O co chodzi z tymi drzwiami?

IP: *.atman.pl / *.atman.pl 05.07.05, 12:28
Ilekroć wchodzę na to forum, rzuca mi się w oczy jedna rzecz. Problem
Przepuszczania w Drzwiach. Zdumiewa mnie ilość pisujących tu panów, dla
których wspomniane przepuszczanie jest wyznacznikiem bycia feministką (nie
chce być przepuszczana - znaczy, że feministka, i na odwrót). Ponadto
przepuszczanie bywa koronnym argumentem w dyskusji. Co ciekawe, również dla
niektórych kobiet ("ja nie jestem feministką, ja lubię być przepuszczana w
drzwiach!"). Za cholerę nie mogę się dopatrzeć związku jednego z drugim -
może mi to ktoś wyjaśni? Jak często wypowiedzi kobiet na dowolny temat -
dyskryminacji w pracy, emerytur, gwałtów, kobiet w sejmie, czegokolwiek -
kwitowane są czymś w stylu "chcecie feminizmu? ale pamiętajcie - nie będziemy
was już przepuszczać w drzwiach!" No faktycznie - wszelkie problemy
współczesnych kobiet natychmiast bledną w porównaniu z tymi drzwiami ;)
Sądząc po takich postach, można odnieść wrażenie, że głównym zajęciem kobiet
jest przechodzenie przez rozmaite drzwi, a ich podstawowym życiowym
problemem - czy ktoś je przez te drzwi przepuści.

Jak żyję, nie spotkałam feministki, która za przepuszczenie w drzwiach się
obraża / krzyczy / okłada parasolką / itp. Nie zamierzam jednak zakładać, że
to jakaś urban legend wymyślona przez sfrustrowanych antyfeministów. Ależ
skąd. Może one naprawdę istnieją? Gdzie więc ich szukać, jeżeli nie tutaj?
Feministki walczące z przepuszczaniem w drzwiach - z szeregu wystąp!
    • kocia_noga Re: O co chodzi z tymi drzwiami? 05.07.05, 12:31
      :)))) też nie rozumiem , może analiza freudowska by coś dała ?
      • boykotka Re: O co chodzi z tymi drzwiami? 05.07.05, 18:22
        kocia_noga napisała:

        > :)))) też nie rozumiem , może analiza freudowska by coś dała ?
        Że niby dają nam fory ??? Puszczają przodem ?? Proszę pamiętać jednak, że w
        takiej sytuacji znajdują się za naszymi plecami i inną delikatną częścią
        ciała :)) Nie dziwię się, że niektóre feministki wolą nie odsłaniać swoich
        tyłów :))
    • dokowski To bardzo proste 05.07.05, 13:19
      Gość portalu: E. napisał(a):

      > Jak żyję, nie spotkałam feministki, która za przepuszczenie w drzwiach się
      > obraża / krzyczy / okłada parasolką / itp.

      Bo nie ma takich. To tylko jedno z oszczerstw wymyślonych przez antyfeministów.
      Antyfeminiści wymyślili bardzo wiele fałszywych obraźliwych opinii o
      feministkach: że nie mają orgazmu, że są starymi dziewicami, że są rozpustne,
      że są lesbijkami, że biją mężów, że są bite przez mężów (stąd ich feminizm)...
    • ticoqp Re: O co chodzi z tymi drzwiami? 05.07.05, 13:30
      to chyba chodzi o puszczanie bąków w drzwiach? i stąd nieporozumienie
    • cherryhill Re: O co chodzi z tymi drzwiami? 05.07.05, 13:55
      jakis czas temu był tez watek o podawaniu plaszcza wywołany felietonem pewnego
      znanego polskiego rezysera. Byly tam jego refleksje nad okropnoscia życia i
      morze współczucia dla Niemców ( jako że opisywane zdarzenie tam miało miejsce)
      ze muszą życ w takim koszamrze gdzie kobiecie nie mozna podac plaszcza. Tenże
      rezyser pisał o ile pamiętam obserując startujące samoloty do Tajlandii że
      właściwie to ci panowie nie mają wyjścia, oni po prostu muszą tam leciec na
      poszukiwanie prowdziwych czytaj kobiecych kobiet, i jak rozumiem intencje
      autora, miala to byc przestoga dla nas kobiet.
      Z tymi drzwiami to ten sam nurt nazwałabym go "nie dajecie sobie pomóc zakladac
      płaszcz i otwierać drzwi, to sie potem nie dziwcie"
      c
      • kochanica-francuza Co do analizy freudowskiej 05.07.05, 22:54
        to mi się przypomniało,że wśród pomników francuskich dominują łuki triumfalne i
        obeliski...

        A feministek też tam mnóstwo jest,jako żywo.Podobno rozmawiać z polską
        feministką to jak ze zwykłą Francuzką.
    • Gość: Artur Przezywacz Re: O co chodzi z tymi drzwiami? IP: 195.69.82.* 05.07.05, 18:24
      Oczywiscie, ze to bzdury, kobiety nie umieja poslugiwac sie drzwiami, i czy sa
      feministkami czy nie, zawsze trzeba bedzie im pomagac
Pełna wersja