Zmierzch Europy

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 11:54
Kiedy czytam wypowiedzi "wielkich współczesnych reformatorów", śledzę
komunikaty pojawiające się w publicznej przestrzeni mediów, dochodzę do
niebezpiecznego przekonania. Przekonania, że współczesnym ideałem Europejczyka
jest tłusty glut płci nieokreślonej o otępiałym od telewizyjnego szumu
informacyjnego spojrzeniu i z debilno-radośnie rozwartą gębulą, z której
wysypują się nieprzeżute resztki plastikowej karmy, zakupionej w supermarkecie.
I robi mi się jeszcze bardziej straszno, kiedy czytam, jak ten "postęp"
zamierzają wykorzystać przedstawiciele europejskiej diaspory islamu ...
Jak wam się to widzi, kochani polscy obywatele , hę?
Czy jeszcze układacie się do snu w spokoju?
    • Gość: julia68 Re: Zmierzch Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:46
      W spokoju może nie. Ale wychodzimy z założenia, że niech tam wokół trwa
      zawierucha. My po cichu i spokojnie będziemy robić swoje. Bez rozgłosu. A za
      jakiś czas nasze i tak będzie "na wierzchu". To tak, jak z oliwą :)
      Wierzysz w coś takiego jak postęp (poza techologicznym, oczywiście)? Wierzysz,
      że ludzie rzeczywiście się zmienili od np. XIX wieku, że ich mentalność jest
      inna dziś niż była kiedyś? Ja w to wątpię. Dlatego uważam, że nie ma czegoś
      takiego, jak postęp - poza technologią... Dlatego wszelkie tolerancje,
      feminizmy, itp. za jakiś czas przeminą. Bo to nie postęp, tylko wręcz
      przeciwnie - zacofanie :] To znaczy, wolę to postrzegać jako "poszukiwanie
      własnej drogi", które i tak (mam nadzieję) w pewnym momencie wraca na stare,
      znajome tory :)

      Przepraszam, jeśli odpowiedż zabrzmi nieco chaotycznie, ale na głowę wchodzi mi
      dwójka dzieciaków...

      Julia
      • dziejas Re: Zmierzch Europy 18.02.05, 15:39
        madre slowa... jednak niestety nie wszystkim 'wraca na stare, znajome tory' i
        to jest smutne :)

        pozdr.
        • Gość: julia68 Re: Zmierzch Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 15:45
          Eee, ja jestem okropną optymistką!
          Myślę, że większości jednak wróci :)
          Trzeba myśleć pozytywnie i robić swoje.
          Wiecie, jak to jest z tą kroplą, co drąży kamień...

          Julia
          • dziejas Re: Zmierzch Europy 18.02.05, 15:55
            hmmm... no nie wiem jak inni ale ja wiem jak to jest z ta kropla. wiekszosci
            pewnie wroci, mnie jednak smuca wyjatki :)

            pozdr.
    • nietakasama Re: Zmierzch Europy 18.02.05, 15:45
      Myśle że dosypie sobie po tym poście arszeniku do kawy.
      Straszne rzeczy. Straszne.
      • dziejas Re: Zmierzch Europy 18.02.05, 15:56
        hmmm... no na temat arszeniku i kawy akurat skojarzen nie mam :)

        pozdr.
        • nietakasama Re: Zmierzch Europy 18.02.05, 17:42
          ;)
          • dziejas Re: Zmierzch Europy 18.02.05, 17:43
            i to jest wlasnie niepokojace. takie zachowanie w usa mogloby zostac
            potraktowane jako molestowanie... przeciez ty wyraznie puszczasz do mnie oko !!
            i jeszcze swiadkow tylu !!! :)))

            pozdr.
    • Gość: barbinator zmierzch rozumu;) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 16:42
      Zapiski na temat rychłego końca cywilizacji oraz upadku obyczajów odczytywano
      już na kamieniach pokrytych pismem klinowym;)
      Katastrofiści są jak prostytutki - byli zawsze odkąd pojawił się człowiek
      A życie i tak toczy się dalej, dając po drodze mocnego kopa wszystkim tym
      sfrustrowanym kassandrom płci obojga. Mało też troszczy się o głupie spory
      o "postęp" (nb to słowo dawno już przestało cokolwiek znaczyć i stało się
      wyłącznie rodzajem prostackiej, bezmyślnej obelgi)
      • Gość: julia68 witam; ja trochę nie na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 16:56
        >"postęp" (nb to słowo dawno już przestało cokolwiek znaczyć i stało się
        > wyłącznie rodzajem prostackiej, bezmyślnej obelgi)

        Tak? A na tym forum pojawia się dosyć często, bynajmniej nie jako obelga, ale
        raczej jako przejaw wyższości jednej opcji nad drugą... ;) To jak to jest
        właściwie? Czyli słowo jest OK użyte w stosunku do tzw. antyfeministów, a jeśli
        użyje go właśnie antyfeminista, to słowo jest nieważne, bagatelizowane, itp?
        • Gość: barbinator ja też nie na temat...co to szkodzi:) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 17:32
          Tak? A na tym forum pojawia się dosyć często, bynajmniej nie jako obelga, ale
          > raczej jako przejaw wyższości jednej opcji nad drugą... ;)


          ????
          Nie zauważyłam.
          A czytuję forum chyba dość uwaznie.
          Moim zdaniem feministki na postęp powołują się równie często co na komunizm -
          czyli praktycznie nigdy. Natomiast faktem jest, że ich oponenci cierpią na
          jakąś obsesję na punkcie tego nieistniejącego (w argumentacji) komunizmu,
          postępowosci (a także politpoprawności) i dopatrują się ich wszędzie.
          Na tym forum jest sporo osób będących jak ten sierżant któremu wszystko się z
          d...ą kojarzy - tylko że zamiast d...y mają komunizm, postępowość, parytety,
          aborcję z eutanazją, Michnika z Wyborczą i sodomię. Wszystko to zaś na
          zasadzie "skrótu myślowego" łączy im się na koniec z feminizmem i wychodzi
          jakaś niestrawna papka myślowa która im samym jednak doskonale smakuje. I co
          gorsza ta papka zaczyna być w Polsce trendi...
          To takie uwagi ogólne, na pewno nie adresuję ich specjalnie do ciebie, Julio -
          ale już autor wątku mógłby starać się je zrozumieć.
          O ile potrafi.

          Pozdr. B.
          • Gość: julia68 Re: ja też nie na temat...co to szkodzi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:41
            Ja czytuję nader rzadko, a jednak trafiam na stwierdzenia, że coś jest
            postępem, coś nim nie jest... Przepraszam, nie zacytuję, w czyich listach to
            przeczytałam, nie zlinkuję wątków, bo nie mam na to ani czasu, ani ochoty. Może
            po prostu włącz sobie przeszukiwarkę forum...?

            Julia
          • Gość: julia68 Re: ja też nie na temat...co to szkodzi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:45
            337 wątków, pokusiłam się o sprawdzenie :)
            Przeszukiwałam tylko lata 2004-2005.

            Pozdrawiam, Julia

            P.S. A tak już zupełnie nie na temat - co urodziłaś (jeśli to nie zbytnie
            spoufalanie się, oczywiście), bo o ile pamiętam jakiś czas temu byłas w ciąży?
            • Gość: barbinator Re: ja też nie na temat...co to szkodzi:) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 18:57
              > 337 wątków, pokusiłam się o sprawdzenie :)
              > Przeszukiwałam tylko lata 2004-2005.


              Nie bardzo rozumiem co w ten sposób sprawdziłaś. Jeżeli "występowalność" słowa
              postęp, postępowiec itp to... czego to ma właściwie dowodzić? Przecież ja nie
              neguję tego, że stale się tego słowa tutaj uzywa - o wiele za często zresztą.
              Są osoby które walą tym "postępem" jak z armaty za każdym razem, gdy chcą kogoś
              obrazić. Bardzo mało jest za to postów które przywołują słowo "postęp" w
              kontekście pozytywnym, np mówiąc, że "aborcja jest postępowa", "feminizm jest
              postępowy" itp. - bo też i nikt jakoś nie widzi tego w taki sposób (a właśnie w
              w takie postrzeganie "postępowości" strona przeciwna chciałaby nas
              wmanipulować, bo to dobrze, wygodnie "ustawia" im dyskusję). Moim zdaniem to
              słowo po prostu już nic nie znaczy i większość osób z opcji fem. jest tego
              świadoma. Natomiast opcja antyfem. używa słowa "postępowiec" jako zwykłej
              obelgi - tym głupszej, że nietrafionej imho.


              P.S. A tak już zupełnie nie na temat - co urodziłaś (jeśli to nie zbytnie
              > spoufalanie się, oczywiście


              Nie, czemu?:)) Urodziłam córkę, we wrześniu. Czy to nie ty pisałaś wcześniej,
              że drugi poród wbrew stereotypom nie zawsze jest łatwiejszy? Cóż... miałaś
              rację, niestety :((

              Pozdr. B.
              • Gość: julia68 Re: ja też nie na temat...co to szkodzi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 20:23
                > Nie, czemu?:)) Urodziłam córkę, we wrześniu. Czy to nie ty pisałaś wcześniej,
                > że drugi poród wbrew stereotypom nie zawsze jest łatwiejszy? Cóż... miałaś
                > rację, niestety :((

                Nie wiem, czy na tym forum, ale rzeczywiście - z pewnością o tym pisałam :)
                Przykro mi, że miałam rację...... Ale o takich rzeczach się nie pamięta, jako o
                mao ważnych, nie? :)

                Julia

                P.S. Za taką wymianę zdań odeślą nas zaraz na e-dziecko :)))))))
              • Gość: tk Re: ja też nie na temat...co to szkodzi:) IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 22.02.05, 00:41
                Czy stwierdzenie, że feminizm albo aborcja są postępowe to użycie
                słowa "postęp" w kontekście pozytywnym? Chyba nie.
      • Gość: Johnny Kalesony Re: zmierzch rozumu;) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 19:20
        Zapiski na temat rychłego końca cywilizacji oraz upadku obyczajów odczytywano
        już na kamieniach pokrytych pismem klinowym;)

        I co się stało z zapisującymi?

        Katastrofiści są jak prostytutki - .

        Ale płacą im dopiero te cywilizacje, które nastają po upadłych.

        byli zawsze odkąd pojawił się człowiek
        A życie i tak toczy się dalej, dając po drodze mocnego kopa wszystkim tym
        sfrustrowanym kassandrom płci obojga

        Pojawiają się wtedy, gdy fetor zepsucia staje się nieznośny. Nawiasem mówiąc,
        dawno nie włączałaś TVN24, skoro nie wiesz się że np. Imperium Romanum już nie
        istnieje.

        Mało też troszczy się o głupie spory
        o "postęp" (nb to słowo dawno już przestało cokolwiek znaczyć i stało się
        wyłącznie rodzajem prostackiej, bezmyślnej obelgi)

        Zwróć uwagę proszę, że użyłem tutaj cudzysłowia. Czy wszystko co nowe jest
        zawsze najlepsze? Dlaczego w wartościowaniu zjawisk przyjmuje się kategorie
        czasowe a nie np. kategorie pragmatyczne? Komunizm też był "młodszy" od
        kapitalizmu, ale czy na pewno lepszy? O ile wiem - masz dziecko (dzieci?). Czy
        oglądają w TV najnowsze kreskówki, gdzie z ciałek bohaterów leje się strugami
        krew i z trzaskiem odpadają kończyny, czy też serwujesz im poczciwą Disneyowską
        "Królewnę Śnieżkę" sprzed lat 50-ciu? Jeśli to pierwsze, to już teraz powinnaś
        zacząć sobie współczuć.
        Postępem jest, jak sądzę, taki porządek, który spełnia zasady logiki, a
        niekoniecznie gna do przodu poszukując nowości za wszelką cenę (w tym - cenę
        rozumu). Dla mnie jest nim Kantowskie oświecenie.

        Pozdrawiam
        Najważniejsze są dziewczęta i Rock'N'Roll!!!
        • Gość: barbinator Re: zmierzch rozumu;) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.05, 10:39
          Zapiski na temat rychłego końca cywilizacji oraz upadku obyczajów odczytywano
          > już na kamieniach pokrytych pismem klinowym;)
          >
          > I co się stało z zapisującymi?




          To samo co ze wszystkimi śmiertelnymi. Umarli. Ty nie zamierzasz umrzeć?



          >
          > Katastrofiści są jak prostytutki - .
          >
          > Ale płacą im dopiero te cywilizacje, które nastają po upadłych.




          Nie, płacą im satyrycy.



          >
          > Pojawiają się wtedy, gdy fetor zepsucia staje się nieznośny. Nawiasem mówiąc,
          > dawno nie włączałaś TVN24, skoro nie wiesz się że np. Imperium Romanum już nie
          > istnieje.



          Faktycznie. A ty i twoja cywilizacja zamierzacie żyć wiecznie?
          Powodzenia życzę. I włącz sobie czasami tvn24 żeby się dowiedzieć, że Rzym TEŻ
          upadł.



          > Zwróć uwagę proszę, że użyłem tutaj cudzysłowia. Czy wszystko co nowe jest
          > zawsze najlepsze?



          Dyskutujesz sam ze sobą? Bo ze mną na pewno nie...



          Dlaczego w wartościowaniu zjawisk przyjmuje się kategorie
          > czasowe a nie np. kategorie pragmatyczne?


          j.w.


          Komunizm też był "młodszy" od
          > kapitalizmu, ale czy na pewno lepszy?


          j.w.



          O ile wiem - masz dziecko (dzieci?). Czy
          > oglądają w TV najnowsze kreskówki, gdzie z ciałek bohaterów leje się strugami
          > krew i z trzaskiem odpadają kończyny, czy też serwujesz im poczciwą
          Disneyowską
          > "Królewnę Śnieżkę" sprzed lat 50-ciu? Jeśli to pierwsze, to już teraz powinnaś
          > zacząć sobie współczuć.


          A co to ma wspólnego z postępem, postępowością i upadkiem cywilizacji? Na
          świecie zawsze byli ludzie mądrzy i ludzie głupi, bajki mądre i bajki głupie.
          Rodzice też mogą być mądrzy albo głupi.



          > Postępem jest, jak sądzę, taki porządek, który spełnia zasady logiki,



          Okrągłe zdanko które nic nie znaczy. Zapewne chciałeś przez to powiedzieć:
          postępem jest tylko to, co ja sam uznaję za postępowe.



          a
          > niekoniecznie gna do przodu poszukując nowości za wszelką cenę (w tym - cenę
          > rozumu).



          Jak wyżej. Sama forma, zero treści. Co to jest zmiana niezgodna z rozumem?
          Zapewne taka, która tobie samemu się nie podoba.
          Plus pseudointelektualne ozdobniki.



          Dla mnie jest nim Kantowskie oświecenie.


          To znaczy, że w przeciwieństwie do mnie ty naprawdę wierzysz w postęp. Postęp
          to utopijna wiara w to, że człowiek może stać się lepszy, że w dziedzinie etyki
          i moralności może się dokonać taki sam postęp jak w nauce, wreszcie i w to, że
          nieuchronne i cykliczne zmiany mogą mieć charakter trwały. Rozum każe nam
          dostrzegać cykliczność wszelkich zmian, tych złych i tych dobrych - dlatego
          rozum sprzeciwia się zarówno postępowości jak i katastrofizmowi. Postępowość i
          katastrofizm to dwie strony tego samego medalu, obie tak samo bezrozumne.
          Deklarujesz wiarę w rozum a tak naprawdę kierujesz się wyłącznie emocjami.

          Pozdr. B.

          >
    • Gość: julia68 do Barbinator - spór o słowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:49
      Ale jednak będę drążyć temat ;)
      To jak w takim razie wytłumaczyć, że wiele z inicjatyw feministek jest
      podpieranych hasłem postępu? I że np. nie wprowadzenie czegoś, nieuznanie
      czegoś, nietolerowanie czegoś jest niepostępowe czy też oddala nas
      od 'postępowej Europy"?
      Skoro słowo "postęp" nic nie znaczy, to czy tego typu retoryka też nic nie
      znaczy? Hm...........

      Julia
      • Gość: barbinator Re: do Barbinator - spór o słowa? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 19:09
        Taka retoryka jest zwyczajnie głupia. Jeżeli ktoś arbitralnie stwierdza, że
        jakieś zjawisko jest dobre tylko dlatego że jest "postępowe", to mówi głupstwa.
        Postępowość sama w sobie nie jest ani dobra ani zła. Ja jednak naprawdę wątpię
        w powszechność tego typu argumentacji, widać mamy inne obserwacje. Wiem też, że
        ja sama nigdy w życiu takiej retoryki nie użyłam - co jakoś nie przeszkadza
        różnym osobom widzieć w moich postach tego co im samym jest wygodne.

        Pozdr. B.
    • Gość: jeuropejczyk Europa zdycha na naszych oczach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 19:21
      i przy naszym udziale.
      Młodzi uczcie się tureckiego, arabskiego i wietnamskiego
      • Gość: barbinator bez katastrofizmu proszę... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 22:53
        Bez przesady. Co mądrzejsze kraje mocno ograniczyły imigrację i mnożą różne
        utrudnienia. Głupsi też niedługo zaczną to robić.
        • Gość: edward Re: bez katastrofizmu proszę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 09:25
          nie będzie imigrantów to co będzie, starcy a potem pustka
          • Gość: barbinator Re: bez katastrofizmu proszę... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.05, 10:01
            Zależy gdzie. W Polsce, we Włoszech czy Grecji być może tak. W krajach
            skandynawskich nie - bo oni w przeciwieństwie do nas mają korzystne saldo
            urodzeń a i imigrację niewielką.
            Poza tym, nawet w Polsce to raczej nie będzie tak jak w wizjach katastrofistów -
            czyli że po prostu wymrzemy. Najpierw zawali się system ubezpieczeń, potem
            przyjdzie bieda - a wraz z biedą zawsze rośnie dzietność (im kraj biedniejszy
            tym więcej dzieci) Polska więc raczej nie wymrze, ale "tylko" cofnie się w
            rozwoju.

            Pozdr. B.
            • Gość: olek Re: bez katastrofizmu proszę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 16:00
              Najpierw zawali się system ubezpieczeń, potem
              > przyjdzie bieda - a wraz z biedą zawsze rośnie dzietność (im kraj biedniejszy
              > tym więcej dzieci) Polska więc raczej nie wymrze, ale "tylko" cofnie się w
              > rozwoju.
              Nie prawda dzietność spada wraz z upowszechnieniem się nauki(lenistwa)
              tak że jak nie zmieni się system myślenia też wymżemy
              • Gość: barbinator Re: bez katastrofizmu proszę... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.05, 16:48
                Nie prawda dzietność spada wraz z upowszechnieniem się nauki(lenistwa)
                > tak że jak nie zmieni się system myślenia też wymżemy


                Jak zbiedniejemy, to i nauka będzie "mniej powszechna". Im biedniejszy kraj,
                tym mniej ludzi dobrze wykształconych - to dość oczywista prawidłowość, nie
                wydaje ci się?
                Równie dobrze mógłbyś uznać, że czynnikiem decydującym o dzietności jest ilość
                sprzedawanych nowych mercedesów i francuskich perfum... im ich więcej, tym
                mniej dzieci ergo wszystkiemu winne perfumy i mercedesy;)
                Należy przestać ich używać to dzietność wzrośnie? :))
                • Gość: olek Re: bez katastrofizmu proszę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 18:06
                  Jak zbiedniejemy, to i nauka będzie "mniej powszechna". Im biedniejszy kraj,
                  > tym mniej ludzi dobrze wykształconych - to dość oczywista prawidłowość, nie
                  > wydaje ci się
                  Błędna teza, główny problem nie w długości nauki ale w tym co uczniom wbija się
                  do głowy. Proszę popatrzeć jak spadła dzietność na wsi, nimo dość często tylko
                  zaliczona szkoły podstawowej. To skutek długoletniego indoktrynowania uczennic,
                  tezą że mercedes i perfumyważniejsze niż dziecko. Pierwszą kobietę jaką
                  spodkałem która zabiła nienarodzone dziecko nie miała nawet ukończonej szkoły
                  podstawowej, i jedyne co wyniosła ze szkoły to przekonanie że powinna mieć mało
                  dzieci.
                  • Gość: barbinator Re: bez katastrofizmu proszę... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.05, 19:11
                    > Błędna teza


                    Może i błędna (chociaż wątpię), ale twój sposób jej obalania jeszcze
                    błędniejszy :))
                    Chyba mówimy o trochę innych sprawach.

                    Pozdr. B.
          • Gość: tk Re: bez katastrofizmu proszę... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 22.02.05, 00:45
            No, ale gdyby tak jeszcze rozmaici "postępowcy" przestali promować aborcję czy
            homozwiązki, przestałaby być potrzebna imigracja.
    • margot_may ja tak. w całkowitym spokoju. 18.02.05, 23:04
      między innymi dlatego, że porządny muzułmanin nie potrzebuje połowy rzeczy,
      które są wciskne europejczykom i innymi przedstawicielom kapitalistycznych
      państw.
      a jestem pewna, że duże koncerny się z tym nie zgodzą i nie pozwolą na taki
      obrót spraw np. islamizację europy. juz prędzej zawojują państwa islamu. :)
      • Gość: barbinator Re: ja tak. w całkowitym spokoju. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.05, 10:07
        Hmmm... a jeżeli w zarządach koncernów ponad połowę będą stanowili właśnie
        ci "porządni muzułmanie" (podobnie zresztą jak w rządach i parlamentach) to
        co...?
        • Gość: trevik Re: ja tak. w całkowitym spokoju. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:37
          Co do zarzadow koncernow, rzadow i parlamentow, to nie jestem przekonany, czy
          wlasnie tego boja sie ci, ktorzy maja obawy o przyszlosc europejskiej
          cywilizacji - ta wizja malo ich pewnie bolalaby. Problem w tym, ze oni raczej
          sadze, ze moze nie byc w przypadkow rzadow "porzadnych muzulmanow" ani zarzadow
          koncernow, ani parlamentow...
        • margot_may Re: ja tak. w całkowitym spokoju. 20.02.05, 00:37
          to wtedy już nie będą porządni :)
          • Gość: tad O postępie IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 10:21
            Lewicowcy nawyrabiali krzycząc o "postępie" tyle głupot, ze istonie, ostatnio z
            reguły unikają tego słowa jak ognia. Zużyli słówko do cna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja