaze Tobie watek,
          gdzie juz byly odpowiedzi:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=14577926
          • Gość: kocia_n Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.rtk.net.pl 19.08.04, 19:39
            :))) oed wczoraj zdążyłam przeczytać,że feministki mówiły ile mają lat i skąd
            piszą.teraz padła propozycja adresowana do antyfeministów, byc może z
            uzasadnionego przypuszczenia,że są to małolaty.Polecam wybitną opoezję mojego
            autorstwa powstałą po odwczorajszych przemysleniach.
            • Gość: trevik Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.04, 20:18
              Przepraszam bardzo.
              Ja tez pisalem ile mam lat i skad pisze a jestem zdeklarowanym antyfeminista
              (wiele z idei feministycznych uwazam po prostu za szczera glupote). Poza tym
              takie stawianie sprawy przez kochanice.francuza jest nieco smieszne:
              najpierw adresuje pytanie moim zdaniem ogolnie (a tak w domysle chyba tylko do
              feministek patrzac na ten watek) pytajac ile kto ma lat a pozniej adresuje
              pytanie, ile kto ma lat extra do antyfeministow.

              Gdybym postapil (abstrahujac od forum) podobnie i najpierw zapytal: "ludzie, ile
              macie lat" a pozniej "kobiety, ile macie lat" to bylby to pewnie seksizm
              (pomijajac drobny szczegol, ze nie zadalbym w ten sposob tego pytania).

              > Polecam wybitną opoezję mojego
              > autorstwa powstałą po odwczorajszych przemysleniach.

              Hmm... troche grafomanska, ale zakladajac, ze jestes mloda to jest nadzieja, ze
              sie jeszcze wprawisz, czego zyczy i pozdrawia,

              Trevik
              • kochanica.francuza Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 19.08.04, 20:52
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > Przepraszam bardzo.
                > Ja tez pisalem ile mam lat i skad pisze a jestem zdeklarowanym antyfeminista
                > (wiele z idei feministycznych uwazam po prostu za szczera glupote). Poza tym
                > takie stawianie sprawy przez kochanice.francuza jest nieco smieszne:
                > najpierw adresuje pytanie moim zdaniem ogolnie (a tak w domysle chyba tylko do
                > feministek patrzac na ten watek)

                Trevik,nie rżnij głupa.Dlaczego tylko do feministek?
                Antyfeminiści nie raczyli się w tamtym wątku wypowiedzieć,więc założyłam ten.
                A co do anonimowości,to na wielu forach powstają wątki z pytaniem o wiek lub
                miejsce zamieszkania forumowiczów i nikt z tego sensacji nie robi.

                • Gość: trevik Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.dip.t-dialin.net 20.08.04, 00:32
                  > Antyfeminiści nie raczyli się w tamtym wątku wypowiedzieć,więc założyłam ten.
                  > A co do anonimowości,to na wielu forach powstają wątki z pytaniem o wiek lub
                  > miejsce zamieszkania forumowiczów i nikt z tego sensacji nie robi.

                  Hmm... nie wiem, dlaczego nie odpowiedzieli. Moze nie chceli? Dlaczego w takim
                  razie w sposob tak agresywny domagasz sie tej odpowiedzi?
                  • kochanica.francuza Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 20.08.04, 22:50
                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                    > > Antyfeminiści nie raczyli się w tamtym wątku wypowiedzieć,więc założyłam
                    > ten.
                    > > A co do anonimowości,to na wielu forach powstają wątki z pytaniem o wiek
                    > lub
                    > > miejsce zamieszkania forumowiczów i nikt z tego sensacji nie robi.
                    >
                    > Hmm... nie wiem, dlaczego nie odpowiedzieli. Moze nie chceli?


                    Dlaczego w takim
                    > razie w sposob tak agresywny domagasz sie tej odpowiedzi?
                    Dlaczego agresywny?
                    • Gość: trevik Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.dip.t-dialin.net 21.08.04, 16:34
                      Jesli ta grupa nie chciala odpowiedziec, bo nie sadze, ze nie zauwazyla watku to
                      oznacza, ze miala swoje powody - racjonalne, czy tez nie.

                      Poniewaz ponawiasz pytanie dedykujac je tej wybranej grupie, choc wczesniej
                      zostalo juz zadane oznacza to chec narzucenia swojej woli poznania odpowiedzi a
                      takie cos mozna potraktowac jako agresje. Zwroc uwage, ze nie tylko
                      antyfeminisci sie nie wypowiedzieli, ale tez wiele feministek. Wypowiedzieli sie:

                      Feministki:
                      kochanica.francuza (zadala pytanie)
                      ardzuna
                      lynna (swierza)
                      kocia_n (swierza)
                      janella (swierze, mam nadzieje, ze sie nie myle co do feminizmu)

                      Antyfeminisci:
                      trevik

                      Niezdefiniowani:
                      warszawiak
                      nadia_barbi (swierza)
                      cran (swierza/swierzy)

                      Wiec od razu pytanie: dlaczego tylko zadajesz je antyfeministom? Jesli juz to
                      moznaby je ujac inaczej i ponowic watek dla wszystkich.
                      • ardzuna świeŻy 21.08.04, 23:15
                        Gość portalu: trevik napisał(a):

                        > zostalo juz zadane oznacza to chec narzucenia swojej woli poznania odpowiedzi
                        a
                        > takie cos mozna potraktowac jako agresje.

                        Ale można też - jako zadanie pytania z naciskiem.

                        Zwroc uwage, ze nie tylko
                        > antyfeminisci sie nie wypowiedzieli,

                        Jednak mało którzy antyfeminiści się nie wypowiedzieli, stąd podejrzenie, że
                        mają coś do ukrycia. Tym bardziej, że wcześniej wielokrotnie komentowali wiek i
                        atrakcyjność różnych pań....
                        • Gość: trevik Re: świeŻy IP: *.dip.t-dialin.net 21.08.04, 23:25
                          > Ale można też - jako zadanie pytania z naciskiem.

                          Dobra... wchodzimy w slowne zapetlenie - pozwol, ze wyjde juz z tej petli. Jak
                          zwal tak zwal.

                          > Jednak mało którzy antyfeminiści się nie wypowiedzieli, stąd podejrzenie, że
                          > mają coś do ukrycia. Tym bardziej, że wcześniej wielokrotnie komentowali wiek i
                          > atrakcyjność różnych pań....

                          Wiekszosc chyba nie. Proponuje nie mylic chamskich odzywek z antyfeminizmem.
                          Czy uwazasz moze, ze ja jestem w swoich komentarzach chamem? Antyfeminista na pewno.
                          • ardzuna Re: świeŻy 21.08.04, 23:34
                            Gość portalu: trevik napisał(a):

                            > Wiekszosc chyba nie. Proponuje nie mylic chamskich odzywek z antyfeminizmem.
                            > Czy uwazasz moze, ze ja jestem w swoich komentarzach chamem? Antyfeminista na
                            p
                            > ewno.

                            nie wiem, czy jesteś antyfeministą, w ostatnich twoich odpowiedziach tego nie
                            widze, chpoc na początku uważałam Cię, chyba mogę to napisać ;) - za beton :)
                            Inna sprawa, że nie widzę i nie czytam wątków titusa flaviusa i tada9 - może
                            tam jest coś, o cym nie wiem ;)
                            • Gość: trevik Re: świeŻy IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.04, 11:51
                              > nie wiem, czy jesteś antyfeministą, w ostatnich twoich odpowiedziach tego nie
                              > widze, chpoc na początku uważałam Cię, chyba mogę to napisać ;) - za beton :)

                              Nie jestem ultra-konserwatywny, ale nie trawie socjalizmu i etatyzmu (ktory jest
                              wykorzystywany przez feministki w calej europie) i mam przywiazanie do wartosci
                              konserwatywnych. Poza tym cenie sobie, gdy ktos mysli najpierw o mozliwych
                              konsekwencjach pewnych dzialan i wdrazania pewnych trendow myslowych jako tych
                              "wlasciwych" - wiekszosc feministek moim zdaniem nie mysli. Demografia i aborcja
                              to jedne z dzialek.

                              Poza tym warto cenic sobie tych, ktorzy maja pozytywny wplyw na stabilnosc -
                              gdyby wsrod nas byli tylko postepowcy trwalaby nieustajaca rewolucja, gdyby byli
                              tylko konserwatysci, swiat nie ruszylby z miejsca. Jedni i drudzy sa potrzebni,
                              problem w tym, ze uwazam, ze konserwatysci za obecnie zbyt slabi a postepowcy za
                              czesto zbyt glupi, zbyt zadufani i zakochani we wlasnych idealach, ktore trzeba
                              koniecznie postawic nad wszystkim innym.

                              Dodatkowo wogole nie widze w feminizmie ruchu, ktory ma na celu faktyczne
                              rownouprawnienie - celem feministek jest rownouprzywilejowanie i nic wiecej, bez
                              wzgledu na wszystko. Naprawde nigdy jeszcze nie slyszalem madrej odpowiedzi
                              zadnej z feministek na pytania, ktore sie narzucaja przy forsowaniu pelnej
                              emancypacji: o zasadniczej sluzbie wojskowej, prawie ojcow do dziecka przy
                              rozwodach, skladkach emerytalnych (mezczyzni zyja krocej, nieuwzglednienie tego
                              to dyskryminacja), braku cesji emerytury na malzonka w przypadku smierci tego o
                              wyzszej emeryturze (w miazdzacej ilosci przypadkow ceduje sie emeryture meza na
                              zone) itd. - takich grubych, powaznych i wymiernych, zamiast wiecznego gledzenia
                              i szukania dziury w calym.

                              Nie twierdze, ze jestem zwolennikiem zrownywania w tych dziedzinach (bo nie
                              jestem, jak i w wielu innych w ktorych do rownosci doprowadzono), ale feministki
                              gdy juz tak walcza to powinny chciec jesc ten tort w calosci a nie tylko wyjadac
                              rodzynki - bez tego cala ta walka to tylko pchanie na strone swojego elektoratu
                              i hipokryzja pod plaszczykiem rownouprawnienia a ja hipokrytow programowo nie
                              cierpie. To wszystko oczywiscie narzuca dyskryminowanie elektoratu okreslonej
                              partii pod katem plci, co jest jaskrawym seksizmem. I dodam, ze aby glosowac na
                              europejskie feministki jako mezczyzna trzeba byc po prostu idiota - jak sama
                              widzisz takie dzialania powoduja nie zasypanie podzialow miedzy plciami ale
                              wlasnie moga powodowac pewne niecheci i ich powstawanie. I do tego jeszcze ta
                              polityczna poprawnosci i "intelektualny faszyzm" ;-)

                              Parafrazujac antyfeminizm ma po prostu wiele nurtow i odcieni ;-).

                              > Inna sprawa, że nie widzę i nie czytam wątków titusa flaviusa i tada9 - może
                              > tam jest coś, o cym nie wiem ;)

                              Mysle, ze nic takiego, czego nie ma w innych watkach.
                              • ardzuna Re: świeŻy 22.08.04, 13:17
                                Gość portalu: trevik napisał(a):

                                > Dodatkowo wogole nie widze w feminizmie ruchu, ktory ma na celu faktyczne
                                > rownouprawnienie - celem feministek jest rownouprzywilejowanie i nic wiecej,
                                be
                                > z
                                > wzgledu na wszystko. Naprawde nigdy jeszcze nie slyszalem madrej odpowiedzi
                                > zadnej z feministek na pytania, ktore sie narzucaja przy forsowaniu pelnej
                                > emancypacji: o zasadniczej sluzbie wojskowej, prawie ojcow do dziecka przy
                                > rozwodach, skladkach emerytalnych (mezczyzni zyja krocej, nieuwzglednienie
                                tego
                                > to dyskryminacja), braku cesji emerytury na malzonka w przypadku smierci tego
                                o
                                > wyzszej emeryturze (w miazdzacej ilosci przypadkow ceduje sie emeryture meza
                                na
                                > zone) itd.

                                O tyle sie dziwię, że widziałam kilka feministycznych odpowiedzi na te pytania
                                i nie miałam wrażenie, że któraś z tych propozycji jest z krzywdą dla męzczyzn,
                                wrecz odwrotnie. Nie mam czasu niestety za dużo pisać, bo właśnie niedy\ługo
                                wyjeżdzam na tydzień, ale po powrocie może ten wątek znó wypłynie. Ciekawa
                                jestem, jakie są optymalne według ciebie propozycje.
                                • Gość: trevik Re: świeŻy IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.04, 13:48
                                  > O tyle sie dziwię, że widziałam kilka feministycznych odpowiedzi na te pytania
                                  > i nie miałam wrażenie, że któraś z tych propozycji jest z krzywdą dla męzczyzn,
                                  >
                                  > wrecz odwrotnie. Nie mam czasu niestety za dużo pisać, bo właśnie niedy\ługo
                                  > wyjeżdzam na tydzień, ale po powrocie może ten wątek znó wypłynie. Ciekawa
                                  > jestem, jakie są optymalne według ciebie propozycje.

                                  Koniecznie przytocz te wypowiedzi.

                                  Problem w tym, ze nie chodzi o optymalnosc propozycji - ja nie jestem w tym
                                  wzgledzie zwolennikiem zrownywania po prostu - uwazam, ze prawa formalne sie
                                  naleza takie same, ale regulacje "prorownosciowe" to czesto smiech na sali. Byly
                                  wielokrotnie przytaczane na przykladzie niektorych szwedzkich pomyslow i
                                  zabijaja glupota.

                                  Feminizm ma dwa zasadnicze ramienia obecnie pracujace:
                                  - ramie polityczne
                                  - ramie spoleczne

                                  A ja wiem na pewno, czym jest feminizm firmowany przez politykow, zwlaszcza
                                  europejskich: to jest pewna odmiana socjalizmu (niektorzy nawet twierdza, ze
                                  komunizmu, jak Zly Wilk, ale to chyba juz lekka przesada) gdzie jest wyznaczony
                                  ten "bogaty" i ci "biedni" a raczej "biedne". W zwiazku z tym, aby wyrownac
                                  nalezy obdazac wszystkimi przywilejam bogatych te biedne a jak sie nie da to
                                  odbierac przywileje bogatym i w ten sposob doprowadzic do pelnej szczesliwosci.
                                  Jesli cos jest przywilejem bogatych na zasadzie braku regulacji w kwestii, ktora
                                  obarcza spolecznie te biedne, to nalezy taka regulacje dodac. I tak sie to po
                                  prostu kreci. Zgubiono rozsadek i naturalne uwarunkowania po drodze.

                                  Czy wiesz, ze np. ostatnio pracowano (i chyba juz weszlo) prawo w EU, ktore
                                  zakazuje roznicowania skladek emerytalnych i zdrowotnych ubezpieczalniom jesli
                                  kryterium roznicujacym klientow jest plec... wiesz, ze kobiety raczej zyja
                                  dluzej - srednio 6,5 roku w EU niz mezczyzni. Tzw. oczekiwana dlugosc zycia dla
                                  obecnie rodzonych daje sredniej dlugosci zycia mezczyzny okolo 75,5 lat, kobiety
                                  82 (stara pietnastka). Wiek emerytalny np. w Niemczech to 65 lat. Czyli
                                  emerytura dla mezczyzny przez 10 lat, dla kobiety srednio 15, koszty leczenia,
                                  zwlaszcza na starosc dla kobiet znacznie wyzsze (nie mam danych statystycznych,
                                  ale jak chcesz je znajde, czytalem kiedys o tym), ale ubezpieczalnia prywatna
                                  juz nie moze tego roznicowac pod tym katem. Jedna z najwiekszych roznic
                                  statystycznych moga sobie wsadzic do nosa. Oczywiscie bylo to firmowane
                                  feminizmem. Wydatki na akcje walki z rakiem piersi i uswiadamiania przekraczaja
                                  wielokrotnie te, ktore sa wydawane na walke z rakiem prostaty (podobna
                                  powszechnosc wystepowania), ten drugi przyczynia sie do znacznie wiekszej ilosci
                                  zgonow, choc szanse wyleczenia w tym samych stadiach choroby sa porownywalne.
                                  Gdyby tak sie dzialo w druga strone i kobiety bylyby przez to poszkodowane
                                  wyobrazam sobie ten krzyk feministek. Jednostronnosc przywilejow to drugie imie
                                  feminizmu. Poza tym co to za glupia nazwa dla ideologii walczacej o rownosc plci?
                                  Jestem ciekaw, czy taka J-N tak intensywnie walczy o rowny wiek emerytalny i czy
                                  kobiety tak bardzo beda z tego zadowolone? Chyba raczej nie.

                                  Ramie spoleczne jest prostsze, sprowadza sie glownie do walki o prawo do aborcji
                                  oraz rowne pensje, plus pisanie ton idiotycznych felietonow. Mamy wolnosc slowa,
                                  wiec owo spoleczne ramie moge zostawic w spokoju. Politycznego nie - socjalizmu
                                  nie trawie a w wydaniu feministek jest jeszcze bardziej paskudny.

                                  I zeby nie bylo: zwolennikiem zrownywania na sile nie jestem, bo sa pewne
                                  uwarunkowania naturalne ktore zawsze trzeba miec na uwadze. Tutaj chcialem
                                  wytknac tylko moim zdaniem znaczne niekonsekwencje tej ideologii.

                                  O radykalnym feminizmie pisac nie chce, bo totalni glupcy nie zasluguja na to,
                                  aby sie o nich specjalnie rozpisywac.
                                  • ardzuna Re: świeŻy 29.08.04, 23:05
                                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                                    > Koniecznie przytocz te wypowiedzi.

                                    Miałeś najpierw przedstawić swoje wyobrażenia. Bardzom ich ciekawa.

                                    Czyli
                                    > emerytura dla mezczyzny przez 10 lat, dla kobiety srednio 15, koszty leczenia,
                                    > zwlaszcza na starosc dla kobiet znacznie wyzsze (nie mam danych
                                    statystycznych,
                                    > ale jak chcesz je znajde, czytalem kiedys o tym), ale ubezpieczalnia prywatna
                                    > juz nie moze tego roznicowac pod tym katem.

                                    Jednym z fundamentów naszej kultury jest zakaz różnicowania ludzi z powodu
                                    czynników, na które nie mają wpływu. To znaczy, jeśli urodziłeś się obciążony
                                    chorobą genetyczną, to nie płacisz 20 tys. razy większej składki na
                                    ubezpieczenie zdrowotne, co odzwierciedlałoby wszak wydatki systemu ochrony
                                    zdrowia. Sprawiedliwe jest różnicowanie składki z powodu oczekiwanej długości
                                    życia palaczy/niepalaczy (bo palacze placa sami, na własne życzenie, co wiecej -
                                    inwestując znaczne pieniądze w wyroby tytoniowe), ale nie kobiet/meżczyn.
                                    • titus_flavius Re: świeŻy 30.08.04, 06:33
                                      Chaire,
                                      popełniasz nadużycie porównując składkę zdrowotną z emerytalną. Świadczenia
                                      zdrowotne są równie dostępne dla wszystkich, niezależnie od wysokości płaconej
                                      składki. Wynika to stąd, że istnieje możliwość, ze każdy będzie dotknięty
                                      chorobą. Na marginesie, tam, gdzie istnieją prywatne ubezpieczenia zdrowotne,
                                      np. w USA, tam wysokość skłądk zdrowotnej zależy od indyidualnego ryzyka.
                                      Zaś emerytury nie są równe, zależą od wysokości składek. Nie widzę powodu, aby
                                      kobiety, które mają korzystać z systemu dłużej niż mężczyźni dostawały takie
                                      same emerytury. Przecież tym samym one korzystają z pieniędzy wpłącanych przez
                                      mężczyzn, którzy tym samym dostają za mało!
                                      Dodam, ze system traktuje wszytskie kobiety tak samo. I te, które zajmowały się
                                      domem i dziećmi, i te które były starymi pannami i nie zajmowały się dziećmi.
                                      Dlaczego one mają pasozytowac na składkach płaconyc przez meżczyzn?
                                      T.





                                      ardzuna napisała:

                                      > Gość portalu: trevik napisał(a):
                                      >
                                      > > Koniecznie przytocz te wypowiedzi.
                                      >
                                      > Miałeś najpierw przedstawić swoje wyobrażenia. Bardzom ich ciekawa.
                                      >
                                      > Czyli
                                      > > emerytura dla mezczyzny przez 10 lat, dla kobiety srednio 15, koszty lecz
                                      > enia,
                                      > > zwlaszcza na starosc dla kobiet znacznie wyzsze (nie mam danych
                                      > statystycznych,
                                      > > ale jak chcesz je znajde, czytalem kiedys o tym), ale ubezpieczalnia pryw
                                      > atna
                                      > > juz nie moze tego roznicowac pod tym katem.
                                      >
                                      > Jednym z fundamentów naszej kultury jest zakaz różnicowania ludzi z powodu
                                      > czynników, na które nie mają wpływu. To znaczy, jeśli urodziłeś się obciążony
                                      > chorobą genetyczną, to nie płacisz 20 tys. razy większej składki na
                                      > ubezpieczenie zdrowotne, co odzwierciedlałoby wszak wydatki systemu ochrony
                                      > zdrowia. Sprawiedliwe jest różnicowanie składki z powodu oczekiwanej długości
                                      > życia palaczy/niepalaczy (bo palacze placa sami, na własne życzenie, co
                                      wiecej
                                      > -
                                      > inwestując znaczne pieniądze w wyroby tytoniowe), ale nie kobiet/meżczyn.
                                    • Gość: trevik Re: świeŻy IP: *.dip.t-dialin.net 31.08.04, 13:33
                                      > Jednym z fundamentów naszej kultury jest zakaz różnicowania ludzi z powodu
                                      > czynników, na które nie mają wpływu.

                                      To dopiero nowum. Obowiazkowa sluzba wojskowa, wiek emerytalny, testy
                                      psychologiczne (jakiekolwiek), kategorie wojskowe, renty inwalidzkie (wielu nie
                                      ma wplywu na swoje zdrowie) itd. itp. to juz nie sa skladniki naszej kultury?

                                      A tak wogole to jestes niekonsekwentna - kiedys pisalas, ze powinno sie
                                      premiowac bardziej tych, ktorzy maja wyzsze dochody przez rozliczanie podatku
                                      razem z dziecmi bo premiuje sie glownie tych wartosciowych - przeciez dzieci nie
                                      maja wplywu na status materialny rodzicow. Sama sobie przeczysz.

                                      > > Koniecznie przytocz te wypowiedzi.
                                      >
                                      > Miałeś najpierw przedstawić swoje wyobrażenia. Bardzom ich ciekawa.

                                      Nie moje wyobrazenia, tylko propozycje, ktore moim zdaniem moga byc optymalne, z
                                      tego co pamietam.
                                      Ja juz napisalem, ze nie jestem zwolennikiem zrownywania gdzie sie da, ale to,
                                      co bylo sednem sprawy to fakt, ze feministki tez nie sa. Po prostu chodzi mi o
                                      jednostronnosc wszystkich tych postaw. To jest zenujace. Ja najbardziej chyba
                                      nie lubie hipokrytow (ani lewych, ani prawych, aby byla jasnosc) a Ty mialas
                                      przytoczyc cos, co broniloby pewnych postaw.
                      • kocia_noga Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 23.08.04, 20:37
                        Sortry,że się czepiam, ale Świerzy to Waldemar.
              • Gość: kocia_n Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.rtk.net.pl 19.08.04, 21:17
                Trevik, nie znasz się i tyle....
                • Gość: trevik Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.dip.t-dialin.net 20.08.04, 00:14
                  No.. Moze nie byla az taka zla.
    • prawdziwy_tad Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 20.08.04, 00:27
      Mam 46 lat i jestem zodiakalnym koziorożcem.
      Kolor oczu: zielone
      Włosy: męska łysina, ale za to po bokach kruczoczarne, ani jednego siwego, do
      tego sumiasty wąs i dobrze utrzymana bródka
      Wzrost: prawie 160 cm, ale mam taką budowę ciała, że wyglądam na więcej
      Waga: 74 kg, jestem dosyć umięśniony, ćwiczę na siłowni, uprawiam turystykę, na
      studiach wraz z kolegomi zająłem 3 miejsce w ogólnopolskich akademickich
      mistrzostwach gry w ringo.
      zainteresowania: historia, polityka, poezja śpiewana
      wymarzona partnerka: kobieta, która dotrzyma mi kroku w przygodzie zwanej życiem

      Pozdrawiam
      tad
    • Gość: bezdenny Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.net.htnet.hr 20.08.04, 21:27
      Po prezeczytaniu kilku dyskusji doszedlem do wniosku, ze feministki bardzo
      lubia gadac na forum z 15-letnimi niedouczonymi debilami, ewentualnie ze
      starcami - tez niedouczonymi debilami. Drogie feministki w intersujacy sposob
      dobieracie sobie partnerow do dyskusji. oczywiscie po wyeliminowaniu z forum
      mlodych i starych debili zostana na nim piekne wyedukowane panie + dokowski. W
      ramach rekompensowania sobie strat niektore z was moga podszywac sie pod innych
      i udawac ze jest fajnie i jest z kim gadac. I tak to sobie bedzie kwitlo.
      ps.
      osobnik ktory podszywa sie pode mnie i loguje sie jako bezdenny to na 99%
      kobieta albo pederasta. W zyciu nie spotkalem faceta ktory zastanwaialby sie na
      jedrnoscia swego ciala. Cialo faceta moze byc nabite, zbite i twarde albo
      sflaczale. Ale nie jedrne.
      • ardzuna Re: Antyfeminiści,ile macie lat? 20.08.04, 21:38
        Gość portalu: bezdenny napisał(a):

        > ps.
        > osobnik ktory podszywa sie pode mnie i loguje sie jako bezdenny to na 99%
        > kobieta albo pederasta. W zyciu nie spotkalem faceta ktory zastanwaialby sie
        na
        >
        > jedrnoscia swego ciala. Cialo faceta moze byc nabite, zbite i twarde albo
        > sflaczale. Ale nie jedrne.

        Spodziewam się, ze to jakiś dowcipniś. Niemniej w pismach kobiecych można
        przeczytac czasem coś o jędrnych pupach facetów. A skąd się wzieły dyskusje o
        jedrności na tym forum, to musiałbyś sobie prześledzić. Zaczęło sie od
        warszawiaka i pewnej dziewiętnastolatki...
        • Gość: bezdenny Re: Antyfeminiści,ile macie lat? IP: *.cmu.carnet.hr 23.08.04, 20:19
          Mnie dyskusja o jedrnosci facetow nie przeszkadza. przeszkadza mi jedynie brak
          finezji u kogos kto sie podszywa pode mnie.
    • titus_flavius może tu nie ma antyfeministów? 25.08.04, 07:39
      Chaire,
      założycielka wątku zdaje się wychodzić z dychotomicznego podziału ludzi na
      feministki i antyfeministów.
      Tymczasem nie jest to, ani oczywiste, ani udowodnione. Tak uważają jedynie
      feministki. Błędny jest bowiem pogląd, że jeżeli ktoś wskazuje błędy w myśleniu
      feministek, to tym samym jest wrogiem kobiet. Świadczy to jedynie o tym, że
      dane osoby nie podzielają punktu widzenia feministek, natomiast nie daje
      podstaw do kwalifikowania ich obiektywnie do takiej, czy innej kategorii.
      Z uwagi na to udzielanie odpowiedzi na pytanie postawione na wstępie, by
      oznaczało przyjęcie poglądu feministek. A kto wyznaje poglądy feministek ten
      jest feministką. Gdyby więc ktoś odpowiedział na pytanie, to albo nie
      wiedziałby co czyni, albo byłby feministką.
      Oponenci feministek widzą podział dyskutantów inaczej: na ludzi rozzsądnychi
      rozważnych, i na feministki.
      T.
      • Gość: cleo titusie flaviusie... IP: *.chello.pl 25.08.04, 14:26
        ...ile masz lat?
        • titus_flavius Re: titusie flaviusie... 25.08.04, 14:45
          Gość portalu: cleo napisał(a):

          > ...ile masz lat?

          Chaire,
          a dlaczego Ciebie interesuje mój wiek?
          T.
          • kochanica.francuza Re: titusie flaviusie... 26.08.04, 19:10
            titus_flavius napisał:

            > Gość portalu: cleo napisał(a):
            >
            > > ...ile masz lat?
            >
            > Chaire,
            > a dlaczego Ciebie interesuje mój wiek?
            > T.

            A dlaczego nie?
            • titus_flavius Re: titusie flaviusie... 26.08.04, 20:48
              kochanica.francuza napisała:

              > titus_flavius napisał:
              >
              > > Gość portalu: cleo napisał(a):
              > >
              > > > ...ile masz lat?
              > >
              > > Chaire,
              > > a dlaczego Ciebie interesuje mój wiek?
              > > T.
              >
              > A dlaczego nie?

              Chaire,
              ponieważ Forum dyskusyjne służy dyskusji i wymianie poglądów, a nie opowieściom
              o sobie.
              T.
              • kochanica.francuza Re: titusie flaviusie... 26.08.04, 21:15

                >
                > Chaire,
                > ponieważ Forum dyskusyjne służy dyskusji i wymianie poglądów, a nie
                opowieściom o sobie.
                > T.

                Jednak na innych forach też są takie wątki i jakoś forumowicze nie ukrywają
                wieku tak gorliwie.
                • titus_flavius Re: titusie flaviusie... 26.08.04, 22:01
                  kochanica.francuza napisała:

                  > Jednak na innych forach też są takie wątki i jakoś forumowicze nie ukrywają
                  > wieku tak gorliwie.

                  Chaire,
                  nie interesują mnie błędy obcych ludzi.
                  Naśladować ludzi trzeba w dobrym, a nie złym!
                  T.
      • 32.na.hamaku mała prośba do Titusa 25.08.04, 17:49
        Miły Titusie,
        mam do Ciebie małą prośbę: pisząc kolejne posty zaglądaj czasem do słowników,
        dobrze? Jak się używa Bardzo Trudnych i Mądrych Słów, wypada znać ich
        znaczenie. Doradzam też pewne uproszczenie składni, bo bywa, że prawie Cię nie
        widać zza tych napuszonych konstrukcji, w dodatku łączonych na chybił-trafił,
        rzadko poprawnie. Wiesz, na początek tak: krótkie, zwarte zdania, jasno
        wydzielona grupa podmiotu i grupa orzeczenia. To naprawde ułatwi Ci kontakt z
        resztą świata (i vice versa). Pa, 32
        • titus_flavius Re: mała prośba do Titusa 25.08.04, 19:24
          32.na.hamaku napisała:

          > Miły Titusie,
          > mam do Ciebie małą prośbę: pisząc kolejne posty zaglądaj czasem do słowników,
          > dobrze? Jak się używa Bardzo Trudnych i Mądrych Słów, wypada znać ich
          > znaczenie.

          Chaire,
          zapewniam Cię, że wiem, jaka treść kryje się pojęciami, których używam.
          T.

          • 32.na.hamaku Re: mała prośba do Titusa 27.08.04, 00:23
            Chaire kai sy,
            że Ty wiesz, to za mało, rozmówcy mają kłopoty, więc ponawiam prośbę - plizzzzz.
        • empeka Re: mała prośba do Titusa 26.08.04, 21:18
          Prośba jest niestety wielka.
          Popieram inicjatywę, nie wróżę sukcesu: kolega baaardzo pewny siebie.
          • 32.na.hamaku Re: mała prośba do Titusa 27.08.04, 00:34
            Zobaczymy, a nuż a widelec. Zresztą w liceum robiłam to samo, co Titus, i
            dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, jakie to głupie i śmieszne. Nawet
            jeśli potrafisz mówic kilkoma żargonami zawodowymi (sama z konieczności
            opanowałam później m.in. filologiczny i filozoficzny) i potrafisz wzorem Leosia
            Tołstoja konstruować zdania-majstersztyki na półtorej strony, w rozmowach
            towarzyskich lepiej i uprzejmiej jest mówić możliwie najprościej. A swoją
            drogą, mowić prosto, zwięźle i celnie - to dopiero jest sztuka!
Pełna wersja