kocia_noga
09.09.04, 12:45
podjęłam wątek : schizma wschodnia, a feminizm. Koscioły grecki i łaciński
rozchodziły się już wcześniej, ale ostatecznie poróżniło je kilka spraw, w
tym filioque.To bardzo ciekawe .Oczywiście dużo mętniaczenia było na ten
temat, a ja, żyjąc dopiero niecałe sto lat , wiem,że im
mętniej ,pompatyczniej i z dala od konkretów , tym bardziej idzie o sprawy z
tych najprostszych i nieco wstydliwych.U "greków' nie ma celibatu, duch
świety wywodzi się od ojca, tak samo jak syn.U "łacinników' duch wynika od
ojca i syna , czyli filioque. Kim jest Bóg ojciec wiemy.To archetyp ojca,
władcy ,władzy absolutnej.Ok.Kim jest syn, mniej więcej ( bo tu, rzecz jasna
tez sa ciekawe spory) też.Natomiast duch święty prosi się o feministyczną
analizę.Pierwsze slowo jest elementem dychotomii - cialo/duch.A więc jest
zaprzeczeniem ciała.Drugie słowo - święty - równiez.Świętośc od wieków
przypisywana była żyjącym w celibacie, nawet w kościele wschodnim święci byli
różni bezżenni jurodiwi itp odmieńcy.Takie stanowcze dwukrotne przeczenie
wskazuje,że chodzi o seks.Tu tkwią źródła późniejszych wyczynów kościoła , aż
do reformacji.Niecnie litera 'a' została zamieniona na "o" * ,a chłopcy
zwałaszeni.Ten związek ojca z synem , starszego mężczyzny z młodszym,
podwładnym, który skutkuje....cicho sza, nie cielesnością broń Boże ani nie
seksem , tłumaczyłby wiele,również stosunek do kobiet.
* w wyrazie "kapłan"