Dodaj do ulubionych

Dobry tekst, trafiający w sedno

12.11.16, 06:56
A miało być tak pięknie. Sięgnęliście po tę samą książkę w jednym z działów tematycznych dużej księgarni, albo trafiliście na domówkę, gdzie jako jedyni nie znaliście dobrze towarzystwa. Od razu zauważyłaś, że różnica wzrostu między wami jest idealna i że śmiejecie się z tych samych rzeczy. To, że się jeszcze spotkacie, było tak oczywiste, że nawet nie mrugnęłaś, kiedy lekko speszony zapytał o twój numer.

Kilka dni intensywnego wymieniania myśli i ulubionych piosenek i wreszcie umawiacie się na randkę. Specjalnie na tę okazję kupujesz sukienkę z prawdziwego jedwabiu i przez chwilę czujesz się śmieszna, ale zapomniasz o tym, widząc zachwyt w jego oczach (w księgarni, trzeba przyznać, nie wyglądałaś najkorzystniej). Pierwszy pocałunek bajkowy. Kiedy wracasz do domu w środku nocy on pisze, że o tobie myśli. Czwarta randka, na którą przyniósł ci kwiaty, kończy się u niego. Rano wspólne śniadanie, żadnego uciekania wzrokiem, krępującego dźwięku przełykania w ciszy.


Kolejne spotkania i do głowy przychodzi ci pytanie, ile czasu jeździłabyś do pracy z Kabat. Karcisz się w myślach, bo jesteś rozsądna, a przecież nie znacie się jeszcze nawet miesiąca. Niedługo potem nie dostajesz smsa na dzień dobry, do którego tak przywykłaś. Milczenie przeciąga się do wieczora, więc dzwonisz. Cisza. Wysyłasz smsa. Dostajesz odpowiedź „Cześć, miałem dużo pracy”. I to będą ostatnie słowa, które skieruje do ciebie książę z księgarni (domówki). Napiszesz do niego jeszcze kila razy, może zadzwonisz.
Po tygodniu czekania wypłaczesz się przyjaciółce, wypijesz któregoś wieczoru butelkę wina w samotności i oddasz jedwabną sukienkę siostrze. Koniec końców nie będzie ci szczególnie smutno. Nie wyszło, bywa. Będzie cię za to zżerała ciekawość. Co spowodowało nagłe urwanie tej, zdawać by się mogło, obiecującej znajomości? Czy zrobiłaś lub powiedziałaś coś niestosownego? Chodzi o twoje śmiesznie krótkie palce u stóp? Że jesteś wegetarianką? A może za dużo mówisz o swoich znajomych? Pomysłów masz aż nadto.

Uważasz się za osobę dojrzałą i wolałabyś po prostu wiedzieć, tak na przyszłość. W celach autopoznawczych i żeby wiedzieć na co uważać. Problem polega na tym, że faceci zazwyczaj nie tłumaczą co było nie tak. Halo! W końcu nie po to zawiesili kontakt, żeby coś wyjaśniać!

Kobieca logika

Na początek rozprawmy się z kilkoma banałami. Oczywiście, nagłe zerwanie kontaktu świadczy poniekąd o złym wychowaniu, jest w jakimś stopniu przejawem chamstwa czy egoizmu. Tylko czy to wyjaśnienie, którego szukamy? Naprawdę uważasz, że ktoś urwał z tobą kontakt „bo jest chamem”, albo dlatego, że „matka go nie wychowała”? Takie stwierdzenia mogą z powodzeniem pogłaskać nas po urażonej dumie, ale problem z nimi jest taki, że nie bardzo trzymają się kupy.

Z kolei pełne domniemanej wyższości moralnej zarzekanie się, że ty byś tak nie zrobiła, jest najzwyczajniej w świecie kłamliwe. Nie pamiętasz sytuacji, kiedy tyle namolna, co średnio lubiana koleżanka z dawnych lat nie dawała ci spokoju? Udawałaś, że rozładował ci się telefon i że nie masz czasu tak długo, aż przestała pisać. Gdybyś znała ją od miesiąc, jak amant z księgarni ciebie, prawdopodobnie przestałabyś jej odpisywać znacznie wcześniej.

Odrzućmy też wszystkie wyjaśnienia, które każdej przeciętnie inteligentnej kobiecie przychodzą w takich sytuacjach do głowy. Niestety, dyktat piękna zrodzonego nie z morskiej piany, a z nadgodzin grafika każe nam szukać przyczyny w pierwszej kolejności we własnej powierzchowności.

I rzeczywiście, jeśli po pierwszej, w waszym odczuciu udanej, randce następuje cisza, zachodzi spore prawdopodobieństwo, że może chodzić o wygląd (zwłaszcza, jeśli masz na Tinderze zdjęcie sprzed 5 lat z trzema filtrami). Ale nie dajmy się zwariować - 6, 4, a nawet dwie randki to wystarczająco dużo czasu, żeby zorientować się, że osoba, z którą się spotykamy nie spełnia naszych kanonów estetycznych. Teorie o nagłym odkryciu twojego prawdziwego lub domniemanego defektu to lekka paranoja.

Kolejnym wyjaśnieniem przychodzącym do kobiecych głów jest osławiona męska niegotowość na związek. Tyle, że na pęczki jest owych rzekomo niedojrzałych, którzy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zdzierają szaty niegotowości po trafieniu na odpowiednią kobietę. Prawdziwa niedojrzałość ujawnia się dopiero w związku, a nie przy okazji trzeciego spotkania. No chyba, że trafiłyście na niezłego popaprańca, dla którego „przestraszyłem się, że się zakocham, a nie jestem gotowy” nie jest tylko wygodną wymówką.

Trzecim popularnym i z tej trójki często najbliższym prawdy wyjaśnieniem jest domniemanie o byłej na horyzoncie. Bywają takie związki, które nie kończą się w jeden wieczór poprzedzony marnym półroczem. Faza końcowa przeciąga się długie miesiące przeplatane zwarciami i rozwarciami, podczas których świeżo upieczeni single usiłują desperacko znaleźć jakieś ramiona. Na pocieszenie, ale przede wszystkim żeby zapomnieć. A że nie zapomina się łatwo, jest spore prawdopodobieństwo, że jeśli sylwetka byłej znów zamigocze na horyzoncie waszego nowego adoratora, ten niespodziewanie zniknie bez słowa wyjaśnienia.

Kilka ładnych razy zostałam obsadzona w roli pocieszycielki niespodziewanie olanych. Zmuszona do wymyślenia ad hoc garści powodów dla których ON zachował się w ten sposób, łapałam się wszystkiego, co wydawało mi się choć odrobinę prawdopodobne i mało raniące. A że robiłam to chyba ze średnim przekonaniem, na więcej przydawał się mój suchy rękaw. Okazuje się, że wystarczyło pomaglować trochę kolegów i przyjaciół płci przeciwnej, żeby poznać kilka ciekawych powodów dla których mężczyźni niespodziewanie przestają się odzywać. Nie są one być może szczególnie pocieszające, ale z pewnością rzucają nieco światła na owiane tajemnicą przyczyny niespodziewanej utraty zainteresowania. Ku przestrodze i do namysłu!

Ego nie sługa

- Nigdy nie umawiam się z kobietą, która mnie zainteresowała tylko na jedną randkę, nawet jeśli po tej pierwszej nie jestem do końca przekonany do podtrzymywania kontaktu. Na początku zachowujecie się nienaturalnie, przesadnie stroicie albo udajecie jakąś śmieszną dystynkcję, jak gdyby był jakiś wzorzec tego, jak należy zachowywać się, żeby przypodobać się facetowi. Zazwyczaj dopiero przy trzecim czy czwartym spotkaniu orientuję się z jakim typem kobiety mam do czynienia. I wtedy albo kontakt urywam, albo podtrzymuję - mówi Łukasz, 30-letni HR-owiec.

W czasach aplikacji randkowych, które sprawiły, że na porządku dziennym jest podejmowanie decyzji dotyczącej znajomości z drugą osobą w ułamku sekundy, zasada „do trzech spotkań sztuka” wydaje się być fair. Niestety, miewa też efekty uboczne.

- Uważam się za fajnego faceta i naprawdę lubię kobiety. Na każdej randce dbam o odpowiednie proporcje w rozmowie, jestem szarmancki w starym stylu, no wiesz - drzwi, płaszcz, odsuwanie krzesła. Nawet jeśli zaczynam myśleć o dziewczynie niefajne rzeczy, na pewno nie daję jej tego odczuć. Nie dlatego, że jestem miłym gościem, ale z powodu ego. Mimo odkrycia, że Madzia z trzema dyplomami nie ma nic ciekawego do powiedzenia, udaję przed sobą i przed nią, że jest zajebiście. Nawet jeśli ja nie myślę o dziewczynie w superlatywach, chcę, żeby ona myślała tak o mnie. To podejście z gatunku „to mój wolny wieczór i będę robił wszystko, żeby był jak najfajniejszy”. Uważam, że to bardziej w porządku niż pokazywanie dziewczynie, że się nudzisz, albo żegnanie się, gdy tylko przełkniesz ostatni kęs - konkluduje Łukasz.

Jeśli randki z facetem, który nagle zamilkł, były aż za idealne, możesz domniemywać, że zalicza się on do podgatunku lubiącego robić dobre wrażenie za wszelką cenę. Co prawda nie wyjaśnia to co go do ciebie zraziło. Ale przynajmniej możesz pomyśleć, że okazywane ci zainteresowanie nie były prawdziwe, więc czego tu żałować. Mężczyzna z przerośniętym ego to i tak średni kandydat do stworzenia związku. Nie ma też, co prosić o eksplikację, ten typ faceta na pewno nie pospieszy z wyjaśnieniam. Wtedy wyrzuty
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka