Dlaczego feministki nie rządzą światem?

10.08.05, 01:41
No właśnie, dlaczego?

Może nawet nie światem, a własnym podwórkiem. Wszak reprezentujecie interesy kobiet (przynajmniej tak twierdzicie;)), a kobiet jest w Polsce nieco więcej niż 50% ogółu. Żadna partia nie może się pochwalić takim elektoratem! Żadna nawet nie śmie twierdzić, że reprezentuje interesy takiej grupy społecznej.

Dlaczego więc nie wystawicie list wyborczych pod swoim szyldem? Z poparciem grupy której interesy reprezentujecie, przebojem zdobyłybyście większość w parlamencie i fotel prezydencki. Rzeczpospolita Babska w pierwszym rozdaniu.

Dlaczego nie ma więc listy wyborczej feministek? Skończyłoby się gadanie o niedostatecznej roli kobiet w parlamencie - w końcu nie byłyby wybierane z patriarchalnego klucza partyjnego, ale ze swojej własnej listy, na którą każdy mógłby głosować jak chce.

Nie jest to bynajmniej prowokacja ani próba wywołania taniego flame. Chciałbym po prostu usłyszeć wasze zdanie na ten temat.
I tak, jestem mężczyzną. Kalesonów nie noszę ;)
    • pizzadiler Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 02:04
      Boze chron Rzeczpospolita!
      Nie robcie tego, jestescie najlepszymi "szyjami" jakie mamy.
      Baronowa Thatcher byla jedna (no moze druga, pierwsza byla Queen Victoria), a
      kobiet rzadzacych panstwami poprzez krolow, cesarzy i prezydentow wiele.
      • feel_good_inc Nie kuriozuj mi wątka! 10.08.05, 02:33
        Bo się z tego zrobi standardowy na tym forum flame, a ja chciałem się dowiedzieć :D
    • boykotka Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 06:04
      feel_good_inc napisał:

      > No właśnie, dlaczego?

      "Że polityka dla mnie to w krysztale pomyje"
      • feel_good_inc Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 13:32
        boykotka napisała:
        > "Że polityka dla mnie to w krysztale pomyje"

        No i? Lepiej siedzieć na tyłku i narzekać, że polityka be? A może to ukryta obawa o to, że wybrana na stanowisko koleżanka mogłaby zarzucić ideały na rzecz jak najbardziej przyziemnych własnych interesów? :D
        • boykotka Re: Po co zadajesz pytania 11.08.05, 14:50
          feel_good_inc napisał:


          > No i? Lepiej siedzieć na tyłku i narzekać, że polityka be?
          Na które sam sobie odpowiadasz ??? Brakuje Ci chórku : o tak, tak tak masz
          rację o boski ???? :))))
          • feel_good_inc Po to by otrzymać odpowiedź! :D 12.08.05, 00:26
            boykotka napisała:
            > Na które sam sobie odpowiadasz ???

            Liczyłem na jakieś odpowiedzi. Widać się przeliczyłem.
            Choć z drugiej strony nie, to była częściowo odpowiedź na moje pytanie. :D

            > Brakuje Ci chórku : o tak, tak tak masz
            > rację o boski ???? :))))

            Wy tak wszystkie macie, czy to jakaś moda na tym forum?
            Normalna rozmowa z mężczyzną to zatracona sztuka?
    • ziemiomorze Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 08:32
      feel_good_inc napisał:

      > No właśnie, dlaczego?
      >
      > Może nawet nie światem, a własnym podwórkiem. Wszak reprezentujecie interesy
      ko
      > biet (przynajmniej tak twierdzicie;)), a kobiet jest w Polsce nieco więcej
      niż
      > 50% ogółu. Żadna partia nie może się pochwalić takim elektoratem! Żadna nawet
      n
      > ie śmie twierdzić, że reprezentuje interesy takiej grupy społecznej.

      Smiem twierdzic, ze feminizm reprezentuje interesy _calej_ ludzkosci, bo
      mezczyzn tez. Feminizm dazy min. rowniez do tego, zeby nikt sie z Ciebie nie
      nabijal, kiedy zdecydujesz sie na urlop tacierzynski, a Twoja szanowna
      partnerka bedzie zarabiac na utrzymanie rodziny.

      > Dlaczego więc nie wystawicie list wyborczych pod swoim szyldem? Z poparciem
      gru
      > py której interesy reprezentujecie, przebojem zdobyłybyście większość w
      parlame
      > ncie i fotel prezydencki. Rzeczpospolita Babska w pierwszym rozdaniu.
      >
      > Dlaczego nie ma więc listy wyborczej feministek? Skończyłoby się gadanie o
      nied
      > ostatecznej roli kobiet w parlamencie - w końcu nie byłyby wybierane z
      patriarc
      > halnego klucza partyjnego, ale ze swojej własnej listy, na którą każdy mógłby
      g
      > łosować jak chce.

      'Feministyczny program gospodarczy'? 'Feministyczne - o jezu! - reformy'?
      Przeciez to tworzenie bytow ponad potrzebe. Postulaty feministyczne, dotyczace
      kwestii spolecznych i politycznych daloby sie - i czesciowo wpisuje w program
      wielu postepowych patrii. Patrzac na rozwoj zycia politycznego coraz czesciej.
      W ruchu politycznym pojawiaja sie tez feministki czy kobiety o wyraznym
      feministycznym zacieciu - i, jak sadze, nie przypadkiem.

      > Nie jest to bynajmniej prowokacja ani próba wywołania taniego flame.
      Chciałbym
      > po prostu usłyszeć wasze zdanie na ten temat.

      Jeszcze napisz, prosze, po co Ci to zdanie potrzebne jest.

      > I tak, jestem mężczyzną. Kalesonów nie noszę ;)

      Zima to troche niezdrowo chyba?

      • feel_good_inc Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 13:45
        ziemiomorze napisała:
        > Smiem twierdzic, ze feminizm reprezentuje interesy _calej_ ludzkosci, bo
        > mezczyzn tez. Feminizm dazy min. rowniez do tego, zeby nikt sie z Ciebie nie
        > nabijal, kiedy zdecydujesz sie na urlop tacierzynski, a Twoja szanowna
        > partnerka bedzie zarabiac na utrzymanie rodziny.

        Patrząc przez pryzmat tego forum możnaby dojść do wniosku, że feministki zajmują się tylko kwestią tego w której reklamie widać większe cycki. Od czasu do czasu jeszcze może kwestią biednych samotnych matek bitych przez mężów.

        > 'Feministyczny program gospodarczy'? 'Feministyczne - o jezu! - reformy'?
        > Przeciez to tworzenie bytow ponad potrzebe. Postulaty feministyczne, dotyczace
        > kwestii spolecznych i politycznych daloby sie - i czesciowo wpisuje w program
        > wielu postepowych patrii.

        O tak, w programach też wyczytałem wiele o sprawiedliwości społecznej, rozwijaniu miejsc pracy, uczciwości w życiu politycznym...

        > Patrzac na rozwoj zycia politycznego coraz czesciej.
        > W ruchu politycznym pojawiaja sie tez feministki czy kobiety o wyraznym
        > feministycznym zacieciu - i, jak sadze, nie przypadkiem.

        O tak, to z pewnością nie jest przypadek. Lansowanie się na feministkę umożliwia właśnie zdobycie większej ilości głosów (feministek właśnie) w kolejnych wyborach i to jest powód 90% tych wystąpień.

        > Chciałbym
        > > po prostu usłyszeć wasze zdanie na ten temat.
        > Jeszcze napisz, prosze, po co Ci to zdanie potrzebne jest.

        Jak to po co? Do zdobycia władzy nad światem ma się rozumieć :D
        W końcu po cóż innego mógłbym starać się zrozumieć kobiety?

        > > I tak, jestem mężczyzną. Kalesonów nie noszę ;)
        > Zima to troche niezdrowo chyba?

        Zima? W połowie sierpnia? Przecież w weekend było 30 stopni - 15 w sobotę i 15 w niedzielę... ;)
        • ziemiomorze Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 16:50
          feel_good_inc napisał:

          > Patrząc przez pryzmat tego forum możnaby dojść do wniosku, że feministki
          zajmuj
          > ą się tylko kwestią tego w której reklamie widać większe cycki. Od czasu do
          cza
          > su jeszcze może kwestią biednych samotnych matek bitych przez mężów.

          No, jesli chcesz oceniac caly ruch na podstawie wypowiedzi 40 czy cos jego
          samozwanczych czlonkin i czlonkow to Twoj wybor.

          ...
          > O tak, to z pewnością nie jest przypadek. Lansowanie się na feministkę
          umożliwi
          > a właśnie zdobycie większej ilości głosów (feministek właśnie) w kolejnych
          wybo
          > rach i to jest powód 90% tych wystąpień.

          To ciekawe, bo ja zauwazylam, ze feministki zazwyczaj sie nie chwala w
          towarzystwie - jeszcze by je posadzono o lesbijstwo, komunistyczne poglady czy
          cos w tym stylu!
          Poglady feministyczne sa popularne i punktowane w waskich kregach spolecznych,
          i to w wielkich miastach, ktorych w naszym kraju jest z piec moze. Bycie w
          Polsce feministka/a i przyznawanie sie do tego to ciagle akt, hm, odwagi.

          > Jak to po co? Do zdobycia władzy nad światem ma się rozumieć :D
          > W końcu po cóż innego mógłbym starać się zrozumieć kobiety?

          A, ja akurat powaznie pytalam.
          • feel_good_inc Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 22:58
            ziemiomorze napisała:
            > No, jesli chcesz oceniac caly ruch na podstawie wypowiedzi 40 czy cos jego
            > samozwanczych czlonkin i czlonkow to Twoj wybor.

            A na podstawie czego mam go oceniać? Szczytnych ideałów i publikacji wybitnych specjalistów?
            Komunizm miał być rajem na ziemi i powstało na ten temat wiele ogólnie szanowanych dzieł z "Kapitałem" na czele. Czym się różniła praktyka od teorii mogliśmy oglądać przez większą część ubiegłego wieku.
            Żaden ruch nie jest lepszy od swoich członków. A że samozwańczych? Jak ogłosicie statut i zaczniecie zbierać składki, to będzie można zacząć rozróżniać na samozwańczych i nie.

            > To ciekawe, bo ja zauwazylam, ze feministki zazwyczaj sie nie chwala w
            > towarzystwie - jeszcze by je posadzono o lesbijstwo, komunistyczne poglady czy
            > cos w tym stylu!
            > Poglady feministyczne sa popularne i punktowane w waskich kregach spolecznych,
            > i to w wielkich miastach, ktorych w naszym kraju jest z piec moze. Bycie w
            > Polsce feministka/a i przyznawanie sie do tego to ciagle akt, hm, odwagi.

            Może to i prawda, ale w moich niewielkomiejskich okolicach zdarzają się takie indywidua. Widać bestie strasznie odważne. Jest też całe mnóstwo takich, które uważają równe traktowanie płci (choć bynajmniej nie jednakowe) za coś normalnego, a nie są posądzane o lesbijstwo. Z drugiej strony nie nazywają siebie też feministkami i nie popadają w słuszny gniew po zobaczeniu cycek w reklamie. Może to przez to wiejskie powietrze? ;)

            > > Jak to po co? Do zdobycia władzy nad światem ma się rozumieć :D
            > > W końcu po cóż innego mógłbym starać się zrozumieć kobiety?
            > A, ja akurat powaznie pytalam.

            Ty mi chyba nie wierzysz, co? :D
            • ziemiomorze Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 11.08.05, 00:06
              feel_good_inc napisał:

              > A na podstawie czego mam go oceniać? Szczytnych ideałów i publikacji
              wybitnych
              > specjalistów?

              A jesli chcesz sie wypowiedziec na temat filmu, to wchodzisz na dyskusyjna
              liste filmowa, czytasz co napisali internauci i na tej podstawie formulujesz
              wypowiedz, czy idziesz do kina na wlasnych nozkach?

              Tutaj link - taki specjalny watek-dla-ignorantow w temacie, na ktory lubia
              dyskutowac ;-)
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=27582175
              > Komunizm miał być rajem na ziemi i powstało na ten temat wiele ogólnie
              szanowan
              > ych dzieł z "Kapitałem" na czele. Czym się różniła praktyka od teorii
              mogliśmy
              > oglądać przez większą część ubiegłego wieku.
              > Żaden ruch nie jest lepszy od swoich członków. A że samozwańczych? Jak
              ogłosici
              > e statut i zaczniecie zbierać składki, to będzie można zacząć rozróżniać na
              sam
              > ozwańczych i nie.

              Nadal zadziwiasz. Wolisz ocenic caly ruch - czy tez raczej kilkadziesiat jego
              odmian, frakcji, pol dzialan, odmian, filozofii - na podstawie wypowiedzi
              garstki (w wiekszosci rownie blado zorientowanej w temacie, co Ty). Jesli
              istotnie masz ambicje oceniania, to sugeruje jakies lektury. I, o ile to nie za
              wiele - rozejrzyj sie i dostrzez osiagniecia ruchu: od prawa kobiet do
              edukacji, pracy i glosowania do zalozenia i prowadzenia organizacji
              typu 'Niebieska Linia' czy "La Strada' np. Troche wysilku, rozumiesz.

              ...
              > > Bycie w
              > > Polsce feministka/a i przyznawanie sie do tego to ciagle akt, hm, odwagi.
              >
              > Może to i prawda, ale w moich niewielkomiejskich okolicach zdarzają się takie
              i
              > ndywidua. Widać bestie strasznie odważne.

              To cieszy, ale nie zazdroszcze tym kobietom.
              Znalam jedna, realizujaca niektore postulaty feministyczne - wies nazywala
              ja 'czarownica' i nienawidzila z calej sily. Smutna historia. Raczej nie sadze,
              aby brzuchato-biusciaste matki i zony z tej wsi glosowaly na feministki.
              Kobiety sa najlepszymi strazniczkami patriarchatu. Dlaczego tak jest wyjasnia
              dosc tresciwie Eichelberger w 'Kobiecie bez winy i wstydu' chyba.

              Jest też całe mnóstwo takich, które u
              > ważają równe traktowanie płci (choć bynajmniej nie jednakowe) za coś
              normalnego
              > , a nie są posądzane o lesbijstwo. Z drugiej strony nie nazywają siebie też
              fem
              > inistkami i nie popadają w słuszny gniew po zobaczeniu cycek w reklamie. Może
              t
              > o przez to wiejskie powietrze? ;)

              Nie mam pojecia - moze raczej je zapytaj?

              > > > Jak to po co? Do zdobycia władzy nad światem ma się rozumieć :D
              > > > W końcu po cóż innego mógłbym starać się zrozumieć kobiety?
              > > A, ja akurat powaznie pytalam.
              >
              > Ty mi chyba nie wierzysz, co? :D

              Hm, wlasnie dotarlo do mnie, ze zartowales - szkoda, bo mialam wielka ochote
              pisac do Ciebie na kleczkach, chciwie zczytujac slowa, splywajace spod Twoich
              palcow.

              Skup sie teraz i odpowiedz powaznie. Potrafisz?
              • feel_good_inc Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 11.08.05, 02:59
                ziemiomorze napisała:
                > A jesli chcesz sie wypowiedziec na temat filmu, to wchodzisz na dyskusyjna
                > liste filmowa, czytasz co napisali internauci i na tej podstawie formulujesz
                > wypowiedz, czy idziesz do kina na wlasnych nozkach?

                Och, doskonałe porównanie.
                Wg. Ciebie prawo do wypowiadania jakichkolwiek opinii na temat holokaustu mają jedynie ocaleni z obozów koncentracyjnych albo ich kaci. Cała reszta to ignoranci w temacie.
                A może mam zostać feministką i walczyć o równouprawnienie przez kilka lat? Nie wiem, czy mam dość cierpliwości.

                > Tutaj link - taki specjalny watek-dla-ignorantow w temacie, na ktory lubia
                > dyskutowac ;-)
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=27582175

                Orgazmy, wszędzie orgazmy! :D Tylko nie podczas mycia podłogi.
                Biedne kobiety, pozbawione marzeń o wyższych celach i ich jeszcze biedniejsi mężowie siedzący przed telewizorami z piwem, bo nie zostało już żadnych niedźwiedzi do zabicia.
                Szkoda tylko, że nie ma tam żadnych postulatów dzisiejszego feminizmu. To trochę tak, jakby analizować budowę czołgów na podstawie rysunków da Vinci.
                O ile się orientuję, to kobiety mogą już od jakiegoś czasu studiować sobie, pracować naukowo, a nawet się begeryzować i nie rodzić dzieci. Jeżeli się trzymać cytatów Friedan, to feminizm powinien ulec samorozwiązaniu.

                > Nadal zadziwiasz. Wolisz ocenic caly ruch - czy tez raczej kilkadziesiat jego
                > odmian, frakcji, pol dzialan, odmian, filozofii - na podstawie wypowiedzi
                > garstki (w wiekszosci rownie blado zorientowanej w temacie, co Ty). Jesli
                > istotnie masz ambicje oceniania, to sugeruje jakies lektury.

                To znaczy, że żeby zostać feministką, trzeba najpierw zrobić doktorat z historii ruchu? W takim razie kto ma prawo do oceniania, kto jest "prawdziwą" feministką, a kto tylko "blado zorientowaną"?
                Poza tym do oceniania bynajmniej nie są potrzebne przyczyny. Są przydatne, ale bynajmniej nie konieczne do wydania sądu. Ważne są skutki. Posługując się twoim przykładem filmowym - nie potrzebuję znać poprzednich filmów danego reżysera by uznać właśnie oglądany za kompletny gniot i stratę pieniędzy. I to bez względu na opinie innych oglądających.

                > I, o ile to nie za
                > wiele - rozejrzyj sie i dostrzez osiagniecia ruchu: od prawa kobiet do
                > edukacji, pracy i glosowania do zalozenia i prowadzenia organizacji
                > typu 'Niebieska Linia' czy "La Strada' np. Troche wysilku, rozumiesz.

                Trochę wysiłku... nie wiem, czy dam radę. Od kiedy wytępiono niedźwiedzie, my "słabo zorientowani w temacie" mamy cięzkie życie. Poza tym mnie do szczęścia nie jest potrzebne prawo kobiet do głosowania, serio :D

                > To cieszy, ale nie zazdroszcze tym kobietom.
                > Znalam jedna, realizujaca niektore postulaty feministyczne - wies nazywala
                > ja 'czarownica' i nienawidzila z calej sily. Smutna historia.

                Bardzo jestem ciekaw, jakie? Moja siostra zrobiła magistra, pracuje aktywnie zawodowo, faceta w pracy też potrafi zdrowo opieprzyć. Mąż jej nie bije, a nawet zmywa naczynia i się dzieckiem zajmuje jak jej nie ma. No i jakoś nikt za nią kamieniami nie rzuca. A może to nie jest realizowanie postulatów feminizmu?

                > Raczej nie sadze,
                > aby brzuchato-biusciaste matki i zony z tej wsi glosowaly na feministki.
                > Kobiety sa najlepszymi strazniczkami patriarchatu. Dlaczego tak jest wyjasnia
                > dosc tresciwie Eichelberger w 'Kobiecie bez winy i wstydu' chyba.

                Freud z kolei wszystko wyjaśniał rozmiarem mojego penisa. Tylko skąd on wiedział, jakiej wielkości ja mam penisa?

                > > Ty mi chyba nie wierzysz, co? :D
                >
                > Hm, wlasnie dotarlo do mnie, ze zartowales - szkoda, bo mialam wielka ochote
                > pisac do Ciebie na kleczkach, chciwie zczytujac slowa, splywajace spod Twoich
                > palcow.

                Są takie specjalne krzesła, na których się klęczy przy pracy z komputerem. Jest to ponoć wygodnie i diabelsko zdrowe dla kręgosłupa. Nie załamuj się więc, bo masz jeszcze szansę.

                > Skup sie teraz i odpowiedz powaznie. Potrafisz?

                Gdybyś zeszła z wyżyn swojego wysoce wyedukowanego i jedynie słusznego tonu, to może bym potrafił...
                • ziemiomorze Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 11.08.05, 12:54
                  feel_good_inc napisał:

                  > Och, doskonałe porównanie.
                  > Wg. Ciebie prawo do wypowiadania jakichkolwiek opinii na temat holokaustu
                  mają
                  > jedynie ocaleni z obozów koncentracyjnych albo ich kaci. Cała reszta to
                  ignoran
                  > ci w temacie.
                  > A może mam zostać feministką i walczyć o równouprawnienie przez kilka lat?
                  Nie
                  > wiem, czy mam dość cierpliwości.

                  Och, doskonale porownanie.
                  Dzieki podobnego kalibru ignorantom, ktorzy swoja opinie o historii opieraja na
                  tym, co im koledzy na podworku opowiedza, sa w Stanach setki tysiecy ludzi
                  przekonanych, ze Holocaustu nie bylo, ze to wszystko zydowski spisek i
                  mistyfikacja. A wystarczyloby poczytac, poogladac filmy dokumentalne, obejrzec
                  pare miejsc kazni - nie sadzisz?

                  Ludzi nie stac na obiektywnosc. Mysle jednak, ze nie fair (glownie wobec siebie
                  samego) jest opieranie swojej opinii o wielotysiecznym, niezwykle dynamicznym
                  ruchu (ktory dziala na roznych polach i zajmuje sie niesamowita iloscia spraw i
                  dzieli na kilkanascie glownych odlamow) bazujac tylko na tym, co sie wyczytalo
                  na jakims forum.

                  > Orgazmy, wszędzie orgazmy! :D Tylko nie podczas mycia podłogi.
                  > Biedne kobiety, pozbawione marzeń o wyższych celach i ich jeszcze biedniejsi

                  > żowie siedzący przed telewizorami z piwem, bo nie zostało już żadnych
                  niedźwied
                  > zi do zabicia.
                  > Szkoda tylko, że nie ma tam żadnych postulatów dzisiejszego feminizmu. To
                  troch
                  > ę tak, jakby analizować budowę czołgów na podstawie rysunków da Vinci.
                  > O ile się orientuję, to kobiety mogą już od jakiegoś czasu studiować sobie,
                  pra
                  > cować naukowo, a nawet się begeryzować i nie rodzić dzieci. Jeżeli się
                  trzymać
                  > cytatów Friedan, to feminizm powinien ulec samorozwiązaniu.

                  Ok, moze powinnam byla przetlumaczyc biedna Betty, bo widze ze raczej nie
                  skąsałeś.

                  Widzisz, tu zaczynaja się schody - Ty o ruchu, jego histori czy ewolucji idei
                  nie wiesz nic. Twoja wiedza, naznaczona egoizmem i brakiem empatii
                  (piszesz: 'mnie do szczęścia nie jest potrzebne prawo kobiet do głosowania,
                  serio'), bazuje na stereotypach, czyli na niczym. Nic dziwnego ze to, co piszę,
                  wydaje Ci sie byc utrzymane na 'wyżynach wysoce wyedukowanego i jedynie
                  słusznego tonu' :-) skoro ja wiem, o czym piszę, a Ty nie masz o tym pojecia.

                  Poczytaj o 'pierwszej fali', podczas ktorej zdarzalo się, ze za poglady
                  feministyczne zamykano w wiezieniu, a marzenie o prawie do pracy i edukacji
                  było wysmiewane.

                  Poczytaj o 'drugiej fali', która sfere poszukiwan rozszerzyla o seksualnosc i
                  kulture - wtedy dostrzezono, ze system krzywdzi takze mezczyzn (Betty F,
                  matka 'drugiej fali': 'Man is not the enemy here, but the fellow victim.' -
                  skad pomysl, ze takie slowa można bylo wypowiedziec na poczatku ubieglego
                  wieku? To lata 70.)

                  Możesz się tez zapoznac z 'post-feminizmem' czy 'feminizmem roznicy' (czasem
                  nazywanym 'trzecia fala', chociaz ten prad ideowy bardzo daleko odszedl od
                  swoich korzeni) - ktory bazuje na zalozeniu, ze jezyk narzuca normy systemu
                  spolecznego. Wlasnie podczas 'trzeciej fali' kobiety odkryly i zaczely coraz
                  smielej uzywac swojego wlasnego jezyka - snow i ciala. To min. sie wlasnie
                  dzieje w feminizmie na swiecie od początku lat 90. mniej wiecej i w Polsce od
                  jakis lat 10.

                  No i - mozesz tez zapoznac sie z 'konstrukcjonizmem spolecznym', którego ojcem
                  duchowym jest Michael Foucault, dzialalnoscia esencjalistek, eko-feminizmem,
                  feminizmem psychoanalitycznym, duchowym...

                  > > Nadal zadziwiasz. Wolisz ocenic caly ruch - czy tez raczej kilkadziesiat
                  > > jego odmian, frakcji, pol dzialan, odmian, filozofii - na podstawie
                  > > wypowiedzi garstki (w wiekszosci rownie blado zorientowanej w temacie, co
                  > > Ty). Jesli istotnie masz ambicje oceniania, to sugeruje jakies lektury.
                  >
                  > To znaczy, że żeby zostać feministką, trzeba najpierw zrobić doktorat z
                  > histori i ruchu? W takim razie kto ma prawo do oceniania, kto
                  > jest "prawdziwą" feministką, a kto tylko "blado zorientowaną"?

                  Mysle, ze 'blado zorientowane' sa kobiety, ktore maja watpliwosci czy
                  rezygnujac z pracy zawodowej na rzecz pracy domowej moga byc feministkami. Albo
                  takie, ktore uwazaja, ze bycie feministka oznacza 'dorownanie mezczyznom' czy
                  cos w tym stylu. Jednym slowem - te, ktore zatrzymaly sie gdzies miedzy
                  pierwsza a druga fala - czyli w latach 40. - 50.
                  A - ja nie robilam doktoratu z feminizmu, nie studiowalam Gender. Jestem po
                  prostu lekko zainteresowana tematem i przeczytalam pare ksiazek, ktore mozna
                  okreslic jako 'feministyczne'.

                  > Poza tym do oceniania bynajmniej nie są potrzebne przyczyny. Są przydatne,
                  ale
                  > bynajmniej nie konieczne do wydania sądu. Ważne są skutki. Posługując się
                  twoim
                  > przykładem filmowym - nie potrzebuję znać poprzednich filmów danego reżysera b
                  > y uznać właśnie oglądany za kompletny gniot i stratę pieniędzy. I to bez
                  względ
                  > u na opinie innych oglądających.

                  Mhm, powolujac sie na moj przyklad filmowy: czlowiek, ktory od dziecka pasl
                  oczy wspolczesna pop-kulturowa papka telewizyjna i filmami w stylu 'American
                  Pie' czy 'Glupi i glupszy' za Chiny nie zalapie, o co chodzilo takiemu
                  Antonioniemu w 'Powiekszeniu'. Wlasnie dlatego, ze nie bedzie przygotowany.
                  Nie zrozum mnie zle: nie probuje wartosciowac - nie sadze, abym miala
                  kompetencje oceniac, co jest lepsze - rozumiec Antonioniego czy go nie
                  rozumiec, ale po prostu cienko widze mozliwosci dialogu miedzy nimi.
                  Albo inaczej: wieksze szanse ma w tej rozmowie ten, kto Antonioniego kuma, niz
                  pop-kulturowy przezuwacz.

                  Wiec - Twoj wybor.

                  > Trochę wysiłku... nie wiem, czy dam radę. Od kiedy wytępiono niedźwiedzie,
                  my "
                  > słabo zorientowani w temacie" mamy cięzkie życie. Poza tym mnie do szczęścia
                  ni
                  > e jest potrzebne prawo kobiet do głosowania, serio :D

                  Nie bardzo pojmuje, jak mam rozumiec Twoje 'serio :D' - bo jesli jednak serio-
                  serio, to koncze dyskusje.
                  :D

                  Moja siostra zrobiła magistra, pracuje aktywnie za
                  > wodowo, faceta w pracy też potrafi zdrowo opieprzyć. Mąż jej nie bije, a
                  nawet
                  > zmywa naczynia i się dzieckiem zajmuje jak jej nie ma. No i jakoś nikt za nią
                  k
                  > amieniami nie rzuca. A może to nie jest realizowanie postulatów feminizmu?

                  Twoja siostra zyje na pszenno-ziemniaczanej wsi polskiej? To nie do wiary
                  wprost, moze cos drgnelo w narodzie. Gdzie to jest?

                  > > Raczej nie sadze,
                  > > aby brzuchato-biusciaste matki i zony z tej wsi glosowaly na feministki.
                  > > Kobiety sa najlepszymi strazniczkami patriarchatu. Dlaczego tak jest wyja
                  > snia
                  > > dosc tresciwie Eichelberger w 'Kobiecie bez winy i wstydu' chyba.
                  >
                  > Freud z kolei wszystko wyjaśniał rozmiarem mojego penisa. Tylko skąd on
                  wiedzia
                  > ł, jakiej wielkości ja mam penisa?

                  Ale powaznie - kobietom tez wszystko tym wyjasnial?
                  Teraz rozumiem, czemu na Freuda powoluja sie juz tylko w USA, a reszta
                  psychoanalitykow sie podsmiewa z 90% jego prac.

                  > Gdybyś zeszła z wyżyn swojego wysoce wyedukowanego i jedynie słusznego tonu,
                  to
                  > może bym potrafił...

                  M, rozumiem - to takie malo kobiece wiedziec wiecej i nie bac sie tego pokazac.
                  Przestaniesz plakac, jesli zaczne nazywac Cie 'kroliczkiem'?
                  • feel_good_inc Widzę, że ta dyskusja nigdzie nie prowadzi. 11.08.05, 23:22
                    Według Ciebie godnymi dyskusji z Tobą są jedynie ci, którzy w pełni podzielają Twoje poglądy. Cała reszta to pączkożerni konsumenci popkultury, opierający swoje sądy na opiniach kolegów z podwórka. I - co gorsze - kompletni ignoranci w sprawach feminizmu.
                    Nie mam bynajmniej ochoty ani czasu wyprowadzać Cię z błedu, ani tym bardziej dorównywać do Twoich standardów, mam dużo lepsze sposoby na marnowanie czasu.
                    W każdym razie, jeżeli jesteś reprezentatywną przedstawicielką polskiego feminizmu, to zaczynam rozumieć mężczyzn (i kobiety), którzy nie lubią feministek.

                    Nie musisz się silić na wymyślanie mi zwierzęcych imion - porównanie do pop-kulturowego przeżuwacza nie kumającego Antoniego bardzo mi się podoba. Choć chętniej bym się zgodził na pop-kulturowego przeżuwacza kumającego Oshii.
          • Gość: Takété Malouma Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? IP: *.chello.pl 13.08.05, 10:21
            > No, jesli chcesz oceniac caly ruch na podstawie wypowiedzi
            > 40 czy cos jego samozwanczych czlonkin i czlonkow to Twoj wybor.

            99% feministek psuje opinię pozostałym :DDD
    • johnny-kalesony Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 10:57
      Nie "dlaczego" ale "na szczęście" i bez znaku zapytania.
      Feministkom, które pomimo teorii jakie głoszą trudno podejrzewać o brak
      praktycznego podejścia do życia, oczywiście na zdobyciu władzy raczej nie
      zależy. Doskonale wiedzą, jak niewiele warte są ich koncepcje organizacji
      państwa. Dodam, że są to w różnego rodzaju mutacje socjalizmu.
      Wyłoniło się u nas za to zjawisko tzw. feminizmu medialnego. Kilkanaście
      działaczek-prominentek lansuje się w mediach, robiąc karierę "na feminizmie" i
      dzięki feminizmowi. Ponieważ interes musi się kręcić jak najdłużej, feministki
      nie mogą zdobyć władzy. Gdyby tak się stało, doprowadziłyby państwo do ruiny, a
      co za tym idzie - głosami rozjuszonych wyborców - również siebie same.

      Ps. Tani flame najlepiej wywołać dokonując zakupu jeszcze tańszych matches.

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • feel_good_inc Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 13:52
        JK, czy ja napisałem, że chcę poznać męskie zdanie w tej sprawie? Przecież ja je doskonale znam i to z pierwszej ręki.

        > Ps. Tani flame najlepiej wywołać dokonując zakupu jeszcze tańszych matches.

        Och, wybacz mi moją usenetową nomenklaturę ;)
    • dokowski Bo źródłem feminizmu jest liberalizm - szacunek... 10.08.05, 11:22
      ...dla prawa i demokracji
      • feel_good_inc Y? 10.08.05, 14:05
        dokowski napisał:
        > ...dla prawa i demokracji

        Aaaaaa... rozumiem :D
        No dobra, nie rozumiem - co ma do cholery wspólnego liberalizm z niemożnością kandydowania na stanowisko publiczne? Każda partia polityczna (teoretycznie) reprezentuje interesy pewnej grupy społecznej i liczy na ich głosy i nie ma to nic wspólnego z łamaniem prawa. Rzekłbym więcej - jest to podstawa demokracji. W czym niby miałaby się z tego wyłamywać partia feministyczna?
        • dokowski Nie mieszaj wątków (chyba że tak specjalnie ... 10.08.05, 14:33
          ... sprytnie otworzyłeś wątek)

          feel_good_inc napisał:

          > co ma do cholery wspólnego liberalizm z niemożnością kandydowania

          Śmiesznie uchylasz się od dyskusji na temat rządu światowego. W innym poście
          odniosłem się do kandydowania do rządu krajowego, tam spytaj o kadydowanie
          feministek.

          Tutaj mogę tylko odpowiedzieć tyle, że żaden liberał nie poprze żadnego rządu
          światowego, bo dla liberałów i feministek wolność jest wartością najwyższą.
          • feel_good_inc Re: Nie mieszaj wątków (chyba że tak specjalnie . 10.08.05, 22:38
            dokowski napisał:

            > ... sprytnie otworzyłeś wątek)

            Jakie ja niby wątki mieszam? To cały czas ten sam jeden wątek.

            > Śmiesznie uchylasz się od dyskusji na temat rządu światowego. W innym poście
            > odniosłem się do kandydowania do rządu krajowego, tam spytaj o kadydowanie
            > feministek.
            > Tutaj mogę tylko odpowiedzieć tyle, że żaden liberał nie poprze żadnego rządu
            > światowego, bo dla liberałów i feministek wolność jest wartością najwyższą.

            Rząd krajowy, rząd światowy - żadna różnica. Mamy przecież także wybory do parlamentu europejskiego. O ile rola rządu nadrzędnego nie jest narzucona siłą, nie widzę żadnego zagrożenia dla wolności czy suwerenności państwa. Zdecydowanie wolę rząd światowy na działania którego miałbym jakikolwiek wpływ niż zakulisowe umowy grup gospodarczych mające na celu tylko i wyłącznie ich interesy.
            • dokowski Mamy więc odmienne poglądy 11.08.05, 12:47
              feel_good_inc napisał:

              > Zdecydowanie wolę rząd światowy (...) niż zakulisowe
              > umowy grup gospodarczych mające na celu tylko i wyłącznie ich interesy.

              Ja zaś mam pełne zaufanie do kapitalistów i ich celów biznesowych, bo dzięki
              nim świat się rozwija, a ludzie mają coraz lepszą pracę i się bogacą. Natomiast
              zbrodnicza działalność i korupcja w ONZ pokazuje patologie na jakie
              nieuchronnie skazana jest biurokracja dyplomatów odizolowanych od swoich
              ojczyzn.

              Dla mnie ideałem jest międzynarodowy wolny rynek składający się z suwerennych i
              niezależnych państw, które same z własnej woli zapisały się do wolnego świata i
              przystąpiły do gry na wolnym rynku na równych prawach dla każdego gracza.
              Integracja w ramach wolnego świata i globalnego wolnego rynku jest dla mnie
              ważniejsza niż integracja w ramach UE.

              Teraz rozumiesz, że dla mnie poruszyłeś dwa wątki. Jeden wątek to domniemana
              niechęć (liberalna) feministek do rządu światowego. Drugi wątek to brak
              feministek na polskiej scenie politycznej.
              • feel_good_inc To chyba podstawa dyskusji, nieprawdaż? ;) 12.08.05, 00:09
                dokowski napisał:
                > Ja zaś mam pełne zaufanie do kapitalistów i ich celów biznesowych, bo dzięki
                > nim świat się rozwija, a ludzie mają coraz lepszą pracę i się bogacą.

                Trochę utopijny obraz, nie sądzisz? Cele biznesowe kapitalistów mają z założenia służyć tylko i wyłącznie im i nikomu więcej. To prowadzi wprost do oligarchii i skupiania coraz większej władzy w rękach jednostek. Lepsza praca i bogacenie się innych ludzi to niejako skutki uboczne tych działań. Dużo bardziej poważnym skutkiem ubocznym jest tu ciągłe powiększanie się przepaści między bogatymi a biednymi krajami.

                > Natomiast
                > zbrodnicza działalność i korupcja w ONZ pokazuje patologie na jakie
                > nieuchronnie skazana jest biurokracja dyplomatów odizolowanych od swoich
                > ojczyzn.

                Biurokracja z samej definicji skazana jest na patologie. I nie jest ważne, czy biurokraci oderwani są od interesów narodowych, czy nie. ONZ jako takie jest organizacją równie bezsilną jak Liga Narodów. Nie ma żadnych skutecznych narzędzi nacisku, a sankcje przez nią wywierane są tak mizerne, że nikt się nimi tak naprawdę nie przejmuje. Mocarstwa światowe nawet nie próbują udawać, że przejmują się mandatem ONZ.
                A skoro już o interesach narodowych mowa - te mają jak najmniej wspólnego z demokracją i sprawiedliwością. Interesy narodowe mają służyć tylko i wyłącznie interesom jednego narodu, bez oglądania się na innych. Jedynie rezygnując z części tych interesów na rzecz większej wspólnoty (takiej jak UE) można mówić o partnerstwie i równości. Iście omletowa sytuacja.

                > Dla mnie ideałem jest międzynarodowy wolny rynek składający się z suwerennych > i
                > niezależnych państw, które same z własnej woli zapisały się do wolnego świata
                > i
                > przystąpiły do gry na wolnym rynku na równych prawach dla każdego gracza.
                > Integracja w ramach wolnego świata i globalnego wolnego rynku jest dla mnie
                > ważniejsza niż integracja w ramach UE.

                Piękne, ale raczej nierealizowalne. Na przykładzie Polski - w jaki sposób niby mielibyśmy się integrować ze światowym wolnym rynkiem bez integracji z UE? Przy stanie naszej gospodarki moglibyśmy co najwyżej stać się drugim Tajwanem dostarczającym niewątpliwe wysokowykfalifikowanej (znacznie lepiej niż na zachodzie) i taniej siły roboczej. Jasne, że gospodarka by się w ten sposób rozwinęła, ale gros kapitału odpływałoby w obce ręce. Utrudnienia w handlu z największymi strukturami gospodarczymi w regionie (UE i Rosja) nie pozwoliłyby nam na uzyskanie choćby części niezależności gospodarczej.
                I mówimy tu o kraju w samym środku Europy, w wysoko rozwiniętym rejonie. A w jaki sposób mają na wspólny rynek gospodarczy wejść kraje trzeciego czy czwartego wręcz świata? Jedyne, co są w stanie zaoferować, to bogactwa naturalne i tanią siłę roboczą do niewolniczej wręcz pracy. I to dokładnie robią, nabijając kasę bogatym krajom, wykupującym wszysko za pół darmo.

                > Teraz rozumiesz, że dla mnie poruszyłeś dwa wątki. Jeden wątek to domniemana
                > niechęć (liberalna) feministek do rządu światowego. Drugi wątek to brak
                > feministek na polskiej scenie politycznej.

                Poruszyłem w poscie zdecydowanie drugi wątek. Pierwszy został poruszony przez Ciebie w ramach wyjaśnienia nieco mylącego tytułu posta. Głównym celem tego posta była próba wyjaśnienia, dlaczego w Polsce (a także w szerszym zakresie) nie powstają partie z gruntu feministyczne, które pod sztandarami równości i sprawiedliwości społecznej mogłyby (albo i nie;)) aktywnie realizować postulaty feministyczne.
                • dokowski Ale na temat 16.08.05, 17:39
                  feel_good_inc napisał:

                  > Poruszyłem w poscie zdecydowanie drugi wątek. Pierwszy został poruszony
                  > przez Ciebie w ramach wyjaśnienia nieco mylącego tytułu posta.

                  A więc nieporozumienie wyjaśnione

                  > dlaczego w Polsce (a także w szerszym zakresie) nie powstają partie z
                  > gruntu feministyczne, które pod sztandarami równości i sprawiedliwości
                  > społecznej

                  Feministki nigdy nie wystąpią pod hasłem sprawiedliwości społecznej, bo to
                  hasło jest feminizmowi z gruntu obce, a nawet jest z nim sprzeczne. To hasło
                  socjalistyczne, które postuluje m.in. żeby bogata kobieta płaciła wyższe
                  podatki po to, aby jakiś bezrobotny menel, który bije żonę, dostawał wyższy
                  zasiłek dla bezrobotnych.
                  • ziemiomorze Re: Ale na temat 16.08.05, 17:43
                    dokowski napisał:

                    > Feministki nigdy nie wystąpią pod hasłem sprawiedliwości społecznej, bo to
                    > hasło jest feminizmowi z gruntu obce, a nawet jest z nim sprzeczne. To hasło
                    > socjalistyczne, które postuluje m.in. żeby bogata kobieta płaciła wyższe
                    > podatki po to, aby jakiś bezrobotny menel, który bije żonę, dostawał wyższy
                    > zasiłek dla bezrobotnych.

                    A ja bardzo chetnie przystalabym na to, aby czesc moich podatkow szla na opieke
                    medyczna i zasilki dla zony takiego menela. Na menela zreszta tez - na
                    przymusowa terapie uzaleznienia od alko i/lub przemocy.
                    • dokowski Z tym się zgodzę, to już feminizm 16.08.05, 17:48
                      ziemiomorze napisała:

                      > na opieke medyczna i zasilki dla zony takiego menela.

                      Oczywiście pod warunkiem, że uniemożliwimy mu pobicie żony, dorwanie się do
                      tych pieniędzy i przepicie ich - to feminizm w czystym wydaniu.

                      > Na menela zreszta tez - na przymusowa terapie

                      A z tym się nie zgodzę, to nie feminizm, ale totalitaryzm
                      • ziemiomorze Re: Z tym się zgodzę, to już feminizm 16.08.05, 17:56
                        dokowski napisał:

                        > > Na menela zreszta tez - na przymusowa terapie
                        >
                        > A z tym się nie zgodzę, to nie feminizm, ale totalitaryzm

                        W cywilizowanej 'wyzej' - jak to byles laskaw ujac - Ameryce przymusowa terapia
                        osob naduzywajacych przemocy jest na porzadku dziennym. W Polsce takie wlasnie
                        podejscie do sprawy wlasnie sie zaczyna - zamiast wyroku i zamkniecia w
                        wiezieniu, mezczyzni u ktorych stwierdzi sie uzaleznienie od przemocy i/lub
                        alkoholu dostaja wyroki 'na terapie'.
                        • dokowski Nie wierzę 16.08.05, 22:56
                          ziemiomorze napisała:

                          > Ameryce przymusowa terapia

                          Napisz coś więcej, jakie środki przymusu są stosowane, jakieś elektrowstrząsy,
                          więzienie bez wyroku, torturami ich zmuszaja do psychoterapii?
                          • ziemiomorze Wyrokiem sadowym, n/t 16.08.05, 23:02

                            • dokowski To niczego nie wyjaśnia. Jeżeli skazuje się na ... 18.08.05, 16:41
                              ... pozbawienie wolności, to środkiem (wykonaniem kary) są cele, strażnicy,
                              mury itd.

                              Na czym polega wykonanie kary przymusowego leczenia? Czy to jest zamknięty
                              zakład psychiatryczny, tak jak w przypadku pedofila lub seryjnego mordercy?
      • baltazarus Re: Bo źródłem feminizmu jest liberalizm - szacun 12.08.05, 00:33
        A co feminizm wspólnego z liberalizmem, z niewkraczaniem w sferę wolności
        innych ludzi, z nienarzucaniem im swej woli? Co ma liberalizm do demokracji?
        • dokowski Obrona wolności i poszanowania praw kobiet 16.08.05, 17:45
          baltazarus napisał:

          > A co feminizm wspólnego z liberalizmem

          Feminizm to wolność dla kobiet taka sama jak dla mężczyzn

          > Co ma liberalizm do demokracji?

          Bez liberalizmu nie ma demokracji. Poczytaj o NSDAP. Czysta demokracja bez
          liberalnych fundamentów jest stanem nietrwałym, jak w fizyce kula na ostrzu
          noża. Wystarczy, że ludzie zagłosują na faszystów lub komunistów, a kolejny
          parlament zmieni konstytucję i zlikwiduje demokrację.
    • dokowski Dlaczego polskie feministki...? 10.08.05, 11:26
      feel_good_inc napisał:

      > Dlaczego więc nie wystawicie list wyborczych pod swoim szyldem?

      W Polsce jest bardzo mało feministek - ruchy kobiece zdominowane są przez
      socjalistki o sowieckich korzeniach, a feminizm to ruch o korzeniach
      amerykańskich
    • Gość: figa Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 13:36
      Musiałyby wtedy naprawdę użyć mózgu, a to już zbyt wyrafinowana umiejętność. :)
      • Gość: nova Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? IP: 195.136.194.* 10.08.05, 14:51
        To jest oczywiste ze gdyby feministki założyły swoją partię... byłyby na 1
        miejscu, wiele kobiet które nie uwarzają sie za feministki głosowała by na nie
        tylko dlatego ze je rozumieją. Tylko ze problem polega na tym ze bycie
        feministką nie nie jest spowodowane chęcią władzy, tylko równości i zrozumienia
        od mężczyzn, którzy bardzo ich zrozumieć nie chcą.
        • ziemiomorze Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 10.08.05, 16:44
          Yhyyy. Patrzac na feminizm w swietle wypowiedzi takich jak Twoja powyzej czy
          dokowskiego prawie kazdej, mozna dojsc do wniosku, ze feministka to kobieta jak
          kazda inna, tylko z aureola.

          Rzyg rzyg,
          • cannabisona z aureolą? 10.08.05, 18:49
            Feministka poprostu zna swoje prawa i do nich dąży, nie chodzi o to by być
            lepsza tylko na równi. Każda kobieta napewno kiedyś choć raz pomyślała o tym że
            nie jest traktowana na równi z mężczyzną. Te którym to nie odpowiada poprostu
            myślą jak feministka.
            • zly_wilk Re: z aureolą? 10.08.05, 20:07
              cannabisona napisała:

              > Każda kobieta napewno kiedyś choć raz pomyślała o tym że
              > nie jest traktowana na równi z mężczyzną.

              Zapewne tak, lecz normalne kobiety to cieszy. Zapytaj swoje znajome, które nie
              są feministkami, czy chciałyby byc traktowane jak mężczyźni - pewnie zareagują
              z przerażeniem na samą myśl o czymś takim...

              > Te którym to nie odpowiada poprostu
              > myślą jak feministka.

              Tak - i dlatego własnie feminizm jest rodzajem umyslowej aberracji.

              Pozdrawiam -
              • ziemiomorze Re: z aureolą? 10.08.05, 22:31
                zly_wilk napisał:

                > > Każda kobieta napewno kiedyś choć raz pomyślała o tym że
                > > nie jest traktowana na równi z mężczyzną.
                >
                > Zapewne tak, lecz normalne kobiety to cieszy. Zapytaj swoje znajome, które
                nie
                > są feministkami, czy chciałyby byc traktowane jak mężczyźni - pewnie
                zareagują
                > z przerażeniem na samą myśl o czymś takim...

                Tylko ignorant wyobraza sobie, ze celem ideologii feministycznej jest 'bycie
                traktowana jak mezczyzna'. Zauwaz roznica miedzy 'byciem traktowana na rowni' a
                byciem traktowana jak' jest zasadnicza. Dlaczego masz takie male oczka, wilku?

                > > Te którym to nie odpowiada poprostu
                > > myślą jak feministka.
                >
                > Tak - i dlatego własnie feminizm jest rodzajem umyslowej aberracji.

                Nienie - wysil sie i przedstaw jakis dowod. Nalepiej zaswiadczenie od lekarza,
                • zly_wilk feministyczna logika 10.08.05, 23:06
                  Feministyczna logika polega na tym, że wypowiedź feministki jest "logiczna
                  inaczej", mówiąc zaś bardziej tradycyjnym językiem - absurdalna.

                  Jak inaczej określić zdanie: "chcemy być traktowane na równi z mężczyznami, ale
                  inaczej niż mężczyźni"? To sprzeczność, której nie widzi tylko feministczny
                  umysł, pozbawiony zdolności logicznego myślenia. "Na równi" - znaczy "tak
                  samo". Jeśli zaś kobiety mają być traktowane inaczej - to nigdy nie będzie "na
                  równi" - bo wówczas będą miały specyficzne przywileje (co łatwiej przełknąć) i
                  specyficzne obowiązki (co jest dla feministek dowodem dyskryminacji).

                  Pozdrawiam -
                  • ziemiomorze Re: feministyczna logika 11.08.05, 00:14
                    Hehehe.

                    Cytat z mojego kolezki, wsciekle inteligentnego feministy: 'feminizm to
                    postulat rownej wartosci tego, co rozne'. (Tak, facet jest femista, mimo tego,
                    ze jest wybitnie przystojny i dziko seksi ;-)

                    To tyle nt 'na rowni' vs 'tak samo'. Zimno jest, semantyka wysiadla w biurze?
                    • johnny-kalesony Piękny przykład seksizmu! 11.08.05, 13:26
                      Gratuluję Twojemu koleżce tudzież Tobie, która słusznie go podziwia, ponieważ
                      przekonanie które był wyraził to nic innego jak czysty seksizm!
                      W dużym uproszczeniu: feminizm uparcie koncentruje się na tym, by za wszeką cenę
                      zlikwidować różnice pomiędzy płciami - we wszystkich dziedzinach, w których
                      tylko się da.
                      Styl myślenia Twojego inteligentnego kolegi natomiast to poczciwy, dobry
                      sufrażyzm. Feminizm reaguje na jakiekolwiek sugestie na temat różnicy płci w
                      sposób alergiczny i stąd też femi-propaganda ukuła sobie dziwacznie brzmiący
                      termin "seksizm" po to, by zjawisko różnicy płci napiętnować.
                      I dlatego też ja na przykład używam tego słowa z upodobaniem, bo skoro
                      feministki postanowiły słowem obrzydzić to, co piękne i normalne - ja
                      postanowiłem to słowo uczynić pięknym i normalnym! = )

                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • ziemiomorze Re: Piękny przykład seksizmu! 11.08.05, 13:33
                        Upre sie, ze nie masz pojecia o wspolczesnym feminizmie, mylisz pojecia i
                        gubisz sie w gaszczu.

                        kuku,
                        • johnny-kalesony Re: Piękny przykład seksizmu! 11.08.05, 17:45
                          Nie mówimy "uprę" tylko "upiorę".

                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
    • Gość: Jędrzej Pytanie badziej konkretne IP: *.chello.pl 10.08.05, 19:31
      Wbrew sugestiom niektórych uczestniczek/-ków forum znane są przypadki, że
      partia feministyczna uczestniczyła w wyborach powszechnych. Ja znam na pewno
      jeden: islandzki Sojusz Kobiet startował w wyborach do Althingu w l. 1983 -
      1995, uzyskując w wyborach 5-10 proc. głosów. Czy ktoś zna inne takie przypadki?

      Dziękuję z góry za odpowiedź.
    • salomonna wlasnie berzemy sie za rzadzenie swiatem 11.08.05, 05:32
      i swiety boze nas nie zatrzyma:)
      • ziemiomorze Re: wlasnie berzemy sie za rzadzenie swiatem 11.08.05, 12:48
        A ja tam specjalnie nie teksnie ani za matriarchatem, ani za rzadami siostr.
        Wystarczylby rzad siostr i braci,
        • salomonna Re: wlasnie berzemy sie za rzadzenie swiatem 11.08.05, 20:10
          jasne, ze chodzi o rzady siostr i braci. feministki nie takie glupie, zeby
          wszystkie obowiazki brac na siebie.:)
    • baltazarus Żadne państwo nie może być rządzone przez baby 12.08.05, 00:20
      tzn. rządzone przynajmniej w większości przez baby, nie mówiąc już, że tylko
      przez nie. Kobiety o tym wiedzą. Gdyby chciały (jest ich większość) rządziłyby
      w demokracjach. Ale wyobraźmy sobie skrajny przykład wybucha wojna i co wtedy?
      Baby - jak karaluchy - pod poduchy i stery przejmują faceci. Niestety nie można
      nawet dopuszczać kobiet ze swoją emocjonalnością i ckliwością do pewnych
      funkcji, a nawet dopuszczać by głoszone przez nie poglądy tam dominowały.
      Precedens już jest - armia holenderska, która swoim tchórzostwem i
      bezczynnością dopuściła do rzezi w Srebrenicy. Okazuje się, że w Holandii
      obowiązuje babskie podejście np. żołnierze nie mogą używać bagnetów, gdyż można
      niebezpiecznie zranić przeciwnika!
      • zona_leona Re: Żadne państwo nie może być rządzone przez bab 13.08.05, 17:38
        baltazarus napisał:

        >Ale wyobraźmy sobie skrajny przykład wybucha wojna i co wtedy?
        > Baby - jak karaluchy - pod poduchy i stery przejmują faceci.

        Wyobraźmy sobie przykład tak skrajny ze dla niektórych nie do wyobrażenia.
        W innych krajach też rządzą baby i wojna nie wybucha. Ostatecznie wojna to nie
        zjawisko przyrodnicze.
        Okazuje się, że w Holandii
        > obowiązuje babskie podejście np. żołnierze nie mogą używać bagnetów, gdyż
        można
        >
        > niebezpiecznie zranić przeciwnika!

        Nareszcie ktoś potwierdził że kobiety wcale nie są agresywne i kampania przeciw
        przemocy jest prowadzona prawidłowo.

        A w ogóle do czego to podobne żeby żołnierze mieli bagnety?
        • baltazarus Re: Żadne państwo nie może być rządzone przez bab 13.08.05, 18:38
          "Wyobraźmy sobie przykład tak skrajny ze dla niektórych nie do wyobrażenia.
          W innych krajach też rządzą baby i wojna nie wybucha. Ostatecznie wojna to nie
          zjawisko przyrodnicze."
          Kobiety mają większe skłonności do kłótni i intryg. Już w historii doprowadzały
          do tragedii będąc u władzy (np. Katarzyna II) czy mając na nią wpływ (np. żona
          Nerona). Podejrzewam, że ze swoim emocjonalnym i upartym podejściem do polityki
          wywołały by więcej konfliktów zbrojnych niż mężczyźni.

          "Nareszcie ktoś potwierdził że kobiety wcale nie są agresywne i kampania przeciw
          przemocy jest prowadzona prawidłowo."
          "A w ogóle do czego to podobne żeby żołnierze mieli bagnety?"

          Wynikiem tej "prawidłowej kampanii" była największa rzeź w Europie po II wojnie
          światowej. Tu nie chodzi o same bagnety, ale brak myślenia - z jednej strony
          bierze się udział w konflikcie, a z drugiej produkuje armię ciot niezdolych do
          walki.


          • zona_leona Re: Żadne państwo nie może być rządzone przez bab 13.08.05, 19:05
            baltazarus napisał

            >Wynikiem tej "prawidłowej kampanii" była największa rzeź w Europie po II wojnie
            >
            > światowej.

            Zaszło nieporozumienie, chodziło mi o naszą obecną plakatową kampanię.

            >nie chodzi o same bagnety, ale brak myślenia - z jednej strony
            > bierze się udział w konflikcie, a z drugiej produkuje armię ciot niezdolych
            do
            > walki.
            Tu się zgadzam, jeżeli wojsko już jest, to ma być sprawne i zdolne do walki i
            tylko z takim wojskiem można brac udzial w konflikcie zbrojnym.
            Chociaż osobiście jestem przeciwniczką zbrojnego rozwiazywania problemów.

            Katarzyna II dla swojego państwa była dobrą władczynią. A co do pozostalych
            pań, to co można robić w jakichś buduarach czy innych haremach , jak nie
            intrygować?


          • krolewna_angina Re: Żadne państwo nie może być rządzone przez bab 18.08.05, 20:45
            A więc za rzeź w Srebrenicy są odpowiedzialne feministki?
            Wiesz co, różne głupoty ludziska wypisują w necie, ale ty za tę wypowiedź masz
            u mnie mocną pozycję w top 10 "głupota roku".
            Zas co do krajów rządzonych w ponad 50% przez kobiety, to zdarza się to co
            jakiś czas w różnych krajach skandynawskich. W Norwegii przez pewien czas
            kobiety stanowiły 2/3 rządu. Rządziły z bardzo dobrymi efektami.
            I to były _kobiety_ a nie jakieś _baby_. Więcej szacunku dla płci tej która cię
            urodziła i wykarmiła.
            • baltazarus Re: Żadne państwo nie może być rządzone przez bab 18.08.05, 21:45
              "A więc za rzeź w Srebrenicy są odpowiedzialne feministki?"
              Pisałem:
              "Niestety nie można nawet dopuszczać kobiet ze swoją emocjonalnością i
              ckliwością do pewnych funkcji, a nawet dopuszczać by głoszone przez nie poglądy
              tam dominowały."
              Chodzi mo o pewne podejście, charakterystyczne dla kobiet, które zaczęło
              dominować. Za rzeź odpowiedzialni są głupi Holendrzy płci męskiej.
      • gurru kobiety sa lepszymi obronczyniami od mezczyzn 18.08.05, 17:07
        zawsze tak bylo, faceci natomiast morduja dla samej przyjemnosci.
        • baltazarus Re: kobiety sa lepszymi obronczyniami od mezczyzn 18.08.05, 18:32
          Pewnie nie słyszałeś o wyczynach Katarzyny II, hrabiny Bathory, SS-manek w
          obozach koncentracyjnych czy choćby Afganek podczas wojny z ZSRR.
    • zlotoslanos Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 13.08.05, 19:18
      Bo feminizm to nie partia polityczna a swiatem rzadzi polityka.
    • ardzuna Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 16.08.05, 20:25
      Bo nie chodzi o to, żeby mieć partię zajmującą się wiecznie prawami kobiet,
      tylko żeby kobiety mogły na równi z mężczyznami robić rożne rzeczy, w tym
      rządzić państwem - w partii liberalnej, socjalistycznej, centrowej czy
      jakiejkolwiek innej.
    • losiu4 Re: Dlaczego feministki nie rządzą światem? 18.08.05, 09:32
      gdyż - dzięki Bogu - większosć ludzi (kobiet również ;)) zachowała zdrowy
      rozsądek

      Pozdrawiam

      Losiu
    • krolewna_angina głupi pomysł... 18.08.05, 20:47
      Bo aby rządzić, trzeba założyc własną partię. A partia feministek nigdy nie
      powstanie - nie ma takiej potrzeby, nie każdy ruch społeczny musi byc ruchem
      politycznym. Poza tym - jak ty sobie to niby wyobrażasz? Jaki miałby być np
      wspólny, feministyczny pogląd na stosunki polsko-białoruskie czy dopłaty dla
      rolnictwa? Bezsens totalny. Sam pomysł by zadac takie pytanie świadczy o
      zupełnym braku wiedzy o tym czym jest feminizm.
Pełna wersja