Feminizm a Równouprawnienie

22.07.05, 18:14
Jak widać w temacie feminizm nie oznacza walki o równouprawnienie.
Wystarczy tylko spojżeć na to co mówią i robią feministki.
Z ich ust padają szlachetne hasła takie jak: Równość płci, odejście od
zgubnego stereotypu kobiety pracującej(niewolniczej kobiety) czy walka z
przemocą i patalogią w rodzinie.

Sęk w tym, że cała winę zrzucają na męską stronę całkowicie rozgrzeszając przy
tym stronę żeńską. Uważają ,że winę za brak równouprawnienia ponoszą zawsze
bądź w większości mężczyźni. Z góry zakładają ,że w przyrodzie występuje jeden
rodzaj samca. A zwie się samiec szkodliwy.Takie pojmowanie sprawy nie prowadzi
do niczego. Wina jest po obu stronach.

Chą odejść od stereotypu nieporadnej kobiety cały czas podkreślając stereotyp
męża pastwiącego się nad żoną( często też nad dziećmi) i wykorzystującego ją.
Na prawde mnie to zadziwia. Jest tu wątek o emeryturach dla gospodyń domowych.
Spoko, należy się , chodź na obecne warunki kraju jest to nierealne.
Co więcej, starają się odejść od niesławnego stereotypu kobiety pracującej w
domu a tym przedsięwzięciem propagują dalej ten stereotyp. Takie działanie nie
wprowadza żadnych zmian na lepsze, jedynie na gorsze. Nie wówiąc już o reakcji
otoczenia na takie pomysły, które do niczego nie prowadzą.
Przemoc w rodzinie. Tu nie ma winy jedynie mężczyzn. Dla wyjasnienia o co mi
chodzi podam taki przykład:

Jest przeciętne małżeństwo. Wszystko idealnie. Oboje pracują, wspólnie zajmują
się domem i dziećmi. Niby wszystko układa się fajnie aż penego dnia Ona
poznaje jakiegoś romantycznego kawalera. Ulega chwili i zdradza męża
(większość zdrad pada ze strony żeńskiej- badania wykazały). On się o tym
dowiaduje, także ulega chwili i uderza swoją żonę pod wpływem impulsu. Nie
dziwota w takiej sytuacji.

Za pare dni siedzi w barze z kolegami i opowiada co się stało. Mówi, że teraz
jest już dobrze, żona dalej jest wierna. Wybaczył jej itd. Ale jak sprawę
interpretują koledzy: Palnął w łeb więc przestała. I w takich przypadkach
rodzi się przemoc. Takie przeświadczenie ewoluuje i wzrasta do rangi "bo zupa
była za słona". Przecież to jest logiczne , że przemoc w rodzinie nie wzięła
się od tak sobie. Coś musi być nie tak z nim , z nią lub z dzieckiem. Nie
wpada sobie facet na chate po pracy. Na dzień dobry nie kopie syna w głowe a
żony nie okłada Baseballem bo taki ma kaprys. Problem się wywodzi z
przeswiadczenia, że przemoc popłaca.

Nie raz spotkałem się z opinią, że kobiecie trzeba czasem w łeb przywalić żeby
otrzeźwiała i to wcale nie padało z ust pijaczyn , którzy nie mają się na czym
wyżyć.

Ja potrafię powiedzieć, że za przemoc w rodzinie i mniejsze prawa dla kobiet
są winą zarówno facetów jak i kobiet.
Czy feministki potrafią powiedzieć to samo???
    • ziemiomorze Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 20:22
      Wymyslasz sobie jakas teorie nt feminizmu i potem kazesz innym ja tlumaczyc?
      Nie wydaje Ci sie to bezsensowne? Bo mi co najmniej glupie.

      Zajrzyj do watku o definicji feminizmu - wynika z niego, ze ile feministek tyle
      okreslen tego zjawiska. Ja znam feminiski (sama do nich naleze), ktore potrafia
      dotrzec, ze najlepszymi strazniczkami patriarchatu - systemu, ktory krzywdzi i
      kobiety, i mezczyzn, sa czesto same kobiety. 'I juz sie mijasz z prawda,
      prawda' ;-)

      Co do Twojej dziwacznej teorii dotyczacej przemocy domowej, poczytaj sobie moze
      o roli hormonow? Wielki mysliciel amerykanski, Ken Wilber, ujal to tak:
      'Badania nad testosteronem - przeprowadzane w laboratoriach w roznych obszarach
      kulturowych, na embrionach, a nawet na kobietach, ktorym wstrzykuje sie go w
      celach medycznych - zawsze prowadza do prostej konkluzji. NIe chce byc
      brutalny, ale okazuej sie, ze testosteron zasadniczo rodzi dwa, i tylko dwa,
      glowne popedy: pieprz lub zabij.(...)
      Co gorsza, mezczyzni czasami lacza i myla te dwa popedy, a wtedy pieprz lub
      zabij w niebezpieczny sposob stapiaja sie w jedno. (...)
      A kobiety? Mozemy wskazac na oksytocyne, hormon, ktory zalewa kobiete, jesli
      sie ja chocby tylko poglaszcze po skorze. Oksytocyne opisywano jako >lek
      zwiazku<; wzbudza on niewyobrazalnie silne uczucia przywiazania, zwiazku,
      karmienia, obejmowania, dotykania.
      Nietrudno zauwazyc, ze obydwa hormony, testosteron i oksytocyna, sa produktem
      ewolucji biologicznej - pierwszy sluzy reporodukcji i przetrwaniu, drugi
      macierzynstwu'.

      Faceci sa nie tylko statystycznie silniejsi fizycznie, ale i biologicznie
      predestynowaniu do agresji. Nie znaczy to oczywiscie, ze kobiety to
      niewiniatka, a faceci rzeznicy - bo czlowieka ksztaltuje nie tylko biologia,
      ale i srodowisko, a to obecnie coraz czesciej sklania do zachowan agresywnych.
      Tyle, ze wystaczy popatrzec na statystyki plci u skazanych za przestepstwa,
      zwiazane z agresja i wyciagnac z tego zwiazki - biologia robi swoja krecia
      robote, mimo wszystko.
      • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 20:58
        to ciekawe, ze o testosteronie sie wie tak duzo a o oksytocynie tak malo.
        swoja droga panowie tez lubia jak sie ich glaszcze sczegolnie pewnymi partiami
        ciala. jaki hormon wtedy sie uwalania?
      • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 21:28
        Mnie nie obchodzi teoria feminizmu. Sama z resztą napisałaś ile kobiet tyle
        pojęć. I tak jest właściwie z wszystkim.
        Ja tu mówie do może doprowadzić feminizm. Nie mówie, że to jest złe (czytaj
        temat o stalowym ku...ie). Chodzi mi właściwie o propagandę feministek w stylu
        "koleś to zło" albo to z emeryturami dla gospodyń. Takie gadanie nie przejdzie.
        Zawsze wszystko trza brać na prosty rozum. Szczególnie jeśli się mówi do ludu.
        Nie to , że lud jest tępy. Jak wypowiedź jest zbyt zawiła ( jak metafora) to
        każdy to interpretuje inaczej.
        Mi raczej chodzi o to, że utożsamianie się z feminizmem nie wróży dobrego dla
        kobiety. Wręcz przeciwnie - z góry skazuje ją na klęskę w oczach ludu.
        A to przez takie teksty jak "koleś to zło" bądź chęć wprowadzenia w życie tych
        emrytur. O tym czemu to się kończy fiaskiem pisałem wcześniej.
        Teraz Ty jako prawdziwa feministka obrywasz za działanie innych pseudo
        feministek. Przez nazwanie siebie feministką automatycznie utożsamiasz się z ich
        słowami i czynami , w oczach ludu.
        Ja nie potępiam takich kobiet jak Ty, wręcz przeciwnie. Jestem za
        Równouprawnieniem i wiem, że gdybym nazwał siebie feministą to tak jakbym
        wrzucił tę wartość w błoto. Chodzi o pstrzeganie zjawiska feminizmu przez ogól
        społeczeństwa.
        Kolejna sprawa - przemoc w rodzinie. Jasne jest, że w większości przypadków
        sprawcami są faceci. Tam tłumaczyłem tylko skąd to się bierze (przykład
        podałem). Sęk w tym, że kobieta sobie poprostu pozwala wyrządzać krzywdę. A to
        dlatego, że jest uzależniona od faceta finansowo i nie ma dokąd iść.
        Dlatego trza walczyć o niezależność kobiet. Namawiać do podjęcia pracy
        zarobkowej. Czyli odejście od stereotypu kobioety pracującej w domu. A (pseudo)
        feministki gadaja o emeryturach dlo gospodyń czyli propagują stereotyp kobiety
        -gospodyni. Nierealne ekonimicznie na ten stan gospodarki. Kobiety dalej pracują
        w domach i walczą o emerytury co prowadzi do bezustannej zależności finansowej
        od małżonków i bezustannej przemocy w rodzinie.
        Tak prosty ludzki umysł postrzega feministki. Powiesz, że nie wszystkie
        feministki są takie. Ale ciągle się od tych pseudo słyszy o uogólnieniu samców
        jako zło. A niestety ludzie wyłapują najlepiej brudy o czym na pewno każdy
        dobrze wie. Więc szary obywatel też uogólnia feministki z tymi najgorszymi
        -pseudo feministkami.
        Celem moich wypowiedzi nie jest negowanie czystego feminizmu czy
        równouprawnienia. Chcę Wam feministkom uświadomić jak jesteście spostrzegane
        przez społeczeństwo. To jest zjawisko wszechobecne. Niby po co są etyki lekarsie
        czy duchowne. Jak jeden ksiądz coś spieprzy to idzie na cały Kościół.
        Przemyśl to dobrze i się zastanów czywarto się identyfikować z grupą, która
        gnije w oczach przeciętnego prostego obywatela.
        • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 21:41
          no ale to, ze jest nagonka na feministki, to od razu kobiety maja same o sobie
          nie mowic, ze sa feministkami.?

          wiesz co. jelsi mowimy o zdrowym prostym rozumie. to co mowia zadeklarowane
          feministki to jest pryszcz. gdyby statystyczny facet dowiedzial sie co mowia
          kobiety to by sie zlapal za glowe. kobiety duzo mowia miedzy soba. wierz mi.
          takich najazadow na facetow nigdy nie slyszlam od zadeklarowanych feministek,
          ktorym sie zamyka usta tworzac stereotyp agresywnej feministki.
          • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 22:12
            anastassja napisała:

            > no ale to, ze jest nagonka na feministki, to od razu kobiety maja same o sobie
            > nie mowic, ze sa feministkami.?

            Czasem zeby coś osiągnąć trzeba pójść na kompromis. Chodzi o walkę o wyższe
            wartości (równouprawnienie) nie koniecznie pod nazwą feminizmu! Przecież nie o
            to chodzi. A nazwa o czymś świadczy. Feminizm kojaży się poprostu z nienawiścią
            do mężczyzn. Nie mów mi, że nie o to tak na prawde chodzi bo ja to wiem. Ale
            prosty obywatel tego nie wie o czym z resztą są Twoje słowa poniżej.

            > wiesz co. jelsi mowimy o zdrowym prostym rozumie. to co mowia zadeklarowane
            > feministki to jest pryszcz. gdyby statystyczny facet dowiedzial sie co mowia
            > kobiety to by sie zlapal za glowe. kobiety duzo mowia miedzy soba. wierz mi.
            > takich najazadow na facetow nigdy nie slyszlam od zadeklarowanych feministek,
            > ktorym sie zamyka usta tworzac stereotyp agresywnej feministki.

            Tak ale ten pryszcz rzuca się w oczy. Im prędzej to sobie uświadomią prawdziwe
            feministki tym lepiej. Zawsze świństwo pierwsze rzuca się w oczy.
            Nie mówie, że feministki mają przestać walczyć. Jedynie walczyć pod innym
            sztandarem.
            • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 22:53
              to nie jest wina feministek, ze tak sie kojarzy tylko np. takich pseudomezczyzn
              jak ci, ktorzy zrobili plakat antyfeministyczny.

              mi sie zle nie kojarzy, tobie tez nie, wiec juz jestesmy dwoje;)
              a jak komus cos sie zle kojarzy, bo jets przepelniony nienawiscia do kobiet to
              zawsze mu sie bedzie zle kojarzylo to co kobiece.
              • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:09
                Jeśli chodzi o działanie antyfeministów to powiem Ci szczerze, że zdecydowana
                większość prostych osób nie ma pojęcia co oni gadają. Jedynie można się
                domyśleć, że poglądy przeciwne feministkom. Chodzi o to, że na serio działania
                antyfeministów nie widać tak bardzo jak rzekomych feministek. I na prawdę
                wyobrażenia o poglądach feministycznych od nich nie biorą. Opierają się jedynie
                na tym co jest w TV. To wystarczy żeby skutecznie odstraszyć. Sama powiedz co
                gadają pseudofeministki? Propagują nienawiść do płci męskiej i to widzi
                zdecydowana większość ludzi w naszym kraju.
                Mówisz o nienawiści do kobiet. Nie! To jest nienawiść tylko i wyłącznie do tych
                kobiet, które utożsamiają się z nazwą- feministka. Dzieje się tak ponieważ w
                mediach występują pseudofeministki propagujące nienawiść do płci męskiej. Ogień
                zwalcza się ogniem. Nienawiść rodzi nienawiść.
                To, że ludzie olewają feministki nie znaczy, że także leją na "zwykłe" kobiety.
                Mówie Wam. Hasło feminizm poprostu źle się kojaży i nie zwalać tu winy na
                mężczyzn. Bo to właśnie te pseudofem. są temu winne.
                • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:22
                  nam mowisz czyli komu?

                  • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:24
                    Wszystkim
                    • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:27
                      nie jestem feministka, jestem kobieta.

                      wszystkim kobietom mowisz?
                      jestes jakims oredownikiem?
                      • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:29
                        nie mylilam sie - jestes oredownikiem tego co dla kobiet jest dobre. ty wiesz.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15080&w=26710673&a=26775918
                        • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:38
                          Jeśli chodzi o tablety, ogólnie o chemię to już inna sprawa. Unikam tablet jak
                          mogę. Wolę medycynę naturalną , zdrowe jedzonko i takie tam. To już nie jest
                          kwestia czy dla kobiet czy mężczyzn.
                          A tak propo tablet antykoncepcyjnych: niejednokrotnie usłyszałem od dziewcząt,
                          że ich znajome dostały od tego jakiejś narośli w macicy. To mówi samo za siebie.
                          Rozumiem, że to pomaga w sprawach z okresem itp. No ale jeśli można to chyba
                          lepiej uniknąć a na tabsy zdecydować się w ostateczności.
              • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:16
                A co do tych plakatów. Tam nie przedstawia się współczesnej kobiety tylko
                współczesną feministkę a to na serio duża różnica. Problem feministek nie polega
                na tym, że faceci nienawidzą kobiet ale tylko feministek. Jakoś nie mogą tego
                przeboleć i każdy akt antyfeminizmu interpretują jako atak na każdą kobietę. Tak
                to czynią pseudof.
                • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:26
                  Problem feministek nie poleg
                  > a
                  > na tym, że faceci nienawidzą kobiet ale tylko feministek.

                  a feministki wystepuja z haslami prokobiecymi wiec rachunek logiczny jest
                  prosty.
                  • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:33
                    Fakt, ale zrozum, że jednocześnie propagują nienawiść do mężczyzn. Gdyby
                    zajmowały się tylko kobietami to kolesie by w to nieingerowali albo i nawet
                    pomagali. Ale one mówią że samiec jest złem. Czy to takie trudne do zrozumienia?
                    • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 12:58
                      Ale one mówią że samiec jest złem. Czy to takie trudne do zrozumienia
                      > ?

                      w wielu przypadkahc tak jest. wymaganie posluszenstwa np. normalnej kobiecie
                      wyjdzie bokiem w postaci nerwicy.
      • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 21:34
        Co do tych aktów agresji. hmmm ja jakoś nie mam z tym problemu. Kwestia
        panowania nad emocjami. To, że faceci lubią adrenalinę wiąże się z historią.
        Zawsze była walka, wyładowanie agresji. W naszych czasach się to nazywa
        wysiłkiem fizycznym. Aby zaradzić przemocy w rodzinie powinno się rozwijać sport
        w kraju.
        Wiadomym jest na jakim poziomie u Nas sterczy sport. Testosteron trzeba
        wyładować. Póki państwo nie zapewni takiej możliwości problem przemocy w
        rodzinie będzie. Proste i logiczne.
        • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 21:43
          alkohol wyzwala agresje.
          ostatnio zrobilam mala sonde wsrod kolezanek i okazalo sie, ze 95% mezow pije
          codziennie jakas dawke alkoholu.
          • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 22:19
            Każdy oddziałowuje na alkohol inaczej. Ja tam często bywałem zmulony po alkoholu.
            Ale to tylko kwestia towarzystwa.
            Jeśli jest impreza huczna to towarzystwo tańcuje, skacze ,śpiewa itd. Jeśli
            kogoś to akurat nie interesuje dostaje zamuły (tak jak ja). A np. w jakiejś
            spelunie, gdzie każdy kolo spogląda na siebie spod brwi. Gdzie każdy chce
            pokazać jakim to jest kozakiem. Często jak przychodzi co do czego dostaje w
            pi..ol. To bardziej budzi agresję i poczucie niemożności "zademonstrowania"
            swojej siły wobec innego faceta. Taki delikwent idzie na chate wkurzony i wyżywa
            się na słabszej od siebie osobie czyli na żonie. To nie jest kwestia samego
            alkoholu. Alkohol jakby neguje wstyd, strach itp co prowadzi często do
            zwyczajnego spełniania własnych zachcianek nie patrząc na konsekwencje. Zależy
            kto czego chce.
            • anastassja Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 22:58
              oczywiscie, ze nie samego alkoholu.
              swoja droga ta chec rywalizacji miedzy facetami jest ciekawa. to smutne, ze
              faceci sie tak siebie boja.
              • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:29
                Gdyby sie bali siebie nawzajem to by rywalizacji nie było. Właśnie w tym sęk, że
                się nie boją a powinni. Nie patrzą na konsekwencje co jest całkowicie sprzeczne
                ze zdrową rywalizacją. Mowa tutaj o strachu przed okaleczeniem kogoś itp. Tacy
                kolesie nie boją się dostać w łeb a co dopiero o zdrowie innych. No ale to jest
                tylko część grona facetów. Uogólniać w zasadzie nie powinno się nikogo i niczego.
                Bo każdy człek inny jest.
    • margot_may Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:47
      czyzbyś sądził loridan, że woda stanie się sucha jak ją nazwiemy piaskiem?
      • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:50
        Powiedz konkretnie o co Ci chodzi?
        • margot_may Re: Feminizm a Równouprawnienie 22.07.05, 23:51
          proponujesz opuszczenie okrętu, który twoim zdaniem tonie. ale drugi okręt
          będzie taki sam.
          • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 00:07
            No nie wiem czy grupa zawierająca członkostwo zarówno kobiet jak i mężczyzn,
            głosząca wartości i kożyści jakie niesie ze sobą równouprawnienie skazane jest
            na fiask. Pomyśl, taka grupa ma czyste konto. Feminizm nie przeszedł i nie
            przejdzie.
            Ten okręt już zatonął a fem. i pseudofem. toną. Na ratunek przypływa okręt z
            członkami żeńskimi i męskimi. Czyste fem. znajdą się na jego pokładzie a
            pseudofem. niestety nie. Dlacego? A no bo są tam mężczyźni a one niczym amazonki
            chciałyby wszystkich się pozbyć.
            Działalność takiej grupy musi zaistnieć pod inną nazwą, młodymi umysłami i co
            najważniejsze z udziałem obu płci. Inaczej równouprawnienia nie będzie.
            Nawet na logike biorąc za idealny przykład gdzieś tam wspomnianych Arabów.
            Kobieta ma mniej praw tak samo jak w Polsce. Tam te kobiety mogą sobie apelować
            do renty a i tak nic to nie da. Chyba, że wstawią się za nimi osoby z większym
            zakrasem uprawnień czyli mężczyźni.
            Same kobiety gadają, że mają mniej praw. To nie widzą tego, że bez współudziału
            facetów się nie obejdzie? A może duma nie pozwala przyjąć pomoc ze strony
            chłopa? Jeśli uważasz, że równouprawnienie wywalczą sobie same niewiasty no to
            powodzenia. Zauważ, że jest też wiele samodzielnych kobiet, a i nawet nie w
            każdej firmie wyzyskuje się kobiety mniej niż mężczyzn.
            • margot_may Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 00:29
              loridan po paru latach ten nowy okręt stałby się starym, nie miej złudzeń.
              • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 00:38
                No jeśli równouprawnienie to dla Ciebie złudzenie. Na tym polega feministyczna
                walka o równość płci? Walka a jednocześnie przeswiadczenie, że to nierealne?
                • margot_may Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 00:45
                  dla mnie nierealne jest naprawianie błedów zmianą nazwy.
                  • loridan Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 00:49
                    Nie chodzi tylko o zmianę nazwy. Chodzi o odcięcie się od stereotypowego
                    wyobrażenia feminizmu. Walczysz o równość płci a feminizm dla ludzi znaczy tyle
                    co nienawiść do płci męskiej. Nie będe już tego powtarzał. Jak Ci się jakieś
                    pytanie nasunie to przejżyj moje poprzednie posty. Pewnie się tam znajdzie. No
                    chyba, że wniesiesz coś nowego do tematu. Byle nie pesymistyczne gadanie i
                    wtórne tłumaczenie, że jesteś inna niż reszta feministek bo nie o to chodzi.
                    • margot_may Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 01:09
                      nie mogę się zgodzić na odcięcie od stereotypowego wyobrażenia feminizmu, bo to
                      oznaczało by przyznanie się do czegoś, czemu feminizm nie jest winny.
                      mianowicie do poglądów, które nie są jego udziałem. np. myslenia, że faceci są
                      be. gawiedź pomyśli: feministki odżegnują się od feminizmu. feministki
                      zmieniają poglądy, to znaczy, że naprawdę uważały, że faceci są źli.

                      uważam, że bardziej racjonalne było by rozpowszechnianie zdania, że kobiety
                      myślące w taki sposób o mężczyznach, to pseudofeministki, które nie mają z
                      prawdziwym feminizmem nic wspólnego. w ten sposób mozna uzdrowić feminizm
                      prościej.
                      • margot_may Re: Feminizm a Równouprawnienie 23.07.05, 01:13
                        mam nadzieję, że nie wyczytałeś w moim poście żadnego wtórnego tłumaczenia ani
                        pesymistycznego gadania, panie poprawny.
    • tomekpk Równouprawnienie konsekwentne 23.07.05, 18:38
      Jestem za absolutnym równouprawnieniem i równością. Każdy powinien mieszkać w
      takim samym domu, mieć tyle samo pieniedzy, chodzić tak samo ubranym. Wszelkie
      odstępstwa od reguły powinny być piętnowane bo równość to równość. Wszystko to
      piękne tylko, że to co powiedziałem powyżej to absurd i głupota taka sama jak
      gledzenie feministek o równości.
    • Gość: Deva Feminizm=równouprawnienie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.07.05, 20:16
      A tak w ogóle to pisze sie spojrzeć a nie "spojżeć". Idiotek zaprzeczajacych,
      że feminizm ich nie dotyczy nie brak - ostatnio niejaka pani Różyczka (powinna
      nazywać sie Ospa)wypowiedziała sie na ten temat na łamach gazetki marie claire.
      Pogladów, urody i ilorazu inteligencji tej panii głęboko współczuję. Jak sie
      niektórym paniom feminizm nie podoba to proszę bardzo, w samolot i do Jordanii.
      Tam czekają na takie idiotki, które ubiorą się w czador bez szemrania, dadzą
      się bić, gwałcić i rodzić dzieci co chwila.
      Ostatnio spotykany na ulicy plakat "jeśli jestes brzydka, wredna, leniwa i
      głupia zostań feministką" mnie nie obraża - wole być uważana za wredną, leniwą
      i głupią feministkę niż być piękną, pracowitą i mądrą lecz ubezwłasnowolnioną.
      • Gość: Dev Feminizm, największym wrogiem kobiet IP: *.aster.pl 28.07.05, 22:38
        Gość portalu: Deva napisał(a):

        > A tak w ogóle to pisze sie spojrzeć a nie "spojżeć". Idiotek zaprzeczajacych,
        > że feminizm ich nie dotyczy nie brak - ostatnio niejaka pani Różyczka (powinna
        >
        > nazywać sie Ospa)wypowiedziała sie na ten temat na łamach gazetki marie
        claire.
        >
        > Pogladów, urody i ilorazu inteligencji tej panii głęboko współczuję. Jak sie
        > niektórym paniom feminizm nie podoba to proszę bardzo, w samolot i do
        Jordanii.
        >
        > Tam czekają na takie idiotki, które ubiorą się w czador bez szemrania, dadzą
        > się bić, gwałcić i rodzić dzieci co chwila.
        > Ostatnio spotykany na ulicy plakat "jeśli jestes brzydka, wredna, leniwa i
        > głupia zostań feministką" mnie nie obraża - wole być uważana za wredną,
        leniwą
        > i głupią feministkę niż być piękną, pracowitą i mądrą lecz
        ubezwłasnowolnioną.


        Co ty kogoś wyganiasz. Może ty, jak ci sie nie podoba, przenieś sie do jakiegoś
        feministycznrgo raju np.Szwecji.
        • takijedengosc Re: Feminizm, największym wrogiem kobiet 28.07.05, 22:45
          Niektóre kobiety tu na prawdę sfiksowały... Na szczęscie są jeszcze miliony
          kobiet kobiet pięknych, pracowitych i mądrych, które bynajmniej nie są
          ubezwłasnowolnione. O nie, nie. W takie celuję JA.

          I słusznie, leć do Szwecji. Tam kobietom w ciąży się nawet nie ustępuje miejsca
          w tramwaju, bo gotowe są się obrazić. To nie przerysowanie, lecz szczera prawda.
          Dokładnie taka. Mnie to się wydaje już chore do granic, ale tak jest. I wierzyć
          mi się nie chce, że są debilki, które chcą tego samego.
    • losiu4 Re: Feminizm a Równouprawnienie 28.07.05, 22:44
      a od kiedy feminizm = równouprawnienie?

      Pozdrawiam

      Losiu
      • wikul Równouprawnienie 28.07.05, 23:14
        funfire.de/bilder/funfire-de-1068646742-19.jpg
    • dokowski A główkę ci zbadali 29.07.05, 13:34
      loridan napisał:

      > zdradza męża (większość zdrad pada ze strony żeńskiej- badania wykazały)

      Po czymś takim oczywiście dalsze czytanie debilnego postu jest wykluczone
    • dokowski Jaka sprytna manipulacja pojęciem "winy"! 29.07.05, 14:01
      loridan napisał:

      > winę za brak równouprawnienia ponoszą zawsze bądź w większości mężczyźni

      Uczciwa dyskusja na temat feminizmu powinna słowo "wina" traktować ściśle,
      tylko w znaczeniu czegoś, co pociąga za sobą ukaranie przez Prawo. Feminizm to
      ruch skupiający się na zapewnieniu ochrony prawnej dla kobiet, szczególnie w
      warunkach, gdy prawo niby jest już równe, tylko że policja, prokuratura i
      sędziowie zgodnie bronią damskich bokserów przed odpowiedzialnością karną i
      zgodnie szykanują krzywdzone i gwałcony kobiety. Mamy przestępców, ale nie mamy
      winnych, to podstawowy problem współczenego feminizmu.

      W drugim znaczeniu, w znaczeniu współodpowiedzialności, mówimy o "winie" np. w
      sytuacji, gdy ojciec katuje swoje dzieci, a matka boi się stanąć w ich obronie,
      bo i ją mąż bija. Jej strach okazuje się silniejszy niż miłość do dziecka i w
      tym sensie można mówić o jej "winie" z moralnego punktu widzenia. Jednak
      feminizm postrzega takie żony jako ofiary przemocy i insynuowanie "winy" kobiet
      w tym drugim rozumieniu jest traktowane przez feministki jako zamierzona
      obraza. Kobieta, która boi się walczyć o równouprawnienie nie jest winna jego
      braku.

      W trzecim znaczeniu, w znaczeniu genetycznym, można śmiało powiedzieć, że
      patriarchat jest zbudowany przez kobiety. To samice, preferując takich a nie
      innych samców, powodują, że przekształcają się oni w krwiożercze potwory, jak
      morsy; w patriarchów mordujących cudze dzieci, jak lwy czy goryle; w morderców
      i gwałcicieli porywających cudze samice, jak szympansy; czy w potulnych
      erotomanów o wielkich jądrach, jak bonobo. W tym sensie kobiety same są sobie
      winne, gdyż takich sobie nas wyhodowały.

      W takiej jak ta dyskusji nie powinno się mieszać tych trzech różnych wątków, bo
      prowadzi to do żonglerki słowem "wina" w sposób nieuczciwy. Co niby ma znaczyć
      zlepek słów "winę zawsze ponoszą mężczyźni"? Czy chodzi o zdanie: "winni są
      mężczyźni", a może: "mężczyźni zbudowali patriarchat", a może "cała
      odpowiedzialność spoada na mężczyzn"?
Pełna wersja