Gość: Johnny Kalesony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.06.05, 22:46
Mam następującą wątpliwość.
Skoro feministki promują (mam ochotę napisać "narzucają") wśród kobiet męskie
wzorce zachowań, wyglądu oraz ról społecznych, czy nie warto zatem pokusić
się o zmianę terminologii?
Przecież słowo "feminizm" jest związane z kobiecością, a więc z kobiecymi
atrybutami w ww. dziedzinach. A z kobiecymi atrybutami feministki mają (lub
chcą mieć) w olbrzymiej większości jak najmniej wspólnego.
Czy zatem nie jest bezzasadny postulat zmiany nazewnictwa ruchu
na "Maskulinizm", skoro męskość stanowi dla feministek wymarzony ideał?
Pozdrawiam
Keep Rockin', Babe (oh, yeaaah)!!!