Feministyczne uciechy

IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 21:23
Ponad 2 miliony złotych wydała Izabela Jaruga-Nowacka na rauty, imprezy a
przede wszystkim podróże gdy pełniła obowiązki Pełnomocnika Rządu ds. Równego
Statusu Kobiet i Mężczyzn.
Departament Kontroli, Skarg i Wniosków Prezesa Rady Ministrów zbadał wydatki
pani pełnomocnik (aktualnie wicepremier) za rok 2003 i I kwartał tego roku
(razem 15 miesięcy). Wynika z nich, że ówczesna szefowa, pani Izabela Jaruga-
Nowacka wydała w sumie 2,2 miliona publicznych pieniędzy na potrzeby walki o
równouprawnienie.
Pani pełnomocnik, jej współpracownicy i goście lubili dobrze zjeść. Ponad 50
tysięcy złotych poszło na "zakup usług gastronomicznych" i to bardzo często w
czterogwiazdkowym hotelu. Dużo też podróżowali. Jaruga-Nowacka poleciała za
granicę 11 razy, jej pracownicy aż 93 razy. Kosztowało to ponad 500 tysięcy
złotych! Dla porównania, warto zauważyć, że kwota ta stanowi 35% łącznych
wydatków Kancelarii Premiera na zagraniczne wyjazdy służbowe w badanym
okresie.
Na razie trudno ustalić cel i efekty wystawnego zarządzania biurem i ważnych
podróży służbowych. W tej chwili pani Jaruga-Nowacka zarządza państwem w
randze wicepremiera.
prawy.pl

Oczywiście zaraz mi się oberwie, ale musze dodać, że jestem w stanie
tolerowac wiele, ale za własne pieniądze, nie społeczne.
A pamietacie jak pisałem o pieczonym prosięciu dla feministycznego grona w
pałacu w Małej Wsi?
P.
    • ardzuna uciechy prawdziwych męzczyzn 18.08.04, 21:28
      Opisz nam lepiej, jak poczynał sobie na państwowym stanowisku Szeremietiew albo
      jak skromnie żyje przykładny ksiadz Jankowski.
      • Gość: Piter Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 21:33
        o Szarym Mietku (TW Max) nie wiem, a ksiądz Jankowski nie wydaje pieniedzy
        społecznych, wiec, za przeproszeniem, nic ci (a także mnie i innym) do jego
        wydatków. A poza tym utrzymuje szkołę srednią, funduje stypendia, ostatnio
        kupił szpital w Gdansku, który ma leczyć ubogich bezpłatnie. Już samo to,
        jjeśli koniecznie chcesz konfrontacji, ustawia Jaruge w dość niewygodnej, a
        przynajmniej kompromitującej pozycji socjal;istycznego zarządcy naszych
        pieniędzy wyadawanych na własne potrzeby.
        P.
        • Gość: kocia_n Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.rtk.net.pl 18.08.04, 21:46
          Skąd ten Jankowski ma na to wszystko?Wygrał w totolotka- giganta?Zresztą
          przypomina mi nieco Alfonsa Capone .
          • Gość: Piter Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 21:53
            "Ten Jankowski", a scislej mówiąc powołana przez nigo fundacja ma "to wszystko"
            z darowizn ludzi, którzy swoje pieniadze zarobili. Fundacje są kontrolowane,
            zwłaszcza pod wzgledem finansowym przez powołane do tego przez grabieżcze
            państwo instytucje kontrolne.
            Natomiast "ta jaruga" miała "to wszystko" z naszych ciężko zarobionych
            pieniędzy, przemocą zabranych nam pod postacią haraczu zwanego "podatkiem"
            przez żarłocznych urzędasów, do których grona oważ Jaruga należała i nadal
            należy. Teraz w duecie ze Środą.
            A poza tym - czy Alfons Capone fundował szkoły, szpitale i stypendia?
            To żałosne porównanie, niezbyt korzystnie świadczące o jego autorze.
            P.
            • Gość: kocia_n Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.rtk.net.pl 18.08.04, 22:05
              Al Capone był znanym dobroczyńcą.Fundował stołówki dla biednych z darmowymi
              posiłkami,stypendia dla dzieci biednych rodziców itp.Stąd skojarzenie.Może i te
              fundusze sa rozliczane, może nie, ale fakt faktem,że sporo z tych datków panu
              J. zostaje na drobne przyjemności.
              • Gość: Piter Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.08.04, 22:11
                Jezeli masz dowody, to je przedstaw. Jezeli takowych nie masz, a opierasz się
                wyłącznie na swoich wyobrażeniach, to nie nie rzucaj bezpodstawnych oskarżeń.
                Zreszta samo stwierdzenie "Może i te fundusze sa rozliczane, może nie" zawiera
                insynuację działań nieuczciwych.
                Ale może jednak pozostańmy przy przeżerającej nasze pieniądze Jarudze -
                łakomczuchu i podróżniczce?
                To mało eleganckie w odpowiedzi na konkrety reagować zgodnie z zasadą "łapaj
                złodzieja", bo to właśnie zrobiłaś.
                P.
                • Gość: kocia_n Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.rtk.net.pl 18.08.04, 22:15
                  "przeżerającej" a fe, co za wyrażenie.Jesli masz dowody, to je przedstaw,
                  itd.Upieczone prosię to dość skromny posiłek.Pieniądze były wydawane na podróże
                  i podejmowanie gości.Podano ile tego było, nie podano celu i zasadności
                  wydatków.
                  • Gość: Piter Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 22:26
                    No, skoro pieczone prosię jest dla ciebie "dość skromnym posiłkiem", to nie mam
                    nic do dodania w tym temacie. Za cienki w uszach jestem.
                    "Pieniądze były wydawane na podróże i podejmowanie gości". No właśnie o to
                    idzie - bezsensowne podróże (bo niby gdzie ten status miał być wyrównywany - za
                    granicą, czy u nas?) i "podejmowanie gosci" - bankiety z jakże istotnymi dal
                    polskich kobiet takimi samymi pajacami jak Jaruga.
                    I jak to polskim kobietom pomogło (prócz Środy - ta wyraźnie przytyła)?
                    Otóż nijak.
                    A dowodem na przeżeranie (no, jeśli razi cie to brutalne wyrażenie, zastapmy je
                    mniej kontrowersyjnym, mam nadzieję, marnotrawieniem) jest raport Departamentu
                    Kontroli KPRM. Czyż nie?
                    P.
                    • Gość: kocia_n Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.rtk.net.pl 18.08.04, 22:34
                      Raport dotyczył tego ile pieniędzy wydano, zas nie doczytałam,żeby wzbudził
                      jakies zastrzeżenia , oczywiście u kontrolujących.Ty oczywiście wiesz,że
                      wydatki były niepotrzebne.
                      • Gość: Piter Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.08.04, 22:40
                        W raporcie bvyło także, ile wydano na wycieczki, ile na frykasy. Jak wszyscy
                        dobrze wiemy, wycieczkowanie Jarugi i jej kobiecej świty oraz konsumpcja
                        frykasów przez toz grono sa niezbędne polskim kobietom (np. z Pcimia czy
                        Małkinii) do poczucia się zrównanymi w prawach z patriarchalnymi samcami.
                        A poza tym wzbudza zastrzeżenia społeczne dotyczące szastania i marnotrawienia
                        pipeniedzy zabranych tymże kobietom (z Pcimia i Małkinii) w postaci
                        przymusowych podatków.
                        Czyżby dla ciebie urzędowa opinia zastępowała własne zdanie?
                        P.
                        • Gość: kocia_n Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.rtk.net.pl 18.08.04, 22:54
                          Jaka była ta urzędowa opinia?
                          • Gość: kocia_n Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.rtk.net.pl 18.08.04, 22:58
                            Idę spać, dobranoc, zajrzę jutro, Piter.
                          • Gość: Piter Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.08.04, 23:03
                            W zacytowanej przeze mie informacji o ocenie nie było ani słowa, co sama
                            skomentowałaś słowami: "nie doczytałam,żeby wzbudził jakies zastrzeżenia ,
                            oczywiście u kontrolujących". Zdanie to sprowokowało mie do przypuszczenia, że
                            gdyby zastrzeżenia ("oczywiście u kontrolujących") jednak zostały sformułowane,
                            to informacja byłaby dla ciebie bardziej miarodajna. Może sie mylę, ale to
                            wynika z twoich stwierdzen. Dla mnie, do wyciągniecia wniosków wystarcza sama
                            informacja. Opinie (w tym przypadku kontrolerów z Dep. Kontroli) są sprawa
                            drugorzędną. W tym konkretnym przypadku bardziej razi mie marnotrawienie kroci
                            pochodzących z podatków niż to, czy zostały one zmarnotrawione z naruszeniem
                            bandyckich przepisów dotyczących wydawania naszych pieniędzy, czy nie.
                            Ale może kwestia szastania pieniedzmi odebranymi milionom podatników jest ci
                            zupełnie obojętna. Ale mnie obchodzi.
                            P.
            • kura17 Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 19.08.04, 14:18
              Gość portalu: Piter napisał(a):

              > "Ten Jankowski", a scislej mówiąc powołana przez nigo fundacja ma "to
              wszystko"
              >
              > z darowizn ludzi, którzy swoje pieniadze zarobili. Fundacje są kontrolowane,
              > zwłaszcza pod wzgledem finansowym przez powołane do tego przez grabieżcze
              > państwo instytucje kontrolne.

              a skad Jankowski ma pieniadze na prezenty dla ministrantow? tez z darowizn? czy
              z fundacji?

              Gdański metropolita zastanawia się, czy usunąć Henryka Jankowskiego ze
              stanowiska proboszcza kościoła świętej Brygidy. To efekt podejrzeń jakie padły
              na prałata.
              Prokuratura bada sprawę doniesienia o molestowaniu seksualnym nieletniego.
              Podczas zeznań - 16-letni chłopak przyznał, że ministranci dostawali od księdza
              pieniądze na alkohol, narkotyki i prostytutki.

              calosc tutaj

              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2237502.html
      • mlody.panicz Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 18.08.04, 21:45
        ardzuna napisała:

        > Opisz nam lepiej, jak poczynał sobie na państwowym stanowisku Szeremietiew
        albo
        >
        > jak skromnie żyje przykładny ksiadz Jankowski.

        ale co to ma za znaczenie? przeciez broniac w ten sposob p. jarugi-nowackiej
        krzywdzisz cenne idee feminizmu. jesli ona ich nie promuje, a pieniadze
        przejada, to dziala tak, jak zyczyliby sobie tego zwolennicy patriarchatu,
        nieprawdaz?
        zakladam, ze informacje tu podane sa prawdziwe. na dobra sprawe nie ma to
        jednak znaczenia, gdyz wlasciwa linia obrony feminizmu w tym przypadku jest
        taka: to nieprawda!, albo taka: precz z jaruga! trzeciej mozliwosci, tak jak
        trzeciego wymiaru, nie ma.

        pozdrawiam
        mp
        • tad9 Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 18.08.04, 21:56
          mlody.panicz napisał:


          > ale co to ma za znaczenie? przeciez broniac w ten sposob p. jarugi-nowackiej
          > krzywdzisz cenne idee feminizmu. jesli ona ich nie promuje, a pieniadze
          > przejada, to dziala tak, jak zyczyliby sobie tego zwolennicy patriarchatu,
          > nieprawdaz?

          Co za wsteczne poglądy! Czyż nie wiesz, że to uciśnione kobiety ustami ministry
          Jarugi jadały te frykasy?


          >> pozdrawiam

          >
          >
          • Gość: Piter Re: uciechy prawdziwych męzczyzn IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 22:00
            To oczywiste, ale jakże niekonsekwentne - owo pieczone prosię musiał
            zaszlachtować patriarchalnie-samczoszowinistyczny rzeźnik i upiec podobny mu
            szef kuchni. A one TO jadły! To tak, jakby jadły męskim szowinistom z reki! Cóz
            za upokorznie dla całej ucisnionej kobiecej populacji!
            No proszę: Środzie "wypsnął" się lapsus, a Jarudze "wpsnęły" się frykasy!
            P.
          • mlody.panicz Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 18.08.04, 22:03
            tad9 napisał:

            > mlody.panicz napisał:
            >
            > dziala tak, jak zyczyliby sobie tego zwolennicy patriarchatu
            > ,
            > > nieprawdaz?
            >
            > Co za wsteczne poglądy! Czyż nie wiesz, że to uciśnione kobiety ustami
            ministry
            >
            > Jarugi jadały te frykasy?
            >

            no i prosze! ledwom te slowa napisal, a juz jeden z nich (zwolennik
            patriarchatu) wychynal ze swej nory i dalej bronic wspomnianych praktyk.
            oczyscie swe szeregi, siostry, gdyz inaczej - biada.
            pozdrawiam
            mp
        • ardzuna Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 19.08.04, 01:27
          mlody.panicz napisał:

          > ale co to ma za znaczenie? przeciez broniac w ten sposob p. jarugi-nowackiej
          > krzywdzisz cenne idee feminizmu.

          Nie bronię Jarugi, tylko zaznaczam, że nie ona jedna. Tyle zresztą osiągnąłeś
          swoim postem, że wczytałam się dokładniej w tendencyjny artykuł
          portalu "prawy", który jest zresztą intetrnetową gadzinówką i odpowiednikiem
          ideologicznym "Naszego dziennika". Nie widzę tam znamion defraudacji pieniędzy
          (jak w przypadku prawicowego Szeremietiewa, który ukradł do własnej kieszeni
          naprawdę porządne pieniądze), tylko co najwyżej upodobanie do pewnego luksusu
          (ale czy ja wiem?), o czym zresztą za chwilę w innym poscie.
          • mlody.panicz Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 19.08.04, 07:39
            ardzuna napisała:

            > Nie bronię Jarugi, tylko zaznaczam, że nie ona jedna.

            dosyc slaby to argument, ale rozumiem, ze w Polsce feminizmowi wiatr w oczy
            wieje podwojny: nie dosc ze patriarchat to jeszcze polskosc. mozna i tak to
            tlumaczyc..

            Tyle zresztą osiągnąłeś
            > swoim postem, że wczytałam się dokładniej w tendencyjny artykuł
            > portalu "prawy", który jest zresztą intetrnetową gadzinówką i odpowiednikiem
            > ideologicznym "Naszego dziennika".

            widze, ze jednak wybralas jedna z zaproponowanych przez mnie drog obrony ('to
            klamstwo!')

            Nie widzę tam znamion defraudacji pieniędzy
            > (jak w przypadku prawicowego Szeremietiewa, który ukradł do własnej kieszeni
            > naprawdę porządne pieniądze),

            no tak, i nikogo nie zamordowala. a kilku mordercow, jak przypuszczam, tez
            moglabys tu wymienic.

            tylko co najwyżej upodobanie do pewnego luksusu
            > (ale czy ja wiem?), o czym zresztą za chwilę w innym poscie.

            cala zabawa polega na tym, ze skoro juz musimy miec ten urzad, nic lepszego nie
            moglo nas spotkac jak lubiaca luksus jego powierniczka: im wiecej wyda na
            wlasne potrzeby, tym mniej zepsuje w kraju. i tylko o to mi chodzilo: jak latwo
            dalo sie p. jaruge-nowacka spacyfikowac, dajac jej maly (w skali kraju) budzet.

            dziwi mnie jednak, ze feministkom to nie przeszkadza. kazia szczuka rozmienia
            sie na drobne w teleturnieju, p. jaruga-nowacka je prosiaka... no to kto, do
            diabla, przeprowadzi te rewolucje?

            pozdrawiam
            mp
            • ardzuna Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 19.08.04, 11:03
              mlody.panicz napisał:

              > ardzuna napisała:
              >
              > > Nie bronię Jarugi, tylko zaznaczam, że nie ona jedna.
              >
              > dosyc slaby to argument, ale rozumiem, ze w Polsce feminizmowi wiatr w oczy
              > wieje podwojny:

              Argument to o tyle, że nie ma co załamywać rąk akurat nad Jarugą, tylko trzeba
              oczyścić życie publiczne, ale zaczynając od największych malwersacji.
              Tragizoawanie tu nam nic nie pomoże.

              > widze, ze jednak wybralas jedna z zaproponowanych przez mnie drog obrony ('to
              > klamstwo!')

              Nie o to chodzi. Akurat brzydzę sie wziąc do ręki "Nasz dziennik", a zaglądać -
              na portal prawy.pl. czytając pierwszy raz post zaczynający wątek nie zauważyłam
              podpisu.

              > dziwi mnie jednak, ze feministkom to nie przeszkadza. kazia szczuka rozmienia
              > sie na drobne w teleturnieju, p. jaruga-nowacka je prosiaka...

              Widzisz, mi o tyle kompletnie nie przeszkadza to, co robi Jaruga-Nowacka, że
              nigdy nie spodziewałam się wiele ani osobiscie po niej, ani po jej opcji
              politycznej (mówię o tzw. lewicy polskiej). Nie uważam i nie uważałam jej też
              nigdy za czołową reprezentantkę feminizmu polskiego (jak sądzę, jestem e tym
              podona do wielu innych feministek). W związku z tym średnio mnie ruszają jej
              działania - ot, jeszcze jedna osoba w polskich władzach, która przejadła moze
              nieco zbyt wiele, prawdopodobnie nie ukradła do kieszeni, więc jeszcze i tak
              jest w miarę w porządku. Działalność takiego np. Piskorskiego czy Schetyny,
              ktrórzy czynią dla mnie nie do przyjęcia partię, w której bym się odnalazła,
              jest dla mnie o wiele bardziej bolesna.

              Co do Jarugi, to czekałam, aż wreszcie sobie pójdzie ze stanowiska, i poszła -
              co było miłym, zaskakującym prezentem Belki dla mnie osobiście i dla dużej
              części społeczeńśtwa polskiego.
              • mlody.panicz Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 19.08.04, 12:34
                ardzuna napisała:

                > Co do Jarugi, to czekałam, aż wreszcie sobie pójdzie ze stanowiska, i poszła -

                > co było miłym, zaskakującym prezentem Belki dla mnie osobiście i dla dużej
                > części społeczeńśtwa polskiego.

                czyli 'precz z jaruga!' :)
                zgadzam sie, takze z wieloma innymi Twoimi uwagami.
                pozdrawiam
                mp
                • ardzuna Re: uciechy prawdziwych męzczyzn 19.08.04, 14:40
                  mlody.panicz napisał:

                  > czyli 'precz z jaruga!' :)
                  > zgadzam sie, takze z wieloma innymi Twoimi uwagami.
                  > pozdrawiam

                  :)

                  pozdrawiam
                  ardzuna
    • e_wok Re: Feministyczne uciechy 18.08.04, 22:29
      Akurat tak sie zdarzylo, ze rozmawialam o tym z osoba, ktora roboczo
      nazwe "starym wyjadaczem". Pokrecil glowa i powiedzial "oj, takie szkolne
      bledy". Bo wiecie - zasada (niestety) jest taka, ze to wszystko mozna i nawet
      nalezy tylko nie od razu i znacznie dyskretniej. Jesli sie pani Jaruga "wyrobi"
      w takim sensie, ze nauczy sie szastac publiczna kasa tak, jak "nalezy" i jak
      jest "przyjete" to bedzie wszystko w porzadku. Ot, szara polska rzeczywistosc
      :-((
      • Gość: Piter Re: Feministyczne uciechy IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.08.04, 22:35
        Niemniej jednak zwrócenie uwagi podatników, że ich pieniądze wydawane są "lekką
        rączką" na np. rauty, podejmowanie gości i wycieczki zagraniczne jest pożądane.
        I, jeśli chodzi o mnie, to czy to Jaruga, Środa, Pol, Belka czy ktobądź inny,
        to i tak skandal.
        Dziwi tylko obrona Jarugi szstającej naszą forsą z uwagi na fakt jej
        feministycznych pogladów. Czyli inna miara wobec jednych, inna wobec "swoich".
        To smutne.
        P.
        • ardzuna Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 14:39
          Gość portalu: Piter napisał(a):

          > rączką" na np. rauty, podejmowanie gości i wycieczki zagraniczne jest
          pożądane.

          Podejmowanie gości, w tym od czasu do czasu rauty, oraz podróże robocze
          (podczas których, zaskoczę cię: przede wszystkim sie pracuje, a czasu wolnego
          jest niewiele, jeśli w ogóle jest) to normalny i konieczny element polityki
          zagranicznej, który był, jest i będzie.
          • mlody.panicz Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 14:41
            ardzuna napisała:

            > Podejmowanie gości, w tym od czasu do czasu rauty, oraz podróże robocze
            > (podczas których, zaskoczę cię: przede wszystkim sie pracuje, a czasu wolnego
            > jest niewiele, jeśli w ogóle jest) to normalny i konieczny element polityki
            > zagranicznej, który był, jest i będzie.

            p. jaruga-nowacka nie pracuje jednak w ministerstwie spraw zagranicznych. skad
            wiec nagle mowa o polityce zagranicznej?
            pozdrawiam
            mp
            • ardzuna Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 14:52
              mlody.panicz napisał:

              > p. jaruga-nowacka nie pracuje jednak w ministerstwie spraw zagranicznych.
              skad
              > wiec nagle mowa o polityce zagranicznej?

              Polityka zagraniczna jest realizowana nie tylko przez resort spraw
              zagranicznych. W dzisiejszych czasach nawet sztaby kryzysowe prowadza wymianę
              międzynarodową i jeżdżą jedne do drugich uczyc się, jak najskuteczniej reagować
              na zagrożenia. Odnosi sie to zwłaszcza do sytuacji Polski, która najpierw
              dostosowywała sie do UE, a teraz w UE jest. Gdybyś zobaczył, ile komitetów UE
              obsługuje chociazby resort rolnictwa! (Niektóre są zrsztą prześmieszne i
              stanowią typowy dowód przerostu biurokracji, jednak niestety dopóki jakiś mądry
              odchudzacz biurokracji ich nie polikwiduje, Polska musi mieć w nich swoich
              przedstawicieli, żeby bronić swoich interesów. Tym bardziej, że szkodliwe dla
              nas inicjatywy najskuteczniej można utrącić własnie na jak najniższym
              poziomie.)

              Polityka równości kobiet i mężczyzn (i kontakty ze stosownymi agendami państw
              UE) jest przy tym, jak już pisałam, dla UE o wile wazniejsza, niż wyobraża to
              sobie większosć Polaków.
              • mlody.panicz Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 15:05
                ardzuna napisała:

                > Polityka zagraniczna jest realizowana nie tylko przez resort spraw
                > zagranicznych. W dzisiejszych czasach nawet sztaby kryzysowe prowadza wymianę
                > międzynarodową i jeżdżą jedne do drugich uczyc się, jak najskuteczniej
                reagować
                >
                > na zagrożenia.

                moment, moment. to wspolpraca zagraniczna, ale nie polityka, chyba ze zadania
                zostaly zlecone przez msz wlasnie.
                to raz, a dwa: p. jaruga-nowacka moze naturalnie wspolpracowac zagranicznie,
                ale przede wszystkim miala wprowadzac rowny status tu, w kraju. jesli unia chce
                przeniesc do polski swoje rozwiazania, to moze probowac, naturalnie, ale
                niekoniecznie wzywajac do siebie p. jaruge-nowacka. no, chyba ze to p. jaruga-
                nowacka chciala do czegos unie przekonac?
                i trzy: zetknalem sie raz z tymi paniami w akcji wlasnie na forum
                miedzynarodowym. ze-na-da. ale tu sie przeciez i tak zgadzamy.
                pozdrawiam
                mp
                • ardzuna Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 15:12
                  mlody.panicz napisał:

                  > moment, moment. to wspolpraca zagraniczna, ale nie polityka, chyba ze zadania
                  > zostaly zlecone przez msz wlasnie.

                  masz rację, przejęzyczyłam się.

                  > to raz, a dwa: p. jaruga-nowacka moze naturalnie wspolpracowac zagranicznie,
                  > ale przede wszystkim miala wprowadzac rowny status tu, w kraju. jesli unia
                  chce
                  >
                  > przeniesc do polski swoje rozwiazania, to moze probowac, naturalnie, ale
                  > niekoniecznie wzywajac do siebie p. jaruge-nowacka.

                  Istnieje przynajmniej jeden komitet unijny, w którym uczestniczą
                  przedstawiciele urzędu pełnomocnika. Nie zapominaj, że teraz polityką, którą
                  kreujemy, jest nie tylko polityka polska, ale i współkreujemy politykę unijną -
                  co jak najbardziej mieści sie w zadaniach urzędu Pełnomocnika do spraw, jak i w
                  zadaniach pozostałych urzędów. Dlatego wyjazdy na posiedzenia, narady i
                  negocjacje nadal niestety są konieczne.

                  > i trzy: zetknalem sie raz z tymi paniami w akcji wlasnie na forum
                  > miedzynarodowym. ze-na-da. ale tu sie przeciez i tak zgadzamy.

                  Tak jest :)
              • petrokles Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 15:17
                Napisałaś: " jednak niestety dopóki jakiś mądry odchudzacz biurokracji ich nie polikwiduje, Polska musi mieć w nich swoich przedstawicieli, żeby bronić swoich
                interesów."
                "Polityka równości kobiet i mężczyzn (i kontakty ze stosownymi agendami państw UE) jest przy tym, jak już pisałam, dla UE o wile wazniejsza, niż wyobraża to sobie
                większosć Polaków".
                1o - a dlaczego Jaruga nie zacznieodchudzania od siebie i swojego personelu?
                2o - jakich to polskich interesów broni Jaruga za granicą, skoro to UE zależy na równosci obu płci w Polsce?
                3o - skoro UE zależy na równosci obu płci w Polsce, to czemu nie refinansuje podróży Jarugi i jej załogi, lub nie przysle na własny koszt kilku swoich
                speców-szkoleniowców? I dlaczego, skoro wpadają z wizytą, naciągają Jarugę na bankieciki w superknajpach, a ona, bidula się daje naciagać?
                P.
                • ardzuna Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 15:26
                  petrokles napisał:

                  > 1o - a dlaczego Jaruga nie zacznieodchudzania od siebie i swojego personelu?

                  Jaruga jest przypuszczalnie wystarczająco odchudzona. Natomiast co do
                  personelu, to nie wierze w samoodchudzanie się zadnej agendy biurokratycznej.
                  Czemu akurat ona tego nie zrobiła - ten temat mnie nie fascynuje, bo cieszę
                  się, że już jej nie ma w rządzie.

                  > 2o - jakich to polskich interesów broni Jaruga za granicą, skoro to UE zależy
                  n
                  > a równosci obu płci w Polsce?

                  Nie wiem, może na przykład namawia UE w zasciszu gabinetów do opóźnienia
                  stosowania jakichś prorównościowych rozwiązań z powodu niedostosowania Polski.
                  Nie pracuję w biurze pełnomocnika, nie znam stamtąd nikogo, i dlatego nie
                  potrafię powiedzieć, że jej podróże były lub nie były uzasadnione.

                  > 3o - skoro UE zależy na równosci obu płci w Polsce, to czemu nie refinansuje
                  po
                  > dróży Jarugi i jej załogi, lub nie przysle na własny koszt kilku swoich
                  > speców-szkoleniowców?

                  Pretensje zgłaszaj do UE. UE zajmuje się pewnym zakresem tematów, na które
                  przystępując do Unii wyraziliśmy jako państwo zgodę. UE nawet jeśli coś
                  fiansuje, to robi to ze składek członkowskich, czyli rowniez z naszych
                  pieniędzy (docelowo z naszych, bo na razie "wyciągamy" z UE znacznie więcej,
                  niż płacimy).

                  I dlaczego, skoro wpadają z wizytą, naciągają Jarugę na b
                  > ankieciki w superknajpach, a ona, bidula się daje naciagać?

                  Dlatego, że kiedy przyjezdża gość, zaprasza się go na kolację na swój koszt, i
                  to nie tylko tym ministerstwie, a także nie tylko w naszym kraju. Oczywiście
                  możnaby go poczęstować chlebem i solą i na tym poprzestać, jednak powtarzam, że
                  docelowo międzynarodowa pozycja Polski bardzo by na tym ucierpiała, bo na
                  współpracę międzynarodowa mają wpływ również czysto psychologiczne czynniki.
    • ardzuna Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 01:48
      Gość portalu: Piter napisał(a):

      > Nowacka wydała w sumie 2,2 miliona publicznych pieniędzy na potrzeby walki o
      > równouprawnienie.
      > Pani pełnomocnik, jej współpracownicy i goście lubili dobrze zjeść. Ponad 50
      > tysięcy złotych poszło na "zakup usług gastronomicznych" i to bardzo często w
      > czterogwiazdkowym hotelu.

      No cóż, mogłaby moze kupować w trzygwiazdkowym hotelu. Nie orientuję się
      dokładnie w kwestiach minimum wymagań cateringowych przyjętych np. w przypadku
      zapraszania gości zagranicznych; prawdopodobnie chodzi tu przede wszystkim o
      podejmowanie gości w restauracjach w Warszawie. No cóż, robi się to we
      wszystkich ministerstwach, a gości przyjmuje sie nie w barze mlecznym, tylko w
      restauracji, i to może nie najdroższej, ale dobrej, chyba że chce sie zepsuc
      kontakty międzynarodowe ze wszystkimi.

      Dużo też podróżowali. Jaruga-Nowacka poleciała za
      > granicę 11 razy, jej pracownicy aż 93 razy. Kosztowało to ponad 500 tysięcy
      > złotych!

      11 razy to wcale nie tak duzo; pracownicy z kolei reprezentują Polskę chociazby
      w UE i muszą wyjeżdżać (sama musiałam, hłe hłe). Znam osoby (z innego
      ministerstwa), które co dwa tygodnie są w Brukseli w ramach różnych rad i
      komitetów; bronią tam polskich interesów jako przedstawiciele administracji
      polskiej. Na te podróze wydawane są pieniądze, bo i kosztują bilety lotnicze
      (które nie mogą być kupowane w taryfach typu APEC, bo wymagałoby to z kolei
      ponoszenia większych wydatków na hotel i diety); do tego ludzie ci,
      reprezentujący - przypominam - państwo polskie, nie mogą spać w schroniskach
      młodzieżowych, a i od czasu do czasu muszą kogoś zaprosić na posiłek do
      restauracji w celu przeprowadzenia nieformalych rozmów. Oczywiścei możemy
      nikogo nie wysyłać i pozwalać, żeby inni decydowali za nas. Co do urzedu
      Pełnomocnika, to ma on przedstawicieli w przynajmniej jednym komitecie unijnym
      (i nie jest to ani nie była Jaruga-Nowacka).

      Dla porównania, warto zauważyć, że kwota ta stanowi 35% łącznych
      > wydatków Kancelarii Premiera na zagraniczne wyjazdy służbowe w badanym
      > okresie.

      No cóż, akurat jest to praktycznie samodzielny urzad podporządkowany Kancelarii
      Premiera, ściśle merytoryczny, w odróżnieniu od wielu pozostałych
      departamentów. Trudno się dziwić, że np. Zespół Doradczo-Analityczny, Biuro
      Administracyjne, Departament Kontroli, Skarg i Wniosków, Biuro Dyrektora
      Generalnego jeżdżą za granicę mniej lub wcale (mam nadzieję, że nie muszę
      wyjaśniac, czym się takie biura zajmują). Jeśli odejmiesz departamenty
      zajmujące sie organizowaniem bieżącego działania KPRM, może sie okazać, że
      Pełnomocnik ds. równego Statusu to 35% merytorycznej działalności KPRM jako
      takiej (jako Kancelarii, przypominam). Do tego działalności bardzo ważnej np.
      dla UE, bo akurat UE kładzie nacisk na kwestie równych szans kobiet i mężczyzn
      o wiele bardziej, niż się to robi u nas w Polsce.

      > Na razie trudno ustalić cel i efekty wystawnego zarządzania biurem i ważnych
      > podróży służbowych.

      Cel ten nie jest jasny oczywiście dla portalu prawy. Ale jeśliby porównać
      koszty z jakims ministerstwem czasów, kiedy bardziej zdeklarowana "prawica"
      (polską prawicę nazwałabym raczej pseudoprawicą, ale to oddzielna sprawa),
      prawdopodobnie koszty i ilość podróży wyszłyby porównywalne, jeśli nie większe.
      Np. jestem pewna, że Jaruga to mały żuczek w porównaniu z tym, co wydała na
      podróże zagraniczne prawicowa senator Alicja Grześkowiak (przy czym jej podróże
      były w wielu przypadkach dalece bezzasadne).
      • Gość: Piter Re: Feministyczne uciechy IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 19.08.04, 06:46
        Zupełnie nie rozumiesz o co mi chodzi, ale wiecej tłumaczyć nie bedę.
        Daremne zale, próżny trud.
        Groch o ścianę.
        Łapaj złodzieja.
        Nie mam siły.
        Typowe zjawisko znane psychologom pod nazwą "racjonalizacji": im wieksze
        głupstwo zrobiliśmy, lub mamy do czynienia w wykonaniu kogos nam bliskiego
        (także ideowo), tym większa u nas tendencja wo wymyslania "racjonalnych"
        usprawiedliwień.
        Szkoda czasu i atłasu.
        P.
        • ardzuna Re: Feministyczne uciechy 19.08.04, 11:04
          Gość portalu: Piter napisał(a):

          > Typowe zjawisko znane psychologom pod nazwą "racjonalizacji": im wieksze
          > głupstwo zrobiliśmy, lub mamy do czynienia w wykonaniu kogos nam bliskiego
          > (także ideowo), tym większa u nas tendencja wo wymyslania "racjonalnych"
          > usprawiedliwień.

          Niestety doitnerpretowałeś moje motywy jak kulą w płot :DD
          • Gość: Piter Re: Feministyczne uciechy IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 22.08.04, 21:55
            Skoro tak twierdzisz, to znaczy, że w tqoim przypadku chybiłem. W twoim. a co
            do reszty...
            p.
    • titus_flavius moralność Kalego 19.08.04, 08:23
      Chaire,
      nieważne, że kradnie, ważne, ze to nasza kradnie z publicznej kasy. Takie
      wnioski płyną z wypowiedzi tutejszych feministek.
      To jest przejaw skrajnego partyjniactwa, która każe bronić swoich nie bacząc na
      zbrodnie, które popełniają. To jest brak zrozumienia podstawowych zasad
      przyzwoitości w życiu publicznym. Taka sama logika kazała ptrzywódcom SLD
      tuszować afery z udziałem swoich (bo to swoi), i ostrzegać Długosza i Jagiełłę
      przed akcją policji. A takze psychologom milczeć o pedofilii Samsona, bo to
      swój człowiek.
      Szczytem bezczelności jest porównywanie marnotrawstwa Jarugi z wystawnym
      życiem ks. Jankowskiego. Jak słusznie podkreślono, Jankowski nie dostaje
      pieniedzy z publicznej kasy, ani nikomu ich nie ukradł. Dostał je w prezencie
      od swoich darczyńców, i to sprawą pomiędzy nimi jest na co je wydaje. Nas także
      nie interesuje, na co Jaruga wydaje prezenty od swojej cioci.
      T.
      • Gość: linda Re: moralność Kalego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 09:07
        titus_flavius napisał:

        > Szczytem bezczelności jest porównywanie marnotrawstwa Jarugi z wystawnym
        > życiem ks. Jankowskiego. Jak słusznie podkreślono, Jankowski nie dostaje
        > pieniedzy z publicznej kasy, ani nikomu ich nie ukradł. Dostał je w prezencie
        > od swoich darczyńców, i to sprawą pomiędzy nimi jest na co je wydaje. Nas
        także
        >
        > nie interesuje, na co Jaruga wydaje prezenty od swojej cioci.
        > T.

        A dlaczego myślisz, że jego koledzy żałują mu kasy z tych paru miliardów
        rocznie, które dostają z budżetu naszego bogatego państwa?
        • titus_flavius kłamstwo, kłamstwo ... 19.08.04, 10:02
          Gość portalu: linda napisał(a):

          > A dlaczego myślisz, że jego koledzy żałują mu kasy z tych paru miliardów
          > rocznie, które dostają z budżetu naszego bogatego państwa?

          Chaire,
          to kolejne kłamstwa. Kto niby z ksieży dostaje prezenty pieniężne od państwa?
          Pensje od Skarbu Państwa dostają jedynie katecheci, za pracę - uczenie dzieci.
          Czy Ciebie interesuje, na co ludzie wydaja swoje pensje? Czy Jaruga wydawała
          własną pensję, czy dodatkowe pieniedze państwowe?
          T.
          • Gość: linda Re: kłamstwo, kłamstwo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 10:23
            titus_flavius napisał:


            > Chaire,
            > to kolejne kłamstwa. Kto niby z ksieży dostaje prezenty pieniężne od państwa?
            > Pensje od Skarbu Państwa dostają jedynie katecheci, za pracę - uczenie
            dzieci.


            :))))))))))) Titusku, uwielbiam Twoje poczucie humoru.:)))))))))))

            polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1100735&MP=1
            • titus_flavius Re: kłamstwo, kłamstwo ... 19.08.04, 10:29
              Gość portalu: linda napisał(a):

              > :))))))))))) Titusku, uwielbiam Twoje poczucie humoru.:)))))))))))

              Chaire,
              państwo płaci księżom katechetom, wykładowcom, kapelanom wojskowym za ioch
              pracę!
              Nie ma żadnych darowizn. W tym artykule nie ma ani słowa, aby Państwo dawało
              księżom prezenty.
              Sprawą ksieży zaś jest na co wydają zarobione pieniądze. Podobnie jak nie
              wnikamy, na co wydaje je Jaruga.
              T.
              • Gość: linda Re: kłamstwo, kłamstwo ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 10:47
                titus_flavius napisał:

                > Chaire,
                > państwo płaci księżom katechetom, wykładowcom, kapelanom wojskowym za ioch
                > pracę!
                > Nie ma żadnych darowizn. W tym artykule nie ma ani słowa, aby Państwo dawało
                > księżom prezenty.


                Oczywiście, że nie ma ŻADNYCH darowizn. Nie ma również ŻADNYCH transakcji
                sprzedaży Kościołowi nieruchomości za 1 zł. przez samorządy .
                A to, że przy darowiźnie na państwowy dom dziecka można sobie odliczyć
                z podstawy opodatkowania 350zł., natomiast na dom dziecka prowadzony przez
                kościół kwotę nieograniczoną ŻADNYM limitem to wierutne kłamstwo.
                • titus_flavius Re: kłamstwo, kłamstwo ... 19.08.04, 16:15
                  Gość portalu: linda napisał(a):
                  >
                  > Oczywiście, że nie ma ŻADNYCH darowizn. Nie ma również ŻADNYCH transakcji
                  > sprzedaży Kościołowi nieruchomości za 1 zł. przez samorządy .
                  > A to, że przy darowiźnie na państwowy dom dziecka można sobie odliczyć
                  > z podstawy opodatkowania 350zł., natomiast na dom dziecka prowadzony przez
                  > kościół kwotę nieograniczoną ŻADNYM limitem to wierutne kłamstwo.

                  Chaire,
                  owszem, są takie ddarowizny gruntu, aby wybudowac kościół dla społęczności. Ale
                  takiego gruntu Jankowski nie przejada.
                  A drugi przypadek, co ma do rzeczy? Czy skarb państwa darował jakieś pieniądze
                  Jankowskiemu i te je zdefraudował? Czy nie widzisz róznicy pomiędzy sytuacją,
                  gdy ktos daje własne pieniądze na Kościół, a pazernym urzędnikiem, który
                  przejada pieniądze SKARBOWE?
                  T.
                  • linda11 Re: kłamstwo, kłamstwo ... 19.08.04, 18:04
                    titus_flavius napisał:

                    > A drugi przypadek, co ma do rzeczy? Czy skarb państwa darował jakieś pieniądze
                    >
                    > Jankowskiemu i te je zdefraudował? Czy nie widzisz róznicy pomiędzy sytuacją,
                    > gdy ktos daje własne pieniądze na Kościół, a pazernym urzędnikiem, który
                    > przejada pieniądze SKARBOWE?

                    Czy chodzi Ci tutaj o przepisy podatkowe?
                    Czy mikro-limity darowizn na wszelką niekościelną działalność społecznie
                    użyteczną i niegraniczone niczym darowizny na rzecz Kościoła
                    uznajesz za sprawiedliwe?
              • Gość: misiu Re: kłamstwo, kłamstwo ... IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.08.04, 17:48
                Bogiem a prawdą, wynagrodzenie dla katechetów i kapelanów jest właśnie
                prezentem, a domaganie się tego przez kościół - nieprawością:

                "Słuchajcie tego, wy, naczelnicy domu Jakuba, i wy, wodzowie domu Izraela,
                którzy czujecie wstręt do prawa i wykrzywiacie wszystko, co proste! Budujecie
                Syjon, przelewając krew, a Jeruzalem, popełniając zbrodnię. Jego naczelnicy
                wymierzają sprawiedliwość za łapówki, A JEGO KAPŁANI NAUCZAJĄ ZA ZAPŁATĘ, jego
                prorocy wieszczą za pieniądze, i na Pana się powołują, mówiąc: Czy nie ma Pana
                wśród nas? Nie spadnie na nas nieszczęście! Dlatego z powodu was Syjon będzie
                zorany jak pole, Jeruzalem stanie się kupą gruzu, a góra świątyni zalesionym
                wzgórzem." (Mi 3:9-12 BW)

                "Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie,
                demony wyganiajcie; DARMO WZIĘLIŚCIE, DARMO DAWAJCIE." (Mt 10:8 BW)

                Utrzymanie katechetów kosztuje państwo setki razy więcej niż Jarugi-Nowackiej,
                dlatego trzeba najpierw odciąć od koryta kościół, a potem Nowacką.
                • titus_flavius Re: kłamstwo, kłamstwo ... 19.08.04, 17:52
                  Gość portalu: misiu napisał(a):

                  > Utrzymanie katechetów kosztuje państwo setki razy więcej niż Jarugi-
                  Nowackiej,
                  > dlatego trzeba najpierw odciąć od koryta kościół, a potem Nowacką.

                  Chaire,
                  póki co prawo przewiduje nauczanie religii w szkołach, więc jej nauczyciele
                  pobierają za to pensje. Jaruga zaś oprócz pensji zdefraudowała grube pieniądze!
                  T.
                  • Gość: misiu Re: kłamstwo, kłamstwo ... IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.08.04, 18:04
                    Nie ma co zasłaniać się prawem uchwalonym pod kościelnym naciskiem przez
                    przykruchtowych polityków. Jeśli kapłaństwo to powołanie, to po zapłatę niech
                    się udadzą do Boga, a nie wyciagają łapę do państwa. Ja to traktuję na tej
                    samej płaszczyźnie co Nowacką, choć wydatki na nią właściwie powinno się
                    traktować jak zwykłą kradzież, zaś kościoła - jako zuchwały rabunek.
                    • titus_flavius Re: kłamstwo, kłamstwo ... 19.08.04, 18:17
                      Gość portalu: misiu napisał(a):

                      > Nie ma co zasłaniać się prawem uchwalonym pod kościelnym naciskiem przez
                      > przykruchtowych polityków.

                      Chaire,
                      ci politycy zostali wybrani wybrani w wyborach. I tak się składa, ze większość
                      Polaków akceptuje to i darzy zaufaniem Kościół.
                      NIkt zaś nie dawał Jarudze przywolenia na defraudacje pieniężne.
                      T.



                      Jeśli kapłaństwo to powołanie, to po zapłatę niech
                      > się udadzą do Boga, a nie wyciagają łapę do państwa. Ja to traktuję na tej
                      > samej płaszczyźnie co Nowacką, choć wydatki na nią właściwie powinno się
                      > traktować jak zwykłą kradzież, zaś kościoła - jako zuchwały rabunek.
                      • Gość: misiu Re: kłamstwo, kłamstwo ... IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.08.04, 18:36
                        titus_flavius napisał:

                        > Chaire, ci politycy zostali wybrani wybrani w wyborach. I tak się składa, ze
                        > większość Polaków akceptuje to i darzy zaufaniem Kościół.
                        > NIkt zaś nie dawał Jarudze przywolenia na defraudacje pieniężne.

                        Jeśli większość chce płacić na kościół, niech sobie płaci. Niech nawet funduje
                        Maybachy wszystkim kapłanom, nie tylko Rydzykowi. Ale indywidualnie - na tacę,
                        a od moich podatków wara. Zarówno kościołowi, jak i Nowackiej. A dla kościoła
                        priorytetem powinno być prawo boskie, a nie ludzkie. Kiedy im wygodnie,
                        przypominają sobie, że "trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi", w przypadku
                        nauczania za zapłatę najwyraźniej o tym zapomnieli. Różnica jest taka, że
                        niegodziwość Nowackiej jest bezprawna i ma przez to szansę na ukaranie.
                        Kościelna zaś - w majestacie prawa - jest zupełnie bezkarna, dlatego
                        szczególnie irytująca.
                        • titus_flavius Re: kłamstwo, kłamstwo ... 30.08.04, 06:25
                          Gość portalu: misiu napisał(a):

                          > titus_flavius napisał:
                          >
                          > > Chaire, ci politycy zostali wybrani wybrani w wyborach. I tak się składa,
                          > ze
                          > > większość Polaków akceptuje to i darzy zaufaniem Kościół.
                          > > NIkt zaś nie dawał Jarudze przywolenia na defraudacje pieniężne.
                          >
                          > Jeśli większość chce płacić na kościół, niech sobie płaci. Niech nawet
                          funduje
                          > Maybachy wszystkim kapłanom, nie tylko Rydzykowi. Ale indywidualnie - na
                          tacę,
                          > a od moich podatków wara. Zarówno kościołowi, jak i Nowackiej. A dla kościoła
                          > priorytetem powinno być prawo boskie, a nie ludzkie. Kiedy im wygodnie,
                          > przypominają sobie, że "trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi", w przypadku
                          > nauczania za zapłatę najwyraźniej o tym zapomnieli. Różnica jest taka, że
                          > niegodziwość Nowackiej jest bezprawna i ma przez to szansę na ukaranie.
                          > Kościelna zaś - w majestacie prawa - jest zupełnie bezkarna, dlatego
                          > szczególnie irytująca.

                          Chaire,
                          nie pouczaj Koscioła prawie boskim, bo nie nic o nim nie wiesz. ZApominasz
                          przy tym, że Kościół naucza ludzi dobra, z punktu widzenia państwa, więc
                          państwo ma interes w tym, aby wspierać Kościół.
                          T.
                          • Gość: misiu Re: kłamstwo, kłamstwo ... IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.08.04, 08:32
                            Titus, gdyby kościół potrafił nauczać ludzi dobra, to nie musiałby się uciekać
                            do ustaw, które to "dobro" mają siłą egzekwować. Jeśli zaś czyni coś wbrew
                            prawu boskiemu, które przez pomyłkę utożsamiasz z prawem kościelnym, to KAŻDY
                            ma prawo zwrócić mu na to uwagę. Pełna pychy reakcja na takie upomnienia
                            dowodzi całkiem czego innego, niż ma w zamiarze
                    • mlody.panicz Re: kłamstwo, kłamstwo ... 20.08.04, 00:03
                      Gość portalu: misiu napisał(a):

                      > Nie ma co zasłaniać się prawem uchwalonym pod kościelnym naciskiem przez
                      > przykruchtowych polityków. Jeśli kapłaństwo to powołanie, to po zapłatę niech
                      > się udadzą do Boga, a nie wyciagają łapę do państwa. Ja to traktuję na tej
                      > samej płaszczyźnie co Nowacką, choć wydatki na nią właściwie powinno się
                      > traktować jak zwykłą kradzież, zaś kościoła - jako zuchwały rabunek.

                      nie ma sie co zaslaniac ignorancja. panstwo nie placi *kaplanom* za ich
                      kaplanstwo lecz *katechetom* (takze swieckim) za prace, ktora wykonuja. slowem -
                      zuchwala glupota, ten Twoj post.
                      pozdrawiam nieustajaco
                      mp
                      • Gość: misiu Re: kłamstwo, kłamstwo ... IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.08.04, 01:16
                        mlody.panicz napisał:

                        > nie ma sie co zaslaniac ignorancja. panstwo nie placi *kaplanom* za ich
                        > kaplanstwo lecz *katechetom* (takze swieckim) za prace, ktora wykonuja.
                        > slowem zuchwala glupota, ten Twoj post.
                        > pozdrawiam nieustajaco
                        > mp

                        Skoro nie ma co zasłaniać się ignorancją, to się nią nie zasłaniaj. Nauka
                        religii nie jest powinnością państwa, które zgodnie z konstytucją ma zachowywać
                        bezstronność w sprawach wiary. Z jakiej racji ma płacić za indoktrynację
                        prowadzoną w interesie jakiejś grupy wyznaniowej? Może również ma płacić
                        robotnikom budującym kościół, bo przecież wykonują pracę i zasługują na
                        zapłatę? Oczywiście, że pracownikowi powinno się załacić, tylko z jakiej racji
                        mają to robić podatnicy? Niech im płaci kościół, który i tak w Polsce stoi na
                        wybitnie uprzywilejowanej pozycji. Domaganie się zapłaty za naukę religii od
                        państwa, zwłaszcza borykającego się z poważnymi problemami finansowymi, to
                        NIEGODZIWOŚĆ I GRZECH, na co zresztą wyraźnie wskazują przytoczone przeze mnie
                        fragmenty z Pisma, które przynajmniej dla kościoła powinno być ŚWIĘTE.

                • ardzuna Re: kłamstwo, kłamstwo ... 19.08.04, 23:57
                  Gość portalu: misiu napisał(a):

                  > Utrzymanie katechetów kosztuje państwo setki razy więcej niż Jarugi-
                  Nowackiej,
                  > dlatego trzeba najpierw odciąć od koryta kościół, a potem Nowacką.

                  Wyjątkowo się z tobą zgodzę.
    • e_wok Casa Valdemar 19.08.04, 09:30
      to glownie tam te rachunki. I nawet sie nie dziwie. Sama bym tam jadla
      codziennie, a nawet piec razy dziennie. Nie ma w Warszawie lepszego zarcia.
      • petrokles Re: Casa Valdemar 19.08.04, 10:10
        Moja Droga Ewuniu, zależy kto w czym gustuje.
        Ja np. przepadam za pieczoną golonką i wiedeńskim sznyclem w Kompanii Piwnej.
        Ale polecam także poledwiczki w podgrzybkach w barze Bazylia na Kuźniczej we Wrocławiu. Niby bar, ale jedzonko pycha! I tanio!
        Pozdrawiam apetycznie
        P.
      • tad9 Re: Casa Valdemar 19.08.04, 12:35
        e_wok napisała:

        > to glownie tam te rachunki. I nawet sie nie dziwie. Sama bym tam jadla
        > codziennie, a nawet piec razy dziennie. Nie ma w Warszawie lepszego zarcia.

        A ile tam kosztuje średnio rzecz biorąc obiadek czy kolacyjka (na - powiedzmy -
        4 osoby)?
        • ardzuna Re: Casa Valdemar 19.08.04, 14:34
          tad9 napisał:

          > A ile tam kosztuje średnio rzecz biorąc obiadek czy kolacyjka (na -
          powiedzmy -
          >
          > 4 osoby)?

          ...przy założeniu, że nie wyskakujesz tam na skromną zupkę w przerwie w pracy,
          ale podejmujesz zagranicznych gości, którzy wybierają do jedzenia co chcą, a ty
          płacisz za całosc?
          • tad9 Re: Casa Valdemar 19.08.04, 15:27
            ardzuna napisała:


            > ...przy założeniu, że nie wyskakujesz tam na skromną zupkę w przerwie w
            >pracy, ale podejmujesz zagranicznych gości, którzy wybierają do jedzenia co
            >chcą, a ty płacisz za całosc?

            Tak, ale dlaczego koniecznie zagranicznych gości? Doliczają coś do rachunków
            obcokrajowcom?
            • ardzuna Re: Casa Valdemar 19.08.04, 23:51
              tad9 napisał:

              > Tak, ale dlaczego koniecznie zagranicznych gości?

              Bo tacy też przyjezdzają.
        • e_wok Re: Casa Valdemar 19.08.04, 15:28
          Nie wiem. Zawsze dostaje "damska" wersje karty - bez cen. Widocznie nie
          wygladam na sponsorke :-((
          • zly_wilk Re: Casa Valdemar - a gdzie równouprawnienie??? 19.08.04, 16:15
            e_wok napisała:

            > Nie wiem. Zawsze dostaje "damska" wersje karty - bez cen. Widocznie nie
            > wygladam na sponsorke :-((
            >

            I tolerujesz taką sytuację???!!!
            Ty - zwolenniczka równouprawnienia?? Jako feministka powinnaś natychmiast
            nakrzyczeć na kelnera za taką dyskryminację, a następnie oczywiście płacić za
            siebie sama.

            Jak w ogóle udało Ci się spokojnie napisać takie słowa jak "damska wersja
            karty"? Zawsze pisałaś, że chcesz, by widziano w Tobie człowieka, a nie
            kobietę...

            Czy raczej wtedy, gdy jest Ci tak wygodnie - zapominasz o feministycznych
            ideałach? Pozwalasz traktować się "jak kobieta", zamiast "jak człowiek"?

            Pozdrawiam -
            • tad9 Jaruga niewinna? 19.08.04, 17:05
              zly_wilk napisał:

              > I tolerujesz taką sytuację???!!!
              > Ty - zwolenniczka równouprawnienia?? Jako feministka powinnaś natychmiast
              > nakrzyczeć na kelnera za taką dyskryminację, a następnie oczywiście płacić za
              > siebie sama.

              A mnie przyszło do głowy, że może Jaruga też zawsze dostawała taką kartę, i w
              swej poczciwości myślała, że to jadłodajnia darmowa? To wyjaśniałoby dlaczego
              prowadziła tam swoich gości - chciała oszczędzić na kosztach
              reprezentacyjnych.


              > Pozdrawiam -
            • e_wok Napisalam "damska" a nie "kobieca" 19.08.04, 19:09
              czyzbys mial ochote zadac mi pytanie, czy jestem dama?
              • ardzuna Re: Napisalam "damska" a nie "kobieca" 19.08.04, 23:59
                Zmieniając temat, obejrzałam sobie ich menu z cenami:
                www.casavaldemar.pl/
                O ile się nie je homara, ćwiartki jagnięcia, czy soli z pieca, to ceny są tak
                dokładnie takie same, jak w wielu innych restauracjach, na przykład w tych, dfo
                których myśmy zapraszali naszych gości. Oczywiście nie wiadomo, co jadła Jaruga-
                Nowacka i jej goście...
              • zly_wilk Re: Napisalam "damska" a nie "kobieca" 20.08.04, 22:48
                e_wok napisała:

                > czyzbys mial ochote zadac mi pytanie, czy jestem dama?
                >

                Nie. Zadałem Ci zupełnie inne pytanie, na które jakoś niewygodnie Ci
                odpowiedzieć...

                Żeby pozwolić traktować siebie jak damę, musisz najpierw pozwolić traktować się
                jak kobietę. To bardziej podstawowe. Nie mozna być damą, zarazem nie będąc
                kobietą. A przecież Ty chiałaś równouprawnienia?? A teraz bezwstydnie korzystać
                z przywilejów kobiecości?? Co za hipokryzja...

                Pozdrawiam -
                • ardzuna Re: Napisalam "damska" a nie "kobieca" 21.08.04, 00:57
                  zly_wilk napisał:

                  > Żeby pozwolić traktować siebie jak damę, musisz najpierw pozwolić traktować
                  się
                  >
                  > jak kobietę. To bardziej podstawowe. Nie mozna być damą, zarazem nie będąc
                  > kobietą. A przecież Ty chiałaś równouprawnienia?? A teraz bezwstydnie
                  korzystać
                  >
                  > z przywilejów kobiecości?? Co za hipokryzja...

                  Nie wiem, jaki jest stosunek e_wok, ale mój jest taki, że jeśli mężczyzna chce,
                  żebym mu urodziła dziecko, to musi się o moje względy postarać. Równosci tu
                  niestety nie ma, i żebym się zgodziła na minimum 9-miesięczny okres większej
                  lub mniejszej (czasem bardzo dużej) bezbronności, plus połóg, muszę wiedzieć,
                  że meżczyzna przynajmniej czasowo będzie w stanie przejąć nade mną pełną
                  opiekę, co oznacza, że on mi tę zdolnosć musi udowodnić. Kiedy osiągniemy taką
                  równość, że meżczyźni przejmą dokładnie połowę trudów, zagrożeń i ograniczeń
                  związanych z ciażą, to jestem gotowa zrezygnować z dostawania kwiatów, bycia
                  zapraszaną na kolacje przez starającego sie o mnie faceta itd. itp. Na razie
                  jednak jakoś się na to nie zanosi. Aha, i oczywiście nawet jesli facet (i ja)
                  nie planuje dzieci, to w każdym związku mogą się dzieci pojawic, więc i tak
                  musi się o mnie w wyżej wymieniony sposób postarać, a jeśli nie zamierza, to
                  jako za mało zmotywowany odpada. Są feministki, które myślą inaczej, ale jak
                  widać - nie wszystkie.
                  • tad9 Re: Napisalam "damska" a nie "kobieca" 21.08.04, 09:15
                    ardzuna napisała:


                    > Nie wiem, jaki jest stosunek e_wok, ale mój jest taki, że jeśli mężczyzna
                    chce,
                    >
                    > żebym mu urodziła dziecko, to musi się o moje względy postarać. Równosci tu
                    > niestety nie ma, i żebym się zgodziła na minimum 9-miesięczny okres większej
                    > lub mniejszej (czasem bardzo dużej) bezbronności, plus połóg, muszę wiedzieć,
                    > że meżczyzna przynajmniej czasowo będzie w stanie przejąć nade mną pełną
                    > opiekę, co oznacza, że on mi tę zdolnosć musi udowodnić. (.....)

                    Czy mam rozumieć, że owa "damska karta", winna być stosowana wyłącznie w takim
                    przypadku, gdy zapraszający mężczyzna chce, by zapraszana kobieta urodziła mu
                    dziecko?
                    Ewok - czy tak to wyglądało? To znaczy, ile razy byłaś goszczona w tej
                    jadłodajni, tyle razy chodziło o dzieci?
                  • zly_wilk "równouprawnienie tam, gdzie mi z tym wygodnie..." 21.08.04, 20:48
                    ardzuna napisała:

                    > Równosci tu
                    > niestety nie ma, i żebym się zgodziła na minimum 9-miesięczny okres większej
                    > lub mniejszej (czasem bardzo dużej) bezbronności, plus połóg, muszę wiedzieć,
                    > że meżczyzna przynajmniej czasowo będzie w stanie przejąć nade mną pełną
                    > opiekę, co oznacza, że on mi tę zdolnosć musi udowodnić.

                    Dziękuję za ten post. Od kilku lat właśnie to udowadniam na tym forum, co Ty
                    wreszcie napisałaś jako feministka: są takie dziedziny życia (np. związane z
                    prokreacją) - gdzie równość jest niemożliwa, a zatem i równouprawnienie jest
                    niemożliwe lub niepożądane. Feministki na ogół udają same przed sobą, że można
                    ten fakt pominąć.

                    W rezultacie feministki żądają równouprawnienia tam, gdzie im się to opłaca, a
                    zarazem pragną zachować przywileje kobiecości tam, gdzie równouprawnienie im
                    się nie opłaca. Zarówno Ty, jak i Ewok zapominacie o równouprawnieniu, gdy
                    przychodzi do płacenia w knajpie.

                    > Kiedy osiągniemy taką
                    > równość, że meżczyźni przejmą dokładnie połowę trudów, zagrożeń i ograniczeń
                    > związanych z ciażą, to jestem gotowa zrezygnować z dostawania kwiatów, bycia
                    > zapraszaną na kolacje przez starającego sie o mnie faceta itd. itp.
                    > Na razie jednak jakoś się na to nie zanosi.

                    Ponieważ jednak nigdy mężczyźni nie będą rodzić dzieci, więc nigdy nie będzie
                    równouprawnienia. A zatem feministki żądając równouprawnienia, żądają utopii.
                    Zarazem dyskretnie wycofują się z tej utopii, gdy chodzi o ich realne życie -
                    tam, gdzie równouprawnienie im się nie opłaca. Co było do udowodnienia.

                    > Aha, i oczywiście nawet jesli facet (i ja)
                    > nie planuje dzieci, to w każdym związku mogą się dzieci pojawic, więc i tak
                    > musi się o mnie w wyżej wymieniony sposób postarać, a jeśli nie zamierza, to
                    > jako za mało zmotywowany odpada. Są feministki, które myślą inaczej, ale jak
                    > widać - nie wszystkie.

                    To bardzo rozsądne, ale nie ma nic wspólnego ani z feminizmem, ani z
                    równouprawnieniem, którego podobno żądacie. Te zwyczaje - oczekiwanie
                    rycerskiego traktowania damy, przynoszenia kwiatów, płacenia za kobietę - są
                    żywcem przeniesone z patriarchatu. Jak Ci nie wstyd nazywać się przy tym
                    feministką?

                    Pozdrawiam -
                    • ardzuna Re: "równouprawnienie tam, gdzie mi z tym wygodni 21.08.04, 23:09
                      zly_wilk napisał:

                      > W rezultacie feministki żądają równouprawnienia tam, gdzie im się to opłaca,
                      a
                      > zarazem pragną zachować przywileje kobiecości tam, gdzie równouprawnienie im
                      > się nie opłaca. Zarówno Ty, jak i Ewok zapominacie o równouprawnieniu, gdy
                      > przychodzi do płacenia w knajpie.

                      Niestetuy, natura zapomniała o równouprawnieniu, kiedy przychodzi do rodzenia
                      dzieci. Zapewne nie byłeś nigdy w ciąży, więc coś ci wyjaśnię. Kiedy rodzi się
                      dziecko, i potem przez jakiś czas, jest się przeraźliwie bezbronną istotą
                      sprowadzoną do swojej cielesności. Ktoś się musi wtedy kobietą zaopiekowac i
                      wziąc na siebie ciężar utrzymania jej (chyba że kobieta ma akurat swietną pracę
                      i duże pieniądze z ZUSu na urlopie macierzyńskim, ale żadna kobieta nie może
                      być pewna, że akurat będzie w takiej sytuacji, kiedy będzie rodzić dziecko). W
                      związku z tym muszę miec pewnosć, że mój m. to weźmie na siebie, bo nie chcę
                      wiązać sie z dupkiem, ktory umie dbać tylko o siebie. Poniewaz ludzie zachowują
                      się w różnych sytuacjach różnie, facet musi przynajmniej uprawdopodobnic, że
                      potrafi w razie czego sie zaopiekowac kobietą i jest zdolny do pewnych
                      poświęceń na rzecz zwiazku. I tyle.

                      > Ponieważ jednak nigdy mężczyźni nie będą rodzić dzieci, więc nigdy nie będzie
                      > równouprawnienia. A zatem feministki żądając równouprawnienia, żądają utopii.

                      Feministki żądają równych szans.

                      > Zarazem dyskretnie wycofują się z tej utopii, gdy chodzi o ich realne życie -
                      > tam, gdzie równouprawnienie im się nie opłaca. Co było do udowodnienia.

                      Wybacz, ale nie jestem ikoną femiistek i porte parole całego ruchu. Napisałam
                      to, co ja sądze. Moja postawa odnosi się do moich facetów; Tobą jako moim
                      facetem nie jestem zainteresowana, tym bardziej, że mam swojego m. i nie jestem
                      zaintersowana zadnymi innymi męzczyznami, więc możesz się nie obawiać. Ale
                      oczywiście mialam takie przypadki, że facet, który miał pieniądze, nieśmiało
                      sugerował, zebym następnym razem za knajpę zapłaciła sama za siebie, w ziwązku
                      z czym nie umówiłam sie z nim nigdy więcej (sama zresztą wtedy pieniędzmi ni
                      śmierdziałam, o czym on doskonale wiedział)

                      > To bardzo rozsądne, ale nie ma nic wspólnego ani z feminizmem, ani z
                      > równouprawnieniem, którego podobno żądacie. Te zwyczaje - oczekiwanie
                      > rycerskiego traktowania damy, przynoszenia kwiatów, płacenia za kobietę - są
                      > żywcem przeniesone z patriarchatu. Jak Ci nie wstyd nazywać się przy tym
                      > feministką?

                      nie rozumiem; to ty będziesz decydował, czy ja jestem feministką, czy nie? Nie
                      przeszkadza Ci to jednak w poprzednim akapicie, opierając sie na moich
                      poglądach, twierdzić, że "feministki robią coś tam". Wypchaj sie, wilku, i
                      pomaluj na zielono ;) Żywcem przeniesionych z "patriarchatu" jest wiele innych
                      rzeczy, na przykład cały dorobek kultury, i nie jest to powód, żebym go paliła
                      na stosie. Te zwyczaje akurat są moim zdaniem sensowne i przydatne dla oceny
                      potencjalnej wartości faceta jako męża, który - jak napisałam wyżej - jest
                      gotów też cos poświęcić dla związku, skoro ja jestem gotowa urodzić nasze
                      wspólne dzieci i poniesć wszystkie zwiazane z tym trudy.
                      • zly_wilk Re: "równouprawnienie tam, gdzie mi z tym wygodni 21.08.04, 23:39
                        ardzuna napisała:

                        > Niestetuy, natura zapomniała o równouprawnieniu, kiedy przychodzi do rodzenia
                        > dzieci. [ciach]

                        Więc jesteś feministką, a zarazem przeciwniczką równouprawnienia w swoim
                        związku?

                        Pozdrawiam -
                        • ardzuna Re: "równouprawnienie tam, gdzie mi z tym wygodni 21.08.04, 23:39
                          zly_wilk napisał:

                          > ardzuna napisała:
                          >
                          > > Niestetuy, natura zapomniała o równouprawnieniu, kiedy przychodzi do rodz
                          > enia
                          > > dzieci. [ciach]
                          >
                          > Więc jesteś feministką, a zarazem przeciwniczką równouprawnienia w swoim
                          > związku?

                          Nie, jestem zwolenniczką tego, żeby mój m. rodził dzieci na przemian ze mną.

                          MSPANC.
                          • zly_wilk Re: równouprawnienie tam, gdzie mi z tym wygodnie 21.08.04, 23:43
                            ardzuna napisała:

                            > > Więc jesteś feministką, a zarazem przeciwniczką równouprawnienia w swoim
                            > > związku?
                            >
                            > Nie, jestem zwolenniczką tego, żeby mój m. rodził dzieci na przemian ze mną.

                            Jak zamierzasz doprowadzić do tego? Czy np. poprzez wprowadzenie odpowiedniej,
                            feministycznej ustawy, nakazującej mężczyznom rodzenie co drugiego dziecka w
                            rodzinie?

                            Pozdrawiam -
                            • zly_wilk feministyczna hipokryzja 22.08.04, 13:39
                              Witam serdecznie,

                              i tak dyskusja nieuchronnie i po raz kolejny zaprowadziła nas do miejsca, gdzie
                              jak na dłoni widać feministyczną hipokryzję.

                              Konsekwentne wprowadzanie równouprawnienia nieuchronnie prowadzi do absurdów,
                              np. takich jak propozycja, by mężczyźni łykali prolaktynę i wyhodowali sobie
                              piersi do karmienia, by odciążyć kobiety (K. Dunin) lub Twój postulat, by Twój
                              mężczyzna rodził dzieci na przemian z Tobą.

                              Jak feministki rozwiązują ten problem? Gdy rzecz sprowadza się tylko do
                              ideologii, udają, że problemu nie ma. W swoim, realnym życiu, gdy rzecz dotyczy
                              ich samych - gdy trzeba zapłacić rachunek w knajpie, gdy trzeba wnieść szafę
                              na piętro, sprawdzić, czy ktoś obcy kręći się w nocy pod balkonem, czy wymienić
                              koło w samochodzie - nagle przypominają sobie, że są kobietami i bez żadnych
                              skrupułów korzystają z patriarchalnych przywilejów kobiecości.

                              Pozdrawiam -
                            • ardzuna Re: równouprawnienie tam, gdzie mi z tym wygodnie 29.08.04, 23:36
                              zly_wilk napisał:

                              > ardzuna napisała:
                              >
                              > > > Więc jesteś feministką, a zarazem przeciwniczką równouprawnienia w
                              > swoim
                              > > > związku?
                              > >
                              > > Nie, jestem zwolenniczką tego, żeby mój m. rodził dzieci na przemian ze m
                              > ną.
                              >
                              > Jak zamierzasz doprowadzić do tego? Czy np. poprzez wprowadzenie
                              odpowiedniej,
                              > feministycznej ustawy, nakazującej mężczyznom rodzenie co drugiego dziecka w
                              > rodzinie?

                              Hehehe, więcej poczucia humoru, moj drogi :D
                              • zly_wilk Re: równouprawnienie tam, gdzie mi z tym wygodnie 30.08.04, 21:51
                                >
                                > Hehehe, więcej poczucia humoru, moj drogi :D

                                Tak myslalem, że ten Twoj caly feminizm to tylko zart - smiechu wart. Masz
                                zupelna slusznosc, ze feminizmu nie nalezy traktowac powaznie.
                                :-))))

                                Pozdrawiam -
          • tad9 Re: Casa Valdemar 19.08.04, 16:59
            e_wok napisała:

            > Nie wiem. Zawsze dostaje "damska" wersje karty - bez cen. Widocznie nie
            > wygladam na sponsorke :-((

            Jestem wstrząśnięty, ale rozwodził się nad tym nie będę, bo robi to niżej
            Maciej. Zauważę tylko, że to się chyba powinno nazywać "sępią" wersją karty.
            • ardzuna Re: Casa Valdemar 19.08.04, 23:53
              tad9 napisał:

              > Jestem wstrząśnięty, ale rozwodził się nad tym nie będę, bo robi to niżej
              > Maciej. Zauważę tylko, że to się chyba powinno nazywać "sępią" wersją karty.

              Radzę, żebyś zgłosił swój wstrząs tudzież swoje propozycje do dyrekcji
              restauracji Casa Valdemar.
            • titus_flavius z kuchni hiszpańskiej 20.08.04, 08:20
              Chaire,
              polecam El Corazon na Bitwy Warszawskiej. W tygodniu, w porze obiadowej, mają
              tam dania po obnizonej cenie. W weekendy bywa tam tłoczno, polecam
              rezerwacje.
              T.
          • ggigus Ewok, zartujesz?? 21.08.04, 01:04
            czy nie mam poczucia humoru czy ta karta damska to zart??
            pozdr
            • zly_wilk Re: Ewok, zartujesz?? 21.08.04, 20:55
              ggigus napisała:

              > czy nie mam poczucia humoru czy ta karta damska to zart??
              > pozdr

              To nie żart, tylko typowa, feministyczna hipokryzja:

              "Żądam równouprawnienia tam, gdzie mi się to opłaca i zapominam o
              równouprawnieniu, kiedy mi tak wygodnie."

              Pozdrawiam -
    • dokowski No i patrzcie. Czerwone świnie chcą teraz ... 19.08.04, 15:19
      ... wszystko zwalić na feministki.

      Jest to ta sama metoda, którą stosowali kiedyś rosyjscy socjaliści twierdząc,
      że to nie oni, ale Żydzi, wywołali rewolucję i zbudowli sowieckie imperium.

      Teraz czerwone świnie nadal kradną, a winę usiłują zrzucić na feministki. A
      robią to nawet sprytniej jak widać, bo nasze antyfeministyczne ciemniaki dały
      się nabrać.
      • petrokles Re: No i patrzcie. Czerwone świnie chcą teraz ... 19.08.04, 15:49
        Bądź konsekwentny - ona po prostu przyłaczyła sie do nich i wyszło na to, że sie od siebie nie różnią. Zresztą ona przecie też czerwona do podszewki!
        P.
        • dokowski Jak to?! To ona nie była cały czas czerwona? 20.08.04, 09:44
          petrokles napisał:

          > Bądź konsekwentny - ona po prostu przyłaczyła sie do nich
          • petrokles Re: Jak to?! To ona nie była cały czas czerwona? 22.08.04, 22:16
            Twoje zdanie: "Teraz czerwone świnie nadal kradną, a winę usiłują zrzucić na
            feministki" zabrzmiało tak, jakby feministki były niewinne, a wszystkie
            świnstwa, o które są oskarżane, były zakulisową machinacja czerwonych. Jaruga
            udowodniła, że feministyczne aktywistki (nagłaśniane przez reżimowe media) są
            po prostu czerwone. Pisząc: "przyłączyła się do nich" miałem na mśli fakt, że
            zrzuciła maskę...
            P.
            • dokowski Jaką maskę?! A w jakiej partii była wtedy, gdy ... 23.08.04, 14:31
              petrokles napisał:

              > Pisząc: "przyłączyła się do nich" miałem na mśli fakt, że zrzuciła maskę

              ... nosiła tę maskę?

              Nie można być w lewicowej partii i nosić maski feminizmu, to absurd. Jeżeli
              czerwoni mówią o sobie, że są feministkami, to wyłącznie po to, żeby walczyć z
              feminizmem. Tak samo w PRL czerwoni walczyli ze sprawiedliwością i demokracją,
              a sami nazywali się demokratami i mówili, że niosą sprawiedliwość.

              Liberalizm, feminizm, demokracja, kapitalizm, państwo prawo itd. to nie są
              maski, które mogliby zakładać czerwoni, alre są to idee, które czerwoni chcą
              zmieszać z błotem, aby ogłupić umysły zniewolone homo sovieticus.

              Dałeś się nabrać, chyba że ja o czymś nie wiem, i pani J. N. rzeczywiście
              kiedyś działała wśród feministek.
              • petrokles Re: Jaką maskę?! A w jakiej partii była wtedy, gd 23.08.04, 15:09
                Nie dałem sie nabrać, tylko ty mię nie zrozumiałeś. Zrzuciła maskę "tej uczciwej". I przyłaczyła sie do bandy darmozjadów i rozrzutnisiów z wielka ochotą, właściwą
                lewiźnie.
                P.
    • yamadei Re: Feministyczne uciechy 26.08.04, 10:12
Pełna wersja