Gość: Doctor Kostucha
IP: *.144.143.6.revip.asianet.co.th
23.01.05, 13:06
Feminizm - nowa wersja komunizmu - część ósma
(Sekcja: Okiem mężczyzny, Maciej Kołodziejczyk, 17 listopada 2002)
Feminizm jako przejaw zaburzeń emocjonalnych
Jak to się dzieje, że osoby skądinąd inteligentne i wykształcone, uznają za
prawdziwe zdania bezzasadne? Ponieważ poglądy feministek są absurdalne i
łatwo to wykazać w dyskusji, należy przypuszczać, że feministki uznają je za
prawdziwe na innej podstawie, niż potoczne doświadczenie, wyniki badań
naukowych, czy racjonalne rozumowanie. Racjonalne rozumowanie prowadzi bowiem
do odrzucenia poglądów feministek, coś innego więc musi wpływać na nie tak,
że mimo wszystko uznają swoje poglądy za prawdziwe. Poznanie prawdy nie jest
bowiem kwestią inteligencji, lecz także, a może nawet przede wszystkim -
sprawą charakteru. Można wskazać liczne przykłady intelektualistów,
zaangażowanych po stronie faszyzmu lub komunizmu (np. Miłosz lub Sartre).
Nadzieja na awans społeczny wielu z nich kazała przymykać oczy na
absurdalność ideologii oraz szkody społeczne, wynikające z wprowadzania jej w
życie.
Wydaje się, że można poszukiwać pewnych pozaracjonalnych przyczyn, dla
których feministki wyznają swoją ideologię. Niewykluczone, że źródłem ich
poglądów są urazy emocjonalne w relacji z ojcem w dzieciństwie. Możliwe, że
wiąże się z tym nieumiejętność czerpania radości z pełnienia roli kobiety
oraz brak satysfakcji seksualnej (wynikający z obaw przed pełnym oddaniem się
mężczyźnie), czemu towarzyszy tendencja do obwiniania mężczyzn. Hipoteza ta
wyjaśnia w jakiejś mierze odporność feministek na perswazję. Wyznają bowiem
swój światopogląd nie dlatego, że dobrze wyjaśnia rzeczywistość społeczną,
lecz dlatego, że uogólnia na cały świat ich osobiste doświadczenie. Przyjęcie
światopoglądu feministycznego zwalnia je z konieczności przezwyciężania
wyniesionej z dzieciństwa urazy do mężczyzn i podejmowania trudu własnego
rozwoju emocjonalnego - zamiast tego feministki mogą swoją osobistą
(prawdziwą lub wyimaginowaną) krzywdę odniesioną w relacji z ojcem i związany
z tym bagaż potężnych, negatywnych emocji (urazy, wściekłości i nienawiści)
postrzegać poprzez pryzmat nie tyle swojej jednostkowej, rodzinnej patologii,
lecz globalnego ucisku kobiet.
Taka perspektywa jest pod wieloma względami bardziej atrakcyjna. Sprawia, że
mogą postrzegać siebie jako awangardę światowego ruchu wyzwolenia kobiet, nie
dostrzegając przykrej prawdy o tym, czym są w istocie - społecznym marginesem
nieszczęśliwych kobiet, wymagających pomocy psychologicznej.
www.he.com.pl/Kobieta/Okiemm/Kom66fem.html