Dodaj do ulubionych

Ratunku!!! Mąż gotuje!!!

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 23:24
Sorki, mili moi, że na tak poważnym forum wyjeżdżam z kabaretowym tematem,
ale ciekawa jestem, co mówi psychologia feministyczna o wdrażaniu męskich
partnerów w obowiązki domowe.
Mój napatrzył sie na telewizję i zapragnął być kucharzem! Co niedzielę mam w
domu krajobraz po bitwie i niestrawność. Gdy coś gotuje, wystawia wszystkie
narzędzia, przyprawy, naczynia, zalewa sosami stoły, obsypuje przyprawami
szafki, z patelni mu pryska na sufit!..
Jego potrawy składaja się ze śmietany 36%, ziemniaków smazonych oleju, mięs
duszonych w siarczystych sosach - i na nas dwoje przygotowuje tyle, co dla
szwadronu wojska!.. Zjadam swoja porcje z miną panny przy czwartym kremie
sułtańskim, świadoma tycia i tego, że to na mnie spadnie "banalny" w
porównaniu z wysiłkiem Mistrza obowiązek sprzątania, który zajmie pół dnia.
Mimo tłumaczeń, ciagle sporządza bomby kaloryczne i zapomina posprzątać...
Pracuję w domu - nie potrafię skupic się w chlewie, więc sprzatam, kosztem
czasu na pracę i wypoczynek... Mam tego dość!
Jak rozwiązac tę sytuację bez zniechęcania męża do prac domowych? Jak mu
skutecznie wyperswadować gotowanie albo skłonic do gotowania potraw zdrowych
i sprzątania po akcji?
I nie krzyczcie na mnie, ze głupia jestem, tylko poradźcie coś mądrego, ok?
Obserwuj wątek
    • Gość: endorfina Kolejna prowokacja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 00:04
      Ale czekaj, moja droga, przecież ty już sobie właściwie odpowiedziałaś...
      Najlepiej wsyp mu arszeniku do zupy albo struj muchomorem w cebuli; na wszystko
      inne już w jego przypadku za późno. Jeżeli go nie nauczyłaś na początku (o jego
      matce nie wspominając), to szlus - koleś jest na wszystko inne za stary (czytaj:
      permanentnie niereformowalny).

      PS
      Możesz się też rozwieść. :-)
      • Gość: FEMINISTKA Re: Kolejna prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 00:33
        Widzisz moja droga,jestes zbyt glupia aby dowiesc jego wartosci,powinna sie z
        nim rozwiesc,nie jestes jego warta.Baby cale zycie przesolaly zupy,przypiekaly
        kotlety,slowiem nie umialy gotowac dopiero jak je chlop wyksztalcil to przejely
        te obowiazki,jednak wychdzilo babo to rooooooznie,przewaznie kiepsko,przeciez
        wiadomo iz mezczyzni gtuja lepiej niz baby,a baba co nie umie gotowac i jest
        juz po 30-tce do niczego sie nie nadaje :)
        Po dwodziestce chlop babie jeszcze wybacza ale jak juz jest stara dupa ok 30
        dych...ROZWIEDZ SIE Z NIM! :)) zrob mu przysluge,po co mu tepa baba :)
        • Gość: Buka Re: Kolejna prowokacja? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.05, 09:52
          Hm.. Nieortograficznie piszesz, choć, zdaje się, w konwencji ironicznej, ale z
          powodu 1. nie zrozumiałam tego 2.

          Wydaje mi się, /dywaguję na nikłych podstawach/ że odebrałaś moja prośbę o
          niewytykanie mi głupoty jako echo rzekomych uwag męża.. Nie, nie, mąż ma
          wysokie mniemanie o moim intelekcie, otoczenie w realu też nic do mnie pod tym
          wzgledem nie ma.
          Zwykle jednak na forach znajdzie się ktoś, kto /pewnie z przyczyny własnych
          frustracji i niemozności wyłaadowania się w realu/ szuka okazji do
          nawrzeszczenia na innych - dlatego niejako z góry poprosiłam o odpowiedzi na
          temat sprawy, a nie opinie o moim intelekcie itp.
    • Gość: mel Re: Ratunku!!! Mąż gotuje!!! IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 11.01.05, 00:44
      Nie sprzataj :)
      Znam tej bol, moj ojczym tez "gotowal". Wobec innych byl zwolennikiem "jak cos
      zaczales to masz skonczyc" co nie przeszkadzalo mu zostawiac kuchni w stanie
      pobojowiska mnie do posprzatania(no, ja ugotowalem, to ty uprzatnij!).
      Nigdy przedtem i nigdy potem takiej kuchni nie widzialam - WSZYSTKO wystawione,
      wszystkie nakrycia, kilka garnkow, trzy patelnie, stosy talerzy) i to w takim
      stopniu ze pozmywanie bylo wykluczone - trzeba by gdzies odstawiac czyste
      naczynia, a miejsca niet. I tez wszystkie katy, a to posypane, a to
      polane.........
      Przy czym wyniki twojego meza to cymes w porownaniu z moim ojczymem. Pan co to
      wszystko wie najlepiej potrafil np. ugotowac marchewke z groszkiem. Sucha. Na
      wodzie. Bez przypraw czy sosu.
      Albo zupke na .............watrobie. Bo mu sie wydawalo ze to mieso.
      I jeszcze obrazil sie ze nie skonczylysmy naszych talerzy (zorientowalysmy sie
      w skladzie po pierwszej lyzce :) )
      Tak ze wspolczuje.
      Wprowadz zasade z muminkow "kto balagani niech sprzata, ja tam nie bede po
      wszystkich zamiatac"
        • kocia_noga Re: nie ten kierunek... 11.01.05, 10:51
          Zastanowiłam się serio co ja bym zrobiła w takiej sytuacji.Ciężka
          sprawa.Starałabym się często i dobitnie za to tak życzliwie, na ile by mię było
          stać komunikować : "nie smakowała mi twoja potrawa - gdybyś dodał soli zamiast
          pieprzu, byłaby lepsza " , "widzę bałagan w kuchni , pójdę pospacerować , może
          zajrzę do Danki , bo taki widok psuje mi humor straszliwie ","zostawiłes
          bałagan w kuchni - ja go nie posprzątam"...etc..przewiduję brak skuteczności
          przynajmniej w pierwszym etapie .Drugi etap to : nie sprzątam , za nic , za
          cholerę , idę na śniadanie do baru , na obiad też .Wygląda to na konfrontację i
          nią jest .Staram się nie wpędzać gada w poczucie winy ani wymuszać na nim
          kapitulacji - nikt tego nie lubi , ja także , więc powtarzam swoje o porządku ,
          chwalę to , co było udane w potrawach ( zawsze coś tam mu wyjdzie, nie wszystko
          jest spieprzone),staram się płaza przytulać i dostrzegać komiczny aspekt
          sytuacji .
          Heh. Jak to slicznie wygląda , takie projektowanie .W życiu nie obeszłoby się
          bez wyjścia z siebie - no dobrze, wyszłabym z nerw - niech wie, jak to na mnie
          działa do jasnej anielki.
      • Gość: Buka Re: Ratunku!!! Mąż gotuje!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.05, 10:08
        Sprzątać muszę - nie znoszę brudu i bałaganu.
        Moje nauki go nie przekonują, bo moja kuchnia /owoce, warzywa, jogurciki,
        ciemne pieczywo - gotowane, miksowane/ mu nie smakuje.
        Kocha potrawy mięsne, tłuste, smażone, w sosach - de gustibus... - i, co tu
        kryć, takie jedzenie rzeczywiście jest smaczniejsze od mojej kalarepki w maśle..
        Chce tak jadać w weekendy - i wtedy właśnie następuje demolka w kuchni...
    • ardzuna Re: Ratunku!!! Mąż gotuje!!! 11.01.05, 15:54
      Ja przytruwałam i przytruwam, długo i namiętnie. W kończu szanowny nauczył się
      raczej nie wkładać pustych opakowań po czymś wyglądających na pełne do lodówki
      (hehe, co za efekt komiczny, kiedy próbujesz sobie z pełnej lodówki coś nalać
      albo nałożyć i okazuje się, że w domu nie ma co jesć), zostawiać pustych
      woreczków foliowych na blacie kuchennym (ciekawa jestem, skąd on tyle brał
      pustych woreczków), ale jeszcze mam pare rzeczy do załatwienia. Np. najlepszym
      miejscem na torebki po herbacie jest oczywiście zlew, bo już kosz na śmieci
      jest o całe pół metra za daleko.

      Inną opcją jest niedotykanie się kuchni (miałam kiedyś współlokatorów w zamian
      za pomoc, m.in. gotowanie, a zmywanie należało co drugi dzień do mnie;
      zmywanie, a nie czyszczenie kazdego kąta kuchni, zbieranie gór obierków
      leżących dosłownie wszędzie itd.; skończyło się na tym, ze do TAKIEJ kuchni po
      prostu nie wchodziłam).

      Może wezwij kolegę małżonka i powiedz mu uprzejmie, ze chciałaś coś ugotować,
      ale nie mozesz, bo jest niesprzątnięte, i poproś go, żeby zaradził temu
      problemowi? I tak aż do skutku? Rozumiem, ze kiedy TY gotujesz, to ty sprzatasz
      po sobie kuchnię, a nie on?

      Kwestię smaku potraw i wielkości porcji zostawiłabym na później.
      • Gość: KUCHARZ Re: Ratunku!!! zona gotuje!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 16:05
        Ja swoja stara rowniez nauczyle jak sprzatac po sobie,kiedys nie wiedziala jak
        wlczyc mikrofalowke,dzwonila na inflinie,ale dopiero pozniej sie zorientowala z
        Blkitna Linia TP nie we wszystkim pomoze.
        Pamieta rowniez jak chciala ugotowac kurczaka,to najpierw go wypatroszyla a na
        samym koncu obrala z pior,dopiero jej musiale powiedziec,ze to nie kura lecz
        strus.
        Albo gdy robila ciasto,w srodku zakalec,a ona mowi "najsacznijesze jest to
        twarde" ozywiscie mowila o zakalcu.
        Kazdej kobiecie nalezy okazywac wspolczucie,one raczkuja w kuchni,wiec jak
        przypala mieso,czy tez zupke,nie narzekajmy na nie,gdyz sa tylko gorsza wersja
        faeta,wiec nie porownujmy je z soba lecz z innymi babami,nie mowmy jej "ja bym
        to zrobil lepiej" bo baby o tym doskonale wiedza.
    • krytyk2 Re: Ratunku!!! Mąż gotuje!!! 11.01.05, 16:36
      Kazde początki sa trudne!(zrowno dla ciebie jak i Twojego kucharza)
      Poza tym wszystko przemija.W związku z tym po okresie "burzy i naporu"
      spodziewałbym się następujących alternatywnych rozwiązań:
      1.Mąż się w końcu nauczy gotować i sprzątać po sobie
      2.Mąż się w końcu nauczy gotować ale nie nauczy się sprzątać
      3.Mąż nie nauczy się nigdy gotować ale będzie po sobie sprzątał/ryzykujesz
      regularną utratę produktów spożywczych i głodny żołądek/
      4.Mąż ani nie nauczy sie gotować ani też sprzatać/wariant najgorszy/
      W kazdym przypadku -podobnie jak przy wychowaniu dzieci -należy być cierpliwym
      i często chwalić.Zapał kulinarny męża i tak sam przejdzie jak dziecięca
      różyczka,bo w końcu tego sie spodziewasz i oczekujesz ?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka