Gość: Johnny Kalesony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.07.05, 12:07
Jeszcze raz pozwalam sobie zwrócić uwagę PP na pouczający artykuł Macieja
Kołodziejczyka, tyleż obszernie i burzliwie na forum uprzednio omawiany.
Nie bez powodu jednak zakładam osobny wątek, ponieważ analiza M. K. zawiera
jeden rozdział, który przynosi anty-feministom kompilację kilku kapitalnych
argumentów. Argumentów, które mogą psłużyć do zanegowania zasadności teorii
gender, teorii kulturowej tożsamości płci - jak wszyscy dobrze pamiętamy.
Maciej Kołodziejczyk pisze:
Feministki twierdzą, że obserwowane różnice między chłopcami i dziewczynkami
są
efektem nacisków ze strony patriarchalnego społeczeństwa, które od urodzenia
wtłacza ich w określone role społeczne.
Czy siła oddziaływania patriarchalnego społeczeństwa może być aż tak wielka,
że
oddziaływuje także na małpy? Okazuje się bowiem, że samce małp wolą bawić się
samochodzikami, a samice – lalkami – zupełnie jak ludzkie dzieci. Sugeruje
to,
że podobna preferencja u dzieci może być cechą wrodzoną, a nie nabytą na
drodze
wychowania – stwierdza amerykańska badaczka na łamach "Evolution and
Behavior".
Wyniki badań stanowią zatem wyzwanie dla przekonania, że preferencje chłopców
i
dziewczynek w wyborze zabawek są kształtowane przez wychowanie w odpowiedzi
na
oczekiwania kulturowe i społeczne.
Gerianne Alexander z Texas AM University, specjalistka w dziedzinie zależnych
od płci różnic zachowania i ich podłoża biologicznego, testowała prawdziwość
tego przekonania w badaniach na koczkodanach. Obserwacje dotyczyły reakcji
małp
na różne zabawki. Okazało się, że tak samo jak u dzieci, preferencje zwierząt
były zależne od płci. I tak, samce spędzały dużo więcej czasu niż samice,
bawiąc się zabawkami uważanymi tradycyjnie za "chłopięce", jak piłka czy
samochodzik. Samice natomiast więcej czasu poświęcały lalkom i zabawkom
imitującym naczynia. Co więcej, zabawki ocenione przez badaczy
jako "neutralne
płciowo", np. książka z obrazkami czy pluszowy pies, cieszyły się takim samym
zainteresowaniem obu płci.
Według badaczki, wyniki dowodzą, że to, czy zabawka jest "chłopięca"
czy "dziewczęca", nie jest związane ze stereotypami kulturowymi czy z
wychowaniem, ale przede wszystkim z wrodzonymi dla danej płci preferencjami
do
zabawek odmiennego typu. Według badaczki, preferencje co do wyboru
konkretnych
przedmiotów utrwaliły się w toku ewolucji w odniesieniu do ról, jakie
osobniki
obu płci pełniły w przeszłości, na początku rozwoju gatunku ludzkiego.
I tak, chłopcy wykazują wrodzone skłonności do wyboru obiektów, które mogą
poruszać się w przestrzeni i których używanie wymaga aktywności fizycznej. Te
upodobania mogą się wiązać z takimi cechami jak dobra orientacja
przestrzenna,
która ułatwiała mężczyznom polowanie na zwierzynę, poszukiwanie pożywienia
czy
partnerki. Przedmioty tego typu umożliwiają też bardziej agresywne i aktywne
zabawy, charakterystyczne dla samców większości gatunków ssaków.
Z kolei preferencje dziewcząt opierają się w dużym stopniu na kolorystyce
przedmiotu, co może odzwierciedlać m.in. rolę kobiet w opiece nad potomstwem.
Na przykład wybór lalki, która ma kolor różowy, ujawnia dążenie kobiet do
kontaktu cielesnego, który zwiększa prawdopodobieństwo przeżycia noworodka.
Koniec cytatu.
Pytanie, jakie chcę Wam tym samym zadać brzmi:
Czy koncepcja gender leży u podstaw współczesnego feminizmu albo też -
feminizmu w ogóle?
Jeżeli tak, to czy przytaczane w poniższym cytacie, wyróżnione przez Macieja
Kołodziejczyka spostrzeżenia mogą stanowić bardzo poważną przesłankę do
zanegowania teorii gender, a wraz z nią - całego feminizmu?
Pozdrawiam
Dido's Lament
(słynny heavy-metalowiec Henry Purcell)