Feministki to kobiety z patologicznych rodzin!!!

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.01.05, 14:12
Feministki to kobiety z patologicznych rodzin, w których rola ojca była z
jakiegoś powodu zaburzona!...
    • Gość: kobieta Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 15:17
      Tak, to straszne!Nie uważam się za gorszą od mężczyzn,więc jestem z
      patologicznej rodziny.
      Przekonałaś mnie,dzięki!!!
      • krytyk2 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 19.01.05, 15:20
        To wcale nie jest takie smieszne i takie głupie.
        Wysmiewając sie z takiej hipotezy blokuje się sobie samemu dotarcie do prawdy
        na swój temat.
        • Gość: barbinator Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.05, 15:34
          Wysmiewając sie z takiej hipotezy blokuje się sobie samemu dotarcie do prawdy
          > na swój temat.


          Ja mogę się wyśmiewać bezpiecznie. Z całą pewnością nie pochodzę z rodziny
          patologicznej a moje poglądy z całą pewnością są zbieżne z feministycznymi.
          No to się wyśmiewam.
          Co powiesz na taką próbkę podobnego w stylu rozumowania:
          Antyfeminiści biorą się z rodzin patologicznych, takich w których z jakiś
          powodów rola matki była zaburzona...
          (prostszym językiem rzecz ujmując: dominująca matka lała ich kablem od żelazka
          więc zostali impotentami a następnie antyfeministami)
          Nawet urokliwy styl oraz zrównanie patologii z zaburzeniami ról społecznych
          zostawiłam bez zmian ;))

          Pozdr. B.
          • Gość: Jacenty Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: 217.96.29.* 19.01.05, 15:49
            Logika podpowiada, że gdyby w rodzinie ich bito nigdy rodziny by nie bronili.
            • Gość: barbinator co do logiki... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.05, 17:32
              A co powiesz w takim razie o logice ludzi, którzy byli bici przez rodziców,
              teraz sami biją własne dzieci (wychowują znaczy;)) i do tego uważają się za
              obrońców "wartości" ze szczególnym uwzględnieniem rodziny?
              Logiczną konsekwencją tego co napisałeś byłoby stwierdzenie iż tacy ludzie
              postępują nielogicznie - nie powinni bronić rodziny skoro byli w tej rodzinie
              bici... Zgadzasz się?
              • Gość: Jacenty Re: co do logiki... IP: 217.96.29.* 20.01.05, 11:51
                Oczywiście, że się zgadzam, że postępuja nielogicznie. Jesli bowiem rodzina to
                dla nich piekło terroru to po co im ta rodzina? Zeby stać się wreszcie
                terrorystą i odreagować własne dzieciństwo piorąc własne dzieci? to konstrukcja
                bardzo literacka, psychologicznie możliwa i oczywiście prawdopodobna bowiem
                ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, mają mozliwość świadomego działania
                wbrew własnemu interesowi. Jednak przecietnemu kowalskiemu szkoda czasu na
                takie "literackie androny":) i zazwyczaj kochając własne dzieci pragnie im
                zaoszczędzić tego zła, którego samemu doświadczył! Czy i ty tak nie
                postepujesz? Natomiast nie wystąpimy przeciwko rodzinie jesli wychowawcze
                lanie, o którym piszesz nie stanowi dla nas większej straty niż liczba zysków z
                utrzymywania rodziny. To zapewne kwestia proporcji w emocjonalnym obszarze
                naszej osobowości. Spodziewam się jednak, że pręgi na plecach pochodzące od
                kabla i dominującej matki, oznaczają przekroczenie poziomu zysków i wkroczenie
                w obszar strat i patologii. Co potwierdzałoby sie o tyle, że dziecko
                wychowywane przez dominującą mamę z kablem, jest wprowadzane prosto do grupy
                ryzyka i innych patologii jak homoseksualizm, seryjni zabójcy kobiet, "damscy
                bokserzy" albo sympatyczni zwykli nieśmiali i nieumiejących ułozyć sobie
                stosunków z płcią piękną. A może to także grupa zwiększonego zagrożenia
                feminizmem? Ktos kiedyś na tym forum :) pytał co zrobić aby nie wychować córki
                na feministkę. Pamietasz złośliwe odpowiedzi udzielone przez koleżanki
                feministki? Zachęcały wręcz do deptania wolności tej nieszaczęsnej małej przez
                pytającego tatę!... Może tak miała narodzić sie nowa siostra? Czyz "siostry"
                nie rodzą się z krzywdy, która wypacza obraz świata w ich sercu?
          • tad9 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 19.01.05, 16:17
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Ja mogę się wyśmiewać bezpiecznie. Z całą pewnością nie pochodzę z rodziny
            > patologicznej a moje poglądy z całą pewnością są zbieżne z feministycznymi.
            > No to się wyśmiewam.

            A dlaczego dziwisz się, że są tacy, którzy wyśmiewają się z wypowiedzi Środy?

            > > Pozdr.
            • Gość: barbinator Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.05, 17:34
              Nie ma analogii między tymi sprawami. Byłaby, gdyby Środa powiedziała
              np "mężowie biją żony bo księża ich tego nauczyli". Gdyby Środa tak powiedziała
              sama bym ją wyśmiała.
              • tad9 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 19.01.05, 18:01
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > Nie ma analogii między tymi sprawami. Byłaby, gdyby Środa powiedziała
                > np "mężowie biją żony bo księża ich tego nauczyli". Gdyby Środa tak
                powiedziała
                >
                > sama bym ją wyśmiała.


                Ależ jest - tu i tu mamy do czynienia z pewnymi hipotezami. To prawda, że
                różnią się one treścią, ale dlaczego z tego powodu jedna ma nadawać się
                bardziej niż druga jako punkt startu do "poważnej dyskusji"?
                • Gość: barbinator Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.05, 20:17
                  > Ależ jest - tu i tu mamy do czynienia z pewnymi hipotezami. To prawda, że
                  > różnią się one treścią, ale dlaczego z tego powodu jedna ma nadawać się
                  > bardziej niż druga jako punkt startu do "poważnej dyskusji"?


                  Tad... przechodzisz sam siebie. Skup się i przeczytaj uważnie to co napisałeś.
                  Czy naprawdę uważasz, że to iż "hipotezy różnią się treścią":))) nie może być
                  wystarczającym powodem do tego by jedna z nich mogła stać się punktem startu do
                  poważnej dyskusji a druga nie? :)))

                  Pozdr. B.
                  • tad9 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 19.01.05, 20:50
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    > Tad... przechodzisz sam siebie. Skup się i przeczytaj uważnie to co
                    napisałeś.
                    > Czy naprawdę uważasz, że to iż "hipotezy różnią się treścią":))) nie może być
                    > wystarczającym powodem do tego by jedna z nich mogła stać się punktem startu
                    do
                    >
                    > poważnej dyskusji a druga nie? :)))

                    Może, ale nie musi. Gdy ktoś mówi: o tym nie chcę dyskutować bo różni się od
                    tamtego, mówi jeszcze ZBYT MAŁO. Powinien jakoś uzasadnić twierdzenie, że o
                    owej hipotezie dyskutować się nie da.


                    >
                    > Pozdr.
          • krytyk2 Do barbinator 20.01.05, 16:41
            Widzisz, barbinator ,najciemniej jest zawsze pod latarnią.
            Chyba nikt ,kogo dotyczyłby epitet "patologia",nie byłby w stanie sie do tego
            przyznać.Więc nawet jeśli ty,barbinator, pochodzisz z patologicznej
            rodziny ,możesz nie mieć dostępu do takiej wiedzy na swój temat/zgodnie z
            zasadą ,że im wieksza patologia tym wiekszy -obowiazkowy w takich sytuacjach-
            system zaprzeczeń i projekcji/.
            A sądząc po Twojej nerwicowej postawie, polegajacej na -jak to nazwałaś -
            "wysmiewaniu się",taka hipoteza jest wysoce prawdopodobna.
            Odnosnie Twojej hipotezy dotyczacej etiologii powstawania antyfeministycznych
            postaw u mężczyzn -jest wysoce prawdopodobne ,że masz rację
            • Gość: barbinator Krytyk kocha Kingę Dunin!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.05, 09:49
              Interesująca metoda rozumowania. Skoro dowodem na patologiczność mojej rodziny
              ma być to, że ja uważam moją rodzinę za niepatologiczną... co więc powiemy o
              osobie która często i w długich wywodach powtarza, że kogoś nie lubi? Zapewne
              jest w tej osobie na zabój zakochana, czyż nie? Logika takiego rozumowania jest
              wszak nieodparta...

              Pozdr. B.
              • krytyk2 Re: Krytyk kocha Kingę Dunin!! 22.01.05, 16:10
                Dobrze kombinujesz Barbinator:opisałaś w dużym skrócie mechanizm neurotycznych
                zaprzeczeń.Widzę jednak Twoje zaskoczenie tymi wnioskami -widac nie miałaś
                dotychczas do czynienia z klinicznymi przypadkami takich zaprzeczeń,ja niestety
                stykam sie z nimi na co dzień ,zawodowo.
                Mówiąc juz całkiem serio:moje "podejrzenia"- a na pewno uwagę- przykuwają
                najczęściej ,ostre ,emocjonalne reakcje pewnych osób na pewne zjawiska.Nie
                zawsze ,ale często występuje tu prosta zależność- im bardziej ktoś dystansuje
                się do tego zjawiska ,tym bardziej jego sumienie "obciążone" jest jakimś
                zwiazkiem z tym zjawiskiem.Warto obserwowac swoje reakcje .Można sie wiele
                dowiedziec na swój temat.A jest to wiedza często bardziej ekscytujaca niz
                odkrycie sladów zycia na odległej planecie..
                Pozdrawiam i przepraszam za ewentualne straty moralne ,które poniosłaś czytając
                poprzedni mój post.K.
                • Gość: barbinator Re: Krytyk kocha Kingę Dunin!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.05, 10:56
                  Nie
                  > zawsze ,ale często występuje tu prosta zależność- im bardziej ktoś dystansuje
                  > się do tego zjawiska ,tym bardziej jego sumienie "obciążone" jest jakimś
                  > zwiazkiem z tym zjawiskiem.


                  Cieszę się, że przyznajesz mi rację w sprawie twojej i Kingi Dunin. Mam
                  nadzieję, że kiedyś poznasz bliżej obiekt swoich westchnień, kto wie - może
                  nawet zdobędziesz jej serce? Gorąco ci tego życzę! Moim zdaniem to wspaniała
                  kobieta.
                  Pozdrawiam i przepraszam za ewentualne straty moralne, które poniosłeś czytając
                  poprzedni mój post.
                  Jednak sam wiesz, że wiedza o samym sobie warta jest pewnych poświęceń... bywa
                  wszak bardziej ekscytująca niż odkrycie sladów zycia na odległej planecie.

                  Pozdr. B.
    • Gość: Jacenty Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: 217.96.29.* 19.01.05, 15:30
      Teza jest bardzo interesująca szkoda jednak, że tak słabo ja udokumentowałaś i
      zapewne dlatego post przemija nie zauwazony! A ja mysle, że warto sie nad nią
      pochylić. Tak na zdrowy rozum: gdyby rodziny feministek działały dobrze nigdy
      te niewiasty nie podniosłyby na rodzine ręki ani nogi jak to robia wymyslając
      prawa, które osłabiają znaczenie rodziny względem instytucji państwowych. Kto
      wie może dotknęłaś istoty problemu? Rodziny bronią ci którzy są z niej
      zadowoleni, którzy mają dobry kontakt z własnymi rodzicami, dziadkomi. W
      postach fe. przewija sie ogromna skaza dotycząca braku zaufania do rodziny
      szczególnie pretensji do ojca, który nie podołał własnym zadaniom. Czytam te
      posty z wielkim zdziwieniem i wiem zarazem, że nie ma co im przeczyć skoro to
      prawdziwe doświadczenie fe.ministek. Kłopot polega na tym, że moje
      doświadczenie jest inne i zacząłem się obawiać, że to ja jestem jakiś dziwny
      (głeboko niszowy:)) skoro uważam, że mój ojciec to spoko koleś, z którym
      wyskoczę na piwo, na narty, pogadam o swoich pasjach albo swoich dzieciach i
      który czasem powie cos co ni ejest całkiem głupie... Czy to jest dziwne????
      • Gość: kobieta Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 15:44
        Wydaje mi się,że wszystko rozbija się tutaj o etykietki.Jeżeli nie ustalimy co
        oznacza taki dajmy na to feminizm,to możemy się kłócić i dwa lata,nie dochodząc
        do żadnych mądrych wniosków.A na koniec okaże się,że w gruncie rzeczy chodziło
        nam o to samo.
        Mam wrażenie,choć wpadam na to forum bardzo rzadko,raczej czytając niż
        zabierając głos,że każdy tutaj ma własną wersję "feminizmu" i tego co on
        oznacza.Dla jednych to jedno i to samo,co nienawiść do mężczyzn i poczucie
        wyższości nad nimi (i tak chyba rozumie to autor/ka wątku),dla innych to
        pogląd,że nikt nie jest lepszy,ani gorszy ze względu na płeć(tak rozumiem to
        ja).
        Dlatego może podyskutujmy czym jest feminizm według Was?A może czym powinien
        być.
        • Gość: abc Re:Nie trzeba być feministką żeby twierdzić, IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 19.01.05, 15:56
          że nikt nie jest lepszy ani gorszy ze względu na płeć. Tylko masa mięśniowa i
          gra hormonalna i inne czynniki zawiadujące o płciowości skutkuje w
          zróżnicowanej roli działania przedstawicieli obu płci. Feministki zaś mają
          jakieś uprzedzenia być może wynikające z nieprawidłowych relacji rodzicielskich.
        • Gość: Jecenty Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: 217.96.29.* 19.01.05, 16:00
          Dyskusje takie tutaj wybuchaja co chwila - jak wiosenne burze. Problem polega
          jednak na tym, że dzisiejszy fe. jest głęboko podzielony - czasmi na grupy
          zajadle się zwalczające zatem ustalenie co to za wydra ten fe. jest mało
          możliwe. Z moich obserwacji wynika, że większość forumowiczów ocenia fe. po
          postulatach społecznych najgłośniejszego odłamu tego ruchu (i zapewne
          słusznie). Te postulaty to aborcja, osłabienie rodziny względem państwa,
          zrównanie związków dewiantów z rodzinami, zastępowanie naturalnych różnic
          kobiet i mężczyzn poprzez ślepą urawniłowkę płci wyrażona np parytetami.
          Dodam, ze dla antyfeministy (jakim jestem, a i nasza strona bywa bardzo
          podzielona:) problem płci nie sprowadza się do lepszy/gorszy ale inny/inna.
    • Gość: bezdenny Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 16:26
      Gość portalu: Juliet napisał(a):

      > Feministki to kobiety z patologicznych rodzin, w których rola ojca była z
      > jakiegoś powodu zaburzona!...

      Nie wiem czy tak jest w istocie, Ale napewno coś w tym jest. Feministki które
      znam osobiście bez wyjatku pochodzą z takich rodzin. To jednak nie jest żadna
      prawda udokumentowana statystycznie. Feministki maja niezwykła tendencję do
      postzregania rzeczywistości przez pryzmat tej patologii. jeśłi w rodzinie było
      im źle, to uwazaja że we wszystkich rodzinach jest źle. Pisał o tym jacenty.
      częśc feministek, to zapewne zwyczajne naśladowniczki mód i trendów. na
      zachodzie sa feministki, to one tez będą. To trochę tak jak z naszymi
      działaczami ekologicznymi - ekolodzy na zachodzie protestuja przeciwko budowie
      autostrad to i nasi ekolodzy protestują, mimi iz u nas autostrad nie ma.
    • kochanica-francuza Jeśli tak sądzisz,zgłoś pretensje do naszych ojców 19.01.05, 18:06
      nie do nas.
      • Gość: Iwka a dlaczego nie do matek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 16:09
        a dlaczego nie do matek?
        moim zdaniem za ksztalt rodziny czy jest "normalna", "zdrowa" czy patologiczna
        w rownej mierze odpowiadaja kobieta i mezczyzna, maz i zona, partner i partnerka
        • kocia_noga Re: a dlaczego nie do matek? 25.01.05, 16:46
          Aj, Iwka , nie rozumiesz , czy udajesz? Chodzi o wykazanie , że feministką się
          zostaje na skutek skrzywdzenia przez mężczyznę - to mężczyzna wyznacza role:
          krzywdzi albo łaskawie - nie . Cały czas to tu jest mielone w stu odmianach :)))
          • Gość: Iwka Re: a dlaczego nie do matek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 17:25
            rozumiem
            tylko, ze ten meżczyzna (ojciec, ojczym, czy inny wujek) krzywdzi owa kobiete
            za zgoda matki i tego jakos nikt nie kwestionuje
            a czasem gdy nie krzywdzi, bo go nie ma (odszedl, albo go nigdy nie bylo i nie
            bylo szans na to by byl) matka buduje obraz ojca tyrana, a faceci wg to
            najgorsze z mozliwych zlo
            calego zla tego swiata nie mozna zwalac na mezczyzn
            • kocia_noga Re: a dlaczego nie do matek? 25.01.05, 17:34
              No jasne, nie mozna całego zła zwalac na mężczyzn ! Sa okrutne matki i źli
              ojcowie .Faktem jednak jest , że faceci tu zwalczający feminizm wolą dla siebie
              rolę krzywdzicieli - sprawców .
              • Gość: Iwka Re: a dlaczego nie do matek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 17:48
                rozumiem, ze mężczyżni antyfeminiści wolą być oprawcami
                a co do rodziny- to uważam, ze są zli ojcowie i matki, ktore złu nie chcą sie
                przeciwstawić, bo np "slub kościelny z nim brały", więc sie nie rozwiodą i nie
                odejdą, nie wystawią walizek za drzwi
                • kocia_noga Re: a dlaczego nie do matek? 25.01.05, 17:50
                  Nie tylko takie - jest duzo matek złych aktywnie , które są sprawczyniami przemocy .
                  • iwa01 Re: a dlaczego nie do matek? 25.01.05, 18:01
                    ale te chyba nie wychowuja feministek?
                    • kocia_noga Re: a dlaczego nie do matek? 25.01.05, 19:58
                      iwa01 napisała:

                      > ale te chyba nie wychowuja feministek?
                      Cała ta teza o pochodzeniu feministek jest fałszywa .Nie tylko fałszywa, lecz
                      tendencyjnie fałszywa .
                  • milka30 Re: a dlaczego nie do matek? 25.01.05, 18:10
                    kocia_noga napisała:

                    > Nie tylko takie - jest duzo matek złych aktywnie , które są sprawczyniami
                    przem
                    > ocy .

                    Dużo to nie, tylko bardzo się rzucają w oczy, bo po matkach się tego nikt nie
                    spodziewa.
    • na_tasza Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 19.01.05, 23:44
      Nie mam pojęcia, jaki miałoby mieć związek z moją rzekomo patologiczną rodziną
      to, że uważam np.: - iż nie jestem głupsza od przeciętnego mężczyzny?;
      - zarówno ja jak i mój partner potrafimy zająć się domem oraz na niego
      zarobić?; - sama wiem, co jest dla mnie dobre i sama decyduję o tym, kim chcę
      być i co robić w życiu?; - cieszę się, kiedy mądre i zdolne kobiety osiągają
      sukcesy?; - nie chcę być molestowana bądź uważana za gorszego pracownika tylko
      z racji płci?; i wiele innych. Wytłumacz mi to!!!!!
      • Gość: trevik Juz ci tlumacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 04:35
        To co ty piszesz tyczy sie rownouprawnienia,a feministka nie walczy o
        rownouprawnienie tylko o zmiane roli tzn Facet juz porzadzil teraz my chcemy.
        • Gość: lamia Re: Juz ci tlumacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 11:17
          przyklady?
        • Gość: kobieta Re: Juz ci tlumacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 12:17
          No to w takim razie znaczy,że je nie jestem feministką.Dziwne,bo jak tylko
          wtrącę w rozmowie,że uważam iż kobieta ma takie samo prawo do życia w sposób
          jaki chce,jak mężczyzna(a więc mówię o równouprawnieniu),to słyszę:No co ty?
          Feministka jesteś czy co?Albo gdy mówię,że moja córka i syn będą zachęcani do
          nauki zarówno gotowania,jak i np.zasad działania samochodu (ale już na ich
          wybory życiowe nie będę wpływać).Ja byłam tak wychowana.Umiem zarówno ugotować
          zupę,jak i zmienić koło w samochodzie.Choć nie uważam,że kobiety są takie same
          jak mężczyźni,to jednak wiele nas łączy.
          Może skrajne feministki uważaja,że trzeba zamienić role.Ja natomiast myslę,że
          słowo "rola" jest nie na miejscu.Do każdego człowieka trzeba podejść
          indywidualnie.Nie każdy facet nadaje się do kopalni (Małysz?),nie każda kobieta
          to delikatna i zwiewna kapłanka domowego ogniska.Bądźmy mniej sztywni,a
          bardziej elastyczni.Nazwijmy to jak chcemy...
        • na_tasza Re: Juz ci tlumacze 20.01.05, 12:26
          Skąd Ty możesz wiedzieć, o co "walczę" (choć to wcale nie jest pasujące tu
          słowo) ja albo inna kobieta - mieniąca się lub nie feministką????? Jak możesz
          wiedzieć to lepiej od samych zainteresowanych?! Ja wcale nie chcę rządzić np. w
          rodzinie i wcale nie muszę być prezesem w pracy - chcę mieć równe z facetami
          prawo decydowania o sobie i o wyborze drogi życiowej! Czy to jest
          patologia?!?!?!?!?! Wiele jest skrajnych feministek, ale podejrzewam, że jednak
          więcej zwykłych kobiet, które chcą równych praw, szacunku dla swojej płci,
          posiadają szczęśliwe rodziny (sic!) i wcale nie muszą koniecznie rządzić
          światem i gnoić facetów. Nie bójcie się więc nas aż tak bardzo :)
    • margot_may bzdura 20.01.05, 00:26
      wiadomo, że ojcowie, którzy nie mają synów, starają sie nauczyć swoje córki
      zaradności, siły przebicia itd. itd. to stąd tyle feministek. :)
      • milka30 Re: bzdura 23.01.05, 18:30
        margot_may napisała:

        > wiadomo, że ojcowie, którzy nie mają synów, starają sie nauczyć swoje córki
        > zaradności, siły przebicia itd. itd. to stąd tyle feministek. :)

        No..., mój ojciec wciągał mnie we wszystkie swoje zajęcia, majsterkowanie,
        naprawy domowe, hobby (numizmatyka), jazda na motocyklu. Kto wie , kto wie...
        • kocia_noga Re: bzdura 23.01.05, 18:40
          milka30 napisała:

          > margot_may napisała:
          >
          > > wiadomo, że ojcowie, którzy nie mają synów, starają sie nauczyć swoje cór
          > ki
          > > zaradności, siły przebicia itd. itd. to stąd tyle feministek. :)
          >
          > No..., mój ojciec wciągał mnie we wszystkie swoje zajęcia, majsterkowanie,
          > naprawy domowe, hobby (numizmatyka), jazda na motocyklu. Kto wie , kto wie...
          >
          Mój ojciec uczył mnie tez wszystkich tzw męskich zajęć , a miał syna .Poza tym
          był świetnym ojcem - miał z nami , swoimi dziećmi jednakowo dobry kontakt . A
          swoją drogą powiedziałab ym , że jest na odwrót - ktoś, kto tak jak ja mial
          dobrego ojca - nigdy nie zgodzi się na małżeństwo z byle bucem , i jak obserwuje
          , jak reagują tutejsi antyfeminiści na drobne niepowodzenia , jakimi ludźmi się
          tu pokazują - nie wątpię ,że mają problemy .Ale to nie feminizm im je sprokurował.
          • milka30 Re: bzdura 25.01.05, 14:42
            kocia_noga napisała:

            > A swoją drogą powiedziałab ym , że jest na odwrót - ktoś, kto tak jak ja mial
            > dobrego ojca - nigdy nie zgodzi się na małżeństwo z byle bucem

            Całkowita racja. To własnie kobiety, których ojcowie bili ich matki i/lub je
            same, wybierają świadomie bądź nie, podobnych facetów na mężów. Jest to
            udowodniony mechanizm psychologiczny. Zresztą zdrowy rozum też podpowiada, że
            dziecko, które w domu rodzinnym zazna szacunku, bedzie w dorosłym życiu tego
            szacunku dla siebie wymagać od innych, a nie odwrotnie.
    • Gość: FOSOL Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.easycomm.pl 20.01.05, 11:43
      Feministki to nie koniecznie kobiety z rodzin patologicznych. Wprawdzie jedno
      nie wyklucza drugiego.
      Feministki to poprostu kobiety które obwiniają mężczyzn (bo poza sobą nie mają
      kogo) za swoją nieudolność...
      I to dopiero ich rodziny będą patologiczne.
      • Gość: FOSOL poprawka IP: *.easycomm.pl 20.01.05, 11:46
        > I to dopiero ich rodziny będą patologiczne.

        ...jeżeli oczywiście z takim podejściem będą kiedyś miały rodzine.
    • julla Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 20.01.05, 12:53
      Ludzie w "trudniejszych" rodzin mają na ogół ciekawszą osobowość, więcej widzą
      i więcej wiedzą o życiu niz ci spod klosza. Kochajaca mamusia i tatuś, owszem,
      wychowają wartościowego i miłego człowieka, ale na ogół konformistycznego
      i niewiele mającego do powiedzenia o trudach i zawiłościach egzystencji. Taka
      moja obserwacja.
      • krytyk2 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 20.01.05, 17:02
        W tej kwestii dominują dwa przeciwstawne poglądy .Jeden reprezentujesz Ty
        Jullo,drugi można by zdefiniowac następująco:wzrastanie w patologicznej
        rodzinie powoduje nieodwracalne wykrzywienie osobowości,przejawiające sie
        pierwotną nieufnością do ludzi,brakiem wiary w samego siebie,pesymizmem
        zyciowym,podwyższoną neurotycznością.Nawet analiza zyciorysów osób ,które mialy
        straszne dzieciństwo ale "do czegoś doszły",stały się sławne itp,udowadnia ,iż
        osoby te w głębi ducha są nadal małymi nieszczęśliwymi,przestraszonymi
        dziećmi.Nie należy z tego wyciagac wniosku ,że kazdy człowiek sukcesu pochodzi
        z patologicznej rodziny,ale często jest tak ,że deficyty emocjonalne z dalekiej
        przeszlości popychaja ludzi do wyrównywania ich w życiu dorosłym w
        najrozmaitszych dziedzinach/częsta tutaj cecha -perfekcjonizm i pracoholizm/
        Pzdr.K
        • magic00 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 21.01.05, 20:25
          A co z resztą kobiet z rodzin patologicznych, które nie są feministkami?
          Dlaczego nimi nie zostały mimo patologii w ich rodzinach?
          Czy ktoś, kto się zna na rzeczy mógłby wyjaśnić co to znaczy rodzina
          patologiczna? Wydaje mi się, ze to określenie jest mocno nadużywane i tak jak
          feminizm znaczy dla każdego co innego.
          • kocia_noga Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 21.01.05, 21:34
            Ajajaj, magic, własnie się zabierałam ,żeby zadać to pytanie. Jak tak się
            porozglądac po ludziach , to nie widac tej niepatologicznej rodziny.Wszystkie
            rodziny , jakie znam , maja cos nie tak .Powiedzmy ,ze definicja może być
            taka : rodzina patologiczna to ta , która dostarcza więcej cierpienia niż
            satysfakcji .Pal sześć patologiczność - bardzo chciałabym wiedzieć , jak
            wygląda zdrowa rodzina według naszych antyfeministów.
            A tak na marginesie - feministki sa brzydkie - to jasne , strach odpycha.Są
            szkodliwe z tych samych powodów ; ale chore i uposledzone przez los ,np
            patologiczną rodzną , nerwicą, brakiem męża ? Chyba z tego samego powodu -
            odpowiadam sama sobie - wykazanie słabości to umniejszenie grozy , a grozą
            wieje okropnie! Przeciez jak się dorwą do władzy , sytuacja się odwróci !
            Strach ! Biedne chłopoludki....
            • julla Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 22.01.05, 15:25
              Chyba nie da się stworzyć "sterylnej" rodziny, gdzie nikt nigdy nie jest
              narażony na żaden uraz psychiczny. Zresztą taka sytuacja też mogłaby źle
              wpłynąć na zdrowie psychiczne:) Ja, na własny użytek, dzielę sobie rodziny na
              takie, w których żyje sie "trudniej" lub "łatwiej". Czasem stopień trudności
              funkcjonowania w rodzinie przekracza możliwości adaptacyjne członka rodziny,
              i wtedy, moim zdaniem zaczyna się patologia i czyjaś osobista tragedia.
              A pewnie wg. antyfeministów, 'zdrowa rodzina' to jedynie taka, gdzie
              niepracująca matka kolibie się dzień cały po domu dogadzając wszystkim dookoła.
              Wszystko w porządku jesli kobieta czuje się dobrze w takiej roli; jednak, co
              wtedy, gdy jest głęboko nieszczęśliwą, niespełnioną istotą pałajacą wrogością
              i niechęcią do tych, którzy ją tak załatwili? Toż to gotowa pożywka dla
              patologii; ciekawe jaką odpowiedź mają wszelcy zwolennicy tzw. "tradycyjnego
              modelu" na taką opcję?
            • magic00 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 24.01.05, 13:57
              A tak na marginesie - feministki sa brzydkie - to jasne , strach odpycha.Są
              > szkodliwe z tych samych powodów ; ale chore i uposledzone przez los ,np
              > patologiczną rodzną , nerwicą, brakiem męża

              Można być jeszcze bardziej upośledzonym mając wrednego męża niż żadnego.
              Nie ma rodzin idealnych, wszyscy przeżywają wzloty i upadki.
              Patologia natomiast kojarzy mi się z piciem, biciem, terrorem psychicznym,
              meliną w domu. Z takich rodzin wywodzą się najczęściej kobiety-ofiary, a nie
              feministki.
              • kocia_noga Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 24.01.05, 19:23
                Oj,magic00 , przeciez to było skwitowanie tego , co o feministkach piszą te
                nasze maczo dla ubogich.Wciąż pisują o brzydocie - ja to rozumiem , dla nich
                feministki sa z założeniam brzydkie, bo wzbudzają w misiaczkach strach , a co
                straszne - odpycha. Przedstawiaja tez (dalej piszę o miskach) feministki nie
                jako straszne potwory , ale jako pożałowaniam godne - stale to robią , a ja
                rozważam , po co im to - i wychodzi mi ,że żeby umniejszyć strach .Miski boją
                się wyrównania rachunków i konkurencji.
    • owera Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 22.01.05, 12:59
      Nie miałam ojca. Ratunku, czy to oznacza , ze teraz to juz musze zoswtać
      feministka???
      • kocia_noga Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 22.01.05, 13:41
        Spokojnie, owera.Nie ma takiej zalezności .Nie musisz , jeśli nie chcesz.Autor
        wątku stwierdził ,że feministkami zostają osoby , których rodziny były chore z
        powodu złego funkcjonowania w nich ojca - ale nie ma zalezności odwrotnej.
        Teza jest nie do udowodnienia , nie ma wartości poznawczej , ale mozna sobie na
        ten temat podywagować tak , jakby chodziło o coś więcej niż dokopanie
        feministkom .Z drugiej strony zastanawiało mnie skąd się biora
        antyfeminiści .Mam swoje przypuszczenia na ten temat.
    • triss_merigold6 Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 22.01.05, 22:29
      Bredzisz słońce. Ze swoim ojcem miałam i mam bardzo dobre relacje i złego słowa
      nie mogę powiedzieć na jego rolę w rodzinie.
      Teza absurdalna ale cóż z tego skoro na głupotę nie ma paragrafu.
    • Gość: thistle Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin IP: *.crowley.pl 24.01.05, 14:35
      <lol> chyba podeślę linka tacie - feminiście, będzie miał ubaw ;DDDDDDDD
      • izoold Re: Feministki to kobiety z patologicznych rodzin 24.01.05, 14:59
        miałam cudowne relacje w domu. To właśnie świat nauczył mnie, że rola kobiety
        jest w naszym społeczeństwie upośledzona i po prostu mnie to śmieszy:)))
        Antyfeminizm rani i kobiety i mężczyzn!!!
        • agnieszka_kolakowska Nie 24.01.05, 17:20
          izoold napisała:

          > miałam cudowne relacje w domu. To właśnie świat nauczył mnie, że rola kobiety
          > jest w naszym społeczeństwie upośledzona i po prostu mnie to śmieszy:)))
          > Antyfeminizm rani i kobiety i mężczyzn!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja