Co to są "prawa reprodukcyjne"?

01.06.05, 20:54
Może ktoś wyjaśnić?
    • Gość: bezdenny Re: Co to są "prawa reprodukcyjne"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 22:18
      Wg mnie ma to związek z hodowlą trzody chlewnej, bydła etc.
      Może powinieneś poszukać na rorum rolniczym i znaleźć specjalistę od prawa
      rolnego.
      Ja zapytam ojca. On co prawda jest inż. meriolacji, ale może coś słyszał. jak
      się dowiem to dam znać.
      • Gość: Ulryk MELIORACJI, nie meriolacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 23:17
        • Gość: bezdenny Re: oczywiście masz melio-rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 13:44
          zawsze mi się też myli "labolatorium"
    • Gość: trevik Re: Co to są "prawa reprodukcyjne"? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.06.05, 23:49
      Slowotworczo to pewnie byloby prawa wykonywania reprodukcji, czyli w domysle
      kopii w druku - tak mi sie wydaje. Jesli zas chodzi o mozliwa reprodukcje ludzi
      (jakkolwiek to nie brzmi) to chyba chodzi o to "prawo reprodukcyjne" w Chinach -
      tam maja szlabany na wiecej niz jedno dziecko, gdzie indziej nijak mi to do
      niczego nie pasuje... musisz pogrzebac w internecie.
    • Gość: bezdenny Re: Co to są "prawa reprodukcyjne"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 13:52
      Po głębokim namyśle (z ojcem jeszcze się nie konsultowałem)jestem skłonny
      przyznać rację trevikowi. Zapewne chodzi o możliwość powielania druków etc.
      moja babcia zbierała pudełka od bombonierek. wewnątrz na ściance opakowania
      często reprodukkowane były bardzo ładne obrazki : np. Sandomierz AD 1756, albo
      jakiś landszafcik canaletta, albo boćki Chełmońskiego. babcia sobie zbierała te
      reprodukcje. Może więc chodzi o to że w związku z wstapieniem do UE i przyjęciu
      dyrektywy o prawie autorskim byłoby zabronione wrzucanie do bombonierek takich
      ładnych reprodukowanych obrazków.
    • Gość: bezdenny Re: A jednak znów zmieniłem zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 11:35
      Otóż prawa reprodukcyjne mają jednak związek z hodowlą trzody chlewnej, bydła
      etc. zapytałem tatusia. Otóż takiego byka zarodowego nazywa się reproduktorem.
      I tu niestety znów dotykamy jakże bolesnego problemu dyskryminacji na tle
      płciowym. Okazuje się bowiem że taki byk reproduktor kosztuje znacznie więcej
      niż najlepsza krowa.
      • Gość: trevik Re: A jednak znów zmieniłem zdanie IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.05, 12:47
        Ta sytuacja z cenami to oczywiscie skandal - wynika z niej, ze GPG dotyczy nie
        tylko ludzi ale i bydla. W zwiazku z tym nalezy sie domagac urzedowego zrownania
        cen reproduktorow i jalowek po to, aby nie bylo dyskryminacji (obawy o jakosc
        reproduktorow i oplacalnosc chowu tychze sa grubo przesadzone, zwlaszcza, ze
        mamy do czynienia z ewidentnym seksizmem a to przeciez krowy rodza mlode krowki
        a nie repreduktory i zdaniem kazdego "sprawiedliwego" powinny byc nawet drozsze).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja