głowa rodziny

31.01.05, 19:12
Czy pojecie "głowa rodziny" ma jeszcze rację bytu (czy jest wciąż aktualne) i
czy kiedykolwiek miało?
Czy mężczyzna jest, był kiedykolwiek lub czy powinien być przyslowiową "głową
rodziny" ?
Co o tym myślicie?
    • tad9 Re: głowa rodziny 31.01.05, 19:14
      nietakasama napisała:

      > Czy pojecie "głowa rodziny" ma jeszcze rację bytu (czy jest wciąż aktualne) i
      > czy kiedykolwiek miało?
      > Czy mężczyzna jest, był kiedykolwiek lub czy powinien być przyslowiową "głową
      > rodziny" ?
      > Co o tym myślicie?


      Głową rodziny staje się państwo, całe to "wyzwolenie kobiet",
      to "upaństwowienie kobiet". Kobiety zmieniły pana.
      • nietakasama Re: głowa rodziny 31.01.05, 19:18
        A może same sobie stały się paniami? Nie pomyślałeś o tym?
        • tad9 Re: głowa rodziny 31.01.05, 19:27
          nietakasama napisała:

          > A może same sobie stały się paniami? Nie pomyślałeś o tym?

          Nie. Gdyby państwo zwinęło całą tą sferę, dzięki której kobiety mogły "wyjść z
          domu", kobiety "wróciłyby do domu" jak na rozkaz.
          • nietakasama Re: głowa rodziny 31.01.05, 19:32
            Ale to one te zmiany wymusiły.
            Więc jeśli państwo zechciałoby zwinąc ochronny płaszczyk, bedą wymuszać na nowo.
            Bo ochronka znikąd się nie wzięła.
          • jolkajolka5 Re: głowa rodziny 31.01.05, 20:06
            Idiotyzm wyjątkowy.
            Gdyby było tak jak piszesz to w krajach takich jak Stany kobiety w ogóle by nie
            pracowałay tylko rodziły dzieci i pichciły obiadki. A tak się składa że to
            właśnie w Stanach więcej niz w Eu kobiet robi karierę zawodową.
          • ggigus Tadziku, Tadziku! 02.02.05, 12:27
            Jakie to mysli Ci chpdza po tej slicznej glowce...
            Jak sobie wyobrazasz w XXI w. zwiniecie sfery umozliwiajacej wyjscie kobietom z
            domu, po to, aby je tam z powrotem wepchanc? No jak moznaby to uzasadnic?
            Twoimi przekonaniami? Twoja wola?
            Doprawdy istnieje granica smiesznosci i raczej nie nalezy jej przekraczac. Dla
            wlasnego dobra.
            pozdrawia szczere ubawiona
            G.
    • Gość: Abaddon Ależ skąd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 19:40
      Wydaję mi się, że partnerski związek k i m wyklucza istnienie czegoś takiego -
      a o modelu niepartnerskim nie ma nawet co dyskutować, bo jest zły z założenia.
      Oczywiście, zawsze będzie jakaś dominująca strona, ale to będzie wynikać z
      osobowości, a nie płci.
      Mężczyzna owszem, przez długi okres czasu był tzw. głową rodziny, i właściwie
      nadal często pełni taką funkcję. Niestety, ta funkcja jest nawet nie tyle
      przestarzała, co po prostu niesprawiedliwa i nienaturalna.
      • kocia_noga Re: Ależ skąd! 31.01.05, 19:50
        Z moich obserwacji wynika , że to przeważnie kobieta jest tą "głową rodziny " -
        a niektórzy mężczyzni czują się usatysfakcjonowani , jeśli poza domem są tak
        traktowani i tytułowani .Kilka razy w życiu spotkałam się z mężczyzną który
        rządził w domu . Ani jedno , ani drugie rozwiązanie nie podoba mi się zbytnio ,
        ale nie ja żyję w tych rodzinach , i jesli dobrze funkcjonują , to wszystko ok.
        Poza tym forum nigdy nie spotkałam się z mężczyznami , którym tak bardzo
        zależałoby na rządzeniu rodziną lub jego pozorach .
        • Gość: Abaddon Re: Ależ skąd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:00
          No cóż, ja obserwuję relacje damsko-męskie mojego pokolenia, czyli
          dwudziestoparolatków. I śmiem wątpić, czy ogolone na zero dresy pozwalają swoim
          dziewczynom na cokolwiek. A niestety jest to spora część młodego pokolenia:(
          Ale faktycznie, mężczyźni szanujący swoje partnerki nie dążą do hegemonii w
          rodzinach. Są nawet tacy, którzy lubią być zdominowani przez kobiety.
      • monikaannaj Re: Ależ skąd! 31.01.05, 19:56
        Oczywiście, zawsze będzie jakaś dominująca strona, ale to będzie wynikać z
        > osobowości

        No właśnie, czasami jedno z małzonkow jest na tyle dominujące (albo to drugie
        ciapowate), że ewidentnie widac kto jest głową rodziny. Moze to byc równie
        dobrze kobieta jak i facet, może to byc to które wiecej zarabia albo to ktore
        siedzi w domu z dziecmi. Na pewno coraz rzadziej jest to "automatycznie"
        męzczyzna.
        • Gość: Abaddon Re: Ależ skąd! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:04
          No i dobrze, bo nie wiem, choć sam jestem facetem, dlaczego władza z założenia
          miałaby przypadać jemu. Ale tak na dobrą sprawę pozycja w związku kształtuje
          się naturalnie.
      • nietakasama Re: Ależ skąd! 03.02.05, 13:02
        Norman Goodman, piszac o społeczeństwie poprzemysłowym stwierdził, ze rodzina
        traci na znaczeniu i przeżywa kryzys, a powodem tego kryzysu jest zastałość
        podziałow ról między płci. Jedynym sposobem wyjśćia z tego kryzysu jest
        przystosowanie się rodziny do nowego podziłu ról i większej elastyczności w
        podziale obowiazków.
        Po przeczytaniu tego stwierdziłam, ze ja sie osobiscie z tym panem bardzo
        zgadzam ;)
        Jedynym możliwym obecnie modelem zwiazku jest związek mozliwie partnerski, inne
        są anachroniczne. Bez względu na to czy oczeniamy patriarchat pozytywnie czy
        negatywnie, nie spełnia on już swojej funkcji. Bo czasy są po prostu
        diametralnie inne od tych, w których patriarchalne rozwiazania działały.
    • Gość: Johnny Kalesony Re: głowa rodziny IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.05, 20:31
      Mój dziadek i ojciec pracowali, a kobiety zajmowały się prowadzeniem domu. Nie
      widzę nic zdrożnego w przyjmowaniu tego rodzaju racjonalnej strategii
      szczęśliwego przejścia przez życie. Ostatecznie - jestem gringo, nieprawdaż?
      • kochanica-francuza Moja matka i babka pracowały 05.02.05, 13:34
        Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a):

        > Mój dziadek i ojciec pracowali, a kobiety zajmowały się prowadzeniem domu. Nie
        > widzę nic zdrożnego w przyjmowaniu tego rodzaju racjonalnej strategii
        > szczęśliwego przejścia przez życie. Ostatecznie - jestem gringo, nieprawdaż?

        a dziadek i ojciec byli wyjątkowymi nieudacznikami ,by nie wyrazić się gorzej.
        Gringo to tyle co białas.
    • losiu4 Re: głowa rodziny 31.01.05, 20:43
      nietakasama napisała:

      > Czy pojecie "głowa rodziny" ma jeszcze rację bytu (czy jest wciąż aktualne) i
      > czy kiedykolwiek miało?

      oczywiście ze miało, ma i będzie miec :) dopóty, dopóki rodzina (czy zwiazek
      partnerski, jak to postepowcy określają) będzie istniec

      > Czy mężczyzna jest, był kiedykolwiek lub czy powinien być przyslowiową "głową
      > rodziny" ?

      a z tym to już różnie bywało, bywa i będzie bywać :) jako patrirchalny samiec
      wiadomo ku jakiej opcji będę dązył :)

      > Co o tym myślicie?

      ano ze to niegłupi pomysł. Tak samo jak i z rozdziałem obowiązków między - żeby
      po feministycznemu powiedziec - partnerów. Skoro kobieta ma mniejsze stopy,
      więc jako lepsza ode mnie, powinna zmywac i obiadki gotować tudzież prać
      (ubrania oczywista, nie swego pana i władcę) :) ja, jako statystycznie mający
      sprawniejszy mózg tudziez mięśnie, winienem się innymi sprawami zajmować ;)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • jolkajolka5 Re: głowa rodziny 01.02.05, 10:32
        czy tobie się łosiu ironia nie myli z pieprzeniem 3 po 3?
        Różnica jest taka, że ironia bierze się z intelektu a pieprzenie z głupoty.
        Jakość twoim wynurzeń na intelekt nie wskazuje.
        • Gość: Johnny Kalesony Re: głowa rodziny IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.05, 18:19
          Nadużywasz ostatniemi czasy słowa "pieprzenie". Widno - głodnej chleb ze syrem
          jeno na myśli.

          Keep Rockin'
      • Gość: Magdalena Re: głowa rodziny IP: *.idea.pl 01.02.05, 16:29
        ja, jako statystycznie mający
        > sprawniejszy mózg

        tylko statystycznie :)
        • jolkajolka5 to nieprawda! 01.02.05, 19:44
          Gość portalu: Magdalena napisał(a):

          > ja, jako statystycznie mający
          > > sprawniejszy mózg
          >
          > tylko statystycznie :)


          Nie, statystycznie to też nieprawda. Średnia inteligencja jest u obu płci na
          tym samym poziomie a jedynie jej wariacja jest inna: wśród mężczyzn jest więcej
          geniuszów ale i więcej idiotów, kobiety są bardziej uśrednione. To oznacza, że
          statystyczny facet jest tak samo inteligentny jak statystyczna kobieta.
          A ja bym tylko chciała wiedzieć dlaczego na tym forum nie ma ani jednego
          męskiego geniusza za to idiotów co niemiara...
          To jakieś cecha szczególna antyfeministów?
          • kocia_noga Re: to nieprawda! 01.02.05, 20:43
            Odpowiedziałam Magdalenie zanim przeczytałam twój post jolkajolka - z ust mi to
            wyjęłaś - no i właśnie na TYM forum pisanie takich rewelacji jest szczególnie
            śmieszne.
          • nietakasama Re: to nieprawda! 09.02.05, 17:09
            Chcąc zachować polityczną poprawność, powiem: być może ;)
        • kocia_noga Re: głowa rodziny 01.02.05, 20:41
          Statystycznie ? Serio sa takie statystyki , czy to żart ?
      • nietakasama losiu.... 09.02.05, 17:07
        losiu, ty wierzysz że masz mózg sprawniejszy od kobiety? :)
        Ty tak na serio?
        Czy to stan chwilowej samczej dezorganizaji neuronów?
    • Gość: melmire Re: głowa rodziny IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 01.02.05, 03:14
      W moim ulubionym komikise bylo tak :
      - chcialbym porozmawiac z panem rodziny (tlumaczenie doslowne)
      - u nas nie ma panow, u nas jest kooperatywa!


      I u mnie tez :)Kooperatywa feministki z feminista :)
      • arieta Re: głowa rodziny 01.02.05, 10:38
        Co to za komiks? Fajny taki;))


        Justyna
        • Gość: melmire Re: głowa rodziny IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 01.02.05, 19:36
          Mafalda :) Chyba nie byl w Polsce tlumaczony, a szkoda :)
      • nietakasama Re: głowa rodziny 09.02.05, 17:12
        ;) dobre, dobre.
    • na_tasza Re: głowa rodziny 03.02.05, 12:07
      Uważam, że na bycie "głową" trezba sobie zasłużyć. Tzn. kiedyś to z definicji
      był mężczyzna, dziś może być albo on albo ona - zależy od tego, kto
      faktycznie "trzyma ten dom w kupie", dba o niego, o rodzinę, zarabia, podejmuje
      odpowiedzialne decyzje, mądrze wychowuje dzieci; nie tylko od genitaliów
      (pomijam czynniki osobowościowe). Z moich obserwacji wynika, że coraz częściej
      są to kobiety, choć poza domem stereotypy z regułyu wskazują na mężczyznę
      jako "głowę rodziny".
      • Gość: Bilala Re: głowa rodziny IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.02.05, 02:57
        To dziwne, że jeszcze funkcjonuje takie pojęcie. Wydaje mi się, że w normalnym
        małżeństwie, w którym oboje pracują zawodowe, mają podobne zarobki i
        wykształcenie, stosunki są partnerskie, podział obowiązków naturalny (dziecko
        do przedszkola odprowadza ten, kto ma czas o tej porze; gotuje ten, kto ma
        czas - lubi to - umie - chce). pieniądze się wydaje po wspólnym ustaleniu idch
        przeznaczenia itp. Co dziwne, nawet państwo wciąż uznaje istnienie takiej
        kategorii jak głowa rodziny, bo w ostatnim spisie w kwestionariuszu było
        zapytanie o głowę rodziny i pani, która robiła spis bardzo nalegała, gdy
        odmówiliśmy udzielenia odpowiedzi na to pytanie.
        • kocia_noga Re: głowa rodziny 04.02.05, 16:02
          W spisie było konkretne kryterium - ilość pieniędzy łożonych na rodzinę .Po
          przeliczeniu wychodziło różnie - raz głowa była kobieta, raz mężczyzna , czasem
          dziadek lub babcia-rencistka, jeśli to z jej renty rodzina się utrzymywała.
          • stopp5 Re: głowa rodziny 04.02.05, 21:04
            A czy do "pieniędzy" należało też doliczyć "pieniężną" wartość pracy
            świadczonej dla rodziny?
            • kocia_noga Re: głowa rodziny 05.02.05, 13:28
              Nie , ale nawet przy braku tego przeliczenia głową rodziny często okazywała się
              kobieta .
Pełna wersja