Gość: Osama Bill Laden
IP: *.nte.uac61.hknet.com
02.09.04, 13:10
Nie wiadomo, jak długo rodzina złożona z ojca, matki i dzieci pozostanie w
Szwecji podstawową komórką społeczeństwa. Już teraz powstają bowiem twory, w
których wzorce współżycia przybierają postać coraz bardziej oddaloną od
klasycznego modelu rodziny
Socjologowie sądzą, że alternatywne formy będą niedługo równie liczne jak
rodziny tradycyjne. Społeczeństwo przechodzi głębokie zmiany, model
tradycyjny przeżywa kryzys, a wszelkie normy ulegają rozmiękczeniu.
Margareta Bäck-Wiklund, współautorka "Rodziny w sieci", przekonuje mnie, że
rodzina będzie komórką podstawową tak długo, jak długo ludzie będą chcieli
mieć dzieci. Przyznaje jednak, że równolegle z tradycyjnymi rodzinami
istnieją w Szwecji inne układy: konkubinaty, rodziny zastępcze, do których
trafia rocznie 12 tys. dzieci, pary mieszkające osobno oraz związki
homoseksualne układające sobie życie na tych samych prawach, co pary
heteroseksualne, wreszcie samotne matki.
Rodziny homoseksualne, przewiduje Margareta Bäck-Wiklund, będą się rozwijać.
Już dziś w takich związkach wychowuje się 40 tys. dzieci. Uchwalone dwa lata
temu prawo par homoseksualnych do adoptowania dzieci z zagranicy oraz
potomstwa partnerów z wcześniejszych związków, a także zapowiadana
legalizacja zapłodnień in vitro w związkach lesbijskich, umożliwia
homoseksualistom planowanie rodziny. Margareta Bäck-Wiklund sądzi, że pary
lesbijskie będą raczej decydowały się na dziecko poczęte w "naturalny sposób"
(najchętniej z homoseksualistą) niż na zapłodnienie in vitro. Ogólnokrajowy
Związek ds. Równouprawnienia Seksualnego wysunął postulat, by dzieci w
lesbijskich związkach mogły mieć dwie matki i ojca, a nawet dwie matki i
dwóch ojców.
W połowie sierpnia ma zostać przedstawiony raport Ministerstwa
Sprawiedliwości, na którego podstawie powstanie projekt ustawy zezwalającej
parom lesbijskim na zapłodnienia in vitro w państwowych szpitalach. Z
prawnego punktu widzenia oznaczałoby to, że partnerkę kobiety, która
zdecyduje się na sztuczne zapłodnienie, uznano by za drugą matkę. W przypadku
stwierdzenia ciąży u pierwszej matki, druga musiałaby formalnie uznać swoje
współmacierzyństwo. W razie separacji byłaby zobowiązana płacić alimenty i
ponosić współodpowiedzialność za wychowanie dziecka.
Amerykański socjolog Manuell Castells uważa, że do głębokiego kryzysu rodziny
doprowadziły zmiany na rynku pracy (kobiety zarabiają nie mniej niż
mężczyźni), nowe technologie reprodukcji, globalny feminizm i wyjście
homoseksualistów z podziemia. Szwecja należy do państw, gdzie występują
wszystkie te zjawiska.
W latach 60. feminizm szwedzki był niewinnym ruchem, który przeciwstawiał się
przemocy wobec kobiet i walczył o równouprawnienie, także na rynku pracy. W
miarę upływu czasu stawał się coraz bardziej radykalny. W końcu feministki
zaczęły negować różnicę między płciami i twierdzić, że kobiecość została
wymyślona przez mężczyzn po to, by uciskać płeć piękną.
Swoją walkę feministki przeniosły na sferę seksu. Psycholog Camille Kolm z
uniwersytetu w G?teborgu twierdzi, że w Szwecji wiele kobiet zostaje
lesbijkami z wyboru, np. z powodu przekonań. - Nie widzą innej możliwości, by
żyć w równouprawnionym związku, jak wybrać związek lesbijski - wyjaśnia. -
Lesbijskość uważają za coś więcej niż seksualność. Wiele osób sądzi, że
homoseksualizm jest wrodzony, tymczasem "intelektualne lesbijki" twierdzą, że
tę skłonność można nabyć. Pani Kolm nigdy nie spotkała się natomiast z
przypadkiem, by z powodu solidarności z własną płcią homoseksualistami
zostawali mężczyźni. Niektórzy wybierają natomiast współżycie z kilkoma
partnerami jako formę protestu przeciwko heteroseksualnym normom i
tradycyjnej rodzinie.
Ekslider chadeków Alf Svensson uważa z kolei, że skoro aprobuje się
małżeństwa homoseksualne, nie pozostaje nic innego, jak zezwolić na
poligamię. W maju młodzieżowy związek Zielonych wystąpił z propozycją, by
poligamia i poliamoria (styl życia, w którym osoby pozostają w związkach
opierających się na więcej niż jednej głębokiej miłości równocześnie) zostały
usankcjonowane. - Nie ma powodów, by człowiek nie mógł kochać dwóch lub
więcej osób - stwierdzili.
kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=1125