czy warto mieć męża za wszelką cenę?

27.09.04, 21:39
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23659
Być może tu znajdziemy odpowiedź...
    • marijohanna Re: czy warto mieć męża za wszelką cenę? 27.09.04, 22:05
      warto, warto. nie ma to jak regularny seks (z druga osoba);)
      • Gość: ana Re: czy warto mieć męża za wszelką cenę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 14:17
        > warto, warto. nie ma to jak regularny seks (z druga osoba);)

        a co to ma wspólnego z "mieniem" męża?
        • marijohanna ana - errata 02.10.04, 19:26
          Gość portalu: ana napisał(a):

          > > warto, warto. nie ma to jak regularny seks (z druga osoba);)
          >
          > a co to ma wspólnego z "mieniem" męża?


          poprawiam:

          nie ma to jak bezpieczny, bezstresowy, regularny seks (z druga osoba);)
    • titus_flavius sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 08:14
      Chaire,
      jak inacze sprawdzić, na ile wartościowa jest ana kobieta? Można to zrobić
      jedynie poprzez pryzmat faceta, który zgodził się z nią dzielić resztę życia.
      Jakość faceta, świadczy o jakości kobiety.
      Oznacza to, że kobieta bez faceta jest całkowicie bezwartościowa jako kobieta.
      Gdyby bowiem miała jakieś zalety, to z pewnością znalazłby się facet gotów
      dzielić z nią życie.
      T.
      • julla Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 08:36
        Jasne, że to w oczywisty sposób swiadczy o wartości kobiety. Najwartościowsze
        to te panicznie bojące się samodzielności, leniwe i wygodnickie trzymające się
        kurczowo pierwszego z brzegu gościa, który zechciał sie z nimi związać
        - byle tylko nie podejmować żadnych trudów ani wyzwań w życiu.
        Te samodzielne, zaradne, skoncentrowane na dalekosięznych celach ale bez
        pałętającego się obok faceta, którego trzeba sobie 'ustawić', to zupełne
        nieporozumienie
        • Gość: misiu Re: sprawdzian wartości kobiety IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.09.04, 09:14
          julla napisała:

          > Te samodzielne, zaradne, skoncentrowane na dalekosięznych celach ale bez
          > pałętającego się obok faceta, którego trzeba sobie 'ustawić', to zupełne
          > nieporozumienie

          Współczuję tatusia.
        • e_wok Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 09:29
          Kiedys wpadlo mi w oczy zdanie, ktore brzmialo mniej wiecej tak : za kazdym
          odnoszacym sukcesy mezczyzna stoi kobieta, ktora go wspiera, a za kazda
          odnoszaca sukcesy kobieta stoi mezczyzna, ktory probuje ja zniechecic.
        • Gość: monia Re: sprawdzian wartości kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 09:46
          podałaś dwie skrajne sytuacje ani jedna ani druga nie jest bez wad. te pierwsze
          cierpią bo są zależne od humorów faceta , poniżane i wytyka im się ich
          niezaradność a te drugie cierpią bo same muszą pokonywać trudy życia a w
          dodatku znosić presje otoczenia. Wwiększej części chciałabym być zależna od
          faceta ale chciałabym mieć skrawek swojej niezależności jak coś nie tak to ja
          spadam.
          • julla Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 12:31
            Moja odpowiedź odnosiła się do wypowiedzi titusa, który zawsze z wielkim
            nadęciem jako prawdy objawione ogłasza wszelkie prowicjonalne przesądy i
            stereotypy, jak właśnie ten, że kobietę wartościuje jedynie zamążpójście.
            A moim zdaniem kobietę, jak również mężczyznę, można oceniać jedynie przez
            pryzmat osobistych, życiowych dokonań, a nie tylko czy ktoś 'zechciał ją/go
            chcieć'. Czasem można mieć zwykłego pecha lub wybitny brak upodobania do
            kompromisów, aby nie spotkać odpowiedniego partnera i pozostać samotnym, ale
            zupełnie nijak to się przekłada co do osobistych walorów lub ich braku.

            Titus mentalnie chyba utknął na etapie cesarstwa rzymskiego i w ogóle nie
            zauważył jak bardzo świat się pozmieniał.
        • Gość: anna maria Re: sprawdzian wartości kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 13:31
          nie droga jullo - titus nie utkwił mentalnie nie wiadomo gdzie - on jest po
          prostu niebezpiecznie głupi - i tylko tyle albo aż tyle.
          no taki mu się mały móżgżek wykształcił - zwyczajnie za mało neuronów - nie
          ma na to lekarstwa.
          doktor nauk medycznych
          anna maria konopka
          • titus_flavius Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 18:39
            Gość portalu: anna maria napisał(a):

            > nie droga jullo - titus nie utkwił mentalnie nie wiadomo gdzie - on jest po
            > prostu niebezpiecznie głupi - i tylko tyle albo aż tyle.
            > no taki mu się mały móżgżek wykształcił - zwyczajnie za mało neuronów - nie
            > ma na to lekarstwa.
            > doktor nauk medycznych
            > anna maria konopka

            Chaire,
            tak, dowartościowujcie się. Cóż wam innego zostaje, skoro nie budzicie
            zainteresowania facetów?
            T.
            • Gość: anna maria Re: sprawdzian wartości kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 19:47
              to albo psychol pisze - albo jakas stara sfrustrowana dewotka
              pewnie siedzi psychol sam w domu - z ohydną fizjonomia i do tego zero
              intelektu - żadna go nie chce - łapki rozbolały od onanizowania - to mu wali na
              dekiel i tyle!
        • titus_flavius ucieczka jest tchórzostwem 28.09.04, 18:36
          Chaire,
          czyżbyś uważała, że brak faceta jest dowodem odwagi?
          Na czym opierasz takie wnioski? Od kiedy to ucieczka od problemów miałaby być
          dowodem odwagi? Przecież ucieczkę od niebezpieczeństw nazywa się tchórzostwem,
          a nie odwagą. Czyżbyś była jedną z tych, co białe nazywają czarnym, a złe
          dobrym?
          SKąd przeświadczenie, ze samotne nie chciałyby trzymać się faceta, o ile by
          jakiś się nimi zainteresował?
          T.




          julla napisała:

          > Jasne, że to w oczywisty sposób swiadczy o wartości kobiety. Najwartościowsze
          > to te panicznie bojące się samodzielności, leniwe i wygodnickie trzymające
          się
          > kurczowo pierwszego z brzegu gościa, który zechciał sie z nimi związać
          > - byle tylko nie podejmować żadnych trudów ani wyzwań w życiu.
          > Te samodzielne, zaradne, skoncentrowane na dalekosięznych celach ale bez
          > pałętającego się obok faceta, którego trzeba sobie 'ustawić', to zupełne
          > nieporozumienie
          • julla Re: ucieczka jest tchórzostwem 28.09.04, 20:16
            W naszym prowincjonalnym, zapyziałym kraju życie bez mężczyzny jest odwagą.

            Podziwiam kobiety, które nie wiążą się z mężczyznami, z którymi nie mają ochoty
            spedzić nawet dwóch godzin, ale przecież mogą zacisnąć żeby i wytrwać całe
            życie nienawidząc i życząc mu wszystkiego najgorszego w cichości ducha. Kobiety
            które z determinacją nie łapią męża na dziecko poczęte gdzieś w zamroczeniu
            alkoholowym - no bo dzwon biologiczny wali jak oszalały i rodzice już żyć nie
            dają. Bycie sobą, nie oszukiwanie męzczyzn jakąś ułudą uczuć by już po ślubie
            urządzić im prywatną zimę stulecia; życie w zgodzie ze swoimi emocjami wymaga w
            pipidówiastej naszej rzeczywistości wielkiej odwagi i odpierania absurdalnych
            zarzutów o nieprzydatność, i Bóg wi co jeszcze, stawianych przez takich
            prowincjonalnych hipokrytów jak ty.
            Nawet pogodzenie się z własną nieatrakcyjnością, zamiast urządzania
            rozpaczliwych i poniżających łapanek w imię potwierdzenia własnej wartości,
            jest również aktem godności i odwagi
      • stephen_s Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 13:02
        > Chaire,
        > jak inacze sprawdzić, na ile wartościowa jest ana kobieta? Można to zrobić
        > jedynie poprzez pryzmat faceta, który zgodził się z nią dzielić resztę życia.
        > Jakość faceta, świadczy o jakości kobiety.
        > Oznacza to, że kobieta bez faceta jest całkowicie bezwartościowa jako
        > kobieta. Gdyby bowiem miała jakieś zalety, to z pewnością znalazłby się facet
        > gotów dzielić z nią życie.

        Titusie, Ty naprawdę poważnie tak myślisz..?

        Odpowiedz mi, Titusie, na jedno pytanie: czy jeśli jakaś kobieta studiowałaby
        medycynę... i za cel swojego życia obrała sobie znalezienie szczepionki na
        raka... i nie założyła rodziny, tylko przez 30 lat nad tą szczepionką by
        pracowała... a po jej znalezieniu uratowałaby życie tysiącom ludzi... to czy wg
        Ciebie taka kobieta też byłaby BEZWARTOŚCIOWA?
        • titus_flavius Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 18:38
          stephen_s napisał:

          > > Chaire,
          > > jak inacze sprawdzić, na ile wartościowa jest ana kobieta? Można to zrobi
          > ć
          > > jedynie poprzez pryzmat faceta, który zgodził się z nią dzielić resztę ży
          > cia.
          > > Jakość faceta, świadczy o jakości kobiety.
          > > Oznacza to, że kobieta bez faceta jest całkowicie bezwartościowa jako
          > > kobieta. Gdyby bowiem miała jakieś zalety, to z pewnością znalazłby się f
          > acet
          > > gotów dzielić z nią życie.
          >
          > Titusie, Ty naprawdę poważnie tak myślisz..?
          >
          > Odpowiedz mi, Titusie, na jedno pytanie: czy jeśli jakaś kobieta studiowałaby
          > medycynę... i za cel swojego życia obrała sobie znalezienie szczepionki na
          > raka... i nie założyła rodziny, tylko przez 30 lat nad tą szczepionką by
          > pracowała... a po jej znalezieniu uratowałaby życie tysiącom ludzi... to czy
          wg
          >
          > Ciebie taka kobieta też byłaby BEZWARTOŚCIOWA?

          Chaire,
          tak, jako kobieta i człowiek by była bezwartościowa. Ona by miałą taką samą
          wartość jak wyjątkowy komputer obliczeniowy, albo inne narzędzie - miałaby
          wartość jedynie użytkową, a nie ludzką.
          T.
          • stephen_s Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 18:45
            > tak, jako kobieta i człowiek by była bezwartościowa. Ona by miałą taką samą
            > wartość jak wyjątkowy komputer obliczeniowy, albo inne narzędzie - miałaby
            > wartość jedynie użytkową, a nie ludzką.

            Acha. Kobieta, która zlikwiduje jedną z największych plag ludzkości, będzie
            bezwartościowa, jeśli nie założy rodziny.

            Titusie, miałem nadzieję, że masz odrobinę ludzkiej przyzwoitości. Jak się
            okazuje jednak, kobieta ma dla ciebie znaczenie wyłącznie jako reproduktor.

            Bez obrazy, ale... jesteś chory.
            • titus_flavius Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 19:05
              stephen_s napisał:

              > > tak, jako kobieta i człowiek by była bezwartościowa. Ona by miałą taką sa
              > mą
              > > wartość jak wyjątkowy komputer obliczeniowy, albo inne narzędzie - miałab
              > y
              > > wartość jedynie użytkową, a nie ludzką.
              >
              > Acha. Kobieta, która zlikwiduje jedną z największych plag ludzkości, będzie
              > bezwartościowa, jeśli nie założy rodziny.

              Chaire,
              cóż, skoro nie znalazł się żaden facet gotów dla niej poświęcić swego życia,
              znaczy to, że oprócz wiedzy i talentu nie ma innych wartościowych cech ludzkich.
              Człowieka zaś nalezy oceniać za całokształt, a nie za pewne tylko cechy, czy
              umiejętności.
              T.
              • stephen_s Re: sprawdzian wartości kobiety 28.09.04, 19:09
                Jak rozumiem taka matka Teresa też nie miała żadnych wartościowych cech
                ludzkich, skoro nie miała męża...
    • niedzwiedziczka Za wszelką cenę nie warto, nawet będą w ciąży 28.09.04, 10:32
      Lepiej żyć spokojnie samotnie, bądź z dzieckiem, niż całe życie szarpiąc się we
      dwójkę, czy trójkę. Wiem, co mówię, bo wychowałam się z ojcem, który nigdy do
      tej roli nie dorósł i, tak uważam, zrobił mi więcej krzywdy niż dobrego (mimo to
      kocham go, może bardziej z litości). Sama uważałam, że nie znajdę mężczyzny,
      który sprosta moim wymaganiom, a wystarczy mu to, co mam do zaoferowania. Teraz
      jestem szczęśliwą mężatką od 7-miu lat. A znam takie, któe od wielu lat są
      nieszczęśliwymi mężatkami, bo "lepszy o jednym oku, byle w tym roku".
      • Gość: misiu Re: Za wszelką cenę nie warto, nawet będą w ciąż IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.09.04, 12:38
        niedzwiedziczka napisała:

        > Sama uważałam, że nie znajdę mężczyzny,
        > który sprosta moim wymaganiom, a wystarczy mu to, co mam do zaoferowania.
        > Teraz jestem szczęśliwą mężatką od 7-miu lat.

        Ale to Ty zeszłaś trochę z wymagań, czy on okazał się mało wybredny? ;-)
        • Gość: monia Re: MISIU TO NIE WIESZ ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 12:52
          to zależy ile ona ma lat. znasz to
          jaki jest ulubiony typ faceta dla kobiety 20- letniej ?
          odp. wysoki przystojny , brunet

          dla 30 letniej ?
          odp. wysoki brunet

          dla 40 letniej?
          brunet

          dla 50 letniej?
          facet
        • niedzwiedziczka Re: Za wszelką cenę nie warto, nawet będą w ciąż 28.09.04, 19:16
          Drogi Misiu!
          Wyszłam za mąż w wieku lat 27, bo znalazła (a raczej mnie znalazł) taki, który
          spełniał moje oczekiwania i wystarczyło mu to, co ja miałam do zaoferowania.
          Gdybym takiego nie znalazła, to pewnie byłabym sama.
      • Gość: brzęczyszczykiewic Re: Za wszelką cenę nie warto, nawet będą w ciąż IP: 80.53.160.* 20.10.04, 17:40
        To mam rozumieć ze podłóżyłassię po to by mieć dziecko i by facet płacił na
        miego alimenty
    • Gość: robert Re: czy warto mieć męża za wszelką cenę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 16:18
      No warto.
      • Gość: mąż Re: czy warto mieć męża za wszelką cenę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 09:20
        Myślę, że nie warto a nawet nie ma to sensu. Zdesperowana kobieta wychodząca za
        mąż pod presją otoczenia może potem zatruć życie temu nieszczęśnikowi. Taki
        związek skończy się rozwodem. Ale dla niektórych "rozwódka" brzmi lepiej
        niż "stara panna". A odgrywanie roli "porzuconej" może nawet dawać
        satysfakcję...
    • dokowski Nie. Sam jestem mężem, więc wiem. nt 30.09.04, 12:30
      • Gość: ciepła klucha Re: Nie. Sam jestem mężem, więc wiem. nt IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 00:14
        No ciekawie sobie dyskutujecie, a mnie przeraża, że NIKT ALE TO NIKT nie
        zwrócił uwagi na to: "MIEĆ męża".
        Ciekawe, że tak się wiele osób wyraża: "mam żonę", "mam męża", "mam dzieci".
        Mieć szanowni państwo to można: przedmioty,pomysły,czasem pieniądze. Jeśli
        chodzi relacje z ludźmi to się JEST: żoną, mężem, matką, ojcem itd itd. Może z
        mojej strony jest to babskie doszukiwanie się znaczenia "między wierszami", ale
        gdy słyszę wypowiadane jednym tchem: "mam żonę, dwoje dzieci,psa,
        kota,dom,samochód" to aż mnie otrząsa z obrzydzenia.
        Dlatego pytającej odpowiem: dobrze być żoną (ale nie za wszelką cenę),zaś "mieć
        męza" nie warto nawet za darmo.
        Popieram Dokowskiego :D (i jego:"jestem męzem")
        • Gość: endorfina Re: Nie. Sam jestem mężem, więc wiem. nt IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.10.04, 00:37
          Ej, tam... Zwykłe czepialstwo. Toć, to przecie taka konwencja językowa - ot,
          co... Nie ma w ogóle, o czym gadać.

          A ze swojej strony dodam, że za wszelką cenę nie warto.
          Czekaj, czekaj, czekaj...
          Może w końcu trafisz na właściwą żabę (vel ona na cię);-)))

          Pozdr. M.E.
          • Gość: zona Nie warto. Sama jestem zona wiec wiem. IP: *.aster.pl 03.10.04, 15:34


          • Gość: ciepła klucha Re: Nie. Sam jestem mężem, więc wiem. nt IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.04, 18:27
            Niestety często tzw. "kowencje językowe" oddają stan świadomości -
            poszczególnych osób bądż społecnosci :(
            Chęć "mania" - czytaj przedmiotowego traktowania innych osób jest
            powszechniejsza niż się przypuszcza. Dotyczy to nie tylko relacji rodzinnych.
            Możliwe, że akurat ta osoba tylko powtórzyła to co się powszechnie słyszy.
            Mam nadzieję ,że tak właśnie było.
Pełna wersja