A propo porzucanych dzieci.

IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.04.05, 17:55
Ostatni taki nagłośniony przypadek to Kraków. Chciałabym się przy okazji
zapytać czy :
Gdy ( jeśli) sąd znajdzie już matkę dziecka i zacznie wyciągać konsekwencje
od tej kobiety iż porzuciła dziecko będzie łaskaw wyciągnąć równie
konsekwentnie obowiązki od ojca tegoż dziecka ?? Dlaczego w tym państwie
poszukuje się tylko matek porzuconych dzieci ?? Czyżbyśmy byli na tyle
błogosławionym narodem, iż dochodzi do błogosławionych poczęć ??
Może mi ktoś tę kwestię wyjaśni ???
    • Gość: trevik Re: A propo porzucanych dzieci. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.04.05, 19:20
      Odpowiedz moze wynikac z kilku powodow praktycznych: matke dziecka np. latwiej
      znalezc. Po drugie ojciec dziecka technicznie ma czesto mniejsze mozliwosci
      porzucenia dziecka, bo go np. nie ma ani przy dziecku, ani przy matce. O ile
      wiem jednak, karalne jest porzucenie a nie bycie rodzicem - zawsze mozna oddac
      dziecko do domu dziecka, zarowno z ojcem, jak i bez. Poza tym tez musi panowac
      jako-taka konsekwencja - jesli matka jest ta, ktora ma przywilej w pierwszej
      kolejnosci opieki nad dzieckiem, to tez musi byc i ta, ktora za to dziecko
      przede wszystkim odpowiada. Prosze mi nie odpisywac, ze ten argument jest zly -
      jak dla mnie tez jest on slaby, bo uwazam, ze odpowiedzialnosc powinna nalezec
      do obojga rodzicow, jednak okreslilem dlaczego z przyczyn technicznych poszukuje
      sie przede wszystkim matek i dlaczego uwazam, ze tak to powinno wygladac
      (pragmatyzm).
      BTW jedynym co mnie naprawde interesuje w tej sytuacji to los dziecka, bo trudno
      usprawiedliwiac degeneratow - kary za porzucenie moga tylko sluzyc temu, aby
      przypadki pozostawiania dzieci na mozliwa smierc nie mialy miejsca.
      • Gość: Magda Re: A propo porzucanych dzieci. IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.04.05, 22:53
        Gość portalu: trevik napisał(a):

        > ... Poza tym tez musi panowac jako-taka konsekwencja - jesli matka jest ta,
        ktora ma przywilej w pierwszej kolejnosci opieki nad dzieckiem, to tez musi byc
        i ta, ktora za to dziecko przede wszystkim odpowiada. Prosze mi nie odpisywac,
        ze ten argument jest zly - ....

        A może by tak zacząć od konsekwentnego ustalenia kto kogo w pierwszej
        kolejności porzucił ??? I byłoby nam wszystkim łatwiej ??? A może ciężej by nam
        się wtedy mówiło o wyrodnych matkach ???
        • starucha_izergiel Re: A propo porzucanych dzieci. 28.04.05, 07:59
          No dobra, ale wyobraź sobie, że dwoje młodych poznalo się w dyskotece, a
          następnie wylądowało w łózku/samochodzie/gdziekolwiek.

          Nie znają swoich nazwisk, ani nie mają do sibie żadnych namiarów, rano się
          rozstają i już.

          Po miesiącu panna twierdza, że jest w ciąży, po 9 misiącach zostawia dziecko na
          śmietniku. Ojciec nawet nie wie, że jest ojcem. Czy w takiej sytuacji można
          mówić o porzuceniu dziecka przez ojca??
        • Gość: trevik Re: A propo porzucanych dzieci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 10:13
          > A może by tak zacząć od konsekwentnego ustalenia kto kogo w pierwszej
          > kolejności porzucił ???

          Nalezy zaczac od takiej polityki karnej i oswiatowej, aby przypadki porzucenia
          dzieci nie mialy miejsca. Mam to napisac 100x, ze matka jest w 99% (albo i
          lepiej) ta, ktora ma techniczne mozliwosci decyzji, czy porzucic dziecko, czy
          zaniesc je gdziekolwiek badz?
          BTW porzucanie partnerow w dzisiejszych czasach to normalka, chyba do obroncow
          wartosci tradycyjnych o to pretensji nie masz?

          > I byłoby nam wszystkim łatwiej ???

          Wam feministkom pewnie byloby z czyms latwiej. Nie wiem do konca wszakze z
          czym - moze z pokazaniem, ze w zjawisku porzucania dzieci maja tez udzial
          wyrodni ojcowie?

          > A może ciężej by nam
          > się wtedy mówiło o wyrodnych matkach ???

          To znaczy wtedy mowilibysmy w kontekscie wyrodnych matek, ale zawsze (tu tez
          mozna dyskutowac, czy na pewno) z wyrodnymi ojcami? Bo tak to chyba trzeba
          rozumiec, czego sie domagasz. Tak sie sklada, ze wyrodne matki nie zasluguja na
          taka uwage, jak ich dzieci, ktore pozostawily (czy utopily, czy cokolwiek
          innego), czy wyrodnosc ich byla powiazana z wyrodnoscia ich partnerow, czy tez
          nie.
    • dokowski Nierówność względem prawa. Polska nie jest ... 26.04.05, 22:07
      ... państwem prawa.
Pełna wersja