Co robić? Jestem feministką, a misiek jest anty.

IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.09.04, 02:25
Jestem feministką, a misiek jest anty. Kocham go, co robić? Sprawa w sumie
dość skomplikowana, dosyć pogmatwana - choć też bardzo prosta, prosta bardzo,
jak świat stara. No, bo jego iście męska przewrotność chce mieć żoneczkę
wykształconą, wypięknioną... w ogóle super, super
    • titus_flavius Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an 08.09.04, 06:03
      Chaire,
      teraz Ci obiecuje słodkie życie house-wife, a po ślubie będzie domagać się
      pracy na 3 etatach. Znam przypadki, gdy w ten sposób chytrzy faceci skłonili
      dziewczyny do ślubu.
      Najpierw się upwnij, czy rzzecywiście ma on środki na zapewnienie Ci życia na
      proponowanych warunkach.
      T.




      Gość portalu: e_tam napisał(a):

      > Jestem feministką, a misiek jest anty. Kocham go, co robić? Sprawa w sumie
      > dość skomplikowana, dosyć pogmatwana - choć też bardzo prosta, prosta bardzo,
      > jak świat stara. No, bo jego iście męska przewrotność chce mieć żoneczkę
      > wykształconą, wypięknioną... w ogóle super, super
      • stephen_s Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an 08.09.04, 13:39
        A jakby miał te środki, to powinna niby się zgodzić..?
    • Gość: bn Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an IP: *.devs.futuro.pl 08.09.04, 08:13
      Jesli zgodzisz sie na jego warunki. To jak sama piszesz unieszczęsliwi Cie to.
      I po pewnym czasie zaczniesz go obwiniac o to.

      Najlepiej porozmawiajcie na ten temat. Powiedz mu jakie Ty masz potrzeby. Jesli
      Cie kocha to nie zrobi nic abyś czuła sie nieszczęśliwa.
    • Gość: Jacenty Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an IP: 217.96.29.* 08.09.04, 09:32
      Życie to sztuka dogadywania się, a że w przypadku feminizmu jest to trudne
      dowód znajdziesz na tym forum. Jesli Ty jako feministka na przykład dopuścisz
      sie aborcji na jego i Twoim dziecku, a on jako antyfeminista uzna, że
      zamordowałaś jego syna albo córe to wtedy bedziecie mieć rzeczywiście
      przechlapane. Normalny facet szybko pogardzi i znienawidzi kobietę, która
      zabiła jego dziecko, a o wybaczeniu trudno wogole mówić. Obserwowałem kilka
      takich dramatów i żaden nie skończył sie dobrze. Tak więc wydawałoby się
      rozsądnym abyście sie rozstali. Jednak z drugiej strony warto pamietać, że
      feminizm to tylko jeszcze jedna modna ideologia, których świat zna tysiące i
      których tysiące juz przeminęło i pewnie tysiace nowych jeszcze sie pojawi...
      Twój problem nie jest nowy: pamietasz jeszcze taką piosenkę: "dziś powiedziała
      mi dziewczyna, ze przypominam jej lenina..." - moze ona była zetempówką, a on
      działaczem WINu? Może więc warto zamiast ideologią kierować się sercem... tu
      chodzi o Twoje życie, a nie o Jaruge albo inną Środę. Łatwo zrobić coś czego
      bedziesz do końca życia żałować. Tak czy siak jako niewatpliwie antyfe, życzę
      Ci mądrej decyzji.
      • sagan2 Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an 08.09.04, 09:39
        a gdziez ona wspomniala o aborcji??? chodzilo jej o "zadania" zostanie kura
        domowa. uwazasz, ze mezczyzna ma prawo zadac tego od swojej kobiety?
        • Gość: Jacenty Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an IP: 217.96.29.* 08.09.04, 10:18
          O aborcji to ja wspomniałem bo to zazwyczj sedno problemu w konfliktach z
          ruchem feministycznym.
          A co do Twojego pytania: czy Ona ma zostac kurą...? Chodzi ci o jakąś perwersje
          erotyczną? W naszych czasach nie takie rzeczy sie dzieją... Pewien Niemiec np.
          został kotletem. No ale ten Niemiec był wolnym człowiekiem to mógł sobie zostać
          czym chce... chociaż z drugiej strony kochał tego drugiego Niemca co to go
          zjadł. Hm sam nie wiem czy on ma prawo żądać aby ona została kurą. Czy on tez
          ją zje?
      • e_wok O, to dobre 08.09.04, 11:18
        Gość portalu: Jacenty napisał(a):

        > Życie to sztuka dogadywania się, a że w przypadku feminizmu jest to trudne
        > dowód znajdziesz na tym forum.


        A z antyfeminista - jak z dzieckiem. Za reke wezmiesz, gdziekolwiek
        poprowadzisz, chetnie pojdzie. Lagodny jak baranek, sama slodycz, dopasowuje
        sie jak plastelina. Co widac chocby na tym forum, nieprawdaz?
        • Gość: Jacenty Re: O, to dobre IP: 217.96.29.* 08.09.04, 11:51
          Oj chyba sie czepiasz. A gdzie ja napisałem, że z feministką albo antyfeminista
          można albo i nie można sie dogadać? Napisałem tylko, że w przypadku feminizmu
          dogadanie sie jest trudne czego dowodzi to forum. Trudno znaleźć kompromis gdy
          tam gdzie my widzimy zycie wy dostrzegacie tylko białko. Pa
          • e_wok Acha 08.09.04, 13:17
            no to do czegos dochodzimy. My mamy falszywa swiadomosc po prostu, skoro nie
            wierzymy w to,w co wierza antyfeminisci. A przeciez moglo byc tak pieknie -
            moglybysmy przyjac te poglady jak swoje, albo przynajmniej udawac. Wtedy
            porozumienie byloby mozliwe. Odwrotnie nie, bo przeciez Wy jestescie szafazami
            prawdy objawionej, a my tylko utrudniamy. Czy ty nie jestes czasem swiadkiem
            Jehowy?
            • Gość: Jacenty Re: Acha IP: 217.96.29.* 09.09.04, 09:48
              Fałszywa świadomość? nie wiem o czym piszesz, to chyba jakis słownik epoki ZMSu
              i słabo go rozumiem. Możesz sobie wierzyć nawet w psi ogon. Najważniejsze
              pytanie dotyczy tego dokąd to w co wierzysz prowadzi. W/g mnie wiara o nazwie
              feminizm nie prowadzi do niczego dobrego. A do czego doszliśmy? co
              udowodniliśmy nasza dysputą? chyba do tego od czego zacząłem - porozumienie
              pomiędzy miśkiem, a jego panną jest mało mozliwe podobnie jak i pomiedzy nami.
              PS Nie jestem Świadkiem Jehowy ale może Ty jesteś?
              • e_wok Re: Acha 09.09.04, 10:27
                Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                > PS Nie jestem Świadkiem Jehowy ale może Ty jesteś?

                Nie, niestety klapki na oczach nie pasuja mi do fryzury, wiec ortodoksja -
                dowolnej masci - zupelnie mi nie lezy. Ale ty sobie swietnie radzisz z
                jednokierunkowym mysleniem, dlatego pomyslalam, ze bylbys dobrym Swiadkiem
                Jehowy. Oni tez bezrefleksyjnie recytuja wyuczone formulki.
                • Gość: Jacenty Re: Acha IP: 217.96.29.* 09.09.04, 10:47
                  Popatrz, a ja identycznie pomyslałem o Tobie! Fanatyczka, jednokierunkowe
                  myslenie, opetana ideologią, stąd tez moje pytanie o Twoje związki z Jehowymi.
                  A wiesz co najbardziej mnie przeraża w tej naszej małej komedii pomyłek? że
                  możemy byc do siebie podobni...
                  • Gość: barbinator Re: Acha IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.04, 12:39
                    Mogę cię uspokoić. Znam trochę i ciebie i Ewok i gwarantuję, że zupełnie nie
                    jesteście do siebie podobni.
                    Pozdr. B
    • dokowski Nie przytul misia dzisiaj, powiedz mu, że jest be 08.09.04, 12:18
      Zobaczysz, że będzie grzeczny
    • Gość: bezdenny Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 13:23
      Gość portalu: e_tam napisał(a):

      > Jestem feministką, a misiek jest anty. Kocham go, co robić? Sprawa w sumie
      > dość skomplikowana, dosyć pogmatwana - choć też bardzo prosta, prosta bardzo,
      > jak świat stara. No, bo jego iście męska przewrotność chce mieć żoneczkę
      > wykształconą, wypięknioną... w ogóle super, super
    • zly_wilk Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an 08.09.04, 23:50
      Misiek ma szanse ułożyc sobie życie z normalną kobietą, a Ty - nie. Feministka
      nie może być szczęśliwa w małżeństwie, bo się do małżeństwa nie nadaje.
      Unieszczęsliwisz nie tylko siebie, ale i jego. Uwolnij go od swojej osoby -
      jeśli go naprawdę kochasz.

      Pozdrawiam -
      • e_wok Wiesz, co, Wilku 09.09.04, 09:29
        mimo calej sympatii do Ciebie, uwazam, ze tym razem przeginasz. Nie znasz
        zalozycielki watku ani jej faceta, nie znasz relacji pomiedzy nimi, nie masz
        zadnego prawa wypowiadac tego rodzaju kategoryczne sady. Sa osoby, ktore
        traktuja net bardzo powaznie - piszac cos takiego mozna niechcacy zrobic komus
        krzywde. Jak mozna wcinac sie komus w prywatne zycie i na podstawie kilku zdan
        formulowac rady typu "rozstan sie", "wyrzuc tego kota, skoro ci drapie kanape"
        albo "walnij szefowi piescia w stol". I co? Potem poniesiesz konsenwencje?
        Zatrudnisz wyrzucona z pracy, wskutek Twoich rad, osobe, pocieszysz dziewczyne,
        ktora sobie zabagnila zycie, bo tak jej poradziles? kupisz drugiego kotka na
        pocieszenie?
        • titus_flavius czyżbyś nie zauważyła 09.09.04, 10:16
          Chaire,
          iż feministki mają inną wizję świata, niz reszta ludzi? W życiu dwojga ludzi
          powoduje to ogromne komplikacje. Zajdzie w ciążę, dziecko przeszkodzi jej w
          samorealizacji i skrobanka.
          Jak to przyjmie jej normalny mąż? Podobnych przykładów można przedstawić wiele.
          Lepiej więc, aby przestała być feministką, albo znalazła sobie jakąś feministkę
          do pary.
          T.


          e_wok napisała:

          > mimo calej sympatii do Ciebie, uwazam, ze tym razem przeginasz. Nie znasz
          > zalozycielki watku ani jej faceta, nie znasz relacji pomiedzy nimi, nie masz
          > zadnego prawa wypowiadac tego rodzaju kategoryczne sady. Sa osoby, ktore
          > traktuja net bardzo powaznie - piszac cos takiego mozna niechcacy zrobic
          komus
          >
          > krzywde. Jak mozna wcinac sie komus w prywatne zycie i na podstawie kilku
          zdan
          > formulowac rady typu "rozstan sie", "wyrzuc tego kota, skoro ci drapie
          kanape"
          > albo "walnij szefowi piescia w stol". I co? Potem poniesiesz konsenwencje?
          > Zatrudnisz wyrzucona z pracy, wskutek Twoich rad, osobe, pocieszysz
          dziewczyne,
          >
          > ktora sobie zabagnila zycie, bo tak jej poradziles? kupisz drugiego kotka na
          > pocieszenie?
          >
          >
          • e_wok Kompletnie ci odbilo 09.09.04, 10:22
            Za bardzo mi szkoda lakieru na paznokciach, zeby ci odpisywac. I oczu, zeby
            czytac te bzdury. Nie trudz sie odpowiedzia, bo juz cie banuje.
            • titus_flavius powtórz to sobie tysiąc razy 09.09.04, 19:13
              e_wok napisała:

              > Za bardzo mi szkoda lakieru na paznokciach, zeby ci odpisywac. I oczu, zeby
              > czytac te bzdury. Nie trudz sie odpowiedzia, bo juz cie banuje.

              Chaire,
              to sama w to uwierzysz. Zważ jednak, ze rozsądni ludzie wierzą sile argumentów,
              a nie wylewnych skarg.
              T.
        • Gość: misiu Re: Wiesz, co, Wilku IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.09.04, 10:54
          Wlku, Ewok ma rację. Niech Cię nie zwodzi fakt, że autorka wątku sama opisała
          swój problem i otwarcie prosi o pomoc. Pomoc w przypadku kobiet nie oznacza
          bowiem sugerowania konkretnych rozwiązań problemu, bo i tak zrobi po swojemu, a
          tylko życzliwe wysłuchanie, pochylenie się nad nią z głęboką troską i wyrażenie
          solidarności w obliczu ciężkiej próby. :-)

          • Gość: Jacenty Re: Wiesz, co, Wilku IP: 217.96.29.* 09.09.04, 11:07
            Misiu ale czy ten Misiek, co to ona tak go kocha to aby nie Ty? Bo jeśli to
            Twoja baba to wyjmij jej wtyczke z kontaktu i sam ja sobie wysłuchuj... bo
            jesli ona wybiera pomiędzy TOBĄ, a jakimś fe-minizmem to ja - przepraszam za
            bezpośredniość - ale myslę, że masz głupią babę...
            • Gość: misiu Re: Wiesz, co, Wilku IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.09.04, 12:08
              Stanowczo zaprzeczam, jakobym był tytułowym Miśkiem. Swoją lepszą połowę
              wysłuchuję sam. ;-)
          • Gość: mmm Re: Wiesz, co, Wilku IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 09.09.04, 18:24
            jak dotad kilka osob sugerowalo proste rozwiazanie: przestan byc feministka
            droga autorko, zostan dobra normalna kobieta i matka polka a wszystkie twoje
            problemy znikna. niestety jest to rada z rodzaju: jak cie boli glowa to walnij
            sie w lokiec. juz nie mowiac o tym ze waliecie sie w lkiec jest jednak prostsze
            niz przbdowa swojego swiatopogladu (choc akurat bywaja osoby ktorym to drugie
            przychodzi z najwieksza latwoscia - ale nie wiem czy tutejsi tradycjonalisci by
            popierali tak elastyczna postawe zyciowa)
        • Gość: ciekawa Re: Wiesz, co, Wilku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 19:08
          e-wok, to jeszcze Złego Wilka bierzesz poważnie?
      • Gość: mmm Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 09.09.04, 18:19
        wyjatkowo zgadzam sie z przedmowca. autorka watku prawdopodobnie faktycznie
        nie ma szans ulozyc sobie zycia z normalna kobieta, a szczegolnie w malzenstwie.
      • Gość: owieczka_sa Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.09.04, 16:04
        Feministki są normalnymi kobietami - do małżeństwa nadaja się lepiej niż
        zwyczajne uległe "gąski". Mają wiecej do powiedzenia, są pełne pasji, ciekawe
        świata. Życie z nimi jest cudowną przygodą - nie może się znudzić.

        PS Życzę ci takiej żony zły_wilku, choć pewnie na taką nie zasługujesz... i
        stąd twoja flustracja.
    • athalia Re: Co robić? Jestem feministką, a misiek jest an 09.09.04, 09:38
      Zastanow sie czego sama chcesz w zyciu. Jaka rola odpowiada ci najbardziej. I
      wtedy z nim o tym porozmawiaj. Nie da sie miec wszystkiego na raz. Spytaj czy
      zna takie osoby. Watpie czy poda jakikolwiek przyklad.

      Ja wiem, ze bym zmienila misia. Ale piszesz, ze bardzo go kochasz. Przemysl to
      wiec dokladnie.
      • Gość: Jacenty Co tam MIsiek! Pawka Morozow to IP: 217.96.29.* 09.09.04, 09:52
        dla swego oddania komunizmowi posłał tatusia do łagru. Co to za problem dla
        feministki dać kopa w tyłek miśkowi.
        • athalia Re: Co tam MIsiek! Pawka Morozow to 09.09.04, 10:16
          A co ma piernik do wiatraka? Co ma feminizm do dawania kopa?
          • Gość: Jacenty Re: Co tam MIsiek! Pawka Morozow to IP: 217.96.29.* 09.09.04, 10:57
            No jak to co ma? Facet nie podziela jej ideologii więc ona chce go porzucić.
            Pawki tata źle mówił o wujku Soso to Pawka tez go zakapował do czeka. Tak to
            juz jest, że spadają na nasz gatunek nieszczęścia gdy Boże stworzenie przekłada
            swoje bzdetne wymysły (komunizmy, feminizmy, nazizmy i inne pierdy) nad
            naturalny Boży zew baby do chłopa i odwrotnie.
            • Gość: barbinator swięta prawda... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.04, 12:44
              Dziewczyna nie podziela jego ideologii więc Jacenty mu radzi by ją porzucił.
              Pawki tata źle mówił o wujku Soso to Pawka tez go zakapował do czeka. Tak to
              juz jest, że spadają na nasz gatunek nieszczęścia gdy Boże stworzenie przekłada
              swoje bzdetne wymysły (komunizmy, patriarchalizmy, nazizmy i inne pierdy) nad
              naturalny Boży zew chłopa do baby i odwrotnie.
              • athalia Re: swięta prawda... 09.09.04, 19:08
                Wiesz. Feministka jestem od zawsze, ale jakos kopanie kogokolwiek nigdy nie
                przychodzilo mi latwo. A szczegolnie jesli sie kogos kocha. Analogia moim
                zdaniem nietrafna.
                • Gość: Jacenty Re: swięta prawda... IP: 217.96.29.* 10.09.04, 08:58
                  A kto powiedział, że to przychodzi łatwo. Jesli jednak jesteś szczera i prawa
                  feministką palec nie zadrzy choć wieczorem łyk wódki...
              • Gość: Jacenty Kot ma jeden ogon IP: 217.96.29.* 10.09.04, 08:56
                Tak więc wróćmy do sedna sprawy, że to nie misiek ma rozterki ale miskowa, a
                więc to miśkowej życie nie pasuje do feminizmu (albo i odwrotnie).
        • kocia_noga Re: Co tam MIsiek! Pawka Morozow to 09.09.04, 14:13
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > dla swego oddania komunizmowi posłał tatusia do łagru. Co to za problem dla
          > feministki dać kopa w tyłek miśkowi.
          Malo wiesz o Pawce.Jego tatus chlał i katował swoje dzieci, a sprawa donosu o
          ukrywaniu płodów rolnych była bardziej skomplikowana.Pewnie tez nie wiesz,że
          Pawka został zabity przez rodzinę.Cos tam słyszałes, jak i o tym całym
          feminizmie,i to ci wystarcza do wymądrzania się,czy tak ?
          • Gość: e_tam Dziękuję za wszystkie rady IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.09.04, 16:27
            Bardzo dziękuję za wszystkie rady, uważnie je przeczytałam, kilka ogromnie mnie
            ubawiło (zwłaszcza te pana Jancentego - wesołe musi być z niego chłopię).

            A co do miśka i mnie - to na razie nie zamierzamy się rozstać. Przytuliłam go
            wczoraj czule - coś w nim pękło, jego antyfeminizm zaczął topnieć. Powiedział,
            że po ślubie mogę pracować, gdzie tylko będę chciała.

            A tak na marginesie - nie zamierzam się w przyszłości poddawać żadnym aborcjom
            (co ma piernik do wiatraka, hę??).
            Pozdrawiam. Miśka
            • athalia Re: Dziękuję za wszystkie rady 09.09.04, 19:09
              I bardzo slusznie. Trzymaj sie kobieto!
            • Gość: Jacenty Re: Dziękuję za wszystkie rady IP: 217.96.29.* 10.09.04, 09:32
              To w końcu pan czy chłopie.
              • Gość: e_tam Re: Dziękuję za wszystkie rady IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.09.04, 18:33
                To w końcu pani czy "głupia baba".
          • Gość: Jacenty Re: Co tam MIsiek! Pawka Morozow to IP: 217.96.29.* 10.09.04, 09:29
            Ech życzyłbym sobie żebys się nie myliła! Niestey dla siebie wiem na tyle dużo,
            że słyszę "chichot diabła" gdy czytam wyznania panny, która rozważa
            podporządkowanie swojego serca jakiejś tam ideologii. Żeby jeszcze jej facet
            chociaż był krwawym śledziem z Rakowieckiej, a nie normalnym Miśkiem!
            Co do Pawki-wybacz ale nic nie tłumaczy wydania własnego ojca do czeka. Więcej-
            wydanie kogokolwiek w łapy tej instytucji - nawet za to, że chla(sic) - nie
            może być wytłumaczone. A co do smutnych losów Pawki: nie zabiła go rodzina... w
            każdym razie już nie jego rodzina, zabili go ludzie których Pawka mocno
            skrzywdził. I jescze jedno spostrzeżenie: skoro uważasz, że się wymądrzam nie
            wiedząc o czym piszę czemu odpowiadasz?


            • kocia_noga Re: Co tam MIsiek! Pawka Morozow to 10.09.04, 15:07
              Przepraszam za to wymądrzanie.Co do Pawki kiedyś interesowałam się trochę jego
              historią , i jak dla mnie - jest to tragedia.Co do wydania ojca - sprawa dla
              mnie jest ani czarna ani biała.Odpowiedziałam,bo skusiłam się na Pawkę.Burzę
              się, gdy używa się jego tragicznych losów do ilustracji fanatyzmu
              zwyciężającego więzi rodzinne - ale cóż, tak bywa, mity, jak i plotki żywią się
              ludźmi i przerabiają ich na symbole.
            • Gość: e_tam Re: Co tam MIsiek! Pawka Morozow to IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.09.04, 18:46
              Ta panna nie rozstrzyga między ideologią (zresztą dla mnie feminizm to nie
              ideologia - ale to temat na inny post) a miłością do miśka - bo NIE MA TAKIEJ
              POTRZEBY. Jeśli już musiałabym wybierać, wybrałabym oczywiście miśka, a
              feministką pozostałabym i tak w głębi duszy.

              Stanowczo też protestuje przeciwko jakimkolwiek insynuacjom a propos
              wyjątkowosci mojego miśka czy jej braku. Skąd pomysł, że jest przeciętny? Jest
              wybitnym architektem i to Pawce Morozowi do niego daleko.

              Pozdrawiam pana antyfeministę.
              • Gość: e_tam Re: Co tam MIsiek! Pawka Morozow to IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.09.04, 19:33
                Chciałam jeszcze doprecyzować pewną sprawę - bo zdaje się, że trochę z własnej
                winy (bije się w metafizyczną pierś), nie dookreśliłam o co mi dokładnie chodzi.

                Otóż nie pytałam (choć to oczywiście wynikało z kontekstu) czy mam pozostać z
                miśkiem czy też go porzucić - a chodziło mi raczej o pewien brak konsekwencji w
                jego postępowaniu. Bo z jednej strony chce on mieć gruntownie wykształconą
                żonę, z drugiej rząda (rządał) od niej by, po trudach edukacji, ugrzęzła na
                wieki w domu - co według mnie nie jest do końca fer - wychodziłoby na to, że
                chce mieć po prostu wykrztałconą gosposię, której dalszy rozwój jest
                nieporządany. Na szczęście misiek zrozumiał, o co mi chodzi. Przyznał, że w
                kobietach, z którymi spotykał się wcześniej nie miał o czym rozmawiać i po
                pewnym czasie przestawało mu wystarczać, że świetnie potrafią przyrządzić
                kurczaka z nadzionkiem. Kucharkę zawsze można wynająć, nie trzeba od razu się z
                nią żenić.
Pełna wersja