temat zastępczy?

IP: *.crowley.pl 25.01.05, 15:35
Zastanawiające jest dla mnie, ze tematem dopuszczalnosci aborcji najbardziej
bulwersują się osoby, które dzieci nie mają, lub nigdy ich nie urodzą -
mężczyżni, starsze, niezamężne kobiety, ostatnio pojawiła się tu głosno
tokujaca młoda dziewuszka. Częsciej osoby stanu wolnego, niz pozostające w
zwiazkach. Łaczy się to zazwyczaj z głębokim poczuciem misji
chrystianizacyjnej. Osobiście nie spotkałam młodej matki gardłujacej za
całkowitym zakazem aborcji.
Nie łatwiej poprostu dawać przykład? Zakładać duze rodziny, pomagać samotnym
matkom i afirmować macieżyństwo w każdej postaci? Jezus też był "panieńskim
dzieckiem".
Działalność anty aborcyjna nie łaczy sie w polsce działalnoscia "pro-life", a
moze powinna?
Inaczej wezmą się za nią feministki, i co wtedy?
    • Gość: trevik Re: temat zastępczy? IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.05, 15:40
      > Nie łatwiej poprostu dawać przykład? Zakładać duze rodziny, pomagać samotnym
      > matkom i afirmować macieżyństwo w każdej postaci? Jezus też był "panieńskim
      > dzieckiem".

      A gdzie to wyczytalas, ze "Jezus byl panienskim dzieckiem"?
      • Gość: thistle Re: temat zastępczy? IP: *.crowley.pl 25.01.05, 15:46
        Cóż, być moze "panienskie" nie jest ścisłe - "nieslubne?"
        • Gość: jizzbomb Re: temat zastępczy? IP: *.acn.waw.pl 25.01.05, 16:20
          jak mezczyzna, to nie powinien sie na temat aborcji wypowiadac, tak? i wogole ten temat nie powinien interesowac mezczyzn, bo tak zrozumialem twoja 1 wypowiedz?
          • Gość: thistle Re: temat zastępczy? IP: *.crowley.pl 25.01.05, 16:30
            Cenię działanie - młode matki zamiast robić szum poprostu rodza. Wielu
            meżczyzn, zamiast zapewnić poczucie bezpieczenstwa kobiecie -matce ich kilkorga
            dzieci, postulują Świetą Wojnę. Najzabawniejsi są w tym właśnie kawalerowie.
            "Make love, not war";)
            • Gość: jizzbomb Re: temat zastępczy? IP: *.acn.waw.pl 25.01.05, 16:37
              dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.
        • Gość: trevik Re: temat zastępczy? IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.05, 17:22
          Proponuje maly trening mozgu, aby nauczyc sie lepiej formulowac mysli i dobierac
          slownictwo... Pomiedzy niektorymi pojeciami uzywanymi na ogol zamiennie przy
          okreslaniu tych to samych zjawisk sa jednak drobne roznice w znaczeniu.
          Nieslubnym dzieckiem Jezus rowniez nie byl.
          • margot_may Re: temat zastępczy? 26.01.05, 00:07
            po prostu powiedz jakim był dzieckiem, jesteśmy bardzo ciekawi.
            • Gość: trevik Re: temat zastępczy? IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 13:48
              A jakim byl dzieckiem to mnie tez interesuje.. ale na powaznie, to slowa
              nieslubne i panienskie odnosza sie do dzieci urodzonych poza zwiazkiem
              malzenskimi albo przynajmniej nieslubny mozna uzyc do dziecka, ktorego maz jego
              matki nie uznal za swoje i jest wiadomo, ze prawdziwy ojcem byl ktos spoza
              malzenstwa.

              Tak sie sklada, ze w przypadku Jezusa zadna z tych sytuacji nie miala miejsca,
              bo jest wyraznie napisane, jaki byl stosunek Boga do Jozefa (Mt 1,20–21) i
              wiadomo, jaka byla jego reakcja (Maryi nie odprawil) a rozmawiajac o
              nazewnictwie biore przez analogie, ze dziecka, ktore obecnie pochodzi z matki i
              ojca spoza malzenstwa, ale ojciec uznaje je za swoje i opiekuje sie nim, nikt
              nie nazwalby nieslubnym.
              • margot_may Re: temat zastępczy? 27.01.05, 01:39
                ho ho, ale z ciebie spryciarz.
          • thistle Re: temat zastępczy? 26.01.05, 16:34
            ???
            nie był dzieckiem legalnego meza swojej Matki (co do tego nikt z Rodziny nie
            miał chyba złudzeń)wiec kim???
            narzuca ni sie ejszcze termin "Love Child", co byłoby chyba możliwie
            najścislejszym okresleniem, ale konotacje tego sformułowania jednoznacznie
            wskazują na właśnie dzicko nieslubne. A jaka jest twoja koncepcja?
            • Gość: trevik Re: temat zastępczy? IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 17:29
              Z tego co wiem dzisiaj w takich sytuacjach normalnie sie uznaje, ze jest to
              dziecko slubne i tyle, choc znowu mozna sie przyczepic, ze jest jednak pomiedzy
              biologicznym dzieckiem wylacznie matki w malzenstwie ale uznanym przez ojca a
              biologicznym dzieckiem obu rodzicow jakas roznica - pytanie tylko, czy taka,
              ktora wplywa na potoczne nazewnictwo?
              • Gość: thistle Re: temat zastępczy? IP: *.crowley.pl 26.01.05, 17:56
                Dziękuję za odpowiedź, moje pytania były podyktowane czystą ciekawoscią, nie
                miałam ochoty nikogo urazić - Rodzina Święta jednak zdecydowanie wybiega poza
                standardy, na które powołuja sie samozwańczy obrońcy rodzin, co w nie wydaje
                sie zasadniczo wpływać na onych obrońców podejście np. do rodzin niepełnych,
                lub posiadajacych np. jedno dziecko - z wyboru.
            • Gość: bezdenny Re: temat zastępczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:39
              Jak Ty jestes odważna i z jaką śmiałością się wypowiadasz. "jezus, był
              nieślubnym dzieckiem" napisz od razu , że jezus był bękartem a wtedy z podziwu
              dla twej odwagi, to nawet buźkę rozdziawię. Zróbmy tak - zaszokujemy ciemnych
              katoli.
              • Gość: thistle Re: temat zastępczy? IP: *.crowley.pl 26.01.05, 17:52
                Nie przypominam sobie, zebym kiedykolwiek sie tak o kimś odezwała, na forum czy
                poza nim. Do katolików nic nie mam, Kosciół Katolicki i ksieża też mi jakos
                specjalnie nie przeszkadzają, teoria jest w porządku, do praktyki przyczepiać
                sie nie bedę, bo to ich sprawa.
                Gdy ojczym adoptuje dziecko i jest jego prawnym opiekunem, sprawa jest jasna,
                ale co jeśli Ojciec jest nie dosć,że wiecznie żywy, to jecze wszechobecny, i
                zadnych praw nie utracił, wręcz przeciwnie, trudno o blizszy zwiazek?
    • tad9 Re: temat zastępczy? 25.01.05, 16:20
      Gość portalu: thistle napisał(a):

      > Zastanawiające jest dla mnie, ze tematem dopuszczalnosci aborcji najbardziej
      > bulwersują się osoby, które dzieci nie mają, lub nigdy ich nie urodzą -
      > mężczyżni, starsze, niezamężne kobiety, ostatnio pojawiła się tu głosno
      > tokujaca młoda dziewuszka.

      Kłopot polega na tym, że forum "Feminizm" okupowane jest przez dość małą grupę
      zasiedziałych bywalców, którzy na pewne tematy przedyskutowali się na wylot. Do
      takich tematów należy aborcja. Jeśli zapuścisz się w otchłanie forum znajdziesz
      dyskusje aborcyjne liczące po 100 - 200 wpisów. Padały tam bodaj wszystkie
      zwykłe i spora część niezwykłych argumentów za i przeciw. To, co piszesz, też
      tam znajdziesz. Przykro mi, ale Twojemu wątkowi wielkiego powodzenia nie wróżę.
      • Gość: thistle Re: temat zastępczy? IP: *.crowley.pl 25.01.05, 16:27
        Dosć przypadkowo tu zajrzałam , jakieś trzy dni temu - nie miałam czasu
        pogrzebac w archiwach.
        Jakieś wnioski padły, czy tylko codzienny salonowiec, jak na innych forach przy
        tych tematach?
        (za linki tez byłabym wdzieczna;)
        • tad9 Re: temat zastępczy? 25.01.05, 16:48
          Gość portalu: thistle napisał(a):

          > Dosć przypadkowo tu zajrzałam , jakieś trzy dni temu - nie miałam czasu
          > pogrzebac w archiwach.
          > Jakieś wnioski padły, czy tylko codzienny salonowiec, jak na innych forach
          przy
          >
          > tych tematach?


          Oczywiście, że padły wnioski. Po napisaniu jakichś 1265 postów zwolennicy
          swobody aborcji doszli do wniosku, że aborcja powinna być wolna, a przeciwnicy
          swobody aborcji doszli do wniosku, że aborcja nie powinna być wolna.

          > (za linki tez byłabym wdzieczna;)

          Niestety nie pamiętam namiarów. Wpisz do wyszukiwarki "Klasyka forum feminizm"
          (z opcją "w tytule"). Może tam coś będzie.
          • tad9 dodatek 25.01.05, 16:50
            Przypomniało mi się! Aborcji dotyczy najdłuższy wątek na tym forum. Wystarczy
            wyświetlić wątki według ilości wpisów (jest taka opcja), inny wątek miał
            tytuł "Tak zwane prawa reprodukcyjne"
    • dokowski Dokładnie. Gdy nie mogą bic kobiet pięścią, to ... 25.01.05, 22:31
      ... biją słowem. To temat zastępczy dla damskich bokserów. Zaden
      antyaborcjonista nie nosił jeszcze żałoby po żadnym embrionie. Ich jedyną
      motywacją jest nienawiść
    • Gość: BD Re: temat zastępczy? IP: 195.164.48.* 26.01.05, 08:54
      Witam,

      Gość portalu: thistle napisał(a):

      > Zastanawiające jest dla mnie, ze tematem dopuszczalnosci aborcji najbardziej
      > bulwersują się osoby, które dzieci nie mają, lub nigdy ich nie urodzą -
      > mężczyżni, starsze, niezamężne kobiety, ostatnio pojawiła się tu głosno

      Na patrz Ty się - a np. w organizacjach typu Amnesty International działają
      ludzie, którzy żyja w krajach gdzie przestrzega się praw człowieka i na swojej
      skórze nie doświadczają np. tortur czy prześladowań za poglądy polityczne. Bez
      sensu :)

      Swoją drogą to nie raz spotkałem się z sytuacją, gdy feministki bardzo
      pomstowały na kobiety, które "nie czują się dyskryminowane". Używały argumentów
      w rodzaju "to że ty jesteś dobrze wykształcona i życie Ci się ułożyło nie
      zwalnia Cię z obowiązku troski o los innych kobiet etc". No ale widać
      obowiązują podwójne standardy.

      pozdrawiam,

      BD
      • thistle Re: temat zastępczy? 26.01.05, 16:55
        Faktycznie, wśród feministek jest większe parcie na aktywnosc społeczna - i to
        dobrze, w Polsce brakuje ludzi, którym się chce cos robić, któży mają poczucie
        możności wpłyniecia na cokolwiek, choćby przez swój głos - a duzo znasz
        niegłosujacych feministek?
        Pozytywne działania są zawsze mile widziane, nie spotkałam sie z takim , jak
        ty, pomstowaniem ze strony feministek, za to nagminnie mam kontakt ze
        stwierdzeniami: "Wzięły by się za rodzenie dzieci zamiast zmuszac (!) inne do
        skrobanek." Tymczasem większość znanych mi feministek, aktywnych lub
        zdeklarowanych, to matki dzieciom, kobiety w stałych związkach i z jakimś,
        czasem sporym, dorobkiem zawodowym. Każda taka pani jest dla mnie bardziej "pro-
        life" niz wielki bezdzietny antyaborcjionista mr.Strąk.
        Nie zauwazyłam za to, jak dotąd, działań pro-life ze strony partii
        prawicowych, które w swoich programach deklarowały politykę prorodzinną itp.,
        raczej postawę w rodzaju :jest super, wiec o co wam chodzi??? oczekiwałabym, w
        ramach zachowania równowagi we wszechświecie, że dla zbalansowania
        antykoncepcyjnych zapędów lewicy, prawica wysunie np. projekt dofinansowania
        badan nad leczeniem niepłodmości (dla prawicowych Katolików)lub program
        refundacji kosztów technik wspomagania rozrodu z in-vitro włącznie - dla
        prawicy 100% swieckiej.
        to tak na przykład.
    • Gość: Dulce Re: temat zastępczy? IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.05, 10:34
      W ruchach pro life są osoby zarówno wierzące jak i nie, zarówno młode jak i
      stare, mające wiele dzieci i nie.
      Wystarczy sprawdzić. Rónież to w jaki sposób ludzie pro-life pomagają matkom.
      No chyba, że dla Ciebie wiedza sprowadza się do twoich przypuszczeń na jakiś
      temat.
      Ale zabranie się prez feministki za działalność antyaborcyjną to naprawdę
      świetny pomysł. Popieram.
      Zabierz się za to zamiast publikowania żenujących wypowiedzi o Jezusie -
      "panieńskim dziecku". Poza tym macierzyństwo pisze się przez rz.
    • nietakasama Re: temat zastępczy? 26.01.05, 13:27
      > Nie łatwiej poprostu dawać przykład? Zakładać duze rodziny, pomagać samotnym
      > matkom i afirmować macieżyństwo w każdej postaci? Jezus też był "panieńskim
      > dzieckiem".

      W sumie do wysuwania imperatywów (jeśli w ogóle) mają prawo tylko osoby które z
      tematem mają coś wspólnego.
      Rozbrajają mnie ksieża uczący ludzi, jak maja wyglądac ich rodziny.
      Często wygadują takie, przepraszam, bzdety, mają tak wyidealizowaną wizję życia
      i rodziny, ze aż mnie mdli.

      Mój szwagier stwierdził kiedyś brutalnie, że najglośniej przeciw aborcji
      krzyczą cytuję "stare baby które już same nie mogą mieć dzieci". Ujął to
      obcesowo, ale można faktycznie zaobserwować że najgłośniej i najbrutalniej
      krzyczą z reguły ci, którzy na zdrowy rozum powinni miec najmniej do
      powiedzenia.
      Oczywiście, każdy ma prawo zabrać głos w tej sprawie, tylko że niestety w kraju
      nad wisłą- i zapewne nie tylko, tzw. zabieranie głosu w sprawie aborcji
      ogranicza sie najczęsciej do ubliżania lub wysuwania oskarżeń.
      • Gość: bezdenny Re: temat zastępczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 16:44
        nietakasama napisała:

        > W sumie do wysuwania imperatywów (jeśli w ogóle) mają prawo tylko osoby
        które z
        >
        > tematem mają coś wspólnego.
        > i rodziny, ze aż mnie mdli.
        >
        > Mój szwagier stwierdził kiedyś brutalnie, że najglośniej przeciw aborcji
        > krzyczą cytuję "stare baby które już same nie mogą mieć dzieci". Ujął to
        > obcesowo, ale można faktycznie zaobserwować że najgłośniej i najbrutalniej
        > krzyczą z reguły ci, którzy na zdrowy rozum powinni miec najmniej do
        > powiedzenia.

        Całkowicie zgadzam się z twoim szwagrem. na temat skrobanek powinni wypowiadać
        się tylko ci, których to dotyczy, czyli wyskrobani. A o PKP powinni mówić tylko
        kolejarze. sam dziwię się że tyle do powiedzenia na temat kradziezy maja ci co
        nic nie ukradli, a nawet ci, których nigdy nie okradziono.
        Pisarze do piór, księża na księzyc, syjoniści do syjamu, a pederaści do dupy.
        • thistle Re: temat zastępczy? 26.01.05, 17:07
          a cukier do cukiernicy, jak juz tu sobie słodzimy:)
          Prawa do wypowiedzi,bogu dzieki, nikt nikomu nie odmawia, za to ciekawi mnie
          parcie na afisz osób, które ewidentnie nie mają w temcie nic do roboty, a mogły
          by sobie poszukać zajecia, w którym z powodzeniem mogły by zrealizować
          deklarowane poglądy - np. kobiety-feministki, popierające wolny wybór -
          wybierają i rodzą, bo chcą, MW nawet nie deklarują pomocy ciężarnym kobietom w
          ciężkiej sytuacji, które urodzą bo,wg. nich "muszą" obnoszą sie jedynie z
          postawą"anty"
          na marginesie, niedawno dowiedziałam sie o programie bodajze "duchowej
          adopcji", nie znam dokładnie szczegółów, ale ogólnie- to modlitwy w intencji
          kobiet w ciązy wahających sie - usunać, czy nie. Babcia, która modli sie za
          kimś w kłopotach imponuje mi bardziej, niż babcia wygrazajaca pannie z
          dzieckiem i na tym samym oddechu przeklinająca te "skrobiące sie feministki"
          • nietakasama Re: temat zastępczy? 26.01.05, 17:17
            > na marginesie, niedawno dowiedziałam sie o programie bodajze "duchowej
            > adopcji", nie znam dokładnie szczegółów, ale ogólnie- to modlitwy w intencji
            > kobiet w ciązy wahających sie - usunać, czy nie. Babcia, która modli sie za
            > kimś w kłopotach imponuje mi bardziej, niż babcia wygrazajaca pannie z
            > dzieckiem i na tym samym oddechu przeklinająca te "skrobiące sie feministki"

            I wszystko byłoby cacy, gdyby nie cynizm takich duchowych adopcji.
            Rozumiem że jesteś pod wrazeniem babci ktora sie modli w intencji kobiety
            usuwającej ciąże, i tym z kolei ty mi imponujesz, bo to znaczy że opierasz sie
            za postawami katolickimi a nie rydzyko-katolickimi.
            Dlaczego napisałam ze cynizm?
            A bo sobie tak od pewnego czasu slucvham Radia Maryja i słucham tez osób
            wznoszących intencje kobiet usuwajacych ciążę.
            Ile w tym slodkości, szacunku dla drugiego człowieka, miłości bliźniego...
            Wiesz o co o ni się modlą? Modlą się o kobiety mordujace swoje dzieci, aby
            przejrzały na oczy, zobaczyły ogrom swojego grzechu i weszłuy na ścieżke
            prawości. Modlą się o morderczynie nienarodzonego życia, aby Bog nie był dla
            nich surowy. Modlą się o wyrodne matki, ktore zabijają dzieci w swoich łonach,
            aby pokajały sie za swój śmiertelny grzech.
            Tak wyglądają ich modlitwy.
            Jak w zakonie sióstr Magdalenek... Kto czytał i ogladał, ten wie o czym mówie.
            Szacunek dla życia, dobre sobie.
            Najpierw trzeba się nauczyć sznować zycie dorosłego, istniejącego już poza
            łonem matki człowieka, zeby potem móc uczyc innych jak szanować życie
            nienarodzone.
            • Gość: thistle Re: temat zastępczy? IP: *.crowley.pl 26.01.05, 18:01
              Nie słucham RM, więc nie mogłam mieć o tym pojecia,
              Więc skad tu słowo "adopcja"?
              • nietakasama Re: temat zastępczy? 26.01.05, 18:57
                No.... chyba chodzi o to że sie bierze pod duchowa opiekę te biedne dzieci
                nienarodzone, coby się Pan Bog zlitował że mają takie matki potepienia godne, i
                albo je od takiego losu uchronił, albo przyjąl w poczet chrześcijan juz po
                śmierci, choć zmarły bez chrztu.
                Taka forma roztoczenia "opieki" modlitewnej nad nienarodzonymi.
                Szkoda ze jest to tylko kolejny pretekst do wytykania palcem i wylewania jadu.
                Potępienia, oskarżenia, jedynie słuszne (uproszczone) zapatrywanie na wszystko.

                Podobnie przecież wyglądaja modlitwy za nieprzyjaciół kościoła powszechnego-
                czytaj- michnika, kuronia, owsiaka, millera, srody i takich tam.
                Malo w tym ekumenizmu, wierz mi....

        • nietakasama Re: temat zastępczy? 26.01.05, 17:09
          syjoniści do syjonu, jeśli już....

          Napisałam przecież pod spodem, ze kazdy ma prawo zabrać głos (poszukaj, na
          pewno znajdziesz, wierzę w ciebie) ale trudno tego głosu udzielać osobom które
          nie dość że z tematem nie mają nic wspólnego, to jeszcze wyładowują cała swoją
          frustrację i agresję ten głos zabierając.
          Podkreśliłam dwa czynniki- nie powiązanie z tematem i imperatywność, agresję
          wypowiedzi.

          > Całkowicie zgadzam się z twoim szwagrem. na temat skrobanek powinni
          wypowiadać
          > się tylko ci, których to dotyczy, czyli wyskrobani.

          Wyskrobane, jeśli już bawimy sie w nazewnictwo. Aborcja dotyczy bezpośrednio
          nie tylko "wyskrobanych". Ale już na pewno bezpośrednio nie dotyczy ksieży,
          ktorzy czasem zdają się mieć najwiecej do powiedzenia na temat tego, co czuje
          kobieta po aborcji...

          > oPKP powinni mówić tylko
          > kolejarze

          Przede wszystkim, a nie "tylko". Natomiast kierowca taksówki wykrzykujący
          jedynie słuszne opinie na temat stanu polskiego kolejnictwa, to juz raczej
          kyriozum, nie sądzisz?

          Tak samo rzecz ma się z aborcją.
          Jeśli osoby nie związane z tematem bezpośrednio, atkie jak ja na ten przykład,
          chca zabierac głos, to prosze ich (siebie) bardzo. Ale nie w tonie oskarżeń,
          jedynie słusznych pogladów, schematyzowania i wyzwisk.
          • nadszyszkownik.kilkujadek Rozczuliłem się! 27.01.05, 02:48

            > syjoniści do syjonu, jeśli już....
            Jak ja Ci zazdroszczę!
          • Gość: BD Re: temat zastępczy? IP: 195.164.48.* 27.01.05, 09:33
            Witam,

            nietakasama napisała:

            > > oPKP powinni mówić tylko kolejarze
            >
            > Przede wszystkim, a nie "tylko". Natomiast kierowca taksówki wykrzykujący
            > jedynie słuszne opinie na temat stanu polskiego kolejnictwa, to juz raczej
            > kyriozum, nie sądzisz?

            Mylisz się całkowicie. Gdyby kolejarze mieli decydujący głos w kwestii PKP to
            zapewniliby sobie np. 10 letnie gwarancje a la energetyka, za które zapłaci
            reszta podatników. I taksówkarz protestujacy przeciw takim rozwiązaniom miałby
            w pełni racje. Decydujący głos powinny mieć oczywiście mechanizmy rynkowe,
            czyli (po prywatyzacji) pasażerowie.


            pozdrawiam,

            BD

            Swoją drogą wczoraj pisałem w tym wątku, a postu brak - jakaś ukryta cenzura,
            czy co?
Pełna wersja