Polska - ostatni bastion światowego feminizmu.

IP: *.integrityserver.net 31.01.05, 13:17
Obecność gender studies na uniwersytetach wzbudza kontrowersje i krytyki i
bynajmniej nie jest to "męska krytyka kobiecego kierunku". Agnieszka
Kołakowska, Paryżanka i pogromczyni politycznej poprawności, poświęciła
gender studies cały swój artykuł w Rzeczpospolitej. Czytamy tam: "Dotarła do
mnie z Polski przygnębiająca wiadomość. Okazuje się mianowicie, że na
Uniwersytecie Warszawskim istnieje wydział o nazwie Gender Studies. (...)
Smutna to rzecz i niepokojąca; świadczy bowiem... o tym, że po Polsce krąży
groźna amerykańska choroba, z trudem uleczalna, zwana polityczną
poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą i definitywną
utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może
najsmutniejsze - poczucia humoru. U pani Umińskiej objawia się ona w formie
feminizmu. W Stanach Zjednoczonych, po blisko dwudziestu latach szaleństwa,
zjawisko politycznej poprawności, od dawna wyśmiewane, zaczyna już wymierać;
w Polsce zaś, gdzie modne ideologie zachodnie docierają z opóźnieniem,
dopiero od niedawna się rozwija. (...) Są pewne oznaki, że feminizm,
przynajmniej w swoich najbardziej radykalnych formach, zaczyna umierać
naturalną śmiercią. Powodem może być fakt, że, zatoczywszy pełne koło,
doprowadził do tezy sprzecznej z tą, od której zaczął. Zaczął od dążenia do
równości i oburzenia mizoginistycznym 'utożsamieniem kobiety z jej funkcjami
rozrodczymi': sprowadzaniem jej... do 'biologicznych i kulturowych cech
płci'. Kończy na twierdzeniu, że kobieta jest wyższa od mężczyzny, ponieważ
tymi właśnie cechami jest uwarunkowana. (...) Radykalny feminizm wymiera nie
tylko dlatego, że wszystkich już doszczętnie zanudził; wymiera także dlatego,
że został doprowadzony do reductio ad absurdum, i niektóre feministki zdały
sobie z tego sprawę. W Polsce jednak dopiero się zaczyna; przygotujmy się
zatem na dwadzieścia lat nudnego absurdu - a także rozszerzającego się
stopniowo psychologicznego terroru i cenzury. Zakusy politycznej poprawności
są silne; jej największą ambicją jest utrwalenie się w prawie. (...)
ideologiczna indoktrynacja może być bezkarnie uprawiana, pod nazwą nauczania,
na uniwersytetach. Chodzi o to, że uniwersytet, który symbolizuje rozum i
racjonalną dyskusję, pozwala na podważanie swoich podstawowych wartości.
Tutaj właśnie odbywa się prawdziwe 'obniżanie poprzeczki'. Nie w języku i
zachowaniach, nad którymi pani Umińska ubolewa, i które chciałaby kontrolować
i manipulować, lecz na uniwersytetach, które uległy presji poprawności
politycznej i zdradzają swoich studentów. Nie ma bowiem innego słowa: to jest
zdrada. Nie tylko zdrada intelektualna wobec siebie samego - zdrada rozumu,
rodzaj trahison des clercs, ze strony tych, którzy polityczną poprawność
wyznają".
    • Gość: poprawnosc Re: Polska - ostatni bastion światowego feminizmu IP: *.adsl.xs4all.nl 31.01.05, 13:44
      Moj Boze! Ale bedzie straszny terror!!!
      W zwiazku z absurdalnie nudna polityczna poprawnoscia Pan minister nie bedzie
      mogl Pani tlumaczki poklepac po tyleczku. Skandal!!! Doprowadzi to do upadku
      wartosci rodzinnych i morale mlodziezy. Nie wolno sie smiac z balonow pani Mani-
      to doprowadzi do depresji u mezczyzn i ujemnego przyrostu demgoraficznego! Jezu,
      uchron nas od rownych plac!

      Brawo Rzeczpospolita! Brawo pani Agnieszka!!!
      Ona sie zna bo jest Paryzanka!!!!!!!!!!!!!1
    • Gość: BUBU E_WOK I RESZTA DUP TEZ JUZ SIE ZNUDZILA :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 15:10
      OH BABY BABY....SLOWA PUCHU MARNY WIECZNIE NA CZASIE :)
    • nietakasama Re: Polska - ostatni bastion światowego feminizmu 31.01.05, 15:49
      Supre. Po raz kolejny cytuje mi sie kogoś kto jest w jakiejś kwestii anty, i ma
      to zastąpić wypowiedź własną autora postu.
      I co z tego że A. Kołakowska wypowiada sie w tonie sprzeciwu?
      Niczego to w moich poglądach nie zmienia. Nigdy nie zakładałam ze wszyscy musza
      mysleć tak jak ja, bo jedynie wtedy moją rację mogę uznac za słuszną.

      Pani Kołakowska naśmiewa się w politycznej poprawności, a ja uważam ze
      polityczna poprawność, oczywiście nie doprowadzona do absurdu, powinna mieć i
      na szczęście ma swoje miejsce w kulturze, mediach, wypowiedziach wszelakich.
      I cieszę sie z tego szczerze, bo w przeciwnym razie każdyuprzedzony typ o
      centymetrowych horyzontach mógłby publicznie uwłaczać, ubliżać i poniżać ile
      wlezie. Polityczna poprawność PO COŚ została jednak wymyślona.Zaznaczam jednak
      że mam na myśli poprawność w rozsądnych rozmiarach- czyli taką która nie
      zastępuje prawdy a jedynie reguluje sposób jej wyrażania.

      >na uniwersytetach, które uległy presji poprawności
      > politycznej i zdradzają swoich studentów. Nie ma bowiem innego słowa: to jest
      > zdrada. Nie tylko zdrada intelektualna wobec siebie samego - zdrada rozumu,
      > rodzaj trahison des clercs, ze strony tych, którzy polityczną poprawność
      > wyznają".
      Świat się wali, pali, rzeczy nie do pomyślenia się dzieją. Na UW wykładają
      Grunder Studies. Fu.
      Znowu oburzenie i histeria.
      I wielkie, nadmuchane słowa.

      Ani jedno słowo z przytoczonego tekstu do mnie nie przemówilo. Nie zgadzam się
      z jej autorką w niczym. Ona ma swoje zdanie, a ja swoje.

      A co do tytułu "ostatni bastion feminizmu"... cóż kojarzy mi się to z Lepperem
      który występując w spocie wyborczym twierdził że " Musimy stać jednym murem.
      Jesteśmy ostatnim bastionem normalności..." Heh, pomyślałby kto :)
      Nie nazwalabym Polski bastionem feminizmu. W porównaniu ze swiadomoscią krajów
      Europy zachodniej, u nas co najwyżej rozbija się dopiero namiociki feminizmu,
      zaden bastion jeszcze nie stanął.
      Pani K. obrusza się na myśl o 20 latach feminizmu i poprawności politycznej,
      ale przecież sama pisze o tym, że idziemy scieżkami wytyczonymi już wcześniej
      przez kraje, które w kwestii swiatopoglądu na status płci są daleko przed nami.
      Więc w czym rzecz?
      Doganiając Europę czy tzw. zachód przechodzimy przez te same procesy.
      • ggigus Kochana Nietakasama! 31.01.05, 15:57
        Ten art. powraca tu jak bumerang, jest tu chyba po raz trzeci, odkad ja tu
        bywam.
        Stad moj wniosek, ze przeciwnicy i przeciwniczki feminizmu albo sa leniwi, alby
        napisac cos nowego, albo malo odkrywczy, by cos nowego wymyslec, albo rzedna
        ich szeregi. Albo wszyskto naraz plus pare innych czynnikow.
        serdecznie pozdrawiam
        G.
        • felek_zdankiewicz Re: Kochana Nietakasama! 31.01.05, 16:58
          ggigus napisała:


          > Stad moj wniosek, ze przeciwnicy i przeciwniczki feminizmu albo sa leniwi,
          >alby
          >
          > napisac cos nowego, albo malo odkrywczy, by cos nowego wymyslec, albo rzedna
          > ich szeregi.

          Pewnie, że szeregi rzedną. Łatwiej przecież skończyć szopkę w rodzaju gender
          studies niż tradycyjne, solidne studia humanistyczne albo (o zgrozo!) jakiś
          kierunek ścisły;)

          • ggigus ojej 31.01.05, 17:02
            Patrzac na poziom postow przeciwnikow feminizmu, mam wrazenie, ze nielicznym
            udalo sie dotrzec do matury. A jeszcze mniejszej grupie zdac egzamin
            dojrzalosci, wiec co tu pisac o studiach. Wyzszych.
          • na_tasza Re: Kochana Nietakasama! 31.01.05, 17:12
            O ile wiem, gender studies to studia PODYPLOMOWE...
            • nietakasama Re: Kochana Nietakasama! 31.01.05, 17:18
              ;)
              Ale nie techniczne.
              A to znaczy ze bezwartościowe ;P
              • felek_zdankiewicz Re: Kochana Nietakasama! 31.01.05, 17:31
                nietakasama napisała:

                > ;)
                > Ale nie techniczne.
                > A to znaczy ze bezwartościowe ;P

                O czym my mówimy? Gender studies to ideologiczna agitka, propagandowe bajki nie
                mogące nawet pretendować do miana pseudonauki. Coś w rodzaju przyspieszonych
                kursów marksizmu-leninizmu, tyle że jeszcze głupsze.
                • nietakasama Re: Kochana Nietakasama! 31.01.05, 17:58
                  >Gender studies to ideologiczna agitka, propagandowe bajki nie
                  > mogące nawet pretendować do miana pseudonauki. Coś w rodzaju przyspieszonych
                  > kursów marksizmu-leninizmu, tyle że jeszcze głupsze.

                  No tak, ty wiesz najlepiej :)
                  I co z tego? I nic. Wbrew twojemu wartościującemu rozeznaniu w różnych
                  dziedzinach wiedzy, GS i tak będzie wykładane na uniwerku.
                  Więc możesz to nazywac jak chcesz.
                  Dla ciebie to może być propagandowa bajka nie zasługująca na miano pseudonauki,
                  a i tak znaleźli sie ludzie z tytułami, którzy postanowili tej bajki nauczać.
                  Ba, znaleźli się ludzie, ktorzy chcą się tego uczyć.
                  Więc swoją fachową opinię możesz sobie co najwyzej do pamietniczka wpisać.

                  Swoją drogą- byłeś na chodź jednym wykładzie wiążącym się z tematem?
                  Przeanalizowaleś zakres materiału? Wiesz cokolwiek o tym, jak takie studia
                  wyglądają?
                  Jak można pisać ze coś jest ideologiczną agitką w ogóle nie zetknałwszy się z
                  tym. Dlaczego niektórzy tak lubią rozrzucać swoje opinię, bez wiedzy na temat
                  tego co kytykują?
                  Przecież sam fakt ze wiesz czym jest GS, nie oznacza że mozesz studia nad GS
                  nazywać ideologiczną agitką.
    • Gość: Johnny Kalesony Re: Polska - ostatni bastion światowego feminizmu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.05, 19:25
      Potwierdzam, potwierdzam, z cało moco! US-landia, a szczególnie połudnowe stany,
      gdziem dziecięciem się rodził, konserwatywne i NORMALNE są, a nie zdebilowaciałe
      przez bezpłciowe femi-androidy i ich opętany bełkot, co to rozumny i
      "naukooowy" wywód udaje. Leszek Kołakowski swoje wykłady przekazuje językiem
      prostym, bo prawda nie potrzebuje maskować się za ułudą języka. Feminizm to
      bełkotliwa, oszukańcza durnota, jakich wiele w dzisiejszym świecie, więc żeby
      głupoty widać nie było, stworzyli sobie pseudo-naukową otoczkę, bo jak wiadomo:
      (Bareja - "Miś") "Po co to wszystko? - Nie przejmuj się, to jest tak głupie i
      niedorzeczne, że nikt nie będzie się odważył zapytać". W tym świecie
      najważniejsze to dużo gadać i to tak, by nikt nie zrozumiał. W ten sposób można
      zrobić karierę nawet na największym idiotyzmie.
      Cóż, Arystoteles nie mówił takm pokrętnym językiem, ale feminichy są przecież
      mądrzejsze ...

      Pozdrawiam
      Rock"n"Roll żyje!!!
      • jolkajolka5 Re: Polska - ostatni bastion światowego feminizmu 31.01.05, 19:59
        Co ty pieprzysz synku, jaki znowu Leszek Kołakowski. Profesor by w życiu takich
        idiotyzmów jak pani Agnieszka nie napisał, on się o feminizmie wyraża z
        szacunkiem - kiedyś nawet sam siebie określił jako feministę.
        Aleś ty durny..
        • Gość: Johnny Kalesony Re: Polska - ostatni bastion światowego feminizmu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.05, 20:26
          Nie pojęłaś, o czym mowa, matko. Rzecz idzie o DYSKURS, a nie o meritum sprawy.
          Napisałem o poetyce języka, jakiego feminichy używają, a nie o przekazywanej za
          jego pomocą pseudo-myśli.
          Jednak powinnaś się udać do kuchni ... pozmywać ... albo i co innego.

          Pozdrawiam
          Rock'N'Roll żyje!!!
          • jolkajolka5 Re: Polska - ostatni bastion światowego feminizmu 31.01.05, 20:56
            Niedouczony a w dodatku cham, jak widać. Leszek z Agnieszką ci się pomylił i
            jeszcze nie potrafisz się do tego przyznać więc piszesz górnolotne bzdety.
            Ale prymityw z ciebie, bez odbioru.
            • Gość: Johnny Kalesony Re: Polska - ostatni bastion światowego feminizmu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.05, 20:08
              Ojej...
              Duchowi memu dała w pysk i poszła ...
              Gdzieś już byłem pisał o tym, że feminizm odbiera kobietom i mężczyznom godność
              bycia ludźmi, rozmywając wyraźne granice między ich płciami. Teraz, jak wnoszę z
              Acanny wypowiedzi, zaczął pozbawiać i rozumu, co zresztą dziwić nie powinno.
              Kiedy się człek tego duractwa naczyta, to mu nie inaczej, jeno ciurkiem odbija.
              Dlatego też, jeszcze raz - tym razem pisząc powoli - wyjaśniam: powołałem się na
              Leszka Kołakowskiego, który nosi nazwisko identyczne z nazwiskiem autorki
              omawianego artykułu, co stało się przyczyną twierdzenia, jakobym pomylił Leszka
              z Agnieszką. A odwołałem się do L. Kołakowskiego, ponieważ styl literacki jego
              książek daleki jest od zadęcia terminologicznego, jakie spotkać można u
              feministek. W jednym z gazetowych felietonów L. Kołakowski podtrzymuje tezę
              Gombrowicza, który twierdził, że im mądrzej bywa, tym głupiej. Jeśli ktoś używa
              tak dziwnej nowomowy jak feministki, istnieje duże prawdopodobieństwo, że czyni
              tak, by nie zrozumiano, jak niewiele ma do powiedzenia, albo - jak niedorzeczne
              i zwyczajnie idiotyczne przekazuje tezy, po to, żeby zabłysnąć na świeczniku i
              karierę gdzie bądź zrobić.
              Co zaś do mojego języka, być może wydaje się nieco anachroniczny, ale (tu proszę
              o wyrozumienie) nie jestem native Pole.

              Pozdrawiam
              Rock'N'Roll żyje!!!
    • dokowski Jaka głupia! Ona myśli, że ile lat dzieli Polskę.. 31.01.05, 22:39
      Gość portalu: Albercik napisał(a):

      > po Polsce krąży groźna amerykańska choroba, z trudem uleczalna,
      > zwana polityczną poprawnością. (...) W Stanach Zjednoczonych,
      > po blisko dwudziestu latach szaleństwa, zjawisko politycznej poprawności,
      > od dawna wyśmiewane, zaczyna już wymierać;

      ... od USA? Na jakim poziomie rozwoju cywilizacyjnego Polska teraz się znajduje?
      Amerykańskie lata 30-ste a może 50-te? Debilka nie rozumie, że do politycznej
      poprawności jeszcze nawet nie dorośliśmy. Z gimnazjalistów może się śmiać
      licealista, ale nie przedszkolak.

      Polska jest na razie w przedszkolu demokracji i kapitalizmu, za kilka lat może
      uda nam się dostać do podstawówki, a tam w starszych klasach czekają nas lekcje
      emancypacji i tolerancji, poprawność polityczna jest dopiero w gimnazjum.
      • pewien_student Re: Jaka głupia! Ona myśli, że ile lat dzieli Pol 02.02.05, 12:59
        ciekawe co bedzie gdy dojdziemy do studiow...
        • dokowski Będziemy śmiać się z pp 02.02.05, 22:08

          pewien_student napisał:

          > ciekawe co bedzie gdy dojdziemy do studiow...

          Tak jak śmieją się współcześni Amerykanie, którzy już wszystkie szkoły
          demokracji mają za sobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja