sagan2
12.10.04, 11:33
... no wlasnie :)
o ile wiem, istnieja co najmniej 2 przypuszczenia, do czego to by
doprowadzilo...
1) gdyby mezczyni zachodzili w ciaze, to aborcja bylaby "sakramentem" (o tym
akurat zupelnie nie chce rozmawiac, dyskusji o aborcji az zanadto...)
2) gdyby mezczyni zachodzili w ciaze, to przy porodzie znieczulenie
zewnatrzoponowe (zzo), czy tez cesarskie ciecie, byloby "naturalna
koniecznoscia", a nie "kobieca fanaberia"...
... i o to ostatnie chcialam Was zapytac. czy rzeczywiscie uwazacie zzo za
"niepotrzebna fanaberie", czy kobiety powinny rodzic "naturalnie", czyli w
bolu, czy tez nalezy im sie (za ubezpieczenie) znieczulenie w czasie porodu
(oczywiscie jesli nie ma przeciwskazan medycznych). zzo na zachodzie europy
jest czyms w miare normalnym, zwyczajnym wyborem kobiety - dostepnym na
najzwyklejsze ubezpieczenie zdrowotne, bez klopotu, bez problemu - kobieta ma
zadecydowac, czy chce, czy nie. u nas (jak slyszalam i czytalam) jest inaczej.
po pierwsze rzadko jest to usluga dostepna bez dodatkowych kosztow, a i wtedy
czesto stara sie kobiety odwiesc od tego pomyslu - ze niby nie jest to
naturalny porod, odbiera kobiecie "swiadomosc zostawania matka w bolach",
obdziera ja z mistycyzmu narodzin. tak samo jest z cesarskim cieciem "na
zyczenie". zacytuje fragment ksiazki, ktora dostarczono mi na naukach
przedmalzenskich:
"jeszeli kobieta chce przezyc swiadomie narodziny swojego dziecka, niech broni
sie przed zastrzykiem, ktory ma podzialac oszalamiajaco w ostatniej fazie
porodu"
zgadzacie sie z takim podejscie do "problemu"? czy uwazacie znieczulenie za
ingerencje w "nautre", czy tez za rzecz jak najbardziej potrzebna i oczywista?