Mezczyzni

09.09.04, 11:11
Szczegolnie antyfeminisci to idioci, opetani jedna jedyna mysla - zeby bylo
tak "jak dawniej" ("dawniej" czyli w podreczniku Falskiego - mamcia piekaca
ciasteczka, tatus w delegacji). Wszedzie wokol widza owlosione ogoniaste
feministki, marza o tym, zeby miec blisko siebie kobiete, ktorej mozna raz
dziennie dobrze przylac, nienawidza homoseksualistow, poniewaz niepokoi ich
to, ze zbyt czesto sni im sie seksowna meska pupa pod przysznicem na basenie,
a po filmie Almodovara nie mogli zasnac.
Tak blyskotliwie ostatnio wyglada argumentacja na forum feminizm, z tym, ze
oczywiscie tego typu "celne" argumenty sa wymierzone w kobiety, szczegolnie w
feministki. Wiec postanowilam napisac cos - rownie sprawiedliwie i
nieuogolniajaco - dla przeciwwagi. O dyskusji na takim poziomie nie ma
oczywiscie mowy, czyli odpada podstawowy pobyt mojej bytnosci tutaj. Duscie
sie dalej we wlasnym sosie. Albercik, wychodzimy!




---
Ze szczytu tej Pinezki patrzy na was
trzydzieści lat.
    • Gość: barbinator dobre! :))))) n/txt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.04, 12:17
    • agrafek Re: Mezczyzni 09.09.04, 12:43
      W zasadzie się zgadza, tyle, że Almodovara nie oglądam z czystej nienawiści.
      pozdrawiam.
    • samael77 Re: Mezczyzni 09.09.04, 14:10
      Niepotrzebnie generalizujesz, ale rozumiem twoje wznburzenie. Posty niejakiego
      hero są wystarczajacym powodem. Problem jednak w tym, że hero popełnia
      podstawowy błąd, który mści się na waszym (kobiecym, feministycznym)
      postrzeganiu nas w sposób, w ktory byłaś łaskawa to zrobic w swym poście. A
      błąd hero jest dziecinnie prosty - otóż podzielił kobiety na zbiory. W
      pierwszym umieścił kobiety w jego przekonaniu atrakcyjne (a zatem idąc jego
      tropem myslowym takie, które nadają się na życiowe partnerki mężczyzn, od
      których wymagamy jedynie dobrego wyglądu); w drugim zbiorze umieścił kobiety z
      jego punktu widzenia nieatrakcyjne (czyli w jego mniemaniu np feministki). I
      tak oto mamy kobiety, z którymi warto się zadawać według hero i takie z którymi
      nie warto. Jednocześnie nasz drogi hero wskazuje na źródła feminizmu - powstaje
      on zatem u kobiet skrzywdzonych, bo brzydkich, a więc takich, z którymi
      mężczyźni (a więc i hero) nie chcą mieć do czynienia. I tak hero dokonał
      podziału według kryterium, które jego samego kompromituje jako dyskutanta.
      Otworzył furtkę dzięki której każda przytomna osoba, może przed kontynuacją
      dyskusji zażyczyć sobie jego zdjęcia po to, by ocenić czy ładny ten hero czy
      też nie. Z ładnym rozmawiamy dalej, z nieładnym niestety (wykorzystując
      filozofie hero) nie ma po co. Podejmując dyskusję w wątku o owłosionych
      feministkach niestety droga e-wok zniżasz się do jego poziomu i niestety
      brniesz w te same zakamarki idiotycznej generalizacji. Piszę niestety, bo ten
      mechanizm działa w obie strony. Odpowiedź: "a ja rozmawiałem z feministkami tak
      atrakcyjnymi, że mogły by takiego hero okręcić wokół placa i w 2 minuty do
      doprowadzić go do kompromitującego przed kumplami skomlenia" (co zresztą jest
      akurat prawdą) była by równie żenująca, bo dokładnie tak samo odwoływała by się
      do atrakcyjności cielesnej, a nie do intelektu. Pozdrawiam
      • kocia_noga Re: Mezczyzni 09.09.04, 14:36
        Sympatyczne.jak widzisz, sprawa nie jest taka prosta jak rachunek
        zbiorów.Działają mechanizmy wyuczone pzrez wiele lat
        socjalizacji.Np.zakorzenione przekonanie,ze wartośc kobiety mierzy się jej
        atrakcyjnością dla faceta. Jawnie wyrażone nie działa , ale i przekazywanie nie
        jest jawne - inaczej byłoby z miejsca odrzucone.Dyskutantki mimo woli ulegają
        potędze tych niejawnych nauk.Dają się prowokować - ja też ! To się dzieje ,
        zmiana myślenia i reagowania wymaga czasu i pewnego wysiłku.Atakowanie niczego
        nie wymaga, ale i niczego nie uczy.Dlatego waham się - może jednak cierpliwe
        wyjasnianie ma sens , bo w końcu może dojść do takich różnic w poziomie
        samowiedzy ( podoba mi się twoje motto) ,że porozumienie już nie będzie
        możliwe - a tego nie chciałabym.
        • samael77 Re: Mezczyzni 09.09.04, 15:53
          kocia_noga napisała:

          > Sympatyczne.jak widzisz, sprawa nie jest taka prosta jak rachunek
          > zbiorów.Działają mechanizmy wyuczone pzrez wiele lat
          > socjalizacji.

          Oczywiście, ale takie postawy sa efektem procesów internalizacji, a ogląd
          świata w ten sposób nabyty najtrudniej, zfredefiniować

          Np.zakorzenione przekonanie,ze wartośc kobiety mierzy się jej
          > atrakcyjnością dla faceta. Jawnie wyrażone nie działa , ale i przekazywanie
          nie
          >
          > jest jawne - inaczej byłoby z miejsca odrzucone.Dyskutantki mimo woli ulegają
          > potędze tych niejawnych nauk.Dają się prowokować - ja też ! To się dzieje ,
          > zmiana myślenia i reagowania wymaga czasu i pewnego wysiłku.Atakowanie
          niczego>
          > nie wymaga, ale i niczego nie uczy.Dlatego waham się - może jednak cierpliwe
          > wyjasnianie ma sens , bo w końcu może dojść do takich różnic w poziomie
          > samowiedzy ( podoba mi się twoje motto) ,że porozumienie już nie będzie
          > możliwe - a tego nie chciałabym.

          To straszne, ale w moim przekonaniu na "cierpliwe wyjaśnianie" szkoda czasu.
          Czy w warsztacie samochodowym naprawiając swój samochód tłumaczysz mechanikowi,
          że nie wiesz co się zepsuło nie dlatego, że jesteś na niższym poziomie
          intelektualnym, a dlatego, że twoi "socjalizatorzy" uznali, iż bawienie się
          samochodzikiem nie jest odpowiednim zajęciem dla dziewczynki? Nie, bo masz
          gdzieś i mechanika i cały ten zepsuty samochód i wbrew temu co mysli sobie
          mechanik wiesz, że samochód jest od tego żeby jeździł, a nie od tego, zeby sie
          interesować co ma w środku. Rozmawiając z mechanikiem o samochodzie
          niespodziewasz się przecież, że zagadnie cię o Hegla!
          Porozumienie nie będzie możliwe powiadasz... Hm... no to musze zapytać pomiedzy
          kim to porozumienie? Mówiąc o porozumieniu zakładasz istnienie jakichs dwóch
          bytów, które mają sie prozumieć. Otóż nie można wskazac istnienia takiego bytu
          bez kolejnej generalizacji. Ja nie muszę się prozumiewać, ja już
          jestem "porozumiany!" A ci co nie chcą się porozumiewać... Niezależnie od tego
          kim są (szowinistami, feministkami czy różowymi krasnalami ogrodowymi) niech
          się wszechpolaczą, radiomaryjują, wyzwalają, obrzucają błotem. Przecież
          przeminą... Bo czy to im sie pdooba czy tez nie świat się i tak zmienia (czy
          zbyt wolno to inna kwestia) i nic nie wskazuje by ten proces przestał
          przybierac na sile.
          • kocia_noga Re: Mezczyzni 09.09.04, 17:54
            samael77 napisał:


            "w moim przekonaniu na "cierpliwe wyjaśnianie" szkoda czasu. "
            Ja się waham , raz uważam,że na forum >feminizm< przychodzi za wiele
            osób ,których intencją jest zwalczanie tegoż i dyskusja ani wyjaśnienia nie
            mają sensu, ponieważ oni tego nie chcą , po prostu ; a znów innym razem ,ze
            owszem, nawet jesli powtarzaja swoje mantry , stosują wszystkie nieuczciwe
            chwyty erystyczne i demonstrują stałośc w napastliwości i wybiórczym
            spostrzeganiu , to sam fakt traktowania ich jako dojrzałych rozmówców odbiera
            im komfort psychiczny, a poza tym te osoby, które faktycznie zajmuja się
            dyskusją , uczą się .
            >
            > że nie wiesz co się zepsuło nie dlatego, że jesteś na niższym poziomie
            > intelektualnym, a dlatego, że twoi "socjalizatorzy" uznali, iż bawienie się
            > samochodzikiem nie jest odpowiednim zajęciem dla dziewczynki? Nie, bo masz
            > gdzieś i mechanika i cały ten zepsuty samochód i wbrew temu co mysli sobie
            > mechanik wiesz, że samochód jest od tego żeby jeździł, a nie od tego, zeby
            sie
            > interesować co ma w środku. Rozmawiając z mechanikiem o samochodzie
            > niespodziewasz się przecież, że zagadnie cię o Hegla!
            No , nie bardzo mi ten przykład odpowiada , niedokładnie chyba pojęłam twoje
            intencje.Jesli facet upiera się,że sam zajrzy do silnika , a co gorsze,
            zacznie grzebac , to rzeczywiście , ogarnia mnie złość i mam gdzies to,że on w
            tym momencie sobie udowadnia,że jest naprawde facetem i zna sie na mechanice,
            bo tak został od dziecka ustawiony...
            > Porozumienie nie będzie możliwe powiadasz... Hm... no to musze zapytać
            pomiedzy
            >
            > kim to porozumienie? Mówiąc o porozumieniu zakładasz istnienie jakichs dwóch
            > bytów, które mają sie prozumieć. Otóż nie można wskazac istnienia takiego
            bytu
            > bez kolejnej generalizacji. Ja nie muszę się prozumiewać, ja już
            > jestem "porozumiany!" A ci co nie chcą się porozumiewać... Niezależnie od
            tego
            > kim są (szowinistami, feministkami czy różowymi krasnalami ogrodowymi) niech
            > się wszechpolaczą, radiomaryjują, wyzwalają, obrzucają błotem. Przecież
            > przeminą... Bo czy to im sie pdooba czy tez nie świat się i tak zmienia (czy
            > zbyt wolno to inna kwestia) i nic nie wskazuje by ten proces przestał
            > przybierac na sile.
            >
            No amen.Ja jednak jestem optymistką, dotychczas udawało mi się mnóstwo razy
            osiągac to, co z grubsza nazywam porozumieniem , choc zdaje sobie sprawe z
            istotnych przeszkód , w tym refleksji Wittgensteina...
    • zly_wilk nie rób nam tego! 09.09.04, 21:36
      Nie możesz nam tego zrobić, Ewok! Obiecałaś Tadowi, że wszyscy zestarzejemy się
      tu razem! To forum bez Ciebie nie będzie już takie samo - bo wtedy BD także się
      zniechęci. Nie zapominaj, co nas tu łączy.

      Pozdrawiam -
Pełna wersja