Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męskości

20.07.05, 13:12
Przeglądałem sobie dzisiaj archiwum Fundacji Efka i w oko wpadła mi jedna z
enuncjacji Kazi Szczuki - ponieważ, jak wiecie, sama Kazia nijak w oko wpaść
nie może.

Słynna Kazia w te słowa oto rozważa:
(...) Jadąc naszym wyimaginowanym czołgiem, jesteśmy zarazem bezpiecznie
schowani we wnętrzu ciała matki i mamy wielki fallus - lufę. Wiadomo, że taki
stalowy kutas nie przystoi kobiecie, zwłaszcza feministce, ale z drugiej
strony miło jest wyobrażać sobie własną wszechmoc i całkowite bezpieczeństwo.
Gdyby oznaki zbliżającego się ataku agresji połączyć ze wspomnieniem, jak to
chciałyśmy być Jankiem z Czterech pancernych, a mogłyśmy być tylko Lidką
odbierającą telefony - może dałoby się łatwiej okiełznać szalonego nosorożca
w sobie?

Cały artykuł pod linkiem:
www.efka.org.pl/index.php?action=z_art&ID=106
Jaki morał z tych wynurzeń zieje?
"Tylko Lidką" pisze autorka ...
Czy można zinterpretować Kaziową publicystykę inaczej, jak tylko pochwałę
bycia mężczyzną? Celebrowanie machissmo, jako wartości wyższego rzędu, wobec
której kobeta winna przejwaiać podziw i któremu to ideałowi sama winna jest
podporządkowanie?
Nie jest to pierwszy przejaw feminstycznej zajadłości i nienawiści wobec
kobiet - artykuł wybrałem z archiwum na chybił-trafił. Niemal w każdej
wypowiedzi feminstycznych publicystek pojawiają się - mniej, bardziej lub w
ogóle pozbawione zawoalowania postulaty, by wyzwolić się z bycia kobietą,
ponieważ kobiecość postrzegana jest jako rodzaj dziwnej choroby, psycho-
somatycznej przypadłości albo kalectwa.

Na forum tym cyklicznie również wyzierają tu i ówdzie wątki na temat
przypadków męskiej agresji, która za cel obiera sobie kobiety.
Czy możliwym w ogóle jest, żeby mężczyzna wobec kobiety przejawiał
jakąkolwiek agresję? Chyba wówczas, gdy niewiasta jest kobietą po kaziowemu
zreformowaną - czyli "kobietą", która wyparła się samej siebie i przyjęła
męskie wzorce, ponieważ podpowiedziano jej, że są lepsze, bardziej
wartościowe i godne.

Pozdrawiam
Keep Rockin'
    • nihiru Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 20.07.05, 14:23
      > Czy możliwym w ogóle jest, żeby mężczyzna wobec kobiety przejawiał
      > jakąkolwiek agresję? Chyba wówczas, gdy niewiasta jest kobietą po kaziowemu
      > zreformowaną - czyli "kobietą", która wyparła się samej siebie i przyjęła
      > męskie wzorce, ponieważ podpowiedziano jej, że są lepsze, bardziej
      > wartościowe i godne.

      Johnny - rozejrzyj się trochę po świecie!
      Przypuszczam, że mówiąć o "kobiecie która wyparła się samej siebie i przyjęła
      męskie wzorce" (cokolwiek miałoby to znaczyć, ale niech Ci będzie:)) masz na
      mysli babkę niezależną, pracującą, stawiającą mężowi jakieś wymagania.
      Gwarantuję Ci, że takie kobiety właśnie nie są bite, a jeśli już, to tylko raz,
      bo potem odchodzą.
      Bite są właśnie te tradycyjne, które dały sobie wmówić, że powinny zajmować się
      domem, a mąż będzie je utrzymywał.
      Mężczyzna tylko wtedy bije kobietę, kiedy wie że jest ona od niego zależna i że
      cokolwiek on zrobi, to ona i tak nie może odejść.

      > Czy możliwym w ogóle jest, żeby mężczyzna wobec kobiety przejawiał
      > jakąkolwiek agresję?

      Wróć na ziemię....
    • ziemiomorze Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 20.07.05, 14:36
      johnny-kalesony napisał:

      > Przeglądałem sobie dzisiaj archiwum Fundacji Efka i w oko wpadła mi jedna z
      > enuncjacji Kazi Szczuki - ponieważ, jak wiecie, sama Kazia nijak w oko wpaść
      > nie może.

      Tak, piszac o feministce zawsze nalezy zwrocic uwage na jej fizycznosc.
      Zadziwiajace to postepowanie jest u seksistow tak czeste, ze az nudne.

      > Słynna Kazia w te słowa oto rozważa:
      ...
      > Jaki morał z tych wynurzeń zieje?
      > "Tylko Lidką" pisze autorka ...
      > Czy można zinterpretować Kaziową publicystykę inaczej, jak tylko pochwałę
      > bycia mężczyzną? Celebrowanie machissmo, jako wartości wyższego rzędu, wobec
      > której kobeta winna przejwaiać podziw i któremu to ideałowi sama winna jest
      > podporządkowanie?

      Mozna, o ile nie obce sa czytajacemu takie pojecia jak 'psychoanalityczna
      teoria osobowosci' albo 'stereotypizacja rol plciowych' czy tez 'kulturowe
      wzorce meskosci i kobiecosci'.
      Jesli sa obce to raczej nie - nie mozna.

      > Nie jest to pierwszy przejaw feminstycznej zajadłości i nienawiści wobec
      > kobiet - artykuł wybrałem z archiwum na chybił-trafił. Niemal w każdej
      > wypowiedzi feminstycznych publicystek pojawiają się - mniej, bardziej lub w
      > ogóle pozbawione zawoalowania postulaty, by wyzwolić się z bycia kobietą,
      > ponieważ kobiecość postrzegana jest jako rodzaj dziwnej choroby, psycho-
      > somatycznej przypadłości albo kalectwa.

      Widzisz, trudno jest dyskutowac z czyms, co jest jedynie Twoim widzimisie.
      Samo 'bo ja tak zauwazylem' nie ma rangi argumentu - jest pogladem, wyrazem
      wiary, ktory moze wynikac z, na przyklad, nadinterpretacji lub
      niedointerpretacji tekstu. Swiadomej albo nieswiadomej.

      Co wiecej - nieporozumienia moga byc takze skutkiem roznych
      definicji 'meskosci' i 'kobiecosci' u Ciebie i Szczuki oraz innych feministek,
      na ktore sie powolujesz bez wymieniania ich nazwisk (a szkoda).

      > Na forum tym cyklicznie również wyzierają tu i ówdzie wątki na temat
      > przypadków męskiej agresji, która za cel obiera sobie kobiety.
      > Czy możliwym w ogóle jest, żeby mężczyzna wobec kobiety przejawiał
      > jakąkolwiek agresję? Chyba wówczas, gdy niewiasta jest kobietą po kaziowemu
      > zreformowaną - czyli "kobietą", która wyparła się samej siebie i przyjęła
      > męskie wzorce, ponieważ podpowiedziano jej, że są lepsze, bardziej
      > wartościowe i godne.

      To jest ciekawa teza - ze katowane, gwalcone i ranione kobiety same sa swojemu
      zalosnemu polozeniu winne, bo zachcialo im sie feminizmu. Przemysle.
      Tymczasem Tobie polecam (zamieszczony gdzies tu juz na forum) fragmet z innego
      mojego postu - w nawiazaniu do watpliwosci czy przemoc mezczyzny wobec kobiety
      jest 'w ogole mozliwa':
      www.policja.pl/ (wchodzisz w zakladke 'statystyka' -> 'wybrane
      statystyki' ->'przemoc w rodzinie'). Polecam Ci zwlaszcza tabelke, w ktorej
      jest podzial ofiar przemocy rodzinnej na plec.

      > Pozdrawiam
      > Keep Rockin'

      Keep thinkin',
      • kochanica-francuza Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 20.07.05, 15:48
        ziemiomorze napisała:

        > johnny-kalesony napisał:
        >
        > > Przeglądałem sobie dzisiaj archiwum Fundacji Efka i w oko wpadła mi jedna
        > z
        > > enuncjacji Kazi Szczuki - ponieważ, jak wiecie, sama Kazia nijak w oko wp
        > aść
        > > nie może

        jednemu johnny`emu, który wszak nie jest grupą reprezentatywna...
      • johnny-kalesony Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 01:17
        Dziękuję z zainteresowanie Kaziowym tekstem, tudzież moim Kaziowego tekstu
        odczytaniem.

        ziemiomorze napisała:

        > Tak, piszac o feministce zawsze nalezy zwrocic uwage na jej fizycznosc.
        > Zadziwiajace to postepowanie jest u seksistow tak czeste, ze az nudne.

        Tak jest - seksista ze mnie i to seksista świadomy i ze swojego seksizmu dumny.


        > > Czy można zinterpretować Kaziową publicystykę inaczej, jak tylko pochwałę
        >bycia mężczyzną?

        > Mozna, o ile nie obce sa czytajacemu takie pojecia jak 'psychoanalityczna
        > teoria osobowosci' albo 'stereotypizacja rol plciowych' czy tez 'kulturowe
        > wzorce meskosci i kobiecosci'.
        > Jesli sa obce to raczej nie - nie mozna.

        Gdybym był Lodovico Wittgensteinem [a gdybym był, to nie pisałbym na tym forum,
        tylko odbywał indywidualne konsultacje ze studentkami w skórzanych
        minióweczkach! = )], odpowiedziałbym ,że spieramy się o słowa. Tylko o słowa.
        Jak rozumiem, byłaś łaskawa dać próbkę feministycznego nazewnictwa z gender
        studies rodem. Cóż jednak po tym, skoro całe gender studies są najzwyczajniej
        (przepraszam za określenie, ale prosty ze mnie rock'n'rollowiec) kichę warte.
        Opowiadały na ten temat na różnych forach osoby, które porzuciły środowisko
        feministyczne, potwierdzając, że szyderstwa Jonathana Swifta są nadal aktualne.
        Nauką może być wszystko - nawet destylowanie światła z ogórków - wystarczy tylko
        nadać tejże czynności pozory naukowości, czyli wymyślić odpowiedni sztafarz,
        który w oczach opinii publicznej z byle bzdury naukę uczyni.
        Niektóre kobiety najwyraźniej nie chcą kisić ogórków, więc wymyśliły sobie
        feminizm ...

        Zastanawia mnie jedna sprawa i cyklicznie na tym forum pytanie ją opisujące
        zadaję. Czy fundamentem współczesnego feminizmu jest przekonanie o kulturowej
        tożsamości płci?
        Pozwalam sobie je ponowić, ponieważ - jak rozumiem - zaczynamy się obracać w
        jego orbicie (co bardzo mnie cieszy, ponieważ docieramy do sedna zagadnienia
        feminizmu, jak sądzę).

        > > Nie jest to pierwszy przejaw feminstycznej zajadłości i nienawiści wobec
        > > kobiet - artykuł wybrałem z archiwum na chybił-trafił. Niemal w każdej
        > > wypowiedzi feminstycznych publicystek pojawiają się - mniej, bardziej lub
        > w ogóle pozbawione zawoalowania postulaty, by wyzwolić się z bycia kobietą,
        > ponieważ kobiecość postrzegana jest jako rodzaj dziwnej choroby, psycho-
        > > somatycznej przypadłości albo kalectwa.
        >
        > Widzisz, trudno jest dyskutowac z czyms, co jest jedynie Twoim widzimisie.
        > Samo 'bo ja tak zauwazylem' nie ma rangi argumentu - jest pogladem, wyrazem
        > wiary, ktory moze wynikac z, na przyklad, nadinterpretacji lub
        > niedointerpretacji tekstu. Swiadomej albo nieswiadomej.

        Jeszcze trudniej jest dyskutować, kiedy interlokutor nie zauważa zdań
        wypowiedzianych wprost. Przeczytałem trochę tekstów feministycznych i wszystkie,
        z którymi miałem styczność, atakowały kobiety za to, że są kobietami. Wszytkie
        wartościowały kobiecość niżej od męskości, co (jeżeli założymy prawdziwość tezy
        o kulturowej tożsamości płci) może być logiczne. Z kobiecości wszak -
        podpowiadają feministki - można się wyleczyć, zostając feministką. To wszystko.


        > Keep thinkin',
        I agree - that is way I'm still antifeminist.


        Pozdrawiam
        No Surprises
        (Radiohead)
        • zlotoslanos Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 11:50
          Jonny pisze-Przeczytałem trochę tekstów feministycznych i wszystkie
          > ,
          > z którymi miałem styczność, atakowały kobiety za to, że są kobietami. Wszytkie
          > wartościowały kobiecość niżej od męskości" Czy po tych kobietach ze zdjecia
          widac,ze robia wszystko by zakryc swa
          kobiecosc?
          miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2829367.html
          • johnny-kalesony Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 12:54
            Po kobiecinach na zdjęciu? Niespecjalnie.
            Trzeba jednak oddać sprawiedliwość przypuszczeniu, że one nie są takimi
            prawdziwymi feministkami.
            Kiedyś na tym forum opisałem swoje wrażenia po obejrzeniu telewizyjnej relacji z
            Manify. Kiedy pokazano zbliżenie jednej z uczestniczek, pierwszą odruchową
            reakcją była myśl: telewizor się zepsuł.

            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • zlotoslanos Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 13:08
              Czytajac to johnny "Patrzac na te panie....Trzeba jednak oddać sprawiedliwość
              przypuszczeniu, że one nie są takimi
              prawdziwymi feministkami" nasuwa sie poraz kolejny pytanie: po czym poznac
              feministke?Moze powinny nosi opaski na przedramieniach?Jakies fluorescencyjne
              mundurki?Bo moje oczy nic podejrzanego niedostrzegly,poza tym,ze znalazly sie
              sprytne,zgrabne,wesole panie pragnace obsmiac nieudana prowokacje.
        • johnny-kalesony Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 12:49
          It should be "why" not "way" ...
          Oł siet ... embarrassing kompromitacja ...

          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          • zlotoslanos Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 12:55
            No to juz wiemy,ze zna pan angielski panie johnny.
        • ziemiomorze Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 12:55
          johnny-kalesony napisał:
          > Tak jest - seksista ze mnie i to seksista świadomy i ze swojego seksizmu
          dumny.

          Nie, to jest oczywiste raczej - tylko ta duma: dlaczego?

          > Gdybym był Lodovico Wittgensteinem [a gdybym był, to nie pisałbym na tym
          forum,
          > tylko odbywał indywidualne konsultacje ze studentkami w skórzanych
          > minióweczkach! = )],

          Hm, gdybys nim byl, konsultowalbys z wieksza przyjemnoscia efebowatych
          studentow.

          > odpowiedziałbym ,że spieramy się o słowa. Tylko o słowa.
          > Jak rozumiem, byłaś łaskawa dać próbkę feministycznego nazewnictwa z gender
          > studies rodem.

          Nie - dalam probke pojec, zwiazanych z psychologia, ktore to pojecia sa raczej
          jasne takze dla osob luzno zainteresowanych ta dziedzina wiedzy. Do niej
          wlasnie odwolywala sie Szczuka w swoim tekscie.

          > Cóż jednak po tym, skoro całe gender studies są najzwyczajniej
          > (przepraszam za określenie, ale prosty ze mnie rock'n'rollowiec) kichę warte.

          Z powodu?

          > Opowiadały na ten temat na różnych forach osoby, które porzuciły środowisko
          > feministyczne, potwierdzając, że szyderstwa Jonathana Swifta są nadal
          aktualne.

          Czyli wierzysz zdaniu nieznanych 'osob z forum'? Godna podziwu dziecieca ufnosc.

          > Nauką może być wszystko - nawet destylowanie światła z ogórków - wystarczy
          tylk
          > o
          > nadać tejże czynności pozory naukowości, czyli wymyślić odpowiedni sztafarz,
          > który w oczach opinii publicznej z byle bzdury naukę uczyni.

          Nie uwazam.
          Pozwole sobie odeslac Cie do obiektywnej definicji:
          sjp.pwn.pl/haslo.php?id=35133
          Zwroc uwage: '«zespół poglądów stanowiących usystematyzowaną całość i
          wchodzących w skład określonej dyscypliny badawczej; teoria, doktryna»'
          co drobiazgowo dokladnie to samo zrodlo rozwija tutaj:
          encyklopedia.pwn.pl/50148_1.html
          Z tresci tych wynika, ze destylowania swiatla z ogorkow - w przeciwienstwie do
          gender - nauka nazwac sie nie da.

          > Niektóre kobiety najwyraźniej nie chcą kisić ogórków, więc wymyśliły sobie
          > feminizm ...

          Wnioskowanie falszywe, bo przeslanki - jak widac u gory - do bani. Tak wlasnie
          tworzy sie pseudonaukowe teoryjki.

          > Zastanawia mnie jedna sprawa i cyklicznie na tym forum pytanie ją opisujące
          > zadaję. Czy fundamentem współczesnego feminizmu jest przekonanie o kulturowej
          > tożsamości płci?
          > Pozwalam sobie je ponowić, ponieważ - jak rozumiem - zaczynamy się obracać w
          > jego orbicie (co bardzo mnie cieszy, ponieważ docieramy do sedna zagadnienia
          > feminizmu, jak sądzę).

          Nie do konca rozumiem, jak to sie ma do Twojego postu, ktory zaczyna watek?
          Dlaczego mamy o tym rozmawiac?

          > > Samo 'bo ja tak zauwazylem' nie ma rangi argumentu - jest pogladem, wyraz
          > em
          > > wiary, ktory moze wynikac z, na przyklad, nadinterpretacji lub
          > > niedointerpretacji tekstu. Swiadomej albo nieswiadomej.
          >
          > Jeszcze trudniej jest dyskutować, kiedy interlokutor nie zauważa zdań
          > wypowiedzianych wprost. Przeczytałem trochę tekstów feministycznych i
          wszystkie
          > ,
          > z którymi miałem styczność, atakowały kobiety za to, że są kobietami. Wszytkie
          > wartościowały kobiecość niżej od męskości, co (jeżeli założymy prawdziwość
          tezy
          > o kulturowej tożsamości płci) może być logiczne. Z kobiecości wszak -
          > podpowiadają feministki - można się wyleczyć, zostając feministką. To
          wszystko.

          To ja powtorze raz jeszcze to, co poprzednio, tylko powoli.
          Z tego, co napisales wynika jedynie, ze _Twoja_ _opinia_ o paru tekstach
          feministycznych jest taka, ze podwazaja one wartosc kobiecosci (itd).
          Trudno mi z tym dyskutowac, poniewaz taki odbior tekstow nie musi
          byc 'rzeczywistoscia obiektywna' (czy tez w jakikolwiek sposob zobiektyzowana -
          badaniami czy jakimikolwiek badaniami tych tekstow). Jednym slowem: calkiem
          mozliwe, ze nie odebrales intencji ich autorek. Jest to jedynie _Twoj_ odbior,
          a Ty - deklarujacy sie otwarcie jako 'seksista' obiektywny byc nie mozesz.
          Poniewaz nie podajesz, o jakich tekstach piszesz, nie moge sobie wyrobic
          wlasnego zdania na ich temat. Czyli nie ma dyskusji, bo:
          -nie wiem, o czym konkretnie piszesz
          -powatpiewam, czy istotnie zlapales sens tych tekstow (moje watpliwosci biora
          sie stad takze, ze nie byles w stanie zrozumiec sensu tekstu Szczuki).

          Z wiara sie nie dyskutuje, po prostu.

          > I agree - that is way I'm still antifeminist.

          Nie wiem, czy dobrze rozumiem - czy z tego, co napisales ponizej wynika, ze
          okreslanie sie jako 'feminista' czy 'feministka' oznacza, ze sie nie mysli?
          Chcialabym ustalic, czy dobrze odbieram Twoje intencje,
          • zlotoslanos Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 12:58
            Masz racje ziemiomorze kazdy musi cos jesc a ,ze woli swoje a nie chemie?Kisze
            w tym tygodniu i nie uwazam sie przez to garkotlukiem.
    • zlotoslanos Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 20.07.05, 19:17
      Wiesz,pean ku czci meskosci moze jest lecz nie w tym artykule.Absolutnie nie
      pojales jego przeslania a juz wyrwanie z kontekstu i przytoczenie tu slow li
      tylko dlatego,ze"kutas i fallus" bylo cokolwiek zbyt prostolinijne.Kazia
      opisuje rozne sposoby artykulowania swych racji,czasami w sposob zgola
      irracjonalny.Na konkretnych przykladach od tych najlzejszych sposobow, przez
      mocne slowa ,palenie mostow do orzeczonego "czolgu".Czolg w znaczeniu -
      zmiazdzylam kogos slowami.Bezpowrotnie zrobilam z kogos mokra plame.Moze to
      pojac tylko ktos kto zna dobrze zasady dzialania ZNP.Dobrze,ze podales link bo
      odpowiedz na Twoj post moglaby byc zgola inna.Artykul jest swietny obnaza nasze
      zachowania ,w sposob rzeczowy krok po kroku analizuje ludzka (kobieca?)
      agresje.Przemyslany,podparty mocnymi przykladami,jak zwykle napisany piekna
      polszczyzna i tworzacy spojna calosc.Dziekuje za link i prosze o nastepne :-)
    • cherryhill Re: Stalowy Kutas, czyli Kaziowy pean ku czci męs 21.07.05, 01:28
      johnny-kalesony napisał:

      > Czy można zinterpretować Kaziową publicystykę inaczej, jak tylko pochwałę
      > bycia mężczyzną? Celebrowanie machissmo, jako wartości wyższego rzędu, wobec
      > której kobeta winna przejwaiać podziw i któremu to ideałowi sama winna jest
      > podporządkowanie?

      Absolutnie sie nie zgadzam!
      Jestem przekonana że Kazimiera promuje i wspiera w ten sposób Polski przemysl
      zbrojeniowy.
      Co jest w pewnym sensie paradoksem, bo jest przeciwko wojenom, ale tylko
      pozornie
      Si vis pacem para bellum ;-))
      Cherry


      • kochanica-francuza do zlotoslanosa 21.07.05, 16:05
        Otóż tok rozumowania dumnego posiadacza kalesonów jest taki:

        Feministka jest brzydka, owłosiona i ubrana aeksualnie.

        Jeśli feministka nie jest b., o. i u.a. , to nie jest feministką.

        Podobnie mógłby johhny rozumować:

        Krowa zawsze jest łaciata.

        Jesli krowa nie jest łaciata, to nie jest (prawdziwą) krową.
        • zlotoslanos do kochanicy 21.07.05, 16:51
          A fakt,ze daje mleko jest cudem nadprzyrodzonym :-)
          • kochanica-francuza Re: do kochanicy 21.07.05, 22:59
            zlotoslanos napisała:

            > A fakt,ze daje mleko jest cudem nadprzyrodzonym :-)
            I w ogóle nie daje mleka - to tylko komunistyczna propaganda.
            Mleko dają tylko łaciate.;-)
            • zlotoslanos Re: do kochanicy 22.07.05, 19:39
              Laciate ino ale i tylko te dojone przez chlopa :P
              • loridan Re: do kochanicy 22.07.05, 20:59
                Ta cała pani Szczuka ma racje. Rzeczywiście tak jest, że ludzie poprostu są
                przesyceni nienawiścią i chęcia dowalenia innym dla hecy. Podkreśla też, że
                problem nie tyczy się wyłącznie kobiet. Racja , sam mam kumpli, którzy
                bezustannie obgadują innych.
                Cały artykuł świadczy o inteligencji i racjonalnym mysleniu pani Szczuki.
                Nie ma tam tekstów w stylu "to samce są wszystkiemu winni! My Kobiety jesteśmy
                lepsze".
                Pozatym podaje wyraźnie, że mężczyźni mają większe skłonności do agresji
                (przemoc w rodzinie) a kobiety do snucia intryg, obgadywania itp.
                Jeden problem wychodzi bardziej od mężczyzn drugi od kobiet.
                I takie gadanie jest jak najbardziej sprawiedliwe. A nie gadanie, że kobieta
                jest ciągle prześladowana przez faceta. "Jesteś lepsza, bardziej inteligenta i
                wrażliwa niż on" - typowe gadanie pseudo feministek.

                Takie artykuły jak ten będę popierał zawsze i wszędzie.
Pełna wersja