co to jest feminizm?

23.09.04, 16:00
tylko prosze o definicje zrozumiala dla czlowieka prostego.
    • dokowski Liberalizm skupiony na emancypacji kobiet. nt 23.09.04, 16:23
    • Gość: 32.na.hamaku Re: co to jest feminizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 17:43
      Cześć Grogregu!
      Na którymś forum napisałeś:
      "Nie ma sensu uswiadamiac komuc ze niscy nie sa zastrachani, rudzi nie sa
      wredni, blondynki nie sa glupie, zydzi nie sa chciwi, czarni nie sa gorsi od
      bialych. Jesli sami do tego nie dojda to ich problem."
      Wiesz, czasami dla blondynek, rudych, niskich, żydów i czarnych to jednak jest
      również ich problem.
      Feminizm to takie zbiorowe uświadamianie obu płciom, że mają takie same prawa i
      obowiązki, przede wszystkim prawo wolnego wyboru własnej drogi życiowej
      (skoncentrowania się na rodzinie i/lub pracy) oraz potencjalne talenty: np.
      mężczyźni do wychowywania dzieci (wcale nie są z zasady mniej potrzebnym czy
      zaangażowanym rodzicem), a kobiety np. do sprawnego kierowania
      przedsiębiorstwem.
      Krótko mówiąc, płeć nie determinuje charakteru, uzdolnień, upodobań ani ambicji
      intelektualnych ani zawodowych.
      A po co szarpać się i uświadamiać oczywistości? Ano, żeby nie wpadać co chwila
      na nieuświadomionego sędziego, prawodawcę, pracodawcę czy partnera i nie
      wysłuchiwać, jak święcie przekonani o swojej racji wpychają cię w jakąś ramkę w
      rodzaju "rudzi są wredni" czy "kobiety nie nadają się na to stanowisko".
      Czyli żeby skłonić ludzi do zwykłego poszanowania wolności, godności, praw i
      wyborów każdego człowieka niezależnie od płci. Bez żadnego wstępnego
      szufladkowania. Howgh. Hej!
      • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 17:50
        Feminizm to szowinizm płciowy.
        • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 18:11
          Antyfeminizm to szowinizm płciowy.
          • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 18:17
            Gość portalu: endorfina napisał(a):

            > Antyfeminizm to szowinizm płciowy.

            Nie. Odrzucenie jednego szowinizmu nie oznacza popadania w inny szowinizm.
            • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 18:47
              Zgoda. Ale feminizm nie jest szowinizmem płciowym.
              • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 18:58
                Gość portalu: endorfina napisał(a):

                > Zgoda. Ale feminizm nie jest szowinizmem płciowym.

                Pozostaje faktem, że w ramach feminizmu zachodzą zjawiska analogiczne do tych,
                z jakimi mamy do czynienia w ramach ruchów uznawanych za szowinistyczne, przy
                tym bodaj największe podobieństwo wykazują te ruchy, w których osią wokół
                której konstruowane są teorie i światopogląd uczyniono rasę.
                • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 19:40
                  Pozostaje faktem? Udowodnij tę analogię.
                  Mylisz pojęcia, nie rozumiesz na czym on polega. Stąd moja wcześniejsza
                  (przewrotna) parafraza Twojej pseudodefinicji.
                  • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 20:14
                    Gość portalu: endorfina napisał(a):

                    > Pozostaje faktem? Udowodnij tę analogię.

                    Nie muszę. Nie obiecywałem, że będę przeprowadzał tu jakieś dowody. Kiedyś
                    chciało mi się pisywać tu małe referaty, dziś chce mi się mniej. Być może
                    zmienię zdanie, ale nie mogę tego obiecać.

                    > Mylisz pojęcia, nie rozumiesz na czym on polega.

                    Co masz na myśli?

                    Stąd moja wcześniejsza
                    > (przewrotna) parafraza Twojej pseudodefinicji.

                    pozbawiona sensu.....
                    • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 20:57
                      Owszem nie musisz, bo nie obiecywałeś
                      • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 21:03
                        Gość portalu: endorfina napisał(a):

                        > Owszem nie musisz, bo nie obiecywałeś
                        • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 21:11
                          O nonsensowności terminu "szowinizm płciowy" dyskutujesz m.in. z "Na hamaku", a
                          nie ze mną. Ja piszę, o bzdurności Twojej definicji feminizmu jako szowinizmu
                          płciowego, która jest nieprawdziwa.

                          Zajęcie stanowiska rozumiem zaś przez pogłębienie tej definicji, tj. przez
                          uzasadnienie jej prawdziwości. A nie jedynie podanie takowej.
                          • Gość: naked true Re: co to jest feminizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 12:56
                            feminizm to jednak szowinizm.. to pewne. tylko inaczej sie nazywa..
                            • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: 217.168.134.* 10.10.04, 15:31
                              Skoro inaczej się nazywa, to jednak nie szowinizm...
        • Gość: 32.na.hamaku Re: co to jest feminizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 19:31
          Tadzie,
          szowinizm to skrajna postać nacjonalizmu. Dotyczy pojęcia narodu, a nie płci
          czy rasy.
          Przekonanie, że przedstawiciele różnych ras różnią się od siebie nie tylko
          kolorem skóry i cechami czysto somatycznymi, ale też predyspozycjami
          psychicznymi, intelektualnymi etc. i związane z tym różnicowanie praw i
          przywilejów reprezentantów poszczególnych ras nazywamy rasizmem.
          Przekonanie, że przedstawiciele różnych płci itd. [patrz wyżej] nazywamy
          seksizmem.
          Zanim użyjesz jakiegoś słowa, sprawdź jego znaczenie w encyklopedii i nie
          kompromituj się więcej, bo szkoda szkoda na tym forum miejsca i czasu na
          dyskusje z nieukami.
          • nadszyszkownik.kilkujadek Wtrace sie, jesli pozwolicie 23.09.04, 19:48
            W angielskim zadomowilo sie wyrazenie: 'male chauvinist', oznaczajacy mezczyzne
            ktory holduje przekonaniom o wrodzonej nizszosci kobiet. Inaczej mowiac:
            seksista.

            www.google.com/search?sourceid=navclient&ie=UTF-8&q=male+chauvinist
            www.webster-dictionary.org/definition/male%20chauvinist
            www.slownik-online.pl/kopalinski/0887f4f32776c829c12565d900457da7.php
            Mam wrazenie, ze takie uzycie slowa 'szownizm', 'meski szowinizm', przenioslo
            sie juz do jezyka polskiego i ze w takim kontekscie rowniez sie go uzywa.
            Oczywiscie, Kopalinski podaje takie znaczenie, o jakim piszesz.

            www.slownik-online.pl/kopalinski/5f6e708663b10cae4125659c000242b4.php
            > Zanim użyjesz jakiegoś słowa, sprawdź jego znaczenie w encyklopedii i nie
            > kompromituj się więcej, bo szkoda szkoda na tym forum miejsca i czasu na
            > dyskusje z nieukami.
            Bardzo ladnie. Teraz sprobuj wyrazic to samo, bez zbednego obrazania rozmowcy...
            • Gość: 32.na.hamaku Re: Wtrace sie, jesli pozwolicie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 20:40
              "Męski szowinista" to po prostu puste znaczeniowo (za to nośne emocjonalnie)
              wyzwisko, tak jak np. "feministyczna faszystka". Nie oznacza mężczyzny, który
              jest szowinistą, tylko mężczyznę, o którym chcemy powiedzieć coś jednoznacznie
              niemiłego, a szowinizm kojarzy się bardzo a bardzo niemiło. Podobnie działa
              wiele innych wyzwisk.
              Propozycję zaglądania do encyklopedii uważasz za coś obraźliwego? Bo to właśnie
              doradzam Tadowi, oczywiście w trosce o jakość i zrozumiałość jego wypowiedzi.
              • tad9 Re: Wtrace sie, jesli pozwolicie 23.09.04, 20:56
                Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a):

                > "Męski szowinista" to po prostu puste znaczeniowo (za to nośne emocjonalnie)
                > wyzwisko, tak jak np. "feministyczna faszystka".

                Mylisz się. Nie jest to "puste znaczeniowo wyzwisko". Definicję "męskiego
                szowinisty" znajdziesz bez trudu podążając za linkami podanymi przez
                Nadszyszkownika (np. strona "hyperdictionary.com"). Rzecz prosta, można
                dyskutować o tej definicji, nie można jednak utrzymywać, że termin "męski
                szowinista" jest "pusty znaczeniowo".

                > Propozycję zaglądania do encyklopedii uważasz za coś obraźliwego? Bo to
                >właśnie doradzam Tadowi, oczywiście w trosce o jakość i zrozumiałość jego
                >wypowiedzi.

                Skoro już o mnie i o obrażaniu mowa - proszę się nie martwić. Ani Giggus, ani
                Ty mnie nie obrazicie! To pewne.
          • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 20:12
            Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a):

            > Tadzie,
            > szowinizm to skrajna postać nacjonalizmu. Dotyczy pojęcia narodu, a nie płci
            > czy rasy.

            Jak słusznie zauważył Nadszyszkownik, termin "szowinizm" stosowany jest i przy
            innych okazjach, czego przykładem jest np. termin "męski szowinizm". Nie
            nazwałem feministek "szowinistkami", lecz "szowinistkami płciowymi".

            > Przekonanie, że przedstawiciele różnych ras różnią się od siebie nie tylko
            > kolorem skóry i cechami czysto somatycznymi, ale też predyspozycjami
            > psychicznymi, intelektualnymi etc. i związane z tym różnicowanie praw i
            > przywilejów reprezentantów poszczególnych ras nazywamy rasizmem.

            Opisanie feminizmu jako swego rodzaju "rasizmu płciowego" też nie wydaje mi się
            niczym nagannym, chociaż wolę termin "szowinizm płciowy".

            > Przekonanie, że przedstawiciele różnych płci itd. [patrz wyżej] nazywamy
            > seksizmem.

            Feminizm jako pewnego rodzaju odmiana seksizmu, także nie jest złym ujęciem.

            > Zanim użyjesz jakiegoś słowa, sprawdź jego znaczenie w encyklopedii i nie
            > kompromituj się więcej, bo szkoda szkoda na tym forum miejsca i czasu na
            > dyskusje z nieukami.

            Ty zaś zrozum (nie wydaje mi się to trudne), że możliwe i dopuszczalne jest
            tworzenie nowych tworów językowych, takich np. jak "męski szowinista",
            czy "szowinizm płciowy".
            • Gość: 32.na.hamaku Re: co to jest feminizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 20:57
              Zajrzyj proszę oczko (post) wyżej, własnie o tym napisałam. Tworzenie nowych
              pojęć ze zbitek słów już istniejących czasami ma na celu przenoszenie
              negatywnych skojarzeń z jednego z nich (np. szowinista), na drugi (np. męski).
              Podobnie "skurwysyn" nie oznacza syna prostytutki, a "sukinsyn" małego pieska.
              • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 21:01
                Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a):

                > Zajrzyj proszę oczko (post) wyżej, własnie o tym napisałam. Tworzenie nowych
                > pojęć ze zbitek słów już istniejących czasami ma na celu przenoszenie
                > negatywnych skojarzeń z jednego z nich (np. szowinista), na drugi (np.
                męski).

                I co z tego, że istnieje i takie zjawisko? Nie znaczy to, że nie tworzy się
                takich terminów i w innych celach. Feministki tworząc swoje teorie dotyczące
                sytuacji kobiet w świecie patriarchalnym odwoływały się np. do
                terminów "klasa", czy "kolonializm". Uważasz, że świadczy to o ich nieuctwie?

                • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 21:20
                  Ach, te niedouczone feministki!

                  Dlaczego według Pana Uczonego odwoływanie sie do jakichkolwiek terminów miałoby
                  świadczyć o czyimś nieuctwie? Bo co, nieadekwatne były? A skoro tak, to
                  rzeczywiście
                  • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 22:02
                    Gość portalu: endorfina napisał(a):

                    > Ach, te niedouczone feministki!
                    >Dlaczego według Pana Uczonego odwoływanie sie do jakichkolwiek terminów miałoby
                    > świadczyć o czyimś nieuctwie?

                    To pytanie nie do mnie.
                    • Gość: enorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 22:06
                      Skoro tak
                • Gość: 32.na.hamaku Re: co to jest feminizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 21:22
                  "Klasa" nie ma pejoratywnych konotacji, natomiast kolonializm - owszem, i
                  własnie dlatego używały tego pojęcia: żeby wywołać nieprzyjemne skojarzenia.
                  Ale, do rzeczy: dlaczego nazwałeś feminizm akurat szowinizmem płciowym?
                  Jakie konkretnie analogie dostrzegasz pomiędzy feminizmem i szowinizmem?
                  • tad9 Re: co to jest feminizm? 23.09.04, 22:01
                    Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a):

                    > "Klasa" nie ma pejoratywnych konotacji, natomiast kolonializm - owszem, i
                    > własnie dlatego używały tego pojęcia: żeby wywołać nieprzyjemne skojarzenia.

                    Po pierwsze - Twoja teoria jakoby tworzenie terminów tego rodzaju służyło li
                    tylko wywoływaniu nieprzyjemnych skojarzeń, właśnie się chyba posypała, skoro
                    przyznajesz, że termin "klasa" takowych skojarzeń nie wywołuje, a zarazem nie
                    przeczysz, że feministki się doń odwoływały, chcąc opisać sytuację kobiet
                    w "patriarchacie".
                    Po drugie - mylisz się sądząc, iż odwoływanie się do terminu "kolonializm"
                    służyć miało wywoływaniu nieprzyjemnych skojarzeń. Służyć miało do opisu
                    sytuacji kobiet. Po "kolonializm" sięgnęła np. Kate Millet w "Polityce
                    seksualnej". Najzwyczajniej w świecie nie masz racji zarzucając mi błąd przy
                    tworzeniu terminu "szowinizm płciowy". Tego rodzaju wykorzystywanie pojęć jest
                    zwykłą praktyką, służącą ujmowaniu jakiegoś zjawiska przy pomocy terminu,
                    najczęściej mocno "ugruntowanego" w świadomości społecznej, a odnoszącego się
                    do zjawiska w jakimś przynajmniej obszarze analogicznego, do zjawiska które
                    chcemy opisać. Skoro nie odpowiada Ci przykład z "męskim szowinistą", to weźmy
                    np. "patriotyzm lokalny". Czy taki termin też jest "pusty znaczeniowo" i służyć
                    ma wywoływaniu złych skojarzeń?

                    > Ale, do rzeczy: dlaczego nazwałeś feminizm akurat szowinizmem płciowym?
                    > Jakie konkretnie analogie dostrzegasz pomiędzy feminizmem i szowinizmem?

                    Rzetelne wyjaśnienie tej kwestii byłoby dość pracochłonne, na co nie mam
                    ochoty. Generalnie rzecz biorąc chodzi o konstruowanie światopoglądu wokół
                    pewnego czynnika (rasy, czy płci), przy tym ów czynnik urasta wreszcie do
                    roli "zasady generalnej", głównej sprężyny napędzającej historię, życie
                    społeczne, kulturę. Oczywiście równie dobrze jak do rasy można odwołać się i do
                    innych "czynników głównych", np. do "woli mocy" ("tak zwany popęd do poznania
                    należy sprowadzić do popędu przywłaszczania sobie i pokonywania: zmysły,
                    pamięć, instynkty itd. rozwinęły się idąc za tymi popędami" - to Nietsche. A to
                    teoretyczka feministyczna: "Umysł był męski, przyroda była kobieca, a wiedza
                    powstała w akcie agresji - bierna przyroda musiała być przez mężczyznę
                    indagowana, obnażona, penetrowana i zmuszana do wyjawienia swoich tajemnic")
                    Na planie bardziej "powierzchniowym" owocuje to ciekawymi zbieżnościami. Możemy
                    np. porównać to co o teorii Einsteina, jako o "żydowskiej fizyce" mieli do
                    powiedzenia naziści, z tym, co o tej teorii jako o teorii "seksistowskiej" ma
                    do powiedzenia pani Irigaray. Jeśli przeczytasz esej I. Berlina o
                    nacjonalizmie, zauważysz, że pierwsi niemieccy nacjonaliści opisywali kulturę
                    niemiecką posługując się terminami, które dziś służą feministkom-esencjalistkom
                    do opisywania cech kobiecych, zaś oświeceniowej kulturze francuskiej, w
                    opozycji do której tworzyli swoje koncepcje przydawali cechy, jakimi dziś
                    feministki obarczają "patriarchat". Ciekawe jest też porównywanie dzieł
                    feministycznych w rodzaju "Biegnącej z wilkami", do dzieł ariozofów, czy
                    koncepcji wypracowanych w kręgu nazistowskiego "Dziedzictwa Przodków".
                    Powtarzają się tam całe zwroty! Zarzuty nazistowskich filozofów wobec filozofii
                    Kartezjusza też przypominają "krytykę feministyczną". itd, itp.
                    • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 22:55
                      Wszystko to bardzo pięknie; mamy Wielkiego Fryderyka, Berlina, panią Estes,
                      Einsteina etc.
                      • Gość: endorfina Re: co to jest feminizm? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.09.04, 22:57
                        Tj. "są" pozbawione sensu.

                        Pozdrawiam.
                        Miśka :-)))
                      • Gość: 32.na.hamaku Re: co to jest feminizm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 01:11
                        Merci, Endorfino! Wiesz, ja już naprawdę nie mam ochoty dyskutować z gościem,
                        który z góry wie lepiej ode mnie, jakie mam poglądy.
                        Do Tada jakoś nie dociera, że feminizm nie jest ideologią (z jakimś
                        kanonem "pism świętych", dogmatami, nieomylnymi guru itd.), tylko różnorodnym,
                        otwartym ruchem, wewnątrz którego krzyżują się najróżniejsze poglądy i
                        interesy.
                        Tadzie - feminizm jako ideologia nie istnieje. Dokładnie tak, jak liberalizm.
                        • tad9 Re: co to jest feminizm? 24.09.04, 16:34
                          Gość portalu: 32.na.hamaku napisał(a):

                          > Merci, Endorfino! Wiesz, ja już naprawdę nie mam ochoty dyskutować z gościem,
                          > który z góry wie lepiej ode mnie, jakie mam poglądy.
                          > Do Tada jakoś nie dociera, że feminizm nie jest ideologią (z jakimś
                          > kanonem "pism świętych", dogmatami, nieomylnymi guru itd.), tylko
                          różnorodnym,
                          > otwartym ruchem, wewnątrz którego krzyżują się najróżniejsze poglądy i
                          > interesy.


                          Feminizm jest całym zespołem ideologii. Zgadzam się.


                      • tad9 Re: co to jest feminizm? 24.09.04, 16:33
                        Gość portalu: endorfina napisał(a):

                        > Wszystko to bardzo pięknie; mamy Wielkiego Fryderyka, Berlina, panią Estes,
                        > Einsteina etc.
                        • Gość: endorfina Mi dispiace ma non capisco bene... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.09.04, 19:17
                          Jesteś mądry; najpewniej dużo mądrzejszy ode mnie - dlatego pewnie nie pojmę o
                          co Ci w istocie chodzi. No, bo...

                          Rzeczywiście każdy tekst można podsumować stwierdzeniem "nic z tego nie
                          wynika"; co nie zmienia faktu, że z niektórych w istocie mało.
                          Owszem, Twoje zestawienia są od moich sensowniejsze (bo znajdują na się, jakieś
                          przełożenie) - nie muszę czytać uważniej, bo zauważyłam to już podczas
                          pierwszej lektury. Nie rozumiałam tylko, co chcesz za ich pomocą udowodnić.
                          Zgadzam się, że zawartość terminu (-ów) określać może jego autor; ale tym samym
                          jest niejako zobligowany do wyjaśnienia, jakie znaczenie (-a) się pod nimi dla
                          niego kryje (-ą)
                          • tad9 Re: Mi dispiace ma non capisco bene... 24.09.04, 20:47
                            Gość portalu: endorfina napisał(a):

                            > Rzeczywiście każdy tekst można podsumować stwierdzeniem "nic z tego nie
                            > wynika"; co nie zmienia faktu, że z niektórych w istocie mało.

                            I rzecz cała polega na tym, by autor takiego podsumowania wyłożył, dlaczego -
                            jego zdaniem - nic z danego tekstu nie wynika. Ty zrobiłaś to w sposób, który
                            nazwę niezbyt przekonującym.

                            > Owszem, Twoje zestawienia są od moich sensowniejsze (bo znajdują na się,
                            >jakieś przełożenie)

                            No właśnie. O tym pisałem wyżej. Zestawiłaś dwa kawałki tekstów bez sensu, by
                            dowieść, że z mojego tekstu "nic nie wynika", tymczasem -jak się okazuje - moje
                            sestawienie jest "sensowniejsze".

                            >Nie rozumiałam tylko, co chcesz za ich pomocą udowodnić.

                            Nie nazwałbym tego dowodem, lecz raczej ilustracją.

                            > Zgadzam się, że zawartość terminu (-ów) określać może jego autor; ale tym
                            >samymjest niejako zobligowany do wyjaśnienia, jakie znaczenie (-a) się pod
                            >nimi dla niego kryje (-ą)
                            • Gość: endorfina Re: Mi dispiace ma non capisco bene... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.09.04, 22:31
                              ALEŻ Z CIEBIE ZIUTEK UPARTY!

                              Twoje zestawienia "same w sobie" nie były bez sensu
                              • tad9 Re: Mi dispiace ma non capisco bene... 25.09.04, 09:23
                                Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                > ALEŻ Z CIEBIE ZIUTEK UPARTY!
                                >
                                > Twoje zestawienia "same w sobie" nie były bez sensu
                                • Gość: endorfina Re: Mi dispiace ma non capisco bene... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.09.04, 10:27
                                  Treść tego terminu nie została przez Ciebie NAWET zarysowana (żartujesz sobie,
                                  czy co??)! i w związku z tym, cały Twój tekst nie miał sensu
                                  • tad9 Re: Mi dispiace ma non capisco bene... 26.09.04, 22:14
                                    Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                    > Treść tego terminu nie została przez Ciebie NAWET zarysowana (żartujesz
                                    >sobie,czy co??)!

                                    Ależ została.




                            • Gość: endorfina Re: Mi dispiace ma non capisco bene... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.09.04, 01:27
                              A tak na marginesie
                              • tad9 Re: Mi dispiace ma non capisco bene... 25.09.04, 09:25
                                Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                > A tak na marginesie
    • Gość: bezdenny Re: co to jest feminizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 15:00
      Dostaniesz rózne definicje feminizmu w zalezności od tego jaki kto ma do
      feminizmu stosunek. Wg mnie rzeczywiście najbliższa prawdy i jednocześnie
      zwięzła jet definicja podana przez tada: "feminizm to szowinizm płciowy". Nie
      ma specjalnego znaczenia co same o sobie myślą feministki. komuniści np myśeli
      o sobie, ze budują najlepszy ustrój mający zapewnić szczęście całej ludzkości.
      I co z tego, że tak o sobie myśleli. Ja myśle czasami o sobie, że jestem
      najpiękniejszy. Niestety nie jestem i to, że tak o sobie myślę urody mej nie
      poprawia. Podobnie z feminizmem. Nie ma kompletnie znaczenia co akurat na jego
      temat sądzą feministki. liczy się praktyka i to jak inni (spoza zbioru
      feministek/feministów) feminizm odbierają.
      rzeczywiście nie da się powiedzieć o feminizmie , że jest to jakaś spójna idea.
      jakaś to idea jest, ale na pewno nie spójna. Wszystko zalezy od tego jakie
      pojęcie i przekonania sa nam akurat potzrebne. Przykłady choćby z tematów na
      tym forum: aborcja - usłyszysz, że brzuch kobiety to jej prywatna sprawa i nikt
      nie ma prawa decydowac o tym czy ona urodzi. Jesli zaczniesz dyskusję o
      zasiłkach chorobowych, rodzinnych, generalnie o pieniądzach, to brzuch
      przestaje być prywatna sprawą - płać na niego podatkiem, zasiłkiem jeśli jesteś
      pracodawcą etc.
      Kto z kim sypia kiedy i ile razy - to prywatna sprawa każdego. tak od
      feministek usłyszysz. Z drugiej strony oczywiście domagają się bys płacił za to
      co one uważają za prywtana sprawę każdego człowieka (refundacja środków anty)
      Kolejny przykład - Środa co domaga się parytetów. Środa jest pełnomocnikiem do
      czegoś tam. Otóz ona nie stosuje u siebie parytetów i w ten sposób walczy z
      brakiem parytetów.
      feminizm jest też pewnym sposobem myslenia o otaczającej rzeczywistości. W
      skrócie polega to na tym że jeżeli nasze myślenie o rzecywistości jest
      nieadekwatne do rzeczywistości, to jest to wina samej rzeczywistości a nie
      naszego myślenia o niej. Trevik nazywa to "zaklinaniem rzeczywistości".
      I np pani na hamaku pisze, że płeć nie ma wpływu na nasze uzdolnienia
      predyspozycje . każdy oczywiście wie, że ma. Wiedzą to nawet feministki
      mówiące, że kiobiety maja większe niż mężczyźni zdolności językowe. ostanio w
      realu odbyłem rozmowę z 2 feministkami - własnie dotyczącą predyspozycji u obu
      płci. W ramach tego że obydwie płcie mają te same predyspozycje jedna z
      feministek oswiadczyła że to kobiet wymysliły mowę. zapytałem dlaczego kobiety
      soro płcie mają te same predyspozycje. Wydawałoby się, że takim razi mowa
      powinna być wspólnym "wynalazkiem" kobiet i mężczyzn. Na to usłyszałem, że
      kobiety zostawały w jaskiniach bo meżczyźni wyruszali na łowy. jak już
      siedziały w tej jaskini to sie porozumiewały i stąd mowa. zapytałem więc
      dlaczego skoro i kobiety i mężczyxni mieli te sme predyspozycje to tylko
      mężczyźni na owe łowy wyruszali. na to usłyszałem, że wcześniej kobiety również
      polowały, a "kultura" sprawiła że później robili to tylko mężczyźni. W jaki
      sposób? Ano stało się tak, że mężczyźni zdominowali kobiety i narzucili im
      pewne role. Zapyatałem więc jak to możliwe, że jedna grupa mająca te same
      predyspozycje co druga grupa, potrafiła tą drugą grupę zdominować. Na to
      usłyszłem, że uprawiam demagogię.
      Feminizm jest także czymś co wpisuje się w lepwicową poprawnośc polityczną. I
      znów przykład na hamaku, która twierdzi, że predyspozycje psychiczne,
      intelekualne nie zależą od rasy. Oczywiście że rasa ma wpływ na nasze
      predyspozycje intelektualne, ale nie wolno tego mówić. Biali (rasa kaukaska) są
      średnio inteligentniejsi niż murzyni. Ale gdybyś to powiedział to stałbys sie
      rasistą.
      Femizm to taże złudzenie. Złudzenie dotyczącego tego, że każdą sferę da się
      prawnie uregulować i wtedy będzie lepeij. Np. molestowanie seksualne.
      oczywiście że klepanie po tyłku jest chamskim i często obraźliwym gestem.
      Feministki uznają, że takie zachowania nalezy skodyfikować i spenalizować.
      Gdyby ktoś wymyślił, że np trzeba karać za puszczanie bąków w towarzystwie - co
      jest niewatpliwie także zachowaniem chamskim, zostałby uznany za idiotę.
      Zasadniczo feminizm jest też przekonaniem że kobiety mają gorzej i trezba taki
      stan rzeczy naprawić. żeby było sprawiedliwie. Gdybyś był męskim odpwoiednikiem
      faministki - czyli maskulinistą uznałbyś że faceci są pokrzywdzeni bo:
      srednio o 8 lat zyją krócej niz kobiety
      muszą dłużej pracować na emeryturę
      częściej siedza w więzieniach
      częściej padają ofiara przestępstw
      etc
      Mógłbyś na takie dictum oczywiście usłyszeć, że to wina facetów, że mniej o
      sibie dbaja i dlatego umierają, że są agresywniejsi i dlatego ląduja w
      więzieniach etc. oczywiście pytanie jak to mozliwe, że sami sobie są winni
      skoro mają takie same preyspozycje etc jak kobiety jest uprwaianiem demagogii.
      femiznizm mozna równiez opisać poprzez analizę tego czym sie zajmuje. jednym z
      ulubionych zajęć jest np. dekonstrukcja pojęć i nadawanie im nowych znaczeń. I
      tak np. Małżeństwo to juz nie jest związek kobiety i mężczyzny, ale związek
      dowlonych osobników.
      Innym ulubionym zajęciem jest doszukiwanie się wszędzie przejawów
      dyskryminacji - szowinizmu płciowego. Przejawem takiego szowinizmu jest cały
      kształt kultury a zwłaszcza języka. Gdybys był maskulinistą mógłbys np.
      zastanawiać się dlaczego takie pojęcia jak ojczyzna, Polska, natura, planeta
      etc sa rodzaju żeńskiego. Mógłbys dojśc do wniosku, że to jeden z przejawów
      szowinizmu etc.
      ważną rzeczą w feminixmie jest równiez to, że pewnych "rzeczy" nie uznaje on za
      naturalne. Jeśli z populacji 2,5 mld kobiet 99% procent urodzi dziecko i żaden
      z facet na 2,5 mld tego nie zrobi, to i tak nie możesz uznać że macierzyństwo
      jest naturalną rola kobiety lub że istnieje coś takiego jak "naturalna chęć,
      skloonność" do posiadania dzieci. oczywiście będąc feministą możesz się nie
      krepować i zaprzeczać sam sobie broniąc np pederastów i tłumaczyć ich
      sklonności naturą etc. tak więc masz duży wybór i tak - macierzyństwo może nie
      być "naturalne" a pederatia jest jak najbradziej.
      I na koniec jeszcze jedno: nauka z tutejszego forum. jeśli nie zgadzasz się z
      tym co napisałem i zechcesz polemizować, to możesz usłyszeć ode mnie do wyboru:
      idź się doucz
      idź się leczyć
      idź na inne forum wyładowywać swoje frutracje
      musisz mieć kompleksy
      miałem na myśli zupełnie coś innego, a ty nic nie zrozumiałeś
      ta dyskusja jest poniżej mojego poziomu
      uprawiasz demagogię
      Agata wróbel jest silniejsza od większości facetów
      W ogóle tego nie napisałem
      • Gość: ggigus definicja bezdennego IP: *.bsb-muenchen.de 24.09.04, 15:05
        nie ma znaczenia co pmysla o sobie feministki.
        Oto slowa bezdennego.
        Pewnie, najwazniejsze jest to, co mysli bezdenny. Wzorzec doskonaly.
        • Gość: bezdenny Re: definicja bezdennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 15:21
          Gość portalu: ggigus napisał(a):

          > nie ma znaczenia co pmysla o sobie feministki.
          > Oto slowa bezdennego.
          > Pewnie, najwazniejsze jest to, co mysli bezdenny. Wzorzec doskonaly.
          Ggigus - uparłas się by potwierdzać wszystkie stereotypy o feministkach. także
          te którymi sam sie posługuję.
          A teraz spróbuj powiedzieć co jest ważniejsze:
          To że ty sama uważasz iz znakomicie znasz niemiecki, czy to, że inni tak uważają
          To czy sama myślisz, że jesteś wspaniałą studentką, czy to że tak myślą twoi
          znajomi, rodzina i prof.
          To czy sama myśisz, że znalzłaś rozwiązanie na wszytkie bolączki tego świata,
          czy to że inni myślą że znalazłas
          etc
          W twojej postawie widze rozwiąznie problemu feminizmu. Przy takiej postawie on
          zwyczajnie zniknie. mamy bowiem dwa skończone zbiory: feministki/feministów i
          niefeministki/niefeminiści. jeśłi przedstwiciele pierwszego zbioru w ogóle nie
          będą zwracac uwagi na to co myślą przedstawiciele zbioru drugiego, to nikogo
          nie przekonają do swojej wizji, koncepcji etc i nikt ze zbioru drugiego nie
          przejdzie do pierwszego. W ten sposób o końcu feminizmu zdecyduje biologia.
          Chyba, że przyjmiemy iz ludzie mogą urodzić się feministami.
          • Gość: ggigus Re: definicja bezdennego IP: *.bsb-muenchen.de 24.09.04, 15:28
            odpowiadam:
            znajomosc niemieckiego: wiele osob mowi mi, ze swietnie ten jezyk znam, ze
            posluguje sie nim kreatywnie (neologizmy itp), mam bdb zdany dyplom,
            uprawniajacy do studiowania tutaj ( no i studiuje) i mam pare publikacji na
            koncie po niemiecku, dodam skromnie, ze publikacje przerabialam z mezem jezykowo
            nie wiem, co mysla o mnie inni, jako o studence, nie pytam
            nie znalazlam rozwiazan na wsz. bolaczki tego swiata, nigdy tego tez nie
            twierdzilam
            jedno wiem - jesli pisze, ze to jest niewazne, co ktos inny o sobie mysli, bo
            ja i tak wiem lepiej, skazuje sie dobrowolnie na miano glupka.
            Na szczescie ten ostatni poglad nie jest moim.
            pozdrawiam
            • Gość: bezdenny Re: definicja bezdennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 15:55
              Gość portalu: ggigus napisał(a):

              > jedno wiem - jesli pisze, ze to jest niewazne, co ktos inny o sobie mysli, bo
              > ja i tak wiem lepiej, skazuje sie dobrowolnie na miano glupka.
              > Na szczescie ten ostatni poglad nie jest moim.
              > pozdrawiam
              To po kiego grzyba ta zgryxliwa uwaga o bezdennym - wzorcu doskonałym?
              A ja niemicekiego ni w ząb, chociaż dwie moje ulubione kapele sa niemieckie -
              Rammstein i Lacrimosa. Studentem zaś jestem można powiedzieć żadnym. uważam
              natomiast, że jestem za to najpiękniejszy. niestety jestem w mniejszości
              - większość woli banderasa czy jakiegoś tam Pitta brada. Ale to się zmieni.
              również pozdrawiam
      • Gość: Vivian Darkbloom Re: co to jest feminizm? IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 25.09.04, 12:59
        "nie da się powiedzieć o feminizmie , że jest to jakaś spójna idea."
        A jakie znasz "spójne idee" (a raczej "spójne ideologie", bo tego slowa
        powinieneś byl urzyć)? Cechą charakterystyczną większości ideologii jest
        wieloprądowość. Są główne założenia, ale niekoniecznie każdy z najważniejszych
        teoretyków podziela je wszystkie. Rózni ludzie różnie rozkładają akcenty.
        "Nie ma kompletnie znaczenia co akurat na jego
        temat sądzą feministki. liczy się praktyka i to jak inni (spoza zbioru
        feministek/feministów) feminizm odbierają". Dlaczego ci "inni" mieliby być
        miarodajni? Przecież każdy z nich ma określony światopogląd, ktory wpływa na
        ocenę feminizmu. Nie istnieją w pełni obiektywni obserwatorzy. Zeby uzyskać w
        miare możliwości pelny obraz feminizmu (czy jakiejkolwiek innej ideologii)
        musisz wziąc pod uwagę także to jak widzą go feministki.
        Jak rozumiesz rzeczywistośc? nie wszyscy są zgodni co do tego, że istnieje
        jakaś "obiektywna" rzeczywistość.
        Istnieją teorie na temat rożnicy uzdolnień między płciami, ale widać dobrze ich
        nie znasz. Te teorie mówią, że większość mężczyzn jest lepsza od większosci
        kobiet w czymśtam i vice versa, ale zaznaczają, ze są wyjątki. A wielu
        antyfeministów sprowadza to do tego ,ze żadna kobieta (albo żaden mężczyzna)
        nie może być dobry w czymś tam.
        Czy naprawdę nie widzisz róznicy między molestowaniem a puszczaniem bąków? Nie
        będę nawet tego nawet komentować.


        • Gość: bezdenny Re: co to jest feminizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 15:14
          Gość portalu: Vivian Darkbloom napisał(a):

          > "nie da się powiedzieć o feminizmie , że jest to jakaś spójna idea."
          > A jakie znasz "spójne idee" (a raczej "spójne ideologie", bo tego slowa
          > powinieneś byl urzyć)?

          Może tak, a może i nie. mniejsza o słówka. Dyskutujemy o feminiźmie a nie o
          innych ideologiach. Cechą feminizmu jest to, że jak to ładnie ujęłaś
          wieloprądowość w feminixmie jest nie do pgodzenia. nie mówimy bowiem o prądach
          płynących obok sie, łączącyh się i w innym miejscu rozdilelających, lecz o
          prądach, które płyną pod prąd innych prądów.

          Cechą charakterystyczną większości ideologii jest
          > wieloprądowość. Są główne założenia, ale niekoniecznie każdy z najważniejszych
          >
          > teoretyków podziela je wszystkie. Rózni ludzie różnie rozkładają akcenty.
          > "Nie ma kompletnie znaczenia co akurat na jego
          > temat sądzą feministki. liczy się praktyka i to jak inni (spoza zbioru
          > feministek/feministów) feminizm odbierają". Dlaczego ci "inni" mieliby być
          > miarodajni? Przecież każdy z nich ma określony światopogląd, ktory wpływa na
          > ocenę feminizmu. Nie istnieją w pełni obiektywni obserwatorzy.

          No właśnie - nie istnieją. I dlatego moja ocena feminizmu jako szkodliwej
          ideologii jest równie miarodajna co Twoja. Czy o taki brak "obiektywnego
          obserwatora" Ci chodziło?

          Zeby uzyskać w
          > miare możliwości pelny obraz feminizmu (czy jakiejkolwiek innej ideologii)
          > musisz wziąc pod uwagę także to jak widzą go feministki.

          Biorę pod uwagę, co na temat feminizmu sadza feministki.

          > Jak rozumiesz rzeczywistośc? nie wszyscy są zgodni co do tego, że istnieje
          > jakaś "obiektywna" rzeczywistość.

          Sa nawet tacy co uważają, że nie istnieje żadna rzeczywistość.
          > Istnieją teorie na temat rożnicy uzdolnień między płciami, ale widać dobrze
          ich
          >
          > nie znasz. Te teorie mówią, że większość mężczyzn jest lepsza od większosci
          > kobiet w czymśtam i vice versa, ale zaznaczają, ze są wyjątki. A wielu
          > antyfeministów sprowadza to do tego ,ze żadna kobieta (albo żaden mężczyzna)
          > nie może być dobry w czymś tam.
          > Czy naprawdę nie widzisz róznicy między molestowaniem a puszczaniem bąków?
          Nie
          > będę nawet tego nawet komentować.

          Owszem dostrzegam róznicę. I mimo to nadal uważam, że klepnięcie w tyłek nie
          powinno wiązać się z przeprowadzaniem sledztwa, procesu i skazywaniem
          • Gość: Vivian Darkbloom Re: co to jest feminizm? IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 29.09.04, 11:13
            Co w tym złego, że w feminizmie jest wiele prądów? Czyżbyś wolał ideologie typu
            nazizm czy komunizm (w takiej formie jak występowal w ZSRR czy demokracjach
            ludowych) gdzie wszystko jest odgórnie ustalone?
            Jesli chodzi o obiektywizm - nie można byc w 100% obiektywym lecz można byc
            mniej lub bardziej obiektywnym.
            Jakie to szkody wyżądza Twoim zdaniem feminizm?
            To jak nalezy walczyć z molestowaniem? Co proponujesz zamiast odpowiedzialności
            karnej?
            • Gość: bezdenny Re: co to jest feminizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 13:03
              Gość portalu: Vivian Darkbloom napisał(a):

              > Co w tym złego, że w feminizmie jest wiele prądów? Czyżbyś wolał ideologie
              typu
              >
              > nazizm czy komunizm (w takiej formie jak występowal w ZSRR czy demokracjach
              > ludowych) gdzie wszystko jest odgórnie ustalone?

              Ależ i w komuniźmie i naziźmie było wiele "prądów". nazizm zresztą to jeden
              z "prądów" socjalizmu - nardowy socjalizm.
              > Jesli chodzi o obiektywizm - nie można byc w 100% obiektywym lecz można byc
              > mniej lub bardziej obiektywnym.
              > Jakie to szkody wyżądza Twoim zdaniem feminizm?

              Piszę o tym w wielu postach. Źle definiuje problemy i proponuje złe rozwiązania
              tych problemów - reszta jest rozwinięciem.
              > To jak nalezy walczyć z molestowaniem? Co proponujesz zamiast
              odpowiedzialności
              >
              > karnej?
              nic nie proponuję. czas leczy rany. Cywiliacja jakoś tam się rozwija. niegdyś
              ludzie czkali, popierdywali, załatwiali publicznie swe potzreby fizjologiczne.
              zachowywali sie w sposób, który uznajemy dziś za chamski i ordynarny. Podobnie
              chamskie i ordynarne jest obłapianie kogoś, klepanie po tyłku etc. już wkrótce
              tego rodzaju zachowania będa tak samo nieakceptowane, a właściwie juz nie sa
              akceptowane.
              • Gość: Vivian Darkbloom Re: co to jest feminizm? IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 30.09.04, 12:53
                Przecież zaznaczyłam chodzi mi o komunizm w wydaniu radzieckim, o leninizm-
                stalinizm, jesli wolisz takie okreslenie a nie komunizm w ogóle, w ktorym
                rzeczywiście jest wiele pradów (choć kolejny problem to używanie
                slowa "komunizm" w róznych znaczeniach) . Nazizm nie byl żadnym prądem
                socjalizmu! Czy Ty sie uczyłeś historii? Był to takjak faszyzm totalitaryzm o
                charakterze prawicowym. Socjaliści byli w Rzeszy prześladowani.
                Klepanie po tylku czy inne formy molestowania nie tylko jest chamskie i
                ordynarne, tak jak czkanie. Rzecz w tym, że upokarza i krzywdzi osobę, ktora
                pada jego ofiarą. Bekanie/czkanie/pierdzenie czy inne zaproponowane przez
                Ciebie czynności nikogo nie krzywdzą, wtydzić sie może najwyżej osoba bekająca.
                Na tym polega róznica, ktorej jak widzę nie rozumiesz.
                • Gość: bezdenny Re: co to jest feminizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 14:34
                  Przecież zaznaczyłam chodzi mi o komunizm w wydaniu radzieckim, o leninizm-
                  > stalinizm, jesli wolisz takie okreslenie a nie komunizm w ogóle, w ktorym
                  > rzeczywiście jest wiele pradów (choć kolejny problem to używanie
                  > slowa "komunizm" w róznych znaczeniach) . Nazizm nie byl żadnym prądem
                  > socjalizmu! Czy Ty sie uczyłeś historii? Był to takjak faszyzm totalitaryzm o
                  > charakterze prawicowym.

                  Nazizm - prawicowym ruchem. Po prostu bzdura do kwadratu. takie rzeczy to mówią
                  juz jedynie zawodowi antyfaszyści. na pewno historii nie uczyłem się w tych
                  samych szkołach co Ty.

                  > Klepanie po tylku czy inne formy molestowania nie tylko jest chamskie i
                  > ordynarne, tak jak czkanie. Rzecz w tym, że upokarza i krzywdzi osobę, ktora
                  > pada jego ofiarą. Bekanie/czkanie/pierdzenie czy inne zaproponowane przez
                  > Ciebie czynności nikogo nie krzywdzą, wtydzić sie może najwyżej osoba
                  bekająca.
                  >
                  > Na tym polega róznica, ktorej jak widzę nie rozumiesz.
                  najwyraźniej nie rozumię dlaczego za klepnięcie w tyłek miałoby byc dochodzenie
                  i proces a za pierdzenie nie. Aczklwiek to drugie tez mnie krzywdzi -
                  zwyczajnie nie znosze smrodu. Zbiera mi sie na wymioty
      • Gość: Vivian Darkbloom ciąg dalszy IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 27.09.04, 10:32
        Ostatnio nie mialam czasu odnieśc sie do wszystkiego, wiec uzupełniam.
        Twierdzisz, ze feministki "domagają się bys płacił za to co one uważają za
        prywtana sprawę każdego człowieka (refundacja środków anty)" Typowy argument
        demagogiczny. Równie dobrze mozna stwierdzić, ze choroba jest prywatną sprawą
        kazdego człowieka, więc składka zdrowotna powinna zostać zlikwidowana i każdy
        będzie płacić za siebie. (nawiasem mówiąc to jestem za prywatnymi kasami
        chorych)
        "Biali (rasa kaukaska) są średnio inteligentniejsi niż murzyni." CAle to biali
        stworzyli takie a nie inne pojęcie inteligencji! Wyobraż sobie test na
        inteligencję ułożony przez plemiona z Amazonii. Ciekawe jak biali by w nim
        wypadli?
        co ma siedzenie w więzieniu do dyskryminacji kobiet? Zauwaz, że kobiety są
        dyskryminowane tylko dlatego, że są kobietami, a przecież płeć tak samo jak
        rasa itd. jest od nas całkowicie niezalezna. Tymczasem znalezienie sie w
        więzieniu wymaga podjęcia iluś tam złych decyzji. Niektorzy twierdza, ze można
        mieć genetyczną sklonnośc do popelniania przestępstw, ale podkreślam:
        skłonność. Nie jest tak, ze automatycznie zostaje sie przestępcą. Ważne są
        własnie czynniki kulturowe - rodzina, środowisko itd. Nie każdy mężczyzna to
        przestępca, więc jak widac nie jest to zdeterminowane płcią
        "dekonstrukcja pojęc", jak to określasz, to normalna sprawa - wiele slów
        zmienia z czasem swoje znaczenie. Jeśli masz "Slownik wyrazow obcych"
        Kopalińskiego to zajżyj do Almanachu Tablica 42.
        • Gość: bezdenny Re: ciąg dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 15:33
          Gość portalu: Vivian Darkbloom napisał(a):


          > Twierdzisz, ze feministki "domagają się bys płacił za to co one uważają za
          > prywtana sprawę każdego człowieka (refundacja środków anty)"

          Owszem domagają się.

          Typowy argument
          > demagogiczny.

          Dzięki za skozrystnie z mojego wzorca możliwych odpwoiedzi. Przedstawiłem go
          grogregowi.
          Równie dobrze mozna stwierdzić, ze choroba jest prywatną sprawą
          > kazdego człowieka, więc składka zdrowotna powinna zostać zlikwidowana i każdy
          > będzie płacić za siebie. (nawiasem mówiąc to jestem za prywatnymi kasami
          > chorych)

          Tak byłoby najlepiej. Całkowicie się z Tobą zgadzam.
          > "Biali (rasa kaukaska) są średnio inteligentniejsi niż murzyni." CAle to
          biali
          > stworzyli takie a nie inne pojęcie inteligencji! Wyobraż sobie test na
          > inteligencję ułożony przez plemiona z Amazonii. Ciekawe jak biali by w nim
          > wypadli?

          No napewno moglibyśmy snuć ciekawe rozwazania. "sposób rozumienia inteligencji
          przez plemiona zamieszkujące dorzecza Orinoko i Amazonki".
          > co ma siedzenie w więzieniu do dyskryminacji kobiet? Zauwaz, że kobiety są
          > dyskryminowane tylko dlatego, że są kobietami, a przecież płeć tak samo jak
          > rasa itd. jest od nas całkowicie niezalezna. Tymczasem znalezienie sie w
          > więzieniu wymaga podjęcia iluś tam złych decyzji. Niektorzy twierdza, ze
          można
          > mieć genetyczną sklonnośc do popelniania przestępstw, ale podkreślam:
          > skłonność. Nie jest tak, ze automatycznie zostaje sie przestępcą. Ważne są
          > własnie czynniki kulturowe - rodzina, środowisko itd. Nie każdy mężczyzna to
          > przestępca, więc jak widac nie jest to zdeterminowane płcią

          Toteż raczej uzywam słowa wpływa. Aczkolwiek płeć determinuje nasze zachowania.
          Np. faceci nie sa pobudzni emocjonalnie tuż przed pojawieniem się okresu, bo
          okres ten u nich się nie pojawia. Więc o ile wiele kobiet popełnia przestępstwa
          właśnie wtedy, to o tyle żaden facet.
          > "dekonstrukcja pojęc", jak to określasz, to normalna sprawa - wiele slów
          > zmienia z czasem swoje znaczenie. Jeśli masz "Slownik wyrazow obcych"
          > Kopalińskiego to zajżyj do Almanachu Tablica 42.

          I znów dziekuję za skorzystanie z wzorca: podpunktu "idź się doucz".
          • Gość: Vivian Darkbloom Re: ciąg dalszy IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 29.09.04, 11:16
            Widze, że stworzyleś ten wzorzec specjalnie po to, żeby móc uprawiać demagogię.
            Sokrates twierdzil "wiem, ze nic nie wiem" a Ty twierdzisz "wiem, że wszystko
            wiem" Co w tym zlego, że ktoś zwraca uwagę na Twoją niewiedze i wskazuje żródło
            dzięki któremu możesz ją zlikwidować?
      • Gość: g53 Re: co to jest feminizm? IP: *.fastlane.pl 24.10.04, 02:20
        Bezdenny, Ty to masz bezdenną cierpliwość!
        Na nic się nie zda, ale gratuluje, dziękuję, pozdrawiam.
        Nie zmieniaj nicka - to sobie poczytam jeszcze.
        Masz jakiegoś swojego ulubionego, godnego Ciebie forumowicza o
        odmiennych/podobnych poglądach/stylu argumentacji? Podeślij namiar.
        Pozdrawiam,
      • Gość: Ciri Re: co to jest feminizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 21:59
        ja nie rozumiem tej wypowiedzi.
        "Zapyatałem więc jak to możliwe, że jedna grupa mająca te same
        predyspozycje co druga grupa, potrafiła tą drugą grupę zdominować. Na to
        usłyszłem, że uprawiam demagogię"
        Może twoje rozmówczynie miały juz cię dosyć,i cię spławiły bo odpowiedź jest w
        miarę prosta - rozmawialiście przecież o predyspozycjach psychicznych i
        intelektualnych - a nie o fizycznych, które w tym wypadku, zwłaszcza na
        poziomie jaskin miały zasadnicze znaczenie. Ciąża i opieka nad potomstwem u
        kobiety trwa dłużej (jako całośc, bo ciąża u słonia trwa co prawda dłużej,a le
        młode od razu chodzi na przykład...) i wymaga więcej wysiłku i zaangazowania,
        ciąża powoduje dodatkowo nieco większa bezradność - generalnie nasz biologia
        stawia kobiety homo sapiens w gorszej sytuacji niż u innych gatunków ssaków -
        to sa koszty wyższego stopnia ewolucji. Siłą rzeczy, dodając do zminejszonej
        mozliwości zdobywania pożywienia w okresie rozrodczym (czyli uzależnienia od
        opieki partnera) jeszcze mniejsza siłe fizyczną i mniejsza ilość testosteronu
        (to jest cecha fizjologiczna a nie tylko predyspozycja)dostajesz dośc prostą
        zależność kiedy grupa słabsza fizycznie i bardziej bezradna pozostaje w
        zalezności od grupy silniejszej fizycznie i bardziej agresywnej. Teraz dodaj do
        tego tą słynną pewnośc macierzyństwa i niepewność ojcostwa, żeby zoabczyć, że
        opiekowac się samiec owszem mógł, pod warunkiem, że miał pewnośc że opiekuje
        się swoimi genami a nie kolegi. to miało miejce w czasach, gdzie nie zarabiało
        sie kasy na utrzymanie, jedzenia nie kupowało się w sklepie i nie było
        antykoncepcji. W dzisiejszych czasach troszki się zmieniły realia, a kultura
        rządów samców z maczugami pozostała w tylko trochę bardziej zawoalowanej
        wersji. Stąd moim zdaniem dość zdrowy i rozwojowy dla cywilizacji ruch
        społeczny dążący do zmian kulturowych i zmian przede wszystkim w mentalności
        obu płci z jaskiniowej na dostosowaną do naszych dzisiejszych mozliwości. Co
        dotyczy obu płci, bo przed meżczyznami tez otworzyło się parę mozliwości (np.
        niekoniecznie muszą umieć rzucać dzidą do celu i łamac kark niedźwiedziowi więc
        moga się skupic na przykład na życiu rodzinnym)
    • Gość: mm Re: co to jest feminizm? IP: *.crowley.pl 30.09.04, 21:56
      Jak dla mnie kazda kobieta postępująca (lub przynajmniej starająca się
      postępować) zgodnie z własnymi przekonaniami jest feministką. NIe ważne czy
      chodzi o zrobienie kariery w polityce czy o stworzenie szczęśliwej
      wielodzietnej rodziny, czy też może o obydie te rzeczy na raz. Ważne by to była
      jej świadoma decyzja.
    • Gość: Mariner Re: co to jest feminizm? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.04, 20:02
      No właśnie!
      M.
      • temura Feminizm jako antynietzscheanizm? 11.10.04, 09:37
        Wasza interesująca dyskusja naprowadziła mnie na hipotezę, że w istocie
        mainstreamowy feminizm w swoich postulatach nie tyle przeciwstawia się
        patriarchalnej dominacji, co wyobrażeniu o niej wziętemu z dosłownego odczytania
        paru stron z św. Fryderyka, patrona maminsynków.

        Przykład:
        "wszystko w kobiecie jest zagadką i wszystko w kobiecie ma jedno rozwiązanie:
        zwie się ono brzemiennością" - zatem ustawiając się w opozycji należy znaleźć
        patent na kobiecość wyzbytą ścisłego związku z macierzyństwem

        "A ulegać musi kobieta, i znaleźć głębię dla swej powierzchni. Powierzchnią jest
        duch kobiety, ruchliwą, burzliwą powłoką płytkich wód" - zbuntowane: nie ma mowy
        o uleganiu, nieprawda, że jesteśmy płytkie, jesteśmy głębokie nawet w naszej
        fascynacji błyskotkami.

        "Ku wojnie wychowany ma być mąż, niewiasta zaś ku wytchnieniu wojownika:
        wszystko inne jest głupstwem" - stąd stojąc w opozycji trzeba popierać
        zniewieścienie męskie, zacieranie różnic, rozmycie ról.

        No i wreszcie: "Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!" - stąd histeria wokół
        każdego przejawu męskiej przemocy.
        • kocia_noga Re: Feminizm jako antynietzscheanizm? 02.11.04, 15:03
          No i rozumiem już, co to jest ten Yntelekt.
        • Gość: Iga Twoja Unywersytecka. IP: *.sip.asm.bellsouth.net 03.11.04, 02:40
          Miele... i miele.... przez ten moj czarnobylski mozg, jakie Ty tu wianki
          pleciesz..., no i kolowo mam...kwieciscie...iscie wiosennie tu wieje..., a i
          watpie juz we wszystko(tu pozdrawiam kolezanke kocia noge).

          Ty piszesz, ze mainstreamowy feminizm przeciwstawia sie "wyobrazeniu?" o
          dominacjii patriarchalnej? I to w dodatku wzietej z sw. Fryderyka???
          A tak niesmialo zapytam, jakimi ulicami chadzasz?
          A wiesz ile samotna matka dostaje na dziecko? Chyba za duzo niz
          sobie "wyobraza"?

          Ale dobrze, ze tylko hipotezy snujesz.
          Moje niby "rece" mi niby opadly, albo dopiero opadaja.
          • Gość: monikaannaj Re: Twoja Unywersytecka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 08:47
            No to ile samotna matka dostaje na dziecko i od kogo i dlaczego?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja