dlaczego feministki kumaja sie z pedalami?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.04, 06:35
nie rozumiem tego elementu feminizmu, po co toto?
nie moga sie sami soba zajac?
sami walczyc o swoje sprawy?
czy bycie feministka musi byc tozsame z pozwoleniem na homomalzenstwa i
homoadopcje?
mozna byc feministka homoindyferentna albo nawet niezprzychylna homozadaniom?
czy to sie wyklucza?
jak femininistki-homofilki tlumacza sobie gejowska mizoginie? czy moze jej
nie widza, albo marginalizuja?

wiem, ze to moze nudny temat, ale dla mnei ten 'sojusz' jest niezrozumialy ...
    • kocia_noga Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 11.09.04, 22:04
      Wiesz, mysle tak:pedały dzielą się conajmniej na dwa rodzaje, w zależności od
      sposobu radzenia sobie z sytuacją.Od małego pedzia spotykają się z
      informacją,że pedał jest be,że ciota to coś okropnego itp.Taki jest
      świat.Dorastają, a tu masz ci los, taki pech.Jedni uznają,że motłoch jest
      głupi , dogadują się z innymi takimi samymi i tworza różne kliki , sięgają po
      władzę, tworzą prawa inne dla idiotów, inne dla siebie samych - boskich.Rosnie
      w nich pycha, której przykładem może być wynalezienie specjalnej czapki,żeby
      az trzy korony na raz zmiesciły się na głowie.Oni są mizoginiczni.Powiem
      więcej, oni są mizantropiczni.Druga grupa chce,żeby ich nie przezywac,
      zaakceptować , chce ,zyć w zgodzie ze sobą i ludźmi.Z feministkami łączą je
      wspólne doświadczenia bycia tymi gorszymi w społeczeństwie.
      • kochanica.francuza ja się nie kumam z homoseksualistami n/t 11.11.04, 22:47
    • Gość: mona Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 22:12
      Wydaje mi się że chodzi o tolerancje i szanowanie praw człowieka, każdego. A z
      tolerancją u nas krucho...
    • krytyk2 Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 11.09.04, 22:20
      Feministki i "pedały "kumaja sie ze sobą ,bo przeciwieństwa w ramach tego
      samego typu sie przyciągają.Dla mnie klasyczna feministka musi być ukrytą lub
      jawna lesbijką.Co najmniej mieści mi się to w kategorii zboczenia psychicznego:
      w czasach ,kiedy wszystkie dziedziny zawodowe i życiowe stoją przed kobietami
      otworem,kiedy większość prasy ,reklam skierowana jest do kobiet ,dalsza walka o
      tzw równouprawnienie staje sie zboczeniem psychicznym.Prawdę mówiąc ,dziwie sie
      facetom ,że nie zaczynaja aktywnej walki o swoje -wypierane coraz silniej przez
      kobiety- prawo do zachowania przestrzeni życiowej.
      • Gość: bn Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 22:22
        krytyk2 napisał:

        > Feministki i "pedały "kumaja sie ze sobą ,bo przeciwieństwa w ramach tego
        > samego typu sie przyciągają.Dla mnie klasyczna feministka musi być ukrytą lub
        > jawna lesbijką.

        Masz racje. Dla CIEBIE. A to nie znaczy, że jest to prawda.
      • diabollo Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 14.09.04, 11:52
        krytyk2 napisał:

        > Feministki i "pedały "kumaja sie ze sobą ,bo przeciwieństwa w ramach tego
        > samego typu sie przyciągają.Dla mnie klasyczna feministka musi być ukrytą lub
        > jawna lesbijką.

        Jak sam przyznajesz obraz feministki, który masz w głowie powstał w twojej
        chorej wyobraźni.
        Masz prawo do swoich wyobrażeń, jednak sztuka polega na tym, aby oddzielać
        fikcję od rzeczywistości.

        Co najmniej mieści mi się to w kategorii zboczenia psychicznego:
        >
        > w czasach ,kiedy wszystkie dziedziny zawodowe i życiowe stoją przed kobietami
        > otworem,kiedy większość prasy ,reklam skierowana jest do kobiet ,dalsza walka
        o
        >
        > tzw równouprawnienie staje sie zboczeniem psychicznym.Prawdę mówiąc ,dziwie
        sie
        >
        > facetom ,że nie zaczynaja aktywnej walki o swoje -wypierane coraz silniej
        przez
        >
        > kobiety- prawo do zachowania przestrzeni życiowej.

        Na jakie manowce prowadzi wiara, że rzeczywistość można opisać w oderwaniu od
        rzeczywistości czerpiąc ze swoich wyobrażeń.
        • Gość: Piter Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 16.09.04, 05:46
          Zaraz, zaraz! Gdzies tu ktoś przywoływał przykład feministek bodaj szwedzkich,
          dla których feminizm "rozumowo" musiał wiązać się z lesbijstwem, gdyż tylko w
          związkach lesbijskich obie strony moga być traktowane równo. Więc to
          wytwór "chorej wyobraźni" krytyka2, czy "naukowo-logicznej" konsekwencji
          internacjonalistycznej "myśli" feministycznej?
          P.
          • diabollo Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 16.09.04, 14:31
            Gość portalu: Piter napisał(a):

            > Zaraz, zaraz! Gdzies tu ktoś przywoływał przykład feministek bodaj
            szwedzkich,
            > dla których feminizm "rozumowo" musiał wiązać się z lesbijstwem, gdyż tylko w
            > związkach lesbijskich obie strony moga być traktowane równo. Więc to
            > wytwór "chorej wyobraźni" krytyka2, czy "naukowo-logicznej" konsekwencji
            > internacjonalistycznej "myśli" feministycznej?
            > P.

            Słuchaj, feministka może być lesbijką, ale nie musi.
            Tak samo jak ksiądz może być homoseksualistą, choć nie musi.

            Różnica polega na tym, że feministki, które są lesbijkami się do tego
            przyznają, mają swoje partnerki i nie robią z tego tajemnicy, natomiast aktywni
            homoseksualiści księża to cichodajki.

            Utożsamianie homoseksualizmu z feministkami jest tak samo głupie jak
            utożsamianie homoseksualizmu z duchowieństwem.
            • Gość: Piter Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.09.04, 05:34
              Czytając, staraj się nie tylko składac literki do kupy, ale także rozumieć
              treść, jaka przekazują.
              P.
              • diabollo Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 11:04
                Gość portalu: Piter napisał(a):

                > Czytając, staraj się nie tylko składac literki do kupy, ale także rozumieć
                > treść, jaka przekazują.
                > P.

                Dzięki za radę.
    • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 11.09.04, 23:26
      Gość portalu: Dorota napisał(a):

      > nie rozumiem tego elementu feminizmu, po co toto?
      > nie moga sie sami soba zajac?
      > sami walczyc o swoje sprawy?

      Abstrahując od języka, jaki został użyty w pierwszym poscie, to bycie
      feministką nie musi oznaczać popierania małżeństw homoseksualnych i takiejż
      adopcji dzieci. Osobiście jako femnistka również uważam, że ruchy feministyczne
      nie powinien walczyć o powyższe, bo po pierwsze, odstrasza wiele osób, po
      drugie, traci z oczu swoje właściwe cele.
      • Gość: Dorota Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.04, 23:52
        wiem, wiem, 'pedal' to nie ladnie .... ale slowo gej brzmi tak idiotycznie po
        polsku, jak zapozyczenie z jidysz ;]

        ardzuna napisała:

        > Osobiście jako femnistka również uważam, że ruchy feministyczne
        >
        > nie powinien walczyć o powyższe, bo po pierwsze, odstrasza wiele osób, po
        > drugie, traci z oczu swoje właściwe cele.

        czy to nie jest glowna slabosc feminizmu? trzeba w Polsce 'feminizm ' dokladnie
        zdefiniowac- konkretnie czego chcemy, do jakich rozwiazan dazymy ... nawet
        jesli sam feminizm jako zjawisko obejmuje duzo zagadnien, tez te nieszczesne
        anglosaskie gender, queer itd ... rozumiem, ze bogactwo watkow feministycznych
        nie jest zle samo w sobie, ale zmniejsza na pewno jego skutecznosc w walce
        politycznej. Pierwszym krokiem to zbudowania 'platformy kobiecej' musi byc
        zerwanie wiezow z wszelkimi dodatkowymi postualatmi- hmoseksualistami,
        ekologami, 'sekularystami' itd ... tylko czy to nie doprowadzi do idiotycznych
        sytuacji typu walki miedzy kobietami, ktory feminizm jest bardziej
        feministyczny, czy taki okrojony feminizm jest w ogole feminizmem itd?
        • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 12.09.04, 18:30
          Gość portalu: Dorota napisał(a):

          > czy to nie jest glowna slabosc feminizmu?

          Mam wrażenie, że masz rację - w każdym razie jest to główna przyczyna małej
          nosności społecznej feminizmu. Tak samo usunęłabym postulat dopuszczalnosci
          nieograniczonego przerywania ciąży. Jestem akurat przeciwko aborcji, z
          wyjątkiem przypadków określonych w ustawie, i nie poprę żadnej partii
          feministycznej-homoseksualno-zielonej, która postawi sobie za cel zmianę ustawy
          o aborcji bez zrównoważenia tego edukacją seksualną, dostepnością antykoncepcji
          etc. Najpierw należy wykorzystać wszystkie możliwości zawarte w obecnym
          porządku ustawowym w tej kwestii (kobiety zgwałcone muszą mieć bezdyskusyjny
          dostęp do aborcji, tak samo jak i kobiety z grupy ryzyka do badań genetycznych
          i do ew. usunięcia ciaży; musi być edukacja seksualna; środki antykoncepcyjne -
          przy tym mam na myśli środki antykoncepcyjne, a nie wczesnoporonne - muszą byc
          tanio dostępne, a lekarze ginekolodzy, ktorzy nie chcą ich zapisywać, powinni
          zostać pozbawieni prawa do wykonywania zawodu),a potem można myśle o zmianie
          ustawy, z naciskiem na myślenie, a nie na zmianę.

          > ekologami, 'sekularystami' itd ... tylko czy to nie doprowadzi do
          idiotycznych
          > sytuacji typu walki miedzy kobietami, ktory feminizm jest bardziej
          > feministyczny, czy taki okrojony feminizm jest w ogole feminizmem itd?

          Feminizm to feminizm, czyli dążenie do równych szans kobiet, i myśle że
          oddzielenie go od całej reszty bardzo by dobrze zrobiło skuteczności
          politycznej. lepszy jest polityczny realizm, który prowadzi do konkretnych
          rezultatów, niż polityczne marzycielstwo, które nie prowadzi do niczego, z
          wyjątkiem narażenia się na wyśmiewanie przez osoby nichętne (których zresztą na
          tym forum pełno już poignorowałam, żeby nie zaśmiecać sobie ekranu monitora :))
          • abs_ik errata 14.09.04, 11:43
            ostatnie zdanie: miało być "tylko naprawdę nie o nazwę tu chodzi".
        • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 14.09.04, 11:42
          Feminizm w formie, którą, jak mi się wydaje, preferujesz, jest feminizmem
          białej heteroseksualnej kobiety.
          Przyznam szczerze, że nie rozumiem, jak ruch, który z definicji przeciwstawia
          się opresji i wykluczeniom (i z tego przecież wyrósł) może się opierać na
          opresji i wykluczeniu (lesbijek, gejów, kolorowych...). (Zresztą z tego
          niezrozumienia narodziły się owe "nieszczęsne" gendery, queery - i bardzo
          dobrze, że tak się stało).

          Wielość feminizmów jest - jak dla mnie - siłą feminizmu i szansą jego rozwoju,
          bo zwycięstwo polityczne kosztem innej dyskryminowanej grupy trudno nazwać
          zwycięstwem. Ot, nastanie matriarchat (białej heteroseksualnej kobiety) zamiast
          patriarchatu, a problem dyskryminacji, opresji nadal pozostanie.

          Oczywiście to moja prywatna opinia, ale, mówiąc brzydko, taki byc może tutaj
          dominujący okrojony rodzaj myślenia feministycznego doprowadzi jedynie do
          wymiany stołków.

          Z tym że nie widzę problemu z nazywaniem siebie feministką, nawet jeśli jest
          się tylko za jednym z feminizmów - tylko czy naprawdę nie o nazwę tu chodzi.
          • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 15.09.04, 19:06
            abs_ik napisała:

            > Przyznam szczerze, że nie rozumiem, jak ruch, który z definicji przeciwstawia
            > się opresji i wykluczeniom (i z tego przecież wyrósł) może się opierać na
            > opresji i wykluczeniu (lesbijek, gejów, kolorowych...).

            Ależ ja nikogo nie chce wykluczać ani opresjonować, po prostu uważam, że walka
            o prawa homoseksualistów nie jest celem feminizmu, tak jak i ratowanie
            bezdomnych zwierząt nie jest zadaniem organizacji zajmujących się dożywianiem
            głodujących dzieci. Są to po prostu dwie rózne rzeczy i tyle. Homoseksualiści
            będą mieć tyle praw, ile sobie wywalczą - ja mam dość walki o różne swoje
            sprawy, a akurat sprawa homoseksualistów nie jest moją i tyle. NIe będę tez
            walczyc z korupcją w Burkina Faso, bo to nie moja sprawa, choć tu akurat
            ogólnie uwazam, że korupcja w tym kraju powinna zostać zwalczona. Czy to jasne?

            Jest wiele celów, słusznych lub niesłusznych z punktu widzenia różnych osób, i
            kazdy wybiera sobie te, o które chce walczyc. Ja np. zamiast inwestowć czas i
            siły w walke o prawa dla homoseksualistów (spośród których niektóre byłabym w
            stanie przyznac, a inne uwazam za nieuprawnione) wolałabym inwestować
            ewentualny nadmiar czasu i sił w walkę o lepszą integrację już przebywających w
            Polsce uchodźców.
            • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 16.09.04, 14:13
              > po prostu uważam, że walka
              > o prawa homoseksualistów nie jest celem feminizmu

              Czyli że Twój feminizm jest tradycyjnym feminizmem białej heteroseksualnej
              kobiety - tak jak pisałam. Co nie znaczy, że nowsze teorie feministyczne nie
              wychodzą z innego założenia.

              > kazdy wybiera sobie te, o które chce walczyc

              Zgadam się w pełnej rozciągłości. Nie oznacza to jednak, że jest on w tym, o co
              walczy, reprezentatywny dla ruchu, na który się powołuje.

              > prawa dla homoseksualistów (spośród których niektóre byłabym w
              > stanie przyznac, a inne uwazam za nieuprawnione)

              Więc jednak wukluczasz i opreskonujesz - chociaż, jak piszesz, nie zamierzasz.

              > wolałabym inwestować
              > ewentualny nadmiar czasu i sił w walkę o lepszą integrację już przebywających
              > w Polsce uchodźców.

              A co to ma wspólnego z Twoim feminizmem? I w czym się różną prawa uchodźców od
              praw osób homoseksualnych, skoro i jedna, i druga grupa jest dyskryminowana
              oraz prawa obu są prawami człowieka?

              Żeby było jasne: nie czepiam się. Jedynie pragnę zasygnalizować, że są również
              teorie wywodzące się z feminizmu, które łączą wszystkie formy dyskryminacji
              (rasizm, seksizm, homofobię...) i rozważają je kompleksowo, jako że wszystkie
              mają to samo podłoże...


              • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 16.09.04, 16:34
                abs_ik napisała:

                > Czyli że Twój feminizm jest tradycyjnym feminizmem białej heteroseksualnej
                > kobiety - tak jak pisałam.

                Po pierwsze - cóż to jest "tradycyjny feminizm"? Jets to ruch na tyle młody, że
                trudno mówić tu o tradycji. Po drugie - jestem jak najbardziej za
                niedyskryminacją rasową, ale nie mieszam tego z feminizmem. Jeśli kto chce
                mieszać, to proszę bardzo, ale ja nie - co nie oznacza, że w dziedzinie swoich
                działań niefeministycznych nie będę walczyc z dyskryminacją rasową. Możesz to
                nazwać "tradycyjnym feminizmem białej kobiety", ale sama sobie oceń, jak to
                jest adekwatne do rzeczywistości.

                Co nie znaczy, że nowsze teorie feministyczne nie
                > wychodzą z innego założenia.

                To nie ma nic wspólnego z nowością/przestarzałoscią, tylko z nurtem feminizmu.
                Tak samo lewica nie jest "nowsza" od prawicy, tylko jest inną opcją polityczno-
                światopoglądową.


                > > kazdy wybiera sobie te, o które chce walczyc
                >
                > Zgadam się w pełnej rozciągłości. Nie oznacza to jednak, że jest on w tym, o
                co
                >
                > walczy, reprezentatywny dla ruchu, na który się powołuje.

                Nie twierdziłabym z całą pewnością, że coś jest reprezentatywne dla ruchu lub
                nie. Aktywne organizacje feministyczne to jedno, a masa ludzi, którzy
                podzielają konkretne ideały, to drugie. Z cała pewnością jako osoba przeciwna
                aborcji nie jestem np. reprezentatywna dla Partii Zielonych (tej nowej, czy jak
                tak sie ona nazywa) i nie zamierzam być. Nie zmienia to faktu, że dla innego
                nurtu feminizmu byłabym bardzo reprezentatywna :)

                > > prawa dla homoseksualistów (spośród których niektóre byłabym w
                > > stanie przyznac, a inne uwazam za nieuprawnione)
                >
                > Więc jednak wukluczasz i opreskonujesz - chociaż, jak piszesz, nie zamierzasz.

                Moim zdaniem to nie jest opresja, tylko nieprzyznawanie nienależnych
                przywilejów nie wiadomo za co. Nikogo nie tępię za to, że jest homoseksualistą,
                ale żądanie praw do np. przywilejów podatkowych uważam za grubo przesadzone.
                Posługuję sie swoim własnym rozsądkiem i szantaz rzekomym "opresjonowaniem"
                kogoś moimi poglądami niewiele na nie wpłynie :)

                > > wolałabym inwestować
                > > ewentualny nadmiar czasu i sił w walkę o lepszą integrację już przebywają
                > cych
                > > w Polsce uchodźców.
                >
                > A co to ma wspólnego z Twoim feminizmem?

                Nic, tak samo jak walka o prawa dla homoseksualistów tez nie miałaby nic
                wspólnego z moim feminizmem. Jedyne, co ma wspólnego, to to, że i na jedno i na
                drugie musiałabym poświęcic swój czas i wysiłek - wiec z tych dwóch
                zdecydowanie wolę poświęcać powyższe na coś, co mnie porusza i głęboko obchodzi.

                I w czym się różną prawa uchodźców od
                > praw osób homoseksualnych,

                ...własnie o tym pisałam powyżej.

                skoro i jedna, i druga grupa jest dyskryminowana
                > oraz prawa obu są prawami człowieka?

                Są to jednak dwa zupełnie różne przypadki. Ponadto uchodźcy w Polsce zasadniczo
                nie są już dysrminowani (wiem wiem, powiesz, że są, ale zapytaj ich, gdzie wolą
                byc - w Polsce czy u siebie w kraju) tylko mają kiepskie warunki i trzeba by im
                pomóc się tu zadomowić.

                > Żeby było jasne: nie czepiam się. Jedynie pragnę zasygnalizować, że są
                również
                > teorie wywodzące się z feminizmu, które łączą wszystkie formy dyskryminacji
                > (rasizm, seksizm, homofobię...) i rozważają je kompleksowo, jako że wszystkie
                > mają to samo podłoże...

                A ja nie chcę łączyć wszystkich form dyskryminacji, bo jest ich nieskończenie
                wiele (za urodę, z powodu otyłosci, z powodu głupoty - też coś, na co nie masz
                wpływu) i nie da sie stworzyć świata bez jakiejkolwiej z nich, a nawet nie
                byłoby to wskazane (np. brak "dyskryminacji" za brak inteligencji byłby wręcz
                szkodliwy). Do dyspozycji mam tylko 24 godziny na dobę, a muszę jeszcze
                pracować i zajmować się swoją rodziną; w związku z tym świata nie zbawię. Wolę
                wiec działać na rzecz tego, co mnie głęboko obchodzi, resztę zostawiając innym,
                których może głęboko obchodzi co innego - i bardzo źle reaguję na próby
                tłumaczenia mi, że interesują mnie złe rzeczy i powinno poruszać mnie co innego.
                • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 16.09.04, 17:28
                  > Po pierwsze - cóż to jest "tradycyjny feminizm"? Jets to ruch na tyle młody,
                  że
                  >
                  > trudno mówić tu o tradycji.

                  Tradycyjny feminizm jest to feminizm korporalny na przykład. Tradycyjny jest
                  też feminizm wynaleziony właśnie przez białe heteroseksualnye kobiety,
                  nieuwzględniający faktu, że dążenia pozostałych kobiet również są związane z
                  prawami kobiet jako prawami człowieka (a więc w rzeczywistości prawami
                  wszystkich ludzi), choć ich problemy są diametralnie różne.

                  > Po drugie - jestem jak najbardziej za
                  > niedyskryminacją rasową, ale nie mieszam tego z feminizmem. Jeśli kto chce
                  > mieszać, to proszę bardzo, ale ja nie - co nie oznacza, że w dziedzinie
                  swoich
                  > działań niefeministycznych nie będę walczyc z dyskryminacją rasową. Możesz to
                  > nazwać "tradycyjnym feminizmem białej kobiety", ale sama sobie oceń, jak to
                  > jest adekwatne do rzeczywistości.

                  I w porządku, że nie mieszasz - dlatego napisałam, że reprezentujesz ten nurt,
                  a nie inny. Podczas gdy np. teoria queer, wywodząca sie w prostej linii od
                  Foucaulta i Buttler jednak te rzeczy miesza, a nawet więcej - traktuje jako
                  jedno.

                  > To nie ma nic wspólnego z nowością/przestarzałoscią, tylko z nurtem
                  feminizmu.
                  > Tak samo lewica nie jest "nowsza" od prawicy, tylko jest inną opcją
                  polityczno-
                  > światopoglądową.

                  To, że coś jest nowe, nie znaczy, że coś innego jest przestarzałe. Jezeli tak
                  to zabrzmiało, to przepraszam, nie było to moją intencją. Nie zmienia to jednak
                  faktu, ze np. feminizm konstrukcjonistyczny jest nowszy od feminizmu
                  korporalnego.

                  > Nie zmienia to faktu, że dla innego
                  > nurtu feminizmu byłabym bardzo reprezentatywna :)

                  Tu w pełni się zgadzam.

                  > Moim zdaniem to nie jest opresja, tylko nieprzyznawanie nienależnych
                  > przywilejów nie wiadomo za co. Nikogo nie tępię za to, że jest
                  homoseksualistą,
                  >
                  > ale żądanie praw do np. przywilejów podatkowych uważam za grubo przesadzone.
                  > Posługuję sie swoim własnym rozsądkiem i szantaz rzekomym "opresjonowaniem"
                  > kogoś moimi poglądami niewiele na nie wpłynie :)

                  Moment: albo prawa, albo przywileje. Jeżeli prawa należne większości ludzi
                  stają się przywilejami w odniesieniu do mniejszości, mamy tu do czynienia z
                  opresją, wykluczeniem itd. Zdaję sobie sprawę, że wcale nie jest tak, iż grupa
                  opresjonowana jest bardziej wyczulona na opresję innych grup. Choć nieustannie
                  mnie to zadziwia...

                  > Nic, tak samo jak walka o prawa dla homoseksualistów tez nie miałaby nic
                  > wspólnego z moim feminizmem. Jedyne, co ma wspólnego, to to, że i na jedno i
                  na
                  >
                  > drugie musiałabym poświęcic swój czas i wysiłek - wiec z tych dwóch
                  > zdecydowanie wolę poświęcać powyższe na coś, co mnie porusza i głęboko
                  > obchodzi

                  Oczywiście. Z tym że to, że coś Cię nie dotyczy i nie interesuje i w związku z
                  tym nie poświęcasz temu czasu nie musi automatycznie pociągać za sobą
                  deklaracji, że jest to sprawa niemająca nic wspólnego z feminizmem.

                  > Są to jednak dwa zupełnie różne przypadki. Ponadto uchodźcy w Polsce >
                  zasadniczo
                  > nie są już dysrminowani (wiem wiem, powiesz, że są, ale zapytaj ich, gdzie
                  wolą
                  > byc - w Polsce czy u siebie w kraju) tylko mają kiepskie warunki i trzeba by
                  im
                  > pomóc się tu zadomowić.

                  Na tej samej zasadzie Polki, w porównaniu do Arabek, również nie są
                  dyskryminowane - spytaj kobietę, gdzie by wolała żyć: w Polsce czy w Iraku.
                  Nie zmienia to faktu, że jeżeli ktoś jest dyskryminowany, to nie ma znaczenia,
                  czy o tym mówi czy nie: zwyczajnie jest i tyle. A od tego, czy to sobie
                  uświadamia i czy mu to przeszkadza, zależy, co z tym zrobi.

                  > A ja nie chcę łączyć wszystkich form dyskryminacji, bo jest ich nieskończenie
                  > wiele

                  I OK - nie łącz. Jak pisałam - jedynie sygnalizowałam, że są nurty
                  feministyczne, ktore je łączą. Moim zdaniem, jak łatwo się domyślić, słusznie.

                  >resztę zostawiając innym,
                  >
                  > których może głęboko obchodzi co innego - i bardzo źle reaguję na próby
                  > tłumaczenia mi, że interesują mnie złe rzeczy i powinno poruszać mnie co
                  > innego

                  Nie miałam zamiaru tłumaczyć, że powinno Cię poruszać coś innego, ponieważ to,
                  co Cię porusza, jest Twoją prywatną sprawą.
                  Mój głos jest jedynie głosem po pierwsze zdziwienia (jak już pisałam,
                  notorycznego), że ktoś uważający się za dyskryminowanego nie zauważa
                  dyskryminacji innych i jej związku ze swoją dyskryminacją, a po drugie
                  informacji, że nie jest to typowe dla feminizmu jako całości.


                  • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 16.09.04, 18:14
                    abs_ik napisała:

                    > I w porządku, że nie mieszasz - dlatego napisałam, że reprezentujesz ten
                    nurt,
                    > a nie inny. Podczas gdy np. teoria queer, wywodząca sie w prostej linii od
                    > Foucaulta i Buttler jednak te rzeczy miesza, a nawet więcej - traktuje jako
                    > jedno.

                    No dobrze, ale teoria queer to nie feminizm jako taki - i całe szczęście.

                    > > Moim zdaniem to nie jest opresja, tylko nieprzyznawanie nienależnych
                    > > przywilejów nie wiadomo za co. Nikogo nie tępię za to, że jest
                    > homoseksualistą,
                    > >
                    > > ale żądanie praw do np. przywilejów podatkowych uważam za grubo przesadzo
                    > ne.
                    > > Posługuję sie swoim własnym rozsądkiem i szantaz rzekomym "opresjonowanie
                    > m"
                    > > kogoś moimi poglądami niewiele na nie wpłynie :)
                    >
                    > Moment: albo prawa, albo przywileje. Jeżeli prawa należne większości ludzi
                    > stają się przywilejami w odniesieniu do mniejszości, mamy tu do czynienia z
                    > opresją, wykluczeniem itd. Zdaję sobie sprawę, że wcale nie jest tak, iż
                    grupa
                    > opresjonowana jest bardziej wyczulona na opresję innych grup. Choć
                    nieustannie
                    > mnie to zadziwia...

                    No więc np. przywilej możliwości wspólnego opodatkowania sie nie jest ani
                    przyrodzonym prawem człowieka, ani nawet przywilejem większości i nie widzę
                    powodów, zeby obdarzać nim akurat pary homoseksualne.

                    > Oczywiście. Z tym że to, że coś Cię nie dotyczy i nie interesuje i w związku
                    z
                    > tym nie poświęcasz temu czasu nie musi automatycznie pociągać za sobą
                    > deklaracji, że jest to sprawa niemająca nic wspólnego z feminizmem.

                    To, ze walka o przywijele dla homoseksualistów występuje w niektórych nurtach
                    femninizmu łącznie z feminizmem, jeszcze nie oznacza, że do niego sie zalicza.

                    > Nie zmienia to faktu, że jeżeli ktoś jest dyskryminowany, to nie ma
                    znaczenia,
                    > czy o tym mówi czy nie: zwyczajnie jest i tyle. A od tego, czy to sobie
                    > uświadamia i czy mu to przeszkadza, zależy, co z tym zrobi.

                    Prawdziwa dyskrymnacja to to, co mieli u siebie w krajach i z powodu czego
                    dostali status. Tu maja inne problemy, np. problemy z zatrudnieniem wynikające
                    z kiepskiej znajomości języka polskiego i powiedzmy kłopotów z nostryfikacją
                    dyplomów. Oczywiście można piep...yć o tym, że nie powinni być dyskryminowani i
                    że walczymy z ich dyskryminacją, a można zorganizować im kurs języka polskiego
                    i pomóc w załatwianiu spraw urzędowych. Ja wolę działanie drugiego rodzaju, to
                    jest rozwiązywanie rzeczywistych problemów. Jeśli po ich rozwiązaniu będą
                    kłopoty ściśle na tle jakiejkolwiek dyskryminacji, trzeba sie będzie wziąć i do
                    nich.

                    > I OK - nie łącz. Jak pisałam - jedynie sygnalizowałam, że są nurty
                    > feministyczne, ktore je łączą.

                    lączą, ale nie mylą z feminizmem.

                    > Moim zdaniem, jak łatwo się domyślić, słusznie.

                    A moim zdaniem np. "dyskryminacja" za wrodzoną (lub nabytą) głupotę jest
                    całkowicie słuszna (znalazłoby się jeszcze parę tego rodzaju przykładów
                    dyskryminacji). Taką mają ci ludzie karmę i muszą sobie sami z tym radzic, może
                    następne wcielenie będzie lepsze ;)

                    a po drugie
                    > informacji, że nie jest to typowe dla feminizmu jako całości.

                    Walka o przywileje homoseksualistów też nie jest typowa dla femienizmu jako
                    całości. I też chciałam o tym poinformować, dlatego zabrałam głos :)
                    • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 16.09.04, 18:27
                      > No dobrze, ale teoria queer to nie feminizm jako taki - i całe szczęście.

                      Ale z feminizmu się wywodzi - nie zaprzeczysz.
                      Inny przykład - feminizm konstrukcjonistyczny.
                      Jeszcze inny - gender studies.
                      Ciekawe swoją drogą, że queer nie ma problemu z prawami kobiet, a Twój feminizm
                      ma problem z prawami gejów...

                      > No więc np. przywilej możliwości wspólnego opodatkowania sie nie jest ani
                      > przyrodzonym prawem człowieka, ani nawet przywilejem większości i nie widzę
                      > powodów, zeby obdarzać nim akurat pary homoseksualne.

                      Ale jest prawem/przywilejem wszystkich ludzi pozostających ze sobą w związku, o
                      ile zdecydują się ów związek zalegalizować.

                      > Prawdziwa dyskrymnacja to to, co mieli u siebie w krajach i z powodu czego
                      > dostali status. Tu maja inne problemy, np. problemy z zatrudnieniem
                      wynikające
                      > z kiepskiej znajomości języka polskiego i powiedzmy kłopotów z nostryfikacją
                      > dyplomów. Oczywiście można piep...yć o tym, że nie powinni być dyskryminowani
                      i
                      >
                      > że walczymy z ich dyskryminacją, a można zorganizować im kurs języka
                      polskiego
                      > i pomóc w załatwianiu spraw urzędowych. Ja wolę działanie drugiego rodzaju,
                      to
                      > jest rozwiązywanie rzeczywistych problemów. Jeśli po ich rozwiązaniu będą
                      > kłopoty ściśle na tle jakiejkolwiek dyskryminacji, trzeba sie będzie wziąć i
                      do
                      >
                      > nich.

                      Prawdziwa dyskryminacja kobiet to dyskryminacja w krajach arabskich. Tu
                      najwyżej mają niewielkie problemy z zatrudnieniem i prawami reprodukcyjnymi.
                      Można tak mówić, ale, na boga, chyba nie o to chodzi, by dzielić dyskryminację
                      na tę prawdziwą i tę mniej. Ja nie przeczę, że uchodźcom jest u nas lepiej,
                      jednakże nie powiem, że traktujemy ich jak równych. I tyle. I nie rozumiem,
                      dlaczego zrozumienie faktu, że są dyskryminowani, miałoby przeszkadzać w
                      robieniu dla nich kursów językowych.

                      > lączą, ale nie mylą z feminizmem.

                      Łączą pod sztandarem feminizmu. Nie ma mowy o pomyłce.

                      > Walka o przywileje homoseksualistów też nie jest typowa dla femienizmu jako
                      > całości. I też chciałam o tym poinformować, dlatego zabrałam głos :)

                      Niemniej jednak w feminiźmie - a nie jako coś z nim mylonego - występują. Nie
                      zaprzeczysz chyba?
                      Powiedziałam:-)

                      • abs_ik P.S. 16.09.04, 18:30
                        > To, ze walka o przywijele dla homoseksualistów występuje w niektórych nurtach
                        > femninizmu łącznie z feminizmem, jeszcze nie oznacza, że do niego sie zalicza.

                        Ani też, że się nie zalicza. Oznacza, że do niektórych nurtów się zalicza, a do
                        niektórych nie.
                      • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 16.09.04, 19:02
                        abs_ik napisała:

                        > > No dobrze, ale teoria queer to nie feminizm jako taki - i całe szczęście.
                        >
                        > Ale z feminizmu się wywodzi - nie zaprzeczysz.

                        No i co z tego?

                        > Ciekawe swoją drogą, że queer nie ma problemu z prawami kobiet, a Twój
                        feminizm
                        >
                        > ma problem z prawami gejów...

                        Mój feminizm nie ma żadnego problemu z prawami homoseksualistów - nawiasem
                        mówiąc, "gej" to ohydny anglicyzm. Po prostu, jestem feministka, a nie
                        aktywistką homoseksualną. Homoseksualiści mają w tej chwili moim zdaniem
                        zarówno wystarczające prawa, jak i możliwości ich dochodzenia. Jeśli uwazają za
                        stosowne nadal o coś walczyć, to niech walczą, ale doprawdy trudno mi pojąć,
                        czemu miałabym robic to za nich ja.


                        > > No więc np. przywilej możliwości wspólnego opodatkowania sie nie jest ani
                        >
                        > > przyrodzonym prawem człowieka, ani nawet przywilejem większości i nie wid
                        > zę
                        > > powodów, zeby obdarzać nim akurat pary homoseksualne.
                        >
                        > Ale jest prawem/przywilejem wszystkich ludzi pozostających ze sobą w związku,
                        o
                        >
                        > ile zdecydują się ów związek zalegalizować.

                        Na razie nie istnieje coś takiego, jak możliwość "zalegalizowania związku",
                        tylko zawarcia małżeństa, które mogą zawrzec niespokrewnieni kobieta i
                        mężczyzna, a nie dwie kobiety i jeden meżczyzna, siostra i brat, matka z córką -
                        starą panną itd. Jeśli bedzie w Polsce cos w rodzaju PACS, to oczywiście,
                        niech będzie, ale nadal uważam, że nie powinien mieć przywileju wspólnego
                        opodatkowania.

                        > Można tak mówić, ale, na boga, chyba nie o to chodzi, by dzielić
                        dyskryminację
                        > na tę prawdziwą i tę mniej. Ja nie przeczę, że uchodźcom jest u nas lepiej,
                        > jednakże nie powiem, że traktujemy ich jak równych. I tyle. I nie rozumiem,
                        > dlaczego zrozumienie faktu, że są dyskryminowani, miałoby przeszkadzać w
                        > robieniu dla nich kursów językowych.

                        Wskaż mi, gdzie są dyskryminowani, bo ja doprawdy nie widzę, żeby byli
                        dyskryminowani jako grupa. I na Boga, nie twórzmy sztucznych problemów tam,
                        gdzie są prawdziwe.

                        > Niemniej jednak w feminiźmie - a nie jako coś z nim mylonego - występują. Nie
                        > zaprzeczysz chyba?

                        Nie zaprzeczę, występują w niektórych nurtach, ale nie we wszystkich i nie
                        stanowią esencji feminizmu, jak to niektorzy/re usiłują namm wmówic.
                        • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 08:13
                          > > Ale z feminizmu się wywodzi - nie zaprzeczysz.
                          > No i co z tego?

                          Nic - poza tym, że niektórzy uznają go za odpowiedź na niedostatki właśnie
                          feminizmu i jeden z jego nurtów.

                          > Mój feminizm nie ma żadnego problemu z prawami homoseksualistów - nawiasem
                          > mówiąc, "gej" to ohydny anglicyzm.

                          "Gej", podobnie jak "homoseksualista" i "pedał" są zapożyczeniami, co nie
                          zmienia faktu, że wszystkie wystepują już w Słowniku jezyka polskiego. Więc ów
                          ohydny anglicyzm jest już polonizmem.

                          > Po prostu, jestem feministka, a nie
                          > aktywistką homoseksualną. Homoseksualiści mają w tej chwili moim zdaniem
                          > zarówno wystarczające prawa, jak i możliwości ich dochodzenia. Jeśli uwazają
                          za
                          >
                          > stosowne nadal o coś walczyć, to niech walczą, ale doprawdy trudno mi pojąć,
                          > czemu miałabym robic to za nich ja.

                          A czy ktoś tego od Ciebie wymaga? Czy uznanie, że nie tylko Ty jesteś
                          dyskryminowana (choć, jak na mój gust, masz znacznie więcej praw i przywilejów
                          niż osoby homoseksualne, ale jakoś Ci to nie wystarcza...), musi od razu
                          pociągać Twoje zaangażowanie w coś, co Cię nie interesuje? Wierz mi, nie musi i
                          nikt od Ciebie tego nie wymaga.

                          > Jeśli bedzie w Polsce cos w rodzaju PACS, to oczywiście,
                          > niech będzie, ale nadal uważam, że nie powinien mieć przywileju wspólnego
                          > opodatkowania.

                          Dlaczego?

                          > Wskaż mi, gdzie są dyskryminowani, bo ja doprawdy nie widzę, żeby byli
                          > dyskryminowani jako grupa. I na Boga, nie twórzmy sztucznych problemów tam,
                          > gdzie są prawdziwe.

                          Szkoda, że nie widzisz - tyle mogę powiedzieć. Bo najwyraźniej mnie się tylko
                          wydaje, że jakoś nie kochamy Romów (jak grupy), Arabów (jako grupy), Murzynów
                          (jako grupy), Zydów (jako grupy) - wyliczać dalej? Chyba nie ma poc co, bo my w
                          ogóle nie kochamy obcych (jako grupy).

                          > Nie zaprzeczę, występują w niektórych nurtach, ale nie we wszystkich i nie
                          > stanowią esencji feminizmu, jak to niektorzy/re usiłują namm wmówic.

                          Kto usiłuje? Kim są owi tajemniczy niektórzy?
                          I co właściwie JEST esencją feminizmu? A własciwie: Twojego feminizmu?

                          • Gość: BD Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: 195.164.48.* 17.09.04, 10:56
                            Witam,

                            Pozwolę się wtrącić.

                            abs_ik napisała:

                            > > Wskaż mi, gdzie są dyskryminowani, bo ja doprawdy nie widzę, żeby byli
                            > > dyskryminowani jako grupa. I na Boga, nie twórzmy sztucznych problemów ta
                            > > m, gdzie są prawdziwe.

                            > Szkoda, że nie widzisz - tyle mogę powiedzieć. Bo najwyraźniej mnie się tylko
                            > wydaje, że jakoś nie kochamy Romów (jak grupy), Arabów (jako grupy), Murzynów
                            > (jako grupy), Zydów (jako grupy)

                            Ciekawe podejście, rozumiem, że warunkiem koniecznym braku dysktrymiacji jest
                            kochanie każdego. Czy w takiej sytuacji dysktryminujesz sąsiada/sąsiadkę,
                            którego nie kochasz tak jak męża/żonę? :)

                            Nie ma obowiązku lubić jakiejś grupy - obowiązek taki byłby wręcz
                            fundamentalnym ograniczeniem wolności człowieka.

                            Zauważmy też, że często rzekoma dysktryminacja nie wynika z powietrza. Dobrym
                            tego przykładem jest porównanie mniejszość murzyńskiej z dajmy na to chińską w
                            USA. Tu i tu mamy różne rasy, a jakoś bardzo różnie traktowane. I chyba nie
                            dlatego, że żółty kolor jest bliższy białemu niż czarny :)

                            A jeśli chodzi o uchodźców to wcale nie mają oni tak źle w Polsce - na uchodźca
                            przypadają często wyższe środki pieniężne niż na ciężką chorą osobę w domu
                            pomocy społecznej (proszę zapytać o np. dzienne stawki żywieniowe). I niektórzy
                            uchodźcy potrafią często wykazać się dużą niewdzięcznością, dając do
                            zrozumienia że traktują Polskę tylko jako przystanek do Europy Zachodniej.

                            pozdrawiam,

                            BD
                            • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 12:25
                              "Kochać" zostało przeze mnie użyte ironicznie - wybacz brak cudzysłowu, ale
                              wydawało mi się to dość jednoznaczne.
                              Oczywiście, że nikt nie ma obowiązku lubić danej grupy. Jeżeli jednak owo
                              nielubienie wyraża, odmawiając np. zatrudnienie Roma czy Araba, który ma
                              odpowiednie kwalifikacje, czy też popierając lub nawet stosując przemoc wobec
                              innych narodowości, to jest już coś nie tak.
                              Dla mnie ciekawym podejściem jest uzasadnianie polskiego rasizmu czy
                              antysemityzmu przykładami z USA. Napisz lepiej, skądże on ma w Polsce niby
                              wynikać? Z tego, że ktoś traktuje Polskę jako przystanek? I cóż z tego?
                              Warunkiem niedyskryminowania uchodźców ma być przyjęcie przez nich
                              naszego "patriotyzmu"? Polak chcący opuścić Polskę, która przecież "tak wiele"
                              mu dała teżpowienien być dyskryminowany?
                              I w końcu - czy winą za "niewdzięczność" jednostek należy obarczać grupę? A
                              jeżeli należy, to czym to jest, jeżeli nie dyskryminacją?
                              • bd_007 Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 15:35
                                Witam,

                                abs_ik napisała:

                                > Oczywiście, że nikt nie ma obowiązku lubić danej grupy. Jeżeli jednak owo
                                > nielubienie wyraża, odmawiając np. zatrudnienie Roma czy Araba, który ma
                                > odpowiednie kwalifikacje, czy też popierając lub nawet stosując przemoc wobec
                                > innych narodowości, to jest już coś nie tak.

                                Czemu, przecież wolimy pracować w towrzystwie osób, które lubimy, nieprawdaż?
                                Zatrudniając kogoś, kogo nie lubimy narażamy się na dyskomfort psychiczny i
                                obniżenie wydajności. Prywatny przedsiębiorca powiniem mieć
                                prawo "dysktryminować" przy rekrutacji do woli.

                                > Dla mnie ciekawym podejściem jest uzasadnianie polskiego rasizmu czy
                                > antysemityzmu przykładami z USA. Napisz lepiej, skądże on ma w Polsce niby
                                > wynikać?

                                ??
                                To zastanów się dlaczego dajmy na to warszawiacy bardziej nie lubią Cyganów niż
                                dość licznych w stolicy Wietnamczyków.

                                > Z tego, że ktoś traktuje Polskę jako przystanek? I cóż z tego?

                                Bujasz w obłokach. Pisałem o ludziach, którzy tu otrzymują pomoc, a wykazują
                                się niewdzięczność (coś jak żebrak, któremu rzucisz złotówkę, a on Cię zbluzga,
                                że jesteś taka skąpa).

                                > Warunkiem niedyskryminowania uchodźców ma być przyjęcie przez nich
                                > naszego "patriotyzmu"?

                                Jeśli ktoś zamierza tu zostać na stałe to - tak! Przesadna toleracja na
                                wielokuturowości się nie opłaca - przykład mniejszości arabskich we Francji czy
                                Niemczech. Temat był tu duskutowany. Znowu podam za przykład Azjatów, którzy
                                potrafią świetnie połączyć zachowanie rodzinnych tradycji z adaptacją do
                                kultury państwa w którym się osiedlają.

                                > Polak chcący opuścić Polskę, która przecież "tak wiele"
                                > mu dała teżpowienien być dyskryminowany?

                                Zależy od kontektstu. Taka np. zdrata uchodzi za bardzo ciężkie przewinienie i
                                zapewne słusznie (choć przecież ktoś mógłby się bronić, że nie wybierał sobie
                                ojczyzny...).

                                > I w końcu - czy winą za "niewdzięczność" jednostek należy obarczać grupę? A
                                > jeżeli należy, to czym to jest, jeżeli nie dyskryminacją?

                                Co znaczy obarczać? Mamy ograniczone możliwości przetwarzania informacji i
                                analizy rzeczywistości. Dlatego często bazujemy na wnioskowaniu statystycznym,
                                które coniektórym może wydawać się "dysktryminacją". Ale to całkiem racjonale
                                (wnioskowanie). Czy decyzję o spacerze w nocy w niebezpiecznej dzielnicy
                                podejmujesz na podstawie statystyk o przestępczości, czy na zasadzie "tam w
                                większości żyją dobrzy ludzie i nie można za błędy jednostek dyskryminować
                                społeczności"?

                                Temat był wałkowany tu nie raz...

                                pozdrawiam,

                                BD
                                • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 16:11
                                  Skoro temat nie raz był wałkowany, to odpuszczę sobie jego drążenie tu i teraz.
                                  Miłego weekendu życzę.

                                  abs_ik
                          • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 17:44
                            abs_ik napisała:

                            > Nic - poza tym, że niektórzy uznają go za odpowiedź na niedostatki właśnie
                            > feminizmu i jeden z jego nurtów.

                            No i dobrze, niech sobie będzie jednym z nurtów feminizmu, uznawanym przez
                            niektórych.

                            - nawiase
                            > m
                            > > mówiąc, "gej" to ohydny anglicyzm.
                            >
                            > "Gej", podobnie jak "homoseksualista" i "pedał" są zapożyczeniami, co nie
                            > zmienia faktu, że wszystkie wystepują już w Słowniku jezyka polskiego. Więc
                            ów
                            > ohydny anglicyzm jest już polonizmem.

                            Ohydny anglicyzm nie jest polonizmem, tylko zapożyczeniem - bardzo młodym, któr
                            bardzo mi się również nie podoba. Jest po prostu i zwyczajnie brzydkim słowem,
                            zachwaszczającym jezyk polski.

                            Jeśli uwazają za
                            > > stosowne nadal o coś walczyć, to niech walczą, ale doprawdy trudno mi poj
                            > ąć,
                            > > czemu miałabym robic to za nich ja.
                            >
                            > A czy ktoś tego od Ciebie wymaga? Czy uznanie, że nie tylko Ty jesteś
                            > dyskryminowana (choć, jak na mój gust, masz znacznie więcej praw i
                            przywilejów
                            > niż osoby homoseksualne, ale jakoś Ci to nie wystarcza...), musi od razu
                            > pociągać Twoje zaangażowanie w coś, co Cię nie interesuje? Wierz mi, nie musi
                            i
                            >
                            > nikt od Ciebie tego nie wymaga.

                            Dziękuję bardzo, całe szczęście. Nawiasem mówiąc, nie wiem o co ci chodzi z tą
                            dyskryminacją, która rzekomo bardziej dotyczy homoseksualistów. Dyskryminacja
                            płacowa nie dotyczy meżczyzn - homoseksualistów, tylko kobiety, w tym
                            homoseksualne. Dyskryminacja w postaci "szklanego sufitu" - podobnie.
                            Przecietny zdrowy zdeklarowany od zawsze homoseksualista ma nawet większe
                            szanse na karierę, bo nie jest obciażony rodziną z dziećmi (to samo dotyczy
                            analogicznie kobiet homoseksualnych, przy uwzględnieniu oczywiscie "szklanego
                            sufitu"; oczywiście są przypadki osób, które mają dzieci). Tę listę można by
                            dalej ciągnąć.

                            > > Jeśli bedzie w Polsce cos w rodzaju PACS, to oczywiście,
                            > > niech będzie, ale nadal uważam, że nie powinien mieć przywileju wspólnego
                            >
                            > > opodatkowania.
                            >
                            > Dlaczego?

                            A dlaczego mieliby mieć????? Czy możesz mi podać jakikolwiek sensowny powód?

                            > > Wskaż mi, gdzie są dyskryminowani, bo ja doprawdy nie widzę, żeby byli
                            > > dyskryminowani jako grupa. I na Boga, nie twórzmy sztucznych problemów ta
                            > m,
                            > > gdzie są prawdziwe.
                            >
                            > Szkoda, że nie widzisz - tyle mogę powiedzieć. Bo najwyraźniej mnie się tylko
                            > wydaje, że jakoś nie kochamy Romów (jak grupy), Arabów (jako grupy), Murzynów
                            > (jako grupy), Zydów (jako grupy) - wyliczać dalej? Chyba nie ma poc co, bo my
                            w
                            >
                            > ogóle nie kochamy obcych (jako grupy).

                            Chyba piszesz o czymś zupełnie innym, bo ja piszę o uchodźcach, a nie o
                            Cyganach, Murzynach czy Żydach. Powiem więcej - jestem pochodzenia żydowskiego
                            i widzę pewien antysemityzm, ale nie widzę dyskryminacji Żydów czy osób
                            pochodzenia żydowskiego w Polsce. Uchodźcami się akurat zajmowałam przez jakiś
                            czas, i doprawdy nie dostrzegam tu akurat dyskryminacji, tylko całą masę
                            zwyczajnych problemów materialno-dostosowawczych. Nasuwa mi się takie
                            porównanie - oczywiście można narzekać na dyskryminację uchodźców, ale to w
                            obliczu znacznie poważniejszych w tej chwili ich problemów ma takie znaczenie,
                            jak np. walka o prawa kobiet w Tybecie. Kobiety mają tam znacznie poważniejsze
                            problemy, niż walka o swoje prawa, i każdego, kto ma gdzieś prześladowanie
                            Tybetańczyków za narodowosć, język i religię, a będzie rozpaczał z powodu stanu
                            praw kobiet tamże, uznałabym za idiotę, który nie wie na jakim świecie żyje.

                            > > Nie zaprzeczę, występują w niektórych nurtach, ale nie we wszystkich i ni
                            > e
                            > > stanowią esencji feminizmu, jak to niektorzy/re usiłują namm wmówic.
                            >
                            > Kto usiłuje? Kim są owi tajemniczy niektórzy?

                            Po pierwsze - takie osoby, jak Ty. Po drugie, antyfeminiści.

                            > I co właściwie JEST esencją feminizmu? A własciwie: Twojego feminizmu?

                            Feminizm. Troska o równe szanse kobiet.
    • Gość: Monika Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.chello.pl 12.09.04, 00:45
      Wsród feministek są także lesbijki i są zainteresowane małżeństwami
      homoseksualnymi i adopcjami, jeśli nie wszystkie to przynajmniej jakaś ich
      część.
      • Gość: Piter Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 12.09.04, 08:31
        Ale, jak podejrzewam, wśród lesbijek są osoby które lubia dominować (we
        wszystkich dziedzinach, nie tylko w sprawach sexu) oraz osoby, które lubią gdy
        ktoś nad nimi dominuje, jednym słowem lubiące podporządkowanie się komuś. W
        takiej sytuacji feminizm jest chyba nie na miejscu, gdyż nie ma mowy
        o "równości" i poszanowaniu "praw" takiej osoby, jakby nie patrzeć - kobiety.
        A co z pederastami odgrywającymi w homozwiązku rolę kobiety? Czy pederasta-
        dominator szanuje jego/jej(?) prawa? Czy można tu mówić o "równości"?
        Czy wobec tego feministki opowiadają się za oboma przykładowo wymienionymi tu
        lesbijkami i pederastami, czy tylko za "stroną wykorzystywaną"?
        P.
        • Gość: Dorota Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.04, 08:58
          widze, ze lubisz sobie 'pozartowac' - uwazaj, zart latwo zakisic! ;*

          a co do feministek -lesbijek, to czemu mialyby byc lepsze od feministek-
          katoliczek, feministek- weganek itd ... sa pewne priorytety, nie mozna
          zadowolic jednoczesnie wszytskich - walczymy o lepsza pozycje w zyciu
          spolecznym a nie o 'szczescie', chyba?
          • kocia_noga Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 12.09.04, 20:27
            Myślę też,że "pedały" mimo wszystko lepiej sobie radzą - nie mizdrzą się do
            przeciwników ,maja większe poczucie wartości i solidarności.Obejrzałam parę
            stronek dla gejów - tez tam chodza różne pojeby, ale nie rezydują , ani tym
            bardziej nie wypierają ich z ich własnego, gejowskiego terytorium.
            Uważam,że to nie jest dobre, jesli o to chodzi - po załatwieniu swoich spraw
            geje odmaszerują, a feministki nadal będa się tłumaczyć,że nie porywają dzieci
            na macę.
            • Gość: Piter Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 12.09.04, 22:05
              No, po takim dictum pozostaje jedynie zapytać co z cyklistami!
              Majstersztyk manipulacji! Gratuluję! Szczerze! Pełen podziwu!
              P.
    • Gość: trevik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.04, 11:30
      Z podobnego powodu z jakiego komunisci kumaja sie z anarchistami i organizuja
      wspolnie demonstracje, choc nie maja zbyt wiele wspolnego poza checia
      kontestacji obecnego ustroju.
    • dokowski To tylko jeden z elementów postawy liberalnej... 15.09.04, 12:59
      ... którą zaraziliśmy się od zachodu po upadku komunizmu. Wolność i równość
      wobec prawa, to nasze idały, wy komuchy możecie mieć inne, wasza sprawa. Ale
      nie udawajcie idiotów, bo dobrze wiecie, co to jest wolność i demokracja -
      dobrze wiecie, czego nienawidzicie. Kobiety walczą o swoje prawa, pedały walczą
      o swoje prawa, niepełnosprawni walczą o swoje prawa ... to nam przyniosła
      zachodnia cywilizacja. A jak ci się nie podoba, to emigruj na Białoruś lub do
      Korei Pn.
    • Gość: 32.na.hamaku Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 12:06
      Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie feminizm nie jest centrum czy innym
      zasadniczym zrębem światopoglądu, tylko jego częścią, logicznie wynikającą z
      liberalizmu, o którym pisał powyżej Dokowski. Generalnie zależy mi na
      respektowaniu praw człowieka, niezależnie od tego, czy człowiek ten jest
      kobietą, gejem, wyznawcą jakiejś religii, uchodźcą, dzieckiem,
      niepełnosprawnym, Murzynem itd. Spora część postulatów feministycznych nie
      dotyczy mnie osobiście, tak jak nie dotyczą mnie osobiście problemy mniejszości
      wyznaniowych, homoseksualistów, uchodźców, niepełnosprawnych itd. Powiem
      więcej: rozszerzanie niektórych praw tych grup odbywa się moim kosztem
      (chociażby jako podatnika). Ale coś za coś: chcę żyć w społeczeństwie możliwie
      wolnym od jakiejkolwiek dyskryminacji, więc wychodzę poza granicę swoich
      prywatnych interesów. W podobny sposób myśli sporo osób związanych z feminizmem
      czy ruchem przeciw homofobii, tj. patrzy nieco poza koniec własnego nosa.
      • abs_ik Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 12:26
        Bingo:-)
      • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 18:01
        Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a):

        Spora część postulatów feministycznych nie
        > dotyczy mnie osobiście, tak jak nie dotyczą mnie osobiście problemy
        mniejszości
        >
        > wyznaniowych, homoseksualistów, uchodźców, niepełnosprawnych itd.

        Rzecz w tym, że mylisz dwie kategorie ludzi - tych, którzy są z jakiegoś powodu
        upośledzeni społecznie z urodzenia, i pozostałych. Działacze homoseksualni
        propagują tezę, że homoseksualizm ma wyłącznie podloże genetyczne. Jednak zanim
        powstało głośne lobby na rzecz homoseksualistów, psychologia uważała, że ma
        raczej przyczyny psychologiczne. Do tej pory psychologia mówi, choc niesmiało,
        ze przynajmniej część przypadków orientacji homoseksualnej jest uwarunkowana
        czynnikami natury psychologicznej. Co do biologii, to trudno powiedzieć, jak to
        uwarunkowanie genetyczne w rzeczywistosci wygląda i czy w ogóle jest;
        chciałabym zobaczyć jakies niezależne badania (koloryzują badania wszyscy, dziś
        słyszałam waznego urzędnika państwowego, który półprywatnie przyznał, ze
        liczebność jednej z kategorii osób, którą się poslugują kolejne rządy, jest
        powaznie podkoloryzowana; dzieje się to na korzyść naszego państwa i wszystkich
        jego obywateli, więc jest ok). Na razie widziałam tylko liczby, którymi jak juz
        pisałam, posługują się działacze homoseksualni i osoby, któe im wyraźnie
        sprzyjają, a poniewaz niewątpliwie chcą oni coś uzyskać dla swojej grupy, wiec
        byłabym z tym bardzo ostrożna.

        Jesli zas homoseksualizm mialby przynajmniej w częsci przyczyny psychologiczne,
        to poddawałby się psychoterapii (i są psychologowie, którzy mówią, że mają na
        swoim koncie przypadki zmiany orientacji hetero na homoseksualną). Gdyby w
        wiekszości przypadków miał podłoże psychologiczne, to byłby to handicap z
        kategorii np. nieśmiałości czy fobii społecznych: czy ktokolwiek daje
        jakiekolwiek przywileje osobom o fobii spolecznej lub ze stwierdzoną
        nieśmiałościa? Nie. Zaleca im się leczenie. A nie da sie przecież ukryć, że
        takie osoby mają w życiu gorzej, są wysmiewane, spotykają sie z
        niezrozumieniem - tak samo jak homoseksualisci.

        Kwestia żądania coraz dalszych przywilejów dla osób homoseksualnych i godzenia
        sie na nie nie jest kwestią patrzenia poza czubek własnego nosa, tylko kwestią
        zdefiniowania, co uwazamy za dyskryminację, a co nie, kogo uwazamy za grupę
        rzeczywiście upośledzoną, a kogo nie itd. Nie wiem, 32.na.hamaku, czy działałas
        społecznie tyle, co ja, a jeśli mnie wzrusza dużo bardziej tragiczny los
        systematycznie wyniszczanych jako naród Czeczeńców, niż sytych
        homoseksualistów, którzy czują sie dyskryminowani, bo nie mogą zostać
        małżeństem (które od tysiecy lat było związkiem różnej wprawdzie liczby osób,
        ale zawsze składającym się z osób obu płci) i dostać jeszcze z tego tytułu ulgi
        podatkowej, to jeszcze nie dowód, że nie patrzę poza czubek własnego nosa, moja
        droga :) Wręcz odwrotnie - to ci, którzy walczą o powyższe prawa, a nie
        obchodzi ich cała reszta dużo gorszych rzeczy, która dzieje się na świecie poza
        Polską, nie jest w stanie spojrzeć poza czubek własnego nosa w sensie narodowym
        (bądź państwowym - jak wolisz).
        • Gość: Dorota Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 18:52
          ardzuna, igrasz z ogniem, ale podpisuje sie pod kazdym twoim slowem
          • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 17.09.04, 21:53
            Igram, ale cóż, przynajmniej tu napiszę, co myślę. Podobno w "realu" jest
            niebezpiecznie wygłaszać opinie nie po myśli lobby homoseksualnego, bo jest to
            lobby dobrze zorganizowane i potężne, choć nie działa otwarcie. Tak mi mówił
            jeden z polityków centrowo-liberalnych, bynajmniej nie dryfujący w stronę
            prawicową... (Tak sobie myślę, że pewnie chodziło mu o kręgi biznesowe i jego
            partię, bo w LPR za poglądy będące nie po linii nikt nikogo nie niszczy, a
            nawet wrecz odwrotnie - mimo że są to akurat poglądy o wyraźnym zabarwieniu
            fobicznym).
            • Gość: Dorota Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 17:37
              no tak, ale w polsce to chyba jestesmy jakas absolutna mniejszoscia-
              wszystkie 'gwiazdy' feministyczne sa z nurtu wspierania homoseksualistow ...
              • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 18.09.04, 22:59
                Gość portalu: Dorota napisał(a):

                > no tak, ale w polsce to chyba jestesmy jakas absolutna mniejszoscia-

                Wiesz, chyba jesteśmy milczącą większoscią - takie mam wrażenie. Szkoda, że
                głośniejsza mniejszośc nas zakrzykuje... Wiele kobiet poparłoby partię
                feministyczną, gdyby przy okazji nie "musiało" poprzeć małżeństw i
                homoseksualnych, a nawet adopcji dzieci przez powyższe.

                > wszystkie 'gwiazdy' feministyczne sa z nurtu wspierania homoseksualistow ...

                Niestety, i to działa przeciwko postulatom feministycznym, spychając feminizm
                do niszy i zniechęcając do słuchania tego, co ma do powiedzenia. Przydałoby się
                założyć jakis sformalizowany ruch feministyczny oparty na innych postulatach,
                ale ja tego niestety nie zrobię, bo nie mogę z powodu ograniczeń zewnętrznych.
                • Gość: Dorota Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.04, 02:11
                  za malo wiem o naszej polskiej polityce, ale na pewno dzialaja u nas rozne
                  silne lobby- i na takiej grupie nalezaloby sie wzorowac po prostu ... wiesz,
                  chyba brakuje jakiejs silnej osobowosci, ktora wokol siebie moglaby cos takiego
                  zbudowac. to wszystko nawet nie jest w powijakach ... troche przygnebiajace ...
                  • Gość: Dorota Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.04, 06:49
                    lobby homoseksualne w dzialaniu, w polsce - fragment bloga latkowskiego

                    "Otrzymałem e-mail: „Szanowny Panie, poruszamy się w tym samym środowisku, w
                    którym ja pracuje od(…). Jestem gejem, więc na początku niejako z urzędu
                    zostałem wciągnięty do tzw. mafii czyli swoich, także przez ludzi, których
                    nazwiska wspomina pan w swoim blogu. Z czystej serdeczności, będąc również
                    wielkim fanem Pańskich Filmu, chciałbym poradzić, powiedzmy, daleko posuniętą
                    ostrożność. Wziął się Pan za temat mafii /wiem to należałem do nich/. tyle.
                    Życzę powodzenia i gratuluje odwagi. Łącząc wyrazy szacunku. (…)” Czego
                    naprawdę mam się bać? Tego, że chłopcy pójdą do swoich kolesiów decydentów,
                    kumpli i koleżanek dziennikarzy, redaktorek i redaktorów, po to by u jednych
                    zablokować mi możliwość robienia filmów a u drugich uzyskać medialne oplucie
                    mojej osoby. Naślą na mnie małoletniego chłopca, męską prostytutkę, którą
                    obrzuci mój samochód koktajlem mołotowa? Spalą mi mieszkanie. Podobno mają już
                    mój adres. Dorwą mnie i pobiją? I to ma mnie zatrzymać? Staram się o tym nie
                    myśleć. Być może to jest nieodpowiedzialność, ale nie potrafię poddawać się
                    terrorowi strachu. Na jakąkolwiek presję reaguję buntem. Sprzeciwiam się temu
                    jeszcze większą chęcią do walki."


                    • linda11 Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 19.09.04, 19:35
                      Lobby homoseksualne???? Czy wiesz co wygadujesz?
        • Gość: 32.na.hamaku Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 18:07
          ardzuna napisała:
          > Rzecz w tym, że mylisz dwie kategorie ludzi - tych, którzy są z jakiegoś
          powodu upośledzeni społecznie z urodzenia, i pozostałych.

          Powiem krótko: nie mylę. Dyskryminować można nie tylko za to, jaki się kto
          urodził (chociaż zapewniem Cię, że zdecydowana większość gejów ma jedynie wybór
          między samoakceptacją a tłumieniem swoich skłonności), ale też za poglądy (np.
          mniejszości religijne, przeciwników politycznych, z których potem rekrutują się
          uchodźcy p., nudystów itd. itp. – tych grup nie nazwiesz
          chyba „upośledzonymi”?). Psychoterapii poddaje się osoby, które wyrządzają
          krzywdę sobie lub innym, co akurat gejów nie dotyczy.
          A działalność społeczna to całkiem inny temat. Tutaj mówimy o poglądach, a na
          myślenie nikomu czasu nie brakuje.
          • ardzuna Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 18.09.04, 22:54
            Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a):

            Psychoterapii poddaje się osoby, które wyr
            > ządzają
            > krzywdę sobie lub innym, co akurat gejów nie dotyczy.

            Nie postulowałam _przymusowej_ psychoterapii, tak samo, jak nie postuluję tejże
            w przypadku osób z fobią społeczną. Jestem przeciwna dyskryminacji
            homoseksualistów, ale jestem też przeciwna obdzielaniem ich wyjątkowymi
            przywilejami. To tyle.
        • dokowski Argument poniżej pasa 20.09.04, 10:23
          ardzuna napisała:

          > psychologia mówi, choc niesmiało, ze przynajmniej część przypadków orientacji
          > homoseksualnej jest uwarunkowana czynnikami natury psychologicznej. ...
          > to byłby to handicap z kategorii np. nieśmiałości czy fobii społecznych

          Ten argument jest jeszcze dobry, ale nie na temat. Geje nie żądają uznania ich
          za niepełnosprawnych, ale wręcz przeciwnie, chcą być traktowani jak normalni
          ludzie, jak Murzyni czy Żydzi, a nie jak genetycznie upośledzeni na umyśle.

          > mnie wzrusza dużo bardziej tragiczny los systematycznie wyniszczanych
          > jako naród Czeczeńców, niż sytych homoseksualistów

          To jest argument poniżej pasa. Nie mam obowiązku pomagać dzieciom umierającym z
          głodu a Afryce czy w Korei Pn, tak jak mam moralne prawo być obojętnym na los
          jakichś nieznanych mi Czeczenów. Mam za to moralny obowiązek pomagać Polakom
          dyskryminowanym w Polsce przez nazistów z LPR czy Samoobrony, nieważne czy za
          to, że tworzą niegrzeczną sztukę, czy za homoseksualizm czy za pochodzenie
          żydowskie. Równie dobrze mogę pomagać polskim sierotom, z czystym sumieniem
          olewająć dzieci umierające w Czeczenii.

          Tak samo syte feministki w USA miały prawo do czystego sumienia, gdy wolały
          pomagać sytym kobietom zamiast głodnym dzieciom.

          Tego rodzaju argumenty pokazują rzeczywisty brak argumentów, gdyż faktycznie
          nie da się racjonalnie uzasadnić dyskryminacji pedałów.
          • Gość: trevik Postawiles granice sztucznie IP: *.dip.t-dialin.net 20.09.04, 11:29
            Moralnie to mozna miec obowiazek pomagac ludziom (co robia naprawde
            bezinteresowanie tylko nieliczni), albo pozwolic sobie na olanie wszystkich - to
            ostatnie nie dotyczy np. chrzescijan, ale mysle, ze tyczy socliberalow, do
            ktorych Ty sie zaliczasz na pewno. Stawianie granicy tylko dlatego, ze ktos jest
            takiej samej narodowosci jak ja sam w kwestii, czy nalezy mu pomoc, czy nie jest
            zwyklym faszyzmem, moze tylko o bledszym odcieniu.

            > Tak samo syte feministki w USA miały prawo do czystego sumienia, gdy wolały
            > pomagać sytym kobietom zamiast głodnym dzieciom.

            Syte feministki z USA wolaly robic cos, co przyniesie im korzysci w postaci
            uznania, popularnosci i bioracych sie z tego pieniedzy, albo po prostu nadac
            sens swojemu zyciu; a ze widzialy dyskryminacje i za to sie wziely, to prawie,
            ze przypadek - jesli masz czlowieka, ktory jest typem dzialacza, to z reguly to,
            czym sie zajmuje jest w duzej mierze uwarunkowane przypadkiem, bo samo dzialanie
            nadaje jego zyciu sens. Podobnie jest ze Sroda, Jaruga-Nowacka, Dunin itp.
            polskimi feministkami. Jadac na misje (chrzescijanska, czy humanitarna) w Afryce
            trudno zdobyc poklask i reszte profitow a walka jest znacznie bardziej sluszna.

            Na tym swiecie jest malo prostych spraw dokowski, ale to jedno jest akurat dosyc
            proste: dzialanie ludzi jest prawie wylacznie oparte o wlasne, prywatne korzysci
            i cele, pozniej w zaleznosci jak je zdefiniujesz mozesz naprawde bardzo wiele
            zachowan wyjasnic nie mijajac sie wiele z prawda.

            > Tego rodzaju argumenty pokazują rzeczywisty brak argumentów, gdyż faktycznie
            > nie da się racjonalnie uzasadnić dyskryminacji pedałów.

            Przede wszystkim homoseksualisci nie sa dyskryminowani prawem i w prawach
            obywatelskich maja _dokladnie_ takie same przywileje jak wszyscy inni i nikt sie
            nie pyta w urzedach i na salach sadowych, czy zatrudniajac nauczyciela w szkole
            w kwestii rozstrzygania spraw, czy petent jest pedalem. Takie twierdzenia to
            obracanie kota ogonem i sofistyka.

            A to, ze nie da sie racjonalnie uzasadnic niektorych z ich roszczen, to zupelnie
            inna bajka. Argument, ze niektorzy maja jakies przywileje (np. bezdzietne
            malzenstwa, ktore sie z punktu widzenia interesow spoleczenstwa i panstwa od
            singli nie roznia wcale) nie moze byc wykorzystywany, aby nastepne glupie
            przywileje rozdasawac - raczej tym pierwszym nalezy ograniczac.
            • dokowski Typowe błędy i resentymenty fanatyka 21.09.04, 17:04
              Gość portalu: trevik napisał(a):

              > Moralnie to mozna miec obowiazek pomagac ludziom (co robia naprawde
              > bezinteresowanie tylko nieliczni)

              To nieprawda. Biolodzy i matematycy od teorii gier udowodnili, że instynktowny
              altruizm jest cechą gatunkową homo sapiensi kilku jeszcze innych gatunków
              ssaków społecznych. Polecam lekturę "O pochodzeniu cnoty".

              > socliberalow, do ktorych Ty sie zaliczasz na pewno

              nawet nie rozumiesz co piszesz, byle tylko brzmiało jadowicie

              > tylko dlatego, ze ktos jest takiej samej narodowosci

              W altruizmie nie chodzi o narodowość, ale o rozwiązanie tzw. dylematu więźnia.
              Altruizm jest możliwy tylko w społeczności o licznych i zmieniających się
              więziach miedzyosobniczych. Człowiek wykonuje instynktownie dobry uczynek (np.
              gdy komuś coś upadnie, to podnosi albo krzyczy) i zapomina o tym natychmiast.
              Taki jest prawdziwy altruizm - wielka tajemnica dla filozofów
              przeddarwinowskich - altruizm, który nawet nie pamięta, komu i co dobrego
              uczynił.

              > zwyklym faszyzmem, moze tylko o bledszym odcieniu.

              Wstrętni faszyści pomagają staruszkom wysiąść z autobusu

              > Jadac na misje (chrzescijanska, czy humanitarna) w Afryce
              > trudno zdobyc poklask i reszte profitow

              To jest działalność nie mająca nic wspólnego z altruizmem. To dla polityki, dla
              sławy (poklask w całym świecie, w przeciwieństwie do tych zwyczajnych dobrych
              uczynków z dobrego serca, o których nikt nie pamięta), dla chwały, dla
              zaklepania sobie miejsca w Niebie, to często efekt wyplucia jakiegoś fanatyka
              przez jego dotychczasowe otoczenie, które już znieść nie mogło jego natrętnej
              obecności.

              Twoje upodobanie do obrażania rozmówcy, do jadowitości w formie wypowiedzi,
              demaskuje twoje nieczyste intencje
            • nietakasama Re: Postawiles granice sztucznie 20.11.04, 20:30
              > Na tym swiecie jest malo prostych spraw dokowski, ale to jedno jest akurat
              dosy
              > c
              > proste: dzialanie ludzi jest prawie wylacznie oparte o wlasne, prywatne
              korzysc
              > i
              > i cele, pozniej w zaleznosci jak je zdefiniujesz mozesz naprawde bardzo wiele
              > zachowan wyjasnic nie mijajac sie wiele z prawda.

              Bradzo wiele, ale nie wszystkie. Pomyśl.



              > Przede wszystkim homoseksualisci nie sa dyskryminowani prawem i w prawach
              > obywatelskich maja _dokladnie_ takie same przywileje jak wszyscy inni i nikt
              si
              > e
              > nie pyta w urzedach i na salach sadowych, czy zatrudniajac nauczyciela w
              szkole
              > w kwestii rozstrzygania spraw, czy petent jest pedalem. Takie twierdzenia to
              > obracanie kota ogonem i sofistyka.

              Tak, homoseksualiści mają równe z heteroseksualistami prawa na poziomie
              formalnym. Ale nieoficjalne, zakulisowe, osoboste podejście naszego
              społeczeństwa jest zatrważające. I nie przekonasz mnie że przyznając się w tym
              kraju do homoseksualizmu nie zpotkasz się z szykanami. Bo trzeba być dzieckiem
              aby nie wiedzieć że jeśli szef jest homofobem i bardzo zechce cię wyrzucic z
              pracy, to zrobi to tak czy inaczej.
              Spójrz na to z jeszcze innej strony: na poziomie formalnym, pracownicy mają
              prawo do bycia traktowanym po ludzku i z szacunkiem ze strony pracodawcy. Ale
              czy to zapobiegło mobbingowi?
              To, co wymaga zmniany to nie prawo, ale nasza mentalność.
              I niestety obawiam się, że jest to walka z wiatrakami...




    • Gość: salsamentum Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 16:28
      po prostu zarówno feministki, jak i geje, są osobami szykanowanymi w
      patriarchalnej rzeczywistości, nie godzą się na wszelką ksenofobię i brak
      szacunku dla odmienności
    • Gość: Trufenfurer Femistyczny ciemnogród! TFU, TFU TFUUUUUUUUUUUUUUU IP: *.block.alestra.net.mx 11.11.04, 16:16
    • Gość: Dulce Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.04, 14:05
      Moim zdaniem część feministek nosi w sobie duży poziom frustracji i agresji.
      Nie mogą zrealizować tego co chcą dla siebie, ich agresja jest nierozładowana
      więc biora się za tematy zastępcze. Walczą nie o swoje prawa ale przeciwko
      systemowi moralnemu.
      Bardzo żałuję, że nie mogę zaliczyć siebie do feministek z tego powodu. Zależy
      mi na uzyskaniu tego co dobre dla kobiet a co uniemożliwiają szowinistyczni
      mężczyźni czyli równy dostęp do pracy, płacy i życia społecznego oraz godziwe
      warunki socjalne związane z macierzyństwem.
      Jeżeli znacie nurt, który walczy o to a nie o wspomaganie innych grup - o
      dziwo - męskich to dajcie mi znać, chętnie się zapiszę.
      Pozdrawiam.
    • nietakasama Re: dlaczego feministki kumaja sie z pedalami? 15.11.04, 22:24
      Gość portalu: Dorota napisał(a):

      > nie rozumiem tego elementu feminizmu, po co toto?
      > nie moga sie sami soba zajac?
      > sami walczyc o swoje sprawy?
      > czy bycie feministka musi byc tozsame z pozwoleniem na homomalzenstwa i
      > homoadopcje?
      > mozna byc feministka homoindyferentna albo nawet niezprzychylna homozadaniom?
      > czy to sie wyklucza?
      > jak femininistki-homofilki tlumacza sobie gejowska mizoginie? czy moze jej
      > nie widza, albo marginalizuja?
      >
      > wiem, ze to moze nudny temat, ale dla mnei ten 'sojusz' jest niezrozumialy ...

      No to bardzo ciekawe, ze feministki "kumaja się " z "pedałami".
      Chciałabym zauważyć że z "pedałami" kumają się także : członkowie ruchu
      zielonych, studenci, alkoholicy i abstynenci, sprzedawczynie z mięsnego,
      miłośnicy historii i modelarstwa, rowerzyści, bibliofile, melomani, muraże,
      tynkaże i spawacze, oraz przedstawiciele wszelkich innych "pod-grup".

      Zarówno przeciwnicy i zwolennicy homoseksualnistów (bo mozna ich nazwać także
      na ten sposób, nie obnażając swojego prymitywizmu) mają swoich przedstawicieli
      wśrod bardzo roznych grup społecznych.

      A wiazanie feminizmu z miłoscią do homoseksualistów to jakies kuriozalne,
      śmieszne przekombinowanie.Chyba że posiadasz wiedze o jakimś tajnym
      porozumieniu podpisanym na sekretnym zjeździe plugawej masonerii pedałów i
      feministek, o którym ja osobiście nie wiem...

      Ech, czy do takich twardogłowych jak ty, dotrze kiedys w końcu że jeśli
      feministki popierają w swoich wypowiedziach dażenia homoseksualistów do
      równouprawnienia społecznego na gruncie osobowym (nie prawnym) to nie dlatego
      że odczuwaja jakiś niezdrowy pociag do miłości analnej, tylko dlatego że
      identyfikują się z każdą mniejszością która spotyka sie z nietolerancja tylko
      dlatego że jest, nie wyrządzając innym krzywdy...

      post scriptum.
      Pozwolę sobie zasięgnac twojej fachowej opinii: bardzo lubię filmy Almodóvara,
      wręcz za nimi przepadam. Czy to już czyni mnie feministką, czy generalnie
      eszcze nie?

      Odpisz, proszę, bo zaczynam doznawać frustracji zauważając u siebie objawy (a
      fu!) feminizmu.
      /może jest na to jakaś tabletka!?/
Pełna wersja