feminizm to nowa wersja komunizmu

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 23:18
Feminizm jest ideologią pod wieloma względami podobną do komunizmu, lecz
bardziej absurdalną, bo jeszcze bardziej sprzeczną z naturą i zdrowym
rozsądkiem. Podobnie jak komunizm, ignoruje podstawowe, naturalne prawa.
Komunizm, zmierzając do szczęścia proletariatu, podeptał m.in. prawa własności.
Własność prywatna miała być zniesiona, wszystko miało być wspólne, a każdy miał
otrzymywać ze wspólnej własności „według potrzeb”.

Należało uświadomić nieświadomą klasę robotniczą, że jest wykorzystywana przez
wrednych kapitalistów. Najbardziej świadoma część proletariatu – komuniści –
mieli stanąć na jego czele i doprowadzić do zmiany ustroju, likwidując prawa
własności i znosząc wyzysk klasy robotniczej. Jednym z dogmatów komunizmu jest
teoria „walki klas”. Zwycięstwo proletariatu miało doprowadzić do likwidacji
burżuazji jako reliktu poprzedniej epoki..

O ile komunizm był ideologią jednej klasy społecznej (a faszyzm – ideologią
jednego narodu) - feminizm jest ideologią jednej płci. Zmierzając do szczęścia
kobiet, ignoruje podstawowe, naturalne prawa., m.in. ignoruje fakt, że płeć w
dużej mierze determinuje role społeczne. Feminizm postuluje m.in. wprowadzenie
równości płci. Aby zrealizować ideały feminizmu, należy uświadomić kobiety, że
są wykorzystywane przez mężczyzn. Na czele kobiet staną feministki,
likwidując nierówność i znosząc wyzysk kobiet.

Zamiast komunistycznego dogmatu o „walce klas” w feminizmie znajdujemy dogmat
o "odwiecznej wojnie płci". W feministycznych pismach natomiast możemy znaleźć
poważne rozważania o tym, czy w nowym społeczeństwie mężczyzna jest jeszcze
kobiecie potrzebny.

Feministka to ktoś taki, kto wierzy, że istnieje coś takiego, jak "odwieczna
wojna płci" Jest przekonana, że patriarchalne społeczeństwo uciska kobietę.
Walczy o "nowy wspaniały świat", w którym płeć nie będzie determinować niczyjej
roli w społeczeństwie. Domaga się równouprawnienia, widząc w różnym traktowaniu
kobiet i mężczyzn przejawy dyskryminacji kobiet.

W przypadku ideologii komunistycznej okazało się, że prawa własności są
czynnikiem napędowym gospodarki i likwidacja tych praw prowadzi do powszechnej
nędzy. Okazało się, że wcielenie w życie postulatów komunizmu albo jest
niemożliwe, albo prowadzi do absurdów w życiu społecznym. Okazało się także, że
przeciętni robotnicy na ogół nie chcą
władzy komunistycznej i wolnych wyborach komuniści przegrywają.

Podobnie w przypadku feminizmu okazuje się, że podział ról jest generalnie
korzystny dla rodzin i dla społeczeństwa. Wprowadzenie w życie postulatów
feminizmu albo jest niemożliwe, albo prowadzi do absurdów w życiu społecznym.
Okazuje się także, ze przeciętne kobiety na ogół nie chcą władzy feministek i
feministki nie mają nawet szans wejść do Sejmu pod własnymi sztandarami.
    • Gość: Maciej Rzekomy ucisk kobiet jako pretekst IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 23:23
      Pretekstem do stawiania absurdalnych żądań do spełnienia „tu i teraz” często
      stają się dla feministek prawdziwe lub wyimaginowane cierpienia kobiet „gdzieś
      i kiedyś”, np. cierpienia obrzezanych kobiet w Afryce mogą dla feministek
      podstawą do stawiania żądań poprawy sytuacji kobiet w Polsce.

      Pomińmy fakt, że cierpienia afrykańskich kobiet nie mogą być podstawą do
      żądania odszkodowania od mężczyzn na rzecz kobiet w Polsce. Nie można też
      zanegować faktu, że zdarzały się sytuacje w historii ludzkości, gdy kobiety
      wiele wycierpiały. Gdybyśmy jednak mieli się licytować, kto najwięcej
      wycierpiał w ostatnich stuleciach i z jakich powodów, to płeć nie byłaby tu
      najistotniejszym kryterium, różnicującym ilośc doznanych cierpień. Podczas
      rzezi Wandei w rewolucyjnej Francji mordowano jednakowo kobiety, dzieci i
      mężczyzn za ich katolicyzm. Turcy wymordowali miliony Ormian za ich wiarę i
      przynależność narodową. Podobnie Żydzi byli mordowani z powodów rasowych.
      Komuniści natomiast mordowali, kierując się przynależnością klasową ofiar. Płeć
      ofiar nie była tu szczególnie istotnym kryterium, a jeśli już, to kobiety były
      często traktowane łagodniej.
    • Gość: Maciej Sytuacja kobiet w Polsce na przestrzeni dziejów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 23:34
      Feministki w Polsce oburzając się na "ucisk kobiet" abstrahują od realnej
      sytuacji kobiet w Polsce, a także od polskiej historii i polskich warunków,
      powtarzając bezrefleksyjnie hasła importowane z Zachodu. Tymczasem, jeśli
      przyjrzeć się realnej sytuacji kobiet i mężczyzn w Polsce, widzimy, że kobiety
      w Polsce nigdy nie były dyskryminowane. Choć istniał podział ról, kobiety
      zawsze cieszyły się dużym szacunkiem społecznym. Słowianie z reguły szanowali
      kobiety. Ponadto przyjęcie chrześcijaństwa (gdzie uznaje się, że kobieta ma
      duszę tak samo jak mężczyna), kult Maryjny, kultura rycerska i rola kobiet w
      powstaniach dodatkowo umocniły szacunek dla kobiet. Człowiek, który nie odnosił
      się do kobiet z szacunkiem, sam się lokował na
      marginesie społeczeństwa.

      Z tych przyczyn feminizm nigdy nie miał istotnych wpływów w Polsce. Pomimo tego
      prawo do głosowania kobiety zyskały w Polsce w tym samym czasie co mężczyźni,
      równocześnie z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, w 1918 roku, dekretem
      Naczelnika Państwa, jako coś oczywistego, bez żadnych debat w tej sprawie (a
      np. w takiej „postępowej” Francji dopiero kilka lat po II wojnie światowej).
      Feministki niczego dla Polek nie zrobiły. Równouprawnienie w Polsce wprowadzono
      nie dlatego, że feminizm był tak popularny, lecz pomimo tego, że feminizm w
      Polsce NIGDY SIĘ NIE LICZYŁ.

      Podobnie w Polsce feministki nie musiały walczyć o dostęp kobiet do edukacji.
      Także pod zaborami kobiety mogły brać udział w powszechnym ruchu
      samokształceniowym, co mogło m.in. zaowocować uzyskaniem przez Marię Curie –
      Skłodowską Nagrody Nobla. Aktualne statystyki wskazują nawet na większy odsetek
      studentek niż studentów w Polsce (być może mężczyźni powinni zażądać
      wprowadzenia parytetów?).
      • Gość: hej Re: Sytuacja kobiet w Polsce na przestrzeni dziejów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:01
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Feministki w Polsce oburzając się na "ucisk kobiet" abstrahują od realnej
        > sytuacji kobiet w Polsce, a także od polskiej historii i polskich warunków,
        > powtarzając bezrefleksyjnie hasła importowane z Zachodu. Tymczasem, jeśli
        > przyjrzeć się realnej sytuacji kobiet i mężczyzn w Polsce, widzimy, że kobiety
        > w Polsce nigdy nie były dyskryminowane. Choć istniał podział ról, kobiety
        > zawsze cieszyły się dużym szacunkiem społecznym. Słowianie z reguły szanowali
        > kobiety. Ponadto przyjęcie chrześcijaństwa (gdzie uznaje się, że kobieta ma
        > duszę tak samo jak mężczyna), kult Maryjny, kultura rycerska i rola kobiet w
        > powstaniach dodatkowo umocniły szacunek dla kobiet. Człowiek, który nie odnosił
        >
        > się do kobiet z szacunkiem, sam się lokował na
        > marginesie społeczeństwa.
        >
        > Z tych przyczyn feminizm nigdy nie miał istotnych wpływów w Polsce. Pomimo tego
        >
        > prawo do głosowania kobiety zyskały w Polsce w tym samym czasie co mężczyźni,
        > równocześnie z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, w 1918 roku, dekretem
        > Naczelnika Państwa, jako coś oczywistego, bez żadnych debat w tej sprawie (a
        > np. w takiej „postępowej” Francji dopiero kilka lat po II wojnie św
        > iatowej).
        > Feministki niczego dla Polek nie zrobiły. Równouprawnienie w Polsce wprowadzono
        >
        > nie dlatego, że feminizm był tak popularny, lecz pomimo tego, że feminizm w
        > Polsce NIGDY SIĘ NIE LICZYŁ.
        >
        > Podobnie w Polsce feministki nie musiały walczyć o dostęp kobiet do edukacji.
        > Także pod zaborami kobiety mogły brać udział w powszechnym ruchu
        > samokształceniowym, co mogło m.in. zaowocować uzyskaniem przez Marię Curie R
        > 11;
        > Skłodowską Nagrody Nobla. Aktualne statystyki wskazują nawet na większy odsetek
        >
        > studentek niż studentów w Polsce (być może mężczyźni powinni zażądać
        > wprowadzenia parytetów?).

        To dopiero zaszczyt ,że uznano nas za godne do głosowania.A to wogóle zgodne z
        natura czy kobiety tak na prawde chcą głosowac czy interesuja się polityką od
        zawsze była to domena mężczyzn.
        Jeśli chodzi o Marię Curie to poczytaj sobie jej biografię jak była traktowana w
        środowisku i nie tylko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        A co ma wspólnego kultura rycerska z szacunkiem dla kobiet? nie wiem A z ta
        dusza to się juz nie wygłupiaj niby dlaczego kobiety mogą mieć dusze przeciez to
        podgatunek. Powinnysmy byc bardzo wdzięczne za to uznanie . Coś podobnego MAMY
        DUSZĘ , a tak długo trzeba było do tego dochodzić.
        Następnie KULT MARYJNY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Kobieta i dziewica w jednym . Nikt nigdy w tym nie doścignie Maryii Mogę być
        albo dziewicą albo matka nigdy pełnym ideałem jest po prostu niedościgniony TO
        JEST DOPIERO SPRZECZNE Z NATURĄ. Dziewica - czysta i niewinna . A niedziewica
        jest brudna ? albo winna CZEGO??????????????
    • Gość: Maciej Kto naprawdę jest Polsce dyskryminowany? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 11:53
      Feministki wykrzykują swoje hasła o dyskryminacji kobiet i starają się nie
      przyjmować do wiadomości faktów, które mogłyby świadczyć o czymś przeciwnym -
      np. o dyskryminacji mężczyzn.

      Porównanie realnej sytuacji obu płci w Polsce wskazuje, ze jeśli można mówić o
      dyskryminacji, bardziej uzasadnione jest twierdzenie, że to mężczyźni są
      obecnie dyskryminowani.

      Kobiety w Polsce cieszą się przywilejem przechodzenia na emeryturę pięć lat
      wcześniej. Biorąc ponadto pod uwagę fakt, że mężczyźni żyją krócej i zarabiaja
      więcej – to mężczyźni wypracowują pieniądze na długoletnie wypłacanie emerytur
      kobietom, sami w niewielkim stopniu z nich korzystając. Gdyby towarzystwa
      emerytalne zawierały umowy z przyszłymi emerytami na zasadach rynkowych,
      ustalając wysokość składki emerytalnej na podstawie średniej długości życia na
      emeryturze – składka dla mężczyzn byłaby niższa, a wypłacana emerytura mogłaby
      być wyższa.

      Mężczyźni mają obowiązek odbycia dwuletniego przeszkolenia wojskowego i obrony
      kraju w razie wojny – którego nie mają kobiety.

      Sądy rodzinne dyskryminują mężczyzn w razie rozwodu, z reguły przyznając
      dziecko matce. Poza alimentami na dziecko kobiety mogą łatwo uzyskać alimenty
      na siebie, gdy sąd uzna mężczyznę wyłącznie winnym rozkładu pożycia
      małżeńskiego (a sądy z reguły obwiniają mężczyzn). Badania wykazały, że dzieci
      wychowywane przez samotnych ojców są bardziej samodzielne, mają lepsze kontakty
      z rówieśnikami i lepsze wyniki w nauce, w porównaniu do dzieci wychowywanych
      przez samotne matki. Fakt ten powinien być uwzględniany przy podejmowaniu
      decyzji o przyznaniu opieki nad dzieckiem matce lub ojcu – ale, niestety,
      uwzględniany nie jest.

      Kobiety ciężarne cieszą się specyficznymi przywilejami. Pracodawca ma obowiązek
      przesunąć kobietę ciężarną na inne stanowisko, jeśli pracuje w warunkach
      szkodliwych, nie wolno jej też pracować na zmiany. Ma przy tym prawo do
      zachowania dotychczasowego wynagrodzenia. Z kolei matka karmiąca piersią ma
      prawo do godzinnej przerwy na karmienie (zamiast przerwy może wychodzić z pracy
      godzinę wcześniej). Samotne matki wychowujące dzieci mają prawo do ulg
      podatkowych.

      Poza prawnymi przywilejami istnieje wiele zwyczajowych przywilejów kobiet:
      przepuszczanie w drzwiach, całowanie w rękę, płacenie w knajpie przez
      mężczyznę, Dzień Kobiet, Dzień Matki, Dzień Babci, oznakowane miejsca dla matki
      z dzieckiem na ręku w autobusach, przywilej obsługiwania poza kolejnością
      kobiet ciężarnych itd., itp.
      • Gość: hej Re: Kto naprawdę jest Polsce dyskryminowany? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:05
        Jesteś niepełosprawny masz inne przwa co człowiek zdrowy. A kto ci ma rodzić
        dzieci kobiety więc nie rozumiem w jakim sensie czujesz się dyskryminowany
        Poczytaj kodeks pracy. Jak będziesz chory i nie będziesz mógł przcować na
        obecnym stanowisku to tez cie przeniosą
        • Gość: Maciej Re: Kto naprawdę jest Polsce dyskryminowany? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 00:20
          Gość portalu: hej napisał(a):

          > Jak będziesz chory i nie będziesz mógł przcować na
          > obecnym stanowisku to tez cie przeniosą

          Jak będę chory, to najpierw bedę dostawać zasiłek, a jeśli choroba sie
          przeciągnie - rentę. Nie dostanę 100% pensji, jak kobieta w ciązy i na urlopie
          macierzyńskim. Kobiety są więc w tej sprawie uprzywilejowane.

      • Gość: Jan Brzechwa Re: Kto naprawdę jest Polsce dyskryminowany? IP: 62.233.152.* 23.07.02, 15:16
        Chłopie nie pij tyle!! To co wypisujesz to chyba ostatnie stadium delirki.To że
        kobieta może pracować, głosować i walczyć o swoje to sprawka tych "wstrętnych"
        komuchów? Straszne bzdety !!
    • Gość: Maciej Wydajność kobiet w pracy a feminizm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 14:24
      Wydajność kobiet w pracy
      Feministki dużo piszą o „krzywdzących” stereotypach na temat kobiet, które
      sprawiają, iż kobiety zarabiają mniej na tym samym stanowisku, pracując równie
      efektywnie jak mężczyźni.

      Efektywność w pracy jest bardzo trudno zmierzyć. Zajmijmy się więc dziedzinami,
      w których osiągane rezultaty są łatwe do zmierzenia, w obiektywny, nie budzący
      wątpliwości sposób. Jest wiele dyscyplin sportu, od wymagających jedynie siły
      fizycznej (np. podnoszenie ciężarów), przez zręczność, zwinność, szybkość
      (lekkoatletyka), po intelekt, logiczne myślenie i wyobraźnię (szachy, brydż). W
      jakiej to dyscyplinie sportu kobiety osiągają lepsze wyniki?

      Ja nie znam żadnej (osobiście wyżej cenię kobiety w łyżwiarstwie figurowym,
      tańcu, czy w gimnastyce artystycznej, ale tu obiektywny pomiar jest niemożliwy
      i być może są to tylko moje subiektywne wrażenia).
      Wróćmy teraz do pracy i wynagrodzenia za nią. Czy jest możliwe, by mężczyźni
      byli generalnie lepsi we wszystkich dziedzinach sportu, ale gorsi od kobiet w
      pracy? Jak to byłoby możliwe?

      Fakt, że kobiety często wykonują zajęcia nisko opłacane, czy nieatrakcyjne, nie
      dowodzi dyskryminacji, a tylko tego, że przegrywają rywalizację na wolnym
      rynku. Przegrywają ją także wtedy, gdy same zakładają firmy i same nimi
      kierują. Każdy mógł założyć w garażu MicroSoft, ale nie przypadkiem Bill Gates
      jest mężczyzną.

      Więc może stereotypy jednak mają swoje uzasadnienie?

      Należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik, który dodatkowo ma duży wpływ na
      dalsze obniżenie wydajności kobiet w pracy. Czynnikiem tym jest macierzyństwo
      oraz związany z tym system prawnej ochrony kobiet, który uprzywilejuje kobiety -
      matki kosztem pracodawcy.

      Kobieta, która zajdzie w ciąże, nie może zostać zwolniona z pracy. Pracodawca
      zostaje postawiony w takiej sytuacji, że musi przez 9 miesięcy utrzymywać
      pracownika, niezależnie od sytuacji rynkowej firmy i ekonomicznego uzasadnienia
      dla istnienia tego etatu. Regułą jest, że ciężarna kobieta połowę okresu ciąży
      spędza na zwolnieniach lekarskich, co obciąża finansowo pracodawcę (za
      zwolnienia do 30 dni płaci, pracodawca, dopiero powyżej 30 dni – ZUS).
      Pracodawca może nawet bardzo kochać dzieci i do tego być gorącym zwolennikiem
      feminizmu – niewątpliwie jednak niekiedy musi zadawać sobie pytanie, dlaczego
      on ma za to wszystko płacić? Ponadto, jeśli kobieta pracowała w warunkach
      szkodliwych dla zdrowia– pracodawca ma obowiązek przesunąć ją na inne
      stanowisko, z zachowaniem dotychczasowego wynagrodzenia.

      Po porodzie kobieta z reguły bierze urlop macierzyński. Z uwagi na to, jak
      ważne dla zdrowia dziecka jest karmienie piersią – raczej nie ma szans
      feministyczna propozycja, by urlopem macierzyńskim dzielili się po połowie
      matka i ojciec. W tym czasie pracodawca – jeśli potrzebuje tego stanowiska
      pracy – musi przyuczyć do obowiązków nowego pracownika, nie mając pewności, czy
      go ostatecznie zatrudni – kobieta bowiem może w dowolnym czasie zdecydować się
      na urlop wychowawczy lub zażądać powrotu do pracy.

      Jeśli kobieta wróci do pracy - przez rok ma ustawowe prawo do godzinnej przerwy
      w pracy na karmienie piersią. Może tez kończyć prace godzinę wcześniej. Nie
      trzeba dodawać, że za to tez płaci pracodawca.

      Posiadanie dzieci ma wpływ na wydajność kobiet także później, gdy dzieci już
      podrosną. Mimo twierdzeń feministek, że instynkt macierzyński nie istnieje –
      zdecydowana większość kobiet bardziej angażuje się wówczas w wychowanie dzieci,
      niż w pracę zawodową. Przestają być dyspozycyjne – bo o 17 trzeba odebrać
      dziecko z przedszkola. Często biorą zwolnienia lekarskie na opiekę, bo małe
      dzieci często chorują. Weekendowe szkolenia stają się kłopotliwe, gdy trzeba by
      organizować opiekę do dziecka.

      Pomijając wolne zawody, artystów, polityków i naukowców – dla większości ludzi
      praca jest głównie sposobem na zdobywanie środków na utrzymanie rodziny, a nie
      drogą do samorealizacji. Ponadto wrodzone predyspozycje kobiet sprawiają, że
      szczególnie chętnie angażują się w opiekę nad dziećmi (nie przypadkiem to
      kobiety dominują w takich zawodach jak pediatra, pedagog czy pielęgniarka). W
      naturalny sposób po urodzeniu dziecka w małżeństwie następuje pewien podział
      ról, zazwyczaj zgodny z tradycyjnym podziałem – kobieta więcej zajmuje się
      domem i wychowaniem dziecka, na mężczyznę zas spada większa odpowiedzialność za
      utrzymanie rodziny, co często wiąże się z większym zaangażowaniem w pracę
      zawodową, z podejmowaniem dodatkowych prac (czego dalszym efektem może być tak
      znienawidzony przez feministki awans zawodowy mężczyzn).

      Nie może więc dziwić, że pracodawca, stojąc przed dylematem zatrudnienia na
      dane stanowisko kobiety lub mężczyzny oraz ustalając wynagrodzenie – musi brać
      pod uwagę to wszystko, co zostało wyżej powiedziane. Musi kalkulować, biorąc
      pod uwagę prawdopodobieństwo typowych zdarzeń – tak samo, jak robią to firmy
      ubezpieczeniowe, które ustaliły wyższą składkę dla młodych kierowców, bo wśród
      nich jest więcej sprawców wypadków. Musi brać pod uwagę, że zatrudniając
      kobietę, będzie prawdopodobnie ponosił dodatkowe koszty związane z ciążą,
      połogiem i karmieniem piersią. W tej sytuacji pytanie kandydatki do pracy o
      plany związane z dziećmi nie są przejawem wścibstwa lub celowej dyskryminacji,
      lecz próbą ustalenia danych, potrzebnych do chłodnej kalkulacji takiego
      wynagrodzenia, które pokryje dodatkowe koszty.
      • Gość: hej Re: Wydajność kobiet w pracy a feminizm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:08
        Daleka jestem od takiej interpretacji , ale na to się inaczej nie da
        Przestańcie sie dziwić ,ze kobity nie chcą rodzić dzieci jak zawsze wiatr im w
        oczy
    • Gość: Maciej Absurdy i sprzeczności feminizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 23:50
      Feminizm jest wbrew naturze i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Wdrażanie w życie
      postulatów feministycznych prowadzi do absurdów w życiu społecznym. Wychodząc
      naprzeciw żądaniom feministek, by kobiety miały dostęp do męskich zawodów,
      obniża się standardy tak, by kobiety mogły im sprostać. W USA zmniejszono
      przekrój wężów strażackich, by kobiety mogły je udźwignąć. W rezultacie tłoczą
      teraz mnie wody, ze szkodą dla szybkości gaszenia pożarów.

      Propagowanie haseł feministycznych, rozważania, czy mężczyzna jest potrzebny –
      prowadzą do osłabiania rodziny. Niektóre feministki decydują się na posiadanie
      dzieci z góry zakładając, że nie będą z ojcem dziecka. Mężczyzna jest tu
      potraktowany wyłącznie przedmiotowo - jako dawca materiału genetycznego i
      dostarczyciel alimentów. Tymczasem współczesna nauka jednoznacznie potwierdza,
      że najlepsze warunki do wychowania dzieci mają miejsce w pełnych rodzinach.
      Oczywiście, niekiedy rozwody są przykrą koniecznością. Niektóre feministki
      jednak, zwłaszcza o skłonnościach lesbijskich, z góry decydują się na samotne
      macierzyństwo. Krzywdzą przy tym i wykorzystują mężczyznę, traktując go
      instrumentalnie - jako dawcę materiału genetycznego, ale przede wszystkim
      krzywdzą dziecko. Takie postępowanie jest równie szkodliwe jak gwałt i powinno
      być równie surowo karane.

      Feministki często uważają, że kobieta ma prawo do aborcji, gdyż „tylko ona może
      decydować o swoim brzuchu”, zaś prawny zakaz aborcji jest
      przejawem „patriarchalnej kultury gnębiącej kobietę”. Pomińmy fakt, że stosunek
      do aborcji nie zależy od płci, lecz bardziej od systemu wartości i od poglądu,
      w którym momencie zaczyna się ludzkie życie. Za i przeciw bywają zarówno
      kobiety, jak i mężczyźni. Przypuszczam nawet, że to kobietom w praktyce
      trudniej przychodzi decyzja o aborcji niż mężczyznom.

      Jeśli jednak, zgodnie z feministkami uznajemy, że tylko kobieta ma pełne prawo
      zdecydować o losie płodu, to należałoby konsekwentnie przyjąć, że tylko kobieta
      ponosi pełną odpowiedzialność za swoją decyzję (pełna władza – pełna
      odpowiedzialność). Oznaczałoby to zatem zwolnienie ojca z odpowiedzialności za
      dziecko i z obowiązku alimentacyjnego w sytuacji, gdy kobieta zdecyduje się
      urodzić dziecko. Tu feministki już się zatrzymują – żądają bowiem pełnej władzy
      dla kobiety, lecz chcą zarazem, by współodpowiedzialność za jej decyzję ponosił
      mężczyzna.

      Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku parytetów. Feministki żądają
      wprowadzenia parytetów dla kobiet na listach wyborczych, uznając, że udział
      kobiet we władzy jest niewystarczający. Pomijają przy tym fakt, że taki a nie
      inny udział kobiet jest demokratyczną decyzja społeczeństwa, w którym większość
      stanowią kobiety.

      Zasada parytetu wymagałoby jednak, by wprowadzić ją nie tylko tam, gdzie
      proporcje udziału kobiet są dla nich niekorzystne, lecz także tam, gdzie
      kobiety przeważają – na studiach, w oświacie, w administracji państwowej
      średniego szczebla, czy wśród pracowników biurowych – gdzie kobiety
      zdecydowanie przeważają. Konsekwentne trzymanie się zasady parytetu wymagałoby,
      by parytety obowiązywały także w takich zawodach jak górnicy, hutnicy,
      żołnierze, policjanci, a także wśród więźniów – co wymagałoby uwzględniania
      płci przy wydawaniu wyroków. Zasadę parytetu należałoby stosować także,
      podejmując decyzje o przyznaniu opieki nad dzieckiem po rozwodzie – tak, by
      określony w ustawie odsetek dzieci trafił po rozwodzie pod opiekę ojców.
      Tymczasem feministki domagają się wprowadzenia parytetów tylko tam, gdzie
      kobiety mogłyby zyskać – a bronią się przed wprowadzeniem parytetów tam, gdzie
      mogłyby stracić.

      Feminizm jest więc ideologią pełna sprzeczności i hipokryzji w rodzaju „chcemy
      równych praw, ale nie chcemy równych obowiązków”. Hasłem dyskryminacji kobiet
      feministki posługują się całkowicie instrumentalnie - albo w walce o władzę,
      albo domagając się dodatkowych, nieuprawnionych przywilejów. Nie mają natomiast
      ochoty na żadną równość, jeśli chodzi o obowiązki.
      • Gość: ted Re: Absurdy i sprzeczności feminizmu IP: *.035-48-73746f21.cust.bredbandsbolaget.se 14.06.02, 19:52
        Brawo Maciej!!!, chociaz troche dlugo, te wszystkie posty razem wziete.

        Uwazam, ze nalezy odrozniac rownouprawnienie plci i feminizm.
        Rownouprawnienie plci to cos jak rownouprawnienie spoleczne a la europejska
        socjaldemokracja. Czyli relatywna ideologia wyrownujaca.

        Feminizm to tak jak komunizm (Lenin, Stalin, Pol Pot, Sendero Luminoso etc.),
        albo skrajny islamizm - czyli totalna czy tez utopijna ideologia wyrownujaca.
        Mechanizmy rozwoju utopijnej ideologii wyrownujacej najlepiej opisal Orwell
        w "Folwarku Zwierzecym" i "1984".

        Tylko jak odroznic feminizm od rownouprawnienia? Jest to dzis trudne, tak samo
        jak trudno bylo odroznic wczesnego Lenina z przelomu wieku czy mlodego Pol Pota
        z paryskich kawiarni, ktorzy duzo i dobrze gadali a nie zaczeli jeszcze
        mordowac, (wiecej, sami jeszcze nie wiedziali ze beda mordowac!!!) - od
        wspolczesnego im, powiedzmy niemieckiego, socjaldemokraty, ktory w sumie gadal
        dosc podobnie i tez chcial uszczesliwic proletariat ale nigdy pozniej nie
        mordowal tylko dzialal w ramach demokracji parlamentarnej.

        Ale mimo trudnosci trzeba, przynajmniej intelektualnie i na wlasny uzytek,
        starac sie dostrzec i zidentyfikowac potencjalnych feministycznych Pol Potow.

        To wlasciwie wszystko. Aha, jeszcze slowo ostrzezenia dla szanownych pan. Nie
        sadzcie, ze ewentualne rezimy feministyczne w przyszlosci beda dla was
        sielanka. Feministyczne Biuro Polityczne bedzie tepic wszystkie "siostry" ktore
        maja poglady odmienne od obowiazujacych jeszcze bardziej brutalnie niz
        oficjanego wroga czyli facetow za ich plec.
        Vide Rewolucja Rosyjska: wszyscy ci z poczatku popierajacy bolszewikow
        anarchisci, eserowcy, socjalisci i inni lewacy bardzo szybko poszli pod noz.

        Zyczac sobie i innym szanownym forumowiczom mimo wszystko bardziej harmonijnej
        przyszlosci - pozdrawiam!
      • Gość: hej Re: Absurdy i sprzeczności feminizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:14
        A matematyce też są gorsze więc nie uczmy ich matematyki bo szkoda czasu. O
        jakim feminiźmie ty sie naczytałeś . O ekstremie LPR i PO to dwie partie
        prawicowe . Jak myslisz różnia sie czy wszystko mozemy wrzucić do jednego
        worka. ??? Są rodziny w których sie pije alkohol tylkom,że w jwdnych codziennie
        a w innych raz w miesiącu , w jeszcze innych raz w roku na imeninach mamy
    • Gość: Maciej Odmienność kobiet i mężczyzn a role społeczne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 01:25
      Feministki domagają się, by „płeć nie determinowała roli społecznej”.
      Zaprzeczają przy tym istnieniu różnic między kobietami i mężczyznami, dowodząc,
      że wszelkie dostrzegane różnice są rezultatem wpływu środowiska. Otoczenie
      społeczne oczekuje od dzieci, by zachowywały się zgodnie ze stereotypem,
      właściwym dla ich płci. Dostrzegane różnice między kobietami i mężczyznami są,
      zdaniem feministek – efektem społecznych oczekiwań, do których dostosowują się
      zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Lekarstwem na to ma być zmiana świadomości
      społecznej, która sprawi, że możliwa będzie pełna wymienność ról społecznych,
      niezależnie od płci. Wolne od wpływu stereotypów kobiety będą mogły sprawować
      władzę i pracować w męskich zawodach, a mężczyźni zajmować się domem, praniem,
      sprzątaniem i wychowaniem – zależnie od osobistych preferencji.

      Faktem jest, że kobiety od dawna mogą pracować w wielu męskich zawodach, a
      mężczyźni zajmować się domem, ale mimo to niewiele rodzin decyduje się na taki
      podział obowiązków. Jednak, zdaniem feministek, jest to uwarunkowane kulturowo
      i ulegnie zmianie wraz ze zmianą świadomości społecznej.

      Tymczasem ludzka kultura powstaje na podłożu biologicznym i choć jest dość
      plastyczna – to jednak nie może być dowolnie kształtowana. Ludzkie zwyczaje i
      zachowania często odpowiadają analogicznym zwyczajom zwierząt, które są
      uwarunkowane biologicznie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że wśród naczelnych nie
      ma równouprawnienia. W rywalizacji o władzę w stadzie uczestniczą wyłącznie
      samce. Zachowanie małp w stadzie - zawieranie taktycznych sojuszy,
      intrygowanie, podpuszczanie jednych na drugich – do złudzenia przypomina
      zachowanie pracowników w biurze. Zdobycie władzy wiąże się z określonymi
      przywilejami – pierwszeństwo w dostępie do pożywienia, pierwszeństwo w dostępie
      do samic – ale także z określonymi obowiązkami. Przemarsz stada pawianów odbywa
      się zgodnie z określonymi regułami, praktycznie uniemożliwiającymi drapieżnikom
      porwanie młodych lub samicy. Maszerujące stado tworzy trójkąt, na którego czele
      znajduje się dominujący samiec, a na pozostałych wierzchołkach trójkąta – samce
      zajmujące kolejne pozycje w hierarchii.

      Przykład ten dobrze ilustruje dwie prawidłowości: (1) różnice między pozycjami
      społeczną kobiet i mężczyzn są uwarunkowane nie tylko kulturowo, ale także
      biologicznie, oraz (2) każda pozycja społeczna wiąże się z określonymi
      przywilejami i odpowiadającymi im obowiązkami.

      Logiczne konsekwencje pierwszej z tych prawidłowości są takie, że nie da się
      zmienić ludzkiej kultury na taką, która ignorowałaby biologiczne predyspozycje
      ludzi. Biologia ma o tyle „wyższy priorytet” niż kultura, że o ile kulturę do
      pewnego stopnia możemy zmieniać – to biologia pozostaje niezmienna i to ona
      ostatecznie wyznacza ramy możliwych zmian kultury.

      Druga z tych prawidłowości mówi, że nie jest możliwe trwałe korzystanie z
      przywilejów wynikających z określonej pozycji społecznej, bez wzięcia na siebie
      odpowiadających im, określonych obowiązków.

      Tymczasem feministki próbują zbudować nowe społeczeństwo, ignorując obie te
      prawidłowości. Pragną, by kobiety były traktowane tak samo jak mężczyźni tam,
      gdzie im się to opłaca, nie chcą natomiast być traktowane tak samo tam, gdzie
      mogłyby na tym stracić.

      Tymczasem kobiety są INNE od mężczyzn i ta inność determinuje (choć nie
      bezwyjątkowo) ich rolę w społeczeństwie, czy w małżeństwie. Normalne kobiety
      rozumieją i akceptują ten fakt, za nic w świece nie chcąc zamienić się rolami z
      mężczyznami. Feministki natomiast, z tego powodu CZUJĄ SIĘ GORSZE i by
      złagodzić to uczucie udowadniają całemu światu, że są takie same jak mężczyźni.

      Różnice między płciami ujawniają się już w dzieciństwie. W „Psychologii
      dziecka” Vasta, Haith i Millera, rozdział 15 „Rozwój ról płciowych i różnice
      międzypłciowe” czytamy, że chłopcy są lepsi w zadaniach matematycznych
      wymagających rozumowania i różnica ta pogłębia się z wiekiem, wykazują większe
      zdolności przestrzenne, dziewczynki natomiast wykazują większe zdolności
      werbalne. Jeśli chodzi o różnice osobowościowe i społeczne, chłopcy są bardziej
      aktywni, skłonni do eksplorowania otoczenia i bardziej niezależni od matek.
      Dziewczynki potrzebują więcej zachęty, by odważyć się wyjść. Chłopcy wykazują
      tez więcej agresji niż dziewczynki i są bardziej skłonni do rozwiązywania
      konfliktów przy użyciu siły fizycznej, podczas gdy dziewczynki wolą słowną
      perswazję.

      Badania pokazują także, że kobiety mają lepiej rozwinięte zdolności do
      wczuwania się w emocje innych osób. Cecha ta jest szczególnie przydatna w
      opiece nad dziećmi, zwłaszcza niemowlętami, które nie potrafią powiedzieć,
      czego chcą. Dobre matki często potrafią jednak bez słów odgadnąć potrzeby
      dziecka. Ta ważna umiejętność kobiet nie może być „uwarunkowana kulturowo”,
      gdyż jej przejawy można zaobserwować już po urodzeniu: niemowlęta płci żeńskiej
      bardziej reagują na płacz innego dziecka, puszczany z taśmy magnetofonowej, niż
      niemowlęta płci męskiej.
      • Gość: hej Re: Odmienność kobiet i mężczyzn a role społeczne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:21
        Gość portalu:

        Kobiety wcale nie chcą być takie jak mężczyźni. I wiedzą jakie są różnice
        pomiędzy obiema płciami. Chcą tylko nie być tak surowo oceniane obyczajowo i
        nie tylko. A co to też niezgodne z ich naturą? temperamant maja głównie
        mężczyźni? a może naturą faceta jest chodzenie na dziwki?
    • Gość: Maciej Feministyczna nietolerancja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 01:28
      Feministki potrafią dyskutować tylko z osobami, które podzielają
      ich poglądy. Zupełnie zaś nie umieją zachować się wobec osób, które się z nimi
      nie zgadzają. Zdają się uważać, że nie zgadzanie się z nimi jest jakimś
      wyjątkowym nietaktem, niegodnym kulturalnej osoby. Zwłaszcza od mężczyzn wydają
      się oczekiwać... rycerskiego zachowania (sic!) polegającego na taktownym
      przemilczaniu nonsensów, które głoszą i nie wykazywaniu sprzeczności w ich
      poglądach. Takt, ich zdaniem, wymaga, by się z nimi zgadzać lub milczeć, kto
      zaś się sprzeciwia - musi być człowiekiem pozbawionym elementarnej kultury,
      rasistą, zwolennikiem Hitlera, lub - osobą pozbawioną wszelkich uczuć.

      Typowym, feministycznym manewrem w dyskusji jest odwrócenie uwagi od przedmiotu
      sporu i skierowanie jej na osobę dyskutanta, a następnie zdyskredytowania go
      jako człowieka. Np. jeśli dyskusja zejdzie na ustalenia psychoanalizy w sprawie
      kobiet, feministka zweksluje dyskusję na samą osobę Freuda, zarzucając
      mu „kazirodczy związek z córką” lub „homoseksualizm”. Zdaje się nie dostrzegać
      faktu, że prawdziwość lub fałszywość danej teorii naukowej nie zależy
      od „prowadzenia się” osoby jej twórcy, lecz od faktów, które ją potwierdzają
      lub obalają.

      Powyższe spostrzeżenie wiąże się ze specyficznymi regułami uznawania zdań za
      prawdziwe lub fałszywe, stosowanymi przez feministki. W nauce zdania uznaje się
      za prawdziwe, jeśli są zgodne z danymi empirycznymi (jeśli potwierdzają je
      obserwacje i badania eksperymentalne) lub – jeśli można je logicznie
      wywnioskować ze zdań, które takie potwierdzenie posiadają. Bardzo ważna jest
      też wewnętrzna spójność teorii – poszczególne zdania tworzące teorię naukową
      nie mogą być sprzeczne między sobą. Stosowanie tych reguł w rzeczowej dyskusji
      wymaga, by powściągnąć emocje i skupić się wyłącznie na badaniu logiki wywodu
      (czy przesłanki są prawdziwe, czy wnioski z nich wyprowadzone są prawidłowo,
      czy nie stoją w sprzeczności z danymi empirycznymi, itd.).

      Feministka natomiast z reguły nie jest w stanie prowadzić rzeczowej dyskusji.
      Dla feministki kryterium oceny prawdziwości danego zdania mogą być: emocje,
      jakie ono w niej budzi, emocje wobec osoby, która to zdanie wygłosiła, zgodność
      omawianego zdania z aktualną modą na określone poglądy, czy też fakt, że
      wygłosiła je inna feministka. Z kolei wykazywanie feministkom licznych
      wewnętrznych sprzeczności w ich światopoglądzie nie skłania ich do usuwania
      sprzeczności i modyfikacji światopoglądu – lecz tylko wywołuje ich święte
      oburzenie i skłania do porzucenia argumentów „ad rem” na rzecz argumentów „ad
      personam”. Skłonne są wówczas deprecjonować osobę dyskutanta, tak, jakby
      wierzyły, że automatycznie unieważnia to jego argumenty.
    • Gość: Maciej Feministki a normalne kobiety IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 01:30
      Kobiety są inne od mężczyzn i ta inność determinuje (choć nie bezwyjątkowo) ich
      rolę w społeczeństwie, czy w małżeństwie. Normalne kobiety rozumieją i
      akceptują ten fakt, za nic w świece nie chcąc zamienić się rolami z
      mężczyznami. Feministki natomiast z tego powodu czują się gorsze i by złagodzić
      to uczucie udowadniają całemu światu, że są takie same jak mężczyźni.

      W przeciwieństwie do feministki, normalna kobieta:
      - lubi mężczyzn i spodziewa się, że wybrany mężczyzna będzie dla niej
      najbliższą osobą (bliższą nawet niż przyjaciółki czy dzieci);
      - ma generalnie pozytywne oczekiwania wobec mężczyzn, przyciąga, kontaktuje
      się i zawiera bliższe znajomości z mężczyznami, z którymi jest jej dobrze
      (pomimo całej świadomości, że na świecie istnieją także brutale, alkoholicy i
      zboczeńcy - tych jednak na ogół umie unikać);
      - na męża chętnie wybiera silnego mężczyznę, który daje jej poczucie
      bezpieczeństwa;
      - jest zadowolona z faktu, że jest kobietą i czerpie pełną garścią z kobiecych
      przywilejów (adorowania, strojenia się i malowania, kokieterii, seksu, itd);
      - nie zazdrości mężczyznom ich przywilejów, a raczej wręcz przeciwnie - za nic
      nie chciałaby się z nimi zamienić;
      - czuje się spełniona jako kobieta, gdy zostaje matką; urodzenie i wychowanie
      dzieci staje się dla niej ważniejsze niż praca zawodowa; jeśli wcześniej
      uważała inaczej - przewartościowanie takie zachodzi np. podczas ciąży (być może
      pod wpływem hormonów) lub w trakcie karmienia piersią;
      - nawet gdy pracuje zawodowo, bliska więź z dzieckiem jest dla niej źródłem
      znacznie większych gratyfikacji, niż praca zawodowa.

      Feministka natomiast:
      - nienawidzi mężczyzn, obawia się ich, nie potrafi nawiązywać trwałych, udanych
      związków z mężczyznami;
      - na męża chętnie wybiera pantoflarza, którego podporządkowanie się daje jej
      poczucie bezpieczeństwa, wobec silnego mężczyzny natomiast jest nieufna i
      przygotowana na rozwód (np. w tajemnicy przed mężem zakłada osobne konto w
      banku na wszelki wypadek);
      - ma generalnie negatywne oczekiwania wobec mężczyzn, dostrzega wśród nich
      głównie brutali, alkoholików i zboczeńców –i rzeczywiście często takich do
      siebie przyciąga;
      - nie umie cieszyć się z faktu, że jest kobietą, nawet, jeśli czasem korzysta z
      kobiecych przywilejów,
      - jej życie seksualne jest niesatysfakcjonujące z powodu obaw przed pełnym
      oddaniem się mężczyźnie;
      - zazdrości mężczyznom ich przywilejów i chętnie by się z nimi zamieniła (ale
      nie podejmując przy tym męskich obowiązków);
      - łudzi się, że poczuje się spełniona jako człowiek, gdy osiągnie władzę,
      prestiż, lub wysoką pozycję zawodową, niekiedy neguje istnienie instynktu
      macierzyńskiego.
    • Gość: Maciej Feminizm jako przejaw zaburzeń emocjonalnych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 01:35
      Jak to się dzieje, że osoby skądinąd inteligentne i wykształcone, uznają za
      prawdziwe zdania bezzasadne? Ponieważ poglądy feministek są absurdalne i łatwo
      to
      wykazać w dyskusji, należy przypuszczać, że feministki uznają je za
      prawdziwe na innej podstawie, niż potoczne doświadczenie, wyniki badań
      naukowych, czy racjonalne rozumowanie. Racjonalne rozumowanie prowadzi bowiem
      do odrzucenia poglądów feministek, coś innego więc musi wpływać na nie tak, że
      mimo wszystko uznają swoje poglądy za prawdziwe. Poznanie prawdy nie jest
      bowiem kwestią inteligencji, lecz także, a może nawet przede wszystkim – sprawą
      charakteru. Można wskazać liczne przykłady intelektualistów, zaangażowanych po
      stronie faszyzmu lub komunizmu (np. Miłosz lub Sartre). Nadzieja na awans
      społeczny wielu z nich kazała przymykać oczy na absurdalność ideologii oraz
      szkody społeczne, wynikające z wprowadzania jej w życie.

      Wydaje się, że można poszukiwać pewnych pozaracjonalnych przyczyn, dla których
      feministki wyznają swoją ideologię. Niewykluczone, że źródłem ich poglądów są
      urazy emocjonalne w relacji z ojcem w dzieciństwie. Możliwe, że wiąże się z tym
      nieumiejętność czerpania radości z pełnienia roli kobiety oraz brak satysfakcji
      seksualnej (wynikający z obaw przed pełnym oddaniem się mężczyźnie), czemu
      towarzyszy tendencja do obwiniania mężczyzn. Hipoteza ta wyjaśnia w jakiejś
      mierze odporność feministek na perswazję. Wyznają bowiem swój światopogląd nie
      dlatego, że dobrze wyjaśnia rzeczywistość społeczną, lecz dlatego, że uogólnia
      na cały świat ich osobiste doświadczenie. Przyjęcie światopoglądu
      feministycznego zwalnia je z konieczności przezwyciężania wyniesionej z
      dzieciństwa urazy do mężczyzn i podejmowania trudu własnego rozwoju
      emocjonalnego – zamiast tego feministki mogą swoją osobistą (prawdziwą lub
      wyimaginowaną) krzywdę odniesioną w relacji z ojcem i związany z tym bagaż
      potężnych, negatywnych emocji (urazy, wściekłości i nienawiści) postrzegać
      poprzez pryzmat nie tyle swojej jednostkowej, rodzinnej patologii, lecz
      globalnego ucisku kobiet. Taka perspektywa jest pod wieloma względami bardziej
      atrakcyjna. Sprawia, że mogą postrzegać siebie jako awangardę światowego ruchu
      wyzwolenia kobiet, nie dostrzegając przykrej prawdy o tym, czym są w istocie -
      społecznym marginesem nieszczęśliwych kobiet, wymagających pomocy
      psychologicznej.
      • Gość: ted Re: Feminizm jako przejaw zaburzeń emocjonalnych IP: *.035-48-73746f21.cust.bredbandsbolaget.se 14.06.02, 19:56
        Brawo Maciej!!!, chociaz troche dlugo, te wszystkie posty razem wziete.

        Uwazam, ze nalezy odrozniac rownouprawnienie plci i feminizm.
        Rownouprawnienie plci to cos jak rownouprawnienie spoleczne a la europejska
        socjaldemokracja. Czyli relatywna ideologia wyrownujaca.

        Feminizm to tak jak komunizm (Lenin, Stalin, Pol Pot, Sendero Luminoso etc.),
        albo skrajny islamizm - czyli totalna czy tez utopijna ideologia wyrownujaca.
        Mechanizmy rozwoju utopijnej ideologii wyrownujacej najlepiej opisal Orwell
        w "Folwarku Zwierzecym" i "1984".

        Tylko jak odroznic feminizm od rownouprawnienia? Jest to dzis trudne, tak samo
        jak trudno bylo odroznic wczesnego Lenina z przelomu wieku czy mlodego Pol Pota
        z paryskich kawiarni, ktorzy duzo i dobrze gadali a nie zaczeli jeszcze
        mordowac, (wiecej, sami jeszcze nie wiedziali ze beda mordowac!!!) - od
        wspolczesnego im, powiedzmy niemieckiego, socjaldemokraty, ktory w sumie gadal
        dosc podobnie i tez chcial uszczesliwic proletariat ale nigdy pozniej nie
        mordowal tylko dzialal w ramach demokracji parlamentarnej.

        Ale mimo trudnosci trzeba, przynajmniej intelektualnie i na wlasny uzytek,
        starac sie dostrzec i zidentyfikowac potencjalnych feministycznych Pol Potow.

        To wlasciwie wszystko. Aha, jeszcze slowo ostrzezenia dla szanownych pan. Nie
        sadzcie, ze ewentualne rezimy feministyczne w przyszlosci beda dla was
        sielanka. Feministyczne Biuro Polityczne bedzie tepic wszystkie "siostry" ktore
        maja poglady odmienne od obowiazujacych jeszcze bardziej brutalnie niz
        oficjanego wroga czyli facetow za ich plec.
        Vide Rewolucja Rosyjska: wszyscy ci z poczatku popierajacy bolszewikow
        anarchisci, eserowcy, socjalisci i inni lewacy bardzo szybko poszli pod noz.

        Zyczac sobie i innym szanownym forumowiczom mimo wszystko bardziej harmonijnej
        przyszlosci - pozdrawiam!

        • Gość: tad Feminizm jako światopogląd zamknięty IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 21:27
          Macieju. Przedstawiasz feminizm jako wynik zaburzeń emocjonalnych. Nie zgadzam
          się z tym (nie wykluczając oczywiście przypadkow szczególnych). To nie
          zaburzenia, lecz ideologia. Z racji wykształcenia i zainteresowań wiem nieco o
          działaniu ideologii i propagandy. Feminizm - w swoim radykalnym wydaniu - jest
          typową ideologią totalną. Oferuje schemat poznawczy (tym bardziej chwytliwy, że
          oparty na resentymencie) organizujący postrzeganie CAŁEJ rzeczywistości wokół
          punktu centralnego ( w tym wypadku konfliktu płci).Feministce nie potrzeba więc
          już niczego więcej, by rozumieć "o co w tym wszystkim chodzi". W tym istotnie
          feminizm przypomina marksizm, nazizm, czy psychoanalizę. Człowiek który
          przyjmuje taki schemat, doznaje czegoś w rodzaju "olśnienia". Dobrze opisał to
          Karol Popper w odniesieniu do marksizmu i psychoanalizy. Ich przyjęcie
          powodowało "umyłowe nawrócenie się, czy objawienie, otwierając twoje oczy na
          nową prawdę, ukrytą przed tymi, co nie przeszli jeszcze inicjacji. Gdy tylko
          przejrzałeś, wszędzie dostrzegałes potwierdzenie - świat pełen był dowodów
          teorii. Potwierdzały ją wszystkie zdarzenia. Prawda stawała się oczywista. Bez
          wątpienia niedowiarkowie, byli ludźmi, którzy nie chcieli jej dostrzec. Jesli
          ktoś nie chciał jej widzieć, to przez wzgląd na swój interes klasowy, albo
          przez stłumione instynkty, ciągle nie "odanalizowane" i domagajace się terapii.
          (...). Marksista za każdym otworzeniem gazety znajdował na wszystkich stronach
          potwierdzenie swojej interpretacji historii, nie tylko w wiadomościac, ale i w
          przedstawianiu tychże- co odsłaniało klasowe uprzedzenia pisma, oraz oczywiście
          w tym, czego w gazetach nie było." Czy czegoś Ci to nie przypomina? Jako
          historyk mogę przedstawić ciekawy przykład takiego "oświecenia". Można na niego
          natrafić w "Main Kampf". Hitler do czasu przyjazdu do Wiednia nie zwracał
          zbytniej uwagi na Żydów (pisze:"W Linzu mieszkało bardzo mało Żydów. W ciągu
          stuleci upodobnili się do Europejczyków i nie różnili się wyglądem od innych
          ludzi; wówczas patrzyłem na nich jak na Niemców"). W Wiedniu zaczął czytać
          literaturę antysemicką. A wtedy: " Jak tylko zacząłem studiować to zagadnienie
          ujrzałem Wiedeń w innym świetle. Teraz gdziekolwiek nie poszedłem widziałem
          Żydów, a im częściej ich spotykałem, tym wyraźniej zauważałem, ze różnili się
          od innych ludzi". Zblizony opis "oświecenia", tyle, że feministycznego znaleźć
          można w książce jednej z czołowych polskich feministek - Agnieszki Graff, o
          czym w kolejnym poscie. Ale - nie dziś.
          • Gość: Maciej Re: Feminizm jako światopogląd zamknięty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 23:47
            Tad,
            zawsze z przyjemnością czytam Twoje posty. Wyglada na to, że założymy na tym
            wątku seminarium nt. feminizmu. :-)
            Czekam więc na Twój post nt. "feministycznego oświecenia".
            Pozdrawiam -
          • Gość: tad Feminizm jako światopogląd zamknięty cz. 2 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.02, 10:32
            Zacznijmy więc od opisu "feministycznego oświecenia" (autorka używa
            określenia "moment feministyczny" - też trafne). Agnieszki Graff. W pierwszym
            rozdziale książki "Świat bez kobiet" opisuje jak została feministką. Gdy
            mieszkała w Polsce, nie identyfikowała się z f. Pisze: "Nie znałam żadnych
            feministek, zwłaszcza wojujących, ale sama nazwa (feminizm - przyp. tad) miała w
            sobie coś groteskowego. Nie pasowała do mnie. Sugerowała pretensje do całego
            świata, zwłaszcza do mężczyzn, a ja chłopców lubiłam i to bardzo. Szczerze mówiąc
            wydawali mi się ciekawsi od moich równiśnić". Potem autorka wyjechała na studia
            do USA i znalazła się w feministycznym środowisku uniwersyteckim. (To
            charakterystyczne, że rozsadnikami ideologii totalnych są często zamknięte
            środowiska uniwersyteckie, gdzie często bardziej ceni się teoretyczne modele niż
            rzeczywistość. W latach 60-tych wśród studentów królował marksizm, zachwycano się
            Mao, w czasie gdy w Chinach ginęły miliony). Graff Pisze o uczestniczeniu w
            dyskusjach, wspomina, że w "Amherst ukazywały się dwa pisemka feministyczne
            (...), organizowano debaty, wieczorki poetyckie, kobiece wyprawy do lasu" , i
            dalej: "Stopniowe "zarażanie" (zwracam uwagę na to określenie - tad) trwało
            niecały rok - w kwietniu 1989 roku znalazłam się w Waszyngtonie, w półmilionowym
            tłumie kobiet i mężczyzn protestujących przeciw próbom ograniczenia prawa do
            aborcji. Czułam, że uczestniczę w czyms ważnym". Jest to dość typowy opis
            przyjmowania totalnego schematu poznawczego. Po powrocie do Polski autorka
            wszędzie widzi już patriarchalną opresję: "Po pierwszych chwilach euforii (...)
            wytęskniona polska swojskość wydała mi się dziwnie obca i nieco groteskowa.
            (...). Dziwiły mnie dowcipy o blondynkach i powaga, z jaką inteligentni skądinąd
            ludzie powoływali się na stereotypy o "naturalnej róznicy płci". Przede wszystkim
            jednak rzucało się mi się w oczy coś, czego nikt zdawał się nie dostrzegać - że
            młoda polska demokracja jest światem bez kobiet. (...). Poza tym nie chodzi mi
            tylko o (nie)obecność kobiet w świecie władzy, lecz o to jaką wagę w polskim
            życiu publicznym przypisuje się kwestii kobiecej". Tak więc po
            przejściu "oświecenia" autorka czuje się jak jedyny widzący w kraju ślepców. Jej
            udało się zajrzeć za zasłonę rzeczywistości i zobaczyć nagą PRAWDĘ, i czuje że,
            teraz jej obowiązkiem jest oświecić resztę. Tak rodzi się totalistyczny
            mesjanizm. Ale o tym - innym razem.
            • Gość: tad Feminizm jako światopogląd zamknięty cz. 3 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 12:54

              Teraz trochę o feministycznym mesjanizmie. Feminstce jej sposób widzenia świata
              wydaje się oczywisty. Nie może wręcz wyjść ze zdumienia, że ktoś TAKICH
              oczywistości nie dostrzega, a co więcej, że wśród tych "ślepców" jest tyle
              kobiet. Tu dochodzimy do problemu: feministki contra kobiety. Feministki stawiają
              się na pozycji jedynych prawdziwych reprezentantek kobiecych interesów. Kobiety
              nie podzielające światopoglądu f. to dla feministek "szczęśliwe niewolnice",
              nieświadome swej niewoli, bowiem "system" wyposażył je w "fałszywą świadomość", z
              której nalezy je wyzwolić. Feministki ujmują to zwykle tak: "bądź kim chcesz, ale
              rób to ŚWIADOMIE (czytaj - pozbądź się "fałszywej świadomości")". Tak naprawdę
              znaczy to: "bądź kim chcesz, ale najpierw PRZYJMIJ NASZ ŚWIATOPOGLĄD"(w
              podtekście - "zrozum jak bardzo jesteś wykorzystywana"). To mniej więcej tak,
              jakby marksista powiedział: "najpierw zostań marksistą, potem możesz sobie być
              konserwatystą". Jednym z najniebezpieczniejszych aspektów feminizmu, jest to, że
              wmawia on kobietom status wiecznych ofiar. Kobieta to dla feministek istota
              ciągle prześladowana. W ten sposób f. wytwarzają u kobiet poczucie "zewnętrzej
              kontroli": "To nie ty kontrolujesz swoje zycie. To "system" cię kontroluje (czy
              raczej: "dyskryminuje")". Feministki tak bardzo uzależniły się od statusu
              ofiary, że chyba nie potrafią już bez niego funkcjonować. Nawet gdy domagają się
              np. parytetów mówią często o "dyskryminacji pozytywnej"(sic!!!). W ten sposób są
              uprzywilejowane i dyskryminowane jednocześnie!
              • Gość: tad przypadek Kati IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 14:21
                Na forumpojawiła się Kati. To co pisze, może być doskonałą ilustracją tego o czym
                pisałem w postach: "Feminizm jako swiatopogląd zamknięty". Zacznijmy od początku,
                a więc od "feministycznego oświecenia". Kati opisuje to tak: "Ja zanim nie
                zetknęłam się z ideą feminizmu tak naprawdę nie czułam złości. Nie widzialam
                żadnego problemu. Naprawdę.(...).I zaczęłąm je zauważać DOPIERO PO KILKU
                KSIĄŻKACH, kilku zadrach, kiedy "TO COŚ" MNIE OŚWIECIŁO i KAZAŁO SIE ZBUNTOWAĆ.
                Tak, jest w tym teraz odrobina agresji i na pewno sporo złości". Kati opisuje
                przyjęcie feministycznego schematu, jako coś, co przyszło do niej niejako z
                zewnątrz i w jakiś sposob przejęło nad nią kontrolę ("to coś" KAZAŁO się jej
                zbuntować).Zwracam tez uwagę, że nie chodzi o to, że literatura f. dostarczyła
                jej aparatu pojęciowego, ktory pozwolił wyrazić jej coś, co czuła już wcześniej,
                opisać problemy, ktorych nie potrafiła nazwać, choć w jakiś sposób docierało do
                niej ich istnienie. Te problemy ZAISTNIAŁY dopiero PO PRZECZYTANIU kilku książek.
                Pytanie brzmi: czy ta lektura uświadomiła Kati ich istnienie, czy tez STWORZYŁA
                je w jej świadomości? Może te książki spełniły taką rolę jak psychoanalitycy
                którzy wmawiali pacjentkom, że były "molestowane" w dzieciństwie, co później
                okazywalo się nieprawdą. (W USA zdarzają się nawet w takich sprawach procesy
                wytaczane psychoanalitykom). Kiedy Kati przyjęła już feministyczny schemat
                poznawczy zabarwił on bardzo mocno jej sposób odbierania rzeczywistości, co
                dobrze oddaje jej zdanie: "Dla mnie feminizm jest pewnym stanem świadomości".
                Postrzega kobiety jako prześladowane i zagrożone, obrażane i poniżane (co widać
                zwłaszcza w jej wizji "kobiety jako istoty seksualnej", czy w stwierdzeniach w
                rodzaju:"kobiety przez tysiące lat były na straconej, niewolniczej wręcz
                pozycji"), dodając, że "Świat widzi tak każda kobieta KTÓREJ KLAPKI SPADŁY Z
                OCZU". Osoby nie podzielajace jej wizji swiata odbiera jako ślepców. Pisze np. do
                złotorybki: "Współczuję ci twojej ślepoty", czy do Macieja: "Skoro ty tego nie
                rozumiesz po tylu linkach moich postów, to może COŚ Z TOBĄ JEST NIE TAK?".
                Podsumowując - zdaje się że mamy tu do czynienia z przypadkiem "światopoglądu
                zamknętego".


        • Gość: Maciej Re: Feminizm ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.02, 11:40
          Gość portalu: ted napisał(a):

          >
          > Tylko jak odroznic feminizm od rownouprawnienia? Jest to dzis trudne, tak samo
          > jak trudno bylo odroznic wczesnego Lenina z przelomu wieku czy mlodego Pol Pota
          >
          > z paryskich kawiarni, ktorzy duzo i dobrze gadali a nie zaczeli jeszcze
          > mordowac, (wiecej, sami jeszcze nie wiedziali ze beda mordowac

          Dopóki feminizm jest tylko nieudaną, teoretyczną koncepcją budowy nowego
          społeczeństwa, dyskutowaną przy kawiarnianym stoliku, można sie śmiać lub go
          lekceważyć. Problem zaczyna się, gdy, jak w USA - próbuje się według tej
          ideologii porządkować życie społeczne. Tam mężczyzna może już być aresztowany
          jako sprawca przemocy w rodzinie za wystawienie ukochanego kota swojej żony za
          drzwi (za to, że nabrudził w domu) - przypadek autentyczny.
          Inny przykład: chłopiec został usunięty ze szkoły podstawowej za... pocałowanie
          koleżanki. Ta kuriozalna decyzja zbiegła się w czasie z decyzją Sądu Najwyższego,
          zabraniającą przeszukiwania uczniów, podejrzewanych o wnoszenie broni do szkoły.
          Broń można wnieść - ale pocałować koleżankę - już nie... :-)
          Gdyby ten chłopiec kogoś pobił, albo strzelał w szkole - niewątpliwie wychowawcy
          zajęliby się nim odpowiednio, jako "ofiarą społeczeństwa, które nie dostarczyło
          mu własciwych wzorców". Ponieważ jednak nie zrobił nic złego, tylko pocałował
          koleżankę - musiał wylecieć ze szkoły.

          Na amerykańskich plażach dorośli mogą bez przeszkód opalac się na golasa. Jeśli
          jednak matka rozbierze na plaży małe dziecko - może zostać ukarana grzywną...

          Nasze feministki proponują wprowadzenie nowej definicji molestowania seksualnego.
          Zgodnie z nią molestowanie definiowane będzie jako takie zachowanie, które budzi
          określone uczucia w molestowanej osobie. A więc, jeśli ta definicja zostałaby
          przyjęta, można będzie zostać skazanym nie za konkretne czyny - ale za to, co
          kobieta poczuła... (!), np. pod wpływem spojrzenia mężczyzny, które skojarzyło
          sie jej z seksem.
    • Gość: hej Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.02, 20:13
      Dawno nie czytałam takiego bełkotu
      • Gość: tad Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.02, 23:07
        Gość portalu: hej napisał(a):

        > Dawno nie czytałam takiego bełkotu


        Droga hej, zdanie ktore napisałaś jest doskonale uniwersalne. Można umieścić je
        pod każdym tekstem (np. pod każdym tekstem feministycznym) i NIC nie będzie
        znaczyło, jesli się jakoś tego nie uzasadni.
      • Gość: zula :-) IP: *.leased-02.binet.pl 17.06.02, 10:25
        ha ha ha nikt nie chce z wami dyskutować
        to dlatego, że wasze argumenty są nie do odparcia, wy sprytni chłopcy!:-)
        "prywatne seminarium" macieja i tada
        uroczy zakątek 2 samotnych duszyczek:-)
        pozazdrościć...:-)))))

        PS>
        Dawno nie czytałam takiego bełkotu:-)))))))
        uzasadnienie:TAKIE JEST MOJE ZDANIE, TAK MI SIĘ PODOBA MYŚLEĆ

        • Gość: tad Re: :-) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 15:24
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > ha ha ha nikt nie chce z wami dyskutować
          > to dlatego, że wasze argumenty są nie do odparcia, wy sprytni chłopcy!:-)
          > "prywatne seminarium" macieja i tada
          > uroczy zakątek 2 samotnych duszyczek:-)
          > pozazdrościć...:-)))))
          >
          > PS>
          > Dawno nie czytałam takiego bełkotu:-)))))))
          > uzasadnienie:TAKIE JEST MOJE ZDANIE, TAK MI SIĘ PODOBA MYŚLEĆ
          >

          Nie wątpię, że uzasadnienie jest szczere, tyle, że w ten sposób można uzasadniać
          wszystko, czyli właściwie - NIC.
      • Gość: hej Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 18:14
        a uważasz,że można z wawmi dyskutować?
    • Gość: hej Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 18:30
      Do jakich absurdów prowadzi feminizm? Czy to że ktoś chce być niezależny to
      jest absurd. Czy to ,że chcę studiować i zajmować się tym w czym jestem dobra
      to jest też absurd. Studiuję prawo i jakoś sobie radze od jednych gorzej od
      innych lepiej.Czy to ,że nie chcę,żadnych <<komplementów>> na tamat swojego
      wyglądu to też absurd. Nie chcę i czy to jest wymysł czy nie nie wiem wiem
      tylko,że każdy ma prawo nie życzyć sobie pewnych komentarzy na swój ten czy
      inny temat. Nie chcę siedzieć w domu i sprzątać , bo tego nie znoszę wolę
      zarobić i wynająć kogoś kto to zrobi za mnie a ja mu za to zapłacę. Nie chcę
      traktować swojego faceta jak konia zaprzęgowego Nie chcę tez zostać bez żadnej
      pomocy gdy zdaży mi się samej wychowywać dziecko
      • Gość: hej Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 20:59
        Wiesz ile ojciec mojego chłopaka płacił mu alimentów co miesiąc ? Około 10 lat
        temu były zasądzone i płacił taką samą kwotę przez cały ten czas 120 złotych na
        niego i 80 złotych na jego brata. Jego mama nie chciała łazić po sądach i
        żebrać o to żeby płacił więcej na swoje własne dzieci, bo wydawało sie to jej
        niegodne. Nigdy do swoich dzieci nie zadzwonił nie napisał listu . Zarabia
        bardzo dobrze od 10 lat mieszka w Niemczech ma dobrą pracę nie pracuje
        fizycznie . Człowiek po studiach. Czy nadal uważasz, że to ,że kobiety dążą do
        samodzielności finansowej do absurd? To,że kobieta nie chce miec dziecka to też
        absurd? Jeżeli byłby to instynkt to moda miałaby na to niewielki wpływ.
        • Gość: Nefer Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 22:55
          Hej - wybacz- nie mogę. Nie mogę tego czytać jako kobieta i jako matka. Powiem
          tak : nieszczęścia chodzą po ludziach.
          Czy nie można sie zabezpieczyć, żeby nie mieć dziecka ? I nie żebrać o
          alimenty ? Czy nie należy sie usamodzielnić finansowo zanim zafundujesz sobie
          dziecko? Czy to , że jakis facet zmajstrował jakiejś kobiecie dziecko ma być
          powodem plucia jadem na gości KTÓRZY CI TYLKO MÓWIĄ KOMPLEMENTY ? Przesadzasz.
          Oczywiście masz prawo nie lubić komplementów - i nie jeść jajek i palić tylko w
          środy. Anie nie rób z tego fundamentu jakiejś ideologii. Jesooo - ludzie - nie
          wszyskie kobiety są takie !!!!!!!!!!! Nawet te niezależne, wyzwolone, Matki-
          Polki potrafią docenć facetów. WIĘCEJ LUZU.
          • Gość: zula Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.leased-02.binet.pl 19.06.02, 09:44
            przepraszam, że się wtrącam, ale uważam, ze problem samotnych matek to jest
            akurat duży problem, mam wielu znajomych, których ojcowie 'dali nogę', no i
            przysyłają takie oto kwotki co miesiąc, albo w ogóle nic nie przysyłają.
            pisałam już o tym w innym wątku, ale powtórzę: w niemczech około 40% mężczyzn
            fałszuje informacje o zarobkach, zwalnia się z pracy i znika, robi inne rzeczy,
            zeby tylko nie płacić alimentów. to jest dla mnie b. dziwna sytuacja, zwłaszcza,
            ze nawet ci bardzo bogaci tak robia- nie mają ochoty łożyć na utrzymanie swojego
            dziecka. nie potępiam mężczyzn, ale myślę, że grupa 'uciekajacych ojców' to jest
            jakieś zaburzenie psychiczne, brak jakiejkolwiek odpowiedzialnosci, na masową
            skalę.
          • Gość: hej Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 20:41
            Nefer! O co ci chodzi ? Czego nie możesz słuchać? Tego ,że chcę decydować o
            sobie? Ja dorabiam jakąś ideologię? JAKĄ ? Napisałam w liście ,że chcę o sobie
            decydować sama i nie wydaje mi się to absurdem. Ty potwierdziłaś to,że mogę to
            robić, chyba sie moja droga nie zrozumiałyśmy. Jak byś nie czytała tego co
            pisał Maciej to przeczytaj może zrozumiesz o co mi chodzi
    • maciej.k1 negowanie roli genów przez lewicowe utopie 19.06.02, 12:54
      Feministki uważają, że obserwowane różnice między kobietami a mężczyznami są
      spowodowane przez kulturę, która od dziecka wciska chłopców i dziewczynki w
      określony wzorzec "męskości" i "kobiecości". Wpływ genetycznych różnic między
      płciami skłonne są uważać za nieistotny.

      Pogląd taki ma długą tradycję w lewicowych utopiach. Warto wrócić do źródeł
      owego feministycznego poglądu, które tkwią korzeniami w przekonaniach
      marksistowskiego biologa - Łysenki:

      Trofim Denisowicz Łysenko (1898 - 1976) - rosyjski agrobiolog, 1948-1956
      przewodniczący Wszechzwiązkowej Akademii Nauk Rolniczych ZSRR, negował
      istnienie genów i dziedziczność w biologii. Starał się przenieść na grunt nauk
      przyrodniczych idee materializmu dialektycznego Marksa. Twierdził, że cechy
      fizjologiczne i morfologiczne organizmów kształtują się wyłącznie w trakcie ich
      rozwoju i nabywane są w drodze upodabniania się i przystosowywania do form
      współwystępujących w danym środowisku, co w świecie zwierząt znane jest jako
      determinizm społeczny.

      Uważał m.in. że z ziaren pszenicy może wzrosnąć ryż (i odwrotnie), o ile tylko
      ziarna te zostaną zasiane na polu uprawy ryżu, co za tym idzie uważał że
      rośliny można hartować sadząc odmiany ciepłolubne w otoczeniu upraw roślin
      odpornych na chłód, uważał że możliwa jest uprawa ryżu na Syberii, a psy domowe
      wypuszczone do lasu mogą w sprzyjających warunkach dawać lisie potomstwo (bez
      prób kojarzenia ich z lisami).

      Łysenkoizm był dominującą doktryną agrobiologów bloku wschodniego, sam Łysenko
      doprowadził do uwięzienia kilkudziesięciu genetyków, np. przew. Instytutu
      Genetyki w Moskwie N. Wawiłow został uwięziony a potem wygnany z kraju. A tak
      na marginesie (to taki przyczynek do ogólnych rozważań nt. miejsca prawdy w
      hierarchii wartości naukowców w obliczu mód, nacisków i politycznych
      koniunktur, nie tylko w czasach stalinowskich) - wszyscy polscy genetycy chcący
      zachować stanowiska również odrzucili prawa dziedziczności Mendla, przechodząc
      na stronę Łysenki.
      • Gość: hej Re: negowanie roli genów przez lewicowe utopie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 22:26
        Wy nie macie co robic ? tylko wypisujecie te bzdury. Wejdźcie na jakiś
        prawdziwie męski czat może samochody może porozbierane dziwki ,coś męskiego a
        nie żałosne feministki .Po co tu wogóle zaglądacie?
        • Gość: ania Re: negowanie roli genów przez lewicowe utopie IP: 145.92.44.* 26.06.02, 09:37
          Gość portalu: hej napisał(a):

          > Wy nie macie co robic ? tylko wypisujecie te bzdury. Wejdźcie na jakiś
          > prawdziwie męski czat może samochody może porozbierane dziwki ,coś męskiego a
          > nie żałosne feministki .Po co tu wogóle zaglądacie?

          no coz, hej, nie da sie ukryc, ze nie dyskytujesz z pogladami obu panow, nie
          odpowiadasz na ich argumenty, tylko kazesz im sie zamknac. to po co w ogole to
          forum? ja akurat uwazam, ze maja duzo racji, a to, ze nikt im nie odpowiada moze
          byc istotnie to, ze ich argumenty sa NIE DO ODPARCIA.

          • Gość: zula Re: negowanie roli genów przez lewicowe utopie IP: *.leased-02.binet.pl 26.06.02, 09:44
            hmmm, który z was to napisał;-)
            • 013y Re: negowanie roli genów przez lewicowe utopie 26.06.02, 10:36
              Panom się myli feminizm z totalitaryzmem i co to właściwie odpowiadać ;gdy
              daltonista mówi że czerwone jest szare to nie ma co dyskutować
              • Gość: zula Re: negowanie roli genów przez lewicowe utopie IP: *.leased-02.binet.pl 26.06.02, 13:20
                :-))
    • maciej.k1 walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację 01.07.02, 15:46
      Lewicowo - rewolucyjne ideologie mają to do siebie, że aprobują wszelkie środki
      w walce z "wrogami ludu", w imię przyszłej, powszechnej szczęśliwości.
      Wizja "świetlanej przyszłości" następnych pokoleń usprawiedliwia cierpienie
      pokoleń obecnych, a zwłaszcza "wrogów klasowych".

      W maju na zaproszenie Izabeli Jarugi-Nowackiej była w Polsce pełnomocnik rządu
      Szwecji ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, pani Lise Bergh. W wywiadzie
      opublikowanym w dniu 14 maja 2002 roku w Gazecie Wyborczej znalazła się
      następująca wypowiedź Bergh: "Tak, na jakiś czas, do momentu uzyskania
      równowagi, trzeba będzie dyskryminować mężczyzn. Po to, by kobiety przestały
      być dyskryminowane i by nie były dyskryminowane w przyszłości."

      W ten sposób rzeczniczka rzekomego "równouprawnienia" usprawiedliwia
      dyskryminację mężczyzn. Czy to właśnie o na tym polega współczesny "feminizm
      trzeciej fali"?
      • 013y Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację 02.07.02, 13:52
        Gdy wyrośniecie z etapu akademickich dyskusji ( i z krótkich spodni )to kobiety
        z Wami porozmawiają.
        • maciej.k1 Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację 02.07.02, 14:16
          013y napisał(a):

          > Gdy wyrośniecie z etapu akademickich dyskusji ( i z krótkich spodni )to kobiety
          >
          > z Wami porozmawiają.

          1). Chyba krótko jesteś na tym forum, bo jeszcze nie zauważyłaś, że kobiety
          rozmawiają przede wszystkim z nami. Dyskusja na feministycznym forum ożywia się,
          gdy pojawia się jakiś mężczyzna - w przeciwnym wypadku powoli zamiera.

          2). Po drugie, zupełnie nie zależy mi na dyskusji z osobami (niezależnie od
          płci), które nie mają nic do powiedzenia. Ty, niestety, należysz do tej kategorii
          osób, które niczego nie wniosły do dyskusji.
          • Gość: zula Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację IP: *.leased-02.binet.pl 02.07.02, 15:27
            przykładem jest ten obfity w wymianę pogladów wątek (alias seminarium:-)
          • 013y Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację 03.07.02, 12:16
            1.To nie jest dyskusja i nawet nie argumenty.Aby dyskutować trzeba znać temat
            choć trochę (w przypadku feminizmu-trzeba wiedzieć co to takiego-Ty nie
            wiesz ).To nie jest rozmowa, tylko popisy akademików (chyba nie wiesz też co to
            akademizm-popytaj praktyków).Po prostu co bardziej nerwowe dziewczyny/panie nie
            wytrzymują twoich krasomówczych popisów niewiedzy i usiłują "odkopnąć
            się".Średnio ustalentowany student jest w stanie znależć parę doktryn, ale
            porównywanie dowolnej idei z inną dowolną ( o której w dodatku nic się nie wie )
            to zabawa b.młodych , nie zmuszonych do konfrontacji z życiem osób.Nie będę
            cytować tych wszystkich "wydaje się" oraz "feministki to czy tamto".Początkiem
            wszelkich -izmów była i jest praktyka, choć tobie wydaje się że jest
            odwrotnie.Rusz się chłopcze do pracy,potem zakupy ,sprzątanie-a jak to wszystko
            popraktykujesz przez rok, to wejdź na męskie forum i odstawiaj wolty
            filozoficzne .
            2.jak Ci nie zależy na dyskusji"z osobami" to sie wynieś gdzie indziej.Możesz
            mieć dobre samopoczucie, ale tylko Ci się zdaje że masz coś do powiedzenia-daj
            się trochę pomolestować, no i praca,robota, znowu praca-a potem możesz
            porozmawiać na temat. Bo że umiesz czytać to już wiemy.
            • Gość: Kati Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację IP: 2.4.STABLE* 03.07.02, 19:30
              013y napisał(a):

              > 2.jak Ci nie zależy na dyskusji"z osobami" to sie wynieś gdzie indziej.Możesz
              > mieć dobre samopoczucie, ale tylko Ci się zdaje że masz coś do powiedzenia-daj
              > się trochę pomolestować, no i praca,robota, znowu praca-a potem możesz
              > porozmawiać na temat. Bo że umiesz czytać to już wiemy.

              gorzej z "czytaniem ze zrozumieniem" :)


              pozdrawiam:)
      • Gość: Kati Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację IP: 2.4.STABLE* 03.07.02, 19:41
        maciej.k1 napisał(a):

        > Wizja "świetlanej przyszłości" następnych pokoleń usprawiedliwia cierpienie
        > pokoleń obecnych, a zwłaszcza "wrogów klasowych".

        Porównujesz los mezczyzn z cierpieniem "wrogow klasowych"... coz, wspolczuje ci
        biedaku.

        > W ten sposób rzeczniczka rzekomego "równouprawnienia" usprawiedliwia
        > dyskryminację mężczyzn. Czy to właśnie o na tym polega współczesny "feminizm
        > trzeciej fali"?

        Nie przypuszczam bys kiedykolwiek zrozumial w ogole na czym polega feminizm
        trzeciej fali, natomiast pani Bergh ma wiele racji. Ustalanie np. parytetow jest
        w pewnym sensie dyskryminacja mezczyzn. Ale gdybysmy mogly primo: zaufac wam,
        secundo: zlikwidowac doswiadczenie kilku tysiecy lat, zapewniam cie, ze nie
        byloby to konieczne. Znamy was troche ')
        • Gość: maciej.k dyskryminacja mężczyzn celem feministek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.02, 21:38
          Gość portalu: Kati napisał(a):

          > pani Bergh ma wiele racji. Ustalanie np. parytetow jest
          > w pewnym sensie dyskryminacja mezczyzn.

          Dziękuję, w zasadzie nic już nie trzeba do tego dodawać. Od pół roku dowodzę,
          mniej lub bardziej udanie, że feministkom tak naprawdę nie chodzi o żadne tam
          równouprawnienie, lecz o dyskryminowanie mężczyzn. Wreszcie przyznajecie się do
          tego otwartym tekstem. Nic dodać, nic ująć.

          > Ale gdybysmy mogly primo: zaufac wam,
          > secundo: zlikwidowac doswiadczenie kilku tysiecy lat, zapewniam cie, ze nie
          > byloby to konieczne. Znamy was troche ')

          Rozumiem, rozumiem... Dyskryminacja mężczyzn to po prostu "dziejowa konieczność",
          usprawiedliwiona okolicznościami - "wróg klasowy" zasłużyl na swój los. ;-)

          Brak zaufania to taki sam dobry pretekst do dyskryminacji jak każdy inny. Komu to
          własciwie można ufać? Czarnym? Nie. Katolikom - też nie. Żydom? Nie. Arabom - tym
          bardziej nie. Kościołowi - skądże. Partii? Oczywiście, że nie. Zaufanie jest
          czymś subiektywnym, o czym Ty decydujesz (choć naturalnie możesz mieć pewne
          obiektywne przesłanki do różnych decyzji). Z takiego punktu widzenia dokładnie
          każdą grupę społeczną możemy uznać za niegodną zaufania, choćby za to, co jej
          przedstawiciele zrobili tysiące lat temu. Czy kobiety są godne zaufania, biorąc
          pod uwagę niecne postępowanie niejakiej Agrypiny dwa tysiące lat temu?
          Oczywiście, że nie. Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, wszyscy są godni
          dyskryminacji. Także kobiety.

          Dlaczego więc właściwie narzekasz na dyskryminację kobiet? Widocznie "nie można
          im ufać" - a to jest wg. Ciebie wystarczającym powodem do dyskryminacji. "Wojna
          płci" staje się naturalną i oczywistą konsekwencją obopólnego braku zaufania, a
          że czasem w tej wojnie przegrywacie - trudno, tak to już na wojnie bywa. Jak
          chciałaś wojny, to nie płacz, gdy przegrywasz bitwy.
        • Gość: zula Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację IP: *.leased-02.binet.pl 04.07.02, 07:28
          kto to jest pani Bergh?
          • Gość: Kati Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację IP: 2.4.STABLE* 04.07.02, 12:17
            Gość portalu: zula napisał(a):

            > kto to jest pani Bergh?

            pelnomocnik rzadu do spraw rownego statusu w Szwecji- tak twierdzi maciej i
            cytuje jej wypowiedzi z rozmowy z p. jaruga-nowacka.
            • Gość: zula Re: walka z dyskryminacją poprzez dyskryminację IP: *.leased-02.binet.pl 04.07.02, 12:38
              pewnie to było gdzieś w głębi posta...
              • Gość: Marianna DO POLEMISTÓW MACIEJA I TADA IP: *.localdomain 11.07.02, 12:10
                Właśnie zapoznałam się po raz pierwszy z tym wątkiem i mam jedno podstawowe
                pytanie do osób "dyskutujących" z Maciejem i Tadem: po co w ogóle im
                przeszkadzacie w tak twórczej i emocjonującej wymianie jedynie słusznych
                poglądów??? Mnie tam by się nie chciało denerwować.Oni się fantastycznie czują w
                swoim towarzystwie. Zaczynam w tym wietrzyc powiew szczerego i niekłamanego
                uczucia (żono Macieja wzmóż czujność!;-) Zostawcie chłopców w spokoju, niech sie
                dalej onanizują przekonaniem o swojej wszechwiedzy.Przecież oni mają ważną miję
                do spełnienia - demaskowanie spisku feministycznego. Nie przeszkadzać im głupie
                baby!
                W ramach bezinteresownej porady chciałabym zasugerować abyście chłopcy przenieśli
                się na forum Radia Maryja - tam możecie liczyć na dużo większy i -co
                najważniejsze-entuzjastyczny odzew. Tam jest pełno takich słodkich,
                konserwatywnych aż do bólu zębów misiów. Nawet tzw."normalne kobiety" się zdarzają
                To tyle.Ide sobie, w ramach odprężenia, wykastrować (psychicznie) kilku mężczyzn.
                pozdrawiam i życzę fantastycznego dnia.
                • Gość: Eryka Re: DO POLEMISTÓW MACIEJA I TADA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.02, 05:55
                  Wreszcie ktos, dzieki ci Marianna!
    • Gość: Swiatlo Feminazizm to niebezpieczna utopia IP: *.client.attbi.com 19.07.02, 07:35
      Uwazam ze jest to tak: feminizm zaklada konfrontacje pomiedzy plciami. Zamiast
      wspolpracy, zaufania i intymnosci, co jest podstawa funkcjonowania
      spoleczenstwa, oferuje wrogosc i walke. W efekcie feminizm dazy do zniszczenia
      rodziny i w ostatecznym rezultacie spoleczenstwa. Zreszta one same nie
      wyobrazaja sobie swojego ostatecznego docelowego modelu spolecznego, i
      podejrzewam ze same by nie chcialy w nim zyc. Potrzebuja mezczyzny aby miec
      wroga. Wrog jest im potrzebny aby ich utopia mogla istniec. Komunistyczna
      utopia potrzebowala wroga klasowego, faszystowska utopia potrzebowala wroga
      rasowego, feministyczna utopia potrzebuje wroga plciowego.
      Po latach dziewiecdziesiatych, kiedy to agresja femi-nazizmu osiagnela swoj
      szczyt, ruch ten obecnie wyraznie zdycha. Pokazuje to ze cala sila ich chorej
      filozofii wlasciwie sie bierze wylacznie z przyzwolenia mezczyzn. Przedtem dla
      nas byla to jakas taka egzotyka, wiec na to sie patrzelismy przez palce,
      jednak po czasie okazalo ze jest to zbyt niebezpieczne, i wowczas wystarczylo
      tylko kiwnac palcem aby ta kurwica od razu zaczela sie rozpadac.
      Jesli chodzi o same feministki, to zauwazylem ze mozna je podzielic na dwie
      kategorie:
      - kobiety umiesnione, krotko ostrzyzone, bardzo dbajace aby byly
      nieatrakcyjne. Jest ich w sumie najmniej, ale one sa najbardziej ideologicznie
      aktywne. Z nimi nie nalezy dyskutowac w ogole. Jak to juz ktos powiedzial w
      innym kontekscie: "z nimi sie nie rozmiawia, do nich sie strzela".
      - druga kategoria, to zgorzkniale i zagubione kobiety, nie majace szans na
      towarzystwo mezczyzny, wiec szukajace wyladowania sie w postaci ideologii.
      Dopasowywuja one ideologie aby inaczej nazwac swoje zgorzknienie i przegrana
      zyciowa. Jest ich sporo, czesc z nich jest uleczalna, inna czesc spokojnie
      zgnije w samotnosci bez szkody dla innych, jednak czesc z nich moze dolaczyc
      do pierwszej kategorii.
      To tyle
      Swiatlo
    • Gość: sagan Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: *.pd.infn.it 19.07.02, 11:23

      Maciej stwierdzil, ze ludzie [kobiety i mezczyzni]
      powinni dostosowac sie do uwarunkowanych przez biologie i
      kulture rol w spoleczenstwie i wykonywac swoje obowiazki
      oraz korzystac z przywilejow.
      zrozumialam, ze obowiazkiem kobiety jest pasowac do
      stereotypu zony i matki i jak najlepiej te role
      wypelniac...
      ... oraz oczywiscie czerpac pelnymi garsciami z
      przywilejow kobiet:
      adorowania, strojenia sie, kokieterii, malowania sie,
      seksu...

      chcialabym dla pelnosci obrazu uslyszec, jakie to sa
      obowiazki i przywileje mezczyczny w naszym
      spoleczenstwie... zastanawiam sie, gdzie trafi "staranie
      sie o muskuly" - do obowiazkow czy przywilejow???

      juz sam opis "obowiazkow i przywilejow kobiety wg
      Macieja" mierzi mnie niepomiernie :(((
      • Gość: Maciej feminizm a chodzenie na rękach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 15:13
        > Maciej stwierdzil, ze ludzie [kobiety i mezczyzni]
        > powinni dostosowac sie do uwarunkowanych przez
        > biologie i kulture rol w spoleczenstwie i wykonywac
        > swoje obowiazki oraz korzystac z przywilejow.
        > zrozumialam, ze obowiazkiem kobiety jest pasowac do
        > stereotypu zony i matki i jak najlepiej te role
        > wypelniac...

        Stosujesz chwyt retoryczny polegający na takim zniekształceniu poglądów
        przeciwnika, by było Ci je wygodnie zaatakować.

        Ggybym napisał zdanie: "Ludzie są biologicznie przystosowani do chodzenia na
        dwóch nogach", Ty skomentowałabyś je tak: "Maciej stwierdził, że obowiązkiem
        ludzi jest chodzić na dwóch nogach".

        Otóż ja nie nalegam, by feministki chodziły na dwóch nogach... Szczerze mówiąc,
        jest mi to zupełnie obojętne, co robią feministki ze swoim życiem - mogą żyć w
        związkach lesbijskich, mogą nienawidzieć mężczyzn, mogą "realizować się w
        pracy" i dzieci odawać do żłobka, mogą chodzić na rękach, zamiast na nogach.
        Ich prawo.

        Jeśli jednak propagują swój styl życia i przekonują, że chodzenie na rękach
        jest tak samo wygodną metodą poruszania się, a nawet lepszą, i że "chodzenie na
        nogach jest stereotypem narzuconym przez patrialchalne społeczeństwo" - to
        chyba mam prawo wyrazić swoją, odmienną opinię na ten temat, na forum
        dyskusyjnym, nieprawdaż?
        • Gość: Eryka Re: feminizm a chodzenie na rękach IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.02, 05:53
          Wiesz, Maciusiu,
          u nas sie na takich jak ty mowi "mundry". Tak sie mundrujesz i mundrujesz ale
          nie piszesz nic bardziej odkrywczego niz przecietny antyfeminista.
          Dziekuje z pozwolenie mi wstapienia w zwiazek lesbijski czy wyslania dziecka do
          zlobka, ja bede robic kariere a ty pij sobie po mesku swoja wodeczke.
        • Gość: Jack Re: feminizm a chodzenie na rękach IP: *.client.attbi.com 28.07.02, 20:16
          Nigdy, panie Macku, nie wierz pan czemus co krwawi przez piec dni i ciagle zyje.
      • suzume Sagan 23.07.02, 15:27
        w jednym ze swych pasjonyjących wywodów poświęconych życiu na wsi maciej do
        pasjonujących męskich zajęć zaliczył picie wódki...
        • Gość: Alicja Re: Sagan IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.02, 02:06
          Dawno nie czytałam głupszych wywodów. Obie strony sporu zacietrzewione i pewne
          swoich racji. Maciej i ten drugi piszą głupoty w stylu "kobiety powinny
          siedzieć przy garach". Ja osobiście uważam, że feminizm - jak najbardziej, ale
          w umiarkowanej formie. Kobieta powinna być kobieca, galanteria wobec kobiet
          jest ok. Ale równouprawnienie przede wszystkim! Faktem jest, że kobiety aby np.
          znaleźć się na tym samym stanowisku, co mężczyzna muszą niekiedy posiadać
          wyższe kwalifikacje, lub "być miłe" dla przyszłego szefa. Ja na szczęście
          jeszcze się z tym nie spotkałam (jeszcze się uczę), ale doniesienia na ten
          temat mnie bulwersują.
    • maciej.k1 Re: feminizm to nowa wersja komunizmu 13.01.03, 11:39
      Oświeżam ten wątek, bo nigdy nie doczekał się poważnej dyskusji, teraz zaś na
      forum znów pojawił się pogląd, że feminizmowi najbliżej do liberalizmu. A
      wydawało mi się, że ta kwestia jest już raz na zawsze wyjaśniona...

      Zróby jeszcze raz zestawienie: Komunizm - Feminizm:

      walka klas - odwieczna wojna płci
      uciskany proletariat - uciskane kobiety
      zgniły kapitalizm - opresyjny patriarchat
      wredni kapitaliści - wredni biali, heteroseksualni mężczyźni
      dziejowa konieczność (nieuchronny upadek kapitalizmu) - postęp ludzkości
      (nieuchronny upadek patriarchatu)
      punkty za pochodzenie - parytety
      imperialistyczni podżegacze wojenni - sprawcy przemocy w rodzinie
      świadomość klasowa - poczucie przynależności do kobiecej Gender
      wyzysk klasowy - molestowanie seksualne
      komunisci awangardą światowej rewolucji proletariackiej - feministki awangardą
      światowego ruchu wyzwolenia kobiet
      reakcja - ciemnogród
      liwidacja nierówności społecznych - liwidacja dyskryminacji płciowej
      społeczeństwo bezklasowe - społeczeństwo adrogyniczne (bezpłciowe)


      Pozdrawiam -
      • Gość: gosiak Re: feminizm to nowa wersja komunizmu IP: 212.158.75.* 21.01.03, 17:19
        Maćku,

        Zgadzam się, że feminizm (ten najbardziej wojowniczy, współczesny, akademicki,
        amerykański) ma wiele wspólnego z komunizmem. Szerzej zaś, feminizm, ruchy
        ekologiczne (np. niemieccy zieloni), New Age... to rózne głowy hydry zwanej
        Postmodernizmem.

        gosia
        • maciej.k1 o to chodzi :-) n/tx 22.01.03, 09:46
          Pozdrawiam -
          • Gość: barbinator Re: o to chodzi :-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 14:03
            Widzę Maćku, że wreszcie znalazłeś godnego sobie rozmówcę. Do tej pory tylko ty
            szokowałeś wszystkich szerokością swych horyzontów intelektualnych pozwalającą
            na porównywanie wszystkiego z wszystkim - od dzisiaj wreszcie bedziesz miał z
            kim pogadać jak równy z równym. Już cieszę się na wasze dyskusje, w których
            nikt nie będzie wam przeszkadał a wy będziece mogli sobie porównywać, i
            porównywać, i porównywać....niczym nie skrępowani, nawet prawami grawitacji i
            zdrowego rozsądku...
            Niesmiało proponuje kilka tematów rozmów:

            "Pilch nie jest miśkiem czyli jak najkrócej przejść od postmodernizmu do
            feminizmu nie wpadając po drodze na Kingę Dunin"

            "Najnowsze odkrycie na temat New Age czyli de Chardin też był komunistą!"
            ......z podpunktem "i ty zostaniesz feministką"....

            "Segregacja odpadów a marksizm" czyli jak postmodernistycznie wyrzucać śmieci.

            Pozdr. B.
            • maciej.k1 Re: o to chodzi :-) 22.01.03, 14:07
              To miło, że masz poczucie humoru. Niemniej moje tezy najwyraźniej są także dla
              Ciebie nie do odparcia, skoro nie podejmujesz rzeczowej polemiki.
              :-)
              Pozdrawiam -
            • gosia.lukasiewicz Re: o to chodzi :-) 22.01.03, 14:36
              Hm, rozumiem, że nie mam prawa do wypowiedzi, jeśli moje zdanie jest inne niż
              Twoje...no tak, może mieć Pani Rolls-Royce'a w każdym kolorze byleby on był
              czarny.
              mimo to, pozdr.
              gosia
              • Gość: gosiak do barbinatora IP: 212.158.75.* 22.01.03, 14:48
                oczywiście list powyżej był adresowany do Ciebie barbinator,
                pozdr, gosia
    • zly_wilk feminizm to z pewnością nie jest liberalizm 07.07.03, 15:52
      Oświeżam ten wątek w odpowiedzi na pytanie, czy można dopatrzeć się związków
      feminizmu z liberalizmem. Feminizm ma tyle wspólnego z liberalizmem, co
      demokracja - z "demokracją socjalistyczną", pluralizm - z "pluralizmem
      socjalistycznym", a krzesło - z krzesłem elekrycznym.

      Pozdrawiam -
      • Gość: barbinator Tad!!! Czekam na sprostowanie...n/t IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 11:52
        • Gość: barbinator Uuups, to nie tutaj - sorry...n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 11:54
    • Gość: doku Ten głupek niczego nie rozumie IP: *.chello.pl 08.07.03, 01:07
      Przecież już tyle było na tym forum dyskusji, a ty jak krowa nic się zmieniasz,
      choćby mówić do ciebie i pisać językiem najprostszym. Feminizm jest odłamem
      liberalizmu, spróbuj chociaż nauczyć się tego na pamięć, ba za miesiąc znów
      otworzysz nowy wątek z tą samą absurdalną tezą, wielokrotnie już w twojej
      przytomności obaloną. Jak można byc takim zakutym młotem?!

      • Gość: chudyy Re: Ten głupek niczego nie rozumie IP: 195.94.203.* 08.07.03, 09:26
        Gość portalu: doku napisał(a):
        > Przecież już tyle było na tym forum dyskusji, a ty jak krowa nic się
        zmieniasz,
        > choćby mówić do ciebie i pisać językiem najprostszym. Feminizm jest odłamem
        > liberalizmu, spróbuj chociaż nauczyć się tego na pamięć, ba za miesiąc znów
        > otworzysz nowy wątek z tą samą absurdalną tezą, wielokrotnie już w twojej
        > przytomności obaloną. Jak można byc takim zakutym młotem?!

        Najlepiej udowodnij liberalizm feminizu nabijając na pal człowieka, która
        ośmielił się skorzystać z wolności słowa.

        Pozdrawiam "liberalną" feministkę,
        liberał bez dookreśleń.
        Edward
        • Gość: doku Feministki nie nabijały na pal IP: *.chello.pl 08.07.03, 21:20
          Na pal nabijali seksiści
          • Gość: Zły Wilk odświeżam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 11:25
            Oświeżam ten wątek specjalnie dla Barbinator, w nadziei na rzeczową dyskusję.
            Pozdrawiam -
            • Gość: barbinator Tad!!! Czekam na sprostowanie...n/t IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 11:53
            • Gość: barbinator Re: odświeżam IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 12:06
              Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

              > Oświeżam ten wątek specjalnie dla Barbinator, w nadziei na rzeczową dyskusję.
              > Pozdrawiam -


              Dziękuję za troskę o moje rozrywki, ale własnie na wątku który mam wrażenie
              czytałeś oznajmiłam, że nie zamierzam więcej zajmować się sprawą
              feminizm/komunizm gdyż wszystkie rzeczowe argumenty w tym temacie już padły i
              zostały kilkukrotnie powtórzone, a nawet dokładnie przeżute, przetrawione i
              wydalone. Trzeba było dyskutować ze mną i z Tadem jak jeszcze miałam na to
              ochotę - dlaczego wtedy nie włączyłeś się do rozmowy?
              Koniec i bomba kto czytał ten trąba.
              EOT
              Pozdr. B.
              • Gość: Zły Wilk w odpowiedzi na pytanie, czym jest feminizm n/tx IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.04, 23:05
Pełna wersja