Antyfeministyczny bełkot,czyli...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 14:33
...dowiedz się co krytykujesz,zanim popełnisz wątek.

Uwaga do wszystkich chcących zabrać na forum głos w sprawie antyrodzinnego
podejścia feministek.
Zanim rzucisz wyświechtany frazes o tym,że feministki:
-nie uznają małżeństwa i macierzyństwa za dobry sposób na życie dla kobiet,
-nienawidzą mężczyzn,
-liczy się dla nich tylko kariera i pieniądze,
DOWIEDZ SIĘ,że jest to kłamstwo.
Pisząc bzdury i walcząc z czymś co nie istnieje,ośmieszasz siebie.

Feministki chcą,by kobiety,podobnie jak mężczyźni miały wolny WYBÓR.To,czy
chcą poświęcić się rodzinie,czy pracy jest ich sprawą.
Feministki chcą,by domowa praca kobiet była doceniana rówie wysoko,jak praca
zawodowa obu płci.
zob.www.kasakobiet.ngo.pl/
Chcą też,by mężczyźni,którzy u swojej płci nie widzą nic zdrożnego w niechęci
do posiadania dzieci i zakładania rodziny,byli równie łaskawi dla nas i
pozostawili w gestii kobiety to czy i kiedy ma zamiar ona urodzić dzieci.

" To dla mnie najważniejsze pytanie: jak to się dzieje, że ludzie śmieją się,
gdy inni domagają się swoich praw zaspokojenia swoich potrzeb.
(...) Mężczyźni starają się zachować władzę nad kobietami i śmieszność jest
tu doskonałą bronią. Kiedy wyśmiewane kobiety wpadają w złość, mężczyźni z
przyjemnością stwierdzają, że kobiety nie mają poczucia humoru. To jest
skuteczne, bo samym kobietom brakuje pewności siebie. Bardzo łatwo pokazać,
że żądania kobiet są nieważne i głupawe, śmieszne i żałosne. Śmieszność
knebluje kobietom usta."
Ann Snitow, jedna z założycielek ruchu feministycznego w Ameryce

Dlaczego mężczyźni tak nienawidzą feministek?Bo z ich inicjatywy kobiety
przejrzały na oczy i zrozumiały,że nie są ani gorsze,ani głupsze od
mężczyzn.To boli "panów",dla których do tej pory przynależność do męskiej
płci stanowiło o wyższej wartości człowieka.
A szerzej-dlaczego istnieje pogarda DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA z racji tego,że ma
inny kolor skóry,narodowość,płeć?Nigdy tego nie zrozumiem.Jak nie zrozumiem
tego,jak ktoś może chcieć narzucać swoje zdanie innym i żądać,by ci inni żyli
według jego wytycznych.Jak można być tak pysznym?
Dlatego właśnie,choć sama aktualnie(wiem,że wiecie,ale powtórzę)mam męża i
dziecko w drodze oraz pracuję na etacie "dom", nie rozumiem jak faceci mogą
narzucać kobietom styl życia,jaki te mają preferować.Takiej pychy i pogardy
dla drugiego człowieka i jego życia nie jest w stanie zaakceptować moje
poczucie sprawiedliwości.

Dziękuję tym,którzy dotrwali do końca.Pozdrawiam.
    • Gość: trevik Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.04, 15:40
      > Feministki chcą,by domowa praca kobiet była doceniana rówie wysoko,jak praca
      > zawodowa obu płci.
      > zob.www.kasakobiet.ngo.pl/

      Odradzam stosowanie linkow gdziekolwiek, jesli chcesz twierdzic, co chca i nie
      chca feministki. Bardzo szybko wpadniesz w zatrzask, bo momentalnie zostanie to
      co podasz wykladnia calej feministycznej ideologii.

      Np. na stronie, ktora podalas jest pelno sprzecznosci apropos pracy domowej. Mam
      od razu pierwsze pytanie: co chca feministki zrobic w tym zakresie?
      Czy nalezy kobietom placic? Kto ma placic? Ile ma placic? Czy jest to
      ekonomiczne? np. kobieta gotuje obiad, bo m.in. chce zaoszczedzic wlasne
      pieniadze i robi to przez 2 godziny, wylicza jej sie stawke np. 10 PLN/h
      (takie warunki placy sa na stronie przytoczone, ile zarabiac powinna), wiec 20
      PLN w robociznie, jak tylko na 2 osoby, to doliczajac materialy lepiej do knajpy
      skoczyc, chyba, ze z budzetu panstwa doplacimy do jej obiadu?
      Porzadek chyba tez robi dlatego, ze chce miec porzadek w mieszkaniu. Czy za to
      ma jej zaplacic facet? Pozniej ona mu zaplaci, jak on naprawi kran, albo
      przeniesie meble?
      Ja nie twierdze, ze pracy domowej nie nalezy doceniac, ale z tym placeniem to
      juz nie przesadzalbym.

      Ta stronka fajnie tez ujmuje kwestie prezentu dla gospodarki narodowej w postaci
      darmowej pracy w domu... z punktu widzenia ekonomicznego to bzdura wierutna.
      Gospodarka nic nie zyskuje ani nic nie traci przez to, ze jakas praca odbywa sie
      w domu, chyba, ze jest to chalupnicze skrecanie dlugopisow.

      A to ujecie, czego feministki nie chca jest totalnie bzdurne. To, ze feministki
      nie sa jednolita grupa, nie oznacza, ze twoje zaprzeczenie jest jakkolwiek wlasciwe.
      • dokowski Chyba nie rozumiesz ekonomii 23.08.04, 16:09
        Gość portalu: trevik napisał(a):

        > prezentu dla gospodarki narodowej w postaci darmowej pracy w domu... z
        > punktu widzenia ekonomicznego to bzdura wierutna. Gospodarka nic nie zyskuje
        > ani nic nie traci przez to, ze jakas praca odbywa sie w domu

        Podstawą ekonomii jest rzetelne sumowanie z obu stron, jak w księgowości.
        Jeżeli Człowiek pracuje i dostaje wynagrodzenie, to musi mu ono starczyc na
        pokrycie kosztów życia. Wydaje jakąś kwotę (np. W) na swoje Wydatki: Jedzenie
        (J), Ubranie (U), i Pozostałe (P). W=J+U+P.

        Jeżeli teraz Człowiek po powrocie z pracy do domy zajmie się zbieraniem
        jedzenia w lesie i uprawą ogródka, to nagle okazać się może, że może jeść, a
        nie musi wydawać J i teraz jego W=U+P. Pozostałe w jego kieszeni J, oznacza, że
        w Sklepie, w którym dotychczas kupował, pozostanie nie sprzedany towar o
        wartości J.

        W najlepszsym przypadku Człowiek może kwotę J zainwestować w modernizację
        jakiegoś sektora gospodarki, dzięki czemu produkcja jakiegoś Towaru stanie się
        bardziej opłacalna i towar ten stanieje i zarówno Człowiek jak i Sklep zyskają
        dzięki mniejszym wydatkom na kupno Towaru. Jednak Sklep i tak będzie w sumie
        stratny, gdyz tylko ułamek J mu sie zwróci.

        Nie będę tu opisywał innych możliwości, ale dla ekonomii jest jasne, że praca w
        domu jest tak samo szkodliwa dla gospodarki i dla rozwoju w ogóle jak
        gospodarka naturalna. Kraj lepiej się rozwija, jeśli każdy sprzedaje swoja
        pracę lub produkty swojej pracy za pieniądze, a za zarobione pieniądze kupuje
        towary wyprodukowane przez innych. Gdyby każdy zaczął pracować w domu tylko dla
        swojej rodziny, to szybko ludzie zaczęliby umierać z głodu i chłodu.
        • Gość: trevik Re: Chyba nie rozumiesz ekonomii IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.04, 18:36
          Dobrze, dobrze, dobrze... napisalem to niescisle. Co nie zmienia faktu, ze ta
          praca ma wplyw wylacznie na konsumpcje - czyz nie?

          Ekonomista ze mnie amatorski, ale jak sie myle, to popraw mnie, albo niech to
          lepiej zrobi barbinator.

          Droga Twojego wywodu mozna mnozyc korzysci i straty pracy w domu - w Polsce
          predkosc pieniadze jest duza, jesli nie pojdzie na konsumpcje taka, to pojdzie w
          miazdzacym stopniu na inna. Zostana tak czy inaczej pieniadze wydane, ale bedzie
          to wszak tylko konsumpcja, co najwyzej zmieni sie jej profil. Przez zmiane
          profilu konsumpcji mozesz dopiero zaczac dowodzic, ze cos przez to jest lepsze
          lub gorsze. A o tym, ze w Polsce nie bedzie dobrze tak dlugo, jak dlugo kazdy
          bedzie naprawial pod blokiem swojego malucha to oczywista sprawa. W panstwach,
          gdzie ludzie maja wieksze oszczednosci i nadplynnosc finansowa w bankowosci
          wszak moze byc nieco gorzej i pieniadz akumulowany w zbyt duzym stopniu moze
          zdusic gospodarke (jesli ta nie ma duzej wymiany towarowej ze swiatem
          zewnetrznym), wiec tam nawet lepiej, aby ludzie wpadli czasem do knajpy a kazdy
          zajmowac sie porzadniej swoja praca i mial wiecej czasu na wszystko . Przykladem
          takiego panstwa sa niemcy, gdzie ludzie oszczedzaja a gdy jest widmo pogorszenia
          oszczedzaja jeszcze bardziej i gdyby nie eksport mogliby zapewne juz teraz po
          ostatnich kilku latach oglosic bankructwo calego panstwa (choc socjalistyczny
          system spoleczny automatem przez zasilki wymusza pewna minimalna predkosc
          pieniadza).

          W pierwszym przyblizeniu wszak praca kobiet w domu (aby nie byc seksista
          napisze, ze praca mezczyzn w domu) dla rozwoju gospodarczego suma sumarum
          niewiele wnosi a byc moze w pewnych wypadkach i szkodzi - nie jest to optymalne
          jak ktos sie morduje tydzien z samochodem, bo nie ma narzedzi i wprawy, podczas
          gdy mechanik moze rozwiazac problem w ciagu godziny. Gdyby zrobili tak wszyscy
          to wygeneruja totalna zapasc w branzy mechanikow a my jezdzimy rzechami. Jednak
          oczywiscie tak zle nie byloby, bo raczej mechanicy obnizyliby ceny do bardziej
          ludzkich w takiej sytuacji.

          > Gdyby każdy zaczął pracować w domu tylko dla
          > swojej rodziny, to szybko ludzie zaczęliby umierać z głodu i chłodu

          A dla kogo kazdy pracuje w domu? Dla pieniedzy, czy tylko dla rodziny i siebie?
          Oczywiscie wiem, co chciales powiedziec, ale chcialem Tobie pokazac, zebys sie
          nie czepial slowek, jak mozesz sie domyslic, co ktos chcial powiedziec.
          pozdrawiam

          A tak swoja droga slowko do niektorych feministek (bo wiele szanuje): szanujcie
          bardzo kobiety, ktore sa gospodyniami domowymi, bo to one chodza na ogol po
          sklepach i szukaja najtanszych produktow dajac silna presje rynkowa na obnizanie
          cen - mysle, ze gdyby nie te kobiety to bylibysmy wszyscy (moze oprocz
          handlowcow) znacznie ubozsi finansowo. ;-)
    • megaron2 poczytaj dokładnie, co zarzucamy feministkom 23.08.04, 16:24
      Chaire,
      myślę, że nie czytasz starannie, tego co się tutaj pisze. Ja na przykład w
      ogóle nie zajmowałem się sprawą tego, czy kobieta ma się poświęcać rodzinie,
      czy nie. Pisałem na tomiast dużo na temat konieczności zawierania małżeństw i
      posiadania dzieci. Sprawa małżeństwa i posiadania dzieci nie może byc sprawą
      prywataną obywateli i z założenia interesuje społeczeństwo, gdyż chodzi o
      zapewnienie trwania społęczności w przyszłości. Dlatego tez nie można mówić, że
      ta kwestia ma nie interesować państwo.
      Czy zaś kobieta się ma czemuś poświęcać? W małżeństwie poświęcają się oboje
      małżonkowie i oboje rodzice. Oczywiście, ze nie mozna wymagać od kobiet i
      mężczyzn bohaterszczyzny. W Wysiłku związanym z wychowaniem dzieci rodzice
      powinni być wspierani przez państwo, gdyż to w interesie całej wspólnoty jest,
      aby dzieci było jak najwięcej.
      Dodam jeszcze, że jedynie w małżeństwie jest doceniana praca domowa kobiety.
      Przy rozwodzie otrzyma ona bowiem połowę majątku wspólnego oraz alimenty. W
      przypadku rozpadu konkubinatu nie dostanie nic. Tak wiec podważając wagę
      małżeństwa feministki występują nie tylko przeciw interesowi wspólnemu, ale
      także wbrew interesowi samych kobiet. Nic bowiem nie chroni kobiety zajmującej
      się domem w konkubinacie. Tym samym nie ma ona możlwiości wyboru - bo nikt nie
      odważy się na jej miejscu podjąć się prowadzenia domu, gdy nie ma żadnego
      zabezpieczenia swej przyszłości.
      T.


      Gość portalu: Agawa napisał(a):

      > ...dowiedz się co krytykujesz,zanim popełnisz wątek.
      >
      > Uwaga do wszystkich chcących zabrać na forum głos w sprawie antyrodzinnego
      > podejścia feministek.
      > Zanim rzucisz wyświechtany frazes o tym,że feministki:
      > -nie uznają małżeństwa i macierzyństwa za dobry sposób na życie dla kobiet,
      > -nienawidzą mężczyzn,
      > -liczy się dla nich tylko kariera i pieniądze,
      > DOWIEDZ SIĘ,że jest to kłamstwo.
      > Pisząc bzdury i walcząc z czymś co nie istnieje,ośmieszasz siebie.
      >
      > Feministki chcą,by kobiety,podobnie jak mężczyźni miały wolny WYBÓR.To,czy
      > chcą poświęcić się rodzinie,czy pracy jest ich sprawą.
      > Feministki chcą,by domowa praca kobiet była doceniana rówie wysoko,jak praca
      > zawodowa obu płci.
      > zob.www.kasakobiet.ngo.pl/
      > Chcą też,by mężczyźni,którzy u swojej płci nie widzą nic zdrożnego w niechęci
      > do posiadania dzieci i zakładania rodziny,byli równie łaskawi dla nas i
      > pozostawili w gestii kobiety to czy i kiedy ma zamiar ona urodzić dzieci.
      >
      > " To dla mnie najważniejsze pytanie: jak to się dzieje, że ludzie śmieją się,
      > gdy inni domagają się swoich praw zaspokojenia swoich potrzeb.
      > (...) Mężczyźni starają się zachować władzę nad kobietami i śmieszność jest
      > tu doskonałą bronią. Kiedy wyśmiewane kobiety wpadają w złość, mężczyźni z
      > przyjemnością stwierdzają, że kobiety nie mają poczucia humoru. To jest
      > skuteczne, bo samym kobietom brakuje pewności siebie. Bardzo łatwo pokazać,
      > że żądania kobiet są nieważne i głupawe, śmieszne i żałosne. Śmieszność
      > knebluje kobietom usta."
      > Ann Snitow, jedna z założycielek ruchu feministycznego w Ameryce
      >
      > Dlaczego mężczyźni tak nienawidzą feministek?Bo z ich inicjatywy kobiety
      > przejrzały na oczy i zrozumiały,że nie są ani gorsze,ani głupsze od
      > mężczyzn.To boli "panów",dla których do tej pory przynależność do męskiej
      > płci stanowiło o wyższej wartości człowieka.
      > A szerzej-dlaczego istnieje pogarda DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA z racji tego,że ma
      > inny kolor skóry,narodowość,płeć?Nigdy tego nie zrozumiem.Jak nie zrozumiem
      > tego,jak ktoś może chcieć narzucać swoje zdanie innym i żądać,by ci inni żyli
      > według jego wytycznych.Jak można być tak pysznym?
      > Dlatego właśnie,choć sama aktualnie(wiem,że wiecie,ale powtórzę)mam męża i
      > dziecko w drodze oraz pracuję na etacie "dom", nie rozumiem jak faceci mogą
      > narzucać kobietom styl życia,jaki te mają preferować.Takiej pychy i pogardy
      > dla drugiego człowieka i jego życia nie jest w stanie zaakceptować moje
      > poczucie sprawiedliwości.
      >
      > Dziękuję tym,którzy dotrwali do końca.Pozdrawiam.
    • dokowski Tak się cieszę, że widzę feministkę! 23.08.04, 16:27
      Gość portalu: Agawa napisał(a):

      > Feministki chcą,by kobiety,podobnie jak mężczyźni miały wolny WYBÓR.To,czy
      > chcą poświęcić się rodzinie,czy pracy jest ich sprawą.

      Dokładnie. Feministka może zostać kurą domową i nadal być aktywną feministyczną
      działaczką. Kobiecie pracującej jest nawet trudniej.

      > Feministki chcą,by domowa praca kobiet była doceniana rówie wysoko,jak praca
      > zawodowa obu płci.

      Ten postulat jest już kontrowersyjny, gdyż słowo "doceniana" można różnie
      interpretować. Z ekonomicznego punktu widzenia jest jasne, że ta sama ilość
      pracy (wysiłku, energii, czasu) domowej jest mniej warta niż ta sama ilość
      pracy zawodowej: pracy wyspecjalizowanej, zorganizowanej i ustandaryzowanej
      optymalnie, wykonanej profesjowalnie na bobrze wyposażonym stanowisku.

      Tak samo farmer może zarobić kilkakrotnie więcej niż zwyczajny chłop, bo
      produkuje tylko jeden towar (np. mleko, jajka) przez co może zwiększyć
      wydajność pracy kilkakrotnie w stosunku do zwyczajnego chłopa. Dla gospodarki
      nie ma nic gorszego niż krawcowa, która szyje w domu dla rodziny i sąsiadów,
      zamiast zatrudnić się w fabryce ubrań czy pracowni krawieckiej czy ewentualnie
      otworzyć własną pracownię.

      > Mężczyźni starają się zachować władzę nad kobietami i śmieszność jest
      > tu doskonałą bronią. Kiedy wyśmiewane kobiety wpadają w złość, mężczyźni z
      > przyjemnością stwierdzają, że kobiety nie mają poczucia humoru. To jest
      > skuteczne, bo samym kobietom brakuje pewności siebie. Bardzo łatwo pokazać,
      > że żądania kobiet są nieważne i głupawe, śmieszne i żałosne. Śmieszność
      > knebluje kobietom usta."
      > Ann Snitow, jedna z założycielek ruchu feministycznego w Ameryce

      To bardzo ważny tekst.

      Tak mało feministek pisze na tym forum. Większość to damscy bokserzy, a
      większość pozostałych to lewicowcy różnej maści, którzy mniej lub bardziej
      świadomie próbują ośmieszyć liberalne i feministeczne ideały wolności.
    • titus_flavius Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... 23.08.04, 17:11
      Gość portalu: Agawa napisał(a):

      > Feministki chcą,by domowa praca kobiet była doceniana rówie wysoko,jak praca
      > zawodowa obu płci.

      Chaire,
      obiektywnie rzecz biorąc praca domowa kobiet jest tyle warta, ile wynosi jej
      cena na rynku. A kuchty i sprzątaczki nie zarabiają dużo ... Nadto praca domowa
      jest często niższej jakości, niż praca profesjonalnej sprzątaczki, czy
      kucharki.
      A ogólnie rzecz biorąc, po przeczytaniu Twego postu jest zdania, że jesteś nie
      tyle feministką, co zwolenniczką Katolickiej Nauki Społecznej. Tu nasze poglądy
      by były zbieżne.
      T.
      • Gość: Agawa Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 17:42
        Skoro uważasz,że praca Twojej żony w domu jest nic nie warta,to może lepiej
        niech idzie do pracy.Wynajmijcie kucharkę,sprzątaczkę i po sprawie.
        W tej sytuacji nie rozumiem dlaczego upierasz się,by kobieta siedziała i "nic
        nie robiła" w domu,skoro ten zmarnowany czas mogłaby poświęcić na robienie
        kaski poza domem.


        "obiektywnie rzecz biorąc praca domowa kobiet jest tyle warta, ile wynosi jej
        > cena na rynku. A kuchty i sprzątaczki nie zarabiają dużo ... "
        Szkoda słów....Teraz rozumiesz,dlaczego kobiety nie chcą zostawać w domu?Sam
        sobie odpowiedziałeś.
        Sęk w tym,że ktoś to musi robić.Zwykła ludzka sprawiedliwość wymaga,by
        osoba,która poświęca swój czas,który może spożytkować na zarabianie pieniędzy
        (a więc,jak piszesz,być bardziej wartościowa ekonomicznie),by zadbać o
        rodzinę,była za to szanowana(może to równie dobrze być mężczyna).
        • titus_flavius Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... 23.08.04, 17:58
          Gość portalu: Agawa napisał(a):

          > Skoro uważasz,że praca Twojej żony w domu jest nic nie warta,to może lepiej
          > niech idzie do pracy.Wynajmijcie kucharkę,sprzątaczkę i po sprawie.
          > W tej sytuacji nie rozumiem dlaczego upierasz się,by kobieta siedziała i "nic
          > nie robiła" w domu,skoro ten zmarnowany czas mogłaby poświęcić na robienie
          > kaski poza domem.

          Chaire,
          a gdzież to niby upierałem się przy tym?
          T.
        • dokowski A cóż to nagle ci się tak poplątało. Jakaś inna... 24.08.04, 12:53
          ... Agawa?

          Gość portalu: Agawa napisał(a):

          > "obiektywnie rzecz biorąc praca domowa kobiet jest tyle warta, ile wynosi jej
          > > cena na rynku. A kuchty i sprzątaczki nie zarabiają dużo ... "

          Skąd masz ten cytat? Podpięłaś się bez sensu pod mój post i wcale do niego nie
          nawiązujesz, tylko polemizujesz z kimś innym.

          > osoba,która poświęca swój czas,który może spożytkować na zarabianie pieniędzy
          > by zadbać o rodzinę, była za to szanowana.

          Oczywiście, że powinna być szanowana i jest szanowana. Tylko damscy bokserzy
          nie szanują matek opiekujących się swoimi dziećmi. Zdrowy i niezakompleksiony
          mężczyzna instynktownie czci matkę z dzieckiem, zawsze jej pomoże i usłuży i
          nie powie jej złego słowa. I nie ma tu symetrii - na widok mężczyzny z
          dzieckiem nie odczuwamy tej instynktownej czci ani chęci pomagania.

          Nie jestem zwolennikiem ani przeciwnikiem pracy zawodowej kobiet, pomyliłaś
          mnie z kimś innym także i w pod tym względem. Uważam, że każdy człowiek, dopóki
          nie ma dzieci, powinien robić w życiu to, na co ma ochotę. Jeżeli jednak ma już
          dziecko, to powinien kierować się przede wszystkim dobrem dziecka. Spłodzenie i
          urodzenie dziecka jest rodzajem wyboru i zobowiązania:

          "Nadszedł czas, że pragnę przestać żyć dla siebie i swojej przyjemności, ale
          pragnę poświęcić swoje życie swoim dzieciom i wnukom. Powołując to dziecko na
          świat zobowiązuję się jego dobro stawiać na pierwszym miejscu przed swoimi
          potrzebami i przyjemnościami".

          Zwykle tak jest, że lepiej dla dziecka jest, jeśli biedni rodzice obydwoje
          pracują zawodowo, jesli jednak ojciec jest bogaty, to dla dziecka zwykle lepiej
          jest, jeśli matka nie pracuje zawodowo.
          • Gość: Agawa Re: A cóż to nagle ci się tak poplątało. Jakaś in IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:11
            ??????????
            Hej! To ja nie rozumiem.Może masz "zignorowanego" titusa flaviusa,bo to cytat z
            niego i z nim polemizuję? Czy mam rację?
            • dokowski A to przepraszam. Masz rację, titusa nie widzę.nt 24.08.04, 17:09
              • kocia_noga Re: A to przepraszam. Masz rację, titusa nie widz 24.08.04, 17:39
                Ja go zignorowałam, a wciąz go widzę.Może cos nawala? A może źle to zrobiłam?
                Czy wystarczy wejść na moje forum i wpisac nick w okienko niepzryjaciel,
                zatwierdzić OK, zaptaszkować pytanie o chęci niepokazywania wypowiedzi i już?
                ja to wszystko zrobiłam, a widze go wciąż.
                • titus_flavius Re: A to przepraszam. Masz rację, titusa nie widz 24.08.04, 20:49
                  kocia_noga napisała:

                  > Ja go zignorowałam, a wciąz go widzę.Może cos nawala? A może źle to zrobiłam?
                  > Czy wystarczy wejść na moje forum i wpisac nick w okienko niepzryjaciel,
                  > zatwierdzić OK, zaptaszkować pytanie o chęci niepokazywania wypowiedzi i już?
                  > ja to wszystko zrobiłam, a widze go wciąż.

                  Chaire,
                  czy nawiedzam Ciebie także w snach?
                  T.
                • dokowski Spróbuj skopiować nick, a nie wpisywać 25.08.04, 15:35
                  kocia_noga napisała:

                  > Czy wystarczy wejść na moje forum i wpisac nick w okienko niepzryjaciel

                  Nie wystarczy, trzeba zrobić to bezbłędnie

                  > zatwierdzić OK

                  Nadal nie wystarczy. Trzeba upewnić się, że OK zadziałało, a więc że nick ten
                  znalazł się na liście. Jeśli lista jest zbyt długa, to kolejne nicki nie
                  wchodzą na nią, a ten głupi program nawet Ci nie powie, że lista jest już
                  zapełniona i już nic więcej wpisać się nie da.

                  Kiedyś namawiałem redaktorów GW, żeby zatrudnili informatyka zamiast samemu
                  dłubać w programach, ale olali tę radę

                  > zaptaszkować pytanie o chęci niepokazywania wypowiedzi i już?

                  Jeszcze nie. Teraz trzeba cofnąć się o jedną stronę dalej wstecz niż ta strona,
                  na której sprawdzasz efekt zaptaszkowania, a potem wejść na nią raz jeszcze
                  • kocia_noga Re: Spróbuj skopiować nick, a nie wpisywać 25.08.04, 22:49
                    Dzięki stokrotne ! Literówki są moją zmorą...
    • Gość: Vivian Darkbloom Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 23.08.04, 17:54
      Świetny tekst, Agawo. Czemu tylu ludzi tkwi w błędnym mniemaniu, że feministkom
      chodzi o to, żeby kobiety nie poświęcały się prowadzeniu domu czy wychowywaniu
      dzieci? One chcą tylko, żeby był to WOLNY WYBÓR kobiet, a nie przymus
      wynikający z patriarchalnej tradycji. Problem z antyfeministami polega na tym,
      że albo udają, ze nie potrafią czytać/słuchac ze zrozumieniemm albo nie
      posiedli tych umiejętności w istocie.
      • Gość: Agawa Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 18:07
        Jeszcze króciutko.Mam pytanie do mężczyzn marzących o ,jak to piszą tutaj
        niektórzy "kuchtach i sprzątaczkach" w domu.Jaki macie pomysł na to,by kobieta
        z własnej woli chciała pracować tylko w domu? Bo obiektywnie (słowa Titusa) ich
        praca jest tam nic nie warta.
        Czyżby dla Was była?Jesli tak,to dlaczego?
        • Gość: trevik Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.04, 18:45
          Krociutko Tobie odpowiem. Kobiety nie dlatego pracuja w domu, ze chca sprawic
          przyjemnosc mezowi, czy dzieciom, tylko dlatego, ze ich rodzina i dom jest takze
          dzielem ich zycia. Zbyt prozaiczne?

          Dla mnie praca kobiet w domu niczym nie jest uposledzona, bo nie tylko o
          perfekcje w wykonywaniu pewnych czynnosci tutaj chodzi.
          Ta praca jest bardzo cenna dla niej samej, dla jej rodziny i dzieci, choc
          praktycznie nie ma zadnej rozsadnej mozliwosci, aby jej za to zaplacic - jej
          rodzina moze tylko jej sie wlasciwie odwdzieczac, chyba, ze niektorzy chcieliby,
          aby wewnatrz rodziny za prace sie placilo. Satysfakcja jej wystarczyc musi a
          jesli maz jest w porzadku, to nie powinien jej w zadnym wypadku grosza skapic.
          • kocia_noga Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... 23.08.04, 18:55
            Powiedz tad o kim piszesz? Zarzuciłes barbinator,że stwarza sobie własną wizję
            rodziny tradycyjnej.Tu nie odpowiedziałes na pytanie, a przywołując obraz
            jakiejś kobiety, dla której praca w domu jest dziełem jej zycia , jako
            argumentu używasz fantazji.Do tego ten mąż, co "jesli jest w porządku", i
            który "nie skąpi grosza"...Poległes w dyskusji marnie.
            • Gość: trevir Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.04, 20:10
              > Do tego ten mąż, co "jesli jest w porządku", i
              > który "nie skąpi grosza"...Poległes w dyskusji marnie.

              Tak - poleglo nas dwoch (ja i Tad9 przypuszczam) razem a jednak osobno na
              sprzecznych argumentach a jednak indywidualnych... Jaka mam pewnosc, ze
              potrafisz sie koncentrowac na tresciach gdy je czytasz jesli nie potrafisz
              skoncentrowac sie wystarczajaco nad nazwami autorow wypowiedzi i one Tobie sie
              myla... ?!?
              I kto tutaj polegl?
              • kocia_noga Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... 23.08.04, 20:42
                Kurcze, raz trevik, raz trevir i jak tu się skupić...
                • Gość: trevik Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.04, 21:49
                  Wiesz.. zostalem ukarany chyba z gory za swoja pyche...
                  A tak moglo byc pieknie miazdzaco, ze zostalabys bez slowa.. ehh.. jak pech, to
                  pech.
                  • kocia_noga Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... 23.08.04, 22:04
                    :)))))
    • Gość: wikul Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w domu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.04, 01:16
      ...pracują tylko kobiety. Tymczasem w każdej normalnej rodzinie jest jakiś
      podział domowych czynności. I nie ogranicza się on do gotowania i sprzątania.
      Pracowaliśmy zawodowo z żoną, wychowywaliśmy dzieci w czasach gdy nie było
      pieluszek jednorazowych a pranie odbywało się w pralce wirnikowej. Czym jest
      takie pranie, wyżymanie i suszenie może docenić tylko ten kto to robił. Za
      wszystkim trzeba było stać w kolejkach a w domu niezbędne były zdolnosci do
      majsterkowania. Żaden człowiek samodzielnie nie był w stanie wszystkiego
      dopilnować. Jedno odprowadzało dzieci do przedszkola, drugie przyprowadzało.
      Gdy żona szła z dziećmi na spacer, ja prałem pieluchy i odwrotnie gdy ja
      uczyłem dzieci jeżdzić na rowerze, żona gotowała czy sprzątała. Żony nie
      obchodziło wykonanie półki, przeróbka mebla, wymiany żarówek, uszczelek czy
      wykonanie otworów w betonowej ścianie. Gdy czytam takie brednie to zastanawiam
      się czy kobiety (niektóre) aż tak zgłupiały czy to życie się tak zmieniło.
      Na szczęście moje obserwacje potwierdzają że większość kobiet i męższczyzn
      to normalni ludzie a feministycznym bełkotem zajmują się nieliczni, chociaż
      bardzo krzykliwi.
      • Gość: Agawa Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 01:29
        Twoja postawa oraz poświęcenie rodzinie wzbudzają mój szczery szacunek.Jesteś
        na pewno dobrym mężem i ojcem i chwała Ci za to.
        Jednak Twój gniew jest nieuzasadniony.Mój post nie dotyczył tego,czy w domu
        pracują mężczyźni czy kobiety.Dotyczył za to konkretnej sprawy-wytłumaczenia,że
        feministki nie negują posiadania przez kobiety normalnych,tradycyjnych
        rodzin.Dotyczył potrzeby wyboru.Nie ma znaczenia kto pracuje w domu.Osoba ta
        musi to robić z własnej woli i być za to szanowana.Co w tym takiego wzbudza
        Twoją złość.Czy Ty się z tym nie zgadzasz?
        • Gość: wikul Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.04, 02:30
          Gość portalu: Agawa napisał(a):

          > Twoja postawa oraz poświęcenie rodzinie wzbudzają mój szczery szacunek.Jesteś
          > na pewno dobrym mężem i ojcem i chwała Ci za to.
          > Jednak Twój gniew jest nieuzasadniony.Mój post nie dotyczył tego,czy w domu
          > pracują mężczyźni czy kobiety.Dotyczył za to konkretnej sprawy-
          wytłumaczenia,że
          >
          > feministki nie negują posiadania przez kobiety normalnych,tradycyjnych
          > rodzin.Dotyczył potrzeby wyboru.Nie ma znaczenia kto pracuje w domu.Osoba ta
          > musi to robić z własnej woli i być za to szanowana.Co w tym takiego wzbudza
          > Twoją złość.Czy Ty się z tym nie zgadzasz?



          Wszędzie słyszę gebelsowskie powielanie fałszywych stereotypów na temat
          mężczyzn i kobiet. Dziesiątki czy może nawet setki organizacji kobiecych
          (dotowanych zresztą z budżetu państwa)lamentują na temat rzekomej dyskryminacji
          kobiet. A prawda jest taka że to mężczyźni są dyskryminowani. Zwłaszcza w
          dziedzinie uprawnień uemerytalno-rentowych, kadrowych czy behapowskich. I to
          mnie rzeczywiście irytuje.
          Pzdr.
          • Gość: agawa Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:15
            " Wszędzie słyszę gebelsowskie powielanie fałszywych stereotypów na temat
            > mężczyzn i kobiet." o kurczę,ja też!

            Ten fragment o bhp jest w dechę!
            Rozmarzyłam się..."setki organizacji kobiecych"...ach...
            Chyba wliczasz w to stare babcie z kółka różańcowego,albo z RM?
            Cóż za wyrafinowane poczucie humoru!
            • kocia_noga Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 24.08.04, 17:27
              Ja też się zadumałam .Wikul,kilka miesięcy temu brałam udział w zebraniu na
              którym przedstawiciel prokuratury okręgowej sprawozdawał...gdy doszedł do spraw
              o znęcanie, humor mu się poprawił, uśmiechał się, opowiadal o liczbach, które
              mi postawiły włos na głowie z przymrużeniem oka, a w końcu mrugnął do
              audytorium porozumiewawczo i stwierdził,że większość spraw wynikła z winy
              kobiet , a wogóle sprawcy to ludzie trunkowi i wszystko jest
              zrozumiałe.Audytorium ( większość kobiet) widac nie bardzo odwzajemniło uśmiech
              i mruganie, bo pan wyjaśnił,ze, oczywiście, znęcanie jest złe.
              Wielu tu piszących panów ma identyczny stosunek do tego, jak pan prokurator.
              • kocia_noga Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 24.08.04, 17:33
                Jeszcze jedno, wikul.Niewiele bywam, ale w znanych mi domach jednak to kobieta
                zasuwa w domu.Owszem, mężowie pomagają,ale procentowo widziałabym to tak - 70
                do 30.Znam też dom, w którym mąż stracil dawno temu (kilka lat) pracę, żona
                utrzymuje całą rodzinę , oprócz tego wykonuje prace domowe , oczywiście , ajk
                ma czas i siłę.Zastanawiało mię, czemu ten jej chłop nie weźmie się za
                sprzątanie czy gotowanie, choćby z nudów.
                • sagan2 Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 25.08.04, 10:23
                  kocia_noga napisała:

                  > Znam tez dom, w którym maz stracil dawno temu (kilka lat) pracę, zona
                  > utrzymuje cala rodzinę , oprócz tego wykonuje prace domowe , oczywiscie , ajk
                  > ma czas i silę.Zastanawiało mię, czemu ten jej chlop nie wezmie się za
                  > sprzatanie czy gotowanie, chocby z nudów.

                  czy ta rodzina nie mieszka przypadkie w brukseli? jesli tak, to ja ich tez
                  nam...
                  ... a jesli nie, to znam dokladnie taki sam przypadek
                  • kocia_noga Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 25.08.04, 22:51
                    Boże,a ja,gęś z prowincji myślałam,że w Brukseli takich nie ma ;-)
                    • sagan2 Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 26.08.04, 09:50
                      ale to polska rodzina... ;)
              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 24.08.04, 17:35
                > Wielu tu piszących panów ma identyczny stosunek do tego, jak pan prokurator.
                A tak konkretnie, to czyje wypowiedzi masz na mysli? Gdy stawia sie zarzuty
                dotyczace grupy szesciu czy siedmiu osob, warto byc konkretnym.
                • kocia_noga Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 24.08.04, 22:01
                  No, ładnie.Ale mi zabiłes ćwieka.Wypada mi albo przeglądać wszystkie wypowiedzi
                  i kopiować, albo wycofac się z honorem bądź bez.Można też nałgać albo udzielić
                  wykrętnej odpowiedzi.I to nęci, i to kusi, jak mówią.Wybieram - wycofuję
                  się .tfu, tfu, tfu, wycofuję swoją wypowiedź, kilkujadku.
        • titus_flavius Re: Feministyczny bełkot,czyli przekonanie że w d 24.08.04, 21:00
          Chaire,
          mąż i żona ze wszystkich sił powinni pracować dla dobra swojej rodziny.
          Jeżeli więc kobieta mogłaby zarobić więcej niż kosztuje przedszkole, lub
          opiekunka, to marnotrastwem jest trzymanie jej w domu. A jeżeli mniej - to cóż,
          jak pisałem, jej praca jest warta co najwyżej tyle, co opiekunki.
          Dodam, że nie znam rodzin, w których kobieta zajmuje się domem, a facet
          pracuje. Zwykle jest tak, że oboje pracują zawodowo, a w domu zajmują się tym,
          co umieją i co lepiej im wychodzi.
          T.


          Gość portalu: Agawa napisał(a):

          > Twoja postawa oraz poświęcenie rodzinie wzbudzają mój szczery szacunek.Jesteś
          > na pewno dobrym mężem i ojcem i chwała Ci za to.
          > Jednak Twój gniew jest nieuzasadniony.Mój post nie dotyczył tego,czy w domu
          > pracują mężczyźni czy kobiety.Dotyczył za to konkretnej sprawy-
          wytłumaczenia,że
          >
          > feministki nie negują posiadania przez kobiety normalnych,tradycyjnych
          > rodzin.Dotyczył potrzeby wyboru.Nie ma znaczenia kto pracuje w domu.Osoba ta
          > musi to robić z własnej woli i być za to szanowana.Co w tym takiego wzbudza
          > Twoją złość.Czy Ty się z tym nie zgadzasz?
    • Gość: gringo Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... IP: 213.77.101.* 26.08.04, 23:22
      Ale bełkot!!!
    • divino Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... 27.08.04, 00:15
      > Feministki chcą,by domowa praca kobiet była doceniana rówie wysoko,jak praca
      > zawodowa obu płci.
      A mężczyzn?
      • 32.na.hamaku Re: Antyfeministyczny bełkot,czyli... 27.08.04, 01:25
        divino napisał:
        > > Feministki chcą,by domowa praca kobiet była doceniana rówie wysoko,jak
        > > praca zawodowa obu płci.
        > A mężczyzn?
        O nie - ja wcale nie chcę, a uważam się za feministkę. A dokładniej: jeśli pan
        X zawrze z panią X, swoją małżonką, umowę o pracę ze wszelkimi konsekwencjami
        (opłacenie ZUSu, jasno określone warunki umowy, okres wypowiedzenia,
        odprowadzanie podatków pani X do skarbówki) - voila. Jeśli nie, nie ma mowy o
        żadnej pracy, i nie życzę sobie partycypować w kosztach utrzymania na starość
        (a wcześniej w zdrowiu) pani, której jedynym wkładem w gospodarkę mojego kraju
        będzie utrzymanie przez 30 lat w nienagannym stanie parkietów i garnków w jej
        własnym & małżonka domu.
        Zwykła grzecznościowa umowa partnerów naprawdę wystarczy, wyważenie obciążeń i
        kalkulacja czasu poświęcanego na utrzymanie domu; a że kobiety dają sobie
        wrzucac na kark całość czy większość obowiązków domowych, to już inna sprawa:
        raczej kwestia asertywności i świadomości tychże kobiet.
Pełna wersja