kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myśli?

17.02.05, 18:10
witajcie, co o tym myślicie, dlaczego jednak 99% kobiet w pewnym momencie
swojego twórczego życia rodzi w końcu dziecko? marzę o odpowiedziach kobiet
dorosłych ok. 40, ktore podjęły już decyzje o nierozmnażaniu się. czy my
musimy być spełnionymi samicami?czy jeśli nie mam instynktu macierzyńskiego
to odstaję od normy? a jaka jest ta norma? właśnie 99% kobiet-matek, albo
bezdzietnych nie z własnej woli(bezpłodnych)? Czy to temat niesmaczny na tym
forum? Dziewczyny, raz mamy 20 lat, później 40 i czy nasza postawa wobec
bycie rodzicem się zmienia? Bardzo czekam na wasze zdanie!
    • Gość: Marti Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 20:13
      Kobieta nie musi byc matka! Nie musi miec dzieci, by byc spelniona...
      Przeciez to oczywiste! Jezeli nie czuje, ze to jej powolanie, jezeli tego nie
      chce :)

      Moze tego nie chciec w wieku lat 20, a zachciec w pozniejszym wieku...
      Ma do tego prawo...

      A wrodzony instynkt macierzynski...Ja w to nie wierze!

      M.
      • marta_s7 Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 21.09.05, 11:24
        Witam! Jestem dziennikarka Tvn Style i przygotowuje program o kobietach, ktore
        nie chca miec dzieci. Moze chcialabys wystapic w programie "Miasto Kobiet" i
        powiedziec cos na ten temat. Nagranie odbedzie sie jutro (czwartek- 22
        wrzesnia) w Warszawie. Jesli jestes zainteresowana prosze skontaktuj sie ze mna
        na adres mailowy: b.karkoszka@tvn.pl Pozdrawiam serdecznie! Basia
    • Gość: kropisia Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.05, 20:31
      To chyba nie chodzi o to, ze temat jest niesmaczny. Po prostu wiekszosc kobiet
      ma dzieci - tak jak to zauwazylas. Co nie znaczy, ze te, ktore dzieci miec nie
      chca nie sa pelnowartosciowymi kobietami.

      Ja osobiscie znam dwie kobiety, ktore twierdza, ze nie chca miec dzieci. Ale
      tak do konca to ja nie wiem, czy tak faktycznie mysla. Moze tak mowia, zeby
      odwrocic uwage od tego, ze nie moga, albo moze ich mezowie nie chca. Mam
      nadzieje, ze to jednak ich swiadoma decyzja, a nie wynik problemow zdrowotnych
      czy decyzji partnera.

      P.S. Sorry, ze odpowiedzi udzielam nie bedac w poszukiwanej przez Ciebie grupie
      demograficznej.
    • latifka moje ciało, moja sprawa ;) 18.02.05, 01:30
      Nie jestem w przedziale wiekowym, którego poszukujesz, ale i tak jestem
      zdecydowana, że nie chcę mieć dzieci (choć je uwielbiam ze wzajemnością). nie
      mam tak zwanego instynktu macierzyńskiego, potrzeb ogólnych też nie mam. I
      dobrze mi z tym. Do momentu, kiedy niektórzy podważają moje zdanie ,
      mówiąc : "Zobaczysz, kiedyś zmienisz zdanie". Nie ma nic bardziej irytującego.
      Pozdrawiam. Ltf.
      • 1sheikh Re: moje ciało, moja sprawa ;) 18.02.05, 11:07
        rozumiem cię latifko, lecz jestem ciekawa zdania kobiet bedących na
        symbolicznej granicy płodności,gdy decyzje zapadają raz na zawsze. gdy
        nadchodzi moment, aby spojrzec wstecz na życie wypełniopne twórczą pracą i
        spytać się siebie, czy nie znajdzie się w nim miejsce jeszcze na jakiegoś
        przybysza z kosmosu (dziecko).łatwo cieczyć się pełnią życia, gdy masz 30 lat,
        jak już pisałam i możliwość wyboru. trochę mnie niepokoi, że nie mam odzewu od
        kobiet z krytycznej grupy wiekowej. nie ma ich na tym forum?
        • Gość: kk Re: moje ciało, moja sprawa ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 16:35
          zapewne ktos cie spyta a co bedzie jesli za pare lat okaze sie ze jednak chcesz
          miec dziecko a na dziecko z biologicznego punktu widzenia bedzie za pozno?sadze
          jednak ze biologia dyktuje nam co jest dla nas dobre i jesli teraz tego nie
          czujemy pozniej tez nie poczujemy potrzeby posiadania potomka.Ja mam 30 i nie
          czuje potrzeby posiadania poprostu,kazda ma wybor i prawo do niego tak wiec
          posiadanie dziecka jest wyborem nie przymusem .
          • Gość: julia68 Re: moje ciało, moja sprawa ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 16:51
            > jesli teraz tego nie
            > czujemy pozniej tez nie poczujemy potrzeby posiadania potomka.
            A dlaczego niby "pozniej tez nie poczujemy"??? to bardzo ciekawy wątek.
            No fajnie.
            Gorzej, jeśli Twoja biologia "powie" Ci, że powinnaś urodzić dziecko, kiedy
            będziesz miała 50 lat... I co wtedy zrobisz? Urodzisz? Adoptujesz? Pomyślisz,
            że trzeba było jednak działać w wieku lat 30? Teraz może Ci się to wydać
            wydumanym "gdybaniem", potem - może będziesz żałowała...... Kiedy np. do Twoich
            koleżanek będą przyjeżdżały dzieci ze swoimi dziećmi...Wiem, że w Twoim wieku
            jeszcze się o tym nie myśli i takie sytuacje wydają się bardzo odległe. Ale
            czas płynie baaardzo szybko :(
            Nie, absolutnie nie chcę, żebyś odczytała ten post jako namawianie Cię do
            czegokolwiek. Tą droga, na forum, nikogo do niczego nie można namówić. Po
            prostu dzielę się z Tobą (i innymi) swoimi opiniami.

            Pozdrawiam,

            Julia
            • Gość: kk Re: moje ciało, moja sprawa ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:00
              zdaje sobie sprawe z za i przeciw,mam przyjaciolki ktore maja dzieci i oprocz
              patrzenia sie na złotka i podziwiania ich nic mi sie nie rusza zadna chec
              posiadania takiego brzdaca ,nie chce miec dzieci tylko dlatego zeby nie zostac
              sama na starosc) albo dlatego zeby je miec poki moge bo potem moge zalowac .nie
              sadze by mi sie w wieku50 lat właczyla oczywiscie uznaje to za prawodopodobne
              aczkolwiek nielogiczne,dzx Julia za mile ujecie sprawy obawialam sie ze ktos
              wreszcie zacznie najezdzac na kobiety ktore nie podejmuja zadania jakim jest
              posiadanie dzieci,a tu mila niespodzianka
              pozdrawiam
        • latifka jajeczko do banku ? 19.02.05, 14:46
          Zastanawiam się nad tym... Na razie nic nie wiem o takich metodach. Ale jest to
          jakaś myśl pod rozwagę. Na pewno mało popularna! Lubię znać cały kontekst
          jakichkolwiek decyzji ;) Pozdr.Ltf
    • Gość: bogi ale dlaczego rezygnowac z macierzynstwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 12:23
      ja uwazam, ze nie ma nic wazniejszego od macierzynstwa. wszystkie papierki,
      nagrody itp. sa zludzeniem. dlaczego taka krucjata antymacierzynska?
      uwazam, ze to kobiety powinny decydowac o swoim macierzynstwie- o tym ile chca
      i kiedy chca miec dzieci ale rezygnacja swiadoma chyba jest nudna.

      mezczyzni nie maja dzieci dlaczego kobiety maja byc bardziej meskie?
      ja mam do tego podejscie bilogiczne, bo jak sie nie ma dzieci chrzania sei
      hormony.
      jestem za macierzynstwem ale przeciw sprzataniu domu, bo to najbardziej oglupia
      kobiety- gotowanie, prasowanie itp. nie wiem dlaczego macierzynstwo jets
      wrzucane do jednego wora.
      • Gość: Annie_Laurie_Starr Re: ale dlaczego rezygnowac z macierzynstwa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:15
        Jezeli dziecko ma byc osiagnieciem zyciowym typu doktorat na resume zycia - to
        lepiej sie nie decydowac na macierzynstwo.
        • nihiru Re: ale dlaczego rezygnowac z macierzynstwa? 21.02.05, 15:14
          A dlaczego uważasz, że napisanie doktoratu ma być lepszym osiągnięciem niż
          dziecko? Czy zdajesz sobie sprawę jak trudno jest dobrze wychować człowieka -
          zwłaszcza jak wychowuje jeszcze szkoła, telewizja i ulica?
          Osobiście dużo trudniejsze wydaje mi się wychowywanie niż napisanie doktoratu.
          • Gość: Annie_Laurie_Starr Re: ale dlaczego? Do nihru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:50
            O Boze, czasem to czlowiek chca walic lbem o mur, bo ludzie nie rozumieja slowa
            pisanego. Chodzilo mi o to, ze kobieta, ktora traktuje dziecko jako jeszcze
            jeden dowod na to, ze wiele osiagnela - to powinna dac na wstrzyme. Dziecko
            nie powinneobyc traktowane w kategorii osiagniec zyciowych, ktore wrzucamy na
            nasze c.v., po to zeby sie popisac. Dzieci powinni miec ci, ktorzy ich chca i
            nie musza sie zastanawiac, czy zeby sie spelnic jako kobieta potrzbueje jeszcze
            dziecka. Moze ja jestem prosta jak hektary, ale bardzo chcialam miec dziecko -
            i je mam. Nie rozstrzasalam tego w kategoriach naukowych, czy dziecko jest mi
            potrzebne do pelni kobiecosci.

            Nigdy i nigdzie nie powiedzialam, ze doktorat jest wiekszym osiagnieciem niz
            urodzenie i wychowanie dziecka. Uwazam, ze dziecko i doktorat naleza do dwoch
            roznych porzadkow i nie mozna ich mierzyc tymi samymi kategoriami. I o to
            chodzilo w moim poscie.
      • Gość: Piter Re: ale dlaczego rezygnowac z macierzynstwa? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.03.05, 09:32
        No chwilunia, jak to "mężczyźni nie mają dzieci"? Odpowiedzialny mężczyzna "ma
        dzici". Fakt, że ich nie rodzi, ale je ma - to znaczy, że derminują one jego
        podejscie do życia. Odpowiedzialny, powtarzam. To, że są chłystkowie, dla
        których kwestia dzieci jest jedynie sprawą ich matek nie powinna wpływać na
        obraz gatunku męskiego. Większość mężczyzn na tym świecie "ma dzieci", czuje się
        ich ojcami. Poza wybrykami natury, rzecz jasna.
        Może nie mając dzieci facetom nie "chrzania się chormony", ale wiele ze swej
        męskości tracą. Dzieci - to dla odpowiedzialnego mężczyzny - sens życia. Dla
        fircyka - kłopot.
        Ja też nie lubie sprzątania - ale za to spożywcze zakupy i gotowanie -
        uwielbiam! I nie uważam, że mie to ogłupia. Prasuję i piorę też (to znaczy
        pralka pierze - więc, drogie panie, nie przesadzajcie z tym "opierunkiem" dla
        waszych leniwych mężów). I dla siebie, i dla dzieci. Rzeczy kobiecych nie ruszam
        - a nuż coś zepsuję? Tylko dlatego. Zresztą - jak wyprasować stanik? Ja nie
        potrafię.
        Ot, i tyle
        P.
      • adeladeotero dlaczego rezygnowac z macierzynstwa?A czemu nie? 22.09.05, 09:28
        W tym kraju 75% dzieci to wypadki/wpadki. Urodziły się ale to nie znaczy, że
        ich mamusie i tatusiowie są z tego zadowoleni. Uważam, że brak dziecka nie moze
        być traktowany jak choroba psychiczna, zwłaszcza, że wiekszość dzieci jest
        karana przez rodziców za to, ze w ogóle się urodziły. Dla mnie świadome
        macierzyństwo to nie tylko decyzja ile i kiedy, ale też czy w ogóle chcę mieć
        dzieci. Umiem sobie wyobrazić życie bez dziecka - bo dzieci nie należą do
        rodziców, ale są im dane w "depozyt". Dlatego takie kobiety, które skupiają się
        wyłącznie na macierzyństwie robią błąd.
    • Gość: julia68 Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:22
      Nie, nie musi, oczywiście, że nie. Nikt nikomu nie przystawia karabinu do
      skroni i nie każe rodzić dzieci.

      Myślę, że raczej trezzba na to spojrzeć z ekonomicznego (egoistycznego) punktu
      widzenia. Wiem, że możecie zareagować: "łeeee...!". OK, wasze prawo. Ja jednak
      uważam, że to całkiem rozsądne podejście.
      Weź pod uwagę, 1sheikh, że my teraz pracujemy (albo będziemy pracować po
      studiach, szkole) na emerytury naszych rodziców. Temu nie zaprzeczysz, taki
      system, prawda? Więc: im więcej dzieci się rodzi, tym większa szansa na a)
      stabilność systemu emerytalnego; b) w miarę przyzwoite nasze emerytury w
      przyszłości. Więc z tego punktu widzenia chęć "mania" dzieci jest czysto
      egoistyczna i samolubna w gruncie rzeczy :) .... Poza tym dzieci są naszym
      zabezpieczeniem na starość, np. mają się nami opiekować kiedy będziemy starzy
      (i nie mam tu na myśli odstawiania rodziców do domu starców).

      Oczywiście - każda z nas ma prawo do decydowania o tym, czy chce mieć dzieci,
      czy nie. Niech tylko za -dzieści lat nikt sie nie burzy, że emerytura niska,
      itp.

      Ale - jak napisałam na początku - nikt nikomu karabinu do skroni nie
      przystawia. Każdy sam podejmuje decyzję.


      Julia

      P.S. W jednej z ogłupiających, kolorowych gazet przeczytałam artykuł o matce
      Szymona Niemca (chłopak na topie ostatnio chyba...). Bardzo mną ruszyło, kiedy
      przeczytałam, że tej kobiecie jest strasznie przykro (chociaż już się z tym
      ponoć pogodziła), że nie będzie nigdy miała wnuków. Hm, może też po to są
      dzieci - żeby dawać nam na starość radośc, wnuki...
      Pozdrawiam.
      • Gość: Annie_Laurie_Starr Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:19
        Julia68 napisala:
        "Weź pod uwagę, 1sheikh, że my teraz pracujemy (albo będziemy pracować po
        studiach, szkole) na emerytury naszych rodziców. Temu nie zaprzeczysz, taki
        system, prawda? Więc: im więcej dzieci się rodzi, tym większa szansa na a)
        stabilność systemu emerytalnego; b) w miarę przyzwoite nasze emerytury w
        przyszłości. Więc z tego punktu widzenia chęć "mania" dzieci jest czysto
        egoistyczna i samolubna w gruncie rzeczy :) .... Poza tym dzieci są naszym
        zabezpieczeniem na starość, np. mają się nami opiekować kiedy będziemy starzy
        (i nie mam tu na myśli odstawiania rodziców do domu starców)."

        Niby wszystko co napisalas jest logiczne, ale wolalabym, zeby staszy ludzie zyli
        godnie nie dlatego, ze ich dzieci na nich pracuja, tylko dlatego, ze cale zycie
        placili skladki i jakies minimum (albo wiecej) godnosci im sie nalezy. I
        podczas gdy zgadzam sie z przyslowiem o szklance wody, to wolalabym, zeby moja
        corka opiekowala sie mna na starosc z milosci, a nie z poczucia obowiazku. A
        najlepiej by bylo, zeby sie mna wcale nie musiala opiekowac. Dlatego uwazam, ze
        na dzieci nalezy decydowac sie nie okolo 50 tylko duzo wczesniej, bo wtedy
        dzieci maja zdrowych i silnych rodzicow, a nie domowy szpital pod klepsydra.


    • Gość: julia68 Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 15:47
      Coś niewiele osób podziela, zdaje się, opinię 1sheikh co do macieżyństwa...
      Hmmmm...
    • anrid Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 18.02.05, 18:15
      40 letnia kobieta może mieć dzieci! Moja matka urodziła moją siostrę mając lat
      41...
      • kropisia Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 19.02.05, 10:30
        Podejrzewam jednak, ze Twoja siostra andrid nie byla ierwszym dzieckiem Twojej
        mamy. Moja babcia urodzila moja mame w wielu lat 41, ale mama byla czwartym
        dzieckiem i raczej przypadkowym.
        • anrid Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 19.02.05, 17:04
          faktycznie pierwszym nie była... ale mimo wszystko da sie miec dziecko majac 40
          lat
    • dziejas Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 18.02.05, 18:19
      ja mysle, ze musimy tylko umrzec... i podatki placic. reszta to kwestia checi i
      wyboru... no ale ja nie jestem kobieta to nie wiem jak to jest z dzieckiem...
      • isaik Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 18.02.05, 19:59
        nie jestes kobieta ale dobrze mowisz))
      • Gość: barbinator lekcja logiki dla przedszkolaków IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 22:58
        A gdyby nikt nie rodził dzieci, to nie miałby kto zbierać podatków a więc nie
        musiałbyś ich płacić. Ergo, jak kobiety przestaną rodzić, to znikną podatki i w
        ogóle zapanuje powszechny dobrobyt.
        • dziejas Re: lekcja logiki dla przedszkolaków 19.02.05, 01:07
          nie potraktuj tego jako zlosliwosc... ale zapytac musze: ty masz tak stale? czy
          to stan przejsciowy lub zmienny?
          rozumiem, ze nie pasuja ci moje wypowiedzi... ale jak odpisujesz to rob to
          prosze na temat.

          pozdr.
          • Gość: barbinator Re: lekcja logiki dla przedszkolaków IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.05, 10:24
            nie potraktuj tego jako zlosliwosc... ale zapytac musze: ty masz tak stale? czy
            >
            > to stan przejsciowy lub zmienny?


            Zabawne, ale od jakiegoś czasu kusiło mnie aby cię o to samo zapytać. Zupełnie
            jak w tym wątku o zaniedbaniach szpitali w przypadkach niezgodnych z prawem
            odmów dokonania aborcji - zdajesz się do tego stopnia nie rozumieć o czym jest
            rozmowa, że czuję się jakbym rozmawiałą z jakimś kosmitą. Albo właśnie z
            przedszkolakiem nie znającym zupełnie prawa ani nie rozumiejącym co to w ogóle
            jest prawo.



            > rozumiem, ze nie pasuja ci moje wypowiedzi... ale jak odpisujesz to rob to
            > prosze na temat.



            Problem w tym, że ja zawsze piszę na temat ale ty niestety tego nie zauważasz,
            bo w ogóle nie rozumiesz tekstu. To właściwie nawet zabawne jest :))
            EOT, daruj sobie odpowiedź - chyba że jakimś cudem zrozumiałeś o czym pisałam.

            Pozdr. B.
            • dziejas Re: lekcja logiki dla przedszkolaków 24.02.05, 16:00
              zabawne :))) mysle o tobie dokladnie to samo... w innych okolicznosciach
              moglby byc to poczatek ciekawej znajomosci.

              pozdr.
              • hanna26 Re: lekcja logiki dla przedszkolaków 26.02.05, 02:20
                Sheikh, twoje pytnie jest bardzo ciekawe.
                Przejrzałam wszystkie wypowiedzi, znalazłam kilka osób świeżo po trzydziestce,
                ale faktycznie - nie znalazłam ani jednej osoby w okolicach czterdziestki lub
                świeżo po czterdziestce. Wśród moich znajomych mam jedna koleżankę, która nie
                lubi dzieci i mówi, że nie chce ich mieć - ale ona ma 28 lat. Czterdziestki,
                która nie chce mieć dzici nie znam. I mimo licznych odpowiedzi na twoje
                pytanie, wśród tylu postów nie ma chyba ani jednej osoby, która napisałaby: mam
                czterdzieści lat, jestem szczęśliwa, że nie mam dzici i nie chcę ich mieć.
                Zdecydowałam się na to, koniec. Ciekawe. Cy takich osób w ogłe nie ma, czy
                tylko nie ma ich na tym forum?
                A ty, Sheikh? Czy ty jesteś taka osobą? Mam oczywiście na mysli grupe wiekową,
                bo to, że nie chcesz mieć dzieci i ich nie masz wynika z twojej wypowiedzi.
                • pavvka Re: lekcja logiki dla przedszkolaków 22.09.05, 10:35
                  > Czterdziestki,
                  > która nie chce mieć dzici nie znam. I mimo licznych odpowiedzi na twoje
                  > pytanie, wśród tylu postów nie ma chyba ani jednej osoby, która napisałaby:
                  mam
                  >
                  > czterdzieści lat, jestem szczęśliwa, że nie mam dzici i nie chcę ich mieć.

                  Pamiętam artykuł o Ninie Andrycz (czy wywiad z nią), chyba w "Wysokich
                  Obcasach", w którym mówiła, że nigdy nie czuła potrzeby posiadania dzieci ani
                  instynktu macierzyńskiego, nie byłaby dobrą matką i w ogóle w pełni realizowała
                  się w pracy zawodowej. Wyglądało na to, że nie żałuje swojej decyzji.
            • Gość: Piter Re: lekcja logiki dla przedszkolaków IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.03.05, 09:45
              Mimo, że jak sama oswiadczasz, piszsz "na temat", to jeszcze pisz po polsku.
              Polecam zwłaszcza "zdajesz się do tego stopnia nie rozumieć (...)". A ty
              rozumiesz, gdzie popełniłaś błąd w tym kawałku swojej wypowiedzi?
              Ja piszę radośnie, świadomie łamiąc narzucone prze socjalistów reguły (w tym
              przedwojennych socjalistów Jędrzejewiczów, takich samych zamordystów jak
              dzisiejsi). Ty pozujesz na powagę i merytoryczność - gdzież ona? W lesie...
              Wiem, wiem, znam zarzut, że jeżeli brak argumentów rzeczowych, czepiamy się
              drobiazgów... Ale ja się czepiam nie "rzeczowości", ale błędów językowych
              wyłącznie. Potrafisz to zdanie "zdajesz się do tego stopnia nie rozumieć o czym
              jest rozmowa" napisac poprawnie po polsku?
              p.
    • Gość: kasiakasia Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 22:33
      Myslę, że każda kobieta ma instynkt macierzyński w pewnym momencie. Ja
      zarzekalam sie najpierw ze miec dzieci nie bede, potem, ze ok. 30. a teraz? mam
      23 i mam wspanialego 3-letniego syna (jestem samotna mamusia). przez pierwszy
      miesiac, kiedy podejrzewalam ciaze, balam sie nawet pojsc do apteki po test
      (poszlam po 2 tyg i wyszlo, ze nie jestem, a bylam). wtedy chcialam zgladzic to
      cos prawdopodobne w moim brzuchu (przypuszczalam ze jest), pilam alkohol,
      palilam na potege. potem zrobilam test krwi. odebralam wynik i nie wierzylam.
      zapytalam recepcjonistki. "naprawde jestem?" z wrazenia usiadlam na stolku.
      pomyslalam, ze to nieprawdopodobne, zeby taka "oswiecona w sprawach
      antykoncepcji" dziewczyna jak ja (ktora miesiac wczesniej parsknela smiechem,
      gdy ktos mowil, czy chcialabym miec dzieci), tyle ze po maturze z jakims
      przypadkowym facetem byla w ciazy.
      a potem kolejna mysl: mam malenstwo w brzuszku! musze byc teraz odpowiedzialna,
      musze mu dac mnostwo milosci, musze sprawic, by malenstwo poczulo sie
      bezpiecznie (z taka mloda mama, ktora nie lubi dzieci i ma studia, nowe flirty
      na glowie, kluby...). wtedy wyrzucilam papierosy do kosza na ulicy. zadzwonilam
      do przyjaciolki: co ma robic? kolezanka: ja bym usunela. zrobilo mi sie slabo.
      mam usunac moje dziecko? (juz myslalam o nim jako o moim). ale w chwili rozpaczy
      przyrzeklam jemu: nigdy nie pozwole ciebie nikomu skrzywdzic! nigdy! bedziesz
      zyl! (tamte chwile mam do tej pory w pamieci, do tej pory wywoluja silne emocje).
      napisalam to zeby wam powiedziec: matka moze byc kazda kobieta. nawet ta, ktora
      jak ja nie lubi dzieci , nie lubi sie bawic (nawet z wlasnym), uwielbia
      niezaleznosc, nauke, rozrywke. bo nikogo bardziej nie kocha sie niz wlasne
      dziecko. nie ma silniejszej milosci niz ta do dziecka, ona pozwala sie nim
      cieszyc, pozwala na nowo odkrywac siebie i najwazniejsze: pozwala dojrzec w
      ekspresowym tempie.
      co wazne takze: zycie jest krotkie i nasza praca (czy doktorat) nie moga byc
      najwazniejszym celem - to sa tylko srodki do celu, jakim jest dobre,
      zadowalajace przezycie zycia. prawdziwym przedluzeniem nas jest nasze potomstwo.
      poza tym z tego, co slyszalam (i widzialam) osoby starsze - bezdzietne sa bardzo
      rozgoryczone.
    • julla Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 19.02.05, 11:12

      Decyzja o bezdzietności jest bardzo odpowiedzialną decyzją, w gruncie rzeczy
      niewielu na nią stać- często ludzie płodzą dzieci z powodów czysto
      konformistycznych, albo przez nieuwagę
      a potem niewiele ze swej strony mają dziecku do zaoferowania.
      Nie wierzę, że jeśli kobieta kategorycznie nie chce dziecka w wieku lat 35,
      to wpadnie w czarną rozpacz z powodu jego braku w wieku 45 lat. To już zbyt
      dojrzały wiek i zbyt racjonalne emocje, żeby człowiekiem miotały takie
      ambiwalencje. Życie bez potomstwa w tym wieku staje sie stanem zupełnie
      naturalnym, ponieważ życie bez dzieci w gruncie rzeczy jest wygodne i mniej
      problemów na głowie. Jedyną rzeczą która pcha do posiadania potomstwa mimo
      wszelkich przeszkód to instykt, jesli ktoś go nie ma- to raczej rachunek
      komplikacji życiowych przemawia, niestety, na niekorzyść posiadania dziecka
      • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.05, 12:40
        Twój post jest najbliższy temu co ja sama o tym myślę.
        Dodałabym tylko jeszcze, że jedynym imho sensownym powodem dla którego człowiek
        powinien mieć dzieci, jest potrzeba obdarzania kogoś bezinteresowną miłością.
        Jeżeli się takiej potrzeby nie odczuwa, to lepiej dać sobie z dziećmi spokój.
        Wcale nie uważam też, by ludzie mający dzieci byli w jakikolwiek sposób lepsi
        od bezdzietnych - tutaj nie wolno wartościować!
        Oczywiście zupełnie inaczej to wygląda z pozycji interesu państwa - z tego
        punktu widzenia motywacje są nieważne, byleby tylko kobiety rodziły, najlepiej
        każda 2-3 dzieci;) Jednak żaden normalny człowiek nie decyduje się na dziecko
        tylko dlatego, że "ojczyzna i obowiązek wzywają" (mam przynajmniej taką
        nadzieję :))

        Pozdr. B.
        • magic00 Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 20.02.05, 23:40
          Uwżam, że kobieta nie musi być matką. I tyle.
          • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.05, 10:01
            No, tak tez można to ująć. Krótko i treściwie:))
        • Gość: trevik Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.05, 13:54
          > Wcale nie uważam też, by ludzie mający dzieci byli w jakikolwiek sposób lepsi
          > od bezdzietnych - tutaj nie wolno wartościować!

          Mysle, ze powinno sie w tym miejscu wartosciowac o ile wartosc czlowieka mozna
          ocenic od jego wkladu w szeroko pojety rozwoj ludzkosci - ludzie majacy dzieci
          sa ludzmi bardziej wartosciowymi od nieposiadajacych, zakladajac ze pozostale
          czynniki (wklad) obu grup nie rozni. A jesli z takim wartosciowaniem ludzie
          bezdzietni sie nie zgadzaja, co jest ostatnio dosyc powszechne, to moga dalej
          byc "wartosciowi" bez angazowania sie w inne dziedziny, ale niech pozostanie, ze
          tylko dla samych siebie i takich jak oni sami.
          • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.05, 15:05
            zakladajac ze pozostale
            > czynniki (wklad) obu grup nie rozni


            To ważne zastrzeżenie - faktycznie, pod takim warunkiem można próbować jakiegoś
            tam wartościowania, byle ostrożnie! Bo nie może to być wartościowanie w sensie
            moralnym, co dość często się niestety zdarza. Fakt posiadania dzieci nie czyni
            nikogo automatycznie "lepszym", bardziej "moralnym" - podobnie jak nie czyni
            tego fakt np chodzenia do kościoła .
            Natomiast co do tego, że względy społeczne i, jakby to nazwać...
            może "obywatelskie"?... przemawiają za tym, że powinniśmy mieć przynajmniej
            dwójkę dzieci, to mnie akurat nie trzeba o tym przekonywać.
            Tyle że wątek dotyczy imho raczej pytania o to czy kobieta nie mająca dzieci
            jest w pełni kobietą - nie zaś czy jest dobrą obywatelką. A kobietą moim
            zdaniem jest, taką samą i tyle samo wartą co kobiety-matki.

            Pozdr. B.
            • Gość: trevik Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.05, 15:24
              > Tyle że wątek dotyczy imho raczej pytania o to czy kobieta nie mająca dzieci
              > jest w pełni kobietą - nie zaś czy jest dobrą obywatelką. A kobietą moim
              > zdaniem jest, taką samą i tyle samo wartą co kobiety-matki.

              Z tym sie nie zgadzam. Jesli podzial kobiety-mezczyzni jest de facto glownie ze
              wzgledu na mozliwosci rozrodcze to nie moze byc kobieta "w pelni kobieta" jesli
              tych funkcji nie wykorzystuje, podobnie jest z mezczyznami.

              Moze byc co najwyzej zwyczajnie kobieta ze wzgledu na owe mozliwosci a "w pelni"
              proponuje zarezerwowac wylacznie dla tych ktorzy swoje mozliwosci w konkretnej
              dziedzinie wykorzystuja.

              Oczywiscie pisze to wszystko zakladajac, ze na potrzeby dyskusji teraz nie
              zobacze przedefiniowania pojecia "w pelni kobieta" na jakies abstrakcyjne
              wartosci typu blizej nie zdefiniowana "kobiecosc".
              • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.05, 17:08
                Problem jest jednak w czymś, czego ty zupełnie nie dostrzegasz.
                Mężczyznom nikt jakoś nie wmawia, że są nie w pełni mężczyznami tylko dlatego
                że nie mają dzieci. Podejrzewam, że ty sam także nie podchodzisz do tego w taki
                sposób - mimo że teoretycznie to zdeklarowałeś (pisząc "podobnie jest z
                mężczyznami").
                Od teorii do praktyki droga jednak daleka.

                Pozdr. B.
                • tad9 Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 21.02.05, 17:19
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):


                  > Mężczyznom nikt jakoś nie wmawia, że są nie w pełni mężczyznami tylko dlatego
                  > że nie mają dzieci.

                  Bo też mężczyzna nie jest kobietą!




                  Pozdr. .
                  • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.05, 19:06
                    Tak, a kobieta nie jest mężczyzną.
                    Bardzo odkrywcza teza;)
                • Gość: trevik Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.05, 11:57
                  Jak to nie wmawia?
                  A powiedzenie: "drzewo zasadzic, dom zbudowac i syna splodzic" to co? To nie
                  jest tak do konca... Oczywiscie mozna na takim podejsciu do mezczyzn jakie
                  podalas (obowiazujacym jak sam zauwazam tylko mezczyzn do 40 praktycznie, potem
                  tez zaczyna dostrzegac sie braki rodziny) uwisnac i stwierdzic, ze kobieta moze
                  byc "w pelni" kobieta i bez dzieci.

                  Trzeba napisac wprost: moda na kobiete "w pelni" bez dzieci to polityczna
                  poprawnosc, bo jest calkiem duza grupa tych, ktorym to pasuje i bardzo im na tym
                  zalezy, ale faktycznie to okreslenie "w pelni" przy okreslaniu ludzi za pomoca
                  plci wiedzac, ze owi nie maja potomstwa jest po prostu nieadekwatne. Cala ta
                  zabawa z pojeciami wyglada tylko jak zaklinanie rzeczywistosci.
                  • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.05, 13:20
                    A potrafiłbyś tak wprost napisać, że mężczyzna, który nie ma dzieci nie jest w
                    pełni mężczyzną? Jak sądzisz z jakimi reakcjami byś się spotkał, gdybyś wysłał
                    taki post na jakieś męskie forum albo wręcz zaczął sprzedawać takie opinie
                    swoim znajomym?
                    • Gość: trevik Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.05, 16:05
                      Bez przesady - ja nie pisze tutaj o sytuacji takiej, w ktorej zaczynam
                      prowokacje i dziwie sie, ze po prowokacji mam reakcje prowokowanych, jaka pewnie
                      w tej chwili sobie wyobrazasz, bo wiem, ze pewnie mialaby miejsce. Pisze w tej
                      chwili wlasna opinie na dany temat a nie wywoluje burze w szklance wody.

                      Gdyby jednak ktos mnie jasno zapytal, czy uwazam, ze mezczyzni bez dzieci sa w
                      pelni mezczyznami odpowiedzialbym, ze nie, bo nie maja dzieci a plciowosc
                      mezczyzny z definicji (czyli meskosc) to cos, co wlasnie przede wszystkim za
                      rozmnazanie odpowiada.

                      Oczywiscie mozna jeszcze w tym wszystkim obracac kota ogonem i na poparcie tez
                      (z ktorymi juz chyba sama sie nie zgadzasz) rzucic przyklad powszechnej zlej
                      swiadomosci prawdy, z tym, ze podawanie przez analogie czesto uznawanego
                      falszywego przykladu do naszej falszywej tezy nie uczyni ja nigdy obiektywnie
                      prawdziwa.

                      I last but not least, to nie mezczyzni utwierdzaja sie, ze sa "w pelni"
                      mezczyznami nie majac dzieci. To niektore kobiety (maksymalna koncentracja w
                      srodowiskach feministycznych) probuja sobie wzajemnie publicznie wmowic, ze sa
                      "w pelni" kobietami dzieci nie majac i teraz jest pytanie, czy ktos cos powie
                      przeciwko temu, czy raczej (tak jak to jest powszechnie dzis lansowane)
                      zamilknie z powodu political correctness, albo (co czesciej) zwyklego
                      konformizmu, jesli nawet z takim postawieniem sprawy sie zgadza.
                      • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.05, 17:42
                        rzucic przyklad powszechnej zlej
                        > swiadomosci prawdy, z tym, ze podawanie przez analogie czesto uznawanego
                        > falszywego przykladu do naszej falszywej tezy nie uczyni ja nigdy obiektywnie
                        > prawdziwa.



                        Łatwo lekceważyć coś, co nam samym nie dolega prawda?;)
                        To główny powód dla którego część mężczyzn nigdy nie zrozumie o co chodzi
                        kobietom i dlaczego niektóre z nich twierdzą, że formalne równouprawnienie to
                        nie wszystko.
                        Zwyczajny brak zdolności do empatii, prawdopodobnie nieuleczalny niestety.
                        Ty wiesz doskonale, że nikt nie będzie kwestionował twojej męskości tylko
                        dlatego, że nie masz dzieci - cóż więc może cię obchodzić to, że kobiety nie
                        mają tyle szczęścia.
                        I to wszystko.
                        Zupełnie niepotrzebnie tak bardzo komplikujesz tę prostą sprawę takimi
                        wyszukanymi i straszliwie skomplikownymi wyjaśnieniami jak fragment który
                        przytoczyłam wyżej i z którego, dalibóg nic nie rozumiem.
                        Prawda zazwyczaj nie wymaga tak skomplikowanych fraz...

                        Pozdr. B.
                        • Gość: trevik Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.05, 18:06
                          > Łatwo lekceważyć coś, co nam samym nie dolega prawda?;)

                          No, tego to sie po Tobie nie spodziewalem... liczylem na merytoryczna dyskusje
                          ;-). Przeciez nasza dyskusja jest czysto teoretyczna, ale w tym wypadku
                          wystarczy, ze taka bedzie, bo gadamy o pojeciach/slownictwie/wyrazeniach. Nie
                          musi mi chyba cos dolegac, abym mogl w takiej dyskusji uczestniczyc?

                          > To główny powód dla którego część mężczyzn nigdy nie zrozumie o co chodzi
                          > kobietom i dlaczego niektóre z nich twierdzą, że formalne równouprawnienie to
                          > nie wszystko.

                          Sa tacy, ktorzy twierdza, ze nie tylko "czesc mezczyzn", ale i wszyscy, ale to
                          osobna dzialka. Problem barbinator lezy w tym, ze panuje w pewnych dziedzinach
                          ladne chciejstwo a niektorzy probuja je usprawiedliwiac, tylko aby stwarzac
                          komfort psychiczny, bez wzgledu na to, jak sie to odnosi do rzeczywistosci i czy
                          jest w tym racja. Moze uwazasz, ze jest, bo spokoj sumienia nalezy w pierwszej
                          kolejnosci gwarantowac, bez wzgledu na czynniki obiektywne, ja jednak uwazam, ze
                          nie ma, bo prawda nie jest dla mnie wartoscia, ktora w takim celu nalezy
                          poswiecac (przynajmniej dopoki mamy do czynienia z ludzmi zdrowymi psychicznie,
                          bo na ulomnymnych tego postepowania juz nie rozciagnalbym).

                          I oczywiscie twierdze, nie bedac wrogiem prawdziwego rownouprawnienia, ze
                          formalne rownouprawnienie to wszystko co powinno miec miejsce, wyjscie poza
                          (feminizm) to urawnilowka.

                          > Zwyczajny brak zdolności do empatii, prawdopodobnie nieuleczalny niestety.

                          Bynajmniej - jak na faceta jestem bardzo empatyczny i to nie bynajmniej opinia
                          wlasna. Wg. mnie to gmatwasz ta argumentacje na rzecz "rownookreslania" coraz
                          bardziej - jak nie szlo z przykladami facetow u ktorych pewne zjawiska nie
                          wystepuja, to czytam teraz o empatii.

                          > Prawda zazwyczaj nie wymaga tak skomplikowanych fraz...

                          Zazwyczaj, ale czasem prawda po praniu mozgu polityczna poprawnoscia moze nie
                          byc taka oczywista w wyjasnianiu.

                          Niestety po obracaniu kota ogonem (bo w koncu czy my chcemy dojsc do prawdy, czy
                          bedziemy utrwalac stereotypy na zasadzie "oko za oko") naprostowywanie moze
                          wygladac na pierwszy rzut oka na dalsze gmatwanie.
                          • Gość: barbinator Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.05, 19:02
                            > I oczywiscie twierdze, nie bedac wrogiem prawdziwego rownouprawnienia, ze
                            > formalne rownouprawnienie to wszystko co powinno miec miejsce, wyjscie poza
                            > (feminizm) to urawnilowka.



                            A więc sam taką urwaniłowkę stosujesz. Czyż nie powiedziałeś, że dla ciebie
                            mężczyzna nie w pełni jest mężczyzną jeśli nie ma dzieci oraz że do kobiet
                            stosujesz tę samą regułę?
                            Zapewne nie zdajesz sobie sprawy, ale mówiąc to powiedziałeś coś bardzo
                            feministycznego... że kobiety i mężczyźni zasługują w tej sprawie na takie
                            samo, równe traktowanie. Niestety nie potrafisz wyciągnąć logicznych
                            konsekwencji ze swoich własnych słów. Jeśli bowiem kobiety i mężczyźni powinni
                            być w tej sprawie oceniani pod względem moralnym równo, na takich samych
                            zasadach (co sam przyznałeś) i jeśli wiadomo, że tak nie jest (co też
                            przyznałeś, pośrednio) to znaczy, że coś tutaj nie pasuje, że mamy do czynienia
                            z jakąś niesprawiedliwością ergo feministki mają rację upominając się o tę
                            sprawiedliwość.
                            To wszystko jest naprawdę bardzo proste a ty niepotrzebnie to
                            komplikujesz, mieszając do tego jeszcze jakieś pranie mózgu polityczną
                            poprawnością którą ktoś, zapewne ja, przeszedł. Nie obchodzi mnie, że to dość
                            niegrzeczne a jedynie że zwyczajnie głupie - bo uniemożliwia ci uczciwe
                            spojrzenie na sprawę. Mam wrażenie, że zauważyłes już w czym problem jednak nie
                            przyjmujesz jego istnienia do wiadomości bo to burzy cały twój światopogląd.
                            Dlatego nie dopuszczasz do rzeczowej rozmowy i zamiast niej przechodzisz do
                            ataku za pomocą wytartych sloganów, nic nie znaczących ogólników, zmieniasz
                            temat i nie odpowiadasz na konkretne argumenty.
                            Jednak faktów w ten sposób nie zmienisz.
                            Proponuję na tym skończyć, gdyż nie sądzę byś był gotowy do uczciwego
                            spojrzenia na sprawę a ja nie mam ani czasu ani ochoty na takie jałowe
                            przepychanki.

                            Pozdr. B.
                            • Gość: trevik Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.05, 11:50
                              0) Stosowanie konsekwentego myslenia w przypadku jakichkolwiek ocen nie jest
                              urawnilowka, a wrecz przeciwnie.

                              1) Nie mam zamiaru nikogo a juz na pewno nie Ciebie obrazac - nie wiem, ktory
                              raz to pisze... ehh.

                              > Zapewne nie zdajesz sobie sprawy, ale mówiąc to powiedziałeś coś bardzo
                              > feministycznego... że kobiety i mężczyźni zasługują w tej sprawie na takie
                              > samo, równe traktowanie.

                              Oczywiscie, ze zasluguja, problem tylko w tym, czy rowne traktowanie polega na
                              wmawianiu kobietom tego calego chlamu z "pelna kobiecoscia" (w rozmaitych
                              wariaciach) zgrabnie unikajac drazliwych kwestii - ja uwazam, ze nie tedy droga,
                              zreszta faceci nic sobie takiego nie wmawiaja.

                              I mozesz mi napisac, ze wielu kobiecych problemow nie czuje, ze mnie problem nie
                              dotyczy itd. itp, co nijak nie bedzie zmienialo istoty sprawy, ktora polega na
                              nieadekwatnosciach pewnych okreslen i tyle. Mozesz sie uprzec, ja to nawet
                              uszanuje i nie bede do tego wracal, ale powiedzmy, ze sie z tym nijak nie zgodze.

                              > Mam wrażenie, że zauważyłes już w czym problem jednak nie
                              > przyjmujesz jego istnienia do wiadomości bo to burzy cały twój światopogląd.

                              Wytknij mi brak konsekwencji w moim spojrzeniu, ale w sposob precyzyjny - ja go
                              nie widze. Przedstawilem Tobie co mysle, teraz nawet przeczytalem drugi raz i
                              nie potrafie dopatrzyc sie jakiegos bledu, ktory moglby mnie zaprowadzic do
                              zlych wnioskow, czy braku konsekwencji, czy tez seksistowskiego spojrzenia....

                              > Jednak faktów w ten sposób nie zmienisz.

                              ?!? I w tym miejscu zbaranialem.... ;-)
                              Po prostu nie wiem juz jakie fakty mam zmieniac i co mam zrobic... pisalem tylko
                              swoja opinie na pewne tematy... nic wiecej....

                              > Dlatego nie dopuszczasz do rzeczowej rozmowy i zamiast niej przechodzisz do
                              > ataku za pomocą wytartych sloganów, nic nie znaczących ogólników, zmieniasz
                              > temat i nie odpowiadasz na konkretne argumenty.

                              Nie obraz sie, ale wlasnie to co teraz zrobilas jest tym, co opisalas...
      • nihiru Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 21.02.05, 15:23
        Podziwiam za non-konformizm: niewiele osób jest w stanie przyznać się że nie
        chcą dzieci z powodu egoizmu, wygodnictwa i lenistwa - a do tego się sprowadza
        Twoja argumentacja.
      • hypnotic.poison Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 21.02.05, 18:07
        Masz rację - dodam jeszcze, że niektórzy ludzie w żadnym razie nie powinni
        "mieć" dzieci (piszę w cudzysłowie, bo często rodzicielstwo traktuje się w
        kategoriach posiadania; w podobny sposób - jak część przychówku - "ma się" psy,
        domy, sejfy itd.) - zresztą sam świat (i życie) jest czymś tak strasznym, iż
        sprowadzanie na niego kolejnej (potencjalnie) niewinnej istoty można jednak
        nazwać egoizmem (czy bezmyślnością).
        • Gość: Ida Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 17.03.05, 22:12
          Tak,tak..Posiadanie dzieci,to straszny egoizm,a Ty to chyba jesteś "słodka
          trucizna":)Twoja wypowiedż rozbawiła mnie do łez.A pomyślałaś,Trucizno,jak
          ucierpią lasy tropikalne,gdy wzrośnie popyt na pampersy?Twoja logika jest
          rozbrajająca,pisz więcej to zacznę bywać częściej na tym forum;)Pozdrawiam.Ida
        • Gość: Piter Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.03.05, 09:52
          TY JAKAŚ IDIOTKA CHYBA JESTEŚ
          P.
    • 3131m Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 22.02.05, 09:11
      Uważam,żeda kobieta powinna być matką i posiada instynkt macierzyński,ja mam 31
      lat i nie jestem matką i wcale nie chcę nią być
      • Gość: andzia Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.org 22.02.05, 16:14
        kobieta, która nie chce mieć dzieci, nie powinna ich mieć. Nie ma bowiem nic
        gorszego niż macierzyństwo z przymusu:( Ja też z różnych przyczyn(głównie
        ekonomiczno-mieszkaniowych ;)) nie chcę mieć dziecka, chociaż mam już 31 lat.
    • dzidziolinka Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 22.02.05, 09:25
      hmmm.... szczerze mówiąc uważam że bycie matką to najpiękniejsze czego można
      doświadczyć w życiu.... mężczyźni tej możliwości nie mają... i dlatego jesteśmy
      od nich lepsze.... co oni by bez nas zrobili :P... he he
    • Gość: glebogryzarka Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: 195.245.217.* 22.02.05, 16:35
      Kobieta nie musi być matką, a mężczyzna ojcem. Mogą spokojnie pozostać na całe
      życie dziećmi. Zajebista opcja.
      • tad9 Oczekiwania społeczne 22.02.05, 19:33
        Proponuję przenieść rozważania na wyższy poziom abstrakcji, i zastanowić się
        czy WOGÓLE powinny funkcjonować JAKIEKOLWIEK "oczekiwania społeczne" (poza
        oczekiwaniem przestrzegania prawa).
      • Gość: bezdzietnanarazie Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.org 22.02.05, 21:05
        a dlaczego nie? każdy ma prawo sam decydować o swoim życiu!posiadanie dzieci to
        wybór a nie obowiązek!
        • Gość: glebogryzarka Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: 195.245.217.* 23.02.05, 13:08
          > posiadanie dzieci to wybór a nie obowiązek!

          Tak, no przecież mówię. Każdy ma prawo zajmować się głównie sobą.
          Najgorzej jest, kiedy w związku jedno chce, a drugie nie - W OGÓLE NIE. Co
          wtedy dziubaski? Kto przejawia odwagę i rozsądek, a kto cofa się do liceum?
    • lineczka77 Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 23.02.05, 13:03
      a pewnie..nie kazdam kobieta matką ,,,ale obowiązkowo i otym nie nalezy
      zapominać ,,,każda matka kobieta..co wiaze sie z pewną postawą ,pewym
      spojzeniem ,,wspólistnieniem tych rol..jeśli juz taka decyzja ,,
    • Gość: Karol Może być ojcem IP: *.atr.bydgoszcz.pl 26.02.05, 10:37
      Jasne, przecież może byc ojcem i to duzo lepszym ojcem niz mężczyzna.
    • Gość: wyspaDeols Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.05, 12:22
      bycie matką - to nie tylko dzialanie li tyko biologiczne
      reprodukowanie,wydanie na śiwat ...itd. ale to ogromna praca nad swoją
      postawa,umiejtnośc zredukowania wywazenia odsukania proporcji miedy potrzbami
      dziecaka a swoimi, miedy poswieceniem a pośiweceniem sobie uwagi - i to jest
      pewna decyzja ; przyjmuje to. Ale wyboró mozna nie dokonać ,byc, mieć wartość,
      nie majać dziecka
      • Gość: annamałek Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś IP: 62.233.164.* 17.03.05, 15:27
        Mam 30 lat. Nie chcę mieć dzieci, nigdy nie chciałam mieć dzieci. Po prostu nie
        widze takiej potrzeby, no nie widzę. I nie czuję się przez to mniej kobieca.
        Czuję wstręt do stanu pod tytułem ciąża, poród, połóg, brzydzi mnie to.
        Czułabym się jak zwierzę. Niedobrze mi się robi na samą myśl, że mogłabym zajść
        w ciążę. Moja Mama, która mnie bardzo kochała, przyznała kiedyś, że nie miała
        żadnego instynktu macierzyńskiego, a jak się urodziłam, to byłam Jej zdaniem,
        brzydkim dzieciakiem. No i co z tego. Potem mnie pokochała i śmiałyśmy się z
        tego .Ten cały instynkt to zwyczajny pic na wodę, niczego takiego nie ma. Olga
        Lipińska nie ma dzieci, Torbicka nie ma dzieci, Bardotka tez nie chciała mieć,
        ale ją facet zmusił. A teraz się wszyscy jej czepiają, że lepiej traktuje
        zwierzęta niż własnego syna. Drażni mnie postawa roszczeniowa moich
        dzieciatych koleżanek (niektórych), którym się wydaje, że z racji posiadania
        dzieci należą im się specjalne względy. Ciekawe dlaczego to niby?
        • lineczka77 Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 17.03.05, 19:08

          powinna powrócić dyskusja czy instynkt macierzyński to coś
          rzeczywistego czy hm..pewien konstrukt kulturowy......
    • Gość: angellooo nie musi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 80.51.237.* 17.03.05, 21:08
      macierzyństwo nie dla mnie

      najpierw wielki brzuchal
      potem ból
      i zmarnowane zycie

      • muszek0 Re: nie musi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.03.05, 09:58
        :))))
        życie nie jest takie prościutkie jak ci się wydaje.
        najpierw zdaj maturę, skończ szkołę, potem pogadamy.
    • letsgostarted Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 17.03.05, 21:57
      Uwazam, ze nia kazda kobieta musi byc matka. Roznie z tym bywa.
      Z mojego doswiadczenia moge powiedziec, jak bardzo ewoluowalo moje podejscie do
      macierzynstwa. Majac lat 20: pelna antykoncepcja, byle nie zajsc w ciaze; w
      latach pozniejszych: nauka, praca, etc. przed 30: mam jeszcze czas, a teraz
      kiedy koncze 30 i niedawno poronilam (wpadka) bycie mama stalo sie dla mnie
      bardzo wazne.Przez te kilka tygodni ciazy wszystko sie zmienilo. Wierze ze sie
      uda. Doroslam do tego, dojrzalam. Mam pelna swiadomosc.
      Znam jedna dziewczyne k.40, ktora nie ma dzieci, ale w zasadzie to dlatego, ze
      nie znalazla odpowiedniego partnera a z pierwszym lepszym nie chce.
      Kazdy czlowiek winien miec prawo wyboru, takze do stania sie rodzicem.
      Pozdrawiam
    • marcin8sz a czy mozesz miec dzieci? 18.03.05, 09:57
      A czy mozesz miec dzieci? Czesto osoby ktore nie moga czegos miec mowia ze im
      nie zalezy..
    • wampirka-salem Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 20.03.05, 13:49
      Ja tak myślę...i nawet nie będe nią
    • zlotoslanos Re: kobieta nie musi być matką, ile z nas tak myś 21.09.05, 11:45
      Nie musi.To proste,że nie musi.Czas weryfikuje poglądy i albo natura upomni się
      albo nie.Przy czym to torcik bez wisieńki.Przyjdzie w końcu pytanie : po co to
      wszystko dla kogo? I kto mnie tak naprawdę kocha?
      Przebojowa,energiczna,nowoczesna kobieta potrafi tak zorganizować czas by
      podołać wszystkiemu.Zrealizować się ale i spełnić ( jeśli chce) z nosidełkiem
      na brzuchu na szybkich zakupach hipermarkecie lub w foteliku w BMW nie wożąc
      powietrza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja