Średniowieczny samiec w natarciu.

IP: *.nte.uac61.hknet.com 02.09.04, 13:10
Nie wiadomo, jak długo rodzina złożona z ojca, matki i dzieci pozostanie w
Szwecji podstawową komórką społeczeństwa. Już teraz powstają bowiem twory, w
których wzorce współżycia przybierają postać coraz bardziej oddaloną od
klasycznego modelu rodziny

Socjologowie sądzą, że alternatywne formy będą niedługo równie liczne jak
rodziny tradycyjne. Społeczeństwo przechodzi głębokie zmiany, model
tradycyjny przeżywa kryzys, a wszelkie normy ulegają rozmiękczeniu.

Margareta Bäck-Wiklund, współautorka "Rodziny w sieci", przekonuje mnie, że
rodzina będzie komórką podstawową tak długo, jak długo ludzie będą chcieli
mieć dzieci. Przyznaje jednak, że równolegle z tradycyjnymi rodzinami
istnieją w Szwecji inne układy: konkubinaty, rodziny zastępcze, do których
trafia rocznie 12 tys. dzieci, pary mieszkające osobno oraz związki
homoseksualne układające sobie życie na tych samych prawach, co pary
heteroseksualne, wreszcie samotne matki.

Rodziny homoseksualne, przewiduje Margareta Bäck-Wiklund, będą się rozwijać.
Już dziś w takich związkach wychowuje się 40 tys. dzieci. Uchwalone dwa lata
temu prawo par homoseksualnych do adoptowania dzieci z zagranicy oraz
potomstwa partnerów z wcześniejszych związków, a także zapowiadana
legalizacja zapłodnień in vitro w związkach lesbijskich, umożliwia
homoseksualistom planowanie rodziny. Margareta Bäck-Wiklund sądzi, że pary
lesbijskie będą raczej decydowały się na dziecko poczęte w "naturalny sposób"
(najchętniej z homoseksualistą) niż na zapłodnienie in vitro. Ogólnokrajowy
Związek ds. Równouprawnienia Seksualnego wysunął postulat, by dzieci w
lesbijskich związkach mogły mieć dwie matki i ojca, a nawet dwie matki i
dwóch ojców.

W połowie sierpnia ma zostać przedstawiony raport Ministerstwa
Sprawiedliwości, na którego podstawie powstanie projekt ustawy zezwalającej
parom lesbijskim na zapłodnienia in vitro w państwowych szpitalach. Z
prawnego punktu widzenia oznaczałoby to, że partnerkę kobiety, która
zdecyduje się na sztuczne zapłodnienie, uznano by za drugą matkę. W przypadku
stwierdzenia ciąży u pierwszej matki, druga musiałaby formalnie uznać swoje
współmacierzyństwo. W razie separacji byłaby zobowiązana płacić alimenty i
ponosić współodpowiedzialność za wychowanie dziecka.

Amerykański socjolog Manuell Castells uważa, że do głębokiego kryzysu rodziny
doprowadziły zmiany na rynku pracy (kobiety zarabiają nie mniej niż
mężczyźni), nowe technologie reprodukcji, globalny feminizm i wyjście
homoseksualistów z podziemia. Szwecja należy do państw, gdzie występują
wszystkie te zjawiska.

W latach 60. feminizm szwedzki był niewinnym ruchem, który przeciwstawiał się
przemocy wobec kobiet i walczył o równouprawnienie, także na rynku pracy. W
miarę upływu czasu stawał się coraz bardziej radykalny. W końcu feministki
zaczęły negować różnicę między płciami i twierdzić, że kobiecość została
wymyślona przez mężczyzn po to, by uciskać płeć piękną.

Swoją walkę feministki przeniosły na sferę seksu. Psycholog Camille Kolm z
uniwersytetu w G?teborgu twierdzi, że w Szwecji wiele kobiet zostaje
lesbijkami z wyboru, np. z powodu przekonań. - Nie widzą innej możliwości, by
żyć w równouprawnionym związku, jak wybrać związek lesbijski - wyjaśnia. -
Lesbijskość uważają za coś więcej niż seksualność. Wiele osób sądzi, że
homoseksualizm jest wrodzony, tymczasem "intelektualne lesbijki" twierdzą, że
tę skłonność można nabyć. Pani Kolm nigdy nie spotkała się natomiast z
przypadkiem, by z powodu solidarności z własną płcią homoseksualistami
zostawali mężczyźni. Niektórzy wybierają natomiast współżycie z kilkoma
partnerami jako formę protestu przeciwko heteroseksualnym normom i
tradycyjnej rodzinie.

Ekslider chadeków Alf Svensson uważa z kolei, że skoro aprobuje się
małżeństwa homoseksualne, nie pozostaje nic innego, jak zezwolić na
poligamię. W maju młodzieżowy związek Zielonych wystąpił z propozycją, by
poligamia i poliamoria (styl życia, w którym osoby pozostają w związkach
opierających się na więcej niż jednej głębokiej miłości równocześnie) zostały
usankcjonowane. - Nie ma powodów, by człowiek nie mógł kochać dwóch lub
więcej osób - stwierdzili.

kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=1125
    • Gość: Osama Bill Laden Globalizacja a kobieta i rodzina IP: *.nte.uac61.hknet.com 02.09.04, 14:27
      Warto spojrzeć na procesy globalizacji również z perspektywy płci. Dała ona
      praktycznie absolutną władzę i nieprawdopodobne bogactwo właścicielom i
      menedżerom ponadnarodowych korporacji, których przytłaczająca większość to
      mężczyźni. Zyskali na niej także nowobogaccy "baronowie-rabusie", którzy
      nielegalnie przywłaszczyli sobie publiczne dobra i przedsiębiorstwa w byłych
      krajach socjalistycznych oraz menedżerowie firm, które przeniosły się z USA i
      Europy do Azji. Pozostali mężczyźni w krajach Europy i w USA ucierpieli -
      tracąc źródła utrzymania, poczucie bezpieczeństwa, nadzieję na poprawę swego
      losu. W umiarkowany sposób skorzystali na globalizacji profesjonaliści ze
      wschodniej Azji, zwłaszcza hinduscy, którzy przejmują coraz więcej
      amerykańskich i europejskich miejsc pracy. Globalizacja otworzyła nowe
      perspektywy pracy dla profesjonalnych kobiet biznesowych, choć ich osobiste
      zyski są dyskusyjne. Korporacyjny system zmusza je bowiem do nieregulowanych,
      nieograniczonych godzin pracy, mobilności na każde zawołanie, długich podróży
      służbowych na "drugi koniec świata". O ile taki tryb życia może być atrakcyjny
      dla kobiet nie obarczonych rodziną, trudno sobie wyobrazić, że jest on
      korzystny dla matek, mających małe dzieci. Rosnący udział kobiet w
      międzynarodowym biznesie stworzył na Zachodzie zjawisko tzw. profesjonalnych
      rodzin bez żon. Ponieważ zamożne kobiety biznesu pragną mieć wszystko -
      rodziny, dzieci, zwierzęta domowe i czas na rozrywki, sytuacja ta stwarza
      rosnące zapotrzebowanie na zastępcze matki, żony, kochanki, kelnerki,
      sprzątaczki, kucharki, opiekunki, nauczycielki i stale dostępne "kobiety
      rozrywkowe". Potrzeby te są zaspokajane w ostatnim 10-leciu przez
      bezprecedensowy w rozmiarach import kobiet z Azji, Afryki i Ameryki Południowej
      do USA i Europy Zachodniej, gdzie mają pełnić zastępcze domowe, opiekuńcze i
      emocjonalne funkcje.

      Korporacyjna globalizacja, której skutkami jest rozszerzający się krąg biedy
      oraz masowe migracje ludności ze wsi do miejskich zagłębi przemysłowych,
      połączone z nowonarodzonymi apetytami konsumpcyjnymi, spowodowała wstrząsające
      zmiany ekonomiczno-społeczne na całym świecie. Południowo-wschodnia Azja,
      szczególnie Tajlandia oraz sąsiadujące z nią Birma i Laos, stały się zagłębiem
      niewyobrażalnego wyzysku seksualnego młodych kobiet, dziewcząt i dzieci.
      Szokująco kontrastuje to z geograficznym i kulturalnym urokiem tego regionu.
      Wiejskie rodziny, które popadły w nędzę, chętnie sprzedają swe dzieci - córki i
      synów - do niewoli w domach nierządu w Bangkoku i w innych dużych miastach,
      gdzie obsługują one ogromny przemysł seksturystyki i zaspokajają "potrzeby"
      mężczyzn. W związku z szerzącą się epidemią HIV, rośnie popyt na coraz młodsze
      dzieci i w burdelach coraz częściej spotyka się tam 9-12-latki. Ich los jest
      zawsze tragiczny. Sprzedane w niewolę, prawie nigdy nie potrafią się wykupić.
      Są brutalnie gwałcone, torturowane, narkotyzowane, zmuszane do obsługi co
      najmniej 15 mężczyzn dziennie, często bez zabezpieczenia. Ich "kariera" zwykle
      kończy się po 3 latach, gdy zakażone HIV i innymi chorobami, wyrzucane są na
      bruk jako zużyty towar.

      Globalizacja upośledza kobiety przede wszystkim przez biedę i
      uprzedmiotowienie. Redukując i eliminując zabezpieczenia socjalne, pozbawia
      miliony ludzi prawa do korzystania z czystej wody, żywności, dachu nad głową,
      opieki medycznej, edukacji. Dewastuje środowisko naturalne, przekreśla szansę
      na podtrzymywalny rozwój rolnictwa i wyżywienie ludności w biednych krajach
      Południa. Niszczy lokalne kultury i gospodarki, zmuszając wiejską ludność,
      zwłaszcza kobiety, do masowych migracji do miejskich regionów, gdzie pracują
      półniewolniczo w szkodliwych dla zdrowia warunkach albo zatrudniane są jako
      prostytutki lub służba domowa. Trudno się zatem dziwić, że globalizacja
      postrzegana jest przez biedne narody jako kontynuacja kolonializmu.
      www.dzis.com.pl/archiwum_05_2004.php3
      • e_wok Zawsze mnie to dziwi :-/ 02.09.04, 14:53
        Dwudziesty pierwszy wiek, a ludzie ciagle nie wiedza, skad sie dzieci biora.
        No, ja rozumiem, ze mozna nie wiedziec, ale zeby sie ta niewiedza chwalic
        publicznie...?
        • ggigus A mnie dziwia 02.09.04, 17:50
          obawy Osamy i innych przed wzrostem znaczenia innych form niz tzw. tradycyjna
          rodzina czyli 2+2 po slubie i najlepiej mama w domu. Co jest takiego zlego w
          tym, ze ludzie maja odwage ukladac sobie zycie inaczej niz ich rodzice? co w
          tym zlego, ze zyja w konkubinacie, ale ze sa pary typu to moja druga corka z
          pierwszego malzenstwa.
          Takie lamentowanie - rodzino wroc! - niczego nie zmieni, bo cos z tradycyjna
          forma rodziny najwyrazniej jest nie tak, skoro tak wielu ludzi uklada sobie
          zycie INACZEJ.
          • e_wok No wiesz, cos w tym jest 02.09.04, 19:22
            Tzn. nie w zwalaniu wszystkiego na feminizm czy globalizacje. Ale faktycznie
            praca stala sie nieco odczlowieczona - najlepszy dowod, ze w Polsce 6 proc.
            wzrost gospodarczy bynajmniej nie przeklada sie na wzrost zatrudnienia ani
            plac. A w zasobnych i stabilnych przez dlugi czas Niemczech - sama wiesz. Mam
            podejrzenia, ze globalizacja jest tu slowem wytrychem, ktory tak naprawde nie
            otwiera zadnych drzwi, ale sama widze, ze jest cos na rzeczy, a zmiana
            jakosciowa dokonala sie praktycznie w ciagu paru lat. Pamietam poprzedni boom
            gospodarczy, bo wchodzilam wtedy na rynek pracy. Mozna bylo przebierac w
            ofertach - tu ze sluzbowa komorka, tam z premiami, ze sluzbowym samochodem itd.
            Owszem, mozna to tlumaczyc swiezym otwarciem Polski na swiat. Dzisiaj tez niby
            mamy boom, ale on wyglada zupelnie inaczej - jestes kims, jesli masz etat z
            trzymiesiecznym okresem wypowiedzenia, bo malo kto jest w tak luksusowej
            sytuacji :-( A zmierzam do tego, ze to INACZEJ jest w duzej mierze wymuszone i
            obarczanie wina za to faktu, ze kobiety sa coraz bardziej aktywnymi graczami
            jest przesadnym uproszczeniem. Moze to jest jakis malutki elemencik, ale tez
            mozna gdybac, czy gdyby feminizmu nie wymyslily kobiety to czy na pewno nie
            wymyslilby go rynek pracy.
            A skoro jest jak jest to trzeba byc elastycznym. A pohukiwania antyfeministow i
            ubolewania nad zmierzchem tradycyjnej rodziny na pewno przykladem elastycznosci
            nie sa.
            • Gość: barbinator Re: No wiesz, cos w tym jest IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.04, 19:36
              A skoro jest jak jest to trzeba byc elastycznym. A pohukiwania antyfeministow i
              >
              > ubolewania nad zmierzchem tradycyjnej rodziny na pewno przykladem
              elastycznosci
              >
              > nie sa.


              Nic dodać nic ująć. Popieram całkowicie. Opcja niefeministyczna ma wyjątkowe
              ciągotki do krytykowania i lamentowania. Tyle, że kompletnie nic z tych ich
              łkań i lamentów nie wynika. Jako kliniczny przykład takiego podejścia polecam
              moją rozmowę z Tadem na wątku o skandynawskich programach demograficznych – na
              samym dole strony.

              Pozdr. B.
            • Gość: bezdenny Re: No wiesz, cos w tym jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 15:23
              _wok napisała:

              > Tzn. nie w zwalaniu wszystkiego na feminizm czy globalizacje. Ale faktycznie
              > praca stala sie nieco odczlowieczona - najlepszy dowod, ze w Polsce 6 proc.
              > wzrost gospodarczy bynajmniej nie przeklada sie na wzrost zatrudnienia ani
              > plac.
              Rosnie wydajność pracy i dlatego mozliwy jest wzrost gosp. bez wzrostu
              zatrudnienia. Powody bezrobocia są oczywiste: zbyt wysokie podatki, zbyt
              wysokie pozapłacowe koszty pracy, zły kodeks pracy, zbyt duże rozdawnictwo
              socjalne, zbyt duża ingerencja państwa w gospodarkę.
          • Gość: Osama Bill Laden Re: A mnie dziwia - uzupełnienie IP: 203.121.60.* 02.09.04, 19:22
            Postaram się rozwinąć:
            Coś nie tak z prawem, skoro mamy przestępców;
            Coś nie tak z lekarzami, jeśli ludzie umierają;
            Głupcy ci, którzy latają samolotami, a wiedzą, że już tyle spadło;
            Po co organizacje charytatywne, gdy i tak niektórzy z głodu umrą, a inni połowę
            rozkradną;
            itd., itd., itp.
            • e_wok Re: A mnie dziwia - uzupełnienie 02.09.04, 20:04
              Jak dlugo swiat styka sie z problemem przestepczosci? Od czasow Kaina i Abla, o
              ile sie nie myle. Jak dlugo styka sie ze smiercia? Od zerwania owocu z Drzewa
              Wiadomosci. A jak dlugo potrafi kontrolowac swoja plodnosc i decydowac o ilosci
              dzieci? Od lat 60 -tych ub. wieku. Skad wiesz, ze tradycyjny model rodziny jest
              wlasnie tym najwlasciwszym, skoro jak tylko nadarzyla sie sposobnosc az tyle
              osob od niego odeszlo? A jakos od pomyslu scigania przestepcow nie. Od coraz to
              nowych pomyslow na przedluzenie ludzkiego zycia (najnowsza opcja - hodola
              narzadow na wymiane) takze nie.
              • Gość: Osama Bill Laden Re: A mnie dziwia - uzupełnienie IP: 203.121.60.* 03.09.04, 10:12
                Rodzina tradycyjna faktycznie nie jest modelem najwłaściwszym a przede
                wszystkim nie jest trendy.
                Powiedziałbym, że ludzie odchodzą od tego wzorca nie tyle ochoczo, a z
                konieczności. Z racji wymuszonego i powszechnie akceptowanego stylu życia staje
                się on praktycznie nie realizowalny.
                Po pierwsze brak czasu. Konieczność siedzenia w pracy (szczęśliwy ten kto ją
                ma), większość dnia, w świątek, piątek i niedzielę.
                Model tradycyjny miałyby jeszcze szansę kultywować rodziny, które wykorzystując
                dawne układy zorganizowały sobie i swoim dzieciom pracę w godzinach 7.00-15.00,
                jednak jako, że nigdy nie były tym zainteresowane teraz przecież też tego nie
                będą robić. Otóż takie kobiety mogą sobie zakręcić loki (nosząc kask w hucie to
                niemożliwe), pomalować paznokcie (w pracach polowych - syzyfowy trud), uczyć
                się języków, panowie chodzić na siłownię (inni mają ją w pracy i raczej nie
                rzeźbi sylwetki) i basen.
                Po drugie kult kasy. Trzeba jej mieć jak najwięcej, obojętnie jakim kosztem. I
                tak np. obserwujemy wyjazdy mężów za granicę, nawet bez żony – co w sumie z
                punktu widzenia tradycyjnej rodziny niewiele zmienia. W ten sposób mąż/żona ma
                codziennie pod ręką kochanka/kę, natomiast partnera oficjalnego widzi
                okazyjnie. W takim razie po co go w ogóle mieć? To tylko ryzyko wplątania się w
                alimenty.
                Jakich mamy dziś idoli? Eminem, Manson, Wiśniewski, Frytka, Doda, Wojewódzki,
                Owsiak (róbta co chceta – no i robią), nawet Madonna i Jackson przy nich
                zbledli. Jaki model jest kreowany przez media i jacy ludzie stawiani na
                piedestale?
                Wreszcie bycie tradycyjnym to co raz częściej „obciach” towarzyski. Jeśli nie
                chce się spaść z przedostatniej warstwy społecznej do ostatniej nie wypada się
                tym obnosić.
                Załóżmy hipotetyczną sytuację, są dwie osoby jedna założy koszulkę „jestem
                les/pedo/ateistą”, druga „jestem hetero/religijny”. Jak myślisz kogo wyśmieją?
                • e_wok Na 100 proc tego pierwszego 03.09.04, 12:14
                  za to, ze jest wsiowy i banalny. Osamo, nawet Britney w wywiadach opowiada jak
                  to czyta Biblie do poduszki. Ale trendy sie zmieniaja szalenie szybko i nie
                  dziwie sie, ze mozna miec klopoty z nadazaniem.
                  • Gość: Osama Bill Laden Re: Na 100 proc tego pierwszego IP: 203.121.60.* 03.09.04, 14:18
                    Nie bardzo wiem, co miałaś na myśli, ale mniejsza o to. Britney jest
                    rzeczywiście „artystką” pierwszej klasy. Wiesz co - gdybym miał 15 lat,
                    był „wsiowy i banalny” to rzeczywiście marzyłbym o wygraniu przetargu na
                    wyplutą przez nią gumę. A jej bielizna wisiałaby u mnie na honorowych miejscu.
                    Jeśli czyta biblię to tylko dlatego, że to pozwala jej znów czymś „zabłysnąć”,
                    a nie że to coś dla niej znaczy.
                    Za trendami rzeczywiście nie gonię, bo to nie jest moim konikiem. I żeby np.
                    nosić o trzy numery za duże spodnie z krokiem w kolanach, musiałbym np.
                    wchłonąć trochę ziół, aby stłumić w sobie średniowieczne poczucie dyshonoru.
                    • e_wok No to ja wyjasnie 03.09.04, 15:05
                      Sugerowales, ze z dwoch odzianych w rozne tiszerty osob jedna zostalaby
                      wysmiana. A ja odpowiedzialam,ktora, zgodnie z moim stanem wiedzy dot. tzw
                      trendow (a ktora to wiedza wchodzi poniekad w zakres moich obowiazkow
                      zawodowych). W obecnym Anno Domini 2004 osoba w tiszercie daklarujacym, ze jest
                      katolikiem nie zostalaby wysmiana, zostalaby uznana za oryginalna. Co nie
                      znaczy, ze w ciagu najblizszego pol roku na przyklad ta tendencja nie ulegnie
                      zmianie.
                      • Gość: Osama Bill Laden Re: No to ja wyjasnie IP: *.es 03.09.04, 15:37
                        Wow! Lubię takie intelig(ę)tne odpowiedzi. :)
                        Obecne czasy chyba ci się nie podobają, a przecież przed 90 rokiem miałabyś
                        cieplutką i stałą posadkę w resorcie propagandy.
                      • Gość: bezdenny Re: No to ja wyjasnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 15:38
                        e_wok napisała:

                        > Sugerowales, ze z dwoch odzianych w rozne tiszerty osob jedna zostalaby
                        > wysmiana. A ja odpowiedzialam,ktora, zgodnie z moim stanem wiedzy dot. tzw
                        > trendow (a ktora to wiedza wchodzi poniekad w zakres moich obowiazkow
                        > zawodowych). W obecnym Anno Domini 2004 osoba w tiszercie daklarujacym, ze
                        jest
                        >
                        > katolikiem nie zostalaby wysmiana, zostalaby uznana za oryginalna. Co nie
                        > znaczy, ze w ciagu najblizszego pol roku na przyklad ta tendencja nie ulegnie
                        > zmianie.

                        Chyba nie do końca masz rację o czym świadczy akcja noszenia koszulek "dla
                        tolerancji". Wielu piało z zachwytów nad tym, że znani osobnicy noszą koszulki:
                        jestem les, homo, ateista etc. Powszechny aplauz wzbudziła szczuka wdziewając
                        koszulkę z napisem "mam okres". Ciężko ja będzie przebić. tak czy owak to
                        właśnie te koszulki są trendy.
                        Ps.
                        Głosno było o sprawie pewnego studenta w USA, który paradował po uczelni w
                        koszulce "jestem heteroseksualny" władze uczelni uznały to za przejaw
                        dyskryminowania homoseksualistów i ukarały studenta. Chyba go wywalili.
      • fulko102 Re: Globalizacja a kobieta i rodzina 07.09.04, 16:39
        > Warto spojrzeć na procesy globalizacji również z perspektywy płci. Dała ona
        > praktycznie absolutną władzę i nieprawdopodobne bogactwo właścicielom i
        > menedżerom ponadnarodowych korporacji, których przytłaczająca większość to
        > mężczyźni ... Pozostali mężczyźni w krajach Europy i w USA ucierpieli

        To dość oczywiste - silniejsi, inteligentniejsi i odważniejsi
        kiedyś, teraz i w przyszłości będą średnio żyli lepiej niż pozostali!
        W chwili gdy ta zasada przestanie obowiązywać "nastąpi koniec świata".

        > Globalizacja otworzyła nowe
        > perspektywy pracy dla profesjonalnych kobiet biznesowych, choć ich osobiste
        > zyski są dyskusyjne. Korporacyjny system zmusza je bowiem do nieregulowanych,
        > nieograniczonych godzin pracy, mobilności na każde zawołanie, długich podróży
        > służbowych na "drugi koniec świata". O ile taki tryb życia może być
        > atrakcyjny dla kobiet nie obarczonych rodziną, trudno sobie wyobrazić, że
        > jest on korzystny dla matek, mających małe dzieci.

        Niewątpliwie masz rację, jednak jeśli są kobiety które NAPRAWDĘ
        bardziej pociąga kariera niż rodzina to WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU.
        Natomiast nie w porządku jest wmawianie pozostałym kobietom,
        że jeśli wolą zająć się domem, rodziną i mężem to są głupiutkimi,
        ciemiężonymi przez rodziny biednymi istotami.

        > Rosnący udział kobiet w
        > międzynarodowym biznesie stworzył na Zachodzie zjawisko tzw. profesjonalnych
        > rodzin bez żon. Ponieważ zamożne kobiety biznesu pragną mieć wszystko -
        > rodziny, dzieci, zwierzęta domowe i czas na rozrywki, sytuacja ta stwarza
        > rosnące zapotrzebowanie na zastępcze matki, żony, kochanki, kelnerki,
        > sprzątaczki, kucharki, opiekunki, nauczycielki i stale dostępne "kobiety
        > rozrywkowe". Potrzeby te są zaspokajane w ostatnim 10-leciu przez
        > bezprecedensowy w rozmiarach import kobiet z Azji, Afryki i Ameryki
        > Południowej ...

        Oczywiście, to że kobiety cywilizacji zachodniej uległy modzie
        na feminizm - nie oznacza, że potrzeby nagle znikły - ktoś musi
        gotować, sprzątac w domu, rodzić dzieci i opiekować się nimi.

        I dopóki feminizm będzie zbierał coraz większe żniwo to zjawisko
        pewnie będzie narastać - mężczyźni po prostu wolą kobiece kobiety
        i jeśli ich zabranie w kraju - będą je importować!
        Małżeństwa z kobietami z kultur mniej sfeminizowanych
        (np. azjatkami, rosjankami czy polkami) są w Europie Zachodniej
        coraz częstsze.

        > Korporacyjna globalizacja, której skutkami jest rozszerzający się krąg biedy
        > oraz masowe migracje ludności ze wsi do miejskich zagłębi przemysłowych,

        Przy takich opowieściach od razu przypominają mi się moje lekcje historii
        (jeszcze za komuny) w czasie których pani profesor snuła przerażające
        opowieści o rewolucji przemysłowej w Anglii w XIX w. jak to angielscy chłopi
        migrujący do miast wpadali wprost w obrzydliwe łapska burżujów
        i musieli niewolniczo pracować, aż do śmierci).
        Zapominała tylko wspomnieć, ze do miast usiekali z głodu i biedy.

        Nie mam pojęcia skąd w wielu ludziach bierze się poczucie, że inni
        sa idiotami i że oni WIEDZĄ LEPIEJ co dla tych biednych idiotów
        jest lepsze. Skoro w krajach rozwijających się ludzie masowo emigrują
        ze wsi do miast to widocznie im się to OPŁACA!

        Osobiście nie słyszałem o migracji Amerykanów do Rosji, czy RFN-owców
        do NRD - migracja zawsze odbywa się w przeciwną stronę czyli od warunków
        gorszych do lepszych.

        > Tajlandia oraz sąsiadujące z nią Birma i Laos, stały się zagłębiem
        > niewyobrażalnego wyzysku seksualnego młodych kobiet, dziewcząt i dzieci.
        > Wiejskie rodziny, które popadły w nędzę, chętnie sprzedają swe
        > dzieci - córki i synów ...

        To prawda, życie bywa okrutne - wiele, bardzo wiele wręcz niewyobrażalnego
        zła dzieje się na świecie - czasami trudno to zrozumieć.

        Jednak zastanów się ... jak sam napisałeś "wiejskie rodziny
        chętnie sprzedają swe dzieci ...". Pytanie - czy ich rodzice są potworami,
        zwierzętami? Nie sądzę. Moim zdaniem rodzice dokonują racjonalnego wyboru
        i wynika z tego, że:
        - albo przeciętnie życie tych dziewcząt nie jest wcale aż takie złe,
        jej i jej rodzinie żyje się lepiej (co nie oznacza, że przypadki okrucieństw
        o których napisałeś nie zdarzają się)
        - albo życie na wsi w tych krajach jest naprawdę tak ciężkie, że rodzice
        muszą dokonywać wyboru: sprzedam i zgubię jedną córkę, ale dzięki
        temu przeżyją trzy pozostałe.

        Nie widzę innego wytłumaczenia. W obu przypadkach, mimo że brzmi
        to okrutnie, napływ seksturystów jest korzystny.

        > gdzie obsługują one ogromny przemysł seksturystyki i zaspokajają "potrzeby"
        > mężczyzn.

        Oczywiście, jak zwykle MY - BIALI, HETEROSEKSUALNI SAMCY jesteśmy
        jesteśmy winni całemu złu.

        > Globalizacja upośledza kobiety przede wszystkim przez biedę i
        > uprzedmiotowienie. Redukując i eliminując zabezpieczenia socjalne,

        Wybacz, ale bredzisz.

        Doprawdy, nie słyszałem o "zabezpieczeniach socjalnych" przed tzw.
        globalizacją w Bangladeszu czy Laosie.

        Ośmielę się stwierdzić, że to właśnie dzięki wolności gospodarczej
        i poszanowaniu własności prywatnej w XVIII i XIX wieku nastąpił
        CUD rewolucji technicznej. Nigdy Cię nie zastanawiało co spowodowało,
        że w całej znanej historii ludzkości dopiero w XVIII i XIX wieku
        nastąpił cud rozwoju gospodarczej! Piszę o cudzie, bo wcale nie
        musiał nastapić - większość wynalazków technicznych była już
        bowiem znana od kilkudzisięciu wieków (Rzym, Chiny).

    • Gość: Osama Bill LAden Skutki reaktywacji amazonek i matriarchatu IP: *.nte.uac61.hknet.com 02.09.04, 14:56
      Pierwsze społeczeństwa zdominowane przez kobiety pojawiły się w epoce
      kamiennej - przewodziły im kapłanki, a obowiązującą religią był kult Matki
      Ziemi. To stąd prawdopodobnie wywodzi się mit o Amazonkach. Miała to być
      społeczność kobiet wojowniczek mieszkających w Azji, nad Morzem Czarnym.
      Kwestię rozmnażania rozwiązywały, porywając mężczyzn z sąsiednich regionów i
      zmuszając ich do stosunku, po którym okaleczały ich lub zabijały (podobnie
      traktowały potomstwo płci męskiej). Amazonki przegrały jednak wojny z armiami
      dowodzonymi przez mężczyzn. Do dzisiaj przetrwały tylko nieliczne plemiona, w
      których panuje matriarchat.
      Mimo tak zniechęcającej lekcji historii feminizm (określany najkrócej jako
      dążenie do równouprawnienia, a złośliwie - równoupośledzenia kobiet) ponownie
      pojawił się pod koniec XIX wieku

      Ostateczne "wyzwolenie kobiet" miały przynieść techniki rozmnażania
      bezpłciowego - klonowanie i partenogeneza. Pierwsza z tych metod polega na
      umieszczeniu jądra dojrzałej komórki ciała w opróżnionej wcześniej komórce
      jajowej. W partenogenezie z kolei łączone są dwie komórki jajowe - jedna z nich
      pełni funkcję plemnika. Gdyby udało się zastosować te metody u ludzi, kobiety
      mogłyby zachodzić w ciążę bez udziału mężczyzn i rodzić... swoje kopie.
      Własnego potomstwa mogłyby się doczekać nawet lesbijki, korzystając z metody
      zapłodnienia polegającej na połączeniu komórki jajowej ze "sztucznym
      plemnikiem" (spreparowanym z komórki jajowej drugiej kobiety). Tak poczęte
      dzieci dziedziczyłyby geny po obu matkach. Klonowanie i partenogeneza okazały
      się jednak technikami ułomnymi - porodem kończy się jedna na kilkaset prób.

      Kobiety, które coraz częściej próbują przejąć rolę mężczyzn, płacą za to
      biologicznie jeszcze wyższą cenę niż oni. Dane Amerykańskiego Towarzystwa
      Kardiologicznego wskazują, że w ostatnich 20 latach liczba zgonów wśród kobiet
      na skutek zawałów zwiększyła się z 490 tys. do 510 tys., podczas gdy liczba
      mężczyzn umierających z tego powodu spadła z 510 tys. do 440 tys. Prawdziwie
      kobiecą chorobą staje się też rak płuc. - W Polsce od ponad 10 lat wyraźnie
      spada liczba zgonów z powodu raka płuc u mężczyzn w wieku 35-55 lat, gwałtownie
      zwiększa się natomiast liczba przypadków śmiertelnych wśród kobiet - mówi prof.
      Witold Zatoński z Centrum Onkologii w Warszawie.
      Lekarze nie mają wątpliwości, że główną przyczyną tych zmian jest styl życia.
      Badania przeprowadzone przez Centers for Disease Control and Prevention
      wykazały, że w Ameryce to głównie kobiety, a nie mężczyźni przybierają na wadze.

      Próby obalenia tej naturalnej hierarchii kończą się fatalnie dla rodziny i
      społeczeństwa. Feminizacja zawodu nauczyciela doprowadziła do nasilenia agresji
      wśród uczniów, dla których autorytetem najczęściej jest mężczyzna. Dzieci
      wychowywane tylko przez matki gorzej niż inne radzą sobie w życiu. Gdy brakuje
      ojca, dziewczynki mają więcej problemów ze zdrowiem psychicznym, a chłopcy
      częściej wchodzą w konflikt z prawem - twierdzą naukowcy z University of
      Oxford. Potrzeba obecności ojca jest tak silna, że dobre efekty daje nawet
      zaangażowanie ojczyma czy przyjaciela rodziny.
      "To jasne, że większość dzieci cierpi na przedawkowanie matki i niedobór ojca" -
      stwierdziła Gloria Steinem, amerykańska feministka. W USA przez wiele
      dziesięcioleci przybywało rodzin rozbitych - dziś co trzecie dziecko mieszka
      tylko z matką. Od połowy lat 90. ten trend zaczyna się jednak odwracać -
      stwierdzili autorzy raportu opracowanego przez ogranizację National Fatherhood
      Initiative. Mężczyźni znów stają się rozumną, najczęściej, głową rodziny.

      www.wprost.pl/ar/?O=60586
      • Gość: Agawa Re: Skutki reaktywacji amazonek i matriarchatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 11:57
        Twój post miesza prawdę i mity.Polecam Ci i innym ciekawą książkę: "Miłość,płeć
        i matriarchat" Ericha Fromma.
        A przypomnę tylko,że to matriarchat jest pierwotną formą społeczną.I nikt nie
        żąda jego powrotu.Osobiście uważam,że ani matriarchat ani patriarchat nie
        odpowiadają dziś potrzebom współczesnego człowieka.Myślę,że o ile nie zniszczy
        nas trzecia wojna światowa, w przyszłości będzie coś na zasadzie pełnego
        porozumienia między płciami.I to jest chyba najzdrowsze.
        Jeszcze tylko dodam,że wszystko z czym się dzisiaj stykamy,jako tzw.tradycją
        było kiedyś nowością i zupełnym szokiem kulturowym.My żyjemy krótko,historia
        ludzkości trwa o wiele dłużej i na pewne sprawy dobrze jest spojrzeć z dalszej
        perspektywy.
        • Gość: Jacenty Re: Skutki reaktywacji amazonek i matriarchatu IP: 217.96.29.* 07.09.04, 10:08
          Nikt nigdy nie udowodnił, że matriarchat był powszechną pierwotna formą życia
          społecznego. Niewątpliwie występował i tylko tyle. Książka Fromma, na którą sie
          powołujesz jest w mojej opinii warta uwagi głównie ze względu na celna analizę
          homoseksualizmu klasyfikujacą takie zachowania jako dewiacje osobowości, a w
          odniesieniu do matriarchatu jest raptem ciekawą hipotezą próbującą wyjaśnić
          wystepowanie takiego zjawiska. A co do porozumienia płci to zapewniam cie, że
          obydwie płcie doskonale się porozumiewaja od tysiącleci. Problem z
          porozumieniem dotyczy natomiast tych, którzy ... porozumieć sie nie potrafią np
          ekstremalnych feministek. Warto pamiętać, że osoby słabo przystosowane
          wystepowały zawsze.
          • Gość: Klarysa Re: Skutki reaktywacji amazonek i matriarchatu IP: *.devs.futuro.pl 07.09.04, 18:17
            Można powiedzieć ,że pijak, tłukący do nieprzytomności żonę i wrzeszczący na
            nią,również doskonale się z nią porozumiewa...Ona mu nie odpowiada, bo straciła
            przytomność, ale symbioza jest zachowana:P Problem polega na tym,że właściwie
            wszystko można powiedzieć...Czy Niemcy nie mówili oficjalnie,że zamierzają
            wysłać Żydów na Madagaskar?
          • Gość: Agawa Re: Skutki reaktywacji amazonek i matriarchatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 20:59
            "Książka Fromma, na którą sie
            >
            > powołujesz jest w mojej opinii warta uwagi głównie ze względu na celna
            analizę
            > homoseksualizmu klasyfikujacą takie zachowania jako dewiacje osobowości, a w
            > odniesieniu do matriarchatu jest raptem ciekawą hipotezą próbującą wyjaśnić
            > wystepowanie takiego zjawiska."

            Gdzieś Ty to wyczytał,między wierszami?
            • Gość: bezdenny Re: Skutki reaktywacji amazonek i matriarchatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 23:19
              Gość portalu: Agawa napisał(a):

              > "Książka Fromma, na którą sie
              > >
              > > powołujesz jest w mojej opinii warta uwagi głównie ze względu na celna
              > analizę
              > > homoseksualizmu klasyfikujacą takie zachowania jako dewiacje osobowości,
              > a w
              > > odniesieniu do matriarchatu jest raptem ciekawą hipotezą próbującą wyjaśn
              > ić
              > > wystepowanie takiego zjawiska."
              >
              > Gdzieś Ty to wyczytał,między wierszami?

              Tak. On to wyczytał między tymi wierszami: "Freud orientujący się w swej terii
              na libido, uważa nieuświadomiony homoseksualizm za podstawę i przyczynę nerwic,
              nowsze analizy prowadzą jednak do wniosku, że homoseksualizm jest tylko
              symptomem ogólniejszych trudności osobowościowych. Homoseksualizm nie jest
              podstawowym problemem, lecz jednym z symptomów zaburzenia charakteru i ma
              tendencję do zaniku, gdy tylko rozwiąże się bardziej ogólne problemy
              charakterologiczne."
              A także między tymi wierszami:" Jesli więc mężczyzna staje się jawnym
              homoseksualistą, to niemal zawsze stoją za tym jego problemy z samym sobą"
              I między tymi wierszami: "Podobnie jawnym homoseksualizmem mogą się przejawiać:
              strach przed płcią przeciwną, strach przed odpowiedzialnością, której wymaga
              się od człowieka dorosłego, potrezeba negacji autorytetów, próba uporania się z
              nienawiścią czy rywalizacyjne postawy wobec przedstawicieli własnej płci>
              Homoseksualizm może też oznaczać ucieczkę od rzeczywistości i zanurzenie się w
              żywioł cielesności, podobne do autoerotycznych działań schizofreników, czy
              symptom żądzy niszczenia samego siebie, czy innych"
              Erich Fromm : "Miłość, płeć i matriarchat"
              Ps
              jak między wierszami znajdę jeszcze jakieś fajne kawałki to w wolnej chwili
              podrzucę
              • Gość: barbinator Re: Skutki reaktywacji amazonek i matriarchatu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.04, 09:15
                > jak między wierszami znajdę jeszcze jakieś fajne kawałki to w wolnej chwili
                > podrzucę


                Podrzucaj, podrzucaj... tylko następnym razem postaraj się aby były na temat;)
                Proponowałabym ci sprawdzenie co znaczy słowo "dewiacja" oraz czym różni
                się "dewiacja" od "trudności osobowościowych" o których pisze Fromm w
                odniesieniu do homoseksualizmu.

                Pozdr. B.
                • Gość: bezdenny Re: Znalezione między wierszami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:11
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Podrzucaj, podrzucaj... tylko następnym razem postaraj się aby były na temat;)
                  > Proponowałabym ci sprawdzenie co znaczy słowo "dewiacja" oraz czym różni
                  > się "dewiacja" od "trudności osobowościowych" o których pisze Fromm w
                  > odniesieniu do homoseksualizmu.
                  >
                  > Pozdr. B.

                  Dewiacja - zboczenie z drogi, odchylenie od właściwego kierunku.
                  Ponieważ tak ładnie prosiłaś to podzrucam nowe kawałki znalezione między
                  wierszami:
                  "nadal musimy zatem poszukiwać czynników jednoznacznie predeterminujących
                  formowanie się homoseksualizmu. W tym kontekście szczególnie ważne będą dwie
                  kwestie : stopień uszkodzenia osobowości oraz rola czynników akcydentalnych.
                  Ludzie, którzy byli w znacznym stopniu onieśmielani, albo odczuwają niewielki
                  szacunek do własnej osoby, a zatem z trudnością nawiązują przyjaźnie i są
                  skrępowani w towarzystwie mają skłonność wiązać się z przedstawicielami własnej
                  płci, ponieważ budzi to w nich mniejszy strach"
                  "Jawny homoseksualizm jest atrakcyjny dla osób niedojrzałych i dla neurotyków,
                  niezależnie od ich płci, ponieważ pozwala na zażyłość, która zapewnia względną
                  wolność od odpowiedzialności społecznej"

                  • Gość: Klarysa Re: Znalezione między wierszami IP: *.devs.futuro.pl 09.09.04, 11:07
                    Wiesz, w którym roku to napisano? Wiesz,że zachowania homoseksualne były wtedy
                    podciągnięte pod paragraf karny? Wiesz, że urządzano policyjne prowokacje
                    wyłapujące homoseksualistów w miejskich kinach i toaletech? Stosowano
                    terapię elektrowstrząsową? Wiesz,że w Stanach w owych czasach udowodnienie
                    komuś homoseksualizmu równało się prawie udowodnieniu publicznego morderstwa?
                    Jak widać 50 lat to mało...
                    • Gość: bezdenny Re: Znalezione między wierszami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 12:38
                      Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                      > Wiesz, w którym roku to napisano? Wiesz,że zachowania homoseksualne były
                      wtedy
                      > podciągnięte pod paragraf karny? Wiesz, że urządzano policyjne prowokacje
                      > wyłapujące homoseksualistów w miejskich kinach i toaletech? Stosowano
                      > terapię elektrowstrząsową? Wiesz,że w Stanach w owych czasach udowodnienie
                      > komuś homoseksualizmu równało się prawie udowodnieniu publicznego morderstwa?
                      > Jak widać 50 lat to mało...
                      Obawiam się, że twoja riposta jest nie na temat. jacenty przedstawił opinię
                      Fromma na temat homoseksualizmu z książki polecanej przez jedną z was -
                      feministek.
                      Ponieważ Agawa najwyraźniej opinii tych u Fromma nie znalazła, zapytała go czy
                      on to wyczytał między wierszami. Żeby jej pomóc przytoczyłem to co ja "między
                      wierszami znalazłem". Może Agawa ma jakis wybrakowany egzemplarz ksiązki i stąd
                      jej pytanie?
                      A przechodząc do meritum - wydaje się, że kiedyś dośc powszechnie stosowano
                      terapię elektrowstrząsową, nie tylko wobec homoseksualistów. tak po prostu
                      leczono. Ale zauważ, że dzisiaj juz nikogo się tak nie leczy. ponadto nie leczy
                      się przymusowo. Więc ten problem mamy z głowy.
                      Moda i obyczaje się zmieniaja i jak słusznie wskazałaś niegdyś homoseksualiści
                      mieli tendencje do spotykania się publicznych toaletach. To co modne w USA 50
                      lat wcześniej, w Polsce było modne jeszcze bardzo niedawno. ale oczywiście
                      panta rhei
                      • Gość: barbinator Re: Znalezione między wierszami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.04, 12:50
                        > Obawiam się, że twoja riposta jest nie na temat. jacenty przedstawił opinię
                        > Fromma na temat homoseksualizmu z książki polecanej przez jedną z was -
                        > feministek.
                        > Ponieważ Agawa najwyraźniej opinii tych u Fromma nie znalazła, zapytała go
                        czy
                        > on to wyczytał między wierszami. Żeby jej pomóc przytoczyłem to co ja "między
                        > wierszami znalazłem". Może Agawa ma jakis wybrakowany egzemplarz ksiązki i
                        stąd
                        >
                        > jej pytanie?


                        Bezdenny, daj sobie w końcu coś powiedzieć: mylisz podstawowe pojęcia i
                        niepotrzebnie się przy tym upierasz. Bzdura wypowiedziana nawet i sto razy nie
                        przestanie być bzdurą. Dewiacja (w znaczeniu medycznym) nie jest tym samym co
                        problemy charakterologiczne czy jak tam to sobie Fromm nazwał. Jak ktoś
                        ma "problem charakterologiczny" polegający na tym, że nie może się oprzeć
                        jedzeniu chipsów - to nie znaczy jeszcze że jest dewiantem (zboczeńcem).
                        Pozdr. B.
                        • Gość: bezdenny Re: Znalezione między wierszami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 13:11
                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                          > Bezdenny, daj sobie w końcu coś powiedzieć: mylisz podstawowe pojęcia i
                          > niepotrzebnie się przy tym upierasz. Bzdura wypowiedziana nawet i sto razy
                          nie
                          > przestanie być bzdurą. Dewiacja (w znaczeniu medycznym) nie jest tym samym co
                          > problemy charakterologiczne czy jak tam to sobie Fromm nazwał. Jak ktoś
                          > ma "problem charakterologiczny" polegający na tym, że nie może się oprzeć
                          > jedzeniu chipsów - to nie znaczy jeszcze że jest dewiantem (zboczeńcem).
                          > Pozdr. B.

                          Ależ barbinator, oczywiście, że Fromm uznaje homoseksualizm za dewiację. Tyle,
                          że wg Fromma nie jest to choroba, lecz objaw choroby. Np. Fromm pisze między
                          wierszami: "Innymi słowy homoseksualizm nie jest jednostką kliniczną, lecz
                          symptomem, który może mieć różny sens w zależności od struktury osobowości.
                          Jego miejsce w obrazie nerwicy można porównać do bólu głowy w obrazie
                          rozmaitych chorób. Ból głowy może byc następstwem guza mózgu, zpalenia zatok,
                          poczatków choroby zakaźnej, ataku migreny, zaburzeń emocjonalnych czy uderzenia
                          w głowę. Gdy podstawowa dolegliwość zostaje usunieta ból znika".
                          tak więc Fromm leczy przyczyny homoseksualizmu - neurozy, nerwice,
                          charekteropatie etc, a nie sam objaw czyli homoseksualizm.


    • titus_flavius robi cię w balona 08.09.04, 06:02
      Chaire,
      teraz Ci obiecuje słodkie życie house-wife, a po ślubie będzie domagać się
      pracy na 3 etatach. Znam przypadki, gdy w ten sposób chytrzy faceci skłonili
      dziewczyny do ślubu.
      Najpierw się upwnij, czy rzzecywiście ma on środki na zapewnienie Ci życia na
      proponowanych warunkach.
      T.



      Gość portalu: Osama Bill Laden napisał(a):

      > Nie wiadomo, jak długo rodzina złożona z ojca, matki i dzieci pozostanie w
      > Szwecji podstawową komórką społeczeństwa. Już teraz powstają bowiem twory, w
      > których wzorce współżycia przybierają postać coraz bardziej oddaloną od
      > klasycznego modelu rodziny
      >
      > Socjologowie sądzą, że alternatywne formy będą niedługo równie liczne jak
      > rodziny tradycyjne. Społeczeństwo przechodzi głębokie zmiany, model
      > tradycyjny przeżywa kryzys, a wszelkie normy ulegają rozmiękczeniu.
      >
      > Margareta Bäck-Wiklund, współautorka "Rodziny w sieci", przekonuje mnie, że
      > rodzina będzie komórką podstawową tak długo, jak długo ludzie będą chcieli
      > mieć dzieci. Przyznaje jednak, że równolegle z tradycyjnymi rodzinami
      > istnieją w Szwecji inne układy: konkubinaty, rodziny zastępcze, do których
      > trafia rocznie 12 tys. dzieci, pary mieszkające osobno oraz związki
      > homoseksualne układające sobie życie na tych samych prawach, co pary
      > heteroseksualne, wreszcie samotne matki.
      >
      > Rodziny homoseksualne, przewiduje Margareta Bäck-Wiklund, będą się rozwijać.
      > Już dziś w takich związkach wychowuje się 40 tys. dzieci. Uchwalone dwa lata
      > temu prawo par homoseksualnych do adoptowania dzieci z zagranicy oraz
      > potomstwa partnerów z wcześniejszych związków, a także zapowiadana
      > legalizacja zapłodnień in vitro w związkach lesbijskich, umożliwia
      > homoseksualistom planowanie rodziny. Margareta Bäck-Wiklund sądzi, że pary
      > lesbijskie będą raczej decydowały się na dziecko poczęte w "naturalny sposób"
      > (najchętniej z homoseksualistą) niż na zapłodnienie in vitro. Ogólnokrajowy
      > Związek ds. Równouprawnienia Seksualnego wysunął postulat, by dzieci w
      > lesbijskich związkach mogły mieć dwie matki i ojca, a nawet dwie matki i
      > dwóch ojców.
      >
      > W połowie sierpnia ma zostać przedstawiony raport Ministerstwa
      > Sprawiedliwości, na którego podstawie powstanie projekt ustawy zezwalającej
      > parom lesbijskim na zapłodnienia in vitro w państwowych szpitalach. Z
      > prawnego punktu widzenia oznaczałoby to, że partnerkę kobiety, która
      > zdecyduje się na sztuczne zapłodnienie, uznano by za drugą matkę. W przypadku
      > stwierdzenia ciąży u pierwszej matki, druga musiałaby formalnie uznać swoje
      > współmacierzyństwo. W razie separacji byłaby zobowiązana płacić alimenty i
      > ponosić współodpowiedzialność za wychowanie dziecka.
      >
      > Amerykański socjolog Manuell Castells uważa, że do głębokiego kryzysu rodziny
      > doprowadziły zmiany na rynku pracy (kobiety zarabiają nie mniej niż
      > mężczyźni), nowe technologie reprodukcji, globalny feminizm i wyjście
      > homoseksualistów z podziemia. Szwecja należy do państw, gdzie występują
      > wszystkie te zjawiska.
      >
      > W latach 60. feminizm szwedzki był niewinnym ruchem, który przeciwstawiał się
      > przemocy wobec kobiet i walczył o równouprawnienie, także na rynku pracy. W
      > miarę upływu czasu stawał się coraz bardziej radykalny. W końcu feministki
      > zaczęły negować różnicę między płciami i twierdzić, że kobiecość została
      > wymyślona przez mężczyzn po to, by uciskać płeć piękną.
      >
      > Swoją walkę feministki przeniosły na sferę seksu. Psycholog Camille Kolm z
      > uniwersytetu w G?teborgu twierdzi, że w Szwecji wiele kobiet zostaje
      > lesbijkami z wyboru, np. z powodu przekonań. - Nie widzą innej możliwości, by
      > żyć w równouprawnionym związku, jak wybrać związek lesbijski - wyjaśnia. -
      > Lesbijskość uważają za coś więcej niż seksualność. Wiele osób sądzi, że
      > homoseksualizm jest wrodzony, tymczasem "intelektualne lesbijki" twierdzą, że
      > tę skłonność można nabyć. Pani Kolm nigdy nie spotkała się natomiast z
      > przypadkiem, by z powodu solidarności z własną płcią homoseksualistami
      > zostawali mężczyźni. Niektórzy wybierają natomiast współżycie z kilkoma
      > partnerami jako formę protestu przeciwko heteroseksualnym normom i
      > tradycyjnej rodzinie.
      >
      > Ekslider chadeków Alf Svensson uważa z kolei, że skoro aprobuje się
      > małżeństwa homoseksualne, nie pozostaje nic innego, jak zezwolić na
      > poligamię. W maju młodzieżowy związek Zielonych wystąpił z propozycją, by
      > poligamia i poliamoria (styl życia, w którym osoby pozostają w związkach
      > opierających się na więcej niż jednej głębokiej miłości równocześnie) zostały
      > usankcjonowane. - Nie ma powodów, by człowiek nie mógł kochać dwóch lub
      > więcej osób - stwierdzili.
      >
      > kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=1125
      • titus_flavius Re: robi cię w balona 08.09.04, 06:02
        Chaire,
        przepraszam - to odpowiedź do innego wątku.
        T.


        titus_flavius napisał:

        > Chaire,
        > teraz Ci obiecuje słodkie życie house-wife, a po ślubie będzie domagać się
        > pracy na 3 etatach. Znam przypadki, gdy w ten sposób chytrzy faceci skłonili
        > dziewczyny do ślubu.
        > Najpierw się upwnij, czy rzzecywiście ma on środki na zapewnienie Ci życia na
        > proponowanych warunkach.
        > T.
        >
        >
        >
        > Gość portalu: Osama Bill Laden napisał(a):
        >
        > > Nie wiadomo, jak długo rodzina złożona z ojca, matki i dzieci pozostanie
        > w
        > > Szwecji podstawową komórką społeczeństwa. Już teraz powstają bowiem twory
        > , w
        > > których wzorce współżycia przybierają postać coraz bardziej oddaloną od
        > > klasycznego modelu rodziny
        > >
        > > Socjologowie sądzą, że alternatywne formy będą niedługo równie liczne jak
        >
        > > rodziny tradycyjne. Społeczeństwo przechodzi głębokie zmiany, model
        > > tradycyjny przeżywa kryzys, a wszelkie normy ulegają rozmiękczeniu.
        > >
        > > Margareta Bäck-Wiklund, współautorka "Rodziny w sieci", przekonuje mnie,
        > że
        > > rodzina będzie komórką podstawową tak długo, jak długo ludzie będą chciel
        > i
        > > mieć dzieci. Przyznaje jednak, że równolegle z tradycyjnymi rodzinami
        > > istnieją w Szwecji inne układy: konkubinaty, rodziny zastępcze, do któryc
        > h
        > > trafia rocznie 12 tys. dzieci, pary mieszkające osobno oraz związki
        > > homoseksualne układające sobie życie na tych samych prawach, co pary
        > > heteroseksualne, wreszcie samotne matki.
        > >
        > > Rodziny homoseksualne, przewiduje Margareta Bäck-Wiklund, będą się rozwij
        > ać.
        > > Już dziś w takich związkach wychowuje się 40 tys. dzieci. Uchwalone dwa l
        > ata
        > > temu prawo par homoseksualnych do adoptowania dzieci z zagranicy oraz
        > > potomstwa partnerów z wcześniejszych związków, a także zapowiadana
        > > legalizacja zapłodnień in vitro w związkach lesbijskich, umożliwia
        > > homoseksualistom planowanie rodziny. Margareta Bäck-Wiklund sądzi, że par
        > y
        > > lesbijskie będą raczej decydowały się na dziecko poczęte w "naturalny spo
        > sób"
        > > (najchętniej z homoseksualistą) niż na zapłodnienie in vitro. Ogólnokrajo
        > wy
        > > Związek ds. Równouprawnienia Seksualnego wysunął postulat, by dzieci w
        > > lesbijskich związkach mogły mieć dwie matki i ojca, a nawet dwie matki i
        > > dwóch ojców.
        > >
        > > W połowie sierpnia ma zostać przedstawiony raport Ministerstwa
        > > Sprawiedliwości, na którego podstawie powstanie projekt ustawy zezwalając
        > ej
        > > parom lesbijskim na zapłodnienia in vitro w państwowych szpitalach. Z
        > > prawnego punktu widzenia oznaczałoby to, że partnerkę kobiety, która
        > > zdecyduje się na sztuczne zapłodnienie, uznano by za drugą matkę. W przyp
        > adku
        > > stwierdzenia ciąży u pierwszej matki, druga musiałaby formalnie uznać swo
        > je
        > > współmacierzyństwo. W razie separacji byłaby zobowiązana płacić alimenty
        > i
        > > ponosić współodpowiedzialność za wychowanie dziecka.
        > >
        > > Amerykański socjolog Manuell Castells uważa, że do głębokiego kryzysu rod
        > ziny
        > > doprowadziły zmiany na rynku pracy (kobiety zarabiają nie mniej niż
        > > mężczyźni), nowe technologie reprodukcji, globalny feminizm i wyjście
        > > homoseksualistów z podziemia. Szwecja należy do państw, gdzie występują
        > > wszystkie te zjawiska.
        > >
        > > W latach 60. feminizm szwedzki był niewinnym ruchem, który przeciwstawiał
        > się
        > > przemocy wobec kobiet i walczył o równouprawnienie, także na rynku pracy.
        > W
        > > miarę upływu czasu stawał się coraz bardziej radykalny. W końcu feministk
        > i
        > > zaczęły negować różnicę między płciami i twierdzić, że kobiecość została
        > > wymyślona przez mężczyzn po to, by uciskać płeć piękną.
        > >
        > > Swoją walkę feministki przeniosły na sferę seksu. Psycholog Camille Kolm
        > z
        > > uniwersytetu w G?teborgu twierdzi, że w Szwecji wiele kobiet zostaje
        > > lesbijkami z wyboru, np. z powodu przekonań. - Nie widzą innej możliwości
        > , by
        > > żyć w równouprawnionym związku, jak wybrać związek lesbijski - wyjaśnia.
        > -
        > > Lesbijskość uważają za coś więcej niż seksualność. Wiele osób sądzi, że
        > > homoseksualizm jest wrodzony, tymczasem "intelektualne lesbijki" twierdzą
        > , że
        > > tę skłonność można nabyć. Pani Kolm nigdy nie spotkała się natomiast z
        > > przypadkiem, by z powodu solidarności z własną płcią homoseksualistami
        > > zostawali mężczyźni. Niektórzy wybierają natomiast współżycie z kilkoma
        > > partnerami jako formę protestu przeciwko heteroseksualnym normom i
        > > tradycyjnej rodzinie.
        > >
        > > Ekslider chadeków Alf Svensson uważa z kolei, że skoro aprobuje się
        > > małżeństwa homoseksualne, nie pozostaje nic innego, jak zezwolić na
        > > poligamię. W maju młodzieżowy związek Zielonych wystąpił z propozycją, by
        >
        > > poligamia i poliamoria (styl życia, w którym osoby pozostają w związkach
        > > opierających się na więcej niż jednej głębokiej miłości równocześnie) zos
        > tały
        > > usankcjonowane. - Nie ma powodów, by człowiek nie mógł kochać dwóch lub
        > > więcej osób - stwierdzili.
        > >
        > > kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=1125
Pełna wersja