en.door.fina
17.12.04, 20:00
Na forum raz po raz pada pytanie o to, czym jest feminizm i czy w ogóle jest
jeszcze potrzebny. W odpowiedzi pozwolę sobie przytoczyć fragment "Świata
według Garpa" Johna Irvinga:
----------------------------
- Czy wy w ogóle wiecie, co ona napisała w odpowiedzi na to, że nazywano ją
feministką? - Roberta i John Wolf spojrzeli po sobie, byli przygnębieni i
bladzi. - Napisała tak: "Nienawidzę kiedy mi przypinają etykietkę, której
sobie wcale nie wybrałam, na określenie mojego stosunku do mężczyzn albo
mojego sposobu pisania". - Nie chcę się z tobą sprzeczać, Garp - powiedziała
Roberta. - W każdym razie nie teraz. Wiem doskonale, że mówiła i inne rzeczy.
Ona była feministką, czy jej się podobała ta etykietka, czy nie. Była po
prostu za ujawnieniem wszystkich krzywd, jakie się dzieją kobietom. Była za
tym, żeby dać kobietom żyć, tak jak one same chcą, żeby im pozwolić decydować
o sobie.
---------------------------
Wszystkich nie w temacie wtajemniczam, że mowa w nim o zastrzelonej przez
nawiedzonego antyfeministę (ze strzelby na jelenie, brrr...), eks-
pielęgniarce Jenny Fields, którą za feministkę uznać jednak można i trzeba -
bo o tym czym się jest rozstrzyga przecież samo życie, a więc to, co się
robi, a nie poglądy etc. Feminizm zaś będzie miał rację bytu, póki będzie
potrzebny - a jeśli chcecie, żeby przestał ją mieć - zmieńcie swój
(pozastawiający wiele do życzenia) stosunek do kobiet, kobietek, kobiecin,
kobieciątek... ;-)