Gość: Jacenty
IP: 217.96.29.*
13.01.05, 13:32
Na końcu własnej elukubracji;)) cytuję szczyptę wspomnień I komandosa III RP
Romana Polki (b.szef GROMu), będacą interesującym przyczynkiem do dyskusji o
odpowiedzialności mężczyzn za tzw. przemoc w rodzinie. To opis doświadczenia
jednostki ale wiele mówiący o obyczajach części społeczeństwa. Zawsze
twierdziłem, że częśc kobiet i mężczyzn akceptuje stosowanie przemocy
względem siebie i innych, a więc trudno mówić o ponoszeniu ciężaru
odpowiedzialności za przemoc w ich rodzinach wyłacznie przez facetów.
Zazwyczaj w takich nawalankach górą wychodzi mężczyzna ale tylko dlatego, że
należy zazwyczaj do wyższej kategorii wagowej, a nie dlatego, że kobieta jest
uosobieniem pacyfizmu. Kobieta chętnie poskarzy się jak to "stary" jej
przywalił i powiększy właściwe statystyki fe.ministyczne. Jesli jednak
spytamy zbitą i skarżącą się pańcie czy złoiłaby skórę własnemu dzieciakowi
albo i facetowi, najczęściej odpowie - TAK. Czasami tragiczne sytuacje
powstają gdy uznajemy, że nasze normy obyczajowe są dobre także dla innych.
Demokracja jest dobra w "Izbie gmin" ale w Rwandi i Burundi może działać w
odwrotnym kierunku niz planowano. Czy nie lepiej byłoby nie uszczęśliwiać
mieszkańców Rwandy demokracją skoro zabawy te pochłonęły miliony ofiar? Czy
nie lepiej nie uszczęśliwiac innych naszymi normami skoro można przy okazji
zniszczyć coś co posiadają ci inni czyli jako-taki system plemienny albo jako-
taką rodzinę? Trudno czasem przyjąć, że w niektórych środowiskach "babie
przyłozyć warto bo i baba czasem przyłozy bo też warto"... i że (ku
przerażeniu feministek) system ten działa dzieki powszechnej akceptacji
każdej ze stron, a nie dlatego, że proboszcz mówi co by się nie rozwodzić. I
spostrzeżenie: czy ta przemoc jest charakterystyczna dla obyczajów
patriarchalnej rodziny - jak to często propagują fe.ministki? Śmiem wątpić
widząc z jakim zapałem kobiety garną sie do np. sportów walki, albo do armii
albo tłuką własne dzieci (także dziewczynki:)) albo zakładają mlodzieżowe
gangi, które przez socjologów są oceniane jako znacznie bardziej bestialskie
niż gangi młodych męższczyzn. Przemoc to właściwość każdej płci, a oskarżanie
o nią tylko mężczyzn nie przybliża do jej zwalczania ale zastępuje
poszukiwanie rzeczywistych przyczyn przemocy, poprzez uruchomienie mechanizmu
określanego w socjologii "kozłem ofiarnym". No to jak drogie panie, komu
byście dzisiaj przywaliły?
Zdarzyło się Panu pobić na ulicy w Warszawie z jakimiś chuliganami czy
bandziorami?
R. Polko: "Nie, ja jestem spokojny człowiek, staram się unikać konfliktów,
nie reaguję na zaczepki /.../ W przeszłości zdarzały się natomiast różne
sytuacje, gdy po prostu musiałem interweniować. Gdy przed dworcem we
Wrocławiu facet bił kobietę, to przyłożyłem mu. A babka rzuciła się na mnie,
bo okazało się, że to był jej mąż. Potem miałem podobne zdarzenie w Bielsku.
Facet stał na mostku nad torami i straszył jakąś panią – chyba swoją żonę czy
konkubinę – że zabije jej dziecko. Wystawił to dziecko za barierki, jak
kiedyś Michael Jackson, i wrzeszczał, że je wypuści. Pobiegłem na górę,
uderzyłem go, on upadł. A ta kobieta do mnie z pretensjami".
Za Polska Zbrojną.
?