czy to jest molestowanie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 12:48
Ostatnio na kilkuosobowym spotkaniu z szefem w biurze (na pufach naprzeciw
siebie) zamysliłam się i jakoś tak niechcący wzrok utknął mi na jego kroczu.
Zanim się zorientowałam, że mu się tam bezwiednie gapię on to zauważył. Potem
jak wszyscy wyszli poprosił żebym została i dość oschle zostałam
poinformowana, że on sobie takich zachowań nie życzy! To jakis absurd, ale
opowiedziałam to koleżance z pracy, a ona z kolei słyszała jak na korytarzu
komuś niby żartem mówił że ja go molestuję. Poradźcie co robić, bo na tej
pracy strasznie mki zależy
    • Gość: barbinator Re: czy to jest molestowanie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.04, 13:28
      Trzeba iść do szefa i wyjasnić, że to było nieporozumienie, po czym poprosić go
      by nie poruszał już z innymi tego tematu, gdyż wprawia cię to w zakłopotanie. A
      w przyszłości nie gapić się na czyjeś krocze... nawet przypadkiem :)

      Pozdr. B.
      • Gość: iza Re: czy to jest molestowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 13:43
        To nie takie proste. Szef lubi być złosliwy i wykorzystuje do tego każdą
        okazję. Co będzie jak poproszę go o rozmowę na ten temat, a on zacznie: pani
        znowu o tym..., albo: skoro pani do tego wraca, to musi pani o tym często
        mysleć. Przecież spalę się ze wstydu. A potem jeszcze bedzie komus opowiadał:
        wiesz była tu ta co mnie rozbiera wzrokiem i znowu mówiła o moim rozporku.
        Nawet jak tak nie będzie mówił to przecież moge sie tego nigdy nie dowiedzieć,
        więc sama świadomośc tego, że może robi ze mnie nimfomankę mnie dobija. Od tego
        wydarzenia unikam nawet jego wzroku, a z dnia na dzień jest coraz gorzej.
        Dziękuję za radę ale ja naprawdę się zamyśliłam i myślałam wtedy o czymś
        zupełnie innym i nawet nie zdawałam sobie sprawy na co się patrzę!!!
      • tad9 Re: czy to jest molestowanie? 26.08.04, 14:00
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Trzeba iść do szefa i wyjasnić, że to było nieporozumienie, po czym poprosić
        go
        >
        > by nie poruszał już z innymi tego tematu, gdyż wprawia cię to w zakłopotanie.
        A
        >
        > w przyszłości nie gapić się na czyjeś krocze... nawet przypadkiem :)



        Szef ma rację. Tego rodzaju wpatrywanie się, według standarów lansowanych przez
        część feministek JEST odmianą molestowania. Krótko mówiąc, mamy tu do czynienia
        z przykładem molestowania, i należałoby z tego wyciągnąć konsekwencje. Do
        czego dojdziemy, jeżeli pozwolimy pracowniczkom bezkarnie molestować szefów?
        Myślisz, ze zwykłe "przepraszam" tutaj wystarczy? Otóż - nie wystarczy. Szef
        powinien wyciągnąć konsekwencje służbowe. I jakoś nie chce mi się wierzyć w
        tą "nieświadomość". molestującej.






        > Pozdr.
    • dokowski Oczywiście, to jest molestowanie, ale nie z ... 26.08.04, 15:17
      Gość portalu: iza napisał(a):

      > zamysliłam się i jakoś tak niechcący wzrok utknął mi na jego kroczu

      ... premedytacją, czyli wina mniejszego kalibru. Podobnie gdybyś niechcący
      oparła się zamiast na poręczy fotela w którym siedzi twój pracownik, na jego
      udzie, to powinnaś zaraz go puścić i oprzeć się na poręczy.

      Warunkiem koniecznym zarzutu o molestowanie jest naprzykrzanie się. Nie może
      być mowy o molestowaniu, jeżeli zdarzenie nie powtarza się ani nie trwa
      nienaturalnie długo. Decydująca jest długość czasu, jaki trwa trzymanie ręki na
      udzie czy biuście czy wpatrywanie się w krocze, jeśli zdarzenie ma miejsce po
      raz pierwszy

      • kocia_noga Re: Oczywiście, to jest molestowanie, ale nie z . 26.08.04, 16:30
        Styl rozpoznawalny, intencje przejrzyste i grubymi nićmi szyte.Znów udaje
        idiotę, że niby nie wie, co to jest molestowanie.Że niby chodzi o niewinne
        spojrzenia itp.Ale odpowiem , jakby faktycznie jakaś Iza pytała : nie ! Kochana
        Izo, to nie jest molestowanie, nawet gdybyś mu wsadziła rękę w rozporek ,
        przypomnij sobie , co orzekł sąd ostatnio w pewnej głośnej sprawie.
        I to już ostatni patałach, co udaje idiotę , któremu zachciało mi się
        odpowiedzieć.
        • tad55 Re: Oczywiście, to jest molestowanie, ale nie z . 26.08.04, 16:47
          Nie widzę związku między sprawami przed polskim sądem a
          molestowaniem.Patrzenie w krocze mężczyźnie jest molestowaniem, łapanie za
          pośladki, krocze, piersi kobiety przez mężczyznę - nie jest - to jest rodzaj
          komplementu jakim prawdziwy mężczyzna obdarza wybraną przez siebie kobietę i
          tylko wściekła feministka , która zazdrości ,że jej nikt nie adoruje , krzyczy
          o molestowaniu.Prawdziwa, kobieca kobieta, uśmiechnie się słodko do mężczyzny i
          podziękuje za okazane zainteresowanie.Z męskim pozdrowieniem - darz Bór !
          • Gość: iza Sprawa jest inna niz się z pozoru wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 16:59
            Nie spodziewałam się, że na forum o feminiźmie wyzywa się aż tylu szowinistów.
            Kocia nogo chyba mnie nie zrozumiałaś - nie chodzi mi o to czy szef się czuje
            molestowany czy nie (przecież doskonale wie, że moje bezwiedne zawieszenie
            wzroku nie miało żadnego podtekstu seksualnego - jest złosliwy, ale nie głupi!)
            Chodzi mi o to jak jak się czuję!!! Od tego wydarzenia minął jakiś czas i
            niestety przychodzenie do pracy stało sie dla mnie udręką. Ilekroć czuję na
            sobie czyjś wzrok cos we mnie każe mi się spodziewać, iż patrząca osoba
            podejrzewa mnie o skłonnosc do jakichś erotycznych zachowań w miejscu pracy.
            Byc może to tylko moja wyobraźnia, ale mam wrażenie, że otacza mnie w pracy
            gęsta atmosfera podejrzeń, dziwnych spojrzeń, niedomówień. A wszystko to
            przecież na podłożu seksualnym. Ze zwykłej starającej się o awans pracownicy
            stałam się obiektem seksualnym (bo co to ma za znaczenie czy pożądanym czy
            pożądającym?) Czuję że moja osoba dla pozostałych pracowników już na zawsze
            będzie kojarzona z seksem. Czy to nie jest molestowanie?
            • zly_wilk nie myśl tak ciągle o seksie 27.08.04, 00:49
              Postaraj się nie myśleć wciąż o seksie! Zajmij się w pracy - pracą.

              To, co się z Tobą dzieje - to prawdziwa obsesja seksualna. Najpierw niby
              przypadkiem wpatrujesz się w krocze szefa, a teraz wmawiasz sobie, że jesteś
              ofiarą molestowania seksualnego i wszyscy w Tobie widzą obiekt seksualny.

              Te obsesje wyrażają Twoje prawdziwe, nieświadome pragnienia. Słuszie uchodzisz
              w pracy za potencjalną nimfomankę - po prostu Cię rozszyfrowano.

              Postaraj się w satysfakcjonujący sposób ułożyć swoje życie osobiste. Łatwiej Ci
              będzie wówczas skoncetrować się na pracy, gdy już swoje pragnienia zrealizujesz
              poza pracą.

              Pozdrawiam -
              • kocia_noga Re: nie myśl tak ciągle o seksie 27.08.04, 09:28
                :-)) jestem tego samego zdania, co zly_wilk...
                • zly_wilk Re: nie myśl tak ciągle o seksie 28.08.04, 13:19
                  Dziękuję za wsparcie. Miło mi z tym, że w jakiejś sprawie się zgadzamy.
                  :-)
                  Pozdrawiam -
            • dokowski Nie jest to możliwe. Filmowcy mają na to trafny... 27.08.04, 10:06
              Gość portalu: iza napisał(a):

              > moje bezwiedne zawieszenie
              > wzroku nie miało żadnego podtekstu seksualnego ...
              > Ilekroć czuję na sobie czyjś wzrok cos we mnie każe mi się spodziewać,
              > iż patrząca osoba podejrzewa mnie o skłonnosc do jakichś erotycznych...
              > mam wrażenie, że otacza mnie w pracy gęsta atmosfera podejrzeń, dziwnych
              > spojrzeń, niedomówień. A wszystko to przecież na podłożu seksualnym

              ... eufemizm: "psychologicznie nieprawdopodobne". Nie może istnieć osoba tak
              obsesyjnie myśląca o seksie, która wszystko wokół odbiera jako zabarwione
              erotyzmem, żeby mogło jej się zdarzyć na tyle zapomnieć i uwolnić od tych
              obsesji, że będzie się przez nieuwagę wpatrywać facetowi w rozporek i nawet nie
              zwróci uwagi, że ma to coś wspólnego z erotyzmem.
              • dokowski Winien jestem wyjasnienie 27.08.04, 13:28
                dokowski napisał:

                > eufemizm: "psychologicznie nieprawdopodobne".

                To jeden z podstawowych kanonów sztuki filmowej. Nawet w filmach fantazy i sf
                bohaterowie muszą zachowywać się i postępować tak, jak by to było możliwe,
                gdyby jakiś człowiek, choćby nawet dziwak lub wariat, znalazł się w podobnej
                sytuacji. Natomiast scenariusz z bohaterem "psychologicznie nieprawdopodobnym"
                jest odrzucany z miejsca.

                Z tego punktu widzenia scenariusz wymyślony przez autorkę wątku jest fałszywy.

                Oczywiście w filmie zdarzają się wyjątki. Pamiętam taki film Maara "Gdzie pani
                jest Dery?", gdzie na końcu filmu aktorzy nagle odwrócili się do kamery i
                zaczęli kłaniać się widzom zanim pojawiły się napisy końcowe. To była
                oczywiście straszliwa profanacja najbardziej podstawowego kanonu sztuki
                filmowej, czyli ukrytego podmiotu twórcy. To co zrobił Fellini w Casanovie było
                w poównaniu z tym bardzo grzeczniutkie.

                Zdarzają się oczywiście filmy "psychologicznie nieprawdopodobne", jak np.
                słynny "Szakal z Nahueltoro" z Chile, który miał na celu chyba zilustrować tezę
                Marksa i Engelsa, że człowiek jest niezapisaną kartą, którą można w dowolnym
                wieku dowolnie ukształtować - w filmie tym zwyrodniały morderca analfabeta
                przemienia się w więzieniu w subtelnego i wrażliwego inteligenta o lewicowych
                poglądach.

                Wymyślanie scenariuszy "psychologicznie nieprawdopodobnych" jest atrybutem
                lewicowej propagandy politycznej. Ten tutaj scenariusz jest więc próbą
                manipulacji, która ma na celu wywołać niechęć do feministek, które z natury
                swej są liberałami nielubianymi przez czerwonych (i czerwone).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja