Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"?

14.07.05, 10:50
No właśnie czy zależy wam na tradycyjnym małżeństwie z weselem
welonem ,zobowiązaniami,deklaracjami ,że aż do śmierci....A może lepsze jest
życie na tzw. "kocią łapę" gdzie nic się nie musi i można w każdej chwili
zabrać swoje zabawki i odejść.
    • dokowski Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać tylko.. 14.07.05, 11:19
      ... jedną odpowiedź: lepsze dla dzieci jest małżeństwo, a że dobro dziecka
      decyduje w prawie krajów cywilizowanych i w serca ludzi zdrowych, więc
      odpowiedź jest jasna.

      A może ktoś nie rozumie, dlaczego dzieciom jest lepiej, gdy mają rodziców
      małżonków?
      • Gość: mędrol Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty IP: *.kom / *.kom-net.pl 14.07.05, 15:25
        > A może ktoś nie rozumie, dlaczego dzieciom jest lepiej, gdy mają rodziców
        > małżonków?

        Ja nie rozumiem. I nie przemawia przez mnie złośliwość. Najzwyklej w świecie nie
        rozumiem. :)
        • Gość: cierpka Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 15:34
          hm..dzieci są nromalne, ot co ;)
        • dokowski To nie była złośliwość 14.07.05, 16:21
          Gość portalu: mędrol napisał(a):

          > Ja nie rozumiem. I nie przemawia przez mnie złośliwość.

          Takie dzieci są szykanowane w przedszkolu i szkole przez dzieci religijne.
          Jeśli nazwiska kochanków są różne, to nazywane są bękartami. Jeszcze więcej
          szkód powstaje po rozstaniu kochanków, gdy rodzic, który je wychowuje, nie ma
          zapewnionego przez prawo wsparcia ze strony tego drugiego.
          • Gość: ania Re: To nie była złośliwość IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 14.07.05, 16:24
            To znaczy, ze zle dzieci to te religijnych rodziców bo szykanuja niewinne
            istotki.
            • agnieszka_ka do Ani 14.07.05, 17:38
              Tak Aniu, dokladnie, dzieci religijnych (jak i tez niereligijnych, ale
              powiedzmy majacych obu rodzicow) szykanuja dzieci tych co nie maja obu
              rodzicow. Moja mama pracuje w przedszkolu i takie przypadki sa plagą. Dzieci
              nie rozumieja ze komus tym robia krzywde, sa ciekawskie, i swoimi pytaniami i
              stwierdzeniami moga naprawde zranic.
          • Gość: zbyszek Re: To nie była złośliwość IP: 217.153.187.* 14.07.05, 17:11
            > Takie dzieci są szykanowane w przedszkolu i szkole przez dzieci religijne.
            > Jeśli nazwiska kochanków są różne, to nazywane są bękartami. Jeszcze więcej
            > szkód powstaje po rozstaniu kochanków, gdy rodzic, który je wychowuje, nie ma
            > zapewnionego przez prawo wsparcia ze strony tego drugiego.

            no jasne, gdzieś się tego uczą prawda? gdzieś musiały to usłyszeć, bo przecież
            5 letnie dziecko same tego nie wymyśli.
            właśnie w takich patologicznych rodzinach jak twoja!
          • Gość: piotr Re: To nie była złośliwość IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.05, 17:53
            To akurat najmniej wazne,bo dziecko moze nosic nazwisko ojca a pozatym ile jest małzenstw gdzie kazde z małzonków ma inne nazwisko.Co do praw do dzieci to jesli ,uznałem dziecko to mam do niego pełne prawa jestem poprostu ojcem,i to czy mam z jego matka slub czy nie nie ma nic do rzeczy
          • Gość: Chilon Re: To nie była złośliwość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:21
            Jasne są bardzo szykanowane, nie do przeżycia. Co za różnica czy rozejście się
            będzie nazywane "rozwodem" czy "rozstaniem" ?
          • Gość: baska_spod_lasa Re: To nie była złośliwość IP: *.phil.east.verizon.net 14.07.05, 22:44
            w malzenstwie nazwiska rodzicow tez moga pozastac i bywaja rozne
            • dokowski Niech spróbują dać dziecku nazwisko matki 14.07.05, 23:36
              Gość portalu: baska_spod_lasa napisał(a):

              > w malzenstwie nazwiska rodzicow tez moga pozastac i bywaja rozne
              • Gość: wampirrr No a w czym problem? IP: *.icpnet.pl 15.07.05, 02:53
                Moja córka nosi nazwisko matki. Nie widzę w tym nic dziwnego.
                • Gość: beth Re: No a w czym problem? IP: 161.253.28.* 15.07.05, 03:19
                  Zasadniczo nosi sie nazwisko ojca. Ty masz nazwisko po matce?
                  • Gość: annika Re: No a w czym problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 03:33
                    zasadniczo nosi sie nazwisko wskazane przez rodzicow jako nazwisko dziecka czy
                    to podczas wypelniania papierow przed slubem, czy to przy rejestracji
                    urodzonego dziecka :) coraz wiecej dzieci nosi nazwisko matki, coraz czesciej
                    tez podczas slubu mezczyzna przyjmuje nazwisko kobiety. albo zostaja przy
                    swoich, a dziecko ma np. dwa nazwiska po obojgu rodzicach. czy ktoras z tych
                    wersji jest dziwniejsza niz inne?
                • dokowski Spytaj córkę, czy nie okazują jej pogardy za to... 15.07.05, 11:00
                  Gość portalu: wampirrr napisał(a):

                  > Moja córka nosi nazwisko matki. Nie widzę w tym nic dziwnego.

                  ... że nie ma ojca tylko ojczyma. Taki jest utrwalony stereotyp, że mężczyzna
                  odmawia swojego nazwiska, jeśli wie, że to nie jego dziecko, albo nie chce
                  uznać dziecka (ewentualnie kobieta w ogóle nie wie kto jest ojcem).

                  Oczywiście istnieją nieliczne wyjątki, które dla kaprysu czy względów
                  estetycznych dają dziecku nazwisko matki. Dobry ojciec w takiej sytuacji sam
                  zmienia nazwisko, aby oszczędzić dziecku upokorzeń
          • andorinha Re: To nie była złośliwość 11.08.05, 19:33
            a co w przypadku jak sie jest malzenstwem a nazwiska ma sie rozne?
            czy nalezy sie liczyc ze dzieci beda szykanowane na lekcji religii? :)
        • Gość: andy Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty IP: 5.6.2D* / *.telekom.de 14.07.05, 17:19
          Nie wiem czy uwierzysz, ale sa sytuacje zyciowe, w ktorych warto byc malzenswem.
          Malzonkowie sa przez prawo wzajemnie zobowiazani do lozenia na utrzymanie
          rodziny. To znaczy zona moze domagac sie od meza pieniedzy na utrzymanie i
          odwrotnie. Podobnie jak rodzice moga domagac sie sadownie alimentow od
          doroslych dzieci, jesli nie maja innego zrodla utrzymania.
          Jesli meza potraci samochod to zona moze domagac sie od ubezpieczyciela
          samochodu kasy dla dziecka i dla siebie. Natomiast dzieciata kochanka tylko
          kasy dla dziecka, bo kochankowie jak ktos wyzej napisal do niczego nie sa
          wzajemnie zobowiazani! W kazdej chwili moga zabrac zabawki i sie wyniesc albo
          zostac wyniesieni w trumnie, prawnie skutek jest identyczny, ten co zostaje
          sam musi na siebie zarabiac!
          A co dla dziecka jest lepsze, ze mama dostanie z PZU 200 zl miesiecznie czy 400?
          Poza tym prawo podatkowe jest korzystniejsze dla malzenstw. (Mozliwosc wspolych
          rozliczen, ulgi przy dziedziczeniu, darowiznach itd.)
          Problemem moze byc tez prawo do opieki nad dzieckiem. Moze sie okazac, ze po
          10 latach kobieta zdecyduje sie ulozyc zycie inaczej i nie zezwala na widywanie
          sie z dzieckiem.
          Generalnie rzecz biorac jesli jestescie miliarderami, albo zebrakami, to
          wlasciwie bez znaczenia, czy jestesce po slubie. W pierwszym przypadku roznicy
          nie odczujecie w drugim tez nic sie nie zmieni. Ale dla celej reszty oplaca sie
          malzenstwo, jesli odczuwa sie jakas odpowiedzialnosc za partnetra.
        • Gość: bea dlaczego dla dzieci lepiej... IP: *.chello.pl 14.07.05, 17:25
          Najprostszy przykład: partnerka nieprzeżyła porodu a ty już nie masz praw do
          dziecka, jeszcze gorzej jak sama też już nie miała rodziców; zanim dziecko
          przyszło na świat ty już je osierociłeś...
          • malmo100 Re: dlaczego dla dzieci lepiej... 14.07.05, 21:51
            zawsze można wystąpić o ustalenie ojcostwa
        • metalplas Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty 21.08.05, 17:28
          Gość portalu: mędrol napisał(a):

          > > A może ktoś nie rozumie, dlaczego dzieciom jest lepiej, gdy mają rodziców
          > > małżonków?
          >
          > Ja nie rozumiem. I nie przemawia przez mnie złośliwość. Najzwyklej w świecie ni
          > e
          > rozumiem. :)
          To kup sobie teczkę i idż do szkoły , naucz się czytać, wtedy może coś zrozumiesz i to jeszcze nie wszystko musisz zacząć myśleć , ale z tym myśleniem to TY uważaj bo w twoim przypadku może to być b. męczące.
      • Gość: ania Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 14.07.05, 16:23
        A jakie znaczenie ma dla dzieci czy rodzic e maja slub czy nie? Wazne, zeby
        mialo kochajacych go i sie rodziców.
      • Gość: emma dokowski, co to za bzury!!!! IP: 217.153.187.* 14.07.05, 17:07
        oj boże, boże no co ty powiesz....
        ja żyję na kocią łapę od 10 lat, mamy 9 letnią córkę i 7 letniego syna i
        gwarantuję ci że jesteśmy szczęsliwymi, kochającymi się ludźmi.
        i nie, nie rozumiem dlaczego zakładasz że moim dzieciom jest źle. może brak ci
        wyobraźni po prostu. współczuję.

        • agnieszka_ka do Emmy 14.07.05, 17:42
          Emmo, to mialas szczescie ze trafilas na tak tolerancyjne srodowisko, ty i
          twoje dzieci. Przeczytaj moze moj poprzedni post. Dodam tylko ze calkiem
          niedawno u mojej mamy w przedszkolu zdarzyl sie przypadek kiedy jedno dziecko
          powiedzialo do drugiego, ktore niedawno stracilo ojca (zmarl): ty to jestes
          glupi bo nie masz taty, a ja mam.
          To oczywiscie przypadek troche z innej sytuacji, ale podaje go na potwierdzenie
          jak dzieci NIESWIADOMIE moga byc okrutne, i lepiej dla nich jest zyc
          w "zwyklym" zwiazku i sie nie wyrozniac. Smutne ale prawdziwe.
          • Gość: emma Re: do Emmy IP: 217.153.187.* 14.07.05, 17:53
            tak, dzieci bywają okrutne i to zupełnie świadomie.
            rolą rodziców jest nauczyć dziecko tolerancji i tłumaczyć różne sprawy. tak
            właśnie staram się wychowywać swoje dzieci i póki co to się sprawdza. NIGDY dla
            moich dzieci ani ich przyjaciół nie było problemem to, że żyjemy bez ślubu.

            nie wiem czy trafiłam na jakieś specjalnie tolerancyjne środowisko, mieszkam w
            warszawie.

            > lepiej dla nich jest zyc
            > w "zwyklym" zwiazku i sie nie wyrozniac. Smutne ale prawdziwe.

            no i tu się różnimy, dla mnie nieważne jest co powiedzą inni. dla mnie
            najważniejsze jest szczęście moich dzieci, mojego mężczyzny i moje. nie robię
            nic złego, jeśli moja forma związku komuś nie odpowiada, no cóż...to już
            problem takiej osoby.
          • Gość: Chilon Re: do Emmy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:26

            > Emmo, to mialas szczescie ze trafilas na tak tolerancyjne srodowisko, ty i
            > twoje dzieci. Przeczytaj moze moj poprzedni post. Dodam tylko ze calkiem
            > niedawno u mojej mamy w przedszkolu zdarzyl sie przypadek kiedy jedno dziecko
            > powiedzialo do drugiego, ktore niedawno stracilo ojca (zmarl): ty to jestes
            > glupi bo nie masz taty, a ja mam.
            > To oczywiscie przypadek troche z innej sytuacji, ale podaje go na potwierdzenie
            >
            > jak dzieci NIESWIADOMIE moga byc okrutne, i lepiej dla nich jest zyc
            > w "zwyklym" zwiazku i sie nie wyrozniac. Smutne ale prawdziwe.

            Ostatnio to była "plaga" teraz jeden przypadek. Widzę _MAŁE_ niespójności.
        • Gość: gawron Re: dokowski, co to za bzury!!!! IP: *.okocim.com.pl 14.07.05, 19:11
          Tak sie składa, że rodzina to podstawowa komórka społeczeństwa! Ślubu nie bierze
          się po to aby łatwiej było się rozliczać z podatków itp. Uważam, że ślub
          ziwązuje ludzi i wiemy wtedy, że możemy sobie ufać na dobre i na złe. Głośna
          przysięga że wierność do grobowej deski jest bardzo ważna!! Natomiast "kocia
          łapa" pozwala aby jedno dziecko miało wielu braci od różnych matek lub też
          ojców!! Przecież to CHORE. Jeśli człowiek boij się przysięgnąć drugej osobie, że
          będzie wierny do grobowej deski to jaką mamy pewność, że będą razem ze sobą i z
          potomstwem? Owszem zdarza sie tak że może być wszytko Ok zarówno bez ślubu jak i
          po ślubie, na to nie ma reguły. Ja osobiście uważam, że nie ma to jak piękna
          rodzina z kochającymi rodzicami. W razie problemów w małżeństwie próbuje sie
          rozwiązać problemy a na "kociej łapie" problem, spoko - ja odchodze nie będzie
          problemu a co z dzieckiem!! Powie w szkole że tatuś lub mamusia odeszła i czeka
          teraz na nowych rodziców. Śmieszne co ?!
          Ludzie jak nie myślicie o sobie to pomyslcie o dzieciach które nie są winne
          waszej lekkomyślności!!
          • Gość: Chilon Re: dokowski, co to za bzury!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:28
            > Tak sie składa, że rodzina to podstawowa komórka społeczeństwa! Ślubu nie bierz
            > e
            > się po to aby łatwiej było się rozliczać z podatków itp. Uważam, że ślub
            > ziwązuje ludzi i wiemy wtedy, że możemy sobie ufać na dobre i na złe. Głośna
            > przysięga że wierność do grobowej deski jest bardzo ważna!! Natomiast "kocia
            > łapa" pozwala aby jedno dziecko miało wielu braci od różnych matek lub też
            > ojców!! Przecież to CHORE. Jeśli człowiek boij się przysięgnąć drugej osobie, ż
            > e
            > będzie wierny do grobowej deski to jaką mamy pewność, że będą razem ze sobą i z
            > potomstwem? Owszem zdarza sie tak że może być wszytko Ok zarówno bez ślubu jak
            > i
            > po ślubie, na to nie ma reguły. Ja osobiście uważam, że nie ma to jak piękna
            > rodzina z kochającymi rodzicami. W razie problemów w małżeństwie próbuje sie
            > rozwiązać problemy a na "kociej łapie" problem, spoko - ja odchodze nie będzie
            > problemu a co z dzieckiem!! Powie w szkole że tatuś lub mamusia odeszła i czeka
            > teraz na nowych rodziców. Śmieszne co ?!
            > Ludzie jak nie myślicie o sobie to pomyslcie o dzieciach które nie są winne
            > waszej lekkomyślności!!

            Pierdoły opowiadasz Franuś.
          • Gość: ixik nuklearna rodzina i wybuch gotowy IP: 202.3.198.* 15.07.05, 05:28
            '...Przecież to CHORE. Jeśli człowiek boij się przysięgnąć drugej osobie, że
            będzie wierny do grobowej deski to jaką mamy pewność, że będą razem ze sobą i z
            potomstwem? ..'

            A jesli juz zlozy te przysiege to jaka jest gwarancja ze sie nie rozwioda...????

            '...W razie problemów w małżeństwie próbuje sie rozwiązać problemy a na "kociej
            łapie" problem, spoko - ja odchodze nie będzie problemu a co z dzieckiem!! ...'

            a jak sie nie da rozwiazac problemu i obydwoje tkwia w chorym zwiazku bo sie
            juz nie kochaja (nie wspominajac o innych problemach) a nie rozstaja sie ze
            wzgledu na dzieciaka. Wychowuja go w ukladzie, ktory go nauczy czego...??? na
            pewno nie jak budowac zwiazek oparty na milosci... tylko na papierkach.

            Malzenstwo jest zeby sasiedzi nie gadali, rodzina byla szczesliwa... a dziecko -
            dziecko moga wychowac ludzie ktorzy sie kochaja i ktorzy kochaja dziecko....
            papier to tylko papier.
          • Gość: straszny_grzesznik Re: dokowski, co to za bzury!!!! IP: *.os.kn.pl 13.08.05, 17:03
            >Tak sie składa, że rodzina to podstawowa komórka społeczeństwa!

            I dlatego właśnie takie mamy społeczeństo. Rodzina za wszelką cenę: 40 mln
            seksualnych frustratów, szerząca się pedofilia, bicie kobiet i dzieci,
            alkoholizm... Byle do grobowej deski :)

            >Ślubu nie bierze się po to aby łatwiej było się rozliczać z podatków itp.

            To fakt! Należy o tym przypominać :P

            >Uważam, że ślub ziwązuje ludzi i wiemy wtedy, że możemy sobie ufać na dobre i
            >na złe.
            >Głośna przysięga że wierność do grobowej deski jest bardzo ważna!!

            Zwłaszcza dla wychowanych w duchu tolerancji i miłości bliźniego...

            >Natomiast "kocia łapa" pozwala aby jedno dziecko miało wielu braci od różnych
            >matek lub też ojców!! Przecież to CHORE.

            CHORE jest to co piszesz!

            >Jeśli człowiek boij się przysięgnąć drugej osobie, że będzie wierny do grobowej
            >deski to jaką mamy pewność, że będą razem ze sobą i z
            >potomstwem?

            Każdy mierzy innych swją miarką - współczuję twojej rodzinie...

            >Owszem zdarza sie tak że może być wszytko Ok zarówno bez ślubu jak i
            >po ślubie, na to nie ma reguły.
            >Ja osobiście uważam, że nie ma to jak piękna rodzina z kochającymi rodzicami.
            >W razie problemów w małżeństwie próbuje sie
            >rozwiązać problemy a na "kociej łapie" problem, spoko - ja odchodze nie będzie
            >problemu a co z dzieckiem!!

            No i wyszło szydło z worka - piszesz człowieku o SOBIE! Normalny człowiek nie
            jest egoistą. Jak mamy problem to staramy się go rozwiązać, niezależnie od tego
            czy jesteśmy po ślubie, czy nie! Rodziny nie stwarza się aktem ślubu!!! Widzę
            jednak, że się waćpan nie nauczył odróżniać miłość od porządania :) A to
            zasadniczo jest bardzo poważny problem. Po raz klejny wyrazy współczucia dla
            rodziny...

            >Powie w szkole że tatuś lub mamusia odeszła i czeka
            >teraz na nowych rodziców. Śmieszne co ?!

            No comments :(

            >Ludzie jak nie myślicie o sobie to pomyslcie o dzieciach które nie są winne
            >waszej lekkomyślności!!

            Radzę pomyśleć o dobrym psychoanalityku.
            Pokolenie JP2...
            :(
            _____________________

            Boże! Chroń Polskę przed katolikami!

            • Gość: Feministka Tradycje to podstawa?? IP: 80.53.120.* 13.08.05, 18:35
              Ludie od dawna łączyli się w pary. Byli ze sobą szczęśliwi.
              A dziś co dzieje się z naszym społeczeństwem??
              Gdzi romantyzm i mowa o szukaniu tej drugiej połówki??
      • Gość: Chilon Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:19
        Polska to kraj cywilizowany ? Od kiedy ?
      • panie_p0sle Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty 15.07.05, 09:11
        A ja nie wiem :) Prawdopodobnie (ze strachu, niepewnosci, itp...?) bede zwlekal
        z decyzja o slubie, gdy w koncu przyjdzie ten moment.
      • zlotoslanos Re: Co lepsze? Na tak ogólne pytanie można dać ty 16.07.05, 14:01
        dokowski napisał:

        > ... jedną odpowiedź: lepsze dla dzieci jest małżeństwo, a że dobro dziecka
        > decyduje w prawie krajów cywilizowanych i w serca ludzi zdrowych, więc
        > odpowiedź jest jasna.
        >
        > A może ktoś nie rozumie, dlaczego dzieciom jest lepiej, gdy mają rodziców
        > małżonków?
        Malzenstwo to nie tylko domena ludzi mlodych,przed ktorymi jeszcze
        prokreacja .Odpowiedz na pytanie powinna nie zawezac sie tylko do li niezbyt
        dlugiego w koncu okresu naszego zycia.Ja jestem za kotami :-) wymuszaja
        pozytywne zachowania na codzien i od swieta.
    • mandragora666 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 11:28
      Ja też tak uważam ale teraz chyba obowiązują inne trendy.Małżeństwo to jednak
      zobowiązanie nawet wtedy gdy można się rozwieść.....
      • Gość: peeska Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.rdc.pl 14.07.05, 15:39
        i o to chodzi, co to za zwiazek bez zobowiazan...
        bez zobowiazan sa agencje..
        • Gość: ja Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: mieszko.pl.u* / 162.61.79.* 14.07.05, 16:54
          zobowiązania narzuca sobie sam człowiek, jesli desyduje się by byc z druga
          osoba to juz jest zobowiązanie.dojrzały, a co za tym idzie odpowiedzialny
          czlowiek nie potzrebuje zainstytucjonalizowanego zwiaku, aby czuc sie
          zobowiązanym
          • Gość: andy Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: 5.6.2D* / *.telekom.de 14.07.05, 17:28
            Czlowiek nie potrzebuje tez zinstytucjonalizowanej umowy o prace, zeby
            pracowac. Ale jak idzie do roboty to nie wybrzydza przy podpisywaniu papierow,
            bo wie, ze od wypadku w miejscu pracy jest ubezpieczony i wie , ze jak po
            miesiacu pracodawca zapomni, ze zasuwal u niego na budowie, to moze isc z umowa
            do sadu a jak firma padnie to dostanie cos z funduszu. Z malzenstwem jest tak
            samo. Sa przynajmnie 2 korzysci:
            1.Korzystniejsze opodatkowanie spadkow, darowizn i dochodow.
            2.Malzonkowie maja WZAJEMNY obowiazek alimentacyjny (oprucz obowiazku
            alimentacji dzieci) i jesli jeden z nich zginie w wypadku, to drugi moze te
            strate wycenic i spieniezyc u ubezpieczyciela.
        • Gość: Chilon Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:32
          Bardzo mi przykro, że musisz przykuć faceta głośnym "TAK" (z którego i tak może
          się wywinąć rozwodem), bo nie potrafisz znaleźć takiego, któremu możesz zaufać
          bez publiczności w postaci ciotek po 80tce, których i tak nie znasz bo Twoja
          mamusia je zaprosiła na piękną ceremonię.
          • Gość: inez Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.tvsat364.lodz.pl 18.08.05, 20:56
            a ja jestem za slubem, choc to moze dziwne na tym forum. sama jestem dwa lata
            po slubie, z moim mezem znamy sie prawie 10 lat, przed slubem mieszkalismy ze
            soba jakies 2 lata i wcale o zalegalizowaniu zwiazku nie myslelismy. ale ta
            decyzja przyszla spontanicznie, podyktowana byla wzgledami ekonomicznymi -
            kredyt mieszkaniowy. zrobilismy wiec tradycyjna ceremonie, zaprosilismy naszych
            przyjaciol, rodzine i osoby nam zyczliwe, a nie ciotki po 80. wlasne wesele
            wspominam jako jedna z lepszych imprez. nie jestem wierzaca, nie jestem tez
            tradycjonalistka, moj maz tez nie. przed slubem bylo nam cudnie i wydawalo mi
            sie, ze nie potrzebuje papierka, zeby udowadniac uczucie. ale jakiez bylo moje
            zdziwienie, gdy okazalo sie, ze ta ekonomiczna decyzja o slubie jeszcze
            bardziej nas do siebie zblizyla i nasz zwiazek wszedl w zupelnie nowa faze. i
            nie wiem, w czym tkwi magia tego papierka i tej calej ceremonii, ale teraz jest
            nam jeszcze lepiej. kazdego dnia staramy sie o to, zeby drugiej osobie bylo
            dobrze. i nie potrafie tego racjonalnie wytlumaczyc, po prostu jest dobrze. i
            nie czuje sie zwiazana, przytloczona przysiega - to raczej przyjemne uczucie
            moc powiedziec komus chce byc z toba do konca i uslyszec to samo od drugiej
            strony. i mozna to tez powiedziec tylko sobie, w czterech scianach i bedzie to
            mialo taka sama moc. my zrobilismy to przy swiadkach i w ogole nie zaluje.
            fajnie jest by zona kochajacego meza. czego wszystkim zycze :)))
        • Gość: meiga Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.eranet.pl 23.08.05, 19:51
          Właśnie - bez zobowiązań są agencje. Człowiek uczciwy i odpowiedzialny nie
          opuści swoich dzieci i kobiety/mężczyzny, tylko dlatego, że nie ślubował
          publicznie. Poza tym z małżeństwa także można odejść - rozwód czy rozstanie -
          jaka to różnica? A dzieci, to chyba przezywają nie same z siebie, tylko po
          ówczesnym podsłuchaniu jakichś "mądrych" dorosłych. Nie wierzę, że pięciolatek,
          zamiast się bawić, będzie dociekał nazwisk osób ze swojej grupy i ich obojga
          rodziców (nie mówiąc już o tym, że popularne jest i w małżeństwach zachowywanie
          własnego nazwiska). Nie wiem też skąd chore nazywanie partnerów z
          niesformalizowanego związku "kochankami"????!! Seks dotyczy obu form związków,
          tak samo jak dzielenie ze sobą codzienności. Nietolerancja dotyka chyba
          zdewociałych środowisk wiejskich, choć i tu byłabym ostrożna z takim
          twierdzeniem. Raczej ludzie o wąskich horyzontach umysłowych albo poddający się
          indoktrynacji radia Maryja, mogą mieć tak posunięte w radykalności, błędnym
          rozumieniu istoty związku i głupocie refleksje.
      • divak2 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 19:27
        mandragora666 napisała:

        > Ja też tak uważam ale teraz chyba obowiązują inne trendy.Małżeństwo to jednak
        > zobowiązanie nawet wtedy gdy można się rozwieść.....

        Małżeństwo nie zobowiązuje do niczego. Sami się zobowiązujemy do bycia
        mężem/żoną matką/ojcem. Jak nam to zwisa to małżeństewo tego nie zmieni. A
        pomyłki ślubne się zdarzają.
    • mamalgosia Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 11:59
      Zależy: czy się daną osobę kocha, czy to tylko taka zabawa
      • b-beagle Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 13:04
        A więc jednak małżeństwo stre dobre małżeństwo!
    • melmire Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 13:23
      Nie wiem jak wy sobie wyobrazacie "zabranie zabawek i odejscie w kazdej chwili".
      I dlaczego i jak malzenstwo mialoby to uniemozliwiac?
      • Gość: Jaca Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 14.07.05, 13:33
        ..poprzez proces zaangażowania,czysto fizycznego,który to proces powoduje że
        raczej nie chętnie odstępujemy od tego(cokolwiek to będzie) w co wiele
        zainwestowaliśmy-czy to czasu,czy pieniedzy czy też energii..
        • melmire Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 14:36
          No tak, ale co ma czas i inwestowanie do wizyty w USC? Moj 4letni zwiazek
          kociolapi milaby byc mniej czy bardziej trwaly od rocznego malzenstwa, i
          dlaczego?
          • missann Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 15:42
            Tu nie chodzi o trwalosc, ale o szacunek. No ja przynajmniej tak mysle. Nie
            trzeba sie od razu hajtac, nawet bym nie chciala, ale moj facet moglby mi sie
            przynajmniej oswiadczyc. Dla mnie to jakis dowod szacunku z jego strony dla
            mojej osoby i sygnal, ze chcialby mnie widziec w swojej przyszlosci. Byloby mi
            milo, bo tak to kim ja dla niego jestem? Kolejna dziewczyna :( Nawet jesli jest
            ze mna pare lat.
            • tak_to_wlasnie_ja Re:No wlasnie, na razie "narzeczenstwo" mi wystarc 14.07.05, 16:05
              Nam wystarcza narzeczenstwo. Rozmawialam ze znajomymi, dla kazdego
              narzeczenstwo oznacza zco innego. Dla niektorcy na przyklad to dopiero wstep do
              wspolnego zamieszkania itd. Dla mnie malzenstwo to zobowiazanie rowne ( w innym
              wypadku) samemu malzenstwu. W malenztso jako zapieczetowanie zwiazku jakos nie
              wierze. Nie chce wystepowac w bialej sukni przed tlumem gosci, chyba boje sie
              tlumu i bycia "adorowana i ogladana" przez dziesiatki osob.
              Nie zamierzam tlumaczyc mojemu przyszlemu np 6 letniemu dziecku dlaczego
              mamusia i tatus nie sa malzenstwem a mieszkaja razem dlatego jesli urodzi mam
              sie dziecko wezmieny slub tzw cywilny.
              Nie wierze ze malzenstwo daje wszystkim gwarancje szczescia na wieki. Byc moze
              naiwnie ale wierze, ze ludzie czasami sie rozstaja (niezaleznie od tego czy sa
              malenstwem czy nie) a odpowiedzalny czlowiek (partner) nie zostawi mnie (i
              dziecka) bez srodkow do zycia, bez mieszkania itd.
              Kazdy ma wlasny sposob na zycie. Gdyby mojemu partnerowi zalezalo bardzo na
              slubie koscielnym, takim z welonem, goscmi - na pewno wtedy wzieibysmy taki
              slub. Czuje sie dosc hmm jak to wyrazic.. skonfudowana (???) kiedy widze dwoje
              ludzi z ktorych zadne nie bylo w kosciele co najmniej od podstawowki na slubnym
              kobiercu w kosciele.....To chyba oszukiwanie samego siebie.....
            • Gość: edyta Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.pool.mediaWays.net 14.07.05, 16:11
              missann ma racje ,fatalnie gdy po kilku spedzonych ze soba latach nadal
              jestesmy "chlopcem i dziewczyna" ..i jakie to banalne.
              Jestem w takim zwiazku i staje sie taka dzidzia piernik ..lata leca zadnych
              zobowiazan,zadnych planow na przyszlosc ,obawa przed zajsciem w ciaze i to nie
              dlatego ze zostane z sama ,ale z tego powodu czy aby rzeczywiscie jestem
              chciana.Mieszkam na tzw.zachodzie i po ulicach maszeruje cale mnostwo samotnych
              pieknych kobiet jakby niechcianych ,wiecznie gotowych.. smutnych i
              rozczarowanych.Jest tak ,ze kazdy ma tu sie dla sie... zwiazki nie wytrzymuja
              cisnienia oczekiwan i to tych najprostrzych jak wspolne sniadanie.
            • Gość: ania Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 14.07.05, 16:34
              To jest seksistowskie podejscie. Facet ma sie oswidaczac. To nie partnerstwo.
              To tak jakby Ci przysluge jakas robil. A tak naprawde to jemu jest wygodniej w
              malzenstwie. Ja bym chciala miec slub cywilny i wesele na duza skale. Bo lubie
              takie swietowanie, ale nie chce byc mezatka. Po co? Nie czuje takiej potrzeby.
              Dopoki ludzie sie nie pobiora staraja sie jeszcze o zwiazek a potem to juz
              podtzrymywanie czesto tylko jest dla pozorow. To straszne, ze w Polsce kobieta
              ciagle sie dowartosciowuje jako zona. W moim otoczeniu sa pary, ktore wziely
              slub po roku znajomosci a to wlasnie nas i jeszcze inna nieslubna pare
              postrzega reszta jako trwaly zwiazek. I matronowieja 25 latki! Przerazajace.
              Jestem w stalym piecioletnim zwiazku i nie brakuje nam a ni milosci, ani
              szacunku ani wiernosci ani nawet PAPIERKA. Zaczynajac wspolne zycie z kims juz
              sie angazuje. Wspolny dom, wspolne dzieci, wzajemne kompromisy. To laczy o
              wiele bardziej niz slub.
              • Gość: monika Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.07.05, 16:48
                A mnie mj maz osiwdczyl sie 3 lata temu i:
                - nie uwazam, ze bylo to seksistowskie
                - jest mi dobrze i papierek w tym mi nie przeszkadza
            • Gość: melmire Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.w81-250.abo.wanadoo.fr 14.07.05, 18:22
              Ja jestem pierwsza dziewczyna ;) Moze dlatego nie mam schizy, ze jak mi sie
              oswiadczy to na peeeewno na zawsze zostaniemy razem.
              Jak nam sie dobrzebedzie ukladac to zostaniemy, jak nie to nie. I z papiekiem
              czy bez, zadnym problemem jest zarowno byc ze soba jak i sie rozstac ;)
            • Gość: Chilon Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:38
              > Tu nie chodzi o trwalosc, ale o szacunek. No ja przynajmniej tak mysle. Nie
              > trzeba sie od razu hajtac, nawet bym nie chciala, ale moj facet moglby mi sie
              > przynajmniej oswiadczyc. Dla mnie to jakis dowod szacunku z jego strony dla
              > mojej osoby i sygnal, ze chcialby mnie widziec w swojej przyszlosci. Byloby mi
              > milo, bo tak to kim ja dla niego jestem? Kolejna dziewczyna :( Nawet jesli jest
              >
              > ze mna pare lat.
              Ahm może się oświadczyć a ślubu nie będzie, tak ?;) Pierścionek z gwoździa Ci
              wystarczy ? Nie wiem co oświadczyny mają wspólnego z "szacunkiem", jak dla mnie
              bredzisz.
              • missann Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 15.07.05, 10:07
                Mam 23 lata, studia w toku i nie mam jak na razie czasu i cierpliwosci na
                malzenstwo. Musze do czegos dojsc, zeby sie zdecydowac na cos takiego. A
                zareczyny to kolejny etap w zwiazku. Dobrze o zwiazku swiadczy, kiedy sie
                rozwija, a nie staje w miejscu na cale lata. To prowadzi do rutyny i nudy.
                Czlowiek sie do czegos przyzwyczaja i potem juz mu sie nie chce niczego
                zmieniac. Ale oczywiscie nie mozna wrzucic wszystkich do jednego wora. Poza tym
                nie musisz sie ze mna zgadzac. To moja opinia. Ty mozesz miec inna. Masz do
                tego prawo. Pozdrawiam.
    • Gość: cierpka Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 15:33
      wystarczy otworzyc oczy, popatrzec w koło i odpowiedz na tak postawione pytanie
      na pewno sie znajdzie
    • Gość: Paweł Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 14.07.05, 15:44
      Chęć do czerpania od innych KORZYŚCI, bez ZOBOWIĄZAŃ jest obecnie przyczyną
      wielu nieszczęść. Cierpią zostawieni małżonkowie, dzieci.

      Jak pisał znakomity kaznodzieja angielski, Richard Baxter:

      "Na całym świecie bezbożni i samolubni ludzie wstępują we wszelkiego rodzaju
      związki z pragnieniem służenia sobie samym i zaspokajaniu swego ciała, nie
      wiedząc ani nie troszcząc się o to, czego się od nich wymaga. Ich pragnieniem
      jest cześć, zysk bądź przyjemności jakie im może zapewnić dany związek, a nie
      to, czego Bóg i człowiek wymagają bądź oczekują od nich. [1 M 2:18; Prz 18:22].
      Ich umysł zainteresowany jest tylko tym, co będą mieli, a nie tym, czym powinni
      być i co powinni robić.

      Wiedzą, co chcą, aby inni dla nich czynili, ale nie obchodzi ich to, co są
      zobowiązani zrobić względem innych. Tak jest w przypadku aż nazbyt wielu mężów
      i żon."

      www.literatura.hg.pl/baxtrmar.htm

    • Gość: jako11 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 16:11
      Zależy o co i komu chodzi w życiu. Jeżeli tylko o przyjemnosci to nie.
      Małżeństwo (rodzina) to jedna wielka przygoda ze wszystkimi dobrymi i złymi
      wydarzeniami. Jest to szansa kształtowania w sobie, partnerze i dzieciach
      charakteru na wszystkie przeciwności losu. Jeżeli jeszcze zaufa się pomocy
      bożej jest to wtedy umowa trójstronna ( dwóch partnerów i Bóg)na realizacje
      zadania jakim jest tworzenie rodziny, jej społecznej oceny i akceptacji. Mozna
      osiągnąć wielką satysfakcję z miłości do drugiego człowieka i wzajemnie jak i z
      sukcesów jakie osiagaja najbliżsi. Moim zdaniem to podstawowa komórka w każdym
      społeczeństwie. Porównując do gospodarki małżeństwo to taka firma działająca na
      zasadzie umowy partnerskiej, przy czym partnerzy darzą się szacunkiem i nie
      ukrywaja przed sobą niczego. Zadaniem takiej firmy jest jej rozwój. Rozwój
      wielu firm to rzowój społeczeństw, regionów, nacji. Brak tego wszystkiego to...
      Nie powinni jej zakładac ludzie z sasady nieideowi, nie mający chęci pracy dla
      innych, nie kochający innych ludzi frustraci itp. Budowana na tymczasowości
      firma jak i związek rozleci się i nie zostawi za soba niczego.
      Dlatego nie zakładajcie (zwiazków) jeżeli to ma byc tylko chwila.
      • Gość: ania Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 14.07.05, 16:38
        Umowa trojstronna? A moze trojkat? Ja zadowole sie dwojka!
        • Gość: Ania Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.pool.mediaWays.net 14.07.05, 16:45
          ..nie widac ,nie slychac
    • Gość: aska Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.mnc.pl 14.07.05, 16:22
      Autorko, autorze tego wątku. Puknij sie w czółko. Słońce zaszkodziło??? Czy po
      raz kolejny nie wyszlo cos????

      Od kiedy życie na kocia łapę jest domena feministek??? Mam mnóstwo znajomych,
      niezdeklarowanych, normalnych, madrych ludzi, ktorzy zyja sobie tak jak chca! I
      nikomu nic do tego! To kwestia wyboru, zapatrywań na własne wybory, na swoj los
      a nie przekonań politycznych lub jakichkoliwek innych.
      Swoją drogą coraz więcej ludzi decyduje sie na wspólne zycie bez papierka.
      świat wygląda teraz właśnie tak!!! Jesteśmy wolni.

      Życie na kocia lape nie jest Sloneczko stanem, gdzie nic nie trzeba robić.
      Wyjdź z piaskownicy, zostaw grabki w spokoju, weź się w garśc i pomyśl przez
      chwilę. Bycie razem to ciężka praca i ciągłe kompromisy, niezależnie od tego
      czy jest sie małżeństwem czy nie. W kazdej chwili mozna odejsc zawsze,
      Z A W S Z E. Znam mnostwo przykladow "udanych zwiazkow" zaoobraczkowanych,
      gdzie tak wlasnie sie stalo.

      Swoja drogą, jeśli kobieta bierze ślub a nie ma wesela tradycyjnego i nawet
      welonu jej brak, to także źle się dzieje???

      • Gość: do aski Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.pool.mediaWays.net 14.07.05, 16:30
        ...jednym slowem KOCIA LAPCIA.
        • Gość: aska do goscia IP: *.mnc.pl 14.07.05, 16:32
          Ja osobiście wybieram malżeństwo, natomiast wybory innych w ogole mnie nie
          interesują.
          • Gość: do aski Re: do goscia IP: *.pool.mediaWays.net 14.07.05, 16:37
            ..to po co tyle krzyku i emocji z twojej strony ...przeciez wlasnie rozpoczelas
            dyskusje od karcenia innych ..to skad ta deklaracja ,ze niby taka tolerancyjna
            jestes ;)
          • lm46 Re: do goscia 15.07.05, 08:23
            > Ja osobiście wybieram malżeństwo, natomiast wybory innych w ogole mnie nie
            > interesują.
            Nie interesuje Cię wybór Twojego partnera ? Może on woli inaczej ?
            • Gość: aska ??? IP: *.mnc.pl 15.07.05, 17:24
              Inni, znaczy obcy mi ludzie.
              Z partnerem mamy wszystko ustalone juz od dawna;-) I zapewniam Cie, ze wiem co
              woli on.
              Pozdrawiam.
      • Gość: beth Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: 161.253.28.* 15.07.05, 01:44
        Nie rozumiem co ma oznaczac zalozenie, ze ZAWSZE mozna sie rozejsc! Wiem, ze
        wezme slub koscielny, z facetem, ktory WIERZY w to samo, w co ja wierze (nidgy w
        zyciu nie wyszlabym za kogos, kto "nie byl w kosciele od czasow podstawowki").
        Nie ma tu wiec miejsca na rozstanie (w sensie fizycznym - zamieszkania osobno
        itp). W zyciu rozenie bywa, placze sie nam czasami, jestem tego swiadoma. Ale
        jestem tez odpowiedzialna i podejmujac decyzje o slubie wiem, na co sie pisze.
    • Gość: aska ups, przepraszam IP: *.mnc.pl 14.07.05, 16:30
      Dałam sie ponieść po błednej interpretacji wątku - uznałam go za kolejny
      zarzut " wy tzn feministki", nie myśląc!!! Przepraszam za przykre slowa.
      Swiadczą o mojej słabości oraz braku kultury. Puknięcei w czólko, grabki i
      piaskownica sa nie na miejscu.
      Pod reszta słow jak najbardziej sie podpisuje.
      • Gość: do aski Re: ups, przepraszam IP: *.pool.mediaWays.net 14.07.05, 16:34
        ...alez jak najbardziej pasuja do zabawy we dwoje ..czyli stylem za jakim sie
        opowiadasz tzn.zabawy w KOCILAPCI.
    • mrowkojad2 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 16:47
      Wydaje mi się, że to jest jedna z tych jałowych dyskusji, w których nie ma
      jenoznacznych odpowiedzi. Jeśli ktoś uważa, że tylko w małżeństwie będzie się
      czuć pewnie, bo partner nie może tak sobie po prostu odejść (co moim zdaniem
      jest bzdurą, bo jak będzie chciał, to odejdzie bez względu na przysięgi i
      skramenty), marzy o weselisku, sukni i welonie, to niech bierze ślub, a jeśli
      komuś to nie jest potrzebne, to po co ma się w biurokrację ładować. Bo ślub i
      wesele to niestety jest jedna wielka "sprawa do załatwienia". Mnie na przykład
      się nie chcę w to bawić, nie wierzę w trwałość, którą ma mi zapewnić świstek,
      odejść można zawsze, co zademonstrowali moi rodzice, rozwodząc się po ponad 20
      latach. Mieszkam z moim partnerem, mamy mieszkanie. Schody zaczynają się, jeśli
      chce się cos załatwic w urzędach wspólnie, ale nie jest to aż tak wielki minus,
      da się wytrzymać, nie mamy dzieci, więc odpada problem nazwisk itd. Nie
      wykluczam, że kiedyś slub weźmiemy, ale na razie nie jest mi to potrzebne.
      Wcale nie czuję się mniej pewnie niż moje zamężne koleżanki
      • Gość: edyta Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.pool.mediaWays.net 14.07.05, 16:52
        a wiec jednak slub ..nie teraz ale po latach jednak tak ..a to dlaczego ?
      • Gość: kathrin Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.128.1511G-CUD12K-01.ish.de 14.07.05, 17:18
        zgadzam sie Z Toba do poki komus jest slub obojetny niech lepiej sobie zyje
        na "kocia" Ja jestem mezatko ale tzlko dlatego ze zaleganizowanie zwiazku bylo
        mi potrzebne do otrzymania wizy niemieckiej a co za tym idzie prawa do
        ubezpieczenia i pracy. Gdyby nie to prawdopodobnie nadal zylibysmy sobie "ot
        tak" Wychodze z zalozenia ze jak ktos ma sie rozejsc to obraczka na palcu nie
        przeszkodzi w tym.
      • brzecholina Re: JP II 23.08.05, 20:46
        jan Paweł II pisal w jednym ze swoich dzielo tzw. wolnych związkach: "Natomiast
        u innych stwierdza się postawe pogardy [wobec małżeństwa], kontestacji i
        odrzucenia społeczeństwa, instytucji rodziny, porządku społeczno-politycznego,
        albo też wyłaczne poszukiwanie przyjemności. Innych wreszczie popycha do tego
        zupelna nieswiadomość i krańcoqwe ubóstwo, nieraz zas uwarunkowania wynikające
        z sytuacji rzeczywistej niesprawiedliwości lub pewna niedojrzałośc psychiczna,
        która sprawia,że śa zbyt niepewni i bojaźliwi, by zawrzeć trwały i ostateczny
        związek....
    • Gość: wuuj malzenstwo heteroseksualne to przezytek, ciekawe IP: *.npsp.com 14.07.05, 17:07
      dlaczego postepowi pederasci tak strasznie domagaja sie rejestracji swoich
      zboczen.
      • Gość: Chilon Re: malzenstwo heteroseksualne to przezytek, ciek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:49
        > dlaczego postepowi pederasci tak strasznie domagaja sie rejestracji swoich
        > zboczen.

        Chcą się wspólnie rozliczać ;)
    • Gość: Samanta Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.chello.pl 14.07.05, 17:17
      widziałem "Wesele" i jak jest tak samo na innych to dzięki
      • Gość: mała Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 17:25
        ja uważam,że jest to indywidualna sprawa każdego. Małżeństwo nie jest gwarancją
        że będziemy na całe życie razem. Ludzie pobierają się i często przestają się
        starać a uczucie trzeba pielęgnować cały czas. Jak ludzie mają być ze sobą to
        będą czy jako małżeństwo czy w wolnym związku.
    • Gość: Viking Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.elisa-laajakaista.fi 14.07.05, 17:24
      to się nie nazywa 'na kocią łapę' tylko konkubinat i ma też swoje prawa i
      obowiązki. małżeństwo wiele zmienia i niestety wiele psuje ...
    • gocha221 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 17:33
      Lepsze dla kazdego jest pewnie co innego
      ja od 6 lat jestem z tym samym czlowiekiem, którego kocham i bardzo szanuję.
      Jedyna osoba, która nigdy mnie nie zawiodła i mam nadzieję, ze ja go tez nie.
      Mieszkamy razem od 5 lat, planujemy wspólne zycie, dzieci w perspektywie ale nie
      małżeństwo.
      Po pierwsze: jesteśmy niewierzacy, a ślub w USC, tylko dla papierka i dokumentu?
      Miłości nie trzeba legalizować.
      A argumenty, że dzieci będa szykanowane są tylko troche przesadzone, ja byłam,
      bo moja rodzina nie pojawiała się w kosciele a ja nie chodziłam na lekcje religii.
      Ale jakoś mnie to nie zabiło, przeciwnie: potrafiłam walczyć o swoje, miałam
      argumenty, których głupawe dzieci "jestes satanistka" odeprzec nie potrafiły.
      Poza tym: pomimo tego, że teraz Go kocham, chcę z nim być, zestarzeć się, to nie
      potrafie zagwarantowac ze tak będzie zawsze. zmieniaja sie ludzie, ich uczucia,
      charaktery. A ja nie lubie deklaracji na wyrost.
      Ktoś napisał, ze wybór ślub czy konkubinat zależy od tego, czy się kocha czy
      bawi, straszna głupota moim zdaniem, ja kocham jestem kochana i w tym zabieganiu
      i zmeczeniu dbamy o nasze uczucie, nie wiem czy bardziej czy mniej, niz gdybysmy
      mieli slub,ale dbamy, chcemy dbac i się rozwijać a to najważniejsze.
      • wuuuj ten twoj satanizm doprowadzi cie do zguby 14.07.05, 17:38
      • Gość: qwerty Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 18:01
        bardzo słusznie, ładnie napisałaś.
        Popieram, mnie w tym roku właśnie mija piąta rocznica współmieszkania, i żadnego
        papierka doszczęścia nam nie potrzeba.
        Też na religię nie chodziłam, ale dzieciaki raczje mi zazdrościły - wychodziłam
        godiznę wcześniej do domu ;-) szykan światopoglądowych nie doświadczałam.
        • Gość: Ass Oj, bardzo niereligijnie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.05, 18:22
          Tak, jasne, po co się żenić... pffff..... Tylko Pan Bóg jest z nas wtedy
          niezadowolony :P, ślub kościelny jest dla tych którzy wierzą w Boga i milosc,
          ech, sprzeczajcie sie dalej....
        • gocha221 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 18:24
          Ja się wychowalam w małym miasteczku, może dlatego. W liceum, w iweszym miescie,
          było już OK. Ale wcześniej ze szkoły nie wychodziłam, bo wbrew przepisom religia
          była w srodku.
          Pozdrawiam:-)
    • Gość: VESSA Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.nni.pl 14.07.05, 18:27
      no właśnie w nizalegslizowanym związku mozna zabrac swoje zabawki i nigdy nie
      wrocic z różnych powodow: bo miłośc sie skończył, bo duma nie pozwala, bo trudno
      wybaczyć itd. Ślub i ta deklaracja sprawia że czasem trudniej jest tak ;poprostu
      odejśc, tylko dlatego ze juz nie jest łatwo, tak jak kiedyś. Nikt nie mówił, że
      bycie z kimś na dobre i złe zawsze bywa przyjemne. Ale kochać to właśnie
      wracać...w każdej sytuacji. Jednak jeśli któś nie widxzi sensu przysięgoi
      małżenskiej, albo ma za argument zmianę uczuć i charaktery, czas to lepiej, żeby
      w zyciu decyzji podejmował jak najmniej. Każdy tworzy rodzinę na swoj sposób,
      jedni zaczynają w moencie ślubu, inni mieszkania razem, jeszcze inni, gdy na
      śwait przychodzi dziecko Oby wszystkie te rodziny dobre były...
      • gocha221 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 20:20
        Wiesz, gdyby tak było to albo ja albo On "zabralibyśmy swoje zabawki" po
        miesiacu wspólnego mieszkania kiedy był wieki kryzys i tłuczenie talerzami:-)
        Ale żadne tego nie zrobiło, tylko sie dogadalismy.Bo pomimo tej wolności, braku
        "przymusu' podpisow chcielismy byc razem. Wiec to, ze bez slubu nie znaczy, ze
        do pierwszej kłotni/trudności/niepowodzeń.
      • Gość: anna Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 11:03
        A może właśnie to poczucie mozliwości odejścia w każdej chwili jest
        czynnikiem,który nie bedąc zakazem,nakazem,przysiegą jeszcze bardziej wzmacnia w
        człowieku poczucie odpowiedzialności.Zostajesz,kochasz,szanujesz,nie dlatego,że
        obrączka,ołtarz, ale dlatego,że pomimo własnie tej mozliwości spakowania sie i
        wyjscia jestes.To o wiele bardziej trudne,ale też dajace poczucie wewnetrznej
        wolności człowieka
    • trevik Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 18:32
      Aa... to zalezy na jak dlugo i czy chcecie miec dzieci oraz jak sie bedzie
      zmieniac konstelacja zyciowa. Przede wszystkim dla dobra dzieci lepsze jest
      malzenstwo, stad ono tak funkcjonuje, stad jego przywileje i forma.

      Oczywiscie jak konkubinat to i wolnosc.. teraz pogadajmy o tej pozornej
      wolnosci: wiekszosc par zyjacych w konkubinacie, ktore poznalem bardzo duzo
      gadala o wolnosci, jak to papierki sa do niczego nie potrzebne, ze przede
      wszystkim liczy sie milosc i tym podobne banialuki, natomiast w rzeczywistosci
      robili wiele, aby _majatek_ miec wspolny - czyzby taka wolnosc, ale ograniczona?
      ;-) Majatek i dzieci pare ludzi, ktorzy cos wspolnie maja wiaze zdecydowanie
      lepiej niz najlepszy papier dwojke golodupcow, co do tego nie ma dwoch zdan -
      sam rozwod to przede wszystkim przepychanka o pieniadze i o dzieci. Wiec przede
      wszystkim trwalsze zwiazki na "kocia lape" przewaznie nie sa zwiazkami na kocia
      lape a ukladem dwojki ludzi, ktorzy maja nadzieje, ze gdyby im samym cos nie
      zagralo to moga szybko uciec a jednoczesnie probuja druga strone do siebie jak
      najbardziej przywiazywac: taka wspolnota egoistow, ktorzy juz na etapie trwania
      zwiazku czesto zaczynaja przepychanke o mozliwe korzysci w przypadku rozstania;
      dymanie partnera doslownie i w przenosni.

      A jesli nie ma majatku wspolnego, to jeszcze ciekawsze rzeczy mozna zaobserwowac
      (ja taka sytuacje widzialem): facet dorobil sie dobrych pieniedzy, kobieta
      zostala przecietna, kolo faceta, bo byl niezamezny zaczely sie krecic mlodsze,
      ladne kobiety - i teraz maly konkurs: jak myslicie, w ktorym kierunku jego
      konkubentka, zyjaca na kocia lape, ktorej to bardzo odpowiadalo z powodow
      "wolnosciowych" zaczela podazac? Pierwszemu, ktory pomyslal, ze chciala
      malzenstwa (dopoki miala dobre karty) skladam na rece wirtualna nagrode mojego
      imienia za znajomosc ludzkich charakterow.

      Gruss, T.
      • Gość: Chilon Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.05, 19:58
        > ;-) Majatek i dzieci pare ludzi, ktorzy cos wspolnie maja wiaze zdecydowanie
        > lepiej niz najlepszy papier dwojke golodupcow, co do tego nie ma dwoch zdan -
        > sam rozwod to przede wszystkim przepychanka o pieniadze i o dzieci. Wiec przede
        > wszystkim trwalsze zwiazki na "kocia lape" przewaznie nie sa zwiazkami na kocia
        > lape a ukladem dwojki ludzi, ktorzy maja nadzieje, ze gdyby im samym cos nie
        > zagralo to moga szybko uciec a jednoczesnie probuja druga strone do siebie jak
        > najbardziej przywiazywac: taka wspolnota egoistow, ktorzy juz na etapie trwania
        > zwiazku czesto zaczynaja przepychanke o mozliwe korzysci w przypadku rozstania;
        > dymanie partnera doslownie i w przenosni.

        Coś Ci się tam w główce poprzestawiało z światopoglądami. To, że Ty tak to
        odbierasz to fajnie, fajnie. Tylko nie zapomnij o tym powiedzieć partnerce, że
        chcesz ją dymać dosłownie i w przenośni.

        • Gość: trevik Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.05, 23:51
          Malzenstwo pomiedzy ludzmi z w miare rownym statusem materialnym nie moze sluzyc
          do wydymania parnera - raczej to trudne. W zwiazku z tym tymi kategoriami malo
          kto moze tak pomyslec. Podpisanie tego jak to tutaj czytam "papierka" to
          podpisanie bardzo istotnego kontraktu o bardzo powaznych konsekwencjach dla obu
          stron, przez to bardzo konkretna deklaracja i bardzo konkretny sposob myslenia o
          zwiazku, ktory moze wiele zweryfikowac - deprecjonowanie go swiadczy tylko o
          naiwnosci,

          Gruss, T.
          • Gość: straszny_grzesznik Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.os.kn.pl 14.08.05, 01:10
            Rozumiem, że ciebie od "dymania" kobiety swego życia powstrzymuje jedynie akt
            ślubu. To się nazywa "prawdziwy związek"!
            Jeśli ufanie swojemu partnerowi nazywasz naiwnością to twoje małżeństwo musi być
            naprawdę wspaniałe. W domu na pewno macie idealny porządek :) To takie praktyczne...
            ___________________

            Boże! Chroń Polskę przed katolikami!
            • Gość: trevik Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.dip.t-dialin.net 15.08.05, 13:00
              Nie - po prostu podpisujac tego rodzaju kontrakt udowadniasz swoje podejscie.
              Malzenstwo przed niczym calkiem skutecznie nie chroni, ale pewne dzialania
              bardzo skutecznie utrudnia i czyni nieatrakcyjnymi. W zwiazku z tym podpisanie
              aktu malzenstwa jest rownoznaczne z bardzo solidna deklaracja. Ci, ktorzy
              zawrzec malzenstwa nie chca po prostu nie chca takiej deklaracji skladac. Nie
              zamierzam tutaj nikogo balamucic, czy potepiac, chce tylko zwiazki na kocia lape
              nieco odmitologizowac, bo nie o uczucia w nich chodzi a przynajmniej nie o to,
              ktore wiekszosc ma na mysli,

              Gruss, T.
    • k_anilorak Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 18:56
      ja zawsze myślałam, że na kocią łapę jest fajnie. teraz dojżałam i potrzebuję
      stabilizacji. oboje coraz częściej myślimy o ślubie. i nie dlatego, że czujemy
      presję otoczenia.po prostu chcemy być mężem i żoną, chcemynosić obrączki na
      palcu. ale zgadzam się też z tym, że w momencie gdy pojawiają się dzieci bycie
      małżeństwem ułatwia wiele spraw.
    • Gość: zwariowana Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 19:01
      Jestem mezatka od siedmiu lat, niestety malzenstwo nie spelnilo moich
      oczekiwan. Mysle, ze to rodzaj niewolnictwa a nie partnerstwa jak w przypadku
      zycia na" kocia lape". Jedynym plusem jest fakt, ze zwiazek malzenski
      uregulowany jest prawnie. No i oczywiscie nie martwie sie o to co ludzie
      powiedza czy rodzina. Dla mnie jednak poczucie niezaleznosci jest obecnie
      wazniejsze niz kiedys, a milosc i sex to juz nie to samo co kiedys. Jesli
      zdecyduje sie na rozwod nie bedzie to latwa sprawa, takie rzeczy ciagna sie
      niekiedy bardzo dlugo. Inaczej wygladac bedzie sytuacja kiedy pojawi sie
      dziecko to moze scementowac zwiazek albo skomplikowac sprawe jeszcze bardziej.
      Odradzam z reka na sercu malzenstwo.
      • starybaca Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 19:14
        Gość portalu: zwariowana napisał(a):

        > Jestem mezatka od siedmiu lat, niestety malzenstwo nie spelnilo moich
        > oczekiwan.

        Nie rozumiem tego zdania. Co kontretnie nie "nie spełniło Twoich oczekiwań"?
        Przecież małżeństwo to w 50% Ty, więc czy ty sama nie spełniłaś swoich oczekiwań?

        Małżeństwo nie jest jakimś magicznym środkiem zapewniającym szczęśce. Jest to
        raczej zobowiązanie, i jak każde zobowiązanie, wymaga wysiłku (z obu ston,
        oczywiście). Człowiek zawierający małżeństwo katolickie bierze na siebie
        odbowiedzialność za drugą osobę na całe życie - nie do czasu, aż się znudzi
        partnerem, nie do następnego rozwodu, ale na CAŁE ŻYCIE
        • starybaca Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 19:27
          Gość portalu: zwariowana napisał(a):

          > Jestem mezatka od siedmiu lat, niestety malzenstwo nie spelnilo moich
          > oczekiwan.

          Nie rozumiem tego zdania. Co kontretnie nie "nie spełniło Twoich oczekiwań"?
          Przecież małżeństwo to w 50% Ty, więc czy Ty sama nie spełniłaś swoich oczekiwań?

          Małżeństwo nie jest jakimś magicznym środkiem zapewniającym szczęśce. Jest to
          raczej zobowiązanie, i jak każde zobowiązanie, wymaga wysiłku (z obu ston,
          oczywiście). Człowiek zawierający małżeństwo katolickie bierze na siebie
          odbowiedzialność za drugą osobę na całe życie - nie do czasu, aż się znudzi
          partnerem, nie do następnego rozwodu, ale na CAŁE ŻYCIE. Oczywiście jest to
          decyzja bardzo poważna, i jeżeli ktoś tego do końca nie rozumie, to też odradzam
          małżeństwo - faktycznie wtedy lepiej żyć na "kocią łapę", albo zawrzeć
          małżeństwo "cywilne", lub też np. w kościołach protestanckich (choć nie bardzo
          wiem w jakim celu, może tylko ze względów prawno-majątkowych).

        • Gość: zwariowana Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 22:28
          Jezeli jestes w zwiazku przynajmniej juz od siedmiu lat to mozemy podyskutowac
          na ten temat, nic nie trwa wiecznie nawet milosc, widocznie tego nie wiesz.
          Wychodzac za maz nie znalam tak naprawde mojego meza. Dopiero pozniej
          zaczelismy poznawac sie w codziennym zyciu, a slub zawiera sie czesto pod
          presja rodziny, ktora nie akceptuje ukladu "kocia lapa".
          • Gość: mezatka Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.128.1511G-CUD12K-01.ish.de 14.07.05, 23:44
            wspolczuje ci rodziny i glupoty skoro pod wplywem rodziny zdecydowalas sie na
            slub. Stali z dubeltowa przed oltarzem?
            • Gość: zwariowana Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 19:28
              Glupia moze jestes ty skoro mnie obrazasz, albo nie nauczono cie kultury
              osobistej. A litosc zachowaj lepiej dla siebie, bo nie powiedziane, ze ty nigdy
              nie znajdziesz sie w podobnej sytuacji. Masz prawo do wlasnego zdania, a ja mam
              prawo wyrazic swoja opinie , pod warunkiem ,ze nie nikogo tym nie obrazam .
              Zapamietaj moze to na przyszlosc.
      • Gość: uszaty Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 19:26
        Nie wiem, czy przypadkiem malżeństwo nie jest traktowane jako taki "wytrych",
        coś co już na samym starcie przynosi "cudowne" efekty wiecznego szczęścia...
        Przecież małżeństwo to tak naprawdę dopiero początek drogi dwojga ludzi,
        moment, w którym świadomie mówią sobie: "ok, uznaję że to właśnie Ty jesteś
        moją drogą i dla Ciebie będę żyć, Ciebie kochac. Sloneczko zajdzie za chmury,
        może będziesz chorować, może za 20 lat zrobisz się starą wredną babą/starym
        wstrętnym kapciem, ale Ciebie wybrałem i konsekwentnie będę dla Ciebie aż
        któreś z nas zamknie wiecznie oczy". Małżeństwo jest wolną decyzją dwojga
        świadomych swojej decyzji ludzi - przynajmniej w teorii. To nie formulka lub
        papierek, tylko wolna deklaracja miłowania drugiego. Jak to mawia mój bliski
        przyjaciel: nie ma lewara, jak kochasz to nie idziesz z zabawkami do innej
        piaskownicy. No chyba że miłość pomyliła Ci się z ekscytacją..." Zaślubić to
        znaczy przyjąć kogoś, jako swojego, na zawsze. Kocia łapa jest miła, owszem,
        ale powiedźcie, ile par po 20-30 latach żyje na kocią łapę dalej? Wydaje mi
        się, że po prostu ludzie dzisiaj coraz mniej zdają sobie sprawę z tego co to
        znaczy brać odpowiedzialność za drugą osobę i małżeństwo wydaje im się takim
        magicznym rytuałem, który gwarantuje miłość po grób. Ślubu się nie bierze, ślub
        się sobie daje.
        • starybaca Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 19:36
          Mogę się tylko podpisać pod Twoją wypowiedzią. Przjemnie wiedzieć, że są jeszcze
          ludzie, którzy tak patrzą na życie.
        • baell Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 15.07.05, 08:41
          Ja zylam na "kocia lape" z moim partnerem, miloscia mojego zycia ponad 20 lat.
          Pisze "zylam" w czasie przeszlym, bo w tamtym roku odszedl z tego swiata.
          Przezylismy razem wiele pieknych chwil, ale tez bardzo trudnych, dramatycznych
          sytuacji. I wcale tez nie deprecjonuje malzenstwa. Wszystko zalezy od ludzi,
          ich dojrzalosci i odpowiedzialnosci. Pozdrawiam wszystkich.
    • divak2 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 19:15
      No więc co kto lubi - niektórzy welon, ksiądz, ślub etc.,a innym (mnie w tej
      liczbie) tradycyjny ślub z kupą gości i litrami alkoholu wydaje się blichtrem,
      przerostem formy nad treścią, bo treść zaczyna się potem i wtedy trzeba się
      zmagać z życiem. IMHO nie ma najmniejszego znaczenia, czy ludzie są po ślubie,
      czy żyją na kocią łąpę, ważne jest natomiast czy do swojej roli w rodzinie
      podchodzą poważnie, czy szanują pozostałych członków rodziny, rozumieją ich
      potrzeby, uczucia itp., czy olewaja wszystko i wszystkich z góry na dół.

      Swoją drogą takie ślubne obietnice wydają mi się trochę śmieszne. Bo ludzie
      zawsze mówią, bo to zawsze łatwo, a nie wiedzą nigdy co ich spotka i jak będą
      musieli się zachować w danej sytuacji. (np. ile warta jest obietnica ślubna dana
      komuś, kto okazał się potem notorycznym pijakiem, zdzirą w każdym razie kimś z
      kim nie da się żyć?)

      b-beagle napisała:

      > No właśnie czy zależy wam na tradycyjnym małżeństwie z weselem
      > welonem ,zobowiązaniami,deklaracjami ,że aż do śmierci....A może lepsze jest
      > życie na tzw. "kocią łapę" gdzie nic się nie musi i można w każdej chwili
      > zabrać swoje zabawki i odejść.
      • gklej Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 19:25
        na kocią łape najlepiej, no jak się nie ma dzieci.
        • amn74 Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 20:44
          Wszystko do czasu, jak są pieniądze, zdrowie, młodość. Na starość będzie gonitwa za lepszym modelem itd.
          Jednak ktoś tu pisał o kłótni z talerzmi już po miesiącu a potem było dobrze. To nie argument dla poparcia papierku lub jego odrzucenia. Jak to była comiesięczna napięta atmosfera to mija. Gorzej jak są poglądy różne i nie do zaakceptowania to wtedy jest trudniej.
          Bo tak naprawdę to zależy od postawy życiowej nie tylko w małżeństwie, czy luźnym związku. Ludzie są dobrzy i źli głupi i mądrzy. A reszta sama się układa.
    • Gość: mee... Z KOBIETA JAK Z...DOMEM IP: *.avenel01.nj.comcast.net 14.07.05, 21:15
      ...co jest lepsze dom wynajmowac...czy dom miec na wlasnasc )))
      • Gość: Aga Re: Z KOBIETA JAK Z...DOMEM IP: *.aster.pl 14.07.05, 21:42
        ja narazie wynajmuje bo mnie nie stac na wlasny, czy to czyni mnie gorsza? od
        32 miesiecy jestem z mezem w separacji, rozwod w toku od ponad poltora roku.
        Mamy syna 4 letniego ktory mieszka ze mna. Widuje sie z ojcem i oczywiscie
        pytal dlaczego nie mieszkamy razem itd... narazie wyglada na to ze syn wie o co
        chodzi i juz nie pyta. Sa u niego w przedszkolu dzieci z rodzin "rozbitych" i
        ani moj syn ani zadne inne dziecko nie wyzywa ani nie szykanuje sobie z nich.
        Widac, to kwestia wychowania. A czy slub czy kocia lapa? Ja sie zastanawialam
        nad powrotem do nazwiska panienskiego, wrecz moj maz nalega ale on nic z ta
        kwestia nie zrobi bo poprostu nie moze. I teraz wlasnie zaluje ze wzielam slub,
        moglam zyc na kocia lape mimo faktu ze moja rodzina jest bardzo wierzaca. Ale
        tak naprawde, to jak kto inny zyje to jest tylko i wylacznie JEGO badz JEJ
        sprawa. To wciaz czlowiek. Z doswiadczenia widze ze lepiej jest gdy rodzice
        zyjacy na kocia lape latwiej sie rozstaja niz ci po slubie. I dzieci az tak nie
        cierpia. A dla tych ktorzy nie wiedza dlaczego tak jest - przy rozwodzie jest
        wiecej stresu, napiecia i zlosliwosci...i czesto dziecmi sie manipuluje.
        • Gość: mee... Re: Z KOBIETA JAK Z...DOMEM IP: *.avenel01.nj.comcast.net 14.07.05, 22:33
          ...jabym napisal; zdrowy jak ryba...to tez zapewne znalazlby sie ktos ,kto by
          zaprotestowal ,ze nie czuje sie gorszy chociaz jest chory...Aga, nie wiem czy
          lapiesz...
    • Gość: Welcome to Hell DO 40-TKI ŁAPA A POTEM PAPIEREK ! Jasne.... IP: *.spray.net.pl 14.07.05, 21:47
    • ladyq B-beagle czy dotarł do Ciebie mój mail na adres... 14.07.05, 21:57
      gazeta.pl, w którym zadałam Ci kilka pytań o beagle:):)
      Wracając jednak do tematu, to ja osobiście od 7 lat żyję w pozbawionym
      formalności USC i kościelnych związku, którego owocem jest 3 letnia córcia,
      mogę śmiało napisać, że związek jest szczęśliwy i udany.
      Wcześniej przez 10 lat żyłam w nieszczęśliwym i baardzo nieudanym małżeństwie.
      A więc ja stawiam na "kocią łapę"!!!!!! I jak narazie nie zamierzam tego stanu
      zmieniać\\\\\\\\\\\\:):):)
      P.S.
      A to mój beagielek:):)
      lady_q.fm.interia.pl/Biga.jpg
      • Gość: marek Re: B-beagle czy dotarł do Ciebie mój mail na adr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 23:35
        Ze mna bylo podobnie - z trzema roznicami: 1 - jestem mezczyzna, 2 - moj
        nieudany, beznadziejny zwiazek rozpoczety malzenstwem trwal 17 lat, i 3 - moja
        corka - owoc kociolapiego zwiazku ma 5 lat. W przedszkolu i na podworku nie ma
        najmniejszych problemow, na jej urodziny przychodza do nas dzieciaki z
        rodzicami reprezentujacymi obydwa inkryminowane pomysly na zwiazek. Ja zas,
        podobnie jak moja partnerka, nie mamy watpliwosci: ukladanie zycia w oparciu o
        papier czy koscielne blogoslawienstwo to nieporozumienie. Liczy sie -
        oczywiscie obok uczucia - powazne podejscie do zycia i odpowiedzialnosc za
        drugiego czlowieka. Rozsadny czlowiek nie potrzebuje kwitu od glupiego
        urzedasa. Natomiast wyjscia nie maja wierzacy. Ale to juz ich problem.
        Pozdrawiam.
        • Gość: uszaty Re: B-beagle czy dotarł do Ciebie mój mail na adr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 00:32
          Liczy sie -
          > oczywiscie obok uczucia - powazne podejscie do zycia i odpowiedzialnosc za
          > drugiego czlowieka. Rozsadny czlowiek nie potrzebuje kwitu od glupiego
          > urzedasa. Natomiast wyjscia nie maja wierzacy. Ale to juz ich problem

          Pierwsze zdanie - podpisuję się wszystkimi czterema rękami ;)
          Ale już dalej... Ślubowanie - co już napisałem wyżej - to nie jest
          branie "kwitu" od urzędnika lub księdza. Kiedyś można jeszcze było to tak
          rozumieć, ale dzisiaj? Wystarczy minimum wiedzy, rany julek. Wierzący nie
          potrzebują innego "wyjścia". Tak naprawdę to powinno się robić ostrą selekcję
          tym wszystkim, którzy marzą sobie o romantycznym kościelnym ślubie. Nie wiem
          czy ktoś wie, że wierzący ślubując sobie wzajem (a nie "biorąc" ślub od
          księdza!!!)biorą na świadka Boga - w którego wierzą (jak są wierzący, chyba że
          się mylę w tej kwestii...)i zobowiązują się do bardzo konkretnyvh, trudnych
          zadań. A większość myśli że to taki new romantic, różyczki, biała suknia, marsz
          Mendhelsonna, a potem raj itd. Owszem to też, ale to tylko dodatek -
          najważniejsze jest to właśnie ślubowanie miłości, tu naprawdę trzeba wiedzieć
          co się mówi. I dlatego ślub jest dla tych, ktorzy są w stanie wziąć
          odpowiedzialność za swoją miłość i za... drugiego człowieka. Nie na
          nieokreślony okres czasu, na całe życie. Nie marzymy o tym wszyscy?
      • b-beagle Re: B-beagle czy dotarł do Ciebie mój mail na adr 15.07.05, 09:44
        ladyq napisał:

        > gazeta.pl, w którym zadałam Ci kilka pytań o beagle:):)
        > Wracając jednak do tematu, to ja osobiście od 7 lat żyję w pozbawionym
        > formalności USC i kościelnych związku, którego owocem jest 3 letnia córcia,
        > mogę śmiało napisać, że związek jest szczęśliwy i udany.
        > Wcześniej przez 10 lat żyłam w nieszczęśliwym i baardzo nieudanym małżeństwie.
        > A więc ja stawiam na "kocią łapę"!!!!!! I jak narazie nie zamierzam tego
        stanu
        > zmieniać\\\\\\\\\\\\:):):)
        > P.S.
        > A to mój beagielek:):)
        > lady_q.fm.interia.pl/Biga.jpg

        Twój beagelek śliczny.Twój mail nie dotarł.Napisz na pocze w GW
    • alasme Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? 14.07.05, 23:21
      Uwazam, że małżeństwo. Dlaczego? Z moim mężem mieszkałam "na kocią łapę" ponad
      3 lata, nastepnie trochę z powodu nacisków rodziny, troche ja już chciałam
      (większe poczucie bezpieczeństwa, no i przyrzekał przed wszystkimi, ze mnie nie
      opuści aż do śmierci - naturalnej :)) Po ślubie niewiele zmieniło się w moim
      zyciu:
      - nowe, ładne dokumenty
      - nowe, ładniejsze nazwisko
      - nowy, lepszy status społeczny. Awansowałam ze starej panny na mężatkę :)
      A tak serio: to, co mówi większość, ze łatwiej się zyje będąc małżeństwem,
      choćby załatwianie wspólnego kredytu, kupno mieszkania, wspólne rozliczenia.
      • Gość: ktoś Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.aster.pl 14.07.05, 23:26
        kredyt mozna dostac we dwoje, kupic mieszkanie tez, a jest wiele malzenstw
        ktorzy nie chca sie razem rozliczac... mysle ze takie "uzasadnienie" jest
        niepowazne
        • Gość: ja Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.aster.pl 14.07.05, 23:58
          nie pamietam zbyt duzo z biblii ale jak bylo z Adamem i Ewa??????????
    • Gość: kamajkore Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 02:03
      małżeństwa nie akceptuję z 2 powodów: nawiązuje do obrzędu religijnego oraz zawiera przysięgi których nie chcę składać ja ani mój partner. ze względów prawno-ekonomicznych państwo w pewnym sensie zmusza do zawierania takich umów ale my mamy nadzieję na legalizację związków artnerskich - prędzej czy później.

      co do szacunku, miłości itp. to w moim związku nie brakuje tego wszystkiego, żadne umowy cywilno-prawne nic do tego nie mają. malżeństwo potrzebne jest ludziom, którzy sobie w pełni nie ufają i/lub nie potrafią być samodzielni i chcą mieć zabezpieczenie finansowe w postaci majątku partnera. to tak w skrócie co o tym myślę.
      • Gość: Marta Re: Co lepsze małżeństwo czy" kocia łapa"? IP: *.nyc.res.rr.com 15.07.05, 06:55
        szkoda mi cie, zalosne
Inne wątki na temat:
Pełna wersja