Gość: M. IP: 212.160.172.* 25.05.05, 10:08 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2728042.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kr_kap Re: seks a seksizm w reklamie :PP 25.05.05, 10:28 Rozmawiałam kiedyś z pewną Japonką, która opisała mi, jak to u nich (to z dekadę temu się działo, może już jest inaczej)wyglądają reklamy, a jako przykład podała reklamę produktu trudnego, czyli podpasek. Dużo tam było jakiegoś jabłka, jakiejś poezji, jakichś aluzji. Ani jednej podpaski. A pono sprzedawały się znakomicie, lepiej niż inne :) Odpowiednio zdefiniować sobie grupę docelową, dać jej neurona albo dwa, szczyptę seksistowskich stereotypów do głowy, chudy portfel i furę dziatek i już nasze reklamy prześcigają się w dosłowności i głupocie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzikikamien Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: 80.55.5.* 25.05.05, 11:36 niestety ... abstrahujac od golizny itp polskie reklamy wzoruja sie na niemieckich /polska popkultura zreszta tez/ co jest tragedia ... a niemiecka reklama to doslownosc, banalnosc, prostacki humor ... Odpowiedz Link Zgłoś
forum101 Re: seks a seksizm w reklamie :PP 25.05.05, 11:39 Przepraszam ktore elementy popkultury wzoruja sie na niemeckich trendach? Mi sie wydawalo ze na amerykanskich Odpowiedz Link Zgłoś
arphar Re: seks a seksizm w reklamie :PP 25.05.05, 11:44 Gdybys zobaczyl reklamy w wykonaniu amerykanskim to bys umarl ze smiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
forum101 Re: seks a seksizm w reklamie :PP 25.05.05, 11:47 masz jakis link? Kiedys byly takie programy ktore wybieraly najlepsze reklamy to nie powiem... niektrore byly extra. Ale chcialbym zobaczyc o czym mowisz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.chello.pl 02.06.05, 16:04 Ich troje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Przezywacz Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 31.05.05, 10:17 Do kogo trafila by reklama nippon-style w tym kraju tepakow? Baka! Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 13:41 Nie przezywaj, Arturze ! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
marcin8sz Re: seks a seksizm w reklamie :PP 25.05.05, 12:43 skoro kobiety ubieraja sie wyzywajaco to dlaczego im przeszkadzaja reklamy roznelizowane Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 00:30 a skąd wiesz, ze kobiety nie naśladują reklam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marvellous Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 17:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25731&w=20155060 Odpowiedz Link Zgłoś
john_malkovitch Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 01:03 Oczywiście to nie ma żadnego znaczenia dka sprawy, ale jak mi się wydaje seksizm jest zjawiskiem o charakterze uniwersalnym a nie skierowanym przeciwko kobietom.. Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 01:08 o charkterze uniwersalnym? w jaki sposób ta cecha wyklucza straty jakie przez niego odnosza kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnny Kalesony Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 18:34 margot_may napisała: > o charkterze uniwersalnym? w jaki sposób ta cecha wyklucza straty jakie przez > niego odnosza kobiety? Przepraszam za wtrącenie, ale odpowiedź jest oczywista: dowartościowuje czysto kobiece role społeczne. Pozdrawiam Flyyy me to the Mooon!!! (Francesco) Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 19:02 Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a): > Przepraszam za wtrącenie, ale odpowiedź jest oczywista: dowartościowuje czysto > kobiece role społeczne. czyli żony i matki ... a wydawało sie że XXI w a tu takie średniowiecze c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnny Kalesony Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 09:56 cherryhill napisała: > Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a): > > Przepraszam za wtrącenie, ale odpowiedź jest oczywista: dowartościowuje > czysto > > kobiece role społeczne. > czyli żony i matki ... a wydawało sie że XXI w a tu takie średniowiecze Moja droga, żonami y matkami kobiety były przed i po wiekach średnich, więc przypisywanie tym rolom cech ciemnoty i wstecznictwa, właściwych tej epoce jest pewnym nadużyciem, nie sądzisz? Pozdrawiam I've got you babe!!! (Cher & Sonny) Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 00:35 johnny o czym ty mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johnny Kalesony Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 10:07 margot_may napisała: > johnny o czym ty mówisz? Łaskawa byłaś zapytać, w jaki sposób seksizm rekompensuje kobietom straty spowodowane swoim istnieniem - tj.: co daje w zamian za kategoryzowanie ról społecznych wedle płci (heteromatrix! : ) ). Odpowiedzałem więc, że podział na kobiety i mężczyzn przekłada się również na podział ról społecznych, jakie kobiety i mężczyźni pełnią i które to role się od siebie RÓŻNIĄ. Seksizm istotnie jest zjawiskiem uniwersalnym i dotyczy obu płci. Widok kobiety uprawiającej boks jest dla mnie tak samo odrażający, jak widok faceta startującego w zawodach gimnastyki artystycznej ze wstążką. Pozdrawiam I feeeel goood!!! (Johannes von Brown) Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 13:42 Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a): > Seksizm istotnie jest zjawiskiem uniwersalnym i dotyczy obu płci. Widok kobiety > > uprawiającej boks jest dla mnie tak samo odrażający, jak widok faceta > startującego w zawodach gimnastyki artystycznej ze wstążką. Johnny czy Ty wogóle czytasz nasze posty z wyjasnieniami co to jest seksizm?? kolejny raz dajesz dowód na to ze zupełnie nie rozumiesz znaczenia tego pojęcia A jakie sa role spoleczne kobiet i mężczyzn to sie dopiero dowiemy, do tej pory panowal wszechobecny patriarchomatrix i miejsce kobiety było bardzo ściśle zdefiniowane, ale to już bylo... i nie wroci więcej.... Marylka Rodowicz c Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: seks a seksizm w reklamie :PP 02.06.05, 00:20 nie, ja się pytałam w jaki sposób cecha seksizmu-unwerslaizm wyklucza skierowanie go przeciwko kobietom. john to sugerował. a chodzi o to, że te dwie cechy nie wykluczają się nawzajem. Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 08:09 john_malkovitch napisał: > seksizm jest zjawiskiem o charakterze uniwersalnym a nie skierowanym przeciwko > kobietom.. Seksizm jest zjawiskiem ogólnym( tak jak np. rasizm), tylko jego ofiarami sa najczęsciej kobiety, choc mozna zapewne znależć przykłady seksizmu w stosunku do mężczyzn c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Przezywacz Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 31.05.05, 10:18 > Seksizm jest zjawiskiem ogólnym( tak jak np. rasizm), tylko jego ofiarami sa > najczęsciej kobiety Ofiarami rasizmu sa najczesciej czarni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.05.05, 10:19 > choc mozna zapewne znależć przykłady seksizmu w stosunku > do mężczyzn Nie obraz sie, ale to zdanie mnie szczegolnie ubawilo. Rozumiem przez to, ze zadnego z seksizmow dotyczacego mezczyzn nie potrafilabys wymienic. Dziwne - ja moglbym Tobie wymienic cala litanie seksizmow spolecznych, kulturowych, prawnych w feministycznym rozumieniu tego slowa a Ty podobno jestes feministka. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 13:50 Mam przykład z wczoraj, z przedszkola mojego synka, gdzie panie nauczyły dzieci ładnie deklamować wierszyk, pt.: "Do czego służy tatuś". Zawsze mi sie wydawało, że "służyć" to może myjka do naczyń, a nie człowiek, ale, jak wiadomo, tatuś w domu służy do wykonywania czynności pomocniczych, gdzie trzeba wytężyć mięsień, w różnych konfiguracjach, albo z trudem oderwać się od meczu w telewizji i gazety, żeby łaskawie dziecku książeczkę poczytać. I nic poza tym, bo wiadomo, że w domu jest kretynem. Na sali po recytacji wybuchł śmiech gromki i szczery, a przedszkolanki zupełnie nie rozumiały, czego tak właściwie się czepiam, kiedy im powiedziałam, co myślę na temat debilnych wierszyków. Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 18:07 Gość portalu: trevik napisał(a): > > choc mozna zapewne znależć przykłady seksizmu w stosunku > > do mężczyzn > > Nie obraz sie, ale to zdanie mnie szczegolnie ubawilo. Rozumiem przez to, ze > zadnego z seksizmow dotyczacego mezczyzn nie potrafilabys wymienic. Dziwne - ja > moglbym Tobie wymienic cala litanie seksizmow spolecznych, kulturowych, prawnyc > h > w feministycznym rozumieniu tego slowa a Ty podobno jestes feministka. po pierwsze witaj :) a po drugie to czy jam jest od tego żeby bronić meżczyzn, my tu ledwo dajemy rade stawiac czola i meskiej częsci i damskiej, atakują nas z każdej strony a Ty oczekujesz że sie ujmę za męzczyznami? c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.05, 18:25 No witaj, witaj, ;-) bynajmniej nie oczekuje, ze za mezczyznami bedziesz sie wstawiac, ale staram sie tylko pokazac, ze pewien punkt widzenia jest wylacznie jednostronny. Gruss PS: Poza tym nie wiem, kto was tak zewszad atakuje - ostatnio ilosc rzeczowych krytykow kruszy sie niemilosiernie z kazdym dniem. Ale to bynajmniej nie dlatego, ze feministki ich przekonaly - po prostu jest coraz mniej feministek chcacych rzeczowo dyskutowac. Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: seks a seksizm w reklamie :PP 31.05.05, 19:08 Gość portalu: trevik napisał(a): > PS: Poza tym nie wiem, kto was tak zewszad atakuje - ostatnio ilosc rzeczowych > krytykow kruszy sie niemilosiernie z kazdym dniem. Ale to bynajmniej nie > dlatego, ze feministki ich przekonaly - po prostu jest coraz mniej feministek > chcacych rzeczowo dyskutowac. co prawda to prawda, mam na myśli te ataki, to raczej jakies pomyje albo jeszcze coś ohydniejszego, chlopcy - frustraci nie mają odwagi na konfrontacje z innymi chłopcami to idą sobie poużywać na FF a co do rzeczowej dyskusji to dlaczego nie tylko, o to wlaśnie tu chodzi, no to podrzuc jakiś kontrowersyjny hot temacik :) c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.06.05, 00:01 Alez prosze bardzo... moze zaczniemy od skomentowania tezy zawartej w tym artykule...: www.wprost.pl/ar/?O=77101 Jak sie to ma do Feminizmu, wolnych wyborow i wciskania kitu, ze kazdy zyciowy wybor jest tak samo dobry, oraz, ze posiadanie dzieci nie wplywa na to, ze czlowiek jest lepszy, lub gorszy - tutaj sie kiedys taka teza pojawila, broniona przez feministki z taka zaciekloscia jak Lukaszenko broni swojego rezimu. Czy moze takie stawianie sprawy jak w artykule jest nieprawdziwe? Gruss, T. PS: Odechciewa mi sie proponowania tematow - ostatnio jak zaproponowalem cos tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=24286285 to odpowiedzialas tylko Ty - czy ten temat jest az tak nieciekawy, ze przegrywa jakiekolwiek konfrontacje w przedbiegach z tematyka seksu analnego albo z setna dyskusja o brzydocie feministek? Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 05:42 > Jak sie to ma do Feminizmu, wolnych wyborow i wciskania kitu, ze kazdy zyciowy > wybor jest tak samo dobry, oraz, ze posiadanie dzieci nie wplywa na to, ze > czlowiek jest lepszy, lub gorszy Nienajlepszy tekst wybrałeś, skoro pytasz o wolność wyboru i wpływ dzieci na to, czy człowiek jest lepszy czy gorszy. Tekst artykułu jest demagogiczny, co (już niezależnie od stawianych w nim tez, o których zaraz) utrudnia traktowanie go bez przymrużenia oka. Bo popatrzmy, kogo my tu mamy jako świetlane przykłady wielodzietnych rodziców: prezesa zakładów produkujących elementy przepływowe turbin, odnoszącego sukcesy aktora Zbigniewa Zamachowskiego, Konstantego Radziwiłła - prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, ojca rodziny Pospieszalskich, architekta, kompozytora muzyki filmowej, Jana Kaczmarka. To tak na pierwszy rzut oka. Na drugi rzut oka - prowadząc badania, trzeba wiedzieć do czego właściwie posłużą nam wyniki - chcemy udowodnić jakąś hipotezę, zazwyczaj. A więc, aby orzekać o wartości badań, musimy znać ich cel i stawiane w nich hipotezy (dla ich prawidłowej interpretacji należałoby zapoznać się równiez z użytą procedurą badawczą i metodami statystycznymi, które zastosowano do obróbki wyników). I oczywiście mogę założyć, że autor cytowanych badań wykonał je rzetelnie i zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą, tudzież umiejętnościami, ale to wciąż nie daje mi odpowiedzi na temat hipotez, które postawił (mogę się jedynie domyślać ukrytych zamierzeń "Wprost";). Czy interesuje mnie uspołecznienie takiego dziecka? (I jak definiowane?), czy sukces szkolny?, czy zawodowy? czy rozwój emocjonalny? Czy interesuje mnie wzrost przedsiębiorczości rodzica, po urodzeniu kolejnego dziecka? Rozczulające jest zdanie: "Dobrze funkcjonująca wielodzietna rodzina była głównym wrogiem totalitaryzmów i dyktatorów XX wieku - Lenina, Stalina, Hitlera, Mao", kiedy się wspomni, że wszyscy oni pochodzili z wielodzietnych rodzin, nawet Hitler, po śmierci trojga rodzeństwa, wciąż jeszcze nie był jedynakiem. Może rodzice tych dyktarorów stali się bardziej przedsiębiorczy po dorobieniu się kolejnych dziatek, co już powinno wystarczyć dla obalenia rzekomego mitycznego przekonania (czyjego? gdzie głoszonego?), że "wielodzietne rodziny są z reguły patologiczne i skazane na pomoc socjalną." Autorów artykułu nie interesują dzieci ani ich radzenie sobie w życiu, czy ewentualny sukces; ich interesuje w wielodzietnej rodzinie tylko to, w jaki sposób aktywizują się rodzice, aby zapewnić byt większej gromadce potomstwa. Więc "moze takie stawianie sprawy jak w artykule" nie tyle jest nieprawdziwe, co niewłaściwe. A mówiąc o zależnościach do tego stopnia nieoczywistych, jak na przykład "wpływ środowiska rodzinnego na rozwój dziecka", czy "wpływ ilości dzieci na sukces zawodowy rodziców", trzeba pamiętać o szerszym kontekście ich prowadzenia, oraz o tym, czy udało nam się w nich postawić dobre i znaczące pytania. Badania prof. Jaya Belsky'ego wykazały, że ci, którzy mają więcej niż jedno dziecko, są zwykle energiczniejsi, intensywniej pracują, efektywniej wykorzystują czas i mają większą motywację do zakładania własnych przedsiębiorstw i pomnażania majątku niż samotni, bezdzietni lub wychowujący jedynaka. Czy jest to korelacja czy zależność przyczynowo-skutkowa? No i co nas właściwie interesuje w posiadaniu dzieci, jaki rodzaj "lepszości" rodzica, treviku, skoro: www.wprost.pl/ar/?O=75475&C=57 mitmi.pl/news.php?cmd=komentator&id=1073213083 www.gimnazjum.uszew.pl/prace_nauczycieli/autorski.php Pozdrawiam, K. Odpowiedz Link Zgłoś
krolewna_angina Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 09:33 Badania prof. Jaya Belsky'ego wykazały, że ci, którzy mają więcej niż jedno > dziecko, są zwykle energiczniejsi, intensywniej pracują, efektywniej > wykorzystują czas i mają większą motywację do zakładania własnych > przedsiębiorstw i pomnażania majątku niż samotni, bezdzietni lub wychowujący > jedynaka. > > Czy jest to korelacja czy zależność przyczynowo-skutkowa? Przede wszystkim należałoby zbadać, czy nie mamy tutaj do czynienia z pomyleniem skutku z przyczyną. Autor twierdzi, że skutek to większa aktywizacja i zaradność a przyczyna to narodziny kolejnego dziecka? (pytam bo nie czytałam artykułu) No to może należałoby najpierw sprawdzić wariant odwrotny: przyczyną jest większa zaradność, zamożność i aktywność życiowa a skutkiem chęć posiadania dużej rodziny? Moim zdaniem ten drugi wariant jest znacznie bardziej prawdopodobny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.05, 13:16 Nie traktuje tego artykulu jako zrodla dowodu, bo tam nic nie jest rzetelnie opisane - pisalem tylko o tezie w nim zawartej. Trudno mi sadzic, ze sam autor artykulu wykonywal jakies badania, sa tylko przytoczone jakies wypowiedzi prof. Belsky'ego oraz prof. Becker, reszta to luzne dywagacje i przyklady, ktore znalazly sie pod reka, co oczywiscie samej tezie raczej nie umniejsza - po prostu nie jest dowiedziona. Mozna tez skomentowac tak, ze super-dyktatorzy tez pochodzili z rodzin wielodzietnych, wiec wielodzietna rodzina nie sluzy dobremu rozwojowi. Jednak to tez jest naduzycie - w kazdym spoleczenstwie trafiaja sie mniejsi i wieksi psychopaci a to, ze akurat oni byli tymi ktorzy sie przebili, byc moze zawdzieczaja wlasnie efektywnosci szkoly, ktora musieli przejsc wychowujac sie w rodzinie wielodzietnej? Co do promowania rodzin wielodzietnych - wszyscy tyrani o ktorych pisze kocia noga potrzebowali jak najwiecej ludzi, bo prowadzili akcje zbrojne, jednym slowem miesa armatniego i luda do zajecia terenu. Nie potrzebowali rodzin, potrzebowali ludzi-trybikow do wspierania swoich totalitarnych panstw a jak wiadomo sama idea panstwa totalitarnego (jak III Rzesza, czy ustroj komunistyczny) z idea mocnych wiezow rodzinnych po prostu sie kloci - ja tez uwazam, ze byli to wrogowie rodzin bez wzgledu na to, czy chcieli zwiekszyl kapital demograficznych swoich panstw, czy tez nie. O tym warto pamietac, ze wszyscy Ci dyktatorzy zagnali kobiety do roboty (z wolnymi wyborami malo to mialo wspolnego). Poza tym to byli spece od spolecznego egalitaryzmu, wiec w ich panstwach malo co do czego motywowalo poza strachem. > dla obalenia rzekomego mitycznego przekonania (czyjego? gdzie głoszonego?), > że "wielodzietne rodziny są z reguły patologiczne i skazane na pomoc > socjalną." Stereotypy, ktore np. biora sie stad, ze wielodzietnosc np. na zachodzie jest domena muzulmanow, rowniez ich domena sa patologie i skazanie na pomoc socjalna - moze gdyby nie bylo socjalu wskoczyloby znacznie wyzej? Tez wiele rodzin wielodzietnych nie dlatego jest wielodzietne, bo tak chca rodzice a dlatego, ze sa kompletnie zyciowo niezaradni - i tych ludzi dzieci moze tez do czegos motywuja (byc moze stoczyliby sie jeszcze nizej bez nich), ale wplyw na takie spolecznie myslenie to zjawisko ma. Oczywiscie sa zwiazki przyczynowo skutkowe i pytania, czy to ci ludzie z wieksza iloscia dzieci maja te dzieci przez to, ze sa bardziej energiczni, czy na odwrot, czy jednak to tylko korelacja ktora wynika z jeszcze jakiegos innego czynnika. Jednak choc nie jest to w artykule dowiedzione to jednak wypowiedz np. prof. Belsky'ego jest IMHO dosyc mocna podporka - to psycholog, ktory zajmuje sie dziecmi i sprawami spolecznymi, wiec zalozmy, ze to fachowiec. Zreszta z zycia wiem, ze tym, ktorym urodzily sie dzieci zmienia sie spojrzenie na wlasna prace, zycie itd., zwlaszcza, jak te dzieci nie calkiem sa oczekiwane - zaczynaja po prostu myslec z czego zyja, organizuja sie i konczy sie czas beztroskiej zabawy. > Autorów artykułu nie interesują dzieci ani ich radzenie sobie w życiu, czy > ewentualny sukces; ich interesuje w wielodzietnej rodzinie tylko to, w jaki > sposób aktywizują się rodzice, aby zapewnić byt większej gromadce potomstwa. Nie calkiem - w ostatnim akapicie sa postawione konkretne tezy na temat korzysci dla dzieci. > No i co nas właściwie interesuje w posiadaniu dzieci, jaki rodzaj "lepszości" > rodzica, treviku, skoro: Lepszosc nie tyle rodzica, co wartosc czlowieka - obecnie jest na czasie myslenie, ze wartosc czlowieka nie ma nic wspolnego z owocami jego pracy. Wszyscy jestesmy tak samo dobrzy, wartosciowi a patologie to przede wszystkim wina systemu i braku pieniedzy. Linki przeczytalem i jest w nich rowniez ciekawa teza na temat ksztalcenia dzieci w rodzinach wielodzietnych i premii dla dzieci pierworodnych. Czy to jednak dyskwalifikuje rodzine wielodzietna, bo pierwsze dziecko dorasta w innych warunkach srodowiskowych niz pozostale? Dla mnie nie.. Poza tym jest tez plus dla pierwszego dziecka - musi sie nauczyc wspolpracy i ma szkole zycia prawie od samego poczatku. To, ze komus jest lepiej wcale nie znaczy, ze system jest zly - nie jestem zapatrywan lewicowych a tu trzeba swiatopogladu do takiego stwierdzenia. Ciekawe byloby zestawienie srednich mozliwosci jedynakow do pierworodnych w rodzinach wielodzietnych, ale to tez znow moze nie dac odpowiedzi na pytanie, bo pojawia sie tezy, ze jako, ze rodzice w rodzinach wielodzietnych sa energiczniejsi (nie wazne z jakim zwiazkiem przyczynowo-skutkowym, wazne, ze wspolwystepujace), to moze dzieci tez przez to sa poprzez dziedzictwo genetyczne. I oczywiscie, ze nauka jest bardziej zlozona niz artykuly popularnonaukowe, jeszcze pisane pod teze (artykul jest tendencyjny, trudno z tym polemizowac), ale chyba na jakies tematy podyskutowac mozemy nie organizujac sympozjow? Gruss PS: Sorry, ze odpowiedz jest zbiorcza, ale nie chce mi sie pisac kilku razy tego samego. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 14:18 > Lepszosc nie tyle rodzica, co wartosc czlowieka - obecnie jest na czasie > myslenie, ze wartosc czlowieka nie ma nic wspolnego z owocami jego pracy. > Wszyscy jestesmy tak samo dobrzy, wartosciowi a patologie to przede wszystkim > wina systemu i braku pieniedzy. Ciekawe jest to, że cechy uznawane w różnych kulturach za cnoty, takie jak: cierpliwość, szczodrość, wytrwałość, roztropność, sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie, uczynniają się nasampierw w pracy i w rodzinie. Nie miałam na myśli dyskwalifikacji rodziny wielodzietnej, bo przecież te tony wyników badań (też nad chowaniem się dzieci w rodzinach wielopokoleniowych, nie tylko wielodzietnych i nad rolą na przykład babć), nie mogą być ignorowane, a świadczą raczej na korzyść chowu wielodzietnego. Sformułowania zawarte w artykule są po prostu wyjątkowo niezgrabne, a jego tendencyjność zniechęca do skupienia się na rzeczach, jak dla mnie, ważniejszych, a mianowicie jakości życia przez duże J i duże Ż rodziny, przez duże R. Posiadanie dzieci jest rodzajem wezwania do lepszości, tak, już pomijając kwestię lepszego wykorzystania czasu i własnych możliwości i sprawiania, aby czas spędzany z dziećmi był czasem efektywnie z nimi spędzanym, a nie spędzanym obok nich. I na pewno większa ilość dzieci w rodzinie, poza korzyściami płynącymi z wczesnego uspołecznienia i nabywania umiejętności, które jedynacy nabędą kiedy indziej, albo w ogóle nie, przynosi też korzyści rodzicom. Wyzwala czy rozwija w nich takie umiejętności, których jako rodzice jedynaków być może nie rozwinęliby czy nie wykształcili w sobie. Posiadanie większej ilości dziatwy wymaga od rodziców sporo mądrości, bo muszą sobie radzić z systemem znacznie bardziej skomplikowanym niż w modelu 2 + 1, tym bardziej w społeczeństwie, w którym angażowanie się w wychowanie cudzych dzieci nie jest popularne (nawet angażowanie się bliskiej rodziny, ciotek, wujków i tak dalej). Mądrze wychować jedno dziecko a mądrze wychować piątkę, to pewna różnica, mimo wszystko. To tyle mojego. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.05, 15:18 > Posiadanie większej ilości dziatwy wymaga od rodziców sporo mądrości, bo muszą > sobie radzić z systemem znacznie bardziej skomplikowanym niż w modelu 2 + 1, ty > m > bardziej w społeczeństwie, w którym angażowanie się w wychowanie cudzych dzieci > nie jest popularne (nawet angażowanie się bliskiej rodziny, ciotek, wujków i ta > k > dalej). Mądrze wychować jedno dziecko a mądrze wychować piątkę, to pewna > różnica, mimo wszystko. No wlasnie, z tym, ze niekoniecznie podobnej jakosci wychowanie jedynaka jak jednego z dzieci moze wymagac podobnej madrosci, bo moze sie okazac, ze na skutek niedostatkow modelu 2+1 wychowanie skutkujace porownywalnym "wyposazeniem" (niematerialnym) dziecka na przyszlosc moze sie okazac trudniejsze. AFAIK jedynacy maja czesciej wieksze problemy w zyciu spolecznym, pracy zespolowej, komunikacji oraz z przerosnietym ego. W takim razie, aby to wyrownac trzeba poswiecic wieksza energie - czy ta energia nie skompensuje sie czasem w przypadku rodziny wielodzietnej? Dlatego sam proces wychowania moze wydawac sie w rodzinie z jednym dzieckiem prostrzy, bo jest mniej "obiektow opieki", ale niekoniecznie tak byc musi - na plus rodziny wielodzietnej bedzie lepsza wprawa w wychowywaniu innych dzieci oraz plusy, jakimi jest m.in. koniecznosc przystosowania sie dzieci do wspolpracy z innymi ludzmi. Na pewno materialnie trzeba sie wysilic bardziej, to nie ulega watpliwosci - to tez motywuje do pracy, efektywnosci i optymalizacji wlasnego zycia. W zwiazku z czym, czy czasem promowanie modelu 2+1 jako tego wlasciwego dla wychowywania dzieci "wysokiej jakosci" nie szkodzi spoleczenstwu? Moim zdaniem szkodzic moze - wystarczy spojrzec na wspolczesne kraje europejskie: brak pracowitosci, roszczeniowosc obywateli - zwlaszcza tam,gdzie wiekszosc dzieci pochodzi z modelu 2+1 lub 2+2, albo z wielodzietnych rodzin utrzymywanego na socjalu marginesu spolecznego (ci ostatni zyja z dodatkow na dzieci). Dziecko stalo sie gadzetem - odpowiedni status, wszystko w zyciu wykonane, teraz spokojny zywot i dzidzius, aby mozna bylo kogos miloscia otoczyc i jej oczekiwac w gleboko zatomizowanym spoleczenstwie; bynajmniej nie jest to jeden z celow zycia i przedluzenie wlasnego "ja" na przyszlosc - celem sa tylko zazywanie przyjemnosci. Ja pracuje u faceta, ktory ma 4 dzieci (teraz juz doroslych) - jest idealnym przykladem pod ta teze. Nie dosyc, ze facet jest majetny, prowadzi wlasna firme, wczesniej siedzial po zarzadach duzych koncernow, dr przed nazwiskiem, synowie przewaznie solidnie juz wyksztalceni, corka i najmlodszy sie ksztalca (bardzo w porzadku ludzie, z ktorymi mozna sie bez problemu dogadac) a zona zyje jak ma na to ochote, prowadzac roznej masci dzialalnosc, czy to spoleczna, czy rozrywkowa wg. wlasnych upodoban. Na pewno musieli sie wczesniej wysilic, ale bez tego wysilku moze nie byliby tam, gdzie teraz sa. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: seks a seksizm w reklamie :PP 02.06.05, 12:51 > No wlasnie, z tym, ze niekoniecznie podobnej jakosci wychowanie jedynaka jak > jednego z dzieci moze wymagac podobnej madrosci, bo moze sie okazac, ze na > skutek niedostatkow modelu 2+1 wychowanie skutkujace porownywalnym > "wyposazeniem" (niematerialnym) dziecka na przyszlosc moze sie okazac >trudniejsze. Mądrość zawsze się przydaje w tej kwestii, to na pewno, z tym, że nie ma wyników wiarygodnie odrzucających jedną z opcji - po prostu w jednym (2+1) i w drugim (2+n) modelu mogą sie pojawić niedostatki, różne, inne może. Chętnie wierzę, że mając więcej do roboty człowiek się sprzęża, ale istnieje też coś takiego jak ilość graniczna dzieci (coś w rodzaju rodzicielskiego poziomu niekompetencji ;), poza którą wychodząc rodzic dostaje kołowacizny. Co oczywiście zależy też od rodzaju pracy zarobkowej, którą się para oraz czynników osobowościowych. Sprawa jest indywidualna, co widać w domu i zagrodzie na całym bożym świecie :). > AFAIK jedynacy maja czesciej wieksze problemy w zyciu spolecznym, pracy > zespolowej, komunikacji oraz z przerosnietym ego. Dyskusyjna teza. Ja w ogóle nie dowierzam stwierdzeniom typu: "wszyscy zawsze i wszędzie", bo jest to skrót myślowy, nie zawsze uprawniony. Trzeba brać pod uwagę szerszy kontekst - jakie były warunki życia i wychowania dziecka. Nie na darmo pisałam o "naszym" społeczeństwie; mogę sobie wyobrazić takie, gdzie biologiczny jedynak nie jest jedynakiem de facto, z racji wielu powiązań rodzinnych i społecznych zależności, w których zajmuje jedno z miejsc, jest częścią jakiejś większej struktury. Wydaje mi się, że o to właśnie chodzi: żeby człowiek-dziecko było częścią struktury, może to być większa struktura rodzinna, może to być też struktura bez więzów krwi, jeśli zachowuje podstawowe cechy struktury rodzinnej; dziecko wie, że jest kochane, wie, że jest potrzebne, ktoś się nim opiekuje, kimś się ono opiekuje, ma obowiązki, prawa i przywileje. Rozumiem natomiast, że to, co piszesz, odnosi się do koncentracji wszystkich/większości sił rodzicielskich oraz pokładaniu wszystkich/większości nadziei w osobie jednego, jedynego potomka. Tu mogę się zgodzić, że tego typu ciężar na barkach dziecka może (choć nie musi ;) zaszkodzić. > W zwiazku z czym, czy czasem promowanie modelu 2+1 jako tego wlasciwego dla > wychowywania dzieci "wysokiej jakosci" nie szkodzi spoleczenstwu? Wiesz, moim zdaniem promowanie jakiegokolwiek modelu, "promowanie", powtarzam, może być szkodliwe, jak wszystkie rozwiązania odgórnie naprawcze i zakładające jakąś sytuację idealną (bądź co bądź sytuacją idealną dla dziecka jest pojawić się w rodzinie, w której już istniejące stosunki są zdrowe i dobre; pojawić się jako część systemu rodzinnego, a nie przysłowiowa kolejna gęba do wyżywienia). W sytuacji idealnej, znając siebie, swoją kondycję emocjonalną czy ogólniej osobowościową, materialną, osobistą i co tam jeszcze, można świadomie decydować o ułożeniu życia i komu innemu; jednym słowem mierzyć siły na zamiary. W sytuacji nieidealnej, częstszej być może, kiedy bobas przydarza się w charakterze niespodzianki, sprawa się komplikuje. Dziecko nie jest zabawką ani żywą maskotką, więc traktowanie go jako czegoś do kompletu we własnym życiu, mija się z sensem rodzicielstwa, tak na mój gust. Ale nigdy nie jest za późno, żeby ten sens dla siebie i w sobie odkryć, bo do rodzicielstwa też się dojrzewa; to rodzaj zadania do wypełnienia :). Podajesz przykład optymistyczny, ja miałabym kilka kontrprzykładów, ale wszystko można streścić w zdaniu, że dobrze poznać własne ograniczenia, żeby nie mieć nierealistycznych wymagań i nierealistycznych oczekiwań ani wobec siebie (planuję, na przykład, model 2+20...;) ani wobec innych ludzi, nawet wobec własnych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: seks a seksizm w reklamie :PP 02.06.05, 14:37 kr_kap napisała: > > W zwiazku z czym, czy czasem promowanie modelu 2+1 jako tego wlasciwego d > la > > wychowywania dzieci "wysokiej jakosci" nie szkodzi spoleczenstwu? > > Wiesz, moim zdaniem promowanie jakiegokolwiek modelu, "promowanie", powtarzam, > może być szkodliwe, jak wszystkie rozwiązania odgórnie naprawcze i zakładające > jakąś sytuację idealną > można streścić w zdaniu, że dobrze poznać własne ograniczenia, żeby nie mieć > nierealistycznych wymagań i nierealistycznych oczekiwań ani wobec siebie > (planuję, na przykład, model 2+20...;) ani wobec innych ludzi, nawet wobec > własnych dzieci. Powiem jeszcze tak : treviku , jestes takim przeciwnikiem wtrącania się państwa w zycie ludzkie , a sam , zdaje się , pragniesz promować .Zdaje się ,że wtrącanie się innych urzędowych struktur , np kościoła , czy ulubionej partii politycznej to według ciebie już jest gut . Pisujesz na forum antyfeministycznym jako antyfeminista , więc może jest tak , że walka z równouprawnieniem kobiet jest dla ciebie sprawą tak atrakcyjna ,że gotów jestes na ustępstwa w swoich poglądach - zakazu odgórnego aborcji , przymusu odgórnego wielodzietności , bo wiesz, że to w efekcie pozbawi kobiety de facto wolnosci osobistej . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.05, 16:27 Znow o sobie.. ale niech bedzie - moze w koncu wyjasnie, kim jestem a kim nie jestem. Nie jestem wrogiem swobod osobistych, tudziez nie jestem zwolennikiem propagacji zadnych opcji swiatopogladowych przez panstwo, jesli nie maja jasnego przelozenia na jego interesy. W ten sposob uwazam, ze panstwo powinno propagowac wszystko, co sluzy spoleczenstwu. Wrogiem aborcji bede zawsze - ta sprawa nie podlega pod dyskusje. Tylko ktos, kto ma odmienne stanowisko wzgledem statusu plodu moze isc w tym wzgledzie na spoleczne kompromisy, dla mnie to nie do przyjecia. Co do kwestii wielodzietnosci, to tak sie akurat sklada, ze jej propagowanie sprzyjaloby interesom panstwa i spoleczenstwa (przeludnienia nie mamy, co najwyzej grozi zapasc demograficzna). Do wolnosci osobistej sie nie mieszam. Jestem wrogiem wyrownywania ludzi, bo jednych, czy drugich cos po oczach kluje - prawa obywatelskie mamy w Polsce ok, pomysly co niektorych, to tworzenie prawa wyjatkow, ktore nijak do zadnej sprawiedliwosci sie nie ma, czyli luz obyczajowy z paradami rownosci z fiutami na wierzchu, (jak na zachodzie bywa), ale wielkie oburzenie na lejacych po trawnikach. To jest traktowania prawa i swobod wybiorczo, dlatego sie z tym nie zgadzam. I bynajmniej nie jestem zwolennikiem lania po trawnikach. Co do kosciola (mam na uwadze KK, podobnie chyba jak Ty), to nie jest to zadna struktura urzedowa, ale niezalezna od panstwa organizacja, ktora ma duze wplywy. Nie mieszaj tych dwoch spraw. Partie polityczne u wladzy nie powinny zajmowac sie promowaniem wlasnego swiatopogladu, choc nie jest dla mnie obojetne, jaki swiatopoglad reprezentuja ci, ktorzy rzadza (interesuje mnie ich swiatopoglad w kontekscie wladzy, ale nie w kontekscie przekazywania go dalej, bo od tego politycy nie sa ani takich uprawnien w Polsce nie maja - wszelkie partie lewicowe od razu odpadaja w przedbiegach). > wiesz, że to w efekcie pozbawi kobiety de facto wolnosci osobistej . Jestem zwolennikiem wolnosci osobistej kobiet - czy uwazasz, ze tak nie jest? Jestem zwolennikiem _rownosci_ podmiotow zarowno w zyciu spolecznym jak i gospodarczym w panstwie, ktorego prawo jest wylacznie ustalane kryteriami optymalizacji gospodarczej i sredniego poziomu zycia oraz swobody swiatopogladowej a nie stawiane na glowie, bo komus sie statystyki nie podobaja. Tudziez rownosci prawa, jak i mozliwosci dzialania i prosze nie mylic tego ze spolecznym egalitaryzmem i wyrownywaniem kwotowym wszystkiego ze wszystkim. W kwestii konfrontacji zwolennikow wolnosci sadze, ze jestem znacznie wiekszym zwolennikiem szeroko pojetej wolnosci osobistej niz np. dr. Sroda, ktora sie rozwodzi nad rzekomymi seksizmami ostatnio, bo pare feministek w oczy zaklulo. Pisze to juz po raz n-ty: czy to wszystko az tak trudno zrozumiec? Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: seks a seksizm w reklamie :PP 02.06.05, 19:03 Gość portalu: trevik napisał(a): > Znow o sobie.. ale niech bedzie - moze w koncu wyjasnie, kim jestem a kim nie > jestem. > > Nie jestem wrogiem swobod osobistych, tudziez nie jestem zwolennikiem propagacj > i...... > Pisze to juz po raz n-ty: czy to wszystko az tak trudno zrozumiec? No , ok, ok, może jestem przewrazliwiona . Takie artykuły cuchną mi propagandą spod znaku LPR , a z tym nie ma żartów .Co do korzyści dla społeczeństwa - warunki życia zwykle wpływają na poszczególne indywidualne wybory . Skoro ludzie nie chca się rozmnażać - widac coś im nie klapuje. Nawet w ZOO zwierzęta czasem tak czynią - i okazuje się że taka niechęć do reprodukcji jest korzystna dla gatunku. A więc fakt jest taki , że ludziom coś nie pasuje , żeby tworzyć wielodzietne rodziny. Wciskanie im propagandy , manipulowanie różnymi uczuciami tkliwymi i inne ogłupianie , w szczególności zas przymuszanie do określonych zachowań w tej dziedzinie - IMHO - szkodzi , i to bardzo. A niech będzie, że gruss . Odpowiedz Link Zgłoś
krolewna_angina Re: seks a seksizm w reklamie :PP 02.06.05, 19:24 W ten sposob uwazam, ze panstwo powinno propagowa > c > wszystko, co sluzy spoleczenstwu. No i tu mamy problem, bo kto ma niby decydowac o tym co jest dobre dla społeczeństwa? Przecież każdemu się wydaje że to co on chciałby propagować to własnie jest to czego społeczeństwu potrzeba najbardziej - tylko że dla jednego bedą to akcje abstynencji seksualnej a dla innych propoagowanie prezerwatyw, dla jednych rodzia wielodzietna a dla drugich aktywizacja zawodowa kobiet. Jedni i drudzy mają swoje argumenty i swoje dobre chęci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.05, 20:17 Nie licza sie dobre checi ani filozoficzne argumenty, ale konkretne dowody w postaci rzeczowych analiz oraz wymierne korzysci finansowe w postaci zaoszczedzonych pieniedzy/wiekszych dochodow spoleczenstwa/lepszego rozwoju gospodarki itd. itp.. Demografia jest tutaj waznym punktem - warto zrobic ulgi teraz, aby w przyszlosci rozwoj ekonomiczny panstw byl stabilniejszy, albo wogole mozliwy i bynajmniej nie tylko o emerytury tutaj chodzi. Oczywiscie same ulgi nie wystarcza - zwolnienia podatkowe dla malzenstw sa a wciaz jest zbyt wiele malzenstw, ktore miec dzieci nie chce, podobnie jak wielu singli zyjacych w tandemach, ktorzy dzieci maja, wiec wazna jest (przede wszystkim) swiadomosc. Czasem co prawda wyniki pewnych posuniec moga miec skutki objawiajace sie pogorszeniem jednego a polepszeniem innego wskaznika, ale dopiero tutaj jest jakies miejsce na wartosciowanie tych posuniec. Jak dla mnie jest jednak jasne, ze wartosciowanie finansowe powinno miec bardzo wysoka pozycje, bo od tego jest panstwo. Czyli jesli zabieramy jednym aby cos tam polepszyc drugim (czy to bezposrednio do kieszeni, czy to na jakies ekstra programy) z powodow innych, niz dbanie o podstawowe prawa obywatelskich to bedzie to sytuacja zawsze zla. Oczywiscie co to sa owe "prawa obywatelskie"? Dla mnie tylko prawo do zycia, wolnosc (wolnosc "do" i wolnosc "od" spraw namacalnych, tak bardzo jak to mozliwe), edukacji oraz swoboda dzialania gospodarczego oraz bezpieczenstwo wewnetrzne i zewnetrzne. Dobre zycie za kase innych tlumaczac sie nieporadnoscia do tych praw nie wchodzi, podobnie jak prawo do pracy subwencjonowanej, urzedy cenzury obyczajowej (takiej, czy innej) itd. itp. Poza tym czesto dochodzi konflikt pomiedzy polityka dlugoterminowa i krotkoterminowa, czyli czy powinno sie odlozyc pewne sprawy na potem, aby teraz bylo juz gorzej ale pozniej znacznie lepiej ale to kwestia rozsadku politykow, co i jak powinni zrobic i raczej sie tyczy to gospodarki, niz programow spolecznych (o ile wlasnie nie wchodzi w gre demografia, ale to tez sprawa zwiazana z gospodarka i stabilnoscia panstwa) - na pewno z mysla o interesach obywateli, ktore nie tylko sa krotkoterminowe, choc obywatele najczesciej bardzo krotkoterminowo i samobojczo mysla. Odpowiedz Link Zgłoś
krolewna_angina Re: seks a seksizm w reklamie :PP 03.06.05, 08:47 > Nie licza sie dobre checi ani filozoficzne argumenty, ale konkretne dowody w > postaci rzeczowych analiz oraz wymierne korzysci finansowe w postaci > zaoszczedzonych pieniedzy/wiekszych dochodow spoleczenstwa/lepszego rozwoju > gospodarki itd. itp.. Oczywiście że tak! I prawie zawsze obie strony takie dowody i analizy posiadają. WHO, ONZ posiadają w swoich archiwach mnóstwo analiz potwierdzających, że aktywizacja zwodowa kobiet ma wpływ na lepszy rozwój gospodarczy. Zwolennicy wielodzietności też naturalnie mają swoje argumenty, też poparte dowodami. Kłopot w tym, że aktywizacja zawodowa kobiet i rodzina wielodzietna są ze sobą sprzeczne. I wtedy niestety zaczyna decydować opcja ideologiczna aktualnie rządzących. Moim zdaniem jeśli już coś wspierać, to w zrównoważony sposób różne opcje, nie kierując się własną oceną tego co słuszne bo ta ocena zawsze będzie subiektywna. Czyli jesli zabieramy jednym aby cos tam polepszyc drugim (czy to > bezposrednio do kieszeni, czy to na jakies ekstra programy) z powodow innych, > niz dbanie o podstawowe prawa obywatelskich to bedzie to sytuacja zawsze zla. A jak to było z programem "srebrna obrączka" i ogólnie propagowaniem abstynencji seksualnej przed ślubem? Nie brałam udziału w tamtej rozmowie ale śledziłam ją i wydaje mi się, że wtedy nie miałeś nic przeciwko "ekstra programom" opacanym ze wspólnych podatków? > do tych praw nie wchodzi, podobnie jak prawo do pracy subwencjonowanej, urzedy > cenzury obyczajowej (takiej, czy innej) itd. itp. A co jeśli zdarzy się tak, że czyjeś prawo do pracy subwencjonowanej wiąże się z długofalowym interesem gospodarczym państwa? Mam na myśli na przykład subwencjonowanie rolnictwa. Nawet bardzo prorynkowi ekonomiści europejscy i amerykańscy nie kwapią się do całkowitej likwidacji tych subwencji (co innego ograniczanie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: seks a seksizm w reklamie :PP IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.06.05, 09:58 > Oczywiście że tak! I prawie zawsze obie strony takie dowody i analizy > posiadają. WHO, ONZ posiadają w swoich archiwach mnóstwo analiz > potwierdzających, że aktywizacja zwodowa kobiet ma wpływ na lepszy rozwój > gospodarczy. Sprawa jest prosta jak konstrukcja mlotka: damy wiecej pracownikow na rynek, polepszy sie rozwoj gospodarczy na skutek wiekszej ilosci rak do pracy oraz konkurencyjnosci. Co w tym jest dziwnego.... Rowniez moglbym zrobic analize, ze aktywizacja zawodowa dzieci ma na to krotkoterminowy wplyw pozytywny - ide o konia z rzedem, ze tak byloby. Pelniejszy obraz bedzie, jesli ktos bedzie chcial badac dlugoterminowe wplywy aktywizjacji zawodowej, ktore np. moga szkodzic wlasnie owym czynnikom demograficznym - szkodzenie demografii ma znowu wplyw na gorszy rozwoj gospodarczy (a sadze, ze i gorsza jakosc wychowania dzieci na skutek braku czasu u zapracowanych rodzicow). > A jak to było z programem "srebrna obrączka" i ogólnie propagowaniem > abstynencji seksualnej przed ślubem? Nie brałam udziału w tamtej rozmowie ale > śledziłam ją i wydaje mi się, że wtedy nie miałeś nic przeciwko "ekstra > programom" opacanym ze wspólnych podatków? Bo istnieja powazne problemy spoleczne zwiazane z seksem nieletnichm, jak niechciane ciaze i potezna ilosc aborcji u nieletnich w US (rzedu pareset tysiecy rocznie). Jesli uda sie te zjawiska zmniejszyc, to zaoszczedzona kasa bedzie sie miala nijak do paru dolcow na srebrna obraczke, chyba, ze chcesz mi powiedziec, ze koszty spoleczne (czy rodzinne) utrzymania mlodocianej matki z dzieckiem, albo aborcji, albo x refundacji srodkow antykoncepcyjnych jest nizszy niz 30 zielonych? Poza tym Bush ma wiecej programow tego typu - srebrna obraczka jest najmniej dotowanym z nich wszystkich - przekazuje na program z kasy federalnej 400 tys. $ rocznie a pomagaju mu organizacje chrzescijanskie za friki. Jestem ciekaw, czy dla organizacji promujacych aborcje i srdoki antykoncepcyjne pracuja dystrybutorzy kondomow i tabletek oferujacy swoje uslugi za friko, tudziez lekarze skrobiacy za friko. To, co na program wydaje Bush jest kwota nazwijmy to symboliczna (w porownaniu do kosztu jednej rakiego tomahowk ktory jak pamietam oscyluje w okolicach miliona zielonych). > A co jeśli zdarzy się tak, że czyjeś prawo do pracy subwencjonowanej wiąże się > z długofalowym interesem gospodarczym państwa? Mam na myśli na przykład > subwencjonowanie rolnictwa. Nawet bardzo prorynkowi ekonomiści europejscy i > amerykańscy nie kwapią się do całkowitej likwidacji tych subwencji (co innego > ograniczanie) Jesli myslisz, ze ma to cos wspolnego z interesem ekonomicznym, to sie jak najbardziej mylisz. To ma wiele wspolnego z interesem lobby rolniczego przekladajacego sie na glosy rolnikow, ktore wszedzie sa grupa niepomijalna - strategicznie, to wystarczy miec zapasy i gwarancje wystarczajacej produkcji, aby na swoim rynku nie doprowadzic do glodu w momencie kryzysu, czy sankcji i ani ameryka ani europa nie ma bynajmniej takiego o ksztalcie i wielkosci rolnictwa. Jest multum dobrych ekonomistow twierdzacych, ze wszelkie dotacje rolnicze powinny zniknac, chyba, ze strategicznym interesem panstwa wytlumaczysz np. dotacje dla plantatorow bawelny w US o ktore nawet w WTO ostatnio sprawe z Brazylia przegrali a ekonomisci sprzyjajacy administracji nic nie bakaja, ze subwencje sa czyms niewlasciwym. Gruss, T. PS: Prawie kazda branza (poza moze rozrywkowa, ale i co do nich pewien nie jestem) moglaby starac sie udowadniac, ze jej utrzymanie to strategiczny interes panstwa. I tak robia, gdy probuja doic dotacje na co sie da. PKP pasazerskie jest strategicznym interesem, gornictwo i hutnictwo jest strategiczne, rolnictwo i x uzwiazkowionych branz - im bardziej uzwiazkowiona tym sie okazuje bardziej strategiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 06:05 I jeszcze taki link do tekstu, który warto przeczytać, dla nabrania odpowiedniego dystansu do wyników róznych badań naukowych, prezentowanych w czasopismach: www.psychologia.uj.edu.pl/wolski/Metodologia/Teksty/Nauka.html pozdrawiam, K. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 08:53 Tekst z "Wprost" jest nahalnie tendencyjny i to już wystarczy .To , że z wielodzietnych rodzin pochodzili Hitler czy Pol Pot, to nie wszystko - autor usiłował zasugerowac spzrecznośc między zbrodniarzami a rodzinami wielodzietnymi , a to już grubsze nadużycie - Hitler , Stalin , Mussolini przymuszali społeczeństwo do wielodzietności oraz zakazywali aborcji. Poza tym jeszcze jedno - autor pokazał , że niektórzy ojcowie aktywizuja się zawodowo po urodu kolejnego dziecka i zapewniają dobrobyt rodzinie .Wszyscy wiemy , że nie dzieje się tak zawsze - powiedziałabym raczej , że dzieje się tak bardzo , bardzo rzadko . A więc to , czy ojciec wielu dzieci osiągnie dobrobyt jest problematyczne , natomiast pewne jest , że matka wielu dzieci jest uziemiona na amen . Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 08:48 wczoraj kupiłam to Wprost, teraz lecę, jak wróce to przeczytam i cos napiszę :) c Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: seks a seksizm w reklamie :PP 01.06.05, 13:25 wiesz ten artykuł to tylko jedna strona medalu, swoisty pean na rzecz wielodzietnosci który bardzo dobrze wpisuje sie zarówno w naukę KK, ideologie niektorych partii politycznychjak i potrzeby naszego spoleczeństwa, wioadomo ze mamy ujemny przyrost. w mojej opinii artykul jest bardzo tendencyjny , Pospieszalskemu sie udało i jego braciom tez a ilu rodzinom nie? Ja nie mam nic przeciwko wielodzietosci i takiej roli kobiety jesli jest to rola przez nią swiadomie wybrana, ale nie godzę sie na gloryfikacje takiej sytuacji, która w moim przekonaniu ma podłoze polityczne, nie dam sie przekonać ze te wszystkie dobrodziejstwa są automatyczne , rodzi se dziecko a tatuś bierze jeszcze nadgodziny, kolejne dziecko przcuje na 2 zmiany... c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wacek Okropna reklama , czuje sie urarzony ;) IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 02.06.05, 21:30 sztuka-reklamy.info/tv/others/security.mpeg.zip Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: Okropna reklama , czuje sie urarzony ;) 02.06.05, 21:42 Gość portalu: Wacek napisał(a): na polibudzie polskiego nie uczą? Co? c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ke ? ;) Re: Okropna reklama , czuje sie urarzony ;) IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 02.06.05, 22:26 Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Okropna reklama , czuje sie urarzony ;) 02.06.05, 22:29 Nie, wszyscy mówią w quechua... Odpowiedz Link Zgłoś
cherryhill Re: Okropna reklama , czuje sie urarzony ;) 02.06.05, 22:54 kr_kap napisała: > Nie, wszyscy mówią w quechua... no widzisz po polsku nie uczą ale za to quechua tak... ale miłe zaskoczenie, nie spodziewałam sie tego po politechnice... c Odpowiedz Link Zgłoś