Czy współcześnie feminizm ma sens?

IP: *.chello.pl 22.11.04, 00:02
Pytam raczej czym on dzis jest. Pytam jako osoba postronna. Kobieta.
Współczesna, młoda, wykształcona, ambitna. I pytam serio. Bo mam też dziecko.
I je wychowuję bo tak chcę. I mogę. I mam nadzieję, że na jednym dziecku się
nie skończy. + Mam też kochającego męża w standardzie. Jestem za aborcją (a
raczej za prawem do niej). I w ogóle w większości spraw zgadzam się z Wami
całkowicie. Czy jestem już feministką (tyle, że nie zdeklarowaną) czy jeszcze
oświeconą kurą domową? Na czym wspóczesny feminizm polega? Bo ja jakoś w
życiu walki o swoje prawa nie musiałam podejmować. A może miałam farta po
prostu?
Pozdrawiam.
    • nkosikazi Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 22.11.04, 09:58
      Moim zdaniem (ale uwaga, to tylko _moje_zdanie!) jesteś podobnie jak ja
      feministką niezdeklarowaną. Miałaś też sporo szczęścia trafiając na rozsądnego
      faceta. Bo zakładam że twój mąż zdaje sobie sprawę że kiedyś odchowasz dziecko
      i będziesz chciała wrócić do pracy zawodowej - i że wtedy on będzie musiał
      przejąć swoją część "niefinansowej" odpowiedzialności z której teraz jest
      zwolniony (bo tak wspólnie postanowiliście jak sądzę). Myślę jednak że zdajesz
      sobie sprawę z tego że nie u wszystkich kobiet wygląda to równie różowo - wielu
      mężczyzn uważa że ich odpowiedzialność za dziecko sprowadza się do kwestii
      finansowych i że to kobieta musi (nawet jeśli ona akurat nie chce - a takie
      kobiety przecież też są) poświęcać swoje szanse zawodowe dla dobra ich
      _wspólnego_dziecka. Dlatego ja nie mam wątpliwości że feminizm ma sens.
      pzdr
      • Gość: krytyk2 Mam pytanie :co to jest feministka niezdeklarowana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 22:09
        Czy to ,co pisze nkosikazi nie jest wystarczającą deklaracją feminizmu ?A może
        trzeba wstąpić do jakiegoś klubu feministycznego albo oglosić w gazecie ,że z
        dniem tym i tym deklaruję się stać feministką .Nkosikazi ,szczerości to ty sie
        chyba uczylaś na masówkach komunistycznych!
      • Gość: anka Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? IP: *.sip.asm.bellsouth.net 22.11.04, 23:27
        No, ja nic nie rozumiem, nkosikazi. Piszesz, ze sa kobiety, ktore odchowuja
        dzieci i wracaja do pracy, to jest ok. i taka kobieta wedlug Ciebie moze byc
        wtedy niezdeklarowana feministka, jak to mowisz o sobie i jak sugerujesz tej
        kolezance. Dalej piszesz, ze sa kobiety, ktore nie maja tyle szczescia i maja
        mezow, ktorzy to uwazaja, ze kobieta musi poswiecic swoje szanse zawodowe dla
        dobra ich dziecka. (Prawie, ze cytowalam). To one nie sa feministkami, tak?
        Moze one po prostu szczescia nie maja i glupich mezow a nie brak teori
        feministycznych?. I teraz, o co Ci chodzi z tym odchowywaniem. Czy chodzi Ci o
        czas odchowywania dziecka? Ze sa faceci, ktorzy "zmuszaja" kobiety do tego,
        zeby jak najdluzej siedzialy w domu, nawet jezeli one chce juz wracac do pracy
        i je w ten sposob blokuja? I co, taka kobieta ciemna, ktora sie na to godzi i
        zostaje jakis czas w domu to nie jest feministka, bo nie jest wyzwolona
        wystarczajaco? Zmuszona do siedzenia w domu- to do kogo ma przemawiac
        wspolczesny feminizm bardziej- do mezczyzn czy do kobiet?
        Przeciez i tak musi dzieciaka odchowac i jakis czas poswiecic. No, nie ma
        mocnych! A czy kobieta, ktora zaraz po urodzeniu wraca do pracy(w zgodzie z
        mezem, po podziale obowiazkow) jest feministka?
        Czy jest lepsza feminstka, niz taka, ktora zostaje z dzieckiem przynajmniej
        zanim nie pojdzie do pierwszej klasy? Czy moze ta ktora zostaje w domu i
        poswiec kawalek swojego zycia dla dziecka nie jest w ogole feministka?
        Naprawde przyznam, ze nic nie kapuje z Twojej wypowiedzi.
        Moze mi troche wyjasnisz jak to rozumiesz.
        • nkosikazi Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 09:29
          Naprawde przyznam, ze nic nie kapuje z Twojej wypowiedzi.

          Problem w tym że ja z twojej też. Gdzie ja napisałam że aby być feministką to
          trzeba koniecznie odchować dzieci a potem iść do pracy. Albo że warunkiem
          bycia feministką jest posiadanie mądrego męża? Czy w ogóle posiadanie męża??
          Sorki, nic nie rozumiem. Może powinnaś jeszcze raz przeczytać to co napisałam
          wcześniej?
          pzdr
          • Gość: anka Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? IP: *.gpc.edu 23.11.04, 16:00
            nkoskazi napisala:
            Moim zdaniem (ale uwaga, to tylko _moje_zdanie!) jesteś podobnie jak ja
            feministką niezdeklarowaną. Miałaś też sporo szczęścia trafiając na rozsądnego
            faceta. Bo zakładam że twój mąż zdaje sobie sprawę że kiedyś odchowasz dziecko
            i będziesz chciała wrócić do pracy zawodowej - i że wtedy on będzie musiał
            przejąć swoją część "niefinansowej" odpowiedzialności z której teraz jest
            zwolniony (bo tak wspólnie postanowiliście jak sądzę). Myślę jednak że zdajesz
            sobie sprawę z tego że nie u wszystkich kobiet wygląda to równie różowo - wielu
            mężczyzn uważa że ich odpowiedzialność za dziecko sprowadza się do kwestii
            finansowych i że to kobieta musi (nawet jeśli ona akurat nie chce - a takie
            kobiety przecież też są) poświęcać swoje szanse zawodowe dla dobra ich
            _wspólnego_dziecka. Dlatego ja nie mam wątpliwości że feminizm ma sens.
            pzdr


            Dobra, moze troche przesadzilam ostatnim raze. Jeszcze raz.
            Sugerujesz kolezance, ze jest niezdeklarowana feministka tak jak Ty, ze
            ma duzo szczescia, bo ma dobrego faceta, moze wrocic do pracy, itd.itd...
            Dalej piszesz:
            Myślę jednak że zdajesz
            sobie sprawę z tego że nie u wszystkich kobiet wygląda to równie różowo - wielu
            mężczyzn uważa że ich odpowiedzialność za dziecko sprowadza się do kwestii
            finansowych i że to kobieta musi (nawet jeśli ona akurat nie chce - a takie
            kobiety przecież też są) poświęcać swoje szanse zawodowe dla dobra ich
            _wspólnego_dziecka. Dlatego ja nie mam wątpliwości że feminizm ma sens.

            Z tej wypowiedzi rozumiem, ze jezeli taka sytuacja ma miejsce i kobieta musi
            poswiecic swoja szanse zawodowa to nie jest feministka? (no, bo w koncu to
            udowadnisz tej dziewczynie- dlaczego uwazasz ja za feministke)
            Chodzi o to, zeby takiej sytuacji nie bylo, tak, nkosikazi?
            Zeby bylo po rowno obowiazkow i zeby kobieta nie musiala poswiecac swojej
            kariery, tak? To powiedz mi, jak Ty sobie to wyobrazasz?
            • nkosikazi Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 20:20
              Dalej piszesz:
              > Myślę jednak że zdajesz
              > sobie sprawę z tego że nie u wszystkich kobiet wygląda to równie różowo -
              wielu
              >
              > mężczyzn uważa że ich odpowiedzialność za dziecko sprowadza się do kwestii
              > finansowych i że to kobieta musi (nawet jeśli ona akurat nie chce - a takie
              > kobiety przecież też są) poświęcać swoje szanse zawodowe dla dobra ich
              > _wspólnego_dziecka. Dlatego ja nie mam wątpliwości że feminizm ma sens.
              >
              > Z tej wypowiedzi rozumiem, ze jezeli taka sytuacja ma miejsce i kobieta musi
              > poswiecic swoja szanse zawodowa to nie jest feministka?


              Tego własnie nie rozumiem: skąd coś takiego w ogóle przyszło ci do głowy?
              Jeżeli jakaś kobieta znajdzie się wbrew w swej woli w sytuacji w której
              pozbawia się ją prawa wyboru, to nie znaczy że ta kobieta nie jest feministką
              tylko znaczy to, że feminizm nadal jest ważny i potrzebny. Od razu wyjaśniam
              czym jest to tajemnicze coś które "pozbawia" - powszechny obyczaj, tradycja,
              przyzwyczajenie, wychowanie. To wszystko mówi że na urlop wychowawczy_musi_iść
              kobieta, a jeśli ona sugeruje że mógłby to zrobić także i ojciec dziecka to
              znaczy że jest wyrodną matką i szalejącą feministką (nawet jeśli ona sama
              akurat wcale się feministką nie czuje)Wolności wyboru można być pozbawionym na
              różne sposoby, nie tylko poprzez regulacje prawne (ten okres mamy już dawno za
              sobą) ale przede wszystkim przez tradycyjną obyczajowość. Przepraszam za
              rozwlekły styl ale chciałam być wreszcie dokładnie zrozumiana.

              Chodzi o to, zeby takiej sytuacji nie bylo, tak, nkosikazi?
              > Zeby bylo po rowno obowiazkow i zeby kobieta nie musiala poswiecac swojej
              > kariery, tak? To powiedz mi, jak Ty sobie to wyobrazasz?

              Zwyczajnie, tak jak w wielu znanych mi rodzinach że o mojej własnej nie
              wspomnę. Mężczyźni są znakomitymi opiekunami dzieci, wiesz? Wcale nie ustępują
              w tym kobietom. Rodzina na tym nie traci, wręcz przeciwnie. A mężczyzna zyskuje
              chyba nawet więcej niż kobieta: ma wspaniały kontakt z własnymi dziećmi.
              pzdr
              • Gość: anka Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? IP: *.sip.asm.bellsouth.net 24.11.04, 18:17
                nkosikazi napisała:
                Tego własnie nie rozumiem: skąd coś takiego w ogóle przyszło ci do głowy?

                Widzisz, odnosze wrazenie, ze piszemy o dwoch roznych rzeczach. Wytlumacze Ci,
                czego tu nie rozumiem.
                Udowadniasz tej dziewczynie, dlaczego uwazasz ja za feministke a popierasz swoj
                dowod ogolna potrzeba na feminizm w spoleczenstwie. Rownie dobrze moglas ja
                nazwac kura domowa, bo przeciez bycie kura domowa nie wyklucza bycia feministka.
                Przykro mi, nkosikazi, ale takie poparcie dowodu jest dla mnie nielogiczne.


                Chodzi o to, zeby takiej sytuacji nie bylo, tak, nkosikazi?
                > > Zeby bylo po rowno obowiazkow i zeby kobieta nie musiala poswiecac swojej
                >
                > > kariery, tak? To powiedz mi, jak Ty sobie to wyobrazasz?
                >
                > Zwyczajnie, tak jak w wielu znanych mi rodzinach że o mojej własnej nie
                > wspomnę. Mężczyźni są znakomitymi opiekunami dzieci, wiesz? Wcale nie
                ustępują w tym kobietom. Rodzina na tym nie traci, wręcz przeciwnie. A
                mężczyzna zyskuje chyba nawet więcej niż kobieta: ma wspaniały kontakt z
                własnymi dziećmi.

                Nie przecze, ze mezczyzni nie moga czy nie potrafia zajmowac sie dziecmi. Tak
                sie sklada, ze mnie bardziej opiekowal sie ojciec niz matka, wiec potrafie
                sobie to wyobrazic. Pamietam te jego paskudne kanapki!
                Zeby sie nie rozwodzic ogolnie powiem tak, nkosikaz, wy feministki te
                zdeklarowane i niezdeklarowane, a szczegolnie te zdeklarowane i pomagajace to
                macie jedna piekna ceche- altruizm. Walka z lamaniem konwenansow spolecznych,
                ogolnej obyczajowosci czy stereotypow to dla mnie istna donkiszoteria. Ja by
                nie potrafila. Jestem zimna wyrachowana egocentryczna suka i robie w zyciu to
                na co mam ochote.
                Pozdrawiam serdecznie.
                • nkosikazi Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 24.11.04, 21:19
                  Gość portalu: anka napisał(a):

                  > nkosikazi napisała:
                  >> Udowadniasz tej dziewczynie, dlaczego uwazasz ja za feministke

                  Niczego jej nie udowadniam. Ani jednego mojego zdania na tym wątku nie można
                  traktować jako próby wykazania prawdziwości takiej tezy. Naprawdę powinnaś
                  jeszcze raz przeczytać to co napisałam wcześniej.



                  a popierasz swoj
                  > dowod ogolna potrzeba na feminizm w spoleczenstwie.

                  O jesoo, nie!! Skąd ty bierzesz takie dziwne rzeczy. Wydaje mi się że
                  dziewczyna jest feministką bo sama pisze o sobie, że w prawie wszystkim się z
                  feministkami zgadza.. No to kim w takim razie u diabła jest, Romanen Giertychem
                  incognito?? Śmiem twierdzić, że jeśli ktoś posiada w "prawie wszystkim"
                  feministyczne poglądy to istnieje duże prawdopodobieństwo iż ten ktoś jest
                  feministką.
                  Chcesz z tym stwierdzeniem polemizować?
                  A tak poza tym to sorry koleżanko, ale czy masz mnie za przygłupa? Bo trzeba
                  być przygłupem żeby twierdzić że ktoś jest feministką tylko dlatego że w
                  społeczeństwie istnieje zapotrzebowanie na feminizm. To tak jakbym powiedziała
                  że hamburger jest pasztetem z gęsich wątróbek, bo mnie właśnie wzieła nań
                  chętka. Po co wymyślasz takie bzdury?

                  Rownie dobrze moglas ja
                  > nazwac kura domowa, bo przeciez bycie kura domowa nie wyklucza bycia
                  feministka
                  > .
                  > Przykro mi, nkosikazi, ale takie poparcie dowodu jest dla mnie nielogiczne.



                  No to nie wymyślaj sobie takich bzdetnych "dowodów" i nie wmawiaj ich autorstwa
                  innym.

                  >
                  >
                  > Chodzi o to, zeby takiej sytuacji nie bylo, tak, nkosikazi?
                  > > > Zeby bylo po rowno obowiazkow i zeby kobieta nie musiala poswiecac
                  > swojej
                  > >
                  > > > kariery, tak? To powiedz mi, jak Ty sobie to wyobrazasz?
                  > >
                  > > Zwyczajnie, tak jak w wielu znanych mi rodzinach że o mojej własnej nie
                  > > wspomnę. Mężczyźni są znakomitymi opiekunami dzieci, wiesz? Wcale nie
                  > ustępują w tym kobietom. Rodzina na tym nie traci, wręcz przeciwnie. A
                  > mężczyzna zyskuje chyba nawet więcej niż kobieta: ma wspaniały kontakt z
                  > własnymi dziećmi.
                  >
                  > Nie przecze, ze mezczyzni nie moga czy nie potrafia zajmowac sie dziecmi. Tak
                  > sie sklada, ze mnie bardziej opiekowal sie ojciec niz matka, wiec potrafie
                  > sobie to wyobrazic. Pamietam te jego paskudne kanapki!
                  > Zeby sie nie rozwodzic ogolnie powiem tak, nkosikaz, wy feministki te
                  > zdeklarowane i niezdeklarowane, a szczegolnie te zdeklarowane i pomagajace to
                  > macie jedna piekna ceche- altruizm. Walka z lamaniem konwenansow spolecznych,
                  > ogolnej obyczajowosci czy stereotypow to dla mnie istna donkiszoteria. Ja by
                  > nie potrafila. Jestem zimna wyrachowana egocentryczna suka i robie w zyciu to
                  > na co mam ochote.

                  Ja też. A o co właściwie się na mnie wściekasz, bo nie zrozumiałam..? A może to
                  była ironia? No to też nie zrozumiałam. Wypowiadanie własnej opinii nazywasz
                  altruizmem? Własciwie to i tak dobrze, na tym forum za to samo można być
                  nazwanym dużo paskudniej ;-)

                  > Pozdrawiam serdecznie.

                  Też pozdrawiam. I dodam na zakończenie że jak następnym razem będziesz miała
                  potrzebę wylać swoją niechęć do feministek to wal prosto z mostu i nie próbuj
                  budować jakiś kunsztownych "dowodów logicznych". Po prostu zrzuć z siebie tę
                  złość i cześć. Powodzenia na przyszłość.

    • dokowski To jest właśnie podstawowa różnica 22.11.04, 20:46
      Gość portalu: Pytajaca_grzecznie napisał(a):

      > Na czym wspóczesny feminizm polega? Bo ja jakoś w
      > życiu walki o swoje prawa nie musiałam podejmować.

      Feministka typowa nie walczy ze swoim mężem o swoje prawa, ale zajmuje się
      pomaganiem kobietom, które są w takiej walce przegrane. Jeśli nie pomagałaś
      żadnej maltretowanej lub szykanowanej kobiecie, to nie jesteś feministką. To
      nie kwestia "zadeklarowania" ale tego, jaką działalność publiczną uprawiasz.

      Aby być feministką nie trzeba się deklarować ani należć do feministycznej
      organizacji, wystarczy być np. adwokatem i specjalizować się w obronie
      maltretowanych kobiet i bronić takich kobiet za pół darmo
      • Gość: formerA27 Re: To jest właśnie podstawowa różnica IP: *.ilabs.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.04, 21:38
        Ja mysle, ze bycie kura domowa i matka nie wyklucza bycia feministka.
        • nkosikazi Re: To jest właśnie podstawowa różnica 23.11.04, 09:32
          Oczywiście że nie wyklucza. Feminizm to wolny wybór a nie przymus pracy
          zawodowej.
          pzdr
      • nkosikazi Re: To jest właśnie podstawowa różnica 23.11.04, 09:31
        Mniej więcej tak rozumiem bycie "feministką zdeklarowaną". Zdeklarowana to po
        prostu taka, która coś robi dla innych kobiet i w ogóle w aktywny sposób
        podchodzi do kwestii feminizmu. Takich feministek jest zdecydowana mniejszość,
        większość jest "niezdeklarowana" czyli taka jak ja. Pisania na forum nie
        nazywam "aktywnością feministyczną", to byłoby śmieszne.
        pzdr
        • Gość: anka Re: To jest właśnie podstawowa różnica IP: *.gpc.edu 23.11.04, 17:18
          former napisal:
          Ja mysle, ze bycie kura domowa i matka nie wyklucza bycia feministka.

          nkosikazi napisała:

          > Oczywiście że nie wyklucza. Feminizm to wolny wybór a nie przymus pracy
          > zawodowej.
          > pzdr

          To o co walcza feministki, nkosikazi?
          Zyjemy w wolnym kraju, kobieta prawnie nie ogranicza sie wolnosci, feminizm to
          wolny wybor, mozna byc kura domowa i feminstka, czyli wolnosc i swoboda.
          To o co w tym wszystkim chodzi, nkoskazi?
          Ja juz zglupialam zupelnie.
          • monikaannaj Re: To jest właśnie podstawowa różnica 23.11.04, 18:37
            Owszem, zyjemy w wolnym kraju i jesli chodzi o równouprawnienie jako o równosc
            wobec prawa, to istnieje. (chodciaz nie do końca bo np. nie mozna kobiet
            zatrudniac do noszenia ciezarów - choćby nawet kolejka klonów Agaty Wróbel
            stała z podaniami o prace przy rozłdunku - nie mozna).
            Istnieje jednak równiez wiele stereotypów, kóre moga bardzo utrudniac kobietom
            życie. Mysle, ze feministki walcza głównie z tymi stereotypami.

            Oczywiscie jest kilka nurtów w feminiźmie. jeden z nich twierdzi ze kobiety sa
            tak dyskryminowane w społeczeństwie, że mozna porównac je do osoby kalekiej
            potrzebujacej protezy. Feministki, zwolenniczki tego nurtu nie poprzestaja na
            równouprawnieniu, tylko domagaja sie parytetów (np na listach wyborczych do
            parlamentu)
            • dokowski Parytetów zamiast demokracji domagają się ... 23.11.04, 21:43
              monikaannaj napisała:

              > Feministki, zwolenniczki tego nurtu nie poprzestaja na równouprawnieniu,
              > tylko domagaja sie parytetów (np na listach wyborczych do parlamentu)

              ... socjalistki a nie feministki
            • Gość: anka do monikaannaj IP: *.sip.asm.bellsouth.net 24.11.04, 18:57
              No, co do rozladunku to faktycznie jest niesprawiedliwosc i dyskryminacja.
              Przydaloby sie tutaj poinformowac jakies bojowkary- moze Dunin, jakis felieton
              machnie jak to Oliwka staje sie Papajem.
              monikaannaj napisała:
              Istnieje jednak równiez wiele stereotypów, kóre moga bardzo utrudniac kobietom
              > życie. Mysle, ze feministki walcza głównie z tymi stereotypami.
              A widzisz, nkosikazi, napisala ze bycie kura domowa nie wyklucza bycia
              feministka. A wiec ja na to: JAK TO? O CO TU CHODZI? Przeciez kura domowa to
              najokrutniejszy stereotyp kobiety. A one przeciez takie swiatle i wyzwolone
              istoty. Feministka i kura domowa? To mi sie kupy nie trzyma.
              • kocia_noga Re: do monikaannaj 24.11.04, 19:45
                Ej, anka, mało co ci się tej kupy trzyma ...taka z ciebie anka...
                • nkosikazi Re: do monikaannaj 24.11.04, 21:23
                  kocia_noga napisała:

                  > Ej, anka, mało co ci się tej kupy trzyma ...taka z ciebie anka...


                  Bo ona jest raz anka a raz pepesza. No to przecież człowiek może trochę
                  zgłupieć jak jest dwa w jednym, no nie? :-)
                  pzdr
                  • Gość: anka Re: do monikaannaj IP: *.sip.asm.bellsouth.net 24.11.04, 22:00
                    lecz widac bylo ze myslami
                    pedza po grzedach z kurczetami

    • Gość: bezdenny Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 21:44
      Według dominującego na tym forum poglądu feministek, jeśli jesteś wykształcona
      to na 90% jesteś feministką. Jeśłi na dodatek kosciół zagląda Ci do łóżka, to
      jesteś feministką napewno.
      szczerze współczujący bezdenny
    • e_wok Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 22.11.04, 22:51
      Mysle, ze tak jak kiedys funkcjonowalo pojecie kobiet wyzwolonych tak teraz
      zaczyna funkcjonowac pojecie kobiet wolnych. One juz czerpia profity z
      wieloletnich staran o rownouprawnienie i wchodza w zycie bez narzuconych im, z
      racji plci, konwenansow. Zostaly tak wychowane, ze nie maja z czego sie
      wyzwalac, bo nikt ich nie opresjonowal ani nie dyskryminowal. Jesli takich
      kobiet bedzie bardzo duzo to feminizm moze stac sie niepotrzebny i dobrze.
      Jednak obecnie nadal sa w mniejszosci. Sama sie do nich zaliczam, ale kiedy
      patrze na sprawe bardziej ogolnie, poza moim zyciem, to widze, ze feminizm
      jeszcze ciagle ma racje bytu, niestety.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 05:28
        e_wok napisała:

        > Sama sie do nich zaliczam, ale kiedy
        > patrze na sprawe bardziej ogolnie, poza moim zyciem, to widze, ze feminizm
        > jeszcze ciagle ma racje bytu, niestety.
        >
        Ergo, zawsze będzie miał rację bytu. Bo zawsze będzie się nad kim litować. I w
        imię tej litości zmieniać świat na lepsze. Albo 'lepsze'.
        • milka30 Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 09:38
          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:


          > Ergo, zawsze będzie miał rację bytu. Bo zawsze będzie się nad kim litować. I
          w
          > imię tej litości zmieniać świat na lepsze. Albo 'lepsze'.

          Pomylił ci się feminizm z dobroczynnością.
        • gili_vanili Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 15:54
          Już bardziej człowieka nie obrazisz niż litując się nad nim
        • e_wok Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 18:40
          Nie utozsamialabym feminizmu z litoscia. Ja bym raczej powiedziala, ze sa to
          okrzyki trenera zza bocznej linii, cos w stylu "ruszaj sie! Przechwyc pilke.
          Mozesz to zrobic, potrafisz, do roboty".
    • milka30 Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 18:23
      A no ma sens tak długo, jak długo otwieraja usta tacy lokalni geniusze, jak QM
      (wynalazca koła, silnika i nie wiem czego jeszcze, spatkobiercy dumnej męskiej
      cywilizacji), co redukują kobiety do macicy.
      • kocia_noga Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 23.11.04, 21:10
        A ja mam inny problem.Nkosikazi napisała , że zdeklarowana feministka coś robi
        dla kobiet.Od dawna chciałabym coś robić.Na razie pzrekonałam jednego
        faceta,że feminizm po pierwsze - jest sensowny, po drugie - jest kozrystny dla
        mężczyzn.Wiem,że to mało, ale nic mi nie przychodzi do głowy.Co ja mogę robić?
        Kiedyś nocą słyszałam krzyki bitej kobiety w sąsiednim bloku.Było lato, okna
        pootwierane.Trzęsłam, się cała, ale stchórzyłam.Nawet nie zadzwoniłam na
        policję.Teraz bym zadzwoniła. Ale co z tego? Wiem , jak się takie sprawy
        kończą . Nie mam odwagi też podejśc do tej dziewczyny (wiem, kto to) i np
        zgadać do niej , okazać sympatię, spytać, czy jej w czymś nie pomóc ( ma dwójkę
        dzieci).Może jestem zbyt wielkim tchórzem , a może nie czuję się w takich
        sytuacjach dość zręczna.oprócz tego wolałabym zajmować się tym , co
        umiem.Nkosikazi uznała,że pisywanie na forum to nie aktywnośc feministyczna.Ja
        myślę,że jednak może być pewnym treningiem.Myślę nad argumentacją, czytam, co
        inni, mądrzejsi mają do napisania , wyrabiam sobie poglądy na to i na owo.
        Widzę przeciwników feminizmu - kim są i wyrabiam sobie opinię o ich
        motywacjach.To już coś.
        • milka30 Re: Czy współcześnie feminizm ma sens? 24.11.04, 10:20
          kocia_noga napisała:

          > Nkosikazi napisała , że zdeklarowana feministka coś robi
          > dla kobiet.Od dawna chciałabym coś robić.Na razie pzrekonałam jednego
          > faceta,że feminizm po pierwsze - jest sensowny, po drugie - jest kozrystny
          dla
          >
          > mężczyzn.Wiem,że to mało, ale nic mi nie przychodzi do głowy.Co ja mogę robić?

          Nie jest łatwo coś robić, zależy jeszcze gdzie się mieszka. W dużych miastach
          jest pewnie więcej okazji włączyć się w jakąś działalność, jeśli to miałaś na
          myśli. Ale ja sądzę, że robimy coś np. głosując na mądre, inteligentne kobiety,
          którym leży na sercu los innych kobiet. Ja tak robię od lat. Pomagam tym
          kobietom, które są w moim "zasięgu", że się tak wyrażę. Często człowiek
          poprostu nie zauważa, że w bezpośredniej bliskości jest ktoś komu można pomóc.

          > oprócz tego wolałabym zajmować się tym , co
          > umiem.Nkosikazi uznała,że pisywanie na forum to nie aktywnośc
          feministyczna.Ja
          > myślę,że jednak może być pewnym treningiem.Myślę nad argumentacją, czytam, co
          > inni, mądrzejsi mają do napisania , wyrabiam sobie poglądy na to i na owo.
          > Widzę przeciwników feminizmu - kim są i wyrabiam sobie opinię o ich
          > motywacjach.To już coś.

          Zgadzam się. Pozdrowienia.
Pełna wersja