aborcja i ateizm - czynniki patologizujące

IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.04, 14:45
Kraj cały zastanawia się od pewnego czasu nad czynnikami sprzyjającymi
patologizacji życia rodzinnego, czy społecznego. Dokładam i ja swoją cegiełkę
do tych rozważań. Otóż, czynnikami takimi wydają się być aborcja i ateizm.
Niedawno, w programie "Warto rozmawiać", prowadzący podał informację o
przeprowadzonych w USA badaniach, z których wynika, że w rodzinach, czy
związkach w których kobieta dokonała aborcji ilość przypadków przemocy
wzrasta o 100% (co mało mnie dziwi). Równie ciekawe dane zamieścił
tygodnik "Głos" z 11 grudnia br. W artykule omawiającym raport "Diagnoza
społeczna 2003. Warunki i jakość życia Polaków", znaleźć możemy i taki
fragment: "W grupie niepraktykujących religijnie wskaźnik zagrożenia
patologią jest dwukrotnie wyższy niż wśród osób regularnie praktykujących i
różnica ta utrzymuje się także po wytrąceniu efektu wieku życia (wśród
regularnie praktykujących jest większy odsetek osób starszych niż wśród
niepraktykujących). Praktyki religijne są obok płci najsilniej różnicującym
patologizację pojedynczym czynnikiem". Warto - jako ciekawostę historyczną
dodać - że niewierzącym był np. Adolf Hitler. Brigitte Hamann w pracy "Wiedeń
Hitlera" cytuje deklaracje Adolfa w rodzaju "Mając trzynaście, czternaście,
piętnaście lat nie wierzyłem już w nic", informuje też, że "Rodzina Hitlera
nie była pobożna".
Uwagi moje dedykuję dr Środzie.
    • warshawiak Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 23.12.04, 15:50
      Genialne! Z aborcją sprawę już załatwiliśmy - mamy zakaz, więc usunięcia ciąży
      prawie się nie zdarzają. Teraz należy tylko sprawić, żeby wszyscy ludzie
      wierzyli w Boga i życie społeczne zostanie uzdrowione. Proponuję na początek
      ulgi podatkowe dla osób regularnie uczęszczających na Mszę Swiętą, warto też
      pomyśleć o zakazie sprawowania funkcji publicznych przez osoby niepraktykujące.
      Te niepopularne w wiadomych środowiskach kroki, na pewno przekonają większą
      część społeczeństwa do tego, że wiara w Pana Boga się opłaca. Alleluja i do
      przodu!;)
      • Gość: bezdenny Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 23:53
        warshawiak napisał:

        > Genialne! Z aborcją sprawę już załatwiliśmy - mamy zakaz, więc usunięcia
        ciąży
        > prawie się nie zdarzają. Teraz należy tylko sprawić, żeby wszyscy ludzie
        > wierzyli w Boga i życie społeczne zostanie uzdrowione. Proponuję na początek
        > ulgi podatkowe dla osób regularnie uczęszczających na Mszę Swiętą, warto też
        > pomyśleć o zakazie sprawowania funkcji publicznych przez osoby
        niepraktykujące.
        >
        > Te niepopularne w wiadomych środowiskach kroki, na pewno przekonają większą
        > część społeczeństwa do tego, że wiara w Pana Boga się opłaca. Alleluja i do
        > przodu!;)

        Co za tekst. To forum schodzi na psy, jeśli nawet Ty zaczynasz papleć jak
        feministki. Poglądy masz po.... ale przynajmniej wykazywałes się inteligencją i
        poczuciem humoru, a tu taki gniot. Może ostatnio miałeś za dużo do czynienia z
        feministkami. mam na myśli twoje burdelowe eskapady. Oczywiście nie chciałbym
        obrażać obecnych tu pań, nie je mam na mysli. (poza tym jak się dowiedziałem na
        tym forum to praca jak każda inna). Ale chyba nikt nie twierdzi , że
        przedstawicielek tej formacji ideowej nigdy, przenigdy nie można znaleźć jako
        pracownicy burdelu.
        Chłopie, uważaj. czy ty się aby nie zaraziłeś czymś.
        Może się lepiej zabezpieczaj, czy co, bo to wiesz, nigdy nie wiadomo jaka
        franca może się przyplatać.
        Ps
        Gdyby panie forumowiczki feministki chciały zawyć z obuzrenia na moją
        supozycję, jakoby wśród feministek były tez pracownice burdeli, to oświadczam,
        że jestem absolutnie przekonany iż w burdelach jest też wiele bogobojnych
        niewiast, o czym pewnie warschawiak w wolnej chwili zaświadczyć mógłby.
        • warshawiak Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 24.12.04, 12:42
          Też Cię kocham, ale nie mamy większych szans na spełnienie, więc może to
          dobrze, że nasz platoniczny związek kończy się grubym rozczarowaniem co do
          mojej skromnej osoby...
          ... chociaż, może boisz się Kruszynko, że coś ode mnie złapiesz i szukasz
          pretekstu? Odwagi! Prawdziwi mężczyźni zrobią wszystko dla odrobiny
          przyjemności;)
          • Gość: bezdenny Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 13:22
            warshawiak napisał:

            > Też Cię kocham, ale nie mamy większych szans na spełnienie, więc może to
            > dobrze, że nasz platoniczny związek kończy się grubym rozczarowaniem co do
            > mojej skromnej osoby...
            > ... chociaż, może boisz się Kruszynko, że coś ode mnie złapiesz i szukasz
            > pretekstu? Odwagi! Prawdziwi mężczyźni zrobią wszystko dla odrobiny
            > przyjemności;)

            Ty się naprawdę zaraziłeś. mam straszne branie u feministek - one lubią
            czerwone mięso, nawet kiedy mówią ,że wolą przecier z selera i pory maczane w
            mdłym sosiku. Żałuj Że mnie nie widziałeś w naturze. I to by było na tyle jeśli
            chodzi o wyznania miłosne. mamy wszak wigilię. napisz cos jeszcze kiedyś. Może
            być jak zawsze głupie, ale niech chociaz po staremu będzie dowcipne, to może
            jeszcze kiedyś coś odpisze. jeśli nie, jesli okaże się że zaraziłeś się tak
            bardzo iż juz nie da się wyleczyc, to cóż - pozostanie ci kokierowanie tu
            obecnych pań.
        • bastess Niegolące nóg babo-chłopy się mszczą:) 25.12.04, 17:35
          Gość portalu: bezdenny napisał(a):

          > warshawiak napisał:
          >
          > > Genialne! Z aborcją sprawę już załatwiliśmy - mamy zakaz, więc usunięcia
          > ciąży
          > > prawie się nie zdarzają. Teraz należy tylko sprawić, żeby wszyscy ludzie
          > > wierzyli w Boga i życie społeczne zostanie uzdrowione. Proponuję na począ
          > tek
          > > ulgi podatkowe dla osób regularnie uczęszczających na Mszę Swiętą, warto
          > też
          > > pomyśleć o zakazie sprawowania funkcji publicznych przez osoby
          > niepraktykujące.
          > >
          > > Te niepopularne w wiadomych środowiskach kroki, na pewno przekonają więks
          > zą
          > > część społeczeństwa do tego, że wiara w Pana Boga się opłaca. Alleluja i
          > do
          > > przodu!;)
          >
          > Co za tekst. To forum schodzi na psy, jeśli nawet Ty zaczynasz papleć jak
          > feministki. Poglądy masz po.... ale przynajmniej wykazywałes się inteligencją
          i
          >
          > poczuciem humoru, a tu taki gniot. Może ostatnio miałeś za dużo do czynienia
          z
          > feministkami. mam na myśli twoje burdelowe eskapady. Oczywiście nie chciałbym
          > obrażać obecnych tu pań, nie je mam na mysli. (poza tym jak się dowiedziałem
          na
          >
          > tym forum to praca jak każda inna). Ale chyba nikt nie twierdzi , że
          > przedstawicielek tej formacji ideowej nigdy, przenigdy nie można znaleźć jako
          > pracownicy burdelu.
          > Chłopie, uważaj. czy ty się aby nie zaraziłeś czymś.
          > Może się lepiej zabezpieczaj, czy co, bo to wiesz, nigdy nie wiadomo jaka
          > franca może się przyplatać.
          > Ps
          > Gdyby panie forumowiczki feministki chciały zawyć z obuzrenia na moją
          > supozycję, jakoby wśród feministek były tez pracownice burdeli, to
          oświadczam,
          > że jestem absolutnie przekonany iż w burdelach jest też wiele bogobojnych
          > niewiast, o czym pewnie warschawiak w wolnej chwili zaświadczyć mógłby.
          Matko! Właśnie miałam powiedzieć, że warshawiak mi podpadł tym textem o biciu
          kobiet w żołądek, ale ten tekst był wyjątkowo inteligentny, przez co wiele
          zyskał w moich oczach. Ale o to znalazł się facet, który rozpieprzył całe forum
          i moje marzenia o inteligentnych facetach, którzy zaczynają coś kolwiek
          rozumieć prysły jak bańska mydlana. Wpada tu taki, zaczyna coś niejasno pisać o
          burdelach, stwierdza, że feministki to dziwki(sic!-nie wiem skąd to wie, ale
          może sam jest dziwką i zna wiele koleżanek po fachu, ale potem stwierdza, że
          przegiał, bo go te niegolące nóg babo-chłopy zjedzą na śniadanie:)To wiele-
          wyjaśnia dziękuje, dowidzeniaPS- warshawiaku, muszę pocytać jeszczek ilka
          Twoich wypowiedzi, bo pozostajesz dla mnie zagadką
    • magic00 Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 23.12.04, 18:55
      "W grupie niepraktykujących religijnie wskaźnik zagrożenia
      > patologią jest dwukrotnie wyższy niż wśród osób regularnie praktykujących i
      > różnica ta utrzymuje się także po wytrąceniu efektu wieku życia (wśród
      > regularnie praktykujących jest większy odsetek osób starszych niż wśród
      > niepraktykujących).

      Bo na starość człowiek już tak nie podskakuje, bo nie ma tyle siły wigoru.
      Hitler nie był pobożny, ale inkwizytorzy jak najbardziej.
      Takie badania można sobie robić i naciągać na wszystkie strony.
      A to, że dokonanie aborcji może wpłynąć na dalszą patologizację rodziny to
      postawienie sprawy na głowie. Podejrzewam, że jest na odwrót - potrzeba
      dokonania aborcji występuje najczęściej w rodzinach wykazujących rysy
      patologiczne. To nie aborcja przyczynia się do patologizacji życia. Tam gdzie
      więcej patologii, tam częściej dochodzi do aborcji. Pozbywanie się niechcianych
      dzieci, to praktyka stara jak świat. Gdy nie były odpowiednich technik
      medycznych, świeżo narodzone dzieci zostawiano w najlepszym razie pod
      kościołem. Poza tym, śmiertelność noworodków była bardzo wysoka i istniało duże
      prawdopodobnieństwo, że kłopot sam zniknie.
      Wcale nie wydaje mi się, że następuje jakaś szczególna patologizacja życia
      rodzinnego i społecznego. Od wieków utrzymuje się ona na mniej więcej tym samym
      poziomie. Często słyszę, że "dawniej" (czyli właściwie kiedy???) było lepiej.
      Nie ma epoki w której ktoś by nie prorokował rychłego końca świata i nie
      straszył ludzkości upadkiem.
      • Gość: ... Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 20:13
        oprócz tego że się zgadzam z Twoim postem (zwłaszcza co do tego że "złoty wiek"
        i postępująca degeneracja kultury jest bzdurą) to chcę dodać że w europie
        bardzo popularną praktyką pozbywania się niechcianych dzieci było oddawanie ich
        do mamki. śmiertelności wśród dzieci oddanych do mamki była ogromna. zdarzało
        się że ginęły one jeszcze w drodze do jej domu spadając z wozu. ta instytucja
        utrzymywała się przez setki lat (jeszcze w XIX w.) wśród niemal wszystkich
        warstw społecznych (z wyjątkiem tych najniższych których nie było na to stać).
    • dokowski Głupia propaganda, raz już ośmieszyłem te bzdury 23.12.04, 21:19
      więc pojawia się w nowym wątku

      Gość portalu: tad napisał(a):

      > W grupie niepraktykujących religijnie wskaźnik zagrożenia
      > patologią jest dwukrotnie wyższy niż wśród osób regularnie praktykujących i
      > różnica ta utrzymuje się także po wytrąceniu efektu wieku życia

      Utrzymuje się po wytrąceniu? Popukajcie się w główkę kłamliwi fanatycy, drugi
      raz mi się nie chce dowodzić waszej kłamliwości.
      • margot_may Re: Głupia propaganda, raz już ośmieszyłem te bzd 24.12.04, 01:15
        mam małe pytanie, nie związane z tematem: czy uważa pan, że dzieci w szkole
        należy uczyć logiki?
        z poważaniem, mary.
        • dokowski tak 24.12.04, 01:20
    • piccolo_diavolo Coś nie wyszedł... 23.12.04, 21:27
      Ci ten wątek, tadziu.

      ;-)
    • nietakasama Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 24.12.04, 02:47
      W metodologii socjologicznej istnieje pojecie współwystępowania.
      Ma ono miejsce wtedy, gdy jakies zjawisko wspołwystępuje obok innego, ale nie
      jest z nim powiązane. Dlatego wyczulano mnie zawsze, aby z danych
      statystycznych nie wyciagac pochopnie wiażacych wnioskow- to, że statystyki
      podają iz jakiemus zjawisku towarzyszy inne, nie oznacza że sa one ze soba
      powiązane. Oba, moga miec zupełnie inne źrodła; dane statystyczne informuja
      tylko o wystepowaniu pewnych zjawisk, nie dowodza ani nie staraja się
      wypowiadać na temat ich skotków czy powiązania ze sobą.
      Myślę że taka pomysla czy nadinterpretacja nastapiła własnie w przypadku danych
      związanych z abrocją i poziomem przemocy- Napisaleś że ciebie takie dane nie
      dziwią- mnie natpomiast dziwia jeśli prubuje doszukac się w nich prawidlowości
      w powiazaniach miedzy abborcją a przemoca. Sadze że chciales te zaqleznośc
      dostrzec i zrobiles to, opierając się na statystykach którę sa przeciez jedynie
      ilościwą forma pomiaru i daleko im do metod jakosciowych- z nich nie można
      wysnuć wniosków o powiązaniach miedyz zjawiskami.Moga jedynie stanowic podstawe
      do wszecia badań majacych takie powiązania zbadać...

      Jeszcze zadna religia, jak sięgam pamiecią w czasy lekcjii historii, nie
      zdołala wykorzenić porzemocy. Nie widze wiec sensu w pisaniu o poziomie
      patologii w złozeniu z poziomem ateizmu, że tak to ujmę. Fakt, że ktoś zacznie
      uczeszczać na msze, nie oznacza że nagle spontanicznie stanie sie dobrym
      czlowiekiem, i na odwrot- fakt, że ktos nie jest wierzącym nie oznacza że jest
      bardziej podatny na patologie. Jeszcze się z taką tezą nie spotkalam, i sadzę
      że żaden powazny naukowiec by jej raczej nie wysnuł...

      I jeszcze jednego nie rozumiem: dlaczego zadedykowałeś swoj tekst Pani Srodzie?
      Czyzbys nie zgadzal sie z jej teza, ze pewne zalozenia religii chrześijańskiej
      (dodajmy bez odpowiedzniego komantarza np. poprzez katechizm) mogą przyczynic
      sie do usprawieliwiania przemocy w rodzinie?
      Bo ja uważam że tak, i dowodów na toj est mnostwo.
      Co nie czyni rzecz jasna żadnego księdza osobiście odpowiedzialnym za przemoc w
      rodzinie. Ale nakłada nakazdego z nich moralny obowiazek takiego komentowania
      wykladni wiary, aby stalo sie jasne ze żadne prawo koscielne nie może się stać
      usprawiedliwieniem dla tego typu procederu.
      Może myślisz, że jest to oczywiste i oburzający jest fakt, ze ktokolwiek moglby
      tak pomysleć, a zatem taki komentarz jest niepotrzebny?
      Zapewniam cie, że nie.
      Wiele osob przymyka oko na rodzinne patologie wlasnie dlatego, ze źle
      interpretuja swoje powinności jako osoby wierzacej. I tu widze błąd czy wine
      moze nie samego koscioła, ale jego kapłanów. Niewielu jest księzy ktorzy, jak
      X.Tishner, maja odwagę powiedziec: "Jesli ta katowana żona od meza nie
      odejdzie, to ja bede pełen podziwu i szacunku wobec niej. Ale jeśli to zrobi,
      ja nie mam zadnego prawa do moralnych oskarżeń.Nie będę tego pochwalal, ale nie
      wolno mi jej także potępiać."


      Mysle że Pani Sroda poruszyla bardzo odważnie poważny temat, ktory powinien
      stac sie podłozem do rzeczowych i uczciweych reflekcji, także ze strony
      kościoła. Szkoda, ze jej slowa sprowadzono do smiesznego uproszczenia że :
      koiściół jest winien przemocy wobec kobiet.
      Polscy księża zareagowali bezrefleksyjnbie, histerycznie i wytaczając
      ostateczną broń- swiete oburzenie.
      Szkoda, bardzo szkoda.
      Uważam ze tylko dialog może coś zbudować.




      • itsnotme Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 24.12.04, 08:34
        A moim zdaniem w pierwszym akapicie masz rację, a w pozostałych nie:)
      • kocia_noga Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 24.12.04, 08:44
        Dostrzegam różnicę między pełnią podziwu i szacunku ze strony "namiestnika Boga
        na ziemi" , a nie pochwalaniu czegoś przez niego , wstrzymywaniu się od
        potępienia - w dodatku to wypowiedź pojedynczego księdza i odważna .
        • nietakasama Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 24.12.04, 12:57
          Ja nie oczekuję ze kościol zacznie nagle mochwalac moj styl życia.
          Chcialabym jednak, aby wykazalwbec moich wyborów więcej wyrozumiałości.

          Chcialabym aby ksieza wykazali więcej wyrozumialosci wobec katowanych kobiet
          opuszczających swoich mezów, zamiast powtarzać że :kazdy musi niesć swoj krzyż.
          Jak miło nawoływac kogoś do poświęcenia swojego życia.
          Zamiast wykazac ludzkie zrozumienie, zawsze mozna przeciez zarzucić kościelnymj
          imperatywem. Tak jest łatwiej, ale czy sluszniej?
          • Gość: Cell Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące IP: *.238.85.17.adsl.inetia.pl 29.12.04, 20:05
            Nie ma sensu oczekiwać, że każdy kapłan będzie równy Tischnerowi.
            Oni używają podwójnej miarki, czy śluby ubóstwa, posłuszeństwa, czystości są w
            rzeczywistości przestrzegane? Wystarczy popatrzeć na ich obłe kształty :-)
            Wypowiedź Pani Środy, cóż, użyła dwóch słów-kluczy w kontekście, który się
            podobać wszystkim nie mógł. Szkoda tylko, że zamiast rzeczowej analizy i
            dyskusji czytam niemal wyłącznie emocjonalne teksty. Szkoda.
            Co do czynników patologizujących - nierówność jest tym czynnikiem, jak również
            fakt, że posiadanie dziecka przez kobietę czyni ją w większości przypadków
            bardziej bezbronną i zależną. A to prowokuje niektórych macho do ataku...
            I tu notabene może leżeć - dodatkowo - przyczyna obniżania się dzietności w
            Polsce. Bo czyż łatwo jest dziś zaufać komukolwiek? Zwłaszcza facetowi?
      • Gość: bezdenny Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 12:09
        nietakasama napisała:

        > W metodologii socjologicznej istnieje pojecie współwystępowania.
        > Ma ono miejsce wtedy, gdy jakies zjawisko wspołwystępuje obok innego, ale nie
        > jest z nim powiązane.

        > Jeszcze zadna religia, jak sięgam pamiecią w czasy lekcjii historii, nie
        > zdołala wykorzenić porzemocy. Nie widze wiec sensu w pisaniu o poziomie
        > patologii w złozeniu z poziomem ateizmu, że tak to ujmę. Fakt, że ktoś
        zacznie
        > uczeszczać na msze, nie oznacza że nagle spontanicznie stanie sie dobrym
        > czlowiekiem, i na odwrot- fakt, że ktos nie jest wierzącym nie oznacza że
        jest
        > bardziej podatny na patologie. Jeszcze się z taką tezą nie spotkalam, i sadzę
        > że żaden powazny naukowiec by jej raczej nie wysnuł...

        Spotkałaś się z taką tezą i zaciekle jej broniłaś. Nie da się pogodzić
        bronionych przez Ciebie twierdzeń Środy z tym co napisałaś w tym poście. Jeśli
        bowiem ateizm tylko współwystępuje z patologiami, to zgodnbie z tym także i
        religia może współwystępować, a więc nie może mieć żadnego wplywu na patologie.
        jeśli prawdą jest to co mówi Środa, że religia/religijność ma wpływ na
        patologię (przyczynia się) to brak religijności/religi powinien poprzez
        likwidację przyczyny wpływać na zmniejszanie się patologii. Nie da się tego
        pogodizć z tym co napisałaś - że ateizm współwystępuje z patologiami, a więc
        nie ma na nie żadnego wpływu. Nie rozstzrygamy jaki wpływ religia bądź ateizm
        mają na patologie. jeśli mielibyśmy Ci uwierzyć, że nie mają żadnego (bo tylko
        współwystępują) , to musimy odrzucić twierdzenia środy.
        To co napisałaś jest sprzeczne z tym co piszesz nt. twierdzeń Środy.
        Ja oczywiście uważam, że religia/wiara/religijnośc przyczyniają się do
        zmniejszania przemocy, ale to już jest całkiem inne zagadnienie. Powiedzmy, że
        w jakimś sensie jest to kwetsia światopoglądu (choć nie tylko). I nalezy
        oddzielic to od tego, że twoje wywody są sprzeczne,
        co konstatutując pozdrawiam świątecznie.
        • nietakasama Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 24.12.04, 12:54
          >Jeśli
          > bowiem ateizm tylko współwystępuje z patologiami, to zgodnbie z tym także i
          > religia może współwystępować, a więc nie może mieć żadnego wplywu na
          patologie.

          Owszem, może.Ale czy ktokolwiek podjąl sie zastanowienia nad tym zagadnieniem?
          Czy ktokolwiek pokusł się o jakakolwiek uczciwa refleksje?
          Otoz nie, wiekszosc z nas, zareagowała swiętym oburzeniem.
          Miarą szerokosci horyzontow jest umiejętnosc zastanowienia sie nad nawet
          najbardziej prowokacyjnymi tezami.
          Ale nie, lepiej Pania Srode objechac od gory dodołu, po co trudzić się na
          uczciwa refleksje, lepiej markerem przekreślić każde jej slowo.

          Nie ma to jak wiedza a priori.
          Nie podejmiemy sie analizy tematu, bo i tak wiemy, że nie ma racji...
          • Gość: bezdenny Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 13:14
            nietakasama napisała:

            >
            > Owszem, może.Ale czy ktokolwiek podjąl sie zastanowienia nad tym zagadnieniem?
            > Czy ktokolwiek pokusł się o jakakolwiek uczciwa refleksje?
            > Otoz nie, wiekszosc z nas, zareagowała swiętym oburzeniem.
            > Miarą szerokosci horyzontow jest umiejętnosc zastanowienia sie nad nawet
            > najbardziej prowokacyjnymi tezami.
            > Ale nie, lepiej Pania Srode objechac od gory dodołu, po co trudzić się na
            > uczciwa refleksje, lepiej markerem przekreślić każde jej slowo.
            >
            > Nie ma to jak wiedza a priori.
            > Nie podejmiemy sie analizy tematu, bo i tak wiemy, że nie ma racji...


            napiszę wolno i wyraźnie: jeśłi jak twierdzisz że ateizm nie ma wpływu na
            patologię, to i religia/religijność wpływnu na nią mieć również nie może. A
            więc twierdzenia Środy sa bzdurne także z twojego punktu widzenia. Wykazywać
            sprzeczności w Twym rozumowaniu juz mi sie więcej nie chce. Sa tak oczywiste,
            że szkoda czasu. bardzo mozlwie że pochodzimy z zupełnie innych światów. Kurt
            Vonnegut opisywał w jakiejś swojej książce jak na farmie w Ohio, albo Iowa czy
            gdziekowliek wylądował kosmita. kosmita potrafił przewidywac przyszłość i
            chciał ostrzec farmera, że za chwile jego farme zmiecie tornado, czy coś tam
            innego. Niestety kosmita porozumiweał się przy pomocy popierdywania i
            stepowania. Kiedy farmer zobaczył stepującego i popierdującego kosmitę rozwalił
            mu łeb bejsbolem. Za chwilę tornado zmiotło jego farmę. tak własnie możemy
            sobie pogadać.
            • kocia_noga Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 24.12.04, 20:50
              bezdenny - napisz krok po kroku jak wywnioskowałes,że z tezy ,że ateizm nie ma
              wpływu na przemoc wynika ,że religijnośc nie ma wpływu na nią dokładnie tak
              samo - to bardzo ciekawe .
              • Gość: bezdenny Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 00:09
                kocia_noga napisała:

                > bezdenny - napisz krok po kroku jak wywnioskowałes,że z tezy ,że ateizm nie ma
                >
                > wpływu na przemoc wynika ,że religijnośc nie ma wpływu na nią dokładnie tak
                > samo - to bardzo ciekawe .

                Niestety nie zrozumiałaś o co chodzi. Nie dyskutuję o poglądach tylko o
                sposobie rozumowania. jeśli ktos twierdzi, że że brak religii nie ma wpływu na
                stosowanie przemocy to nie może tweirdzić że religia ma wpływ na stosowanie
                przemocy i zgadzać się z głupotami Środy.
                Kup sobie dwa identyczne kwaitki. Jeden podlewaj, a drugi nie.
            • nietakasama Re: aborcja i ateizm - czynniki patologizujące 10.01.05, 18:38
              Tak, twoje rozumowanie jest bez sprzecznie logiczne, ale... czy Pani Środa
              stwierdzila ze religijność ma wpływ na rozmiary przemocy, czy spościzna
              mentalnościowa?

              Można być nie wierzacym, ale jako mieszkaniec środkowej Europy, podlegac
              wpływom nurtow ksztaltujących środkowoeuropejską mentalnośc. Żaden z nad nie
              jest wyabstrachowany z realiow czasu i kultury.


              Nie staraj się na silę udowodnić mi braku logiki.
              W ten sposób nie dodasz wartości własnym wypowiedziom. Pamiętaj że
              pierwszy "gryzie" ten, komu rakuje argumentówq. A ty zaczynasz gryźć, bo
              piszesz w tonie już niemal obraźliwym.
              Próżne starania, mnie nie mozna obrazić via internet. To niewykonalne.
              Więc albo skup sie na wymianie pogladow, albo przestań pisać "wolno i
              wyraźnie" ;>


              Pozdrawiam.
    • Gość: adelina patologia po polsku IP: *.visp.energis.pl 25.12.04, 00:58

      Teza o ateizmie i aborcji jako głównej przyczynie w życiu społecznym jest nader
      wątła. Ateizm jako źródło patologii w dzisiejszych czasach w polskich realiach?
      Naród się ureligijni i zapanuje pokój, brakterstwo i miłość? Naiwny idealista z
      tego Tada, ale może to pod wpływem świątecznej atmosfery majaczą mu się
      utopijne wizje społeczeństwa idealnego. Na marginesie, najwięcej krwi płynie
      podczas prób wcielania takich świetlanych wizji w życie, wszystko jedno, czy
      mają one proweniencję religijną czy laicką.

      Rzeczywistość, jeżeli chodzi o źródła patologii w rodzinie jest trywialna aż do
      bólu. W Polsce główną przyczyną patologii w rodzinie jest ALKOHOLIZM, ale być
      może ja inaczej rozumiem patologię w rodzinie niż Tad.
      Źródeł patologii społecznej (Tad nie precyzuje o co mu chodzi, ale chyba ma
      myśli przestępczość, uzależnienia, wynaturzenia w życiu publicznym e.t.c.)
      można upatrywać w tysiącu czynników, pośród których ateizacja współczesnych
      społeczeństw wcale nie jest na pierwszym miejscu. Nie ma automatycznego znaku
      równości pomiędzy religijnością (nawet głęboką) a przyzwoitością w życiu
      społecznym. Co więcej ten związek w społeczeństwach, w których istnieje wielość
      systemów normatywnych będzie się rozluźniał.

      Upatrywanie w aborcji praprzyczyny zła w życiu społecznym i rodzinnym to jakieś
      totalne nieporozumienie. Czyżby komunistyczna Rumunia była już w połowie drogi
      do osiągnięcia ideału (wystarczyło ich tylko nawrócić). Amerykańskie badania, z
      których wynika, że poddanie się przez kobietę aborcji zwiększa przemoc w
      rodzinie (i to aż o 100% - ciekawostka) to jakaś lipa. O co chodzi - czy to
      kobieta jest ofiarą tej przemocy czy agresorem ? A może chodzi o to, że kobiety
      poddające się aborcji wywodzą się z takich kręgów społecznych, w których
      przemoc w rodzinie zdarza się częściej niż przeciętnie? Czy nie pomylono
      skutków z przyczynami (na co już ktoś zwrócił uwagę). Ciekawe zresztą, jaka
      instytucja (i na czyje zlecenie) przeprowadzała te badania. Tu zdaje się leży
      klucz do zrozumienia „metodologii” tych badań.

      Skądinąd ciekawe, jaki związek ma według Tada aborcja z patologią społeczną w
      takich jej przejawach, jak przestępczość kryminalna, oszustwa podatkowe, czy
      wreszcie terroryzm ?

      Argument o ateizmie Hitlera jest bezsensowny. Zaraz pojawi się zapewne lista
      największych w historii ludzkości oprawców, którzy byli zadeklarowanymi
      ateistami i konkurencyjna lista degeneratów zorientowanych religijnie.


      • Gość: trevik Re: patologia po polsku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 11:07
        Wyszukiwanie związków przyczynowo-skutkowych wyłącznie poprzez istnienie
        korelacji w statystyce występowania pewnych zjawisk bez głębszej analizy
        problemu jest moim zdaniem spłyceniem i w tym miejscu uważam, że takie stawianie
        sprawy, jak to ujął Tad w swoim poście jest zbyt płytkie, co od razu nie musi
        oznaczac, że wnioski sa niewłaściwe - po prostu sa slabo moim zdaniem
        udokumentowane; w tym poscie jest zbyt mało danych i analizy, abyśmy mogli się
        zorientować, co od czego zależy - może byc np. tak, ze w rodzinach, w których
        panuje przemoc aborcja zdaża się znacznie częsciej a religijnosc zadziej, czemu nie?

        Mnie jednak nie chodzi o to, co napisał Tad o aborcji, przemocy i religijności
        wprost, może słabo to uzasadniając (jak na Tada słabo, bo standard jakości jego
        wypowiedzi jest raczej wysoki) a o stosunek obu stron do takiego sposobu
        uzasadniania. W momencie gdy feministki uzasadniaja dobra braku patriarchatu, (z
        ktorym przez to nalezy koniecznie walczyc), wolnosci do aborcji itd. posluguja
        sie czesto rowniez danymi statystycznymi, ktore naginaja na swoj sposob i nie
        widza nic niewlasciwego. Gdy robi to ktos z drugiej strony, to juz tylko zostaje
        swiete oburzenie.

        Co do degeneratow zorientowanych religijnie, zwlaszcza chrzescijanskich... Czy
        Tobie wydaje sie, ze Ci ludzie byli bardzo gleboko wierzacy i przez swoja wiare
        dopuscili sie przestepstw przejmujac tu i owdzie wladze albo zaprowadzajac
        wlasne porzadki, czy raczej chcieli miec wladze i kontrole a religia uzasadniali
        podwladnym dlaczego tak postepuja?

        Dobrze tez, ze napisalas o alkoholizmie (ja sie z ta teza o przyczynach przemocy
        zgadzam)... ktory moze nie powstal jako patologia spoleczna za PRL, ale na pewno
        w tamtym czasie sie solidnie upowszechnil. Wladza owczas dbala o to, aby gorzola
        w miare mozliwosci na polkach byla, nawet gdy brakowalo czegokolwiek innego.
        Dzisiaj spadkobierca wlodazy PRL sa srodowiska lewicowe, w ktorych o dziwo
        dzialaja wszystkie przywolywane na tym forum polskie feministki, jednak jakze
        wygodnie jest w tym wypadku raczej zwalic wine na kosciol, pewne konserwatywne
        wartosci i patriarchat zamiast do tego problemu i jego genezy od razu wracac, no
        nie (nie tyczy to Ciebie a reszty dyskutantek)?
        • zlotyrybek Re: patologia po polsku 27.12.04, 11:23
          Wracając do statystyki - jak dobrze popatrzeć to więcej aborcji przprowadzają
          kobiety pijące Coca-colę niż Pepsi :)
          Pozdrawiam jeszcze trochę świątecznie
        • tad9 sedno sprawy 27.12.04, 16:30
          Gość portalu: trevik napisał(a):


          > Mnie jednak nie chodzi o to, co napisał Tad o aborcji, przemocy i
          religijności
          > wprost, może słabo to uzasadniając (jak na Tada słabo, bo standard jakości
          >jego wypowiedzi jest raczej wysoki) a o stosunek obu stron do takiego sposobu
          > uzasadniania.

          I tu dochodzimy do sedna sprawy. Treść postu otwierającego nie jest uzasadniona
          gorzej, niż wypowiedź M. Środy o pośrednim wpływie religii na poziom przemocy w
          rodzinie. Śmiem nawet twierdzić, że jest uzasadniona lepiej - znajduje się tam
          przynajmniej odwołanie do konkretnych dokumentów (owej "Doiagnozy społecznej").
          Jaką reakcję po stronie feministycznej wywołała wypowiedź Środy? Ano mniej
          więcej taką "ma rację!", "wskazała na ważny problem!", itd, itp. Jaką reakcję
          wywołał mój post? Ano próby wykazania, że tego rodzaju zestawianie czynników
          jest jeśli nie wogóle błędne, to co najmniej ryzykowne. I tak wygląda
          feministyczny "obiektywizm" ....
    • Gość: ggigus hm, a gdzie ten ateizm??? IP: *.dip.t-dialin.net 27.12.04, 16:43
      Skoro piszesz:
      Niedawno, w programie "Warto rozmawiać", prowadzący podał informację o
      przeprowadzonych w USA badaniach, z których wynika, że w rodzinach, czy
      związkach w których kobieta dokonała aborcji ilość przypadków przemocy
      wzrasta o 100% (co mało mnie dziwi)
      czy czytels o innych przypadkach wzrostu przemocy - podam tylko przyklady -
      alkoholizm czy bezrobocie jednego z malzonkow, chroba psychiczna np. albo
      smierc dziecka?
      Jezeli mierzymy cos na podstawie jednego ktryterium dochodzimy do dziwacznie
      jednoznaczych wnioskow.
      I skoro cytujesz:
      W artykule omawiającym raport "Diagnoza społeczna 2003. Warunki i jakość życia
      Polaków", znaleźć możemy i taki fragment: "W grupie niepraktykujących
      religijnie wskaźnik zagrożenia patologią jest dwukrotnie wyższy niż wśród osób
      regularnie praktykujących i różnica ta utrzymuje się także po wytrąceniu efektu
      wieku życia (wśród regularnie praktykujących jest większy odsetek osób
      starszych niż wśród niepraktykujących). Praktyki religijne są obok płci
      najsilniej różnicującym patologizację pojedynczym czynnikiem".

      Nie mozesz pisac ateizm, bo chodzi o ludzi niepraktykujacych. Natomiast moga to
      byc osoby gleboko nawet wierzace. O ateistach nie ma mowy w podanym przez
      Ciebie raporcie. Ja w kazdym raze nie znalazlam ani slowa o ateistach.
      Jak zwykle manipulujesz podanymi przez siebie cytatami.
      pozdrawiam
      • tad9 Re: hm, a gdzie ten ateizm??? 27.12.04, 16:55
        Gość portalu: ggigus napisał(a):

        > O ateistach nie ma mowy w podanym przez
        > Ciebie raporcie.

        Ateiści raczej częściej niepraktykują niż głęboko wierzący. A skoro już o
        ateistach mowa, pojawiły się nowe badania ukazujące ich nieżyczliwy stosunek do
        ludzi:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18901359

        > pozdrawiam
        • ggigus masz racje, ze ateisci sa czesciej niepraktykujacy 27.12.04, 16:59
          niz wierzacy.
          ALe w podanym przez Ciebie cytacie NIE BYLO mowy o ateistach. Jedynie o osobach
          niepraktykujacych.
          Jako praktykujacy katolik, musiales zetknac sie i to nieraz z osobami
          wierzacymi, acz niepraktykujacymi. (Jezeli jeszcze nie mialee takich kontaktow,
          zapytaj ksiedza z Twojej parafii. On takie osoby poznal zapewne. To o nich jest
          mowa w Twoim raporcie, nie o ateistach. Spora roznica.
    • margot_may o. mój. boże. 03.01.05, 01:06
      tad, ty hipokryto. co tam było o tym prawie kija? nie jest takie złe?
      cierpisz na rozdwojenie osobowości, czy jak? wytłumacz proszę twój sposób
      myślenia...
Pełna wersja