tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy ojcu

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.04, 23:57
można sie zastanawiać dlaczego sądy tak rzadko przyznają prawo do opieki nad
dzieckiem ojcom?
czyżby uznawaly że ich kompetencje są niższe
czy feministki byłyby sklonne poprzec walkę o równouprawnienie meżczyzn?
    • coffea Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj 26.09.04, 01:34
      wydaje mi się, że można mnie nazwać feministką . i nie widzę powodu, dla którego miałabym nie poprzeć takiej walki .
      • Gość: Piter Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 26.09.04, 01:37
        Ty, jako jednostka, konkretna osoba. A "ruch feministyczny"? feministyczne
        organizacje? Feministki na ministerialnych urzędach?
        P.
      • titus_flavius Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj 26.09.04, 09:27
        coffea napisała:

        > wydaje mi się, że można mnie nazwać feministką . i nie widzę powodu, dla
        któreg
        > o miałabym nie poprzeć takiej walki .

        Chaire,
        pewnie, wszystko, co osłabia rodzinę podoba się feministkom i pedofolom.
        T.
        • coffea Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj 26.09.04, 12:26
          przyznaję, że nie rozumiem . walka o równouprawnienie mężczyzn w sytuacjach takich, jak opisana powyżej, ma być "osłabianiem rodziny"? . czy źle zrozumiałam? . i jeszcze jedno pytanie: skąd pomysł, że feministki chcą "osłabić rodzinę"? czy feministki nie są przypadkiem po prostu za wolnym wyborem ludzi? wyborem, który nikogo nie krzywdzi?
          ps. czy to ostatnie słowo to "pedofilom"? jeśli tak, to nie rozumiem czemu feministki są stawiane z nimi w jednym rzędzie .
          • tad55 Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj 27.09.04, 11:47
            Titus jest znany z deficytów intelektualnych - u niego z rozumowaniem bardzo
            kiepsko, za to ma niewyczerpany zasób agresji - to taka niedorozwinięta i nieco
            zboczona forma miłości.
    • titus_flavius oceniam to pozytywnie 26.09.04, 09:26
      Chaire,
      jest to czynnik, który utrudnia opuszczenie rodziny przez faceta. Nie oszukujmy
      się bowiem, to faceci są z reguły gotowi porzucić kobietę i rozpocząć nowe
      zycie z młodszą i ładniejszą. Świadomość zaś, że ze takie rozwiązanie oznaczać
      będzie faktyczny brak kontaktu z dziećmi sprawia, że wielu z nich nie decyduje
      się na porzucenie żony.
      T.
    • Gość: sol_bianca Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 10:15
      Wierz mi, znam wiele feministek które aktywnie angażują się w walkę o
      równouprawnienie mężczyzn. I uważają, że wynika to właśnie z feminizmu.
      Feminizm to dążenie do RÓWNOUPRAWNIENIA MĘŻCZYZN I KOBIET, a nie do stworzenia
      sytuacji korzystnej dla kobiet. To, że feministki więcej mówią o prawach kobiet,
      wynika z tego, że same są kobietami ;) i z tego, że jednak na razie tych praw
      mają mniej.
    • Gość: Lula Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 10:27
      Prszde wszystkim nie bzdurz: 3% dobre sobie! Lepiej, koleżko, sprawdź, jaki
      procent rozwodzących się mężczyzn występuje o opiekę nad dzieckiem.... o ile
      pamiętam dobrze poniżej 10%. Więc bez demagogii.
      A jak to już soboie poukładasz w głowie, to zapraszam na plac zabaw, na szkolną
      wywiadówkę i do ośrodka zdrowia. Zobacz, jaki jest procent , tatusiów a jaki
      mamuś. I zastanów się, dlaczego - całkiem bez rozwodu - przy dziecku jest
      zaangażowana kobieta, a nie mężczyzna. I zastanów się, czy ty - jako sąd - w
      takim przypadku przyznałbyś dziecko mężyźnie 9który dziecka i jego spraw
      praktycznie nie zna) czy kobiecie.
      • Gość: NKZ Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.04, 11:42
        Hej po co sie tak denerwujesz na goscia. Ty za to sprawdz sobie jaką część
        stanowi dochód męszczyzny w porównaniu z kobietą, może wtedy nie byłabyś
        zdziwiona kobietami w przychodniach czy na wywiadówkach. A stawianie sprawy, że
        męszczyzna nie znający swoich dzieci, źle będzie sie nimi opiekował uważam za
        co najmniej niepoprawne.
        • sol_bianca Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj 26.09.04, 12:35
          A co ma dochód wspólnego z obecnością na wywiadówkach?
        • Gość: Lula Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:58
          Dernerwuję się, bo zagrywka z 3% to nadużycie i łgarstwo. 3% brzmi bardziej
          dramatycznie od 37 procent, prawda?
          A co do tego, kto lepiej się będzie opiekował dzieckiem, odpowiadam: ten/ta kto
          ma z dzieckiem lepsze więzi, głębszą relację. Czy jest ona wynikiem
          chęci/mozliwości zainwestowania swojego czasu, sił i werwy w dziecko, czy tez
          jest efektem bilogicznych uwarunkowań - to inna sprawa, osobiście obstawiam
          pierwszą wersję.
    • Gość: agawa Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 12:32
      Oto link do stowarzyszenia "W stronę ojca":
      www.wstroneojca.ngo.pl/index.html
      A oto m.in. można tu przeczytać:
      "W celu zorganizowanego działania na rzecz równouprawnienia płci we wszelkich
      sferach życia społecznego i rodzinnego, promowania postaw odpowiedzialnego
      rodzicielstwa, wspierania działań zmierzających do poszanowania dobra dziecka w
      życiu społecznym oraz monitorowania postępowań dotyczących spraw rodzinnych,
      prowadzonych przez organy wymiaru sprawiedliwości, powołaliśmy Stowarzyszenie
      na rzecz równouprawnienia i poszanowania prawa."

      Według niektórych odpowiedzialne ojcostwo prowadzi do rozbijania rodzin?To co
      piszecie jest po prostu żałosne.

    • Gość: agawa Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 12:41
      Dodam jeszcze,że niestety mężczyźni bardzo niechętnie chcą brać udział w
      wychowaniu dzieci po rozwodzie.Mam kilku znajomych,z których zdecydowana
      większość zupełnie nie interesuje się swoimi dziećmi.Mimo,że byłe żony są temu
      bardzo przychylne.Oni wolą być sami i bez kłopotów szukać sobie nowych przygód.
      Jeden z nich to wdowiec z przedszkolakiem.Jego żona zginęła w wypadku
      samochodowym.Oficjalnie on opiekuje się córką,jednak w praktyce robi to jego
      matka i matka żony.On z małą nawet nie mieszka.Za to ciągle widuję go z innymi
      paniami.I nie jest to facet wydawałoby się "na poziomie".Nie każdy mężczyzna
      taki jest,ale niestety zdecydowana większość.Dla nich opiekowanie się dzieckiem
      to kłopot,obowiązki,nerwy i strata czasu.
      • julla Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj 26.09.04, 12:52
        Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że również znam same przypadki, gdy po
        rozwodzie z żoną męzczyzna również bierze rozwód z dzieckiem, choć nawet czasem
        same matki gorliwie zabiegają o to by tato kontaktował się z potomkiem.
        Za to sugerowany przez titusa sposób na utrzymaniu męża przy żonie przez
        obligatoryjne ograniczanie mu kontaktów z dziećmi w razie 'dezercji', wydaje mi
        się wręcz żałosny. Czy męzczyzna to jakiś bezrefleksyjny zwierzak, którego w
        ryzach można utrzymać tylko kijem i marchewką?
    • Gość: traian statystyki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.04, 16:28
      Statystyki dotyczące roli społecznej ojca:

      63% młodzieży popełniającej samobójstwa wychowało się bez kontaktu z ojcem
      (żródło: U.S. D.H.H.S. Bureau of the Census)
      90% bezdomnych i uciekających z domu dzieci pochodzi z rodzin bez ojca
      80% młodych mężczyzn popełniających gwałty nie miało kontaktu z ojcem
      (żródło: Criminal Justice & Behavior Vol 14, p.403-26, 1978)
      85% dzieci, które sprawiają problemy wychowawcze wychowały się bez ojca
      (źródło: Center of Disease Control)
      71% młodzieży, która porzuca szkołę pochodzi z takich rodzin
      (źródło: National Principals Assotiation Report on the State of High School)
      75% młodzieży ulegającej zatruciu chemicznymi środkami wychowało się bez ojca
      (żródło: Rainbow for all God's Children)
      85% młodzieży trafiającej do więzień wychowało się w domu bez ojca
      (żródło Fulton Co. Georgia Jail population, Texas Dept. of Corrections 1992).

      Statystyki te innymi słowami mówią, że dzieci, które wychowały się bez kontaktu
      z ojcem:

      częściej popełniają samobójstwa
      częściej uciekają z domu
      częściej przejawiają problemy z dyscypliną
      częściej popełniają gwałty (dotyczy to mężczyzn oczywiście)
      częściej przedwcześnie rezygnują ze szkoły
      częściej ulegają zatruciom substancjami chemicznymi
      częściej trafiają do więzień

      Statystyki dotyczące niepłacenia alimentów przez ojców w USA (różne źródła):

      79.1% ojców, którym przyznano prawo do kontaktów z dzieckiem płaci regularnie
      alimenty
      44,5% ojców, którym nie przyznano prawa do kontaktu z dzieckiem płaci
      regularnie alimenty
      66% ojców, którzy nie płacą alimentów czyni to z powodów trudnej sytuacji
      materialnej

      Statystyki dotyczące źródeł utrzymania i pracy zawodowej samotnych rodziców:

      79,6% samotnych matek otrzymuje alimenty
      29.6 % samotnych ojców otrzymuje alimenty
      66,2% samotnych matek nie pracuje na pełny etat
      10,2% samotnych ojców nie pracuje na pełny etat
      46,2 % samotnych matek otrzymuje pomoc finansową od państwa
      20,8% samotnych ojców otrzymuje pomoc finansową od państwa

      Dane dotyczące dziewcząt wychowujących się bez kontaktu z ojcem:

      53% częściej wychodzą za mąż jako nastolatki
      11% częściej rodzą dzieci jako nastolatki
      164% częściej stają się samotnymi matkami
      92% częściej się rozwodzą

      Statystyki przemawiające za powierzaniem matkom opieki nad dziećmi:

      79,6% samotnych matek otrzymuje alimenty wobec 29,6% samotnych ojców
      66,2% samotnych matek nie pracuje na pełen etat wobec 10,2% samotnych ojców
      46,2% samotnych matek otrzymuje pomoc finansową od państwa wobec 20,8%
      samotnych ojców

      Statystyki polskiego sądownictwa rodzinnego:

      97% mężczyzn, którzy mieli kontakt z sądami rodzinnymi oczekuje zmiany w
      nastawieniu władzy sądowniczej, (źródło: ksiądz profesor Jan
      Śledzianowski, "Zranione ojcostwo", Kuria Diecezjalna w Kielcach, Kielce 1999).
      76% spraw rozwodowych z orzekaniem o winie kończy się przypisaniem jej
      mężczyźnie (wobec 8,5% winnych kobiet), (źródło: GUS).
      95,5% sędziów sądów rodzinnych uważa, że matki częściej niż ojcowie utrudniają
      dziecku kontakt z drugim rodzicem i jednocześnie ich zdaniem...
      (źródło: profesor prawa Wanda Stojanowska, "Ojcostwo w aspekcie prawnym",
      Wyższa Szkoła Pedagogiki, Warszawa 2000)
      65% matek utrudniających dziecku kontaktu z ojcem czyni tak z chęci odwetu na
      mężu za nieudane małżeństwo. (źródło: profesor prawa Wanda
      Stojanowska, "Ojcostwo w aspekcie prawnym", Wyższa Szkoła Pedagogiki, Warszawa
      2000).
      5,2% dzieci otrzymuje od sądów rodzinnych prawo do wychowywania ich przez ojców,
      (źródło: GUS).

      www.wstroneojca.ngo.pl/statystyki.htm
      • Gość: ana85x Re: statystyki IP: 217.149.244.* 07.12.04, 10:32
        a moglbys pzredstawic jakie sa statystyki samobojstw gwaltow jesli dziecko jest
        wychowywane bez matki? bo twoje dane wydaja mi się trochę tendencyjne, a moze
        nikt nie badal takich dzieci?


      • Gość: klo Re: statystyki IP: 195.47.201.* 07.12.04, 12:21
        jak to możliwe że ktoś kto nie miał własnych dzieci jest autorytetem w ich
        kontaktach z rodzicami (dot.prof. Stojanowskiej)
      • Gość: Martunia Re: statystyki IP: 80.48.246.* 09.12.04, 13:29
        A może przytoczysz przy okazji statystyki o dzieciach, które wychowywały się z
        ojcem, który je molestował lub bił matkę? To tylko statystyki, a każdy
        przypadek jest inny. Ja osobiście wychowywałam się bez mamy, bo wcześnie
        zmarła, i bardzo mi jej brakuje do dziś. Dodam jeszcze, że mam wspaniałego ojca.
        Ale największy wkład w moje wychowanie miała babcia. Bo widzisz tak już nas Bóg
        stworzył, że facet najczęściej nie radzi sobie sam z wychowaniem dzieci.
        Natomiast większość kobiet idealnie sprawdza się w takiej sytuacji.
    • ggigus a ilu mezczyzn 26.09.04, 17:30
      takiego prawa do opieki nadz dzieckiem po rozwodzie chce? czy masz na ten temat
      jakies dane?
      A feministki jak najbardziej chca rownouprawnienia w tej dziedzinie, czyli zeby
      sady nie decydowaly, ze ylko matka powinna sie opiekowac dzieckiem
      • Gość: Zły Wilk Re: a ilu mezczyzn IP: *.crowley.pl 26.09.04, 18:11
        ggigus napisała:


        > A feministki jak najbardziej chca rownouprawnienia w tej dziedzinie, czyli
        zeby
        >
        > sady nie decydowaly, ze ylko matka powinna sie opiekowac dzieckiem

        Jakie działania podjął w tej sprawie Urząd ds. Równego Statusu Kobiet i
        Mężczyzn Jarugi?

        Pozdrawiam -
        • ggigus jesli masz jakies dane na temat, na jaki 26.09.04, 19:30
          zadalam pytanie, to napisz, a nie pisz o Jarudze.
        • nkosikazi Re: a ilu mezczyzn 27.09.04, 09:41
          Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

          >
          > Jakie działania podjął w tej sprawie Urząd ds. Równego Statusu Kobiet i
          > Mężczyzn Jarugi?
          >
          Dokładnie takie jakie mógł podjąć w ramach swoich możliwości. To znaczy:
          apelował, przekonywał, kierował pisma. Szczegóły znajdziesz w sprawozdaniu
          ustępującego ministra czyli p. Jarugi Nowackiej, być może ten obszerny i dość
          nudny tekst jest na stronach rządowych - jeśli nie to jak każdy obywatel możesz
          poprosić o jego udostępnienie.
          Urząd ds Równości postępował identycznie jak w innych sprawach mieszczących się
          w zakresie jego działalności, np jak w opisywanej przez ciebie niedawno sprawie
          umowy z pocztą na rozsyłanie antygejowskich ulotek. Urząd nie ma innych
          możliwości oddziaływania. Chyba nie oczekujesz, że minister od równości
          przybędzie do sądu na białym koniu i wyda sędziemu polecenie służbowe - a jak
          ten nie wykona to pluton egzekucyjny już czeka..
          A może właśnie tak to sobie wyobrażasz, kto cię tam wie ;-)
          pzdr
    • grogreg Odpowiedz jest prosta 27.09.04, 08:44
      Ilu mezszczyzn sprawuje urzad sedziego w sadzie rodzinnym?
      Podpowiem, ze liczba ta jest bardzo okragla.
    • dokowski To chyba dobrze. Tylko 3% mężczyzn jest bardziej.. 27.09.04, 15:41
      ... kobiecych i matczynych niż matka jego dziecka.

      Podobny jest procent mężczyzn żyjących w związkach homo
      • grogreg Re: To chyba dobrze. Tylko 3% mężczyzn jest bardz 28.09.04, 11:48
        Sugerujesz, ze wola sprawowania pelnej funkcji rodzicielskiej przez ojca jest
        podyktowana jego orientacja seskualna skierowana na wlasna plec?
        • dokowski Nie. To są moim zdaniem zupełnie niezależne skłonn 28.09.04, 13:57
          grogreg napisał:

          > Sugerujesz, ze wola sprawowania pelnej funkcji rodzicielskiej przez ojca jest
          > podyktowana jego orientacja seskualna skierowana na wlasna plec?

          Ojciec, który chce być matką, to zupełnie inny typ, niż facet, który uwielbia
          penisy innych facetów.

          Twierdzę jedynie, że równie rzadki
          • grogreg Re: Nie. To są moim zdaniem zupełnie niezależne s 28.09.04, 14:45
            W jakim celu wskazalas na zblizone wartosci odsetka samotnych ojcow i mezszczyz
            ceniacych sobie homoseksualne zwiazki?
            • ggigus Dokowski 28.09.04, 14:47
              ,piszac takie "rewelacje", mniej lub bardziej swiadmomie ujawnia swoj krzyczacy
              konserwatyzm.
              • grogreg Re: Dokowski 28.09.04, 14:57
                Konserwatyzm wzgledem czego?
            • dokowski Nie chodzi tu o samotnych ojców, bo takich jest... 28.09.04, 16:13
              grogreg napisał:

              > W jakim celu wskazalas na zblizone wartosci odsetka samotnych ojcow

              ... więcej, jeśli matka zginie np. w wypadku. Wątek jest o mężczyznach,
              pragnących zabrać dziecko matce drogą sądową

              > i mezszczyz ceniacych sobie homoseksualne zwiazki?

              A ci z kolei chcą czasem w sądzie zalegalizować swój nietypowy związek. Chodzi
              mi o to, że mężczyzna ma szansę udowodnić w sądzie, że będzie dla dziecka
              najlepszą matką. Niech więc inny mężczyzna ma też szansę udowodnić, że będzie
              dobrą żoną.
              • grogreg Re: Nie chodzi tu o samotnych ojców, bo takich je 29.09.04, 09:03
                Nie bardzo rozumiem.
                Czy Ty starasz sie wykpic mezszczyzn, ktorzy staraja sie o uzyskanie opieki nad
                wlasnymi dziecmi?
                • dokowski Czy uważasz, że o gejach można pisać tylko z kpiną 29.09.04, 10:34
                  grogreg napisał:

                  > Nie bardzo rozumiem.
                  > Czy Ty starasz sie wykpic mezszczyzn, ktorzy staraja sie o uzyskanie opieki
                  > nad wlasnymi dziecmi?

                  Skąd ten pomysł z kpieniem. Jest faktem istnienie ludzi o nienormalnych
                  preferencjach seksualnych, faktem jest, że domagają się oni równych praw, gdyż
                  w zachodniej cywilizacji równość praw jest ideałem, do którego dążymy. Nie kpię
                  z facetów, którzy pragną być żonami, jeżeli dyskutuję na temat praw. Urzędy nie
                  będą mogły odmówić rejestracji małżeństwa pedałów, to nieuchronna przyszłość.

                  Podobnie robią już sądy rodzinne i opiekuńcze. Jeżeli sąd uznaje, że dla dobra
                  dziecka celowym jest oficjalne uznanie mężczyzny za matkę, to pozwala facetowi
                  zostać matką. Jednak takich matczynych facetów jest bardzo niewielu, dla
                  większości jest jasne, że o wiele lepiej zastępuje matkę babcia lub ciocia, niż
                  ojciec. A już bardzo rzadko okazuje się, że ojciec jest lepszą matką niż matka.

                  3% to dla mężczyzn bardzo dobry rezultat.
                  • Gość: Zachodni Wiatr Re: Czy uważasz, że o gejach można pisać tylko z IP: 212.244.77.* 29.09.04, 10:44
                    Brednie. Ojciec zajmujący się dziećmi nie staje się matką, tylko ojcem, który wypełnia dodatkowo, oprócz swoich, funkcje matki. Dlatego oczywisty jest absurd
                    twierdzenia: "bardzo rzadko okazuje się, że ojciec jest lepszą matką niż matka". Gonisz swój ogon. Chcesz prypisać ojcu rolę matki. Owszem, gdyby urodził dziecko,
                    to bym się zgodził, że stał się matką. W swym abstrakcyjnym myśleniu dosięgnąłeś granic absurdu.
                    Zachodni Wiaterrrrek
                    • dokowski Kobieta lepiej wykonuje funkcje matki niż facet 29.09.04, 13:10
                      Gość portalu: Zachodni Wiatr napisał(a):

                      > ojcem, który wypełnia dodatkowo, oprócz swoich, funkcje matki

                      Dlatego dzieci powinno się oddawać babkom lub ciotkom na wychowanie, a nie
                      ojcom, jeśli są decyduje się odebrać dziecko matce. Bardzo rzadko mężczyzna się
                      nadaje do wykonywania funkcji matki, dlatego 3% to dobry wynik.
                  • coffea Re: Czy uważasz, że o gejach można pisać tylko z 29.09.04, 11:51
                    idąc tokiem Twojego rozumowania, należałoby uznać, że kobiety, którym po rozwodzie przyznane jest dziecko, stają się bardziej męskie, gdyż muszą stać się jednocześnie ojcem dla swoich dzieci . a to już mały krok do zalegalizowania związków lesbijskich . dla mnie to nielogiczne .
                    pozdrawiam.
                    • dokowski Oczywiście że tak 29.09.04, 13:06
                      coffea napisała:

                      > idąc tokiem Twojego rozumowania, należałoby uznać, że kobiety,
                      > którym po rozwodzie przyznane jest dziecko, stają się bardziej męskie

                      z konieczności

                      >, gdyż muszą stać się jednocześnie ojcem dla swoich dzieci . a to już mały
                      > krok do zalegalizowania związków lesbijskich . dla mnie to nielogiczne .

                      Związki lesbijskie powinny być legalne, to oczywiste w cywilizacji praw
                      człowieka
                      • grogreg Re: Oczywiście że tak 29.09.04, 13:12
                        Rozumiem ze bedac samotnym rodzicem w zaleznosci od plci jest sie jednoczesnie
                        lezbijka lub gejem.
                        Czy mam rozumiec ze jestes odkrywca homoseksyalizmu onanizacyjnego?
                        • dokowski Nie jestem odkrywcą 29.09.04, 13:30
                          grogreg napisał:

                          > Rozumiem ze bedac samotnym rodzicem w zaleznosci od plci jest sie
                          > jednoczesnie lezbijka lub gejem.

                          Nie rozumiesz analogii, poczytaj trochę o logice. Mężczyzna-matka prawie na
                          pewno nie jest pedziem, to inny typ osobowości. Natomiast kobieta-ojciec
                          częściej jest lesbijką, niż przeciętna kobieta.

                          > Czy mam rozumiec ze jestes odkrywca homoseksyalizmu onanizacyjnego?

                          To jest dokładnie opisane przez biologów, jaki jest charakter ludzkich związków
                          homoseksualnych. Wśród samców dominuje wzorzec szympansi - jeden pedał jest
                          dominujący, a drugi jest ciotą. Wśród samic dominuje model bonobosi - seks
                          partnerski oparty na przyjaźni, a więc, jak to nazwałeś: "homoseksyalizm
                          onanizacyjny".

                          Oczywiście zdarzają się wyjątki, zarówno wśród mężczyzn jak i wśród kobiet.
                          Bywają pederaści żyjący jak lesbijki w związku partnerskim, tacy się nie
                          dymają, ale ciągną wzajemnie na waleta (niektórzy nazywają to pozycją nr 69) wg
                          twojego modelu "homoseksyalizmu onanizacyjnego". Bywają też bardzo rzadko
                          kobiety żyjące w układach na wzór męskiego cwelenia, zwykle lesba w typie
                          męskim wkłada tej drugiej różne przedmioty do pochwy lub odbytu, potwierdzając
                          w ten sposób swoją dominującą pozycję w związku.
                          • grogreg Re: Nie jestem odkrywcą 29.09.04, 13:47
                            Mysle, ze powinienes z ta teoria udac sie do komitetu obrony praw ojca.
                            • dokowski Prawa ojca czym są, najlepiej pokazuje ich nazwa 29.09.04, 14:08
                              grogreg napisał:

                              > Mysle, ze powinienes z ta teoria udac sie do komitetu obrony praw ojca.

                              Nie ma wśród nich prawa do bycia matką
                              • grogreg Re: Prawa ojca czym są, najlepiej pokazuje ich na 29.09.04, 14:26
                                Ale sila ich argumentow bylaby piorunujaca.
                                • dokowski Czyich argumentów? 29.09.04, 14:56
                                  grogreg napisał:

                                  > Ale sila ich argumentow bylaby piorunujaca.
                                  • grogreg Re: Czyich argumentów? 29.09.04, 20:44
                                    Nie wazne czyich. Wazne jakich.
                  • grogreg Re: Czy uważasz, że o gejach można pisać tylko z 29.09.04, 13:08
                    Nie wiem czy zauwazyles, ale tutaj dyskutuje sie o prawach ojcow do sprawowania
                    opieki rodzicielskiej, nie o prawach homoseksualistow.
                    • dokowski Nie wykręcaj się 29.09.04, 13:14
                      grogreg napisał:

                      > tutaj dyskutuje sie o prawach ojcow do sprawowania
                      > opieki rodzicielskiej, nie o prawach homoseksualistow.

                      Mówimy o opiece matczynej i ojcowskiej, nie ma czegoś takiego, jak bezpłciowa
                      opieka rodzicielska. Rodzic, to takie słowo wytrych, w rzeczywistoci nie można
                      być rodzicem, jest się albo matką albo ojcem. Jest bardzo mało mężczyzn, którzy
                      chcą i nadają się, aby być matką.
                      • grogreg Re: Nie wykręcaj się 29.09.04, 13:48
                        A ile matek nadaje sie na ojca?
                        • dokowski Dość sporo 29.09.04, 14:16
                          grogreg napisał:

                          > A ile matek nadaje sie na ojca?

                          To widać, po tym, która kobieta dobrze sprawuje się w pracy jako pracownik,
                          podwładny i przełożony. Ojciec to ten z rodziców, który umie walczyć o pozycję
                          i zdobywać dla rodziny więcej pieniędzy niż sąsiedzi.

                          Kobiety chętniej i łatwiej uczą się funkcji i ról męskich męskich, mężczyni
                          rzadko uczą się być kobietą, pewnie dlatego, że zbyt są zajęci ciągłą walką z
                          innymi mężczyznami - ciągle muszą trenować, aby nie dać się wyprzedzić i
                          wygryźć przez tych, którzy trenują więcej, jak w sporcie.
                          • grogreg Re: Dość sporo 29.09.04, 14:26
                            Rozumiem.
                            A Ty jestes bardziej kobieta czy mezszczyzna?
                            • dokowski Ja bym się od biedy nadawał na matkę 29.09.04, 15:04
                              grogreg napisał:

                              > A Ty jestes bardziej kobieta czy mezszczyzna?

                              Ale nie jestem w typie matczynym. Gdybym stracił żonę, to wolałbym domową
                              opiekę nad swoimi dziećmi powierzyć kobietom (córkę powierzyłbym rodzinie żony
                              a syna swojej siostrze lub matce) niż samemu ryzykować, że będę złą matką.
                      • kocia_noga Re: Nie wykręcaj się 29.09.04, 14:30
                        Dla mnie dobre macierzyństwo czy ojcostwo oznacza posiadanie i realizowanie
                        pewnych kwalifikacji do współżycia z ludźmi - w tym wypadku dziećmi i nie jest
                        cechą płciową.Sa ojcowie biologiczni namiętnie wojujący o prawo do opieki, choć
                        wywiązywaliby się z niej źle, oraz tacy, którzy się nie staraja pomimo mozności
                        bycia dobrym rodzicem.Temat szeroki , ale autorowi wątku zapewne chodziło
                        o "krzywdę chłopską" i raczej wylanie żalów i oskarżeń niz dyskusję.
                        • grogreg Re: Nie wykręcaj się 29.09.04, 14:55
                          Czy fakt iz tylko/az 3% ojcow starajacych sie o prawo opieki nad dzieckiem
                          otrzymalo wyroki pozytywne, jest weglug ciebie wydumana "krzywda chlopska"?
                          • Gość: agawa Re: Nie wykręcaj się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 16:33
                            "5,2% dzieci otrzymuje od sądów rodzinnych prawo do wychowywania ich przez
                            ojców,(źródło: GUS)"
                            Jak duża jest liczba ojców starających się o taką opiekę nie wiemy.Dopiero,gdy
                            porównamy liczbę ojców starających się do liczby ojców,którym taką opiekę
                            przyznano będziemy mogli powiedzieć o tym,w jakim stopniu ich starania są
                            uwieńczone sukcesem.
                            Osobiście nie znam żadnego,na wielu rozwiedzionych,mających dzieci,którzy by o
                            taką opiekę wystąpili.
                        • dokowski Grogreg go rozszyfrował 29.09.04, 15:20
                          kocia_noga napisała:

                          > autorowi wątku zapewne chodziło
                          > o "krzywdę chłopską" i raczej wylanie żalów i oskarżeń niz dyskusję.

                          Chodzi mu o "prawa ojca", a nie o dobro dziecka.

                          To jest podstawowa wada naszego prawa rodzinnego i opiekuńczego, że zamiast
                          uwzględniać dobro dziecka, sędziowie ważą racje obu dorosłych stron,
                          zapominając, że opieka nad dzieckiem nie jest zabawą dla satysfakcji dorosłych,
                          ale jest poświęceniem dorosłych dla dobra dziecka.

                          Podobną cechę głupoty z egoimu mają dyskusje o wychowaniu i edukacji, kiedy to
                          ciemniaki "obowiązek szkolny" interpretują jak relikt władzy totalitarnej,
                          podczas gdy jest to w rzeczywistości realizacja prawa dziecka do edukacji,
                          prawa, którego rodzice nie wolno dziecku odebrać. Istotą "obowiązku szkolnego"
                          jest to, że to rodzice mają ten obowiązek (wykształcić dzieci), a nie, że
                          dzieci mają obowiązek chodzić do szkoły.

                          Ten sam błąd logiczny popełniają ciemniaki walczące o "prawo do opieki", które
                          w rzeczywistości nie jest prawem rodziców do opieki nad dzieckiem, ale jest
                          prawem dziecka do otrzymywania opieki na odpowiednim poziomie - dla rodziców
                          nie jest to prawo, ale obowiązek. Sąd (mądry) musi rozstrzygnąć, kto zapewnia
                          dziecku najlepsze warunki spośród dostępnych, a nie zastanawiać się, które z
                          rodziców jest bardziej winne zaniedbań, a które jest bardziej w prawie.
                          • grogreg Re: Grogreg go rozszyfrował 29.09.04, 15:29
                            Nie wciskaj w moje usta nie moich slow.
                            • dokowski Rozszyfrowałeś go niechcący i nawet tego nie ... 29.09.04, 16:42
                              ... zauważyłeś - przepraszam za brak tego uzupełnienia, ale Twoja uwaga o
                              komitecie praw ojca wydała mi się tak trafna, że byłem pewien, że będzie to
                              jasne, że nie wkładam nic w Twoje usta, a tylko nawiązuję do tej uwagi.
    • nietakasama TRAGEDIA 20.11.04, 21:33
      Nie rozumiem polskiego sądownictwa.
      Ostatnio na wykładach z socjologii zapoznałam sie ze statystykami
      dotyczącymi "przyznawalności" opieki nad dzieckiem matkom i ojcom.
      To jakieś kuriozalne nieporozumienie!
      Meżczyzna, zaznaczajac że nie jest alkoholikiem lub zboczencem, ma tekie samo
      prawo do opieki nad swoim dzieckiej jak kobieta!

      Małożonkowie rozwodzą się ze sobą , a nie z dziećmi!
      Dziecko pozbawiona rodzica (bez znaczenia czy matki czy ojca)
      ma o wiele trudniejsze dzieciństwo.
      Gdzie w tym wszystkim polityka prorodzinna?
      Jeśli dorośli ludzie chcą się rozejść, i tak nikt nie zmusi ich do bycia razem.
      Ale niech instytucje nie przyczyniają się przy tej okazji do krzywdzenia
      dziecka.
      Dziecko potrzebuje matki, to fakt. Ale potrzebuje także ojca.
      A ojcowie, jeśli nie są skrzywieni psychicznie, kochaja swoje dzieci.
      A najzabawniejsze- nawet jeśli matka nie ma nic przeciwko kontaktom swojego
      byłego małżonka z dziećmi- sąd i tak czesto pozbawia go praw rodzicielskich- po
      prostu "odgórnie"... Idiotyzm

      Przy panującej w tym temacie paranoi nie dziwi mnie ze mężczyźni zrzeszają sie
      dla obrony swoich praw.
      Bo równouprawnienie działa w działa strony.Mężczyźni także powinni walczyć o
      należne sobie prawa.
      • nietakasama errata 20.11.04, 21:36
        Bo równouprawnienie działa w obie strony.Mężczyźni także powinni walczyć o
        należne sobie prawa.
      • kamfora Re: TRAGEDIA 21.11.04, 09:39
        nietakasama napisała:

        > A najzabawniejsze- nawet jeśli matka nie ma nic przeciwko kontaktom swojego
        > byłego małżonka z dziećmi- sąd i tak czesto pozbawia go praw rodzicielskich
        > - po prostu "odgórnie"... Idiotyzm

        Faktycznie - idiotyzm.
        A gdzie tak jest? Znasz jakiś konkretny przypadek "odgórnego" pozbawienia
        ojca praw rodzicielskich?
        • nietakasama tak 26.11.04, 02:53
          Tak, z własnego podwórka.
          Pytanie brzmi oczywiście, czy można wierzyc zapewnieniom kobiety ktora twierdzi
          dzisiaj, że "nie miała nic przeciwko".

          Ale byłabym skłonna w to uwierzyć, ponieważ słyszalam o takich przypadkach
          również z ust Dr.K. ktorej wykład nt rozpadu rodziny tak mnie poruszył.
          Jeśli jest tak własnie, to ja nie znajduję na to słów krytyki...
    • Gość: pater Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 05:25
      uważam że kobiety nie powinny zajmować się dziećmi bo w większości to a nie
      będę mówił Tak było z moją żoną. zostawiła mnie z dzieckiem gdy miało 3
      lata,odeszła do innego mężczyzny bez dziecka- właściwie to on jej
      zabronił,postawił alternatywę on albo dziecko- oczywiście wybrała jego. takich
      kobiet jest niestety(stety)większość, zdecydowana większość z nich gdyby tylko
      mogła to pozbyłaby się przy rozwodzie dziecka. Tak się jednak nie dzieje-
      często zresztą z winny ojców którzy również nie chcą zajmować się dziećmi. w
      związku z powyższym uważam że dzieci do matek powinny trafiać tylko w
      marginalnych przypadkach- ewidentna wina ojca, ojciec wyklucza zajęcie się
      dzieckiem a gdy jedno ani drugie nie chce się zajmować powinny trafiać do
      placówek opiekuńczo-wychowawczych w których to obowiązek ich utrzymania
      powinnien spoczywać na obojgu rodzicach.aha i jeszcze jedno.Mówi się że to
      mężczyzni odchodzą, zdradzają-pozostaje tylko pytanie do kogo
      odchodzą_oczywiście do kobiet.
      • nietakasama Aua.. 30.11.04, 23:33
        Przepraszam, ale to bylo tragiczne, uogólnienie.
        Świat nie jest czarno-biały i opisywanie go tylko poprzez pryzmat swoich
        doświadczeń to nieporozumienie.
        Bulwersuje mnie fakt że meżczyźni w naszym kraju tak żadko otrzymują prawo do
        opieki nad dzieckiem, ale z drugiej strony pisanie że kobiety w większości nie
        powinny otrzymywac tego prawa, to także nadużycie.
        Dziecko potrzebuje matki, tak samo jak potrzebuje ojca.

        I zastanow się, czy fakt że są mężowie bijacy kobiety oznacza, że w zasadzie
        wszyscy faceci to świnie i nie powinniśmy zawierać związków małżeńskich? Nie.
        Czy fakt ze są dzieci które sprawiają kłopoty wychowawcze oznacza, że nie
        powinniśmy mieć dzieci bo po co nam ploblem z gó..arzami? Nie.
        Czy fakt, że sporo część licealistow miała lub ma w liceum kontakt z
        narkotykami oznacza, ze należaloby ich wszystkich prewencyjnie zamknąc na pol
        roku do więzienia? Nie.
        Patologie i wypaczenia zdarzają się w każdej dziedzinie życia.Ale prosze niech
        to nie będzie podstawą do uogólnień.
        Nie zgadzam sie z twoją wypowiedzią.

        "Mówi się że tomężczyzni odchodzą, zdradzają-pozostaje tylko pytanie do kogo
        odchodzą_oczywiście do kobiet."
        Zdradzaja i kobiety, i mężczyźni. A zdradzające kobiety odchodzą do innych
        mężczyzn.Fatalne chwytanie się stereotypów. Nie dzielmy winy, bo to nie ma
        sensu...

    • marini2 Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj 01.12.04, 11:58
      Poruszyłeś ważny problem.Wiem jak sądy, w imię dobra dziecka, tak łatwo
      przyznają kobietom prawo do opieki, ojców pozbawiając w ten sposób złudzeń. Ich
      rola sprowadza się do płacenia alimentów.
      Mam dwóch znajomych, którzy się rozwiedli ze swoimi żonami. Obaj mają dzieci,
      (albo juz nie mają niestety, tzn dzieci żyją z matkami, ale nic nie wiedzą o
      swoich ojcach. Koszmar!). Obie sprawy miały taki sam finał w sądzie, chociaz
      toczyły się przed innymi izbami i w różnych miejscowościach.
      Otóz finał był taki, że kolesiom nałożono wysokie alimenty, i widzenie z
      dzieckiem dwa razy na miesiąc! I tu się zaczynały schody. Jednemu kolesiowi
      żona wyprowadziła się na drugi koniec polski, zabierając dziecko. Kiedy jeździł
      do dziecka, żona nie wpuszczała go do mieszkania, pokazując mu dziecko przez
      okno. Policja na to nie reagowała, bo nie. W końcu jak tak kilka razy postał na
      mrozie, a w sądzie nic nie wskurał, musiał sobie odpuścić. Żyje ze
      świadomością, że gdzieś tam jest jego dziecko, ale teraz nic nie zrobi dla
      niego. Czeka do jego 18-tki.
      Drugiego kolesia żona była bardziej perfidna, otóż mógł wchodzić do domu, pobyć
      z dzieckiem, ale w towarzystwie żony, teściowej i teścia, którzy stali nad nim
      i gadali mu ciągle, jaki on sk...n itp. Psychika mu nie wytrzymała, poza tym
      głupio mu było przy dziecku. Też dał sobie spokój.
      Smutne to bardzo, ale niestety w tej materii jestesmy bezsilni. Bez jakiejś
      kampanii reklamowej w mediach nie zdztiałamy nic. Ale nie licz na feministki,
      dla nich problem dzieci sprowadza się do przerywania ciąży, bo dziecko jest
      balastem do kariery.
    • Gość: Anna Re: tylko w 3% przypadków dziecko zostaje przy oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 19:39
      Zauwazcie, że takie dysproporcje najbardziej widać w krajach 'tradycyjnych'-
      Polska, Irlandia, a na przykład w Holandii ojcowie maja równiejsze szanse.
      Tyle się gada na feministki - jednak to one propagują równość płci, jesli
      chodzi o opiekę nad dziećmi (tradycyjne myślenie zakłada, że to kobiety są do
      tego bardziej zdolne, a mężczyźni są od innych spraw - poglad czesto
      prezentowany tez na tym forum).
      Nikt nie wspomniał o tym, że feministki o to walczą (por. Manifesta -
      "Wychowanie i codzienna opieka nad dziećmi to w równym stopniu
      odpowiedzialność ojca i matki. Wiemy, że mężczyźni są stworzeni do opieki nad
      dziećmi - nie wolno ich tego pozbawiać.").
Pełna wersja